Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Korea. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Korea. Pokaż wszystkie posty

środa, 30 grudnia 2015

A gdyby tak... Ameryka wróciłaby do izolacji?

Powrót do izolacji, likwidacja z baz i dbanie tylko o własne terytorium - dla wielu USA są dziś źródłem konfliktów i napięć na całym świecie, jednak zdaniem amerykańskiego publicysty izolacja Ameryki byłaby przede wszystkim tragiczna dla jej sojuszników. 



Jeszcze 100 lat temu Stany Zjednoczone nie były postrzegane ani jako mocarstwo ani jako państwo, które może tak bardzo namieszać w polityce światowej. W istocie gdy europejskie potęgi wykrwawiały się na frontach I Wojny Światowej Ameryka pozostawała w błogiej izolacji. Dziś pod koniec roku 2015 sytuacja wygląda zupełnie inaczej - USA są globalnym mocarstwem, którego wpływy gospodarcze i polityczne kształtują ład na całej Ziemi. Co by się jednak stały gdyby Ameryka powróciła do swojej dawnej izolacjonistycznej polityki?

Takie pytanie zadał sobie na łamach The National Interest Harry J. Kazianis. Według niego jeśli Ameryka nagle zrezygnowała ze swojej roli i wycofała się np. z Azji, wówczas należałoby zadać sobie pytanie: co z jej sojusznikami w Japonii, Korei Południowej, Tajwanie czy na Filipinach? Co z rosnącą współpracą z Wietnamem i Indiami? W obecnej sytuacji naturalnym hegemonem stałyby się zapewne Chiny, które być może próbowałyby rozszerzyć swoją strefę wpływów aż po Hawaje. Sytuacja jaka by zaistniała po opuszczeniu przez amerykańską flotę wybrzeży Azji stałaby się zdaniem Kazianisa zarzewiem wielu nowych konfliktów i wcale nie wygasiłaby, jak twierdzą różni publicyści, istniejących już linii podziału. Wręcz przeciwnie. 

Zdaniem polityków np. z Tajwanu USA to jedyny gwarant, że wyspa nie stanie się nowym Hong Kongiem i wkrótce nie zostanie wchłonięta przez Chiny, podobne obawy może mieć Seul, który przy wycofaniu się Amerykanów mógłby szybko stanąć przed obliczem ataku z północy. W końcu pozostaje Japonia, która siłą rzeczy będzie głównym rywalem Pekinu o dominację w Azji. Czy tym razem to ona zostanie podbita? Kazianis widzi w podobnym scenariuszu jeszcze więcej mrocznych i niebezpiecznych konsekwencji, podkreśla, że takie wycofanie poważnie by nadszarpnęło powagę i zaufanie do umów zawieranych z Amerykanami. 

A czy Waszym zdaniem USA powinny zrezygnować ze swojej aktywnej polityki na świecie?


poniedziałek, 1 lipca 2013

Pozorna odwilż? Korea Północna znów zbroi się na granicy!

W ostatnich dniach media mówiły o złagodzeniu stosunków Korei Północnej z jej południowym sąsiadem oraz USA. Jak słusznie podkreślali eksperci, działania tego typu mają charakter jedynie czasowy i pozorny. Władze w Seulu poinformowały wczoraj, że Korea Północna rozmieściła nowe wyrzutnie rakiet wzdłuż jej granicy zdolne do trafienia celów daleko dalej aniżeli stolica Korei Południowej... W co znów gra Phenian?

fot. stratrisks.com
Nowe jednostki artyleryjskie z Północy zostały dostrzeżone w trakcie ich podmiany w miejsce o wiele starszych stacji rakietowych. Ulepszona wersja zawiera pociski typu 240 mm, a ich zasięg szacuje się na "wyraźnie większy niż do tej pory", podkreśla agencja informacyjna Yonhap.

Południowokoreańska agencja przytacza wypowiedź anonimowego urzędnika rządowego, który podkreśla, że nowe wyrzutnie rakiet mogą "rozszerzyć swój zasięg poza stolicę Korei Południowej nawet o 70 kilometrów (42 mile)". Na chwilę obecną Korea Północna posiada ok. 5 100 wyrzutni rakiet wzdłuż granicy, jednak nie wiadomo ile z nich ma możliwość ostrzeliwania w zwiększonym zasięgu.

Jak podkreślają komentatorzy: "Phenian podjął decyzję o modernizacji głównych wyrzutni rakiet, co stanowi poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa Korei Południowej". Mieszkańcy Seulu i sąsiednich miast to niemalże 49 milionów ludzi, którzy znajdują się w polu rażenia rakiet z Północy i jej dalekosiężnej artylerii.

Warto przypomnieć, że w 2010 roku Korea Północna za pomocą tego typu wyrzutni ostrzelała wyspę w pobliżu spornej granicy z Koreą Południową na Morzu Żółtym, zabijając cztery osoby. Aktualne działania podejmowane przez King Dzong Una stanowią wyraźny odwrót od dotychczasowych "gestów pojednania" (jak np. przywrócenie "czerwonej linii" między stolicami skonfliktowanych państw). 

Czy Waszym zdaniem Korea Północna dąży do ponownego zaognienia sytuacji na arenie międzynarodowej?



Twórcą artykułu jest Victor Orwellsky, autor powieści "Kod Władzy". Powielanie treści artykułu bez podania źródła jest zabronione.

sobota, 20 kwietnia 2013

Rok 2014: Czy Wielka Wojna zbliża się nieuchronnie?

Analizując cykle wojen i konfliktów, spotykamy się z hipotezą, że rok 2014 będzie rokiem "Wielkiej Wojny, która wybuchnie przy udziale Stanów Zjednoczonych Ameryki". Groźba wojny przeciwko USA wpędziłaby w nerwy inwestorów, co nikomu nie jest na rękę. Warto zastanowić się jednak nad kilkoma kwestiami, gdyby kolejna wojna na globalną skalę miała wybuchnąć już niebawem...

fot. images.wikia.com
Trop z oczywistych względów prowadzi nas do Korei Północnej. Phenian stanowi dziś "geopolityczne centrum uwagi" po dokonaniu serii militarnych gróźb przeciwko USA jak i Korei Południowej. Korea Północna jest krajem silnie sankcjonowanym przez ONZ, jednak w żaden sposób nie wpływa to na ograniczanie ze strony Kim Dzong Una postulatów o "wyprzedzającym ataku nuklearnym mogącym zniszczyć twierdze agresorów". 

Zdaniem zainteresowanych, aby odpowiedzieć sobie na pytanie o możliwy konflikt globalny, musimy najpierw uświadomić sobie rolę tzw. cyklu 24-letniego. To właśnie ten konkretny cykl został zidentyfikowany jako "długoterminowa prognoza dla konfliktów i wojen" wśród krajów uprzemysłowionych. 

Najnowszy 24-letni cykl miał rozpocząć się w październiku 1990 roku. Pierwszą fazą cyklu była wyraźna hossa w światowej gospodarce, która przedłużyła się do początków 2000 roku. Obecnie trwamy w końcówce 24-letniego cyklu i jego "najgorszej fazie", co potwierdzać ma szeroko komentowany kryzys gospodarczy, a także wzrastająca w ostatnim czasie liczba napięć, konfliktów oraz zamachów terrorystycznych. 

"24-letni cykl zamknie się na początku 2014 roku. Jeśli historia się powtórzy, to możemy spodziewać się poważnej wojny z udziałem USA, być może nawet w skali globalnej", podkreśla Clif Droke, autor jednej z licznych publikacji w tym zakresie (2014: America’s date with destiny). Zdaniem autora, zagrożenie ma nadejść ze strony Korei Północnej, która rozpęta Wielką Wojnę.

Zdaniem znawców teorii 24-letniego cyklu, obecnie znajdujemy się w ostatniej jego fazie.
Rok 2014 ma stanowić jego zamknięcie, a tym samym początek "Wielkiej Wojny z udziałem USA".
(fot. stratrisks.com)

Czy jednak Kim Dzong Un jest aż takim szaleńcem? W ostatnich dniach Washington Post napisał, że Phenian "gra w stare i znane karty". Wytwarzając atmosferę kryzysu, po cichu liczy na to, że USA udzielą mu większej pomocy gospodarczej. Eksperci wojskowi zwracają dodatkowo uwagę na fakt, że atomowy atak ze strony Kima byłoby "rzeczywistym samobójstwem". 

Obok Korei Północnej postuluje się, że globalne zagrożenie może nadejść ze strony Bliskiego Wschodu (Iranu) lub zorganizowanej grupy terrorystycznej (np. Al-Kaidy). Ostatnie wydarzenia w USA pokazują, że wystarczy niewiele, aby uruchomić stosowny "punkt zapalny". Do dziś budzą liczne kontrowesje najnowsze kwestie zamachu w Bostonie, czy wysłania skażonych śmiercionośną rycyną listów do Baracka Obamy.

Sygnalizowana w artykule data 2014 nie jest jednak jedyną. W opinii Nostradamusa, czy Baby Wangi do wiekopomnego wydarzenia, które będzie miało wielki wpływ na dalsze losy całej ludzkości ma dojść w latach 2016-2017. Jest wielce prawdopodobne, że zdarzeniem tym będzie wybuch kolejnej wojny światowej...

Czy Waszym zdaniem "teoria cyklów" dla wybuchu wojen może się sprawdzić? Czy znacie inne interesujące prognozy w tym zakresie?


Źródła: stratrisks/financialsense/beforeitsnews

Twórcą artykułu jest Victor Orwellsky, autor powieści "Kod Władzy". Powielanie treści artykułu bez podania źródła jest zabronione.
http://www.orwellsky.blogspot.com/2013/04/rok-2014-czy-wielka-wojna-zbliza-sie.html

środa, 3 kwietnia 2013

O krok od nowej wojny? Korea Północna prowokuje jak nigdy

Korea Północna w ostatnich dniach podjęła szereg działań, które budzą niepokój i liczne kontrowersje. Reżim Kim Jong Una wycelował swoje rakietowe jednostki bojowe na amerykańskie bazy wojskowe w Korei Południowej oraz na Pacyfiku. Stany Zjednoczone nie pozostały obojętne i wysłały dwa nuklearne bombowce B-2 na Półwysep Koreański (sam ich przelot kosztował blisko 6 milionów dolarów!). Czy świat może obawiać się ataku ze strony Phenianu?

fot. washingtonpost.com
Odpowiedź brzmi: niestety tak. Mimo, że technologicznie zaawansowane wojska Korei Południowej i USA finalnie "zdławią" atak Kim Jong Una, to jego reżim jest w stanie wyrządzić ogromne straty i to już w pierwszych godzinach konfliktu. Rakiety i artyleria Korei Północnej bez większych problemów dosięgnie stolicy swojego południowego sąsiada - Seulu, terytoriów Japonii, a także wybrzeży USA. Eksperci szacują, że liczba ofiar mogłaby przekroczyć milion. 

Korea Północna postawiła swoje wojska w najwyższej gotowości, podobnie Korea Południowa. Młody przywódca reżimu miał uprzednio dać "ostatnie rozkazy" dla swojej armii celem przeprowadzenia "miażdżącej" wojny skierowanej na południe. Phenian anulował porozumienia o zawieszeniu broni z USA, unieważnił także wszystkie telefoniczne "gorące linie" ze Stanami, ONZ i Koreą Południową. 

Sprzeciw Chin spowodowała zapowiedź Korei Północnej o ponownym uruchomieniu reaktora jądrowego, który został oficjalnie zamknięty ponad pięć lat temu. Rzecznik Departamentu Energii Atomowej Korei Północnej powiedział, że zostaną podjęte działania w celu "dostosowania i zmiany wykorzystania istniejących obiektów jądrowych". Pekin nie pozostał obojętny i rozmieścił tym samym swoje wojska wzdłuż granicy z państwem Kim Jong Una.

Prezydent Korei Południowej Park Geun-hye powiedział, że obecna sytuacja jest "poważna". Zdania komentatorów w tym zakresie są podzielone. Jedni uważają, że Phenian "straszy jak zawsze" i niewiele z tego wyniknie. Drudzy podkreślają, że Korea Północna po raz pierwszy od wielu lat tak ostro deklaruje gotowość do wojny, co potwierdzać mają jej ostatnie kroki. 

Czy Waszym zdaniem wojna jest prawdopodobna bardziej niż kiedykolwiek?


Źródła: stratrisks/cnn/nytimes

Twórcą artykułu jest Victor Orwellsky, autor powieści "Kod Władzy". Powielanie treści artykułu bez podania źródła jest zabronione.
http://www.orwellsky.blogspot.com/2013/04/o-krok-od-nowej-wojny-korea-ponocna.html

piątek, 23 grudnia 2011

Atomowy pic na wodę

Internet aż zanosi się ze śmiechu przywołując co rusz wesołe historie związane ze zmarłym ostatnio koreańskim Wodzem. Koreańczycy noszą między łopatkami karabin, ich kobiety śpiewają pieśni o Wspaniałym Umiłowanym Przywódcy a naród umiera z głodu. Chociaż oficjalnie ich władcy twierdzą, że są samowystarczalni, to wciąż wyciągają rękę z prośbą o dostarczenie kolejnych dostaw ryżu ze zgniłego Zachodu i od zdrajców z południa. Ich metoda pozyskiwania ryżu budzi podziw. Polega ona na ciągłym inwestowaniu w kolejne programy nuklearne a następnie straszeniu południowych sąsiadów zbudowaniem kolejnej bomby atomowej.

Obawiający się zamienienia ich stolicy w parujący krater Koreańczycy z południa cierpliwie wysyłają na północ kolejne dostawy żywności. W tym czasie Phenian wydaje pieniądze na rozwój technologii atomowych. A przynajmniej tak twierdzi. Wygląda na to, że chce doprowadzić do stanu kiedy w miejsce żywności ludność zacznie się żywić energią atomową.

Póki co infrastrukturę mają imponującą co widać na poniższej mapce. Ciekawe jednak, że pomimo tak pięknie wymalowanej mapy oficjalnie nie działa u nich żadna elektrownia atomowa. Pod znakiem zapytania stoi również wyliczenie - ile mają głowic atomowych? Kilka lat temu głośno było na temat koreańskich prób atomowych. Wygląda jednak na to, że dawno je sprzedali by w ten sposób kupić sobie kolejne kilka lat spokoju. Nasuwa się pytanie – czy Korea Północna faktycznie posiada coś groźnego czy po prostu komuś z wielkiej światowej polityki zależy by nią straszyć tym małym "komunistycznym" skansenem uzasadniając tym samym kolejne wydatki militarne. 





poniedziałek, 19 grudnia 2011

Czego nie wiesz o Korei Północnej?

Pomimo faktu, że Korea Północna uchodzi za najbardziej odizolowane państwo świata co jakiś czas możemy napotkać na garść informacji pochodzących z tego kraju. W związku ze śmiercią Ukochanego Przywódcy, która jak widzieliśmy na krążących po sieci nagraniach, doprowadziła do rozpaczy całe masy jego wiernych poddanych warto zebrać garść ciekawostek na temat tego specyficznego kraju. 

Ideologia 

Korea Północna a właściwie Koreańska Republika Ludowo-Demokratyczna ma być zdaniem jego twórców krainą szczęśliwości o dobrobytu. To, że założeniom teoretycznym daleko do ich praktycznej realizacji wiemy z pojawiających się co jakiś czas komunikatów medialnych. KRL-D to państwo komunistyczne – to wie każdy. Bardziej dokładni powiedzą, że w Korei Północnej panuje ideologia marksistowska lub marksizm-leninizm. Tak jednak nie jest. 

Interesujący jest fakt, że publikacje autorstwa północnokoreańskich przywódców dostępne są w języku polskim, wszystkie w formacie .pdf umieściła na swojej oficjalnej witrynie ambasada KRL-D w Polsce. 

Dżucze 

Okazuje się, że koreańscy komuniści wypracowali własną specyficzną ideologię zwaną „dżucze” (samodzielność). U jej podstaw leży zakorzenienie w tradycji koreańskiej, w związku z czym odrzucane są wszelkie obce ideologie, które nie uwzględniają lokalnej specyfiki. Samodzielność objawia się zarówno w polityce poprzez nie uleganie zewnętrznym naciskom i wpływom, ekonomii poprzez odrzucanie pomocy zewnętrznej (powiązania gospodarcze prowadzą do uzależnienia politycznego), a także sferze militarnej gdzie dżucze polega na stworzeniu systemu obrony opartego na własnych siłach. 

O skutkach założeń tej ideologii dowiedzieć się można w licznych relacjach związanych z Koreą Północną. Szczególnie realizacja ostatniego z nich zaowocowała specyficzną doktryną. 

Songun 

Czyli „najpierw wojsko” - wypracowana na terenie Korei doktryna oznacza w zasadzie podporządkowanie wszystkich poprzednich sfer życia interesom armii. W praktyce w wyniku serii klęsk jakie dotknęły państwo na początku lat 90-tych zyskała quasi-oficjalny status obowiązującej ideologii. Oznacza to, że po cichu Korea Północna przekształciła się z państwa komunistycznego w wojskową dyktaturę. 

Rasizm 

Twierdzenie, że mająca swoje korzenie w komunizmie dyktatura będzie jak najdalsza od jakichkolwiek teorii rasistowskich okazuje się być nieprawdziwe. Podobne teorie są przez władze w Phenianie wciąż umiejętnie podsycane. Jak zauważył w wywiadzie dla portalu Rebelya rosyjski ekspert Andriej Łańkow w Korei Północnej obowiązuje specyficzna doktryna mówiąca o „wyższości rasy koreańskiej”, która na Północy nie została skalana przez „długonosych, białych Amerykanów”. Szerzej na ten temat można przeczytać w wydanej w 2010 roku książce B. R. Myersa The Cleanest Race: How North Koreans See Themselves and Why It Matters („Najczystsza rasa: jak widzą siebie Północni Koreańczycy i dlaczego ma to znaczenie”). Koreański rasizm jest specyficzny, wiąże się szczególnie z osobą lidera, silnego przywódcy, który pozwala niewinnej rasie za jaką się uważają zachować swoje niezwykle cnoty. 

Trzecia wojna światowa 

W zeszłym roku doszło do poważnego konfliktu granicznego między Koreą Północną a Południową. W wyniku ataku ze strony Północy zatopiony został południowokoreański statek. Wkrótce internauci skojarzyli, że dzień ataku pokrywał się z datą wybuchu III Wojny Światowej według przepowiedni Baby Vangi (licząc czas wg kalendarza juliańskiego). Kilka dni później konflikt został jednak załagodzony a wojna wciąż nie wybuchła. 

Choinka 

źródło BBC
Rok temu rząd Korei Południowej postanowił rozpocząć wojnę psychologiczną używając... choinki. W pobliżu linii demarkacyjnej dzielącej półwysep na dwie części postawiono liczącą 100 stóp stalową, pokrytą kolorowymi światełkami i z daleka przypominającą choinkę wieżę. Znajdowała się ona na wzgórzu mniej więcej trzy kilometry od granicy i jest doskonale widoczna przez osoby znajdujące się po drugiej stronie. Chociaż północni Koreańczycy straszyli odwetem, rząd w Seulu postawił na swoim."Choinka" ma stanąć również w tym roku, będzie świecić od 23 grudnia do 6 stycznia. 


Kim Dzong Il patrzy 


Na koniec wątek humorystyczny związany ze zmarłym przywódcą Korei Północnej. Specyficzny styl Kim Dzong Ila został dostrzeżony przez internautów, z których jeden założył bloga „kim jong-il looking at things”. Na blogu tym Ukochany Przywódca z uznaniem spogląda na owoce pracy swoich poddanych. Mamy więc zdjęcia przedstawiające Kim Dzong Ila patrzącego na krowy, na kukurydzę, maszyny, ogórki, pomarańcze. Prezentuje on przy tym unikalny styl charakteryzujący wszystkich północnokoreańskich oficjeli, wśród których szczególne miejsce zajmuje kurtka. Barwa tej kurtki, przez jednego z blogerów określana jako „dym z Czarnobyla” zdobyła uznanie wielu amatorów oryginalnego stylu.

Oczywiście legendarne są też podróże Kim Dzong Ila, który bał się podróżować samolotem. Aby uniknąć nieprzyjemnych wrażeń miał on do swojej dyspozycji specjalny pancerny pociąg, który stał się jednym z jego znaków rozpoznawczych. Kto wie, może pochowają go razem z tym pociągiem?


Korea - rakieta zamiast salwy pogrzebowej


Byłbym ostrożny w otwieraniu szampana po śmierci Kim Dzong Ila, przywódcy Korei Północnej. Nowy, młody, wykształcony Kim Dzong Un choć ma przed sobą wiele lat życia i zapewne nie ma najmniejszej ochoty na tarzanie się w popromiennym popiele, to jednak nie gwarantuje, że świat pozostanie spokojny. 

foto. YONHAP NEWS
Po pierwsze dlatego, że ma naród wychowany w nieustannej traumie wojny, pod drugie dlatego, że ma politycznych dziadków wokół siebie, których kariery gwarantowała wieczna wojna a nie społeczny dobrobyt. Po trzecie w końcu dlatego, że lepiej się rządzi reżimowymi instrumentami a nie demokratycznym chaosem. 

By przekonać świat, że nie ma co popadać w euforię, jako salwę pogrzebową Korea Północna wystrzeliła ze swojego terytorium testową rakietę krótkiego zasięgu. Zbiegło się to z ogłoszeniem śmierci północnokoreańskiego przywódcy Kim Dzong Ila. Agencyjne sformułowanie „zbiegło” brzmi zabawnie. Raczej rakietę odpalono celowo by dać wyraźny sygnał – „hola, hola u nas wszystko w porządku”. Północnokoreański porządek znamy zaś nazbyt dobrze. Sygnał ma odstraszyć wszelkiej maści demokratycznych „mieszaczy” by trzymali się z dala od kraju, w którym wszystko robi się na baczność a autorytet władzy wspiera się na jakże dobrze znanych nam Polakom mechanizmach. 

Agencja Reutera pisze, powołując się na niewymienionego z nazwiska przedstawiciela władz Korei Południowej, że ta próba rakietowa raczej nie miała związku ze śmiercią Kima. A skoro tak, to po co na wiadomość o śmierci północnokoreańskiego przywódcy rząd Japonii polecił siłom zbrojnym „wzmożoną czujność" oraz przystąpił do konsultacji z Waszyngtonem i Seulem? Cudów nie ma powiedział opacznie pewien ksiądz… no właśnie. Cud przemiany Korei w gołąbka pokoju nie nastąpi jeszcze bardzo długo.

- See more at: http://pomocnicy.blogspot.com/2013/04/jak-dodac-informacje-o-ciasteczkach-do.html#sthash.uAMCuvtT.dpuf