Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przepowiednie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przepowiednie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 14 grudnia 2018

Cyfrowa wyrocznia - dzięki technologii w Wielkiej Brytanii spróbują przewidzieć przyszłe zdarzenia

Wiara w maszyny i komputery sprawia, że w wielu krajach pojawiają się pomysły by za ich pomocą nie tylko rozwiązywać problemy, które już się pojawiły, ale także takie, które dopiero nastąpią. Jeśli przeniesiemy to rozwiązanie w sferę bezpieczeństwa i przestępczości, powstanie pomysł taki jak próbuje się wdrożyć w Wielkiej Brytanii. 

fot. cio.com


Dzięki tzw. 'machine learningowi' brytyjskie władze chcą dokonać analizy baz danych, zarówno krajowych jak i lokalnych a następnie, na ich podstawie przygotować profile osób, mówiąc językiem współczesnego internetu "influencerów", którzy mogą być głównymi prowodyrami zachowań przestępczych. 

Profilowanie opierać by się miało na 32 czynnikach, które miały wskazywać osoby szczególnie wpływowe a przy tym mogące mieć problem z prawem, które jednocześnie mogą ściągnąć na "złą drogę" także innym. Z drugiej strony analizowana będzie także druga strona, tj. osoby, które potencjalnie najbardziej mogą stać się ofiarami napadów z bronią lub nożem czy uprowadzone. 

Pod uwagę brane będą takie elementy jak rejestry przestępstw, efekty zatrzymań i przeszukań, rejestry aresztów i informacje na temat zaginionych. 

Jak zwykle w przypadku takich sytuacji pojawiają się pytania natury etycznej - czy pewne "profilowanie" osoby jako potencjalnie niebezpiecznej nie wpłynie choćby na stosunek do niej policji i tym samym samoistnie nie skieruję jej na ścieżkę bezprawia. 












czwartek, 1 października 2015

Co w 1890 przepowiedział Władca Świata? Czy przytoczona przez Antoniego Ossendowskiego proroctwo właśnie się spełnia?

Przytoczona przez Ossendowskiego przepowiednia opowiadać ma o wielkich wojnach, które przyniosą nędzę wielu ludom. Czy mówił o Wojnach Światowych? Czy wizja ta dotyczy naszej przyszłości czy też wszystko to miało już miejsce?

Antoni Ossendowski

Antoni Ferdynand Ossendowski to jedna z najbarwniejszych, ale i najbardziej enigmatycznych postaci XX wieku. Jego barwne przygody, domniemana działalność szpiegowska a później również twórczość literacka z pewnością zasługują na bliższą uwagę czytelników. Jego życiu towarzyszyło jednak wiele tajemnic, z których wiele Ossendowski zabrał ze sobą do grobu, jedną z nich jest historia tajemniczego Władcy Świata.

Władca Świata, opisany w opisującej jego podróż z Syberii, przez Tybet i Mongolię do Chin i Japonii jest postacią, która pojawia się w tybetańskich tradycjach i legendach. Ma on od setek lat władać podziemnym królestwem i stamtąd potajemnie wpływać na losy świata. O Władcy Świata będziemy jeszcze na blogu pisać, istotne jest jednak to co przepowiedział on tybetańskim i mongolskim lamom odnośnie przyszłości Europy jeszcze w 1890 roku. W książce Ossendowskiego "Przez kraj ludzi, zwierząt i bogów" można przeczytać następujące słowa, zastanówmy, czy proroctwo to właśnie się nie spełnia?

" Ludzie coraz bardziej będą zapominali o swojej duszy, troszczyć się zaś będą tylko o ciało. Wielki grzech i rozpusta zapanują na ziemi. Ludzie zaczną pożądać krwi i śmierci braci. Przygaśnie półksiężyc, a czczący go będą żyli w poniewierce, męczarniach, nędzy i nieustającej wojnie. Wrogowie ich poniosą klęskę od ludzi słońca, lecz nie staną się lepsi i spotka ich powtórna klęska na wojnie, która się skończy hańbą w oczach innych ludów. Spadną korony z głów wielkich i małych mocarzy... Widzę osiem koron, które rozprysły się w proch. Widzę bitwy wszystkich ludów, nawet morze i powietrze będą szkarłatne od krwi. Runą państwa, zginą ludy. Przyjdą głód, mór, zbrodnie, jakich nie znał dotychczas świat.  Nastąpią czasy wrogów boskiego ducha w człowieku. Czterysta milionów ludzi zostanie wydanych na głód i zgubę. Ludy zaczną koczować, ścigane przez śmierć... Zginą muszą trzy największe, najpiękniejsze miasta. Rozpadną się rodziny, zaginie prawda i miłość."

Powyższa przepowiednia rodzi wiele pytań - czy to co zostało przepowiedziane już miało miejsce czy też dopiero nastąpi? Czym są "ludzie słońca"? Do kogo należy "osiem koron, które rozprysły się w proch"?

wtorek, 8 września 2015

Śmierć cywilizacji - francuski pisarz przewidział to 40 lat temu

Wydana w 1973 roku powieść przedstawia nam niezwykle obrazową wizję "inwazji" mieszkańców Trzeciego Świata na Europę, która w swoim samozadowoleniu nie robi nic by ich powstrzymać. To doprowadza książkowy świat do upadku. Czy podobnie będzie z Europą 2015 roku?

fot. wikipedia



Masy imigrantów szturmujące Europę co raz większymi falami stają się źródłem co raz poważniejszego kryzysu politycznego, nie wiadomo czy przetrwa go Unia Europejska, czy w ogóle przetrwa go Stary Kontynent, który zdaje się być zbyt stary by cokolwiek w tej sprawie zrobić. Co ciekawe właśnie taki obraz upadającej cywilizacji przedstawił blisko 40 lat temu francuski pisarz Jean Raspail. 

W powieści "Obóz Świętych" Europę szturmuje flota przybyszów z dotkniętych klęskami suszy i głodu Indii, porywają oni statki i wyruszają na straceńczą wyprawę ku brzegom wymarzonego świata, w którym nie brakuje żywności a wszyscy ludzie są bogaci. W obliczu zbliżających się przybyszów z kraju trzeciego świata francuskie elity nie robią nic, wręcz otwierają swoje granice czekając ze zniecierpliwieniem, ale i obawą na ich dotarcie do europejskich wybrzeży. Ta niezwykła flota ląduje u wybrzeży Francji, mieszkańcy nadmorskich miejscowości uciekają w panice, świat nigdy już nie będzie taki sam. Tak zaczyna się ta prorocza opowieść, Jeana Raspaila, która niezwykle trafnie oddaje sytuację z jaką zmagać się musi współczesna Europa. 

Są też różnice - dziś granice UE przekraczają przybysze z Bliskiego Wschodu i z Afryki, niewielu jest wśród nich obywateli Indii, które w ostatnich dziesięcioleciach znacznie poprawiły swoją materialną sytuację. Zapalnikiem tych wydarzeń są wydarzenia z ostatnich lat, ogromna ilość młodych ludzi, którzy nie mając perspektyw we własnych krajach szukają nadziei za granicą, Arabska Wiosna, która oprócz zmiany reżimów w części państw doprowadziła też do wybuchu wojen domowych w takich krajach jak Syria czy Libia. Dziś to między innymi stamtąd ciągną tysiące uciekinierów, którzy chcą dotrzeć do bogatych państw Europy. Jaki będzie finał tego co dzieje się dziś na ulicach, nie wiemy. Możemy natomiast spodziewać się dynamicznych zmian na Starym Kontynencie, być może już za kilka lat świat nam znany dotychczas będzie zupełnie inny od tego jaki był gdy powstawał blog "Kod Władzy". 



czwartek, 18 czerwca 2015

Jaka będzie nadchodząca dekada wg Stratfor? Oto 11 rzeczy, które czekają nas już niedługo


Organizacja Stratfor cieszy się opinią uznanego ośrodka badawczego zajmującego się geopolityką i geostrategią. Ta ulokowana w Teksasie instytucja niejednokrotnie trafnie przewidziała rozwój wydarzeń na świecie, czy tak będzie i tym razem? Poniżej prezentujemy 11 wydarzeń, do których dojdzie już w ciągu najbliższej dekady. Czas pokaże, które okazały się trafne.


Upadek Rosji

Rosja to państwo sterowane centralnie prosto z Moskwy. Jeśli Moskwa nie będzie w stanie utrzymać kontroli nad swoimi prowincjami, wówczas podobnie jak 25 lat temu, dojdzie do odłączania się kolejnych regionów, ich rosnącej autonomii a finalnie ich niepodległości. Na miejscu Federacji Rosyjskiej powstanie szereg mniejszych państw.

„Spodziewamy się, że włądza Moskwy będzie słabła, co doprowadzi do formalnej i nieformalnej fragmentacji Rosji. Niemożliwym jest by Federacja Rosyjska przetrwała w obecnej formie” - piszą w raporcie autorzy Stratforu.

Największy kryzys nadchodzącej dekady

Po upadku władzy centralnej w Federacji Rosyjskiej pojawi się problem z pamiętającym jeszcze czasy sowieckie arsenałem nuklearnym, który ktoś będzie musiał zabezpieczy.ć. Infrastruktura związana z produkcją broni atomowej jest rozsiana na całym obszarze Rosji, w przypadku słabnących wpływów Moskwy istnieje obawa, że część tej infrastruktury a być może nawet niektóre głowice atomowe mogą wpaść w niepowołane ręce – czy to lokalnych, nieprzewidywalnych na dłuższą metę regionalnych przywódców, czy też islamskich terrorystów .

Zdaniem Stratforu zadanie zabezpieczenia tej infrastruktury spocznie na włądzach USA, które są jedynym pańswem które będzie w stanie tego dokonać.

Niemcy w odwrocie

Gospodarka Niemiec zbudowana jest na specyficznym modelu opierającym się w dużym stopniu do innych państw. Produkowane w Niemczech towary są sprzedawcane za granicą, stąd właśnie to Berlin pozostaje jednym z głównych beneficjentów stworzonej na terenie Unii Europejskiej liberalizacji i strefy wolnego handlu. W przypadku dalszego pogarszania się sytuacji gospodarczej w EU, w tym przede wszystkim w strefie euro, Niemcy mogą stanąć w obliczu poważnego kryzysu gospodarczego.

Nowy lider Europy

Czy upadek znaczenia Niemiec oznaczać będzie równocześnie pogorszenie się sytuacji w innych państwach? W niektórych z pewnością, ale jak pisze Stratfor istnieją kraje, które skorzystają na nagłej zmianie sytuacji. Na czele tych państw znajdzie się Polska, która stanie na drodze nowego ekonomicznego wzrostu co wplynie też na wzrost znaczenia Warszawy na arenie międzynarodowej. Stratfor podkreśla nieco inną sytuację demograficzną w Polsce, ale też wagę strategicznego sojuszu z USA, który w obliczu spadającego znaczenia Rosji i Niemiec może przynieść nowe korzyści.

Europa czterech prędkości

Nadchodząca dekada nie przyniesie ponownej integracji mocno nadszarpniętej kryzysem politkoycznej jedności kontynentu europejskiego. De facto Unia Europejska będzie podzielona na co najmniej 4 ośrodki: Europę Zachodnią, Europę Wschodnią, Skandynawię oraz Wyspy Brytyjskie – część z obecnych problemów UE pozostanie wyzwaniami dla nich wszystkich, z niektórymi jednak poszczególne regiony będą musiały sobie radzić same.

Wzrost znaczenia Turcji

Turcja jest jednym z najsilniejszych i najbardziej stabilnych państw muzułmańskich. Tego samego nie można powiedzieć o jej najbliższych sąsiadach – Iraku czy Syrii, które znajdują się obecnie w fazie kompletnego rozkładu. Turcja może spokojnie czekać aż Państwo Islamskie dokończy dzieła zniszczenia reżimu Bashara al-Assada i dopiero wówczas wkroczyć do Syrii z całą swoją militarną potęgą. Obok dość oczywistej pozycji na Bliskim Wschodzie Turcja ma jeszcze jeden kierunek ekspansji, który zdaniem Stratforu odegra w najbliższym czasie wiodącą rolę. Jedną z naturalnych stref wpływu Turcji jest basen Morza Czarnego, wokół którego wciąż jednak mocną pozycję ma Rosja. W obliczu upadku Rosji Turcja z pewnością zdecyduje się wyciągnąć ręce po czarnomorskie terytoria, pytanie, jak daleko zajdzie?

Kłopoty Chin

Analitycy Stratfor od lat podkreślają, że potęga Chin ma charakter pozorny i Państwo Środka niedługo będzie musiało radzić sobie z barierami rozwoju, przede wszystkim nierównomiernym rozkładem wzrostu gospodarczego, który skoncentrował się na wybrzeżu pozostawiając wnętrze kontynentu zacofanym i biednym. 

Japonia nową potęgą morską

Chociaż na Morzu Południowochińskim trwa coś na kształt zimnej wojny między USA i Chinami to jednak zdaniem Stratfor to Japonia stanie się morską potęgą na terenie Azji Wschodniej. Stanie się tak, gdyż Tokio nie ma innego wyboru, jest bowiem uzależnione od importu dóbr zza morza a w obliczu zagrożenia chińską blokadą, będą musieli się bronić rozbudowując swoją flotę. 

Nie będzie wojny o wyspy na Morzu Południowochińskim

Coś co wygląda na zarzewie konfliktu zdaniem Stratforu nigdy go nie wywoła - powód jest prosty, nie warto. 


Nowe "mikro-Chiny"

Problemy Chin sprawią, że produkcja przenosić się będzie gdzie indziej. Nowe stanowiska pracy i nowe bogactwo zaczną powoli przenosić się do takich państw jak:
Meksyk, Nikaragua, Dominikana, Peru, Etiopia, Uganda, Kenia, tanzania, Bangladesz, Myanmar, Sri Lanka, Laos, Wietnam, Kambodża, Filipiny i Indonezja.Ich łączna populacja to w sumie blisko 1,6 miliarda ludzi, co pozwoli zrównoważyć a następnie wręcz zrekompensować spadek produkcji w Chinach.

Ameryka - imperium, które nie będzie się angażować

USA znajdą się w najbardziej komfortowej pozycji na świecie, otoczone stabilnymi państwami, niezależne energetycznie i gospodarczo, ponadto bogatsze o doświadczenia ostatnich 20 lat Stany Zjednoczone wycofają się jako mocarstwo by zająć się własnymi sprawami.



wtorek, 28 października 2014

Czy prąd morski stoi za upadkiem wielkich cywilizacji?

Wszyscy zapewne słyszeli o słynnym prądzie morskim znanym pod nazwą El Niño. Kojarzony jest on z wielkimi tornadami pustoszącymi wybrzeża Ameryki, ale też ze zbawiennymi deszczami, które ratują Kalifornię od suszy. Ostatnie odkrycia naukowców potwierdzają niezwykły wpływ tego prądu na dzieje ludzkości, gdyż to za jego przyczyną mogły powstawać i upadać cywilizacje. 

fot. wikipedia


Czy El Niño mógł na przykład być odpowiedzialny za wielką epidemię grypy, która w 1918 roku doprowadziła do śmierci aż 50 milionów ludzi? Wygląda na to, że owszem, mogła i świadczyć o tym mają wyniki badań nad lodowcami mieszczącymi się u podnóża Andów oraz w Himalajach. Dzięki próbkom lodu określić można czy dany rok był zimny, ciepły, suchy lub wilgotny nawet tysiąc lat temu. Lonnie G. Thompson, który jako jeden z pierwszych badaczy zajął się tym tematem jeszcze w latach 80. twierdzi, że odkrył jeden z najlepszych dowodów na to, że nasz klimat przechodzi współcześnie drastyczne zmiany. 

Thopson zauważył, że pewne cechy pobieranego lodu idelanie pokrywają się z migracjami Inków z Andów ku wybrzeżu a następnie z powrotem w góry. Podobnie rzecz miała się z Indianami, którzy zamieszkiwali Amerykę Środkową będącą jego zdaniem jednym z najbardziej wrażliwych na działanie prądów oceanicznych miejsc na świecie. Można pójść nawet dalej w tych dociekaniach i zastanowić się czy przypadkiem to właśnie te zmiany klimatyczne nie doprowadziły do nagłego zniknięcia całej cywilizacji Majów. 

Te niezwykle dramatyczne zwroty w historii zostały przez naukowców nazwane "czarnymi łabędziami" i zdaniem Thompsona wydarzenia te są silnie powiązane z działaniem El Nino. Zwraca on uwagę, że dokładnie w tym samym czasie doszło do epidemii dżumy w Europie oraz upadku dynastii Yuan w Chinach (zastąpionej przez dynastię Ming), której osłabienie wiąże się właśnie z wybuchem tam wielkiej zarazy - według danych uzyskanych z lodowców wydarzenia te poprzedziła trwająca ponad 30 lat susza. Później podobny atak "czarnych łabędzi" nastąpił w 1781 - w wyniku epidemii zginęło wówczas ponad pół miliona amerykańskich Indian a w tym samym czasie doszło do wyniszczających wydarzeń m.in. w Egipcie, na Karaibach, w Australii czy w Meksyku. Na tym z resztą nie koniec, rok 1918 to również znacząca data: rewolucja w Rosji, wielka epidemia grypy oraz koniec I Wojny Światowej, zdaniem Thompsona również mogące zostać połączone z wielkimi prądami oceanicznymi. 

Kiedy więc można się spodziewać kolejnego takiego przełomu? Tego nie da się niestety przewidzieć, aczkolwiek badacz zwraca uwagę na mające faktycznie miejsce cofanie się lodowców w Arktyce i na Grenlandii, jak również praktycznie zaniknięcie lodowców na innych obszarach, m.in. w górach Nowej Gwinei. 



źródło: Insidescience.org

piątek, 27 września 2013

Francuski wizjoner ujawniony!

Umieszczone blisko dwa lata temu nagranie rozmowy z przepowiadającym przyszłość mężczyzną obejrzało już blisko milion widzów. Czy mamy do czynienia z mistyfikacją?


Stali czytelnicy tego bloga być może pamiętają wpis ze stycznia 2012 roku prezentujący nagranie rozmowy z tajemniczym francuskim wizjonerem, który w mającym pochodzić z 1980 roku nagraniu opowiada o tym co zdarzy się w najbliższej przyszłości, przepowiadając między innymi wybuch elektrowni atomowej w Czarnobylu czy też upadek ZSRR.

Film już wówczas budził podejrzenia, zwracałem uwagę między innymi na fakt, że konto na którym film został opublikowany istniało zaledwie kilka dni i wyglądało to tak jakby autor założył je specjalnie żeby załadować to nagranie. Z drugiej jednak strony wystrój pokoju, strój mówiącego, przedmioty znajdujące się wokół a także charakterystyczny dla nagrań z taśm wideo pasek na dole ekranu zdają się potwierdzać autentyczność materiału. Mimo to jednak pod filmem od tego czasu zgromadziła się ogromna ilość negatywnych, choć rzadko kiedy merytorycznych, komentarzy utrzymujących, że jest ono fałszywe. 
 
W końcu jednak jeden z internautów dokładnie analizując film zwrócił uwagę na jeden istotny szczegół - otóż przy dużym powiększeniu tuż za mówiącym, wśród płyt winylowych znajduje się również plastikowe pudełko na płyty CD! Jak wskazuje autor filmu, płyty CD wprowadzono do powszechnego użytku dopiero w 1981 roku, a zatem nagranie nie może pochodzić z 1980. Z drugiej jednak strony pozwólmy sobie na jeszcze dalsze wątpliwości - płyty CD pojawiły się na rynku w roku 1981, ale czemu by jakiś próbny egzemplarz nie mógłby trafić do rąk naszego francuskiego bohatera? Co myślicie na ten temat?






piątek, 13 września 2013

Kto niebawem będzie rządzić światem?

Opublikowany po raz kolejny raport banku HSBC noszący wiele mówiący tytuł "Świat w roku 2050" ("The World in 2050") to interesująca próba przewidzenia kierunków w jakich podąży światowa gospodarka i jakie państwa w nadchodzących dekadach zyskają szczególnie na znaczeniu. 

fot. realworldorder.net
Z raportu jasno wynika, że w najbliższych latach możemy się spodziewać poważnego przetasowania i zachwiania istniejącego dotychczas schematu: bogata północ - biedne południe. Będzie to miało związek z dynamicznym rozwojem gospodarek szeregu państw, które dziś uchodzą za rozwijające się. 

Z pewnością raport potwierdza prognozy wielu – XXI wiek będzie wiekiem Azji. Oprócz dotychczasowych liderów takich jak Japonia, Korea Południowa, Singapur a ostatnio również Indie i Chiny, pojawią się kolejne: Filipiny, Wietnam czy Malezja. Warto przy tym podkreślić, że będzie się to łączyło z rosnącym wzrostem populacji w wielu azjatyckich krajów, szczególnie wzrośnie liczba dwóch państw – Filipin i Pakistanu. 

Wzrost znaczenia Azji oznacza także zmianę światowych wektorów – już dziś widać przeniesienie się środka ciężkości z obszaru atlantyckiego na Pacyfik. W wojskowości dostrzec to można między innymi w związku z zacieśnieniem sojuszy Stanów Zjednoczonych oraz Chin na tym obszarze. Odnosząc to do sfery ekonomicznej wśród wymienionych w raporcie państwo, które rozwiną się szczególnie intensywnie bardzo wiele powiązanych jest właśnie z Oceanem Spokojnym.

Zdaniem autorki raportu Chiny nie będą jedynym państwem, którego oblicze ulegnie radykalnej przemianie. Szczególne znaczenie uzyskają Filipiny. Równocześnie po drugiej stronie Oceanu pojawią się nowe, o wiele silniejsze niż dotychczas państwa. Chodzi przede wszystkim o Chile i Peru, które zyskają we wszystkich rankingach. To ostatnie zdaniem autorki może w przeciągu nadchodzących dekad przeskoczyć ponad 20 pozycji w rankingu i znaleźć się na 26 miejscu pod względem wielkości PKB. 

Będzie to kolejny objaw jak już wspomniano wcześniej przeniesienia się światowego środka ciężkości nie tylko na Ocean Spokojny, ale też o wiele bardziej na południe. Obok wymienionych państw w Ameryce Południowej rozwijać się będą również Brazylia, Ekwador, Boliwia, Honduras i Paragwaj. Równocześnie wzrośnie znaczenie niektórych państw afrykańskich, szczególnie Nigerii, Ghany i Etiopii. 

Czy Waszym zdaniem raport może przewidywać przyszłość?


Źródła: inwestycje

Twórcą artykułu jest Victor Orwellsky, autor powieści "Kod Władzy". Powielanie treści artykułu bez podania źródła jest zabronione.

wtorek, 12 lutego 2013

PILNE: Papież Benedykt XVI abdykuje. Czy sprawdzi się przepowiednia Malachiasza?

Papież Benedykt XVI zadziwił wczoraj cały świat, kiedy ogłosił zamiar przeprowadzenia swojej dymisji (ostatnia miała miejsce niemal 600 lat temu!). Decyzja ta wywołała szok nawet pośród jego najbliższych powierników, bo choć o planach abdykacji się mówiło, to nikt ich nie brał na poważnie... Wielu osobom w tej sytuacji na myśl przychodzi przepowiednia Malachiasza z XVI wieku, która mówi, że może oznaczać to rychły koniec kościoła lub nawet świata...

fot. businessweek.com
W przemówieniu odczytanym w języku łacińskim przed grupą kardynałów w Pałacu Apostolskim, 85-letni papież zadecydował wczoraj, iż ze względu na jego "zaawansowany wiek" i "pogarszający się stan zdrowia" ustępuje jako głowa Kościoła wraz z dniem 28 lutego o godz. 20.00. Benedykt XVI podkreślił, że podjął decyzję o rezygnacji "w pełnej wolności" i "świadomie co do powagi tego aktu".

Tymczasem istnieje przepowiedni Malachiasza odkryta w XVI wieku, która mówi, że ilość papieży w historii świata jest policzona. Wizja w krótkich mottach opisuje 112 papieży, gdzie pierwszym z nich jest wybrany w 1143 roku Celestyn II. Zgodnie z kolejnością, lista powoli dobiega dziś końca...

Jan Paweł II to De labore Solis (co po łacinie oznacza "z pracy Słońca"). Jak możemy wyjaśnić ten przydomek? Karol Wojtyła urodził się w dniu zaćmienia słońca i co ciekawe, jego pogrzeb również odbył się w dniu zaćmienia. Przedostatni na liście był Gloria Olivae (łac. chwała oliwki) co wiązane jest z osobą papieża Benedykta XVI (Joseph Ratzinger był członkiem zakonu benedyktynów, który w herbie zawiera gałązkę oliwną). 

Ostatni z papieży na liście Malachiasza opisany jest najdłuższą sentencją: "W czasie najgorszego prześladowania Świętego Kościoła Rzymskiego, na tronie zasiądzie Piotr Rzymianin, który będzie paść owce podczas wielu cierpień, po czym miasto siedmiu wzgórz zostanie zniszczone i straszny Sędzia osądzi swój lud. Koniec". 

Przepowiednia budzi jednak sporo kontrowersji. Święty Malachiasz był duchownym i jasnowidzem żyjącym w XI wieku. Lista 112 papieży, w przeciwieństwie do jego innych proroctw, została znaleziona dopiero w XVI wieku (rodzi to wątpliwości o jej autentyczność). Ponadto historycy dodają, iż lista powstała, aby skłonić konklawe do wyboru odpowiedniego kandydata. 

Czy Waszym zdaniem przepowiednia Malachiasza jest wiarygodna? Pomimo poddawaniu jej w wątpliwość, dlaczego jest tak precyzyjna w odniesieniu do kolejnych sylwetek papieży?


Źródła: freerepublic/crystalinks/guardian

wtorek, 24 lipca 2012

Zamachy podczas premiery Batmana przewidziane jeszcze w 1986 roku

Czy po raz kolejny komiks przewidział  przyszłe wydarzenia? Jak się okazuje tym razem historię człowieka, który z bronią w ręku zaczął strzelać w sali kinowej opisano już w połowie lat 80-tych w komiksie o... Batmanie. 

W Stanach Zjednoczonych po raz kolejny rozgorzała debata na temat kwestii posiadania broni i możliwych form zabezpieczenia się przed zamachowcami. Strzelanina, do jakiej doszło podczas premiery ostatniej części filmu o Batmanie sprawiła, że po raz kolejny w sieci zaroiło się od najprzeróżniejszych teorii i doniesień. 

Jedną z nich jest informacja o rzekomym drugim zamachowcu, który miał współpracować z Jamesem Holmesem podczas strzelaniny w Denver. Co ciekawe bardzo podobna teoria "drugiego zamachowca" pojawiła się również przy okazji zamachów dokonanych przez Andersa Breivika w Norwegii. Wątek ten został opisany na blogu "Kod Władzy" w zeszłym roku.

środa, 13 czerwca 2012

13 tysięcy ofiar podczas Olimpiady w Londynie

Wszyscy wokół swoją uwagę skupiają przede wszystkim wokół trwających obecnie mistrzostw Europy w piłce nożnej nie należy jednak zapominać o tym, że już za 1,5 miesiąca będzie miała kolejna wielka impreza sportowa - Igrzyska Olimpijskie w Londynie.

Trwające od 27 lipca do 12 sierpnia wielkie święto sportu będzie z pewnością wielkim wydarzeniem, wokół którego jednak już teraz narosło wiele kontrowersji. Przede wszystkim chodzi o logo tegorocznych igrzysk, na którym wielu doszukuje się zakamuflowanego napisu "ZION". Do tego dochodzą dziwne skojarzenia związane z filmem promującym olimpiadę, na którym widać olbrzymów wznoszących się ponad ludzkość. Może to tylko owoc zbytniej podejrzliwości, a może coś więcej...

czwartek, 2 lutego 2012

Cywilizacja Matrixa

Wciąż jednak żywy pozostaje wątek poruszany w niezliczonej ilości filmów i powieści science fiction dotyczący potencjalnego buntu maszyn. Czy zagadnienie to pozostaje czystą fantastyką? A może niepostrzeżenie, tylnymi drzwiami przedostaje się do naszego życia?


Wyjrzyj przez okno. Wasz czas już przeminął. Przyszłość należy do nas. Nastała nasza era.
Agent Smith (Matrix)


Jeśli ktokolwiek chciałby przyjrzeć się temu tematowi bliżej nie może przejść do porządku dziennego bez nawiązania do serii Matrix. Tytułowy Matrix to świat wirtualnej rzeczywistości, w której maszyny umieściły ludzi po to by zająć ich umysły gdy oni sami zostali zredukowani do niczego więcej jak zwykłej baterii. Ta przerażająca wizja opowiedziana pod koniec lat 90-tych XX wieku wydaje się nie tylko nie tracić na aktualności, ale nawet zyskiwać swoje nowe znaczenie wraz z rozwojem Internetu i wirtualnej rzeczywistości. Chociaż według najnowszych badań z końca 2011 roku stały dostęp do Internetu ma jedynie 27% ludzi na Ziemi, to jednak czas spędzony przez nich online z roku na rok wzrasta coraz bardziej. Co więcej do Internetu przenosi się coraz więcej interakcji społecznych sprawiając, że według prognoz największy serwis społecznościowy świata, Facebook już wkrótce będzie skupiał miliard użytkowników. W tym samym czasie, gdy komputerowe stają się coraz bardziej realistyczne, sprawiając, że granica między rzeczywistością a światem wirtualnym zaciera się jeszcze bardziej.

Patrząc na to jak szybko za pośrednictwem sieci stajemy się mieszkańcami wirtualnej rzeczywistości, można się zastanowić czy aby na pewno potrzebna będzie wojna by powstał prawdziwy Matrix? Może o wiele łatwiej będzie delikatnie, z dnia na dzień przekształcać nas samych w podłączone do wirtualnego świata bateryjki?

Matrixa budujemy sobie sami, czynimy to dobrowolnie, nikt nas nie zmusza by godzinami przesiadywać przed komputerem i prowadzić kolejne dyskusje w sieci. Internet może być zagrożeniem dla naszej wolności, naszej prywatności, ale nie zagraża naszemu życiu. To jednak tylko jeden z mrocznych scenariuszy przyszłości.


Ludzie to choroba, rak toczący tę planetę. Wy jesteście plagą... a my jesteśmy lekarstwem.
Agent Smith (Matrix)


Świat Matrixa, choć pesymistyczny i budzący grozę może być jednak o wiele mniej prawdopodobny niż ten zaprezentowany przez scenarzystów serii "Terminator". Zapewne autorzy filmu nie zakładali, że stworzona przez nich na początku lat 80-tych XX wieku historia nabierze takiej głębi, to jednak w opowieść o przybyłym z przyszłości cybernetycznym zabójcy z czasem stała się zapowiedzią jednego z najmroczniejszych, lecz wciąż prawdopodobnych wizji końca ludzkości

W świecie rządzonym przez wszechpotężny komputer - Skynet, ludzie nie są potrzebni w ogóle. Nie ma dla nich żadnego zastosowania, nie sprawdzają się nawet, jako żywe akumulatory, stąd jedynym rozwiązaniem jest ich całkowita likwidacja. W tym świecie ludzie sami skonstruowali swoje narzędzia zagłady.

Chociaż na całą historię można rzecz jasna spojrzeć jeszcze z przymrużeniem oka i świadomością, że to wszystko jednak jedynie historie wymyślone przez człowieka. Skoro jednak jeden człowiek był w stanie wymyślić podobny obrót wypadków to czy inna osoba nie byłaby w stanie doprowadzić do tego, że fantazja okaże się prawdą?

Przyjrzyjmy się faktom. Pierwszym krokiem zapowiadającym nadejście ery maszyn jest dojście do momentu, kiedy człowiek stanie się zbędny, kiedy większość najważniejszych operacji wojskowych okaże się możliwych do zrealizowania przez sterowane przez komputer urządzenia. Do niedawna nawet uchodzące za szczytowe osiągnięcie technologii wojennych jednostki UAV (drony) chociaż były bezzałogowe to jednak wciąż zdalnie sterował nim pilot.

Prototyp najnowszego rodzaju drona udowadnia, że już wkrótce również pilot stanie się zbędny. Los Angeles Times poinformował bowiem w styczniu bieżącego roku, że trwają loty próbne X-47B nowego typu dronów, które podczas wykonywania misji będą mogły być sterowane wyłącznie przy użyciu komputerów pokładowych. Zdaniem przedstawicieli amerykańskiego lotnictwa kwestią czasu jest, kiedy urządzenia tego typu będą zdolne podczas operacji podejmować decyzje o tym czy zabić przeciwnika czy też nie.

Życie ludzkie stanie się zależne od decyzji maszyny? Czy nie brzmi to znajomo?

Oczywiście jedna jaskółka wiosny nie czyni i przed nami zapewne jeszcze kilka lat spokoju. Kierunek został jednak wyznaczony, o czym świadczyć może fakt, że przy ustalaniu najnowszego budżetu Pentagonu wielkim przegranym okazał się człowiek. Chociaż już dziś 1 na 3 amerykańskie samoloty bojowe to automat to można się spodziewać, że w wyniku oszczędności i nacisków politycznych również ta proporcja wkrótce ulegnie zachwianiu.

W tym samym czasie, gdy wojsko stawia na roboty, podobne ruchy wykonują inne amerykańskie instytucje. Wiosną 2011 roku na orbitę wystrzelono pierwszy bezzałogowy wahadłowiec, zaś CIA zainwestowała w eksperymentalnego robota-rybę (Unmanned Underwater Vehicle, UUV) – to tylko kilka przykładów jak w ciągu zaledwie kilku lat wzrosło i rosnąć będzie coraz bardziej znaczenie robotyki w wojskowości.

Uzbrojone roboty wykorzystywane w wojskowości to jedno, skąd jednak pomysły, że kiedykolwiek zagrożą one człowiekowi? Przede wszystkim urządzenia te produkowane są z myślą i w celach wojennych. Przykład przechwycenia przez Iran supernowoczesnego drona typu Sentinel udowodnił, że możliwe jest ich przechwycenie i przeprogramowanie. Również użycie wirusa komputerowego i przejęcie kontroli nad wojskowym systemem zarządzania nie wydaje się wcale niemożliwe. Udowadnia to po raz kolejny rząd USA, który jako jeden z głównych priorytetów działań wojennych w najbliższych latach wymienia właśnie cyberwojnę.

Rozumieją to także przywódcy innych państw takich jak choćby Niemcy i Japonia, którzy również inwestują w wirusy komputerowe mające oficjalnie chronić swoich obywateli. Czy jednak wirus komputerowy używany przez wojskowych nie może się zachować tak jak jego biologiczny odpowiednik i „wymknąć” się spod kontroli swoich twórców? Przy takim nagromadzeniu technologii, coraz szybszych i sprawniejszych komputerów, wystarczy iskierka.

Jeden z najwybitniejszych pisarzy science fiction, William Gibson stwierdził kiedyś, że "o przyszłości nie da się nic nowego powiedzieć. Przyszłość jest teraz, tylko nierówno rozłożona". Wystarczy się rozejrzeć wokół by zauważyć, że to, co niedawno było jedynie fantazją dziś staje się rzeczywistością. Tylko czy możemy być pewni tego, że zrealizowane zostaną jedynie pozytywne scenariusze?

sobota, 21 stycznia 2012

Rok 2050 – kto będzie rządzić światem?

Opublikowany po raz kolejny raport banku HSBC noszący wiele mówiący tytuł "Świat w roku 2050" ("The World in 2050") to interesująca próba przewidzenia kierunków w jakich podąży światowa gospodarka i jakie państwa w nadchodzących dekadach zyskają szczególnie na znaczeniu. 

Z raportu jasno wynika, że w najbliższych latach możemy się spodziewać poważnego przetasowania i zachwiania istniejącego dotychczas schematu: bogata północ - biedne południe. Będzie to miało związek z dynamicznym rozwojem gospodarek szeregu państw, które dziś uchodzą za rozwijające się. 

Do kogo należy zatem przyszłość? 

Z pewnością raport potwierdza prognozy wielu – XXI wiek będzie wiekiem Azji. Oprócz dotychczasowych liderów takich jak Japonia, Korea Południowa, Singapur a ostatnio również Indie i Chiny, pojawią się kolejne: Filipiny, Wietnam czy Malezja. Warto przy tym podkreślić, że będzie się to łączyło z rosnącym wzrostem populacji w wielu azjatyckich krajów, szczególnie wzrośnie liczba dwóch państw – Filipin i Pakistanu. 

Wzrost znaczenia Azji oznacza także zmianę światowych wektorów – już dziś widać przeniesienie się środka ciężkości z obszaru atlantyckiego na Pacyfik. W wojskowości dostrzec to można między innymi w związku z zacieśnieniem sojuszy Stanów Zjednoczonych oraz Chin na tym obszarze. Odnosząc to do sfery ekonomicznej wśród wymienionych w raporcie państwo, które rozwiną się szczególnie intensywnie bardzo wiele powiązanych jest właśnie z Oceanem Spokojnym. Zdaniem autorki raportu Chiny nie będą jedynym państwem, którego oblicze ulegnie radykalnej przemianie. Szczególne znaczenie uzyskają Filipiny. Równocześnie po drugiej stronie Oceanu pojawią się nowe, o wiele silniejsze niż dotychczas państwa. Chodzi przede wszystkim o Chile i Peru, które zyskają we wszystkich rankingach. To ostatnie zdaniem autorki może w przeciągu nadchodzących dekad przeskoczyć ponad 20 pozycji w rankingu i znaleźć się na 26 miejscu pod względem wielkości PKB. 

Będzie to kolejny objaw jak już wspomniano wcześniej przeniesienia się światowego środka ciężkości nie tylko na Ocean Spokojny, ale też o wiele bardziej na południe. Obok wymienionych państw w Ameryce Południowej rozwijać się będą również Brazylia, Ekwador, Boliwia, Honduras i Paragwaj. Równocześnie wzrośnie znaczenie niektórych państw afrykańskich, szczególnie Nigerii, Ghany i Etiopii. 

Państwa afrykańskie państwa swoją o wiele silniejszą pozycję zawdzięczać będą nie tylko poprawiającej się sytuacji gospodarczej, ale także ogromnemu przyrostowi ludności, która wkrótce ulegnie w tych krajach podwojeniu. Demografia zdaje się mieć w omawianym raporcie znaczenie kluczowe - widać wyraźny związek między spodziewanym, szybkim rozwojem a ilością nowych mieszkańców. 

Nowi gracze 

Interesująco prezentuje się lista państw, których znaczenie zdecydowanie wzrośnie. Zdaniem autorki raportu wśród liderów wzrostu gospodarczego wymienić należy Egipt, Turcję, Ukrainę i Nigerię. Turcja już dzisiaj wyrasta na lidera regionu, wspomnieliśmy już o wzroście znaczenia Nigerii, interesująca jest na pewno opinia na temat Ukrainy. Otóż zdaniem autorki w nadchodzących dekadach rozwój gospodarczy tego państwa wynosić będzie średnio 4-5% rocznie. Ma to się stać pomimo wyraźnego spadku ludności Ukrainy oraz o wiele gorzej sytuacji w porównaniu z większością krajów postkomunistycznych. 

W tej grupie dobrze rokują również Rumunia i Czechy, które mają pozostać najlepiej rozwijającą się gospodarką regionu Europy Środkowej. 

A co z Polską? 

Polska jak się okazuje znalazła się w grupie krajów o najniższym wzroście gospodarczym. W ciągu najbliższych kilkudziesięciu lat nasza pozycja pozostanie mniej więcej taka jaka była. 

Cały raport chociaż z pewnością dostarcza wielu interesujących prognoz, sprawia wrażenie mało odkrywczego. Przede wszystkim zdaje się opierać jedynie na tym jak prezentuje się sytuacja poszczególnych państw w dniu dzisiejszym i próbuje je odnieść na kilkadziesiąt lat w przyszłość. Historia uczy nas zaś, że rzadko kiedy coś co zapowiadano jako pewnik sprawdzało się w rzeczywistości. Przede wszystkim raport zakłada istnienie stałych granic państw, nie uwzględnia tak istotnych przy takich analizach ewentualnych konfliktów zbrojnych ani poważniejszych kryzysów gospodarczych, katastrof ekologicznych czy innych istotnych zwrotów jakie już niejednokrotnie miały miejsce w historii. Wszystko to sprawia, że na raport warto spojrzeć nieco z dystansem.


wtorek, 10 stycznia 2012

Francuski wizjoner - prawda czy fałsz?

Na portalu YouTube pojawił się wywiad z tajemniczym francuskim wizjonerem. Ma on pochodzić z 1980 roku. Opowiada on o tym co wydarzy się w ciągu najbliższych 30 lat. Mówi o wybuchu elektrowni atomowej w Czarnobylu, upadku Układu Warszawskiego, o ataku terrorystycznym na terytorium USA, o wojnach religijnych, wojnach o ropę i energię, w końcu o czarnoskórym prezydencie USA, który traktowany będzie prawie jakby był Mesjaszem. 

Trwające blisko 15 minut nagranie pokazuje mężczyznę w wieku ok. 30 lat siedzącego na krześle. Ubrany jest schludnie, ale dość staromodnie, za jego plecami w pokoju widać zestaw płyt gramofonowych. Mężczyzna mówi po francusku. 

Z opisu wynika, że wywiad został nagrany w 1980 roku, nie wiemy jednak gdzie ani kim jest ów tajemniczy francuskojęzyczny wizjoner. 

Jego wizje zdają się być niezwykle trafne, jednak brak informacji na temat tożsamości bohatera wywiadu poddaje w wątpliwość jego wiarygodność. Niektórzy uważają, że jest on po prostu aktorem a cały film to nic innego jak jedna wielka mistyfikacja.


Nagranie sprawia wrażenie skopiowanego z taśmy VHS, jednak pomimo upływu czasu jej jakość jest bardzo dobra. Co więcej film pojawił się niedawno, 7 stycznia 2012 na profilu, który powstał najwyraźniej po to by opublikować ten konkretny materiał.

Czy nagranie jest zatem fałszywe? 

Trudno jest to stwierdzić na pewno. Jeśli film jest prawdziwy to dlaczego nikt nie słyszał o tym człowieku? Wydaje się być oczywistym, że osoba o tak wybitnych zdolnościach szybko zyskałaby sławę jako znany wizjoner. Być może zmarł wkrótce po tym nagraniu, bądź też znalazł zatrudnienie u ludzi, którzy wiedzieli jak wykorzystać jego zdolności, lecz nie chcieli się nimi dzielić ze światem. 

Jeśli z kolei film jest oszustwem to nie pozostaje nam nic tylko czekać aż ktoś je wykryje lub jego twórcy sami się ujawnią mówiąc: "Mamy was!"

czwartek, 24 listopada 2011

Przepowiednie islamskiego patriarchy

Przepowiedni dotyczących przyszłości jest bardzo wiele. Szczególnie dużo z nich dotyczy nadchodzącego roku i tego co stanie się w ciągu najbliższych miesięcy. Większość przepowiedni jakie znamy pochodzi od wizjonerów związanych z naszym kręgiem kulturowym, szczególnie zaś z chrześcijaństwem. Czy podobne słowa można usłyszeć od muzułmanów? 

Warto zapoznać się z przepowiedniami głoszonymi przez szejka Mohameda Nazima El-Hakkaniego, przywódcy sufickich Turków na Cyprze a także lidera zakonu Naqshbandi, jednego z głównych sufickich zakonów. Urodzony w 1922 roku Nazim jest przedstawicielem starego rodu wywodzącego się od XIII-wiecznego poety i mistyka Jalaluddina Rumi. Nazim przewidywał przewroty na Bliskim Wschodzie na długo zanim się zaczęły. 

Zapowiada on, że do wielkiego przełomu dojdzie na początku miesiąca Muharram, będącego w islamskiej tradycji pierwszym miesiącem w roku. Muzułmanie swój kalendarz opierają na ruchach księżyca, w związku z czym początek Muharram jest ruchomy. W najbliższym czasie miesiąc ten rozpocznie się 26 listopada 2011 (początek następnego to 15 listopada 2012). 



„Wszystkie kraje spowije mrok (...) czekam na miesiąc Muharram. Jeśli coś się stanie ten świat będzie jak to (macha rękoma jakby coś się obróciło do góry nogami).(...) Prorok ostrzegał nas, że Arabowie będą podzieleni. Teraz są podzieleni, (...) ale te problemy muszą się skończyć w miesiącu Muharram. Ponieważ Allah wzmocnia islam zawszew tym miesiącu. Zobaczymy, zobaczymy, jeśli pojawi się jakiś ruch, każdy powinien zostać tam gdzie jest. 
- W swoich domach? (głos zza kamery) 
- Nie powinni wychodzić, chodzić wokół. Nie powinni (...) 10 tego dnia Muharram to co się miało stać, stanie się (...) W Muharram i Błogosławiony Saffar (Safar Al Khayyer) miliony odejdą, polegną (...) Ludzie stali się tyranami (...) Nie słuchają słów Allacha. Nie idą za nim (...) To co stało się w Egipcie jest karą Allacha, to samo co stało się w Libii, Jemenie, Tunezji, Algierii i Syrii."


"Początkiem miesiąca Muharram jest sobota 29-go?  A więc od następnej soboty (...)
Będą miały miejsce wydarzenia i jedynie Allach wie co się stanie. W związku z czym jeśli to nie jest koniecznie, nie podróżujcie i nie wędrujcie tam i z powrotem. Do Europy i Ameryki. Te tereny znajdują się pod oblężeniem. Musicie być uważni. Być może wojna zacznie się na Bliskim Wschodzie i nadejdzie armia z Banu Asfar (Rzymianie; jasnowłosi – przyp. Orwellsky) do Amuq (Syrii). Do wyżyny Amuq, nie do niziny.  
Dojdzie do wojny, lecz Allach wesprze islam i otworzy drogę do Turcji, do Stambułu. Wówczas nadejdzie Sułtan, który uda się do Stambułu, zaś ręka Mahdiego jest wciąz aktywna w nadchodzacych. Być może jeśli rozkaz nadejdzie w Rajab, zanim lub po tym gdy Mahdi dotrze do Stambułu. Oznacza to, że region stoi teraz w ogniu! Stoi w ogniu. Armia Shamy (Syrii) przyjdzie by walczyć przeciwko Banu Asfar a ręka Mahdiego wspiera ich, choć on jest niewidoczny. Nie boję się, ale jestem ostrożny…jestem ostrożny wobec wojny, wobec Armageddonu. Ten czas jest bardzo blisko, dlatego też podczas trwania miesiąca Muharrah, miejcie się na baczności. Ludzie powinni się przemieszczać jeśli nie ma takiej konieczności. Każdy powinien zostać tam gdzie jest.  
Oznacza to by nigdzie nie wychodzić. Pozostańcie w domach. Domy… kto pozostaje w domu jest bezpieczny i chroniony. Kto wyjdzie z domu, zginie. Coś ich dosięgnie. Dlatego też każdy, jeśli to możliwe powinien trzymać zapasy żywności. (...) ludzie będą mieli tylko to co jest dostępne w ich domach.Jeśli kupicie to co wystarczy wam na 20 dni, dzięki pomocy Boga wystarczy na 40 dni. Być może jeśli kupicie więcej niż potrzebujecie możecie oddać część biednym ludziom, którzy do was przyjdą.  
- Czy te zalecenia są dla wszystkich?  
- Oczywiście, oczywiście, że są dla wszystkich, szczególnie dla Bliskiego Wschodu.” 

Interesującą sprawą jest, że dla szyitów miesiąc Muharram jest jednym z najważniejszych miesięcy w roku, zaś 10-ty dzień tego miesiąca to dzień smutku. Do spełnienia proroctwa Nazima nie zostało wiele czasu, podał on jednak wiele bardziej konkretnych dat, więc nie pozostaje nam nic innego jak przyglądać się temu uważnie.

wtorek, 15 listopada 2011

Proroctwo Daniela według Izaaka Newtona

Izaaka Newtona kojarzymy przede wszystkim jako wybitnego fizyka, który sformułował między innymi prawo powszechnego ciążenia i prawda dynamiki. Czytelnika może jednak zaskoczyć fakt, że nauki przyrodnicze stanowiły jedynie ułamek tematów jakimi zajmował się jego niespokojny umysł. W pierwszej kolejności Izaak Newton koncentrował się bowiem na badaniu Biblii, której poświęcał o wiele więcej czasu niż nauce. Napisał nawet, że “Żadna inna nauka nie jest tak potwierdzona, jak nauka Biblii”. 

Prowadzone przez Newtona badania zaowocowały wieloma traktatami i komentarzami do Pisma Świętego, jednak jego najciekawszym dziełem pozostaje wydane w 1733 roku, a więc sześć lat po jego śmierci dzieło “Uwagi dotyczące proroctw Daniela i Apokalipsy św. Jana” (“Observations Upon the Prophecies of Daniel and the Apocalypse of St. John”). 

W powyższej pracy Sir Isaac Newton odnalazł klucz do zrozumienia tego jak prorok Daniel, przepowiedział przyszłe dzieje świata. W Starym Testamencie nie brak proroctw, skąd więc szczególne zainteresowanie właśnie Danielem? 

Odpowiedzi udzielił sam Newton pisząc na 24. stronie swojego dzieła: “Daniel cieszył się największym zaufaniem wśród Żydów aż do dojścia do władzy rzymskiego cesarza Hadriana. Odrzucić jego proroctwa, to odrzucić religię chrześcijańską. Wynika to z tego, że religia ta została ufundowana na jego proroctwie dotyczącym Mesjasza”. W innym miejscu (s. 14) pisze on z kolei: “Daniel jest najbardziej dokładny w kwestiach porządku czasowego, a także najbardziej zrozumiały. Z tego względu w rzeczach, które dotyczą czasów ostatecznych musi on być kluczem do pozostałych”. 

Według Newtona pozostałe biblijne proroctwa, takie choćby jak Apokalipsa wg św. Jana, winny być analizowane dopiero po wnikliwym zrozumienia słów proroctwa Daniela. Pierwszą wizją był sen króla Nabuchodonozora o posągu: 

31 Ty, królu, patrzyłeś: Oto posąg bardzo wielki, o nadzwyczajnym blasku stał przed tobą, a widok jego był straszny. (Biblia Tysiąclecia) 

Drugi sen miał miejsce niedługo po pierwszym. Dotyczył on wizji czterech bestii: 

2 Daniel więc powiedział: «Ujrzałem swoją wizję w nocy. Oto cztery wichry nieba wzburzyły wielkie morze. 3 Cztery ogromne bestie wyszły z morza, a jedna różniła się od drugiej.  (tamże) 

Część z tych snów została zinterpretowana już przez samego Daniela, który powiedział Nabuchodonozorowi “ty jesteś głową ze złota”. Część jednak wizji pozostała nieodgadniona, zaś celem Newtona była właśnie dowiedzieć się co przedstawiały owe wizje. Nie chciał on jednak być prorokiem, uważał, aby przypadkiem samemu nie zająć się przewidywaniem przyszłości. Jego celem było jedynie użycie historii do interpretowania już spełnionych proroctw. 

I Królestwo 

2 Głowa tego posągu była z czystego złota, 

4. Pierwsza podobna była do lwa i miała skrzydła orle. Patrzałem, a oto wyrwano jej skrzydła, ją zaś samą uniesiono w górę i postawiono jak człowieka na dwu nogach, dając jej ludzkie serce. 

Wizje Daniela dały wskazówki na temat tego czym było pierwsze królestwo. Złota głowa i pierwsza z bestii to Babilon (605-538 p.n.e.), którego królem był Nabuchodonozor. Królestwo to zostało zniszczone przez drugie: “po tobie jednak powstanie inne królestwo, mniejsze niż twoje”. 


II Królestwo 

pierś jego i ramiona ze srebra, 

5 A oto druga bestia, zupełnie inna, podobna do niedźwiedzia, z jednej strony podparta, a trzy żebra miała w paszczy między zębami. Mówiono do niej: "Podnieś się! Pożeraj wiele mięsa!" 

Drugim królestwem ze srebra symbolizowanym przez bestię podobną do niedźwiedzia miała być Persja (538-331 p.n.e.). Królestwo to przetrwało dość długo zostało jednak zniszczone za panowania króla Dariusza II, kiedy to wskutek zwycięskiej bitwy pod Gaugamelą Grecy zdobyli Babilon. 


III Królestwo 

brzuch i biodra z miedzi, 

6 Potem patrzałem, a oto inna [bestia] podobna do pantery, mająca na swym grzbiecie cztery ptasie skrzydła. Bestia ta miała cztery głowy; jej to powierzono władzę. 

Zwycięska Grecja stała się Trzecim królestwem (331-168 p.n.e.). Oczywiście mowa o Grecji pod zwierzchnictwem Macedonii i jej najwybitniejszego władcy, Aleksandra. Jego imperium nie przetrwało jego śmierci, jednak dało fundament pod rządzone przez Greków królestwa, które w całości rządziły hellenistycznym Wschodem. Tym właśnie było trzecie królestwo, które upadło dopiero pod naporem żelaza. 


IV Królestwo 

Czwarta bestia - 

to czwarte królestwo, które będzie na ziemi, 

różne od wszystkich królestw; 

pochłonie ono całą ziemię, 

podepce ją i zetrze. 


33 golenie z żelaza, stopy zaś jego częściowo z żelaza, częściowo z gliny. 

7 Następnie patrzałem i ujrzałem w nocnych widzeniach: a oto czwarta bestia, okropna i przerażająca, o nadzwyczajnej sile. Miała wielkie zęby z żelaza <i miedziane pazury>2; pożerała i kruszyła, depcąc nogami to, co pozostawało. Różniła się od wszystkich poprzednich bestii i miała dziesięć rogów. 8 Gdy przypatrywałem się rogom, oto inny mały róg wyrósł między nimi i trzy spośród pierwszych rogów zostały przed nim wyrwane. Miał on oczy podobne do ludzkich oczu i usta, które mówiły wielkie rzeczy. 

Czwarty był Rzym (168p.n.e. - 476 n.e.), który przetrwał najdłużej, rządząc całym znanym wówczas antycznym światem. Fundamentem Rzymu była armia, niezwyciężone rzymskie legiony, dzięki którym miasto nad Tybrem narzucało swoją wolę żelazną ręką. Królestwo to jednak, jak wspomniano w księdze różniło się od wcześniejszych. Przede wszystkim nie składało się ono jedynie z żelaza, stopy kolosa były bowiem zmieszane z gliną, która sprawiała, że bardzo łatwo było go obalić. 

Wtedy natychmiast uległy skruszeniu żelazo i glina, miedź, srebro i złoto - i stały się jak plewy na klepisku w lecie; uniósł je wiatr, tak że nawet ślad nie pozostał po nich. Kamień zaś, który uderzył posąg, rozrósł się w wielką górę8 i napełnił całą ziemię. 

To właśnie za panowania Rzymu narodził się Mesjasz i sprawił, że dotychczasowe konstrukcje stworzone przez człowieka zawaliły się i niewiele z nich zostało. 

Warto jeszcze dodać bardzo ciekawą interpretację dziesięciu rogów “żelaznej bestii”. Otóż rogi te miały symbolizować dziesięć narodów, które wyrosły po upadku Rzymu. 

Czwarta bestia, mająca symbolizować Imperium Rzymskie posiadała dziesięć rogów. Według Newtona po upadku jego zachodniej części narodziło się dziesięć nowych narodów. Były nimi ludy do tej pory znajdujące się pod panowaniem Rzymu, żyjące na południe od Dunaju i na zachód od Grecji: Brytowie, Frankowie, Alanowie, Wizygoci, Burgundowie, Lombardowie, Swewowie, Wandalowie, Rzymianie i Hunowie. Może dziwić umieszczenie wśród nich Hunów, jednak według Newtona ich imperium rozwijało się niejako wraz z upadkiem Rzymu, a sami Hunowie sprawili, że doszło do przemieszczenia się ogromnej rzeszy germańskich plemion na zachód na ziemie będące rzymskimi prowincjami. 

Inny, współczesny komentator John Pratt zauważył, że niektóre z tych królestw upadło (trzy złamane rogi), zaś z czasem z pozostałych plemion narodziła się współczesna Europa. Na mapie, którą załączył można dostrzec wyróżnione przez Newtona plemiona wraz z miejscami, w których żyli mniej więcej w momencie upadku Rzymu. 
http://www.johnpratt.com/items/docs/lds/meridian/2004/images/map_newt.gif

To jednak nie koniec analiz Newtona. Księga Daniela była jedynie punktem wyjścia, kluczem który pozwalał prawidłowo zinterpretować kolejne proroctwa zawarte w Biblii, w tym to najbardziej tajemnicze - Apokalipsę wg św. Jana. Newton twierdził, że z jego wyliczeń przybliżoną datę końca świata można określić na rok 2060. Jak on sam jednak przyznał, nie zajmował się przepowiadaniem przyszłości.




środa, 3 sierpnia 2011

Karty prawdy?

Tekst o kartach wywołał burzę. Wielu czytelników miało obiekcje co do tego czy faktycznie pewne zjawiska przepowiedziane przez karty miały miejsce. Chcąc odpowiedzieć na te wątpliwości, ale co ważniejsze uatrakcyjnić temat, postanowiłem wykorzystać chwilę wolnego czasu i pokazać Wam jakie inne wydarzenia przepowiadała karciana gra. Oto efekt:









środa, 20 lipca 2011

Spełnione proroctwo karcianej gry

Gry karciane należą chyba do najpopularniejszych gier ludzkości. Jednak oprócz czystej rozrywki od dawna towarzyszyło im coś więcej, coś na pograniczu magii i mistyki. Być może było to związane z tym, że tak wiele w grach karcianych zależy od losu, nad którym nie mamy zupełnie kontroli? Pochodzące z Chin karty zyskały ogromną popularność w Europie, gdzie również powstało wiele rodzajów gier wykorzystujących talie kart. Osobną historię mają słynne karty tarota, które we wprawnych rękach pozwalają przewidzieć przyszłość, odpowiedzieć na pytania dotyczące zarówno śmierci jak i miłości, ale też wiążą się z ryzykiem, gdyż są igraszką z nieznanymi siłami, które nieostrożnego gracza mogą kosztować duszę. 

W drugiej połowie XX wieku karty zyskały jeszcze jedno oblicze. Wraz z rosnącą popularnością gier RPG wielkim powodzeniem zaczęły się cieszyć gry karciane, które pozwalały wykorzystać potencjał fantastycznych światów. Wyobraźnia dwudziestowiecznych pisarzy oraz twórców systemów RPG musiała też, siłą rzeczy, powędrować w stronę wykorzystania krążących wśród ludzi podań, tajemnic i spisków. 

Tą fascynację tłumaczą słowa H.P. Lovecrafta, który stwierdził, że: „Najstarszą i najsilniejszą emocją towarzyszącą rodzajowi ludzkiemu jest strach, zaś najstarszym i najsilniejszym rodzajem strachu jest strach przed nieznanym.” 

Fascynacja strachem przyniosła wkrótce owoce. Zaczęły pojawiać się gry, takie jak popularny na przełomie lat 80-tych i 90-tych system „Wampir: Maskarada”, gdzie fani mogli dotknąć drugiego dna rzeczywistości, gdzie pod cienką warstwą ludzkiej cywilizacji zażarty bój toczą ze sobą krwiożercze istoty, które od tysiącleci sprawują rzeczywistą władzę nad światem. 


Największą jednak tajemnicę i najwięcej kontrowersji budzi przykład wydanej na początku lat 90-tych gry „Illuminati - the card game”. W sieci można znaleźć informacje, jakoby jeszcze podczas przygotowań do wydania tej gry, do siedziby jej twórcy - firmy Steve'a Jacksona, wtargnęło CIA i skonfiskowało cały jej nakład. Dopiero w wyniku wygranego procesu sądowego Jackson odzyskał możliwość jej wydania. Tego typu informacje krążą po sieci, ciężko je jednak jednoznacznie potwierdzić. Być może jest to chwyt marketingowy przygotowany przez wydawców gry, by zainteresować nią szerszą publiczność? Z samą grą wiąże się jednak o wiele większa tajemnica, którą ciężko wytłumaczyć zwykłym marketingiem. 

Twórcy gry całymi garściami czerpali z różnego rodzaju „teorii spiskowych”, wszystko to podlewając najprzeróżniejszymi legendami i literaturą fantastyczną. W ten sposób wśród organizacji, którymi mógł zarządzać gracz, są nie tylko Iluminaci, ale również UFO bądź też „Służalcy Cthulhu” („The Servants of Cthulhu”, zakon wyznawców pradawnych bóstw pochodzących z mitologii stworzonej przez wspomnianego już H.P. Lovecrafta). Cała gra miała od początku funkcjonować z lekkim przymrużeniem oka i zapewne jej popularność nie wyszłaby poza środowisko fanów gier karcianych i RPG, gdyby nie jedna rzecz... 

Otóż wiele kart w tej grze, jak się z czasem okazało, miało charakter iście proroczy. Najsłynniejsze są szczególnie dwie karty przedstawiające płonące wieże World Trade Center oraz Pentagon. Rysunki do złudzenia przypominają obrazy z ataków z 11 września 2001 roku. Nie wskazują co prawda, jak do tych zamachów doszło, jednak sam fakt, że ataki zostały przewidziane daje do myślenia. 

Nie są to zresztą jedyne kontrowersyjne karty. Na innej karcie możemy zobaczyć trupią czaszkę unoszącą się nad miastem z podpisem „Redukcja populacji” („Population reduction”) - wszystkich, którzy znają zagadnienie „chemtrails” czyli chmur zawierających toksyczne związki rozpylane na niebie podobieństwo nasunie się od razu. Wybuchające co jakiś czas, a podkręcane przez media histerie związane z kolejną mutacją tej lub innej grypy, wszędobylskie szczepionki – to również można znaleźć wśród kart Illuminati – „Centrum ds. kontroli chorób” („Center for Disease Control”). 

Jeszcze ciekawiej musi się prezentować spojrzenie na galerię kart w kontekście ostatnich wydarzeń na świecie. Nie brakuje w nich odniesień choćby do kryzysu wywołanego cenami nieruchomości („Savings and loan scam”, „Savings and loans”), sztucznego ratowania gospodarek a nawet pożerania kolejnych walut przez rosnący kryzys. Wielka ryba zjadająca kolejno jena, funta, w końcu dolara to wciąż kwestia przyszłości, ale czy faktycznie aż tak odległa? Do tego warto wymienić także kartę „Sterowanie rynkiem” („Market manipulation”) pokazującą kontrolę świata finansów nad budżetami państw. Wystarczy włączyć telewizor i posłuchać jak grecki kryzys wpływa na decyzje pozostałych państw strefy euro, by przekonać się, że również ta karta okazała się być proroczą. 

Ostatnio głośne stały się karty dotyczące tegorocznych wydarzeń. Na karcie „Fala przypływu” („Tidal wave”) wielka fala tsunami zalewająca ogromne miasto przypomina nam o skutkach wielkiego trzęsienia ziemi z 11 marca w Japonii. Jeszcze większe podobieństwo do rzeczywistych wydarzeń można dostrzec spoglądając na kartę zatytułowaną „Połączone katastrofy”(„Combined disasters”), gdzie widać spadającą wieżę zegarową. Wielu interpretatorów do marca bieżącego roku podejrzewało, że przedstawiają one jakąś wielką katastrofę jaka dotknie Londyn, a szczególnie angielski House of Parlament i Big Bena. Dopiero po tragedii jaka dotknęła Japonię zauważono, że zegar na karcie do złudzenia przypomina ten jaki znajdował się do niedawna w Tokio. Oczywiście oficjalne doniesienia podają, że trzęsienie ziemi na Pacyfiku i powstała w jego skutku ogromna fala tsunami były zjawiskami jak najbardziej naturalnymi, jednak wielu badaczy, w tym między innymi Benjamin Fulford twierdzą, że trzęsienie zostało wywołane sztucznie poprzez użycie HAARP, nowego rodzaju broni, umożliwiającej wywoływać trzęsienia ziemi przy użyciu pola magnetycznego.

Na temat planowanych ataków na Japonię pisałem już wcześniej >>>


Na koniec warto wskazać na inne karty, które przedstawiają tak znajome nam tematy jak wszczepianie pod skórę czipów czy wszechobecne kamery. Oczywiście istnieje również tak zwany ruch oporu („Resistance”), wśród których możemy zobaczyć między innymi hackerów. Gdy przypomnimy sobie o utworzonej przez „hackerów” stronie Wikileaks oraz aktywnej ostatnio grupie „Anonymous” możemy czuć się zaskoczeni? 

Gra „Iluminati: the Card Game”, chociaż w założeniu miała mieć przede wszystkim charakter rozrywkowy i jej celem było raczej wyszydzenie wielu tak zwanych teorii spiskowych, to jednak jak się finalnie okazało, sama stała się ich częścią. Największą tajemnicą jest to, skąd autorzy tak trafnie przewidzieli wydarzenia, które miały miejsce dopiero kilka lat po wydaniu gry. Oczywiście pewnych rzeczy można było się domyśleć, w jakiś sposób przewidzieć, ale czy na taką skalę i do tego tak trafnie? Najwyraźniej autorzy musieli się wcześniej wyposażyć w niezwykle dobrą szklaną kulę, dzięki której bez problemu mogli przewidzieć zdarzenia przyszłości. 

Oczywiście może być tez inne wytłumaczenie. Na pomoc przychodzi jedna z wielu podobnych stron, mianowicie www.itanimulli.com (proszę przeczytać od tyłu). Jest ona jak mrugnięcie do nas okiem – my wiemy, że o nas wiecie, ale nic z tym nie zrobicie. Podobną rolę może odgrywać także gra Iluminati – która mówi nam: „wiecie co planujemy, ale nic z tym nie możecie zrobić”. Może mało to optymistyczne, ale wiele obecnych na kartach przepowiedni wciąż czeka na realizację, czy jednak tego właśnie chcemy?

poniedziałek, 20 czerwca 2011

Koniec cywilizacji 2012 roku - proroctwo Georga Orwella

Rok 2012 jest już blisko. Co nas czeka w nieodległej przyszłości?


Przerażenie katastrofą roku 2012 narasta. Nostradamus, Majowie i wielu innych jasnowidzących już przesądziło – koniec świata jest bliski. Co będzie potem? Czym zakończy się ten dramat ludzkości? Tego prorocy nie wyjaśniają.

Proroctwa 2012 zapowiadają potop, ogień i trzęsienia ziemi. Według niektórych zostanie garstka ludzi, według innych na ziemi nie zostanie nikt. Proroctwa pomagają dyscyplinować niesforne dzieciaki, znakomicie uzupełniają program towarzyskich spotkań i przyjemnie wydłużają kawowe przerwy w pracy. W Polsce najpopularniejszą przepowiednią jest osadzone głęboko w religii mistyczne proroctwo Królowej Saby:

Antychryst wielką władzę będzie miał nad ludźmi, mieć będzie i do grzechu skutecznie namawiać, więc Bóg ześle swoich wysłańców, którzy wejdą między lud i prawowitą wiarę głosić i rozpowszechniać będą. I gdy się ludzie nawrócą, gdy wejdą na drogę cnoty i chwały, wtedy zbliży się dzień ostateczny. Dzień ten strasznym będzie dla wszech stworzenia, wtedy powstaną istoty z ziemi, ognia i wody. 

Przywołane proroctwo jest jednym z wielu, które wpisały się w dwutysięczną historię Kościoła. Doszukiwanie się obecności Antychrysta trwa od setek lat. Nie wiadomo czy był nim Neron, Napoleon, Hitler, a może Stalin? Czy biblijnym Armagedonem była II wojna światowa? Czy zapowiadany koniec świata, podczas którego zginęły miliony, ludzi już nastąpił? 

Czy trzęsienia ziemi, wybuchy wulkanów i fale tsunami są odkryciem XXI wieku? 65-tysięcy lat temu życie wymarło w 98%. Dla dominujących na Ziemi 150 mln lat dinozaurów, koniec świata nastąpił już dawno. 

Czy zatem Armagedon jest zjawiskiem powtarzalnym? Czy świat zmierza do kolejnej nieuchronnej katastrofy? Jedno jest pewne. Przytoczone szokujące przepowiednie, póki co są jedynie sensacyjnym przypuszczeniem. Są motywem mobilizującym do intensywniejszej wiary. Dla innych uzasadnieniem ponoszenia ogromnych wydatków pod pretekstem zabezpieczania się przed “wielkim końcem”. Drążenia tuneli w skałach, sprzedaży rezerwacji na oferowaną szansę bezpiecznego życia. To przepustki do współczesnej Arki Noego. 

Wśród wszystkich publikowanych szeroko proroctw jest jednak jedno, które nie jest niesprawdzoną wizją, a zaczyna się sprawdzać. Przerażające proroctwo Georga Orwella mówiące o końcu wolnej cywilizacji. 

Orwell, a właściwie Eric Arthur Blair, urodził się 25 czerwca 1903 w Motihari w Bengalu. Zmarł 21 stycznia 1950 roku. Angielski pisarz i publicysta. Ten pomywacz, zbieracz chmielu, żebrak, hodowca kur i policjant współpracował z wieloma czasopismami nieustannie podróżując swoim motocyklem Royal Enfield 350. Ranny w wojnie domowej w Hiszpanii. Napisał słynny „Folwark zwierzęcy”, zakazaną w czasach komunizmu książkę, w której opisał porównując ludzi do zwierząt, że demokracja jest fikcją. 

Jego sprawdzające się proroctwo, to totalna inwigilacja, ubezwłasnowolnienie jednostki, a w końcu jego przemiana w podporządkowanego „cyborga”, któremu wolno tylko tyle, na ile zachłanna władza mu pozwoli. Koniec cywilizacji jest okresem masowej kontroli myśli, miejsca przebywania obywateli, korespondencji, stanu konta bankowego, wyznawanych poglądów. Czy przepowiednia Orwella się urzeczywistnia?

W maju tego roku naukowcy oficjalnie przyznali się, że opracowali unikalny system, który daje możliwość zrozumienia, co człowiek myśli. Michael Greytsius z Uniwersytetu Stanford wykorzystał rezonans magnetyczny, aby ustalić plan aktywności mózgu związany z różnymi stanami psychicznymi. Tajne służby eksperymentują na ludzkim mózgu od lat. Tyle, że nie chwalą się swoimi „osiągnięciami”. Nie przyznały się, że dysponują militarną technologią, „dzięki której” ugodzona pociskiem osoba „powraca do życia” z nową, spreparowaną pamięcią. Mózgi ludzkie zostają sprzężone z komputerami, a w ciała wszczepione zostaną miliony nanobotów, których zadaniem jest „naprawianie” coraz bardziej niewydolnych tkanek. Modyfikowana żywność, chemia wstrzykiwana do organizmu - wszystko to prowadzić ma do stworzenia podporządkowanej, skorej do wykonywania poleceń istoty. 

Propagator ruchu dążącego do coraz większej integracji człowieka z maszyną, autor takich książek jak „The Age of Intelligent Machines” („Era Inteligentnych Maszyn) i „The Age of Spiritual Machines” („Era Uduchowionych Maszyn”) Raymond Kurzweil założył niedawno, wspólnie z takimi potęgami jak Google i NASA, Singularity University (Uniwersytet Osobliwości), instytucję mieszczącą się w Dolinie Krzemowej w Kalifornii, której celem jest kształcenie przyszłych liderów ultranowoczesnych technologii. Nie jest to jednak pojedyncza inicjatywa. Uniwersytet Kurzweila jest jedynie placówką działającego w Strasburgu Międzynarodowego Uniwersytetu Kosmicznego. Patrząc na to, jakie instytucje wspierają Kurzweila, pojawia się wątpliwość czy aby dostęp do tej cudownej technologii był przeznaczony dla wszystkich? Być może już wkrótce większość z nas stanie się zbędna dla globalnej elity nad-, a raczej post-ludzi.

Podporządkowanie sobie ludzi, uczynienie z nich niewolników, a w najlepszym wypadku spolegliwych poddanych, było marzeniem wielu władców. Niektórzy próbowali zrealizować swoje plany. Adolf Hitler marzył o rasie „nadludzi” - doskonałej armii. Dla realizacji tych planów powstały tak zwane kliniki Lebensbornu. Heinrich Himmler, o czym warto przypomnieć, przyczynił się do stworzenia ośrodków, które miały zapewnić przekazywanie z pokolenia na pokolenie nordyckich genów. W 1935 roku utworzono coś, co można by nazwać gigantyczną fabryką „nadludzi”. Przewinęło się przez nią kilkaset tysięcy osób. Słowo „Lebensborn” oznaczało źródło życia, przyjmując następującą ideologię: 

Jeśli dobra krew, na której się opieramy, nie będzie się mnożyła, to nie będziemy mogli panować nad światem. 

Część ośrodków Lebensbornu była swoistymi punktami kopulacyjnymi, w których udającym się na front esesmanom stwarzano warunki do spłodzenia dziecka z odpowiednio dobranymi rasowo samotnymi Niemkami. Program ten realizowany był nie tylko w Niemczech, ale też w niektórych krajach okupowanych: Francji i Danii, ale przede wszystkim w Norwegii. Rekrutowano do niego również “wartościowe rasowo” kobiety na terenie Ukrainy. 

Czy było to działanie Bestii z Proroctwa Saby? Czy wśród licznych naukowców zajmujących się dziś klonowaniem nie znajdzie się Bestia, dla której etyka jest terminem nieznanym?

W Apokalipsie św. Jana znajduje się wzmianka o tajemniczej Bestii, która od wieków spędza ludzkości sen z powiek:

Wszyscy mali i wielcy, bogaci i biedni, wolni i niewolnicy otrzymają znamię na prawą rękę lub na czoło. Nikt nie może kupić ani sprzedać, kto nie ma znamienia – imienia Bestii lub liczby jej imienia oraz kto ma rozum, niech liczbę Bestii przeliczy: liczba to, bowiem człowieka. A liczba jego: sześćset sześćdziesiąt sześć.

Czy to ta właśnie Bestia naznaczała więźniów w obozach koncentracyjnych? Człowiek w nawiązaniu do przerażającej wizji Orwella, odcięty od przypisanego kodu nie będzie mógł praktycznie istnieć, gdyż, znajdując się poza systemem bankowych rozliczeń, nie będzie miał możliwości zaopatrzenia się w podstawowe środki do życia. Wszak dzisiaj już wiemy, że dzięki temu rozwiązaniu, każdy z nas może być w dowolnej chwili pozbawiony możliwości egzystencji poprzez zwykłą blokadę konta. W zeszłym roku w Szwecji pojawiły się poważne propozycje by w ogóle zrezygnować z pieniądza gotówkowego o wysokich nominałach. Wszędzie będzie można płacić kartą. 

Warto przywołać sprawę podawanego przez tekst św. Jana imienia Bestii, którym jest liczba 666. Ksiądz Adam Clark w 1798 roku w swoim komentarzu biblijnym napisał: 

Znamię Bestii będzie to liczba składająca się z 18 cyfr, podzielonych na sześć grup po 3 cyfry w każdej, to znaczy: 6+6+6.

Podczas kryzysowego spotkania EWG w 1974 roku, dr Hanrick Eldeman, zapowiedział, że już wkrótce swoje działanie rozpocznie „Bestia”, potężny superkomputer, którego zadaniem będzie gromadzenie informacji o ludziach. Każdy człowiek na świecie otrzyma numer identyfikacyjny, składający się z 18 cyfr. Wszak dokładnie to samo napisał ksiądz Clark blisko 200 lat wcześniej! Co więcej, również w 1989 roku włoski katolicki miesięcznik Chiesa Viva poinformował, że w Brukseli w siedzibie Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej znajduje się superkomputer zwany Bestią, którego przeznaczeniem jest prowadzenie ewidencji wszystkich ludzi na Ziemi. 

Obecnie dla perfekcyjnej kontroli zbędni są agenci i szpiedzy. W jednym z artykułów prasowych podano, że amerykańska firma Applied Digital Solutions Inc. (ADS) zaprezentowała już w październiku 2000 roku w Nowym Jorku produkt nazwany Digital Angel. Jest to rodzaj miniaturowego czipu, który jest zdolny monitorować najważniejsze funkcje organizmu, takie jak temperatura ciała i tętno. Informacje te mają następnie wraz z podaniem dokładnej lokalizacji dzięki systemowi nawigacji satelitarnej GPS być przesyłane do najbliższej stacji monitoringu. Może on być wszczepiany pod skórę człowieka i pełnić rolę elektronicznego “anioła stróża” pozwalającego odnaleźć zaginione dzieci czy zdiagnozować chorobę. W oficjalnych materiałach urządzenie amerykańskiej firmy ma być wykorzystywane do poszukiwania zaginionych rzeczy, zwierząt i osób. 

Dziś nie trzeba się już wszczepiać w ciało obserwowanego obiektu. Wystarczy ogłosić atrakcyjną promocję w salonie telefonów komórkowych. Nabyte urządzenie identyfikuje, zbiera o nas informacje, pozwala śledzić miejsce, w którym się znajdujemy. Za jego pomocą możemy prowadzić bujne życie towarzyskie na portalu Facebook, gdzie serwer regularnie archiwizuje wszystkie udostępniane przez nas informacje. Sami podając swoją lokalizację, ujawniamy krąg znajomych. A ponieważ wszystko dąży do uproszczenia, dlaczego nie pójść dalej? Skoro jednak o wiele prościej jest w ogóle zrezygnować z karty, którą można przecież łatwo zgubić. O wiele praktyczniejszy jest wszczepiony pod skórę chip, pomysł, który po raz pierwszy zastosowano już 7 lat temu w pewnym klubie nocnym w Barcelonie.

Sceptyk stwierdzi, iż przytoczone działania są nielegalne. Naruszają naszą prywatność. Niestety ta kategoria odeszła już w przeszłość. Najlepszym uzasadnieniem okazał się terroryzm. Po zamachach w USA w roku 2001 a później także Madrycie (2004) i Londynie (2005) pojawiły się głosy, by metody identyfikacji były jeszcze skuteczniejsze. Na ratunek przyszły metody identyfikacji biometrycznych, dzięki którym na podstawie takich cech jak linie papilarne, układ tęczówki, barwa głosu, w końcu same rysy twarzy będzie możliwa pełna identyfikacja każdego człowieka. Dziś paszporty biometryczne stają się standardem, bez którego nie można wjechać, ani opuścić niektórych państw.

Krokiem milowym w kontrolowaniu ludzkości było ustanowienie Patriot Act, dokumentu, który nie tylko pozwalał aresztować osoby, które nie są obywatelami Stanów Zjednoczonych bez prawnego wyroku sądowego, ale również gromadzić przez rząd USA dane o swoich obywatelach. Co więcej, serwerownie największych internetowych potentatów gromadzących na nasz temat ogromne ilości danych - Facebook, Google, Twitter czy Yahoo znajdują się w Stanach Zjednoczonych. Konsekwentnie urządzenia elektroniczne stają się „wpływowymi” stymulatorami. Wielki myśliciel i uczony, Nicola Tesla stwierdził kiedyś: 

Fale alfa w ludzkim mózgu funkcjonują w zakresach pomiędzy 6 a 8 hercami. Częstotliwość fal w ludzkiej jamie ciała rezonuje między 6 a 8 hercami. Wszystkie systemy biologiczne człowieka operują w tym samym zakresie częstotliwości. Fale alfa ludzkiego mózgu funkcjonują w tym zakresie, jak również rezonans elektryczny Ziemi znajduje się w przedziale między 6 a 8 hercami. Tak, więc cały nasz system biologiczny, mózg, ale i Ziemia działają na tych samych częstotliwościach. Jeśli będziemy w stanie za pomocą elektroniki kontrolować ten system, możemy bezpośrednio kontrolować umysły całej ludzkości 

W świecie z proroctwa przez Georga Orwella emocje są ograniczone. Miłość, przywiązanie do drugiego człowieka zastępują rzeczy podobno ważniejsze. Praca na rzecz kraju, dyscyplina, a co najważniejsze, bezwarunkowe wsłuchiwanie się w głos partyjnego przywódcy. Winston z roku 1984 miał utrudnione zadanie, nie mógł skorzystać z samochodu, kupić żywności, nawet wyjść na ulicę, gdyż wszechobecne kamery na podczerwień rozpoznawały go w dzień i w nocy. Czy współczesny inwigilowany mieszkaniec planety ma, dokąd uciec? Wielki Brat przestał być anonimowy, co więcej miliony ludzi oswajają się z nim obserwując zamkniętą garstkę osób, otoczonych telewizyjnymi kamerami. To rzeczywistość prorokowana przez Georga Orwella.

Czy przepowiednie 2012 roku się spełnią?

Być może trwogą nie powinny napawać nas dziejące się od milionów lat katastrofy i dramatyczne, zapowiadane wydarzenia 2012 roku. Może zamiast niech, `idąc za wizją proroka, wypełnią się słowa tekstu Apokalipsy mówiące o tajemniczych znamionach Bestii i nastąpi koniec naszej cywilizacji? Koniec, który już się rozpoczął? Co więcej, potwierdzą się słowa papieża Piusa XI z jego encykliki “Quadragesimo Anno” z 1931 roku: 

Ci nieliczni, nie będąc nawet właścicielami, spełniają taką rolę, jakby nimi byli, i dzierżą w swym ręku całą strefę gospodarczą do tego stopnia, żeby nikt, wbrew ich woli, nie mógł nawet oddychać.




- See more at: http://pomocnicy.blogspot.com/2013/04/jak-dodac-informacje-o-ciasteczkach-do.html#sthash.uAMCuvtT.dpuf