Pokazywanie postów oznaczonych etykietą media. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą media. Pokaż wszystkie posty

środa, 28 listopada 2018

Social credit: miliony Chińczyków traci możliwość rezerwacji biletów

Wielki krok w kierunku budowy totalitarnej merytokracji w Chinach. Trwają prace nad budową systemu wiarygodności społecznej (social credit), który docelowo objąć ma całą, liczącą ponad 1,3 miliarda ludzi populację. System ma punktować zachowania Chińczyków w oparciu o ich zachowania, sieć znajomych, wybory konsumpcyjne czy zainteresowania. W rezultacie przyznane punkty będą ułatwiać bądź utrudniać zdobywanie określonych zasobów. 

Punkty można zyskać oddając krew, pracując jako wolontariusz lub w inny sposób oddając swój wkład na rzecz społeczeństwa. Jeśli jednak łamiemy przepisy ruchu drogowego, palimy w miejscach niedozwolonych, bądź po prostu kupujemy zbyt dużo gier wideo, wówczas musimy się liczyć z tym, że nasza ocena w systemie wiarygodności społecznej spadnie. 

Jeśli ktoś będzie według systemu zachowywać się w sposób nie godny zaufania, będzie tracić punkty, i tym samym zmniejszą się jego szanse na otrzymanie kredytu w banku, rezerwację biletów lotniczych czy kolejowych (które do tego mogą okazać się droższe) a także zmniejszyć szansę ich dzieci w dostaniu się do dobrych szkół czy uniwersytetów. W niektórych prowincjach Chin system jest juz w zaawansowanej fazie testów i według Pekinu wejdzie on do powszechnego użytku ok. 2020 roku. Już teraz jednak, na terenach gdzie jest on testowany milionom ludzi uniemożliwiono rezerwację biletów na samolot lub na superszybką kolej - te mają zostać zachowane przede wszystkim dla Chińczyków z wyższą oceną.













sobota, 10 listopada 2018

Agencja Xinhua prezentuje swojego pierwszego prezentera zarządzanego przez AI

Zaledwie dwa dni temu chińska rządowa agencja informacyjna Xinhua zaprezentowała światu swojego nowego prezentera, który nie je, nie pije, nie śpi i nigdy się nie męczy. Jest za to w stanie 24h na dobę podawać kolejne komunikaty i informacje z Chin i całego świata. Wszystko dzięki sztucznej inteligencji, która zarządza sztucznie wygenerowaną mimiką i głosem. 

Opracowany przez Xinhuę i chińską wyszukiwarkę internetową Sogou.com "prezenter" może w czasie rzeczywistym czytać tekst przesyłanych mu informacji a także mimiką reagować na przekazywane doniesienia, jak donosi agencja stanie się on częścią jej zespołu prasowego i będzie nadawał przez całą dobę, bez chwili wytchnienia. 

Jak podają przedstawiciele agencji technologia wciąż się rozwija a w zasadzie "uczy" i pomimo świetnego efektu już teraz, naturalna gestykulacja i mimika zostaną z czasem jeszcze bardziej dopracowane. Zakładając zaś, że rozwiązanie Xinhuy to dopiero początek, prezenterzy telewizyjni, szczególnie w programach informacyjnych powinni już teraz zacząć się obawiać o swoje stanowiska. 




wtorek, 19 czerwca 2018

W jaki sposób są twoje dane przetwarzane? Czy RODO jest dobrą ustawą? cz 1

RODO ustawa, która wprowadziła nie małe zamieszanie wśród przedsiębiorców jest przez niektóre środowiska mocno krytykowana. Największy obecnie problem ma służba zdrowia, która np. nie może telefonicznie poinformować rodzinę o tym kto jest hospitalizowany. Służba medyczna opisuje ekstremalne sytuacje, w których najbliżsi poszukując zaginionych członków rodziny nie mogą uzyskać żadnej informacji na temat pacjentów. Istnieją jednak powody, dla których ustawa została wprowadzona. Poniżej przeczytacie przykłady wykorzystywania danych osobowych takich jak np zbieranie informacji o stanie konta bankowego.



10. Facebook poszukuje wszystkich danych na twój temat - nawet informacji o przebytej chorobie.

Facebook niedawno wysłał swoich ludzi do kilku szpitali, aby przekonać  lekarzy do sprzedaży poufnych danych swoich pacjentów. Chcieli wszystkiego, łącznie z zapisami chorób i historii wypisanych recept, wszystko to, co według nich było "projektem badawczym". Facebook mógł otrzymać anonimowo dane dotyczące pacjentów, bez ich imion i nazwisk. Największa firma była przekonana, że dysponuje wystarczającą dużą ilością danych swoich użytkowników aby powiązać anonimowe informacje z konkretną osobą. 

Szpitale najprawdopodobniej były w pełni świadome, że Facebook nie planuje przechowywania danych anonimowo. W rzeczywistości gigant mediów społecznościowych obiecał wysłać ponownie dane z uzupełnionymi nazwiskami pacjentów, którzy na podstawie swojej historii na Facebooku mogą potrzebować specjalnych metod leczenia. Przedsięwzięcie nie doszło do skutku po wybuchu afery związanej z wyciekiem danych z Cambridge Analytica. 
Warto jest jednak wiedzieć, że tego typu praktyki są powszechne. W samych USA wiadomo, że firmy takie jak Rite Aid czy CVS sprzedawały dane pacjentów, z kolei firmy General Electric i IBM przyznały się do ich zakupu.
Często słyszymy "informacja to potęga" i tak jest w tym przypadku. Największa firma zajmująca się handlem informacjami medycznymi nazywa się IMS Health i w 2014 roku zarobiła 2,6 miliarda dolarów. 

9. Apple sprawdza, ile pieniędzy znajduje się na Twoim koncie bankowym

W 2015 roku firma Apple złożyła wniosek o patent na opracowany nowy program, który działałby cały czas w tle w trakcie korzystania z urządzeń. Jego głównym celem było obserwowanie i zbieranie danych po każdym zalogowaniu się do konta bankowego np w celu sprawdzenia wysokości salda karty kredytowej. Później zebrane dane zgodnie z oficjalną informacją miały zostać sprzedawane dalej reklamodawcom. Patent wyraźnie mówi - i jest to bezpośredni cytat: "Towary i usługi są sprzedawane konkretnym grupom docelowym użytkowników [. . . ] na podstawie kwoty kredytu przedpłaconego dostępnego dla każdego użytkownika. " Lub, innymi słowy,  informacja o saldzie na koncie zostanie przekazana dowolnemu reklamodawcy, który jest skłonny za nią zapłacić firmie Apple.

8. Badanie skuteczności reklamy poprzez łamanie zasad prywatności.

Firma o nazwie Emotional Analytics opracowała oprogramowanie, które wykorzystuje kamerę internetową komputera do oglądania i analizowania reakcji ludzi na reklamę.

Obecnie chyba nie ma firmy, która przyznałaby się do korzystania z kamery bez zgody użytkownika, ale jest wiele powodów, aby sądzić, że tak się dzieje. W lutym 2018 Android zaktualizował swoją polityki prywatności, zabraniając aplikacjom używania telefonów komórkowych do potajemnego rejestrowania twarzy. 

poniedziałek, 25 grudnia 2017

Facebook szpieguje cię przy pomocy telefonu?



Reklamodawcy doskonalą coraz bardziej techniki mikroprocesowania i przetwarzania danych aby jak najlepiej trafić w gust konsumenta. Zwykli użytkownicy mediów społecznościowych zgłaszają niepokojące "zbiegi okoliczności" i pytają "Czy facebook nas szpieguje?". Jeden z przypadków został opisany przez Jen Lewis w Daily Mail.


Podczas zakupów Lewis wraz z przyjacielem rozmawiali o zakupie kamery filmowej. Nie minęła 20 minut, gdy przyjaciółka Jen sprawdziła na swoim telefonie komórkowym i odkryła, ku swojemu zdziwieniu, celowaną reklamę tego samego aparatu, o którym właśnie rozmawiała. 

Śledzenie zachowań użytkowników w trybie offline nie jest nowym zjawiskiem. Na początku tego roku w mediach pojawiła się informacja z oświadczeniem Google, że zacznie śledzić zakupy użytkowników kart kredytowych w sklepie.



poniedziałek, 13 listopada 2017

Media społecznościowe uzależniają



38-letni były prezes Facebooka, Sean Parker, niedawno opublikował wypowiedź, którą powinien przeczytać każdy użytkownik tego portalu. Media społecznościowe uzależniają, jak podkreślają eksperci sama sieć uzależnia. 



"Kiedy Facebook się rozwijał, mówiłem do ludzi, którzy podchodzili do mnie i mówili:" Nie jestem w mediach społecznościowych ". Powiedziałbym: "OK, wiesz, będziesz." A potem powiedzieliby: "Nie, nie, nie, nie, doceniam moje prawdziwe interakcje, cenię tę chwilę, cenię sobie obecność, cenię intymność". Powiedziałbym, że ... "Dostarczymy Wam ostatecznie".

"Nie wiem, czy naprawdę rozumiałem konsekwencje tego, o czym mówiłem, ponieważ [z niezamierzonych konsekwencji sieci, gdy rośnie ona do miliarda lub 2 miliardów ludzi i ... dosłownie zmienia wasz związek ze społeczeństwem, ze sobą ... To prawdopodobnie przeszkadza produktywności w dziwny sposób, Bóg jeden wie, co się dzieje z mózgami naszych dzieci".

"Proces myślenia, który wszedł w budowanie tych aplikacji, a był to pierwszy z nich na Facebooku, ... polegał na: " Jak konsumujemy jak najwięcej twojego czasu i świadomej uwagi, jak to tylko możliwe? "

"A to oznacza, że ​​musimy co jakiś czas dawać ci trochę dopaminy , ponieważ ktoś lubił lub komentował zdjęcie lub post, czy coś w tym stylu, a to sprawi, że będziesz wnosić więcej treści, i to się zmieni. aby uzyskać ... więcej polubień i komentarzy. "

" To jest pętla sprzężenia zwrotnego do sprawdzania poprawności społecznej ... dokładnie takie rzeczy, jakie wymyśliłby haker, jak ty, ponieważ wykorzystujesz słabość w ludzkiej psychologii. "

źródło: zerohedge.com



wtorek, 24 stycznia 2017

Dziennikarz zamordowany za publikację prawdy.

Dr Udo Ulfkotte, nie żyje. Dziennikarz zasłynął kontrowersyjnymi informacjami o sposobach i kontrolowaniu przez CIA niemieckich mediów. Podejrzewa się, że informacje jakie posiadał, których nie zdążył opublikować doprowadziły do jego śmierci.



Ulfkotte był redaktorem w Frankfurter Allgemeine Zeitung , jednej z największych niemieckich gazet. Jakiś czas temu wydał on książkę "Gekaufte Journalisten" ("Kupili Dziennikarzy"). Wydanie tej jej kosztował go prawdopodobnie życie. Był samotnym człowiekiem, dlatego podkreślał że publikuje informacje o jakich inni ludzie z branży wiedzą ale boją się na głos mówić. W trakcie wywiadu dla rosyjskiej gazety Insider, Ulkfotte powiedział " Kiedy powiedziałem Frankfurter Allgemeine Zeitung (gazeta Ulfkotte), że chcę opublikować książkę, prawnicy wysłali mi list informując o wszystkich konsekwencjach prawnych - ale mnie to nie przeszkadza. Widzisz, nie mam dzieci. ".

Był jednym z pierwszych dziennikarzy, którzy głośno informowali o grupie finansistów kontrolujących media. " W mediach niemieckich i amerykańskich usiłuje doprowadzić do wojny w Europie z Rosją. Jest to punkt bez powrotu, a ja zamierzam wstać i powiedzieć ... że to czysta propaganda i manipulacja jaką stosują media."

W trakcie wywiadów podkreślał, że w każdym kraju znajdują się dziennikarzy pracujący dla wywiadu amerykańskiego. Wielu z nich publikuje swoje artykuły w czołowych wydawnictwach. Jednocześnie istnieje ciche przyzwolenie na manipulowanie faktami. 

Książka zamordowanego dziennikarza stała się bestsellerem w Niemczech, pomimo tego że oficjalnie nie była nigdzie reklamowana. Dziennikarze mieli całkowity zakaz publikowania jakichkolwiek wzmianek o tej publikacji.



piątek, 12 czerwca 2015

Powtórka z Iraku? To nie Assad użył gazów bojowych, lecz jego przeciwnicy

Jak podaje ONZ gaz, którego użyto w Syrii w 2013 nie musiał być wcale rozpylony przez siły rządowe, jak dotychczas przypuszczano, ale wg świadków mogli za tym stać rebelianci.

 
fot. mato48.com
Kilka lat temu amerykańscy politycy z rozbrajającą szczerością przyznali, że w rządzonym przez Saddama Husajna Iraku nie znaleziono żadnych dowodów jakoby tamtejsze władze pracowały nad bronią masowego rażenia, co więcej przyznali również, że zwyczajnie kłamali mówiąc, że wywiad dysponuje informacjami na ten temat. Abstrahując od stosunku do irackiego dyktatora, należy stwierdzić, że atak w 2003 roku był nieuzasadniony.

Teraz, podobne informacje pojawiają się w odniesieniu do wydarzeń w Syrii. Przypomnijmy, że dwa lata temu agencje informacyjne informowały, że Organizacja Narodów Zjednoczonych potwierdza wykorzystane podczas tamtejszego konfliktu gazów bojowych, w tym uszkadzającego układ nerwowy sarinu. Państwa zachodnie, przede wszystkim USA, Wielka Brytania i Francja praktycznie od razu oskarżyły o to rządowe wojska Bashara al-Assada, prezydent Obama nazwał to wydarzenie "przekroczeniem czerwonej linii". Było to jednym z głównych powodów utrzymywania sankcji przeciwko władzom Syrii a także powodów, dla których udzielano wsparcia rebeliantów, wśród których już wówczas znaczącą przewagę zaczęli zdobywać członkowie organizacji Islamskie Państwo Iraku i Syrii (w skrócie ISIS).

Na początku tego tygodnia źródła ONZ podały do wiadomości publicznej, że relacje świadków wskazują, że to jednak siły rebeliantów w sierpniu 2013 użyły sarinu. Informacji tej zaprzeczył jednakże rzecznik prasowy Wolnej Armii Syryjskiej, która wciąż prowadzi walki zarówno z siłami Assada jak i z kalifatem.

Wcześniej czy później prawda wyjdzie na jaw i opinia publiczna dowie się kto użył gazów bojowych w Syrii. Zanim do tego jednak dojdzie będziemy przez lata karmienie półprawdami, propagandą i wprowadzani w błąd, gdyż tego typu informacja może zostać użyta przeciwko każdej ze stron konfliktu, w zależności od tego kogo oskarażać będzie w danym momencie wygodniej.


czwartek, 2 października 2014

5 kroków wielkiej medialnej propagandy

Uważni obserwatorzy mediów odkryli pewną niezwykłą zależność. Otóż okazuje się, że w przypadku medialnej propagandy informacje przekazywane są według pewnego powtarzającego się regularnie planu, który ma powoli przekonywać opinię publiczną do kolejnej interwencji zbrojnej. Ten pięciopunktowy plan stosowany był wielokrotnie. 
 


Taktyka sprowadza się do 5 kroków:

Krok 1. Zawyżanie liczby ofiar (Highliht atrocities)
Krok 2. Komunikowanie moralnego obowiązku (Communicate moral obligation)
Krok 3. Zaprzeczanie człowieczeństwu przeciwnika (Deny enemy’s humanity)
Krok 4. Mówienie, że interwencja jest dla ludzi (Say intervention is for the people)
Krok 5. Podnieś sprawę zagrożenia do poziomu bezpieczeństwa narodowego (Raise threat to national security)


Kroki te opisał niedawno John Jewell z Cardiff Uniwersity, zwrócił przy tym uwagę na fakt, że większość konfliktów zbrojnych jakie miały miejsce w ostatnich dziesięcioleciach doskonale pasuje do tego schematu. Opisuje on przykładowo początek I Wojny z Zatoce w 1991 roku kiedy media poinformowały, że żołnierze iraccy wyciągali w Kuwejcie dzieci z inkubatorów, podobnie przed interwencją w 2003 premier Tony Blair mówił o tysiącach dzieci, które giną w Iraku w komorach tortur (krok 1).


Następnie dochodzi krok 2 - doniesienie a następnie powtarzanie, że dyktator morduje "swoich ludzi", tak jak choćby Kaddafi w 2011 roku w Libii. Dzięki powtarzanym argumentom w zbiorowej świadomości opinii publicznej pozostaje wiadomość: wróg jest zły, a my jesteśmy dobrzy. Skoro jest jednak zły, to jak on może być w ogóle człowiekiem? Na pewno jest "psychopatą", "mordercą", to barbarzyńca, z którym należy walczyć. Brzmi znajomo?

Co należy zatem zrobić? Należy przejść do kroku 4., czyli przekonać wyborców, że wkroczenie do danego kraju i obalenie dyktatora będzie "błogosławieństwem", którą gnębiony lud przyjmie z radością i wdzięcznością. Gdyby to jednak nie pomogło, zawsze pozostaje punkt 5., czyli "uświadomienie" obywatelom, że jeśli w porę nie powstrzyma się niebezpiecznego dyktatora, już wkrótce może on zaatakować inne, pokojowo nastawione narody, może sfinansować terrorystów, lub też zaatakować bezpośrednio którąś z wielkich, zachodnich metropolii. Bo dlaczego by nie?


poniedziałek, 22 kwietnia 2013

PILNE: Unia Europejska wydaje miliony na cenzurowanie mediów

Komisja Europejska twierdzi, że chce być "kompasem moralnym" wobec uchybień wolności prasy oraz poszukiwania nowych krajowych i ogólnoeuropejskich regulacji dla zawodu dziennikarza. Czy jednak działania Unii Europejskiej są tak dalece uniwersalne i transparentne? Ostatnie doniesienia budzą w tym zakresie spore wątpliwości...

fot. chpyouth.files.wordpress.com
Unia Europejska w ostatnim czasie wydała 2,3 miliona funtów na realizację specjalnego projektu "Mediadem", którego celem jest "odzyskanie dostępu do darmowych i niezależnych mediów". Jedną z osób, która odkryła kulisy tych działań jest brytyjski badacz Crauford Smith, który podkreśla, że "sprawa Mediadem pokazuje, jak wielki jest wpływ Unii Europejskiej na wolność mediów w poszczególnych państwach". 

Projekt "Mediadem" zawiera liczne rekomendacje dla krajów członkowskich Unii Europejskiej. Ostatnio opublikowana rekomendacja dla Polski zawiera żądanie "nałożenia większych sankcji na dziennikarzy poza przeprosinami i sprostowaniem" oraz "koordynacji zawodu dziennikarskiego na poziomie europejskim". Co więcej, zalecenia dla innych państw wskazują, aby prasa była kontrolowana przez ten sam zarząd i na tej samej zasadzie jak ma to miejsce w przypadku radia czy telewizji. 

"Mediadem" jest tylko jednym z co najmniej pięciu wspólnych i skoordynowanych inicjatyw realizowanych przez Brukselę, których celem jest zwiększanie uprawnień nad mediami (inny projekt to chociażby tzw. MediaAcT). Wszystkie projekty i inicjatywy legislacyjne w tym obszarze prowadzone są przez Neelie Kroes, wiceprzewodniczącą Komisji Europejskiej. 

Pieniądze UE na te projekty nie widnieją na oficjalnych i publikowanych rachunkach, ale mają najczęściej charakter darowizn. Ich wartość co jakiś czas potwierdzają wykładowcy uniwersyteccy, którzy pośrednio są angażowani w projekty przy udziale Komisji Europejskiej. 

Czy Waszym zdaniem Unia Europejska przekracza swoje kompetencje? I czy nie powinna szerzej informować nas o swoich działaniach?


Źródła: whatreallyhappened/stratrisks/truth24

Twórcą artykułu jest Victor Orwellsky, autor powieści "Kod Władzy". Powielanie treści artykułu bez podania źródła jest zabronione.
http://www.orwellsky.blogspot.com/2013/04/pilne-unia-europejska-wydaje-miliony-na.html

wtorek, 3 lipca 2012

Lee Hazledine ujawnia swoją tożsamość

fot. RT.com
Londyński dziennikarz, który w zeszłym tygodniu ujawnił szokujące informacje na temat firmy odpowiedzialnej za bezpieczeństwo tegorocznej Olimpiady w Londynie postanowił publicznie ujawnić swoją tożsamość.

Jako Lee Hazledine zdążył udzielić kilku wywiadów. Opowiadał w nich o wynikach przeprowadzonego przez siebie śledztwa, podczas którego uczestniczył w szkoleniu pracowników firmy G4S. Jego zdaniem zaniedbania, których się dopuszcza mogą nie być przypadkowe i mają celowo posłużyć do przeprowadzenia operacji fałszywej flagi.

Wspominał on między innymi o ginących z magazynów uniformach, handlu narkotykami, braku zainteresowania motywacją pracowników fotografujących obiekty olimpijskie, w końcu, co wydaje się najbardziej dziwne, zakupie blisko 200 tysięcy czekających w pogotowiu worków na zwłoki* zdolnych pomieścić cztery ludzkie ciała.

poniedziałek, 2 lipca 2012

Zamachy w Londynie - Olimpiada zagrożona

Wielkie imprezy sportowe to ogromne widowisko, wokół którego koncentruje się uwaga mediów całego świata. Obok setek przybyłych dziennikarzy w okolicach stadionów kręcą się tysiące kibiców a dla wszystkich najważniejszy w tych dniach jest sport. Czy nie stwarza to idealnej okazji do przeprowadzenia spektakularnego zamachu terrorystycznego? 

fot.  cempey /sxc.hu
W tym roku mamy do czynienia aż z dwiema podobnymi imprezami. Dopiero co zakończyły się Mistrzostwa Europy w piłce nożnej w Polsce i Ukrainie a już wkrótce czekają na kolejne Igrzyska Olimpijskie organizowane tym razem w stolicy Wielkiej Brytanii. Jeszcze przez mistrzostwami w Polsce i Ukrainie można było natrafić na głosy, że oba kraje są szczególnie zagrożone zamachami. Mówił o tym w wywiadzie dla Gazety Wyborczej między innymi generał Adam Rapacki, były szef MSWiA. Powoływano się również na doniesienia b. oficera izraelskiego wywiadu Juvala Aviva. 

Poczucie zagrożenia wzrosło jeszcze bardziej 27 kwietnia kiedy to w Dniepropietrowsku na wschodzie Ukrainy eksplodowały bomby. Jeśli ładunki eksplodowały aż w czterech punktach miasta to czy nie jest możliwe, że do podobnych wydarzeń dojdzie również w czasie trwania Euro2012? 

poniedziałek, 18 czerwca 2012

Olbrzymy z przeszłości – wielka zagadka archeologii

Odkopany szkielet olbrzyma
W 2004 roku nagle zaczęto rozpowszechniać niezwykłe zdjęcie przedstawiające ludzki szkielet odkopany gdzieś na pustyni w Arabii Saudyjskiej. Czy na pewno należał do człowieka? Patrząc na kształt czaszki stwierdzić można z całą pewnością, że tak, problem w tym, że obok szkieletu stojący obok archeolog jest niewiele większy od głowy odkopanego szkieletu... W sieci zawrzało. Tajemnicze zdjęcie szybko rozeszło się po forach i blogach z informacją, że mamy do czynienia z przełomowym odkryciem, dowodem na to, że kiedyś na Ziemi żyli giganci.


niedziela, 17 czerwca 2012

Iluzja wyboru - kto tak naprawdę rządzi mediami?

Żyjemy w czasach wolności słowa i wolnych mediów. Prawda? Gdyby ktoś miał wątpliwości jak wygląda współczesny świat mediów to warto przyjrzeć się infografice stworzonej przez internautę Jasona z Frugal Dad. Dotyczy ona rzecz jasna rynku amerykańskiego jednak czy podobne mechanizmy nie zaszły także w innych krajach, w tym w Polsce?

Drobna uwaga - ta infografika opiera się na danych sprzed roku i w międzyczasie doszło do nieznacznych przetasowań na rynku, nie zmienia to jednak sensu przekazu. 

poniedziałek, 13 czerwca 2011

Bilderbergowie za zasłoną dymną

Prawie zupełny brak zainteresowania spotkaniami Bilderbergów ze strony mediów głównego nurtu sprawia, że warto się zastanowić, czy ten brak zainteresowania jest jedynie owocem przypadku. 


DeesIllustration
W poprzednim wpisie informowałem, że w dniach 9-11 czerwca w Szwajcarii spotka się Grupa Bilderberg. Napisałem wówczas, że media tak zwanego głównego nurtu nie poświęcają tym spotkaniom należytej uwagi. Muszę przyznać, że myliłem się. W tym roku całe spotkanie cieszy się dużym zainteresowaniem, ale tak naprawdę głównymi bohaterami tych komunikatów są ludzie, którzy tym spotkaniom są przeciwni. Określa ich się jednoznacznym mianem tropicieli, zwolenników, a nawet wyznawców teorii spiskowych, co automatycznie ma oznaczać, że nie ma jakiegokolwiek sensu wysłuchiwać opinii tych ludzi. Cóż, jako, że zapewne również zaliczam się do tego zacnego grona, czuję się więc zobowiązany do tego, by to skomentować. 

Przykładowo, w jednej z najważniejszych szwajcarskich gazet, niemieckojęzycznej “Basler Zeitung” napisano, że spotkania Grupy Bilderberg niewiele znaczą, gdyż nie podejmuje się na nich żadnych wiążących decyzji. Tego nie możemy sprawdzić empirycznie, możemy jednak poszukać kontrargumentów. Wg. serwisu PrisonPlanet.com, były sekretarz generalny NATO i członek Grupy Bilderberg, Willy Claes przyznał, że po spotkaniu przygotowywany jest podsumowujący raport, zaś “po uczestnikach spodziewa się, że raport ten zostanie użyty przy kreowaniu strategii w środowiskach, w których oddziałują”. 

Innym klasycznym chwytem jest sprowadzenie tematu do absurdu, polecam przyjrzeć się komentarzom jakie umieściła redakcja serwisu informacyjnego Fox News, gdzie przytacza się choćby pomysł, że spotkania by być, tym czym są, powinny odbywać się w podziemnej jaskini. Cała sala się śmieje, cel osiągnięty. 

W ten sam sposób można wszystkich zainteresowanych wrzucić do jednego worka, tak jak autor artykułu przygotowanego dla BBC Magazine, a przetłumaczonego przez portal Infra.pl. Widać, że autor z grubsza odrobił zadanie domowe i co nieco przygotował się do napisania tego artykułu. Oczywiście nie obyło się bez psychologicznej analizy wszystkich, których określamy jako “wyznawców” tak zwanych teorii spiskowych. Żeby już nie pozostawić czytelnikowi żadnych wątpliwości i móc zamknąć wszystkich w kaftanach bezpieczeństwa jako jedyny tropiciel TS podany jest David Icke promujący swoją teorię o jaszczuroludziach rządzących światem. No cóż, nawet jeśliby Icke miał rację, to mało kogo jego teorie zachęciłyby do działania. 

Nie ukrywajmy, jeśli chcemy odkryć, gdzie znajdują się prawdziwe ośrodki decyzyjne , musimy zrozumieć, że polityka, gospodarka i media to system naczyń połączonych, nie bez powodu również przedstawiciele najważniejszych mediów, takich jak New York Times czy Wall Street Journal, są zapraszani do udziału w spotkaniach Grupy Bilderberg. Nie bez powodu pozostaje również fakt, że to, co mówi się o Bilderbergach, jest momentalnie bagatelizowane. W końcu ktoś musi zapłacić za niebotycznie drogie bloki reklamowe...

Andrew Kakabadse autor szeregu wywiadów z osobami, które uczestniczyły w spotkaniach grupy Bilderberg stwierdził, że: 

"Bilderbergowie są prawdopodobnie najbardziej wpływową globalną siecią w historii ludzkości. To niebywały zaszczyt zostać zaproszonym. Częściowo jest dowód uznania za wykonaną pracę i częściowo za ich wkład w światowe stosunki."

Przyjmijmy, że Andrew Kakabadse ma rację, że do grupy zapraszani są ludzie, którzy coś osiągnęli, że zostali “wciągnięci” do elity. W to nie należy wątpić, osiągnęli oni swoje stanowiska dzięki indywidualnym umiejętnościom, determinacji, inteligencji, własnemu szczęściu, ale czy bez niczyjej pomocy?

Dlaczego jedni są zapraszani, a inni nie? Niewątpliwie liczą się ich zasługi, ale zapewne promowane są konkretne rodzaje zasług, gdyż niektórzy są na tych spotkaniach mile widziani, inni znowu nie, tak jak choćby włoski eurodeputowany Mario Borghezio, od lat sprzeciwiający się istnieniu klubu. 10 czerwca został pobity i aresztowany, po tym jak próbował wejść na spotkanie grupy Bilderberg. Stwierdził on, że sprzeciwia się grupie, gdyż decyzje przez nią podejmowane zapadaj poza wpływem opinii publicznej. “Jasnym jest Klub Bilderberg jest tajnym stowarzyszeniem” dodał.


- See more at: http://pomocnicy.blogspot.com/2013/04/jak-dodac-informacje-o-ciasteczkach-do.html#sthash.uAMCuvtT.dpuf