sobota, 5 listopada 2011

Towarzystwo Białego Smoka - azjatycka masoneria

Tyle się pisze o tajnych stowarzyszeniach działających w krajach Zachodu. Nietrudno znaleźć informacje o iluminatach, masonerii, Bilderbergach. Ale czy ktokolwiek zastanawiał się, czy podobne organizacje nie działają także gdzie indziej? Czy nie ma przypadkiem tajnych stowarzyszeń w świecie muzułmańskim albo we Wschodniej Azji? 



Kiedy niedawno pisałem w Encyklopedii o Benjaminie Fulfordzie wspomniałem, że pozostaje on w stałym kontakcie z azjatycką tajną organizacją, którą nazywa “Towarzystwem Białego Smoka” (The White Dragon Society). Spróbujmy pozbierać to, co się uda z dostępnych na ich temat strzępków informacji pochodzących głównie z wypowiedzi samego Fulforda. 

Szczytowy okres rozwoju chińskiej cywilizacji przypada na czas panowania dynastii Ming, ostatniej narodowej dynastii Chin. Jednakże w wyniku najazdu żyjących na północy plemion Mandżurów osłabiona dynastia upadła w 1644 roku, a zdobywcy powołali nową dynastię Qing. W tym czasie członkowie armii wiernej Mingom postanowili zejść do podziemia i stać się organizacją działającą w ukryciu, tajnym stowarzyszeniem. Ich celem było obalenie dynastii Qing i przywrócenie Mingów na tron cesarski. 

żołnierze bokserów, rok 1900
Byli oni określani mianem “Czerwonych i Zielonych”, zaś ich najsłynniejszym wystąpieniem było wywołanie przez nich powstanie bokserów. Jego celem było obalenie znienawidzonej dynastii oraz bardzo wpływowych wówczas na chińskim dworze Europejczyków, za którymi niejednokrotnie stali Rotschildowie. Przybysze z Europy od czasu zwycięstwa w I Wojnie Opiumowej cieszyli się na terenie cesarstwa szeregiem przywilejów, uzyskując wyjątkowo korzystne warunki do prowadzenia handlu zakłócając równocześnie stosunki panujące w Chinach od setek lat. Powstanie bokserów zostało stłumione jednak wkrótce, także dzięki pomocy mieszkających za granicą Chińczyków oraz Japończyków, udało się obalić cesarstwo i powołać rząd Sun Yat Sena. 

Jak się jednak okazało, republika była za słaba i upadła pod naporem komunistów w latach 40-tych. W 1949 roku organizacja ponownie zeszła do podziemia, jednak rozpoczęła prace na rzecz stworzenia sieci powiązań i zależności zarówno w Chinach jak i za granicą. Posiadają oni wpływy wśród najwyższych władz ChRL, Tajwanu czy Japonii. 

Szczególnie silnie byli oni od zawsze powiązani ze światem przestępczym. Wykorzystała to japońska rodzina Meiji, która, gdy obalano cesarstwo w Chinach, używała do kontaktów z nimi Yakuzy. Sama Yakuza ma swoje korzenie jeszcze w VI wieku, kiedy to japońska dynastia korzystała z usług tej organizacji do ściągania podatków i kontrolowania podbitej ludności. Przodkowie Yakuzy pochodzili bowiem z kontynentu, podobnie jak i sama dynastia. Nie można jednak łączyć tej organizacji stricte z jakąś formą mafii, znaczna większość jej członków to intelektualiści tacy jak profesorowie uniwersyteccy, badacze i rządowi biurokraci. 

O organizacji wie wielu Azjatów, ale dla Europejczyków czy Amerykanów do niedawna pozostawała ona zupełnie nieznana. Co się zmieniło? Organizacja postanowiła wyjść z cienia rozpoczynając współpracę z dziennikarzem Benjaminem Fulfordem. To właśnie za jego pośrednictwem przekazuje swoje oświadczenia oraz informuje o swoich planach. Powodem, dla którego zdecydowano się powiedzieć o swoim istnieniu, jest rosnące zagrożenie ze strony wpływowych na Zachodzie iluminatów, a przede wszystkim ich plany redukcji światowej populacji o 80%. 

Zważywszy, że najludniejszym kontynentem jest właśnie Azja, oznacza to doprowadzenie do śmierci przede wszystkim jej mieszkańców, dlatego też członkowie organizacji postanowili zacząć działać. 

Według Fulforda liczy ona ponad 1,5 miliona osób. Daje im to nie tylko ogromną przewagę liczebną wobec zachodnich tajnych stowarzyszeń. Twierdzi on również, że posiadają oni wśród swoich członków doskonale wyszkolonych zabójców, którzy gotowi są dokonać serii zabójstw najbardziej wpływowych członków zachodnich tajnych stowarzyszeń. Za jego pośrednictwem postawiono ultimatum - mają oni zrezygnować ze swoich planów rozpoczęcia III Wojny Światowej albo w przeciwnym wypadku wszyscy zostaną zabici. 

Kiedy więc w wiadomościach usłyszymy informację o tajemniczej śmierci któregoś z członków choćby rodziny Rockefellerów lub Morganów zastanówmy się czy na pewno był to wypadek. 

Fulford o White Dragon Society 






4 komentarze:

  1. No tak, w sumie zgrabnie ujęte. Jednak mimo wszystko nie mam pewności czy ta organizacja na prawdę istnieje. Miejmy nadzieję, że tak!

    OdpowiedzUsuń
  2. moim skromnym zdaniem taka teoria ma na celu głównie dezinformacje ludzi,teoria wyssana z palca i raczej niesprawdzona.

    OdpowiedzUsuń
  3. jedno jest pewne. Jeśli prawda jest prawdziwie prawdziwa to i tak ludzie w nią nie uwierzą, ponieważ od setek lat mają prany mózg i wiedzą to co mają wiedzieć. Wszystko co jest niezgodne z obecną wiedzą przekazaną nam w szkołach publicznych kontrolowanych przez "rządy", wykracza poza ramy patologicznego systemu, w którym przyszło nam żyć jest nie do zaakceptowania. Wydaje się zbyt proste lub zostało sprowadzone do poziomu "teorii spiskowej".

    Jedno jest pewne. Elitarny moloch nie kryje swoich planów i mówią o tym otwarcie, ponieważ ludzie i tak w to nie wierzą. Dopóki się nie zjednoczymy, dopóty będzie się dziać coraz gorzej, ponieważ oni są wszyscy są zorganizowani, a nas wszystkich poróżniono na różne sposoby. Natomiast to powoduje, że nie potrafimy współpracować dla wspólnego dobra.

    pozdrawiam
    Ruch Obywatelski manifesto
    Adam Roger Kleszcz

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobrzy skośnoocy samarytanie ratujący świat? no nie wiem...
    Ogólnie o Azji mało się wie, natomiast pan Fulford jest dla mnie niepewny, no ale też nie mam o nim żadnej wiedzy :)powiedzmy że zrobił na mnie złe wrażenie

    OdpowiedzUsuń

Podziel się swoimi uwagami

- See more at: http://pomocnicy.blogspot.com/2013/04/jak-dodac-informacje-o-ciasteczkach-do.html#sthash.uAMCuvtT.dpuf