środa, 21 listopada 2012

Tajny komunikat NASA: "galaktyczny zespół zero" może zagrozić naszej planecie!

fot. .thehindu.com
W tajnym komunikacie wydanym przez swoje laboratorium, NASA ostrzega przed  
gwałtownym i nieujawnianym publicznie przejściem naszej planety przez tzw. "galaktyczny zespół zero". Co oznacza ten tajemniczy termin, z jakimi konsekwencjami i niebezpieczeństwami dla nas się wiąże?

1. Jesień i zima 2012/2013 to okres kiedy Ziemia wraz z Układem Słonecznym najprawdopodobniej będzie przechodzić przez tzw. "galaktyczny zespół zero."

2. Około godz. 10.00 rano czasu moskiewskiego, dnia 21.12.2012 r. naszą planetę w ciągu kilku minut mogą objąć całkowite ciemności i absolutna cisza (!). Brak światła, elektryczności, zatrzymanie połączeń komunikacyjnych, to tylko niektóre ostrzeżenia z amerykańskiego komunikatu. 

3. Całemu zjawisku towarzyszyć mają trwające kilka dni "kosmiczne złudzenia", związane z eksplozją światła.

4. Zgodnie z komunikatem zaleca się przygotowanie zapasów żywności na ok. dwa miesiące od dnia "słonecznego porażenia". Należy zabezpieczyć dopływ bieżącej wody do domu, zasłonić okna i nie patrzeć w kierunku słońca. 

5. Moment kulminacyjny "zero zespołu" może przypaść dopiero w lutym 2013 roku.

6. Wszystkie rządy świata mają świadomość zagrożenia "zespołem zero", ale z wiadomych przyczyn nie ujawniają publicznie tych informacji.

7. Sytuacja na świecie po przejściu przez "galaktyczną strefę zero" ma się wyraźnie odmienić. Ludzie zmienią swoją hierarchię wartości. W opracowanym komunikacie NASA pojawia się wyrażenie "nowa ludzkość"...


(fot. ervinlaszlo.com/nicalbonic.blox.pl)

Czy Waszym zdaniem rządy i naukowcy ukrywają przed nami prawdę? Czy scenariusz o którym pisali Majowie może naprawdę ziścić się już niebawem?

wtorek, 20 listopada 2012

PILNE: Ile kosztuje Izrael wojna w Strefie Gazy?

Bombardowanie Strefy Gazy, mobilizacja rezerwistów oraz dezorganizacja wywołana atakami rakietowymi trwa od tygodnia. Według dziennika „Haaretz” działania te są dla Izraela bardzo kosztowne. Powołując się na wyliczenia, tydzień operacji „Filar Obronny” to koszt ok. 280 mln dolarów. 

fot. .wordpress.com
Ta zawrotna kwota to koszt szacunkowy wyliczony przez firmę informacji biznesowej BDI w oparciu o koszty podobnej operacji "Płynny Ołów" z końca 2008 roku. Koszt ten jest mimo wszystko niższy niż podczas poprzedniej operacji, głównie ze względu na ograniczenie strat po stronie Izraela dzięki zastosowaniu skutecznej obrony przeciwrakietowej. 

Główną część kosztów operacji „Filar Obronny” stanowi paliwo oraz amunicja. Koszty związane są także ze zniszczeniem budynków, infrastruktury oraz wstrzymaniem produkcji. I choć straty te dotyczą w głównej mierze południa kraju, to cały kraj odczuwa pośrednio finansowe skutki konfliktu. 

Konflikt wiąże się jednak nie tylko z wydatkami na działania zbrojne. Konflikt oddziałuje również na zwykłych obywateli, co wpływa na ich zachowanie, które często przynosi państwu straty finansowe. Tak więc od rozpoczęcia operacji zmalała liczna emitowanych reklam w izraelskiej telewizji, ponieważ ludność nie jest nimi zainteresowana. Zamiast tego Izraelczycy wolą oglądać serwisy informacyjne. Taka postawa wiąże się z ogromnymi stratami finansowymi rzędu kilku milionów dolarów. Izraelczycy rezygnują także z wydatków związanych z rozrywką oraz turystyką. 

Straty finansowe spowodowane konfliktem wiążą się również ze zniszczeniem lub zamknięciem fabryk. Część zakładów produkcyjnych została zniszczona w skutek ostrzału. Z kolei przy granicy ze Strefą Gazy władze zmuszone były zamknąć większość fabryk ze względu na bezpieczeństwo pracowników. W innych częściach kraju, pracownicy zamiast iść do pracy, wolą na bieżąco śledzić doniesienia medialne o działaniach zbrojnych oraz o poborze rezerwistów. Z tego powodu w ciągu zeszłego tygodnia Izrael poniósł straty w wysokości blisko 100 mln dolarów.

Czy Waszym zdaniem podane kwoty są wiarygodne? Czy Izrael w rzeczywistości ponosi jeszcze większe wydatki?



poniedziałek, 19 listopada 2012

Unia Europejska wyda 900 milionów dolarów na najpotężniejszy laser na świecie!

Brytyjski projekt the Extreme Light Infrastructure (ELI) obejmujący kilkadziesiąt instytucji akademickich zakłada wybudowanie potężnych laserów w Europie. Dwa z nich powstaną w Rumunii i Czechach, a trzeci na Węgrzech. Lasery te będą stanowić prototyp dla czwartego, najpotężniejszego the Ultra-High Field Laser, który najprawdopodobniej stanie z Wielkiej Brytanii. Pierwszy laser powinien zostać uruchomiony już w 2017 roku. 

fot. businessinsider.com
Urządzenia te umożliwią przeprowadzanie precyzyjnych eksperymentów z użyciem elektronów. Dodatkowo połączone lasery będą w stanie wygenerować wiązkę, którą będzie można strzelać w przestrzeń, podobnie jak w „Gwiezdnych Wojnach”, choć celem tego nie będzie niszczenie obiektów, lecz badanie cząstek w przestrzeni. 

Jak podaje koordynator projektu na terenie Rumunii, każdy z laserów będzie 10 razy silniejszy, niż lasery obecnie istniejące. Nie wyklucza on także wykorzystania laserów między innymi w badaniach nad terapią nowotworów. Póki co naukowcy jednak chcą skoncentrować się na podstawowych badaniach. 

Każdy z laserów będzie nieco inaczej zbudowany i wykorzystywany do nieco innych badań. Ponadto eksperymenty zaproponowane dla super lasera wydają się dość teoretyczne, a nawet futurystyczne. Dlatego Europa, będąc w posiadaniu tak zaawansowanego technicznie urządzenia, będzie przodować w prowadzeniu eksperymentów fizycznych. 

Zgodnie z ilustracją: unikatowy "super laser" może powstać poprzez skupienie się wielu wiązek laserowych w jedną.
(fot. singularityhub.com)
Na uwagę zasługuje także fakt rozmieszczenia laserów w Europie Wschodniej. Celem tego jest aktywizacja naukowców w tych krajach oraz wykorzystanie ich potencjału. Ma to również zachęcić zagranicznych naukowców do odwiedzenia tych państwa. 

Badania prowadzone z wykorzystaniem tych laserów przyciągną uwagę ludzi z całego świata, a odkryte tajemnice z pewnością przyczynią się do powstawania nowych technologii. Należy przy tym jednak pamiętać, że projekt jest prowadzony na ogromna skalę, a to zawsze wiążę się z pewnym ryzykiem, zwłaszcza poprzez ingerencję w przestrzeń kosmiczną.


Czy Waszym zdaniem tego typu laser może znaleźć zastosowanie także wojskowe?


piątek, 16 listopada 2012

Złoto w skarbcach – spiskowa teoria, w którą uwierzyli politycy

Teoria mówiąca o zniknięciu złota z amerykańskich skarbców przestała być jedynie pożywką dla zwolenników teorii spiskowych. Dziś podobne opinie usłyszeć można również u wielu wpływowych osób. 

Ponad rok temu w tekście „Tajemnicze zaginięcie amerykańskiego złota” omawiałem temat światowych rezerw złota znajdujących się na terytorium Stanów Zjednoczonych. Sugerowałem wówczas, że istnieje szereg przesłanek, które zdają się wskazywać na to, że słynne skarbce w Nowym Jorku są w rzeczywistości puste a wszystkie sztaby złota zostały stamtąd wywiezione. Jak się okazuje pomimo upływu czasu historia ta zyskuje rosnącą liczbę zwolenników wśród zwolenników tzw. teorii spiskowych czy co bardziej pesymistycznie nastawionych do życia inwestorów, ale również wśród wpływowych polityków. 


fot. http://venezuelanalysis.com

Wygrana Baracka Obamy w ostatnich wyborach prezydenckich w USA spowodowała gwałtowny wzrost cen złota na światowych rynkach. Wyglądało na to, że bardzo sceptycznie podchodzą one do obietnic amerykańskiego prezydenta mówiącego o uzdrowieniu kulejącej gospodarki światowego mocarstwa. Nagły wzrost cen złota zdaje się być objawem rosnących obaw wielu osób o przyszłość i tego co wydarzy się w nadchodzących miesiącach. Między innymi to właśnie stało się powodem rosnącego zainteresowania złotymi sztabkami i monetami, które powoli zaczęli nabywać również zwykli obywatele chcący się zabezpieczyć przed ewentualną hiperinflacją. 

Skąd nagłe ryzyko hiperinflacji? Jednym z powodów wydaje się być przede wszystkim wciąż malejące zaufanie do dolara, a także coraz poważniejsze obawy o to czy w amerykańskich skarbcach faktycznie znajduje się jakiekolwiek złoto. 

Od końca II Wojny Światowej na terytorium USA trafiła większość światowych rezerw tego niezwykle cennego kruszcu. Wiązało się to z faktem, że w trakcie wojny (ale również po jej zakończeniu, z obawy przez Układem Warszawskim) wiele państw europejskich obawiało się, że znajdujące się na ich terytorium zasoby złota mogą zostać zrabowane przez wroga. Z tego też powodu pokaźne ilości sztab przewiezionych zostało za Ocean Atlantycki, prosto do Nowego Jorku. 

Mijały lata a zaufanie do amerykańskich skarbców pozostawało niezmiennie wysokie, każdy wiedział gdzie znajduje się jego złoto, ale mało kogo interesowało by stan tych rezerw w ogóle sprawdzić. Po co, skoro pozostali również nie mieli wątpliwości? W tym kontekście warto przytoczyć wielokrotnie powtarzającą się w historii sytuację kiedy chciwy bankier, święcie przekonany o tym, że wszyscy przechowujący w jego skarbcu depozytariusze nie zgłoszą się równocześnie po swoje złoto, postanowił zainwestować część z przetrzymywanych rezerw i czerpać z tego pokaźne zyski. Niestety, w opisywanych historiach prawie zawsze kończyło się to w ten sam sposób – w pewnym momencie ktoś tracił zaufanie do bankiera i zaczynał podważać jego wiarygodność, wyjmował swoje złoto i przenosił je w pewniejsze miejsce. Opinia o tym wydarzeniu docierała do innych i w ten sposób powoli zasoby w skarbcu kruszyły się aż okazywało się, że chętnych do wybrania jest więcej niż złota, które w międzyczasie zostało przez bankierach w różnych miejscach „zainwestowane” . 

Pierwszy nieufny

W przypadku amerykańskiego złota zadziałać może bardzo podobny mechanizm, pierwsze sygnały docierają do nas już od pewnego czasu. Wystarczy przypomnieć sobie forsowany od kilku lat pomysł przeprowadzenia audytu w skarbcu Rezerwy Federalnej i tym samym zweryfikowanie ile tak naprawdę znajduje się tam złota. Równocześnie jednak sceptyczne głosy podnoszone są również poza granicami USA. Najgłośniejszy a przy tym najbardziej konsekwentny okazał się w tym przypadku prezydent Wenezueli Hugo Chavez. 

Zażądał on bowiem zwrócenia przez Stany Zjednoczone całości posiadanych przez jego państwo rezerw, które do tej pory przechowywano w amerykańskich skarbcach. Decyzja o zwrocie złota zapadła jesienią 2011 roku, jak podawał Bank Centralny Wenezueli do kraju wrócić miało blisko 160 ton o wartości przekraczającej 11 miliardów dolarów amerykańskich. Warto przy tym zwrócić uwagę na fakt, że akt ten podważył wiarygodność nie tylko Rezerwy Federalnej, ale również Banku Anglii, gdzie także przechowywano pokaźne zapasy złota. W komentarzu dla telewizji RT Adrian Salbuchi stwierdził, że gest ten ma charakter przede wszystkim symboliczny, podważa on bowiem wiarygodność zachodnich banków jako miejsc, w których państwa mogą bez obaw przetrzymywać swoje rezerwy złota. 

W tym konkretnym przypadku opinia skarbców nie została jednak nadszarpnięta tak znacząco jak zapewne liczył na to Hugo Chavez. Prezydent Wenezueli cieszy się bowiem opinią awanturnika i osoby, której deklaracji nie zawsze należy brać na poważnie. Co więcej jego decyzję bardzo szybko uzasadniono między innymi faktem, że Chavezowi potrzebne jest złoto by uzyskać gwarancje dla dalszych kredytów ze strony Chin, a także w celu forsowania promowanej przez niego integracji krajów Ameryki Łacińskiej. 

Niemieckie złoto

Podważanie wiarygodności tak poważanych instytucji jak Fed czy Bank Of England przez polityka pokroju Chaveza nie musiała szczególnie narazić na szwank tych instytucji. Co więcej, nawet jeśli faktycznie posiadają one mniej złota niż deklarują na papierze, to wciąż byłyby one w stanie zgromadzić te 160 ton złota i oddać je Wenezueli. Zdecydowanie gorzej jeśli zwrotu złota zażąda państwo posiadające znacznie większe rezerwy a przy tym cieszące się nieposzlakowaną opinią. Takim państwem mogą okazać się Niemcy, w których od początku bieżącego roku coraz poważniej traktowane są postulaty powrotu ichniejszych rezerw z powrotem do kraju. Niemcy zdumiewająco dobrze radzą sobie z kryzysem w strefie euro, od lat również uważane są za państwo, w którym decyzji nie podejmuje się pochopnie i pod wpływem chwilowego impulsu. W Niemczech w najbliższym czasie przeprowadzony zostanie audyt tamtejszego banku centralnego (Bundesbanku) a tym samym weryfikacji poddane zostaną również ogromne ilości złota znajdujące się poza granicami kraju (głównie we Francji, Anglii i USA). Audyt ma być wstępem do rozpoczęcia procedury przeniesienia niemieckiego złota z powrotem do kraju. Z tego też względu żądanie zwrotu liczących ponad 3 tysiące ton rezerw (według World Gold Council) może okazać się znaczącym sygnałem również dla innych państw. Stamtąd już tylko krok do wybuchu paniki. 

Zobacz fragment spektaklu pt. "Kod Władzy" rozgrywanego na Zamku Korzkiew!


Zachęcamy Was do zobaczenia fragmentu spektaklu opartego na fabule powieści "Kod Władzy", który 9 listopada był odegrany w murach Zamku Korzkiew nieopodal Krakowa. 

Obsada:

- Dyrektor Teatru Korez w Katowicach Mirosław Neinert (kardynał)
- Dariusz Niebudek (ksiądz)
- Martyna Kucza (zakonnica)




Siedem proroctw Majów: co mówią o tajemniczym roku 2012?

Nie od dziś wiadomo, że Majowie pozostawili po sobie proroctwa i wizje, które przekazywane były z pokolenia na pokolenia. Dotyczyły one ich przyszłości, która obecnie jest naszą teraźniejszością. Dlatego przyjrzyjmy się dokładniej siedmiu proroctwom, które nas dotyczą. 

fot. worldend.info
Ludzie Zachodu od dawna tęsknią podświadomie za wiedzą o prawach natury. W dobie nauki i rozwoju technologii ludzie coraz częściej czują się zagubieni i bezsilni. 

Dlatego tak wielkie zainteresowanie budzi siedem proroctw Majów:

1. Najbardziej znaną przepowiednią jest ta dotycząca daty końca świata.Według Majów ma to nastąpić w sobotę 22 grudnia 2012 roku. Wtedy zakończy się świat nienawiści i materializmu. Majowie przepowiedzieli, że sobota 22 grudnia roku 2012, kiedy Słońce otrzyma silny promień synchronizujący pochodzący ze środka galaktyki, zmieni swoją polaryzację i wytworzy ogromne świetliste rozbłyski. Dlatego ludzkość musi być przygotowana do przekroczenia drzwi, które pozostawili nam Majowie, przekształcając się z obecnej cywilizacji opartej na strachu na znacznie wyższą wibrację harmonii.

2. Całe postępowanie ludzkości zmieni się gwałtownie od zaćmienia Słońca 11-go sierpnia 1999 r. Było to wyjątkowe zaćmienie, ze względu na układ liniowy w krzyżu kosmicznym ze środkiem na Ziemi, prawie wszystkich planet Układu Słonecznego, które umieściły się w czterech znakach zodiaku, które są znakami czterech ewangelistów, czterech opiekunów tronu, którzy występują w Apokalipsie Świętego Jana. Ponadto cień wytworzony prze Księżyc przeszedł przez Ziemie przez takie kraje jak: Kosowo, Bliski Wschód, Iran, Irak, Indie i Pakistan, wyznaczając tym samym linię konfliktów i wojen na świecie. 

3. Trzecia przepowiednia dotyczy wzrostu temperatury na świecie. Fale upałów spowodują zmiany klimatyczne, geologiczne i społeczne. Powodem tego będzie brak harmonii człowieka z naturą oraz zmiany zachodzące na Słońcu. 

4. Następna przepowiednia dotyczy kolejnych aspektów zmian klimatu. W wyniku zwiększonej aktywności Słońca, dojdzie do topnienia pokrywy lodowej na obu biegunach. 

5. Kolejna przepowiednia dotyczy systemów rządzących współczesnym światem. Wraz z przekształceniem Planety, przekształcą się także systemy prowadzące do harmonii człowieka ze światem, a także pokoju na świecie. Dojdzie do przeorganizowania społeczeństwa, które doprowadzi do zrozumienia istoty stworzenia. 

6. Majowie, dla których komety były zwiastunem nadchodzących zmian, uważali, że tor ruchu jednej z nich może zagrozić ludziom. Twierdzili oni również, że mieszkańcy Planety jednocząc swoje siły, rezygnując z suwerenności w celu porozumienia, mogą podjąć działania, które mogłyby zmienić trajektorię komety. 

7. Układ Słoneczny w swoim cyklicznym obrocie wychodzi z epoki nocy by wejść w galaktyczny świt. Mówi, że w ciągu 13 lat które mijają od 1999 do 2012 roku światło emitowane ze środka galaktyki zsynchronizuje wszystkie żywe istoty i pozwali im na dobrowolną aprobatę wewnętrznej przemiany. Przemiana ta stworzy nowe rzeczywistości, w których istoty ludzkie otrzymają nowy zmysł porozumienia się za pomocą myśli.

Czy Waszym zdaniem proroctwa Majów mogą być aktualne po dzień dzisiejszy?



czwartek, 15 listopada 2012

Strefa Gazy: Izrael może liczyć na poparcie USA

Sytuacja na Bliskim Wschodzie robi się coraz bardziej napięta. Izrael planuje rozszerzyć akcję przeciwko Hamasowi w Strefie Gazy, gdzie w środę doszło do przeszło 20 ataków. W tej sytuacji Izrael może liczyć na poparcie USA w Radzie Bezpieczeństwa ONZ. 

fot. wordpress.com
Izraelskie lotnictwo przeprowadziło wczoraj ponad 20 ataków na wybrane cele w Strefie Gazy, w których zginęło 9 osób. Wśród ofiar był także szef wojskowy Hamasu. Zgodnie z tym co powiedział izraelski premier Benjamin Netanjahu, jeśli będzie taka potrzeba izraelskie operacje wojskowe przeciwko palestyńskim ekstremistom mogą zostać rozszerzone. Możliwa jest każda opcja ataku, w tym operacja sił lądowych w Strefie Gazy. 

Według informacji izraelskiej policji w południowej części kraju od północy czasu lokalnego spadły kolejne 32 rakiety wystrzelone ze Strefy Gazy. W czwartek rano kolejna rakieta spadła na blok mieszkalny, zabijając 3 osoby. Z kolei w izraelskim nalocie w Strefie Gazy zginęło w czwartek trzech Palestyńczyków. 

W związku z poważnym zaostrzeniem konfliktu w środę w Nowym Jorku zebrała się Rada Bezpieczeństwa ONZ, która poparła izraelskie ataki, będące odpowiedzią na palestyński ostrzał. Rada ONZ potwierdziła tym samym, że nie będzie tolerować przemocy Hamasu ani żadnych innych terrorystycznych organizacji względem Izraelczyków. 

W środę premier Izraela Netanjahu rozmawiał z Barackiem Obamą. Podczas rozmowy prezydent USA zapewnił o swoim poparciu dla Izraela. Jednocześnie Obama poprosił Netanjahu, by Izraelczycy dołożyli wszelkich starań, aby uniknąć ofiar wśród cywilnej ludności.

Czy Waszym zdaniem Izrael bez poparcia USA także pozwoliłby sobie na tak radykalne posunięcia?



środa, 14 listopada 2012

Cienka granica między cyberprzestępczością a cyberwojną

Gdy w 2008 roku rozpoczęła się wojna między Gruzją a Rosją, Abchazją i Osetią Południową pole walki miało znacznie większy zasięg niż ten pokazywany w telewizji, który objął kilka regionów. Istotnym epizodem tej wojny był przypisywany Rosjanom atak przeprowadzony w Internecie. 

fot. watchdocumentary.tv
Przeprowadzony atak internetowy spowodował paraliż oficjalnych gruzińskich serwisów, co doprowadziło do blokady informacyjnej. Przez nią Gruzja nie była w stanie zaprezentować światu swojego stanowiska w sprawie wojny, przez co do mediów trafiały jedynie rosyjskie relacje. Co więcej, wraz z rozpoczęciem walk na stronach rosyjskich pojawiły informacje zawierające narzędzie i instrukcje pozwalające na przyłączenie się do ataku osobom bez żadnej wiedzy technicznej. Podobny atak miał miejsce rok wcześniej w Estonii, gdzie przestały działać m.in. oficjalne strony rządowe, serwisy stacji telewizyjnych i agencji prasowych, a także strona policji. 

Gruzini broniąc się przed atakami, przenieśli zaatakowane strony na amerykańskie serwery, gdzie te były już bezpieczne. Dzięki temu Gruzini mogli umieszczać oficjalne informacje o sytuacji w kraju. I choć wojna ta trwała jedynie 9 dni, prawdziwy koniec cyberwojny był daleki. 

Na początku tego roku Gruzini zidentyfikowali trojana o nazwie Georbot, który działał w dość nietypowy sposób. Atakował komputery urzędników oraz osób współpracujących z Zachodem, a umieszczony był pod linkiem do artykułów o współpracy Gruzji z NATO. Wirus zdążył zaatakować kilkaset komputerów znajdujących się w ministerstwie, parlamencie i organizacjach pozarządowych. Jego działanie polegało na szpiegowaniu zainfekowanego komputera, gdzie poszukiwał treści związanych z polityką i obronnością kraju. Następnie wirus przekazywał wyszukane treści na wskazany serwer. 

Po wykryciu szkodliwego wirusa Gruzini wzięli odwet tworząc zmodyfikowaną wersję Georbota. Postanowili podstępnie podejść wroga i na jednym z zainfekowanych komputerów podłożono archiwum z dokumentem „Porozumienie Rosja-NATO”, do którego CERT dołączył zmodyfikowany wirus. Dzięki temu przeszukano komputery włamywacza oraz przejęto kontrolę nad serwerem. I choć podstęp został szybko wykryty, Gruzinom udało się ustalić, że za wrogimi działaniami stoją Rosjanie. Serwer, na który trafiały wykradzione informacje z Gruzji znajdował się pod adresem sąsiadującym z Federalną Służbą Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej. 

Jednak to nie koniec ataków internetowych. Na początku tego miesiąca grupa GhostShell rozpoczęła operację o nazwie Czarna Gwiazda, wymierzoną przeciwko Rosji. Celem akcji jest wykradanie dokumentów pochodzących z różnych instytucji, od polityków oraz służb bezpieczeństwa, a następnie publikowanie ich w sieci. Inicjatorzy tek akcji chcą w ten sposób wyrwać się z tyranii rosyjskich władz, które izolują obywateli od świata. 

Choć od pojawienia się informacji na temat tego ataku minęło już trochę czasu, żadne rosyjskie dokumenty do tej pory nie pojawiły się na stronie grupy GhostShell. Stąd można wyciągnąć wniosek, że prawdziwej cyberwojny z Rosją nikt nie chce ryzykować.

Jakie są Wasze opinie w tej sprawie - czy Internet można dziś wykorzystać przeciwko każdemu?



wtorek, 13 listopada 2012

Rosja znowu straszy świat?

Jak ostrzega rosyjski wicepremier Dmitrij Rogozin, gdy amerykańskie okręty wyposażone w system AEGIS, będące częścią tarczy antyrakietowej, zbliżą się za bardzo do rosyjskiego wybrzeża, władze tego kraju zmuszone będą zareagować „w najostrzejszy sposób”. 

fot. globalpost.com
Rosyjski wicepremier Rogozin nie powiedział jednak o jaką reakcję dokładnie chodzi. Wspomniał jednak, że amerykańska tarcza antyrakietowa wzmaga wyścig zbrojeń. Dodał także, że choć Rosja również rozwija swój system obrony przeciwrakietowej, nie umieszcza go na terenie innych państw. 

Słowa wicepremiera są kolejnym dowodem na to, że budowa tarczy antyrakietowej w Europie rodzi wiele nieporozumień w relacjach między Rosją a USA i NATO. Rosyjskie władze uważają, że tarcza ta może zagrażać ich bezpieczeństwu i dlatego żądają od władz amerykańskich zapewnień i gwarancji prawnych, że system ten nigdy nie będzie użyty przeciw Rosji. Jednak władze w Waszyngtonie nie chcą tego zagwarantować, a NATO jedynie zapewnia, że Rosja nie ma podstaw do obaw, gdyż tarcza nie jest wymierzona w ten kraj. 

Jakiś czas temu w tej sprawie głos zabrał także ówczesny prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew. Ostrzegł on, że w przypadku niekorzystnego rozwoju sprawy z budową tarczy, Moskwa zaprzestanie dalszych rozbrojeń i kontroli zbrojeń, a także ucieknie się do kontrposunięć, takich jak rozmieszczenie w Rosji nowoczesnych systemów uderzeniowych, pozwalających na niszczenie elementów tarczy antyrakietowej USA w Europie. 

Co więcej, szef Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych FR Nikołaj Makarow ostrzegł kraje na terenie których miałaby znaleźć się elementy amerykańskiej tarczy przed realnym zagrożeniem ze strony Rosji, która mogłaby prewencyjnie uderzyć w obiekty tejże tarczy. 

Odnośnie okrętów wyposażonych w system AEGIS należy wspomnieć, że są one uzbrojone w rakiety SM-3 i umożliwiają przemieszczanie systemu z jednego regionu do drugiego. Tym samym okręty te stanowią ważny element nowego amerykańskiego programu obrony przeciwrakietowej, 

Jak zapewnia Hillary Clinton, brak porozumienia z Rosją nie powstrzyma Stanów Zjednoczonych przed rozmieszczeniem elementów tarczy antyrakietowej w Europie. Dlatego w 2015 roku USA przewidują umieszczenie lądowej wersji rakiet SM-3 w krajach sojuszniczych w Europie. Następnie w 2018 roku elementy tarczy antyrakietowej USA zostaną rozmieszczone także w Polsce. Instalacje te mają być ulokowane w bazie w Redzikowie koło Słupska. W Polsce ma też zostać zainstalowany radar naprowadzający.

Czy Waszym zdaniem Rosja ma podstawy do takich posunięć?



poniedziałek, 12 listopada 2012

Spektakl teatralny pt. "Kod Władzy" na Zamku Korzkiew!


W miniony piątek (9 listopada) w uroczych murach Zamku Korzkiew miał miejsce spektakl teatralny pt. "Kod Władzy" z udziałem Dyrektora Teatru Korez w Katowicach Mirosława Neinerta. 

Organizatorami wieczornego wydarzenia byli p. Jerzy Donimirski oraz Victor Orwellsky. Fabuła teatru oparta została o pierwszą część powieści "Kod Władzy". Spektakl wzbudził zainteresowanie wielu sympatyków powieści, ale i osób, które dopiero pierwszy raz miały okazję zapoznać się z książką. 

Zwieńczeniem wspólnego spotkania na Zamku był uroczysty bankiet z udziałem gości i organizatorów.

Już teraz przedstawiamy Wam krótką fotorelację ze spektaklu. 

Autorem zdjęć jest p. Grzegorz Zmuda. 








- See more at: http://pomocnicy.blogspot.com/2013/04/jak-dodac-informacje-o-ciasteczkach-do.html#sthash.uAMCuvtT.dpuf