Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KGB. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KGB. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 8 września 2016

Palestyński przywódca Mahmud Abbas był agentem KGB.

W Izraelu padły mocne oskarżenia w kierunku obecnego prezydenta Autonomii Palestyńskiej. Według badaczy dokumentów z okresu Zimnej Wojny prezydent pracował jako szpieg dla KGB.


Abbas jest liderem w dużej mierze świeckim palestyńskiej grupy Fatah, który kontroluje Zachodni Brzeg. W przeciwieństwie do Hamasu, który jest uznawany za grupą terrorystyczną przez Izrael i jego sojuszników, Fatah jest postrzegany przez Tel Aviv za prawowitego przedstawiciela narodu palestyńskiego. Zarzuty o przeszłości Abbasa pojawiły się w środę w izraelskich mediach, wraz z nimi przedstawiono dokumenty znalezione w Churchill Archives Centre w Wielkiej Brytanii Cambridge University. Naukowcy Gideon Remez i Izabela Ginor z Instytutu Trumana na Uniwersytecie Hebrajskim w Jerozolimie poinformowali, że dokument pochodzi z roku 1983.


Ponad tysiąc dokumentów trafiło do Wielkiej Brytanii w 1990 roku, po ucieczce Wasilija Mitrochina głównego archiwisty KGB z okresu Zimnej Wojny. Brytyjski wywiad przekazał te dokumenty archiwistom do wnikliwej analizy. 


Według badaczy Remeza i Ginora, dokument określa Muhmuda Abbasa jako "agenta KGB" z siedzibą w Damaszku o nazwie kodowej "Krotov". Abbas urodził się w Palestynie w 1925 roku, ale jego rodzina uciekła do Syrii po utworzeniu państwa Izrael i wybuchu pierwszej wojny arabsko-izraelskiego. Młody Abbas dorastał w Damaszku gdzie udał się na uniwersytet i przyłaczył do lokalnego oddziału PLO, Organizację Wyzwolenia Palestyny, którego Fatah jest członkiem. Oskarżenia w kierunku prezydenta nie są zaskoczeniem dla obserwatorów polityki palestyńskich. Dla większości z czasów Zimnej Wojny, OWP był znany być blisko Moskwie, natomiast Abbas był ściśle związane z palestyńsko-Radzieckiego Towarzystwa Przyjaźni, pro-moskiewskiej grupy, która była postrzegana jako agenci komunistyczny wpływów na terytoriach palestyńskich. Dokument z Archiwum Mitrochina może być pierwszy konkretnym dowodem, że Abbas został był szpiegiem pracującym dla KGB.

Na odpowiedź ze strony Autonomii Palestyńskiej nie trzeba było długo czekać. Wszelkie kontakty prezydenta z KGB zostały zdementowane. Według bliskich współpracowników Abbasa zarzuty mają na celu negatywne wpłynięcie na wizerunek prezydenta i są to celowe działania promowane przez rząd Izraela.

środa, 5 sierpnia 2015

Tajemnica z przeszłości rozwiązana: generał Patton został zamordowany

Wydana niedawno książka rzuca nowe światło na kulisy śmierci jednego z najwybitniejszych dowódców II Wojny Światowej. Wynika z niej, że generał Patton zginął w wyniku operacji przeprowadzonej wspólnie przez wywiady amerykański i sowiecki. 
 

21 grudnia 1945 w szpitalu w Heidelbergu zmarł dotychczasowy gubernator wojskowy Bawarii, generał George S. Patton. Kilka tygodni wcześniej doznał on ciężkich obrażeń w wyniku wypadku samochodowego. Gen. Patton uznawany był za jednego z najwybitniejszych, ale też najbardziej kontrowersyjnych dowódców amerykańskich w trakcie II Wojny Światowej. Od czasu jego śmierci krążyły spekulacje, że wypadek jaki miał miejsce 9 grudnia nie był jednak zupełnie przypadkowy.

W niedawno wydanej książce "Target Patton" historyk Robert Wilcox dotarł do nie publikowanych wcześniej pamiętników, z których wynika, że gen. "Wild Bill" Donovan, dowódca Office of Strategic Services (OSS), poprzednika CIA nie ufał Pattonowi i obawiał się, że ujawni on tajemnice, które mogą zaszkodzić karierze wielu wysoko postawionych dowódców. Wilcox twierdzi, że gdyby Patton nie zginął w 1945 roku i ujawnił część faktów z czasów wojny, Eisenhover nigdy nie zostałby prezydentem.

Zabójstwem miał zająć się zmarły w 1999 roku Douglas Bazata, który w swoich pamiętnikach opisał przebieg zamachu, w wyniku którego Patton miał zginąć. Cała operacja nie udała się jednak w pełni i stan zdrowia generała zaczął się poprawiać, wówczas do akcji wkroczyło NKWD i potajemnie otruło Pattona. Całą akcję przeprowadzono za cichym przyzwoleniem amerykańskich służb.

Ciała generała nie poddano sekcji zwłok.

wtorek, 4 sierpnia 2015

Były sowiecki szpieg: to my wymyśliliśmy teologię wyzwolenia

Teologia wyzwolenia była produktem KGB i jej celem było promowanie komunizmu w krajach Ameryki Łacińskiej. W projekt mocno zaangażowane były także rumuńskie służby. 
 
http://tradcatknight.blogspot.com/
 

W wywiadzie dla Catholic News Agency Ion Mihai Pacepa, były generał rumuńskiej tajnej policji, który uciekł do Stanów Zjednoczonych przyznał, że KGB miało duży wkład w powstanie a następnie rozprzestrzenianie się teologii wyzwolenia w Ameryce Południowej. Za pomysłem stał Nikita Chruszczow, który chciał być zapamiętany jako ten, który dokonał eksportu komunizmu do obu Ameryk, Rumunia, jako kraj romański miała odegrać w tej operacji kluczową rolę.

To KGB wymyśliło nazwę, wykorzystując popularność hasła "wyzwolenie" jakiego używało wiele wspieranych przez Sowietów organizacji w Kolumbii (FARC), Boliwii (NLA) czy Palestynie (OWP).

Jako narzędzie do szerzenia nowej doktryny posłużyć miała Chrześcijańska Konferencja Pokojowa (zał. w 1958 roku w Pradze) oraz Rada Światowa Rada Pokoju (zał. w 1950 roku w Warszawie). Obie organizacje były w pełni finansowane i kontrolowane przez KGB, a większość ich pracowników stanowili zakamuflowani agencji sowieckiego wywiadu.

W 1968 roku zorganizowana została konferencja lewicujących południowoamerykańskich biskupów, która odbyła się Medellin w Kolumbii. Głównym tematem konferencji była bieda, zaś nieoficjalnym cele było zdefiniowanie nowego ruchu religijnego, który zachęci ubogich do buntu przeciwko "zinstytucjonalizowanej przemocy". Nowy ruch miał być z kolei zarekomendowany Światowej Radzie Kościołów, nad którą kontrolę chciało przejąć KGB. Konferencja zakończyła się sukcesem, zaakceptowała także nazwę "teologia wyzwolenia" jako określenie swojego nowego ruchu.

Pacepa nie potwierdza jednak czy główni przedstawiciele teologii wyzwolenia byli w istocie na liście płac KGB, twierdzi, że nie dysponuje dowodami w tym temacie.

środa, 8 kwietnia 2015

Litwinienko: Rosja planowała we Włoszech atak terrorystyczny

Zamordowanie Litwinienki mogło być spowodowane faktem, że były oficer KGB poinformował włoskie władze o spisku jaki rosyjskie służby szykowały w tym kraju - podaje serwis Intelnews specjalizujący się w tematyce wywiadowczej.
 
 


Według relacji świadka przyczyną zabicia Litwinieki mogło być ujawnienie przez niego terrorystycznego spisku jaki Rosja szykowała we Włoszech.

Według Paolo Guzzantiego Rosjanin został zamordowany ponieważ zaczął pomagać włoskiemu rządowi w rozwiązaniu szeregu operacji FSB na terenie kraju. Litwinienko współpracował z Komitetem Mitrochina, któremu za pośrednictwem Mario Scaramellego udzielał informacji na temat działań rosyjskich służb dążących do zorganizowania ataków terrorystycznych we Włoszech. Guzzanti twierdzi, że dzięki Litwinience Włochom udało się zlokalizować osoby zajmujące się przerzutem broni z Ukrainy, najprawdopodobniej w celu zamordowania Guzzantiego i zabotowania prac Komitetu. W wyniku obławy aresztowano Aleksandra Talika, byłego oficera KGB mieszkającego w Neapolu oraz kilka innych osób, przy których znaleziono broń. Guzzanti twierdzi, że zabicie Litwinienki było zemstą za ujawnienie tych informacji i sygnałem dla innych byłych szpiegów, którzy podjęliby się współpracy z obcym wywiadem.

Aleksander Litwinienko (1962-2006) był agentem sowieckiego KGB, a następnie FSB w stopniu podpułkownika. Pracował w jednym z najtajniejszych wydziałów FSB służących rozpracowywaniu przestępczości zorganizowanej. Po tym jak sprzeciwił się wykonaniu rozkazu zabicia Borysa Bierezowskiego został aresztowany, po wyjściu poprosił się o azyl w Wielkiej Brytanii. W 2006 roku po spotkaniu w londyńskiej restauracji z jego dawnym kolegą Andriejem Ługowojem nagle zachorował. Według lekarzy do herbaty został mu podany toksyczny izotop polonu, który w krótkim czasie doprowadził do jego śmierci.

wtorek, 15 października 2013

Jasir Arafat otruty polonem?

Słynny palestyński przywódca mógł nie umrzeć z przyczyn naturalnych, jak wynika ze śledztwa przeprowadzonego przez dziennikarzy stacji Al-Jazeera.
fot. Hans Jørn Storgaard Andersen

Oficjalna wersja wydarzeń brzmi następująco: w październiku 2004 roku 75-letni Jasir Arafat znacznie zapadł na zdrowiu. Odczuwał ogromny ból, nie opuszczały go nudności. Nie pomogło przewiezienie z jego domu w Ramallah na Zachodnim Brzegu do specjalnej kliniki we Francji, wkrótce uszkodzeniu uległy nerki a kilka dni później zapadł w śpiączkę. Zmarł 4 listopada. Biorąc pod uwagę status i autorytet jakim cieszył się wśród Palestyńczyków Arafat, od razu wzięto pod uwagę hipotezę, że za jego śmiercią mogą stać osoby trzecie. Przeprowadzone wówczas śledztwo nie wykazało jednak śladów otrucia.

Sprawa wydawała się zamknięta do momentu, kiedy dziennikarze katarskiej telewizji ponownie zainteresowali się sprawą badając między innymi kilka przedmiotów należących niegdyś do Arafata, takich tak ubrania czy szczoteczka do zębów. Badania przeprowadzone w Instytucie Radiofizyki w Lozannie, we Szwajcarii wykazały, że znajdowały się na nich ślady niezwykle rzadkiego izotopu polonu 210. Wyniki badania dodatkowo zreferował prestiżowy brytyjski magazyn medyczny, The Lancet.

W wyniku tych badań wdowa po palestyńskim przywódcy zwróciła się z prośbą o ekshumację zwłok męża. Władze autonomii dokonały jej w 2012, teraz czekamy na wyniki.

Warto przypomnieć, że izotopem 210 polonu został otruty rosyjski szpieg - Aleksander Litwinienko, o zatrutym polonem pacjencie piszę też w powieści "Kod Władzy". Być może szanowni Czytelnicy kojarzą jeszcze jakieś przypadki zatruć polonem?

poniedziałek, 25 marca 2013

Tajemnicza śmierć rosyjskiego oligarchy Borysa Bieriezowskiego

Ciało rosyjskiego magnata finansowego Borysa Bieriezowskiego zostało znalezione w ostatnią sobotę w jego łazience, której drzwi były zamknięte od wewnątrz. Brytyjscy oficerowie śledczy wysunęli najbardziej prawdopodobną (ich zdaniem) tezę o samobójstwie, co ma potwierdzać "brak jakichkolwiek oznak udziału osób trzecich". Nikt z najbliższego otoczenia Bieriezowskiego nie wierzy jednak w taką wersję wydarzeń...

Czy Borys Bieriezowski wiedział o czymś
co mogło zaszkodzić politykom na Kremlu?
(fot. s2.jrnl.ie)
Rosyjski oligarcha od lat skłócony był z Władimirem Putinem i przebywał na emigracji w Londynie. Bieriezowski obawiał się już od dawna, że "wpływowi ludzie w Rosji wydali na niego wyrok śmierci". Przypomnę, że już od początku marca stan zdrowia rosyjskiego miliardera wyraźnie pogarszał się. "The Daily Mail" sugerował, że chorobę mógł wywołać materiał radioaktywny. 

Wersję Borysa Bieriezowskiego o próbie zamachu na jego życie potwierdził były agent rosyjskich specsłużb Aleksander Litwinienko, otruty w 2006 r. polonem. Przed swoją śmiercią ujawnił, że dostał "zlecenie" na rosyjskiego miliardera, ale rozkazu nie wykonał. Litwinienko, który uciekł do Wielkiej Brytanii w 2001 r. zeznał to przed sądem w Londynie. 

Co istotne, Bieriezowski miał być w przyszłym miesiącu świadkiem na przesłuchaniu w sprawie śmierci Aleksandra Litwinienki. Czy mógł wyjawić coś czego obawiał się Kreml? Rzecznik Putina powiedział, że rosyjski prezydent w ostatnich tygodniach otrzymał od oligarchy list "z prośbą o wybaczenie" i możliwość "pomocy, aby wrócić do ojczyzny".

Sprawa śmierci Borysa Bieriezowskiego budzi wiele wątpliwości i na pewno jej rozwiązanie (o ile do tego w ogóle dojdzie) potrwa długie miesiące, jeśli nie lata. Podobne kontrowersje budzą dziś śmierć Aleksandra Litwinienki, byłego agenta KGB oraz Garetha Williamsa, agenta MI6. 

Czy Waszym zdaniem opinia publiczna ma jakąkolwiek szansę dowiedzieć się prawdy o śmierci Borysa Bieriezowskiego? 


Źródła: telegraph/forbes/guardian

Twórcą artykułu jest Victor Orwellsky, autor powieści "Kod Władzy". Powielanie treści artykułu bez podania źródła jest zabronione.
http://www.orwellsky.blogspot.com/2013/03/tajemnicza-smierc-rosyjskiego-oligarchy.html

wtorek, 28 sierpnia 2012

PILNE: rosyjski wywiad szuka nowych sposobów monitorowania mediów społecznościowych. Europa Wschodnia na początek?

Służba Wywiadu Zagranicznego Federacji Rosyjskiej ogłosiła trzy zamknięte przetargi w wysokości ponad 30 milionów rubli (ponad milion dolarów) na zbudowanie nowych metod monitorowania blogosfery oraz publikowania wiadomości na portalach społecznościowych, których celem będzie wpływanie na opinię publiczną i kreowanie pożądanych reakcji społecznych. 

fot. stratrisks.com
Rosyjski wywiad zamieścił trzy tajemniczo oznaczone zapytania ofertowe, a mianowicie: "Storm-12", "Monitor-3" oraz "Dysput". Jak wynika z dokumentów wywiadu, ich celem jest "badanie inteligencji elektronicznych ośrodków komunikowania oraz regionalnych segmentów sieci społecznych", a także prowadzenie badań nad rozwojem "specjalnych narzędzi promocji informacji w sieciach społecznych". 

Układ przetargu i jego elementów nie jest przypadkowy. Trzy przetargi, choć podzielone, są ściśle ze sobą powiązane. Planuje się, że blogosfera najpierw będzie podlegać procesom monitorowania poprzez program "Dysputa". Następnie zebrane informacje przeanalizuje system „Monitor-3, a finalnie na podstawie zgromadzonych w ten sposób danych "odpowiednie" wiadomości do sieci społecznych roześle "Storm-12". 

Kommiersant, największy niezależny rosyjski dziennik zauważa, że system monitorowania sieci może być używany zarówno wewnątrz rosyjskiego społeczeństwa, jak i na zewnątrz - celem śledzenia mediów zagranicznych. Dodatkowo gazeta podkreśla, że krajami które będą "testowane" w pierwszym etapie funkcjonowania programu będą najprawdopodobniej państwa Europy Wschodniej, które niegdyś były częścią Związku Radzieckiego (a więc i Polska). 

Zdaniem ekspertów, programy te mogą być bardzo skuteczne. "Nawet w kilku oddziałach dawnego KGB - FSB były prowadzone liczne badania i projekty, których celem miało być wpływanie na społeczeństwo", podkreśla były pracownik służb rosyjskiego wywiadu, pragnący zachować anonimowość. "Rosja będzie potrzebowała sporo czasu na obalenie obrazu kreowanego na jej temat przez zachodnie media, jednak teraz będzie to skuteczniejsze niż kiedykolwiek wcześniej", dodaje. 

Czy Waszym zdaniem mamy czego się obawiać? Czy m.in. polska sieć przestanie być bezpieczna? 



środa, 26 października 2011

Żona Litwinienki zwraca się o pomoc w śledztwie

Marina, żona zmarłego w 2006 roku Aleksandra Litwinienki wystąpiła w poniedziałek na antenie kanału Sky News zwracając się o pomoc finansową. Wdowa po zmarłym podpułkowniku KGB/FSB powiedziała, że śledztwo mające na celu ujawnienie morderców jej męża może wymagać poniesienia kosztów rzędu setek tysięcy funtów. 

Byłam pytana przez wiele osób pytających czy mogą mi pomóc. Doceniałam to, ale mówiłam, że sobie poradzę - powiedziała telewizji Sky News - teraz jednak nadszedł czas by zwrócić się o pomoc, nawet najmniejsze wpłaty będą bardzo ważne. 

Aleksander Litwinienko od czasu uzyskania tam azylu politycznego mieszkał w Wielkiej Brytanii. Wcześniej jeszcze jako oficer FSB w 1998 roku ujawnił na konferencji prasowej informację, że zlecono mu zamordowanie Borysa Bieriezowskiego. Został w związku ze sprawą aresztowany, a po uniewinnieniu ponownie zatrzymało go FSB. 

Po opuszczeniu Rosji wspólnie z Jurijem Fielsztińskim napisał książkę “Wysadzić Rosję”, w której twierdził, że zamachy terrorystyczne w Moskwie i Wołgodońsku jakie miały miejsce w 1999 roku były w rzeczywistości operacjami fałszywej flagi, za którymi stało FSB. Celem operacji było oskarżenie czeczeńskich separatystów i wznowienie wojny w Czeczenii. 

Zanim został zamordowany prowadził śledztwo w sprawie zamordowania Anny Politkowskiej. 1 listopada 2006 roku nagle zachorował na zatrucie, jednak kilka dnia później jego stan się poprawił, a on sam zadeklarował, że ujawni rosyjskiej “Nowej Gazecie” kulisy zamordowania dziennikarki. Wkrótce jednak ponownie wrócił do szpitala gdzie 23 listopada zmarł. Początkowo podejrzewano zatrucie talem, trucizną na szczury, dopiero po jego śmierci stwierdzono, że przyczyną śmierci było zatrucie silnie toksycznym izotopem polonu 210, który miano mu podać podczas spotkania ze znajomym pracownikiem FSB Andriejem Ługowojem i tajemniczym Władimirem. 

Żona Litwinienki powiedziała, że będzie się starać o ekstradycję Ługowoja do Wielkiej Brytanii i nie spocznie, póki ten nie stanie przed londyńskim sądem. Dodała przy tym, że morderstwo jej męża oraz przemyt radioaktywnego polonu były “przejawem nuklearnego terroryzmu na terenie Londynu. Dlatego też musimy poznać prawdę”. 

Śmierć Litwinienki doprowadziła do najpoważniejszego kryzysu dyplomatycznego między Wielką Brytanią a Rosją od czasu zakończenia Zimnej Wojny. Sam Ługowoj powiedział Sky News, że “idiotycznie” wyglądała sytuacja, kiedy każdy przybywający do Rosji Brytyjski polityk w pierwszej kolejności pytał właśnie o niego. 

Kreml zaprzeczył oskarżeniom zmarłego, który na łożu śmierci oświadczył, że odpowiedzialność za to co się stało ponosi ówczesny prezydent Rosji Władymir Putin. 


wtorek, 20 września 2011

Kontrola umysłu

Eksperymenty na ludzkim mózgu prowadzone się od dziesiątek lat. W obozach koncentracyjnych, ośrodkach tajnych służb, wyizolowanych, kontrolowanych szpitalach psychiatrycznych. Czasem do mediów przedostają się symptomy tej działalności. Przypominają wierzchołek góry lodowej. Towarzyszy im aura pożytku czynionego na rzecz rozwoju człowieka. Jak jest naprawdę? 


Fikcja czy rzeczywistość? 

foto. Ranveig
Jakiś czas temu ukazał się wywiad z człowiekiem, który, jak twierdził, uciekł po pięciu latach z tajnej bazy UFO o nazwie Dulce, położonej gdzieś pod Górami Skalistymi w Stanach Zjednoczonych. Człowiek ów twierdził, iż obcy eksperymentują tam z bronią. Co więcej, robią to za wiedzą i zgodą rządu amerykańskiego. W konsekwencji sprawdzają oddziaływanie broni na organizm ludzki. Zwalcza ona przeciwników bez burzenia murów i powodowania strat materialnych. Jej działanie, zgodnie z relacje świadka, obejmuje trzy tryby. Tryb pierwszy ogłusza. Może jednak zabić, jeżeli ofiara ma słabe serce. W trybie drugim, można lewitować i za jego pomocą unosić organizmy żywe i martwe, bez względu na wagę. Tryb trzeci może zostać użyty do sparaliżowania wszystkiego co żyje, ludzi, zwierząt i roślin. Jest ogromnie niebezpieczny. Może powodować paraliż - tymczasową śmierć. Porażona osoba jest pozornie jest martwa, pozostaje w rzeczywistości w stanie zawieszenia. Pomiędzy życiem a śmiercią. W ciągu jednej do pięciu godzin, ofiara powraca do życia. Stopniowo, powracają jej funkcje życiowe, a następnie świadomość. Zupełnie jednak inna, bowiem nieodwracalnie zmieniona zostaje pamięć porażonego.

- See more at: http://pomocnicy.blogspot.com/2013/04/jak-dodac-informacje-o-ciasteczkach-do.html#sthash.uAMCuvtT.dpuf