Pokazywanie postów oznaczonych etykietą FBI. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą FBI. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 12 lutego 2019

Trump czy Clinton? Kogo w końcu wspierali Rosjanie?

Ostatnio opublikowany raport RealClear Investigation autorstwa Lee Smitha rzuca interesujące światło na kulisy ostatnich wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych. Według dotychczasowej, mocno promowanej przez media wersji wydarzeń, sztab Donalda Trumpa w zamian za późniejsze ustępstwa rozpoczął współpracę z Rosjanami, którzy mieli mu pomóc w wygraniu kampanii na prezydenta. 




Wszystki miało się zacząć w czerwcu 2016 roku w Trump Tower w Nowym Jorku, gdzie sztabowcy ówczesnego kandydata Republikanów spotkali się z rosyjskim prawnikiem mogącym się pochwalić koneksjami z wysoko postawionymi politykami w Moskwie. Konseksje te miały sprawić, że dzięki wsparciu Rosjan wybory wygrał Trump. Zdaniem Smitha było dokładnie odwrotnie. 


Zwrócił on uwagę na dowody do tej pory ignorowane przez media, w tym dokumenty znajdujące się w posiadaniu Kongresu, które dowodzą, że informatorowi FBI Chrisowi Steele zapłacono milion dolarów za dossier Trumpa, które w dużym stopniu opierało się na wywiadach z rosyjskimi politykami. Dowody wskazują jednak, że za stworzenie dossier zapłacił... sztab Hilary Clinton. Co najciekawsze jest to przy tym jedyny realny dowód współpracy obu sztabów kandydatów na prezydenta USA z Rosjanami.



piątek, 5 maja 2017

Pracownica FBI uciekła do Syrii aby poślubić bojownika

Daniela Green, to nazwisko będzie jeszcze długo pojawiać w mediach. Wszystko ze względu na upublicznienie dokumentów, które kompromitują FBI.



Daniela Green pracowała dla FBI jako tłumacz. Z pochodzenia Czechosłowaczka, wychowywała się w Niemczech skąd emigrowała za mężem do Stanów Zjednoczonych. W USA ukończyła dwie uczelnie, aby potem jako jedna z najzdolniejszych studentek zacząć pracę dla FBI w 2011 roku. W 2014 w trakcie współpracy uzyskała dostęp do ściśle tajnych dokumentów i rozpoczęła pracę nad inwigilacją jak się później okazało jej przyszłego męża.

Kilka miesięcy po rozpoczęciu pracy nad sprawą niemieckiego pochodzenia terrorysty Denisa Cusperta, Daniela Green opuściła USA i potajemnie udała się do Turcji. W mieście przy granicy z Syrią została odebrana, przez jednego z najniebezpieczniejszych terrorystów za którego wyszła za mąż. Warto jest dodać, że tym samym "wyrzekła się" wcześniejszego męża. 

Miłosna historia nie budziłaby sensacji, gdyby nie fakt, że Daniela miała dostęp do całego śledztwa dotyczącego jej nowego męża Denisa Cusperta, a także tajnych dokumentów, do ujawnienia których się przyznała. Okazało się bowiem, że wytrzymała ona w ogarniętej wojną Syrii zaledwie kilka tygodni. Wróciła do USA gdzie wprost z lotniska została transportowana do aresztu w którym postawiono jej zarzuty. W trakcie przesłuchań, Daniela przyznała się między innymi do ujawnienia terrorystom tajnych informacji, a także sposobów w jaki się z nimi kontaktowała będąc jeszcze na terenie USA.  W więzieniu odsiedziała dwa lata. Dopiero opuszczeniu przez nią więzienia upubliczniono całą sprawę. Media poddają wątpliwości jakość działań FBI i ilość danych przekazywanych. 


czwartek, 9 marca 2017

FBI rozpoczyna śledztwo w związku z wyciekiem danych CIA



Rząd federalny Stanów Zjednoczonych rozpoczął śledztwo po publicznym ujawnieniem tysięcy dokumentów, które należą do Centralnej Agencji Wywiadowczej. 

Dokumenty zostały opublikowane we wtorek przez serwis WikiLeaks. Opisują one techniki, gromadzenia danych i metody inwigilacji przy pomocy urządzeń elektronicznych stosowane przez CIA. WikiLeaks nadało nazwę kolekcji "Vault 7" i poinformowało, że są w posiadaniu prawie 8000 stron i 1000 załączników tajnych dokumentów. 

W środę, były dyrektor CIA Michael Hayden powiedział BBC, że ujawniono informacje "niezwykle szkodliwe", przedstawiają kilka metod, wykorzystywanych przez CIA do pozyskiwania informacji. Niektórzy eksperci cyberbezpieczeństwa wyrażali opinię na temat technik opisanych w opublikowanych dokumentach nazywając je mało zaawansowanymi, których większość skupia się na wykorzystywaniu luk technicznych, które były powszechnie znane. Mimo tego, że oficjalnie w mediach tj The New York Times autentyczność danych nie jest potwierdzona to jak informatorzy podają CIA rozpoczęło ocenę szkód spowodowanych przez publikację. Agencja również stara się ocenić zakres wpływu ujawnionych dokumentów na "działanie niektórych projektów". Urzędnicy z CIA, podobno działali we współpracy z Federalnym Biurem Śledczym, które rozpoczęła śledztwo w sprawie wycieku"Vault 7".

Głównym celem dochodzenia FBI, jest znalezienie osób odpowiedzialnych za przekazanie danych do WikiLeaks. Na stronie internetowej informowano, że dokumenty wyciekły przez wykonawcę CIA, co oznaczałoby, że były one dostępne na serwerze poza siecią komputerową CIA. Jednak śledczy federalni nie wykluczają możliwości, że za wyciek informacji może odpowiadać pracownik CIA. Doniesienia sugerują, że FBI jest przygotowane do prowadzenia setki, a może tysiący, wywiadów z osobami, które mogły mieć dostęp do dokumentów, przekazanych do WikiLeaks. Tymczasem ani FBI, ani CIA nie skomentowało autentyczności informacji zawartych w "Vault 7". WikiLeaks informowało na twitterze, że była to pierwsza część kilku dokumentów, które zostaną uwolnione w ramach programu Vault 7.

sobota, 2 kwietnia 2016

Sądowe problemy założyciela Blackwater

Eric Knight, twórca słynnego (lub niesławnego) Blackwater - największej prywatnej agencji ochroniarskiej ma kłopoty. Zasłynął jako założyciel firmy, która zdobyła ogromne wpływy i środki pieniężne na kontraktach zawieranych z rządem USA w Iraku, teraz jednak zainteresowało się nim bowiem FBI, które bada nielegalne transakcje jakich dopuścić się miał Knight.
 
 
 
 





czwartek, 18 lutego 2016

FBI walczy z koncernem Apple. Czy bezpieczeństwo danych użytkowników jest zagrożone?

W trakcie śledztwa dotyczącego strzelaniny w San Bernardino, Biuro Federalne weszło w posiadanie iPhona jednego z zamachowców. Sprzęt został bardzo dobrze zabezpieczony, co uniemożliwia odczytanie zawartych na nim informacji i danych. Posługując się prawem sprzed 227 lat FBI chce zmusić Apple do złamania zabezpieczeń wszystkich urządzeń. 




Biuro Federalne nie jest w stanie odkodować informacji zawartych na urządzeniu. Dlatego jedynym rozwiązaniem stało się zmuszenie Apple do odblokowania telefonu. Nic by w tym dziwnego nie było, gdyby nie fakt, że FBI chce wymusić na firmie stworzenie systemu, który umożliwiałby odtworzenie danych z każdego iPhona. Swoje działania i przestrzeganie nakazu sądowego opiera na ustawie prawnej spisanej jeszcze w 1789 roku. 


W jaki sposób prawo, które zostało spisane 227 lat temu ma zastosowanie obecnie?

Opisując historię od początku. Telefon zaszyfrowany i zablokowany, o który toczy się cała sprawa, należał do Syeda Farooka, jednego z zamachowców w San Bernardino. W trakcie strzelaniny w tym mieście zginęło wiele osób, a sam Farook został powiązany z islamskimi ekstremistami. 

Warto jest nadmienić, że zabezpieczenia jakie stosuje Apple w swoich urządzeniach są niemożliwe do odkodowania, lub rozszyfrowania. Bez unikalnego klucza informacje, które FBI uzyskało za pomocą nakazu sądowego są zupełnie bezwartościowe. System iPhona został opracowany w taki sposób aby uniemożliwić ataki hackerów lub odczytanie jakichkolwiek pobranych danych z urządzenia. Jedyną osobą, która posiadała hasło do telefonu jest nieżyjący zamachowiec Sayed Farook, który został zastrzelony w trakcie obławy policyjnej niedługo po zamachu. Co ciekawe zabezpieczenia urządzenia uniemożliwiają również odczytanie danych nawet twórcom iPhona. 

Ta sytuacja spowodowała, że Biuro Federalne zaczęło naciskać na firmę Apple wymuszając na niej stworzenie i wprowadzenie do urządzeń dodatkowego oprogramowania, które umożliwiłoby złamanie zabezpieczeń. Oczywistym jest, że jedna z największych firm świata nie zgodziła się na takie rozwiązanie. Dla Apple bezpieczeństwo danych i prywatność użytkowników ma bardzo duże znaczenie. 

Po odmowie stworzenia oprogramowania dodatkowego FBI posłużyło się prawem spisanym jeszcze przez George'a Washingtona w 1789 roku.
"Sąd najwyższy i wszystkie sądy mogą publikować nakazy konieczne lub właściwe w uznaniu dla obowiązujących ustaw" (własne tłumaczenie)


W praktyce oznacza to, że nakaz sądowy odtworzenia danych i ich udostępnienia FBI jest całkowicie wiążący. Jeżeli zatem Apple przegra, będzie zmuszone do stworzenia oprogramowania służącego do rozszyfrowania danych z telefonu zamachowca - zgodnie z nakazem sądowym jaki otrzymali.


Przegrana Apple w tej kwestii będzie oznaczać całkowitą zmianę postrzegania bezpieczeństwa danych w Stanach Zjednoczonych. Co więcej na pewno ten zapis będzie wykorzystywany coraz częściej w trakcie rozpraw sądowych lub przed ich rozpoczęciem.


źródło: popularmechanics.com

poniedziałek, 15 lutego 2016

Czy Obama ignoruje informacje o istnieniu obozów treningowych ISIS w USA?

Obozy treningowe jednostek terrorystycznych w USA? Brzmi mało prawdopodobnie. Dane FBI, potwierdzają, istnienie 22 islamskich społeczności, które powiązane są z Jamaat Al-Fuqra, inna nazwa to Muslim of the Americas. 


MOA (Muslim of the Americas) oficjalnie jest niewielką społecznością, którą łączy wyznanie. Dokumenty, które zostały przedstawione wskazują jednak zupełnie inny charakter ich działań. Według FBI grupa jest w trakcie szkoleń militarnych i podlega pełnej indoktrynacji fundamentalistycznego islamu, co może być formą przygotowania do Jihadu (potocznie świętej wojny). Dokument mówi o bezpośrednim zagrożeniu ze strony MOA a jako dowód podają informację o wysyłaniu członków grupy do Pakistanu na szkolenia wojskowe i terrorystyczne. Kontakty grup z szejkiem Mubarak Ali Gilanim dowodzą pogłębiającej się niechęci wobec wszystkich wrogów islamu, którzy według pakistańskiego szejka powinni zostać zniszczeni w trakcie świętej wojny. 

Grupa działa w okolicach takich ośrodków jak: Nowy Jork, Kalifornia, Georgia, Karolina Południowa, Teksas, Wirginia Zachodnia, Michigan, Tennessee. Zlokalizowane są na spokojnych obszarach, nie przyciągających uwagi. 


Wiadomym jest, że rząd Stanów Zjednoczonych jest w pełni świadomy istnienia i działalności grupy,nie zostały jednak podjęte żadne działania w kierunku ich eliminacji. 

Według dziennikarki Pameli Geller grupa powstała około roku 1980 i składa się w dużej mierze z byłych skazańców, którzy w trakcie odsiadywania wyroku w więzieniu federalnym przeszli na islam. Co więcej śledztwo przeprowadzone jeszcze w 2003 roku wykazało, że grupa jest bezpośrednio powiązana z działaniami terrorystycznymi. 

Dlaczego więc rząd nie robi nic w kierunku zniszczenia grupy? Dziennikarka argumentuje, że prezydent Obama nie chce zostać posądzony o atak na legalnie działającą i zarejestrowaną społeczność w USA. Określenie tak długo działającej grupy - chociaż podejrzewanej o morderstwa i próby ataków terrorystycznych, w tym m.in. nieudany atak w Toronto w 1991 roku - jako terrorystyczną, może źle wpłynąć na nastroje w kraju i sposób postrzegania administracji kończącego właśnie kadencję prezydenta.


wtorek, 31 grudnia 2013

FBI - czas na nowe pokolenie

selil.com
Nauczona doświadczeniem ostatnich lat FBI wprowadza właśnie nowe pokolenie pracowników agencji, którzy będą dysponowali znacznie bogatszą wiedzą na pewne tematy niż ich starsi koledzy.

Jak podaje portal Intelnews nowi pracownicy będą doskonale przygotowani do współczesnych realiów związanych przede wszystkim z walką przeciwko islamskiemu terroryzmowi. Będą więc oni posiadać bogatą wiedzę na temat struktury organizacyjnej siatki Al-Kaidy, będą doskonale odróżniać poszczególne nurty w islamie a także mieć świadomość różnic etnicznych i kulturowych wśród samych terrorystów. Na tym jednak nie koniec, znacznie przychylniejszym okiem patrzy się także na absolwentów takich kierunków jak stosunki międzynarodowe czy informatyka, podczas gdy jeszcze kilka lat temu najwięcej przyjmowano absolwentów prawa czy księgowości.

Jak przyznał emerytowany pracownik Biura, Jeff Stein jest to związane z nowymi wyzwaniami jakie niosą obecne czasy - dzisiejszy świat to bowiem "świat Al-Kaidy, Hezbollahu, chińskich hackerów i rosyjskich szpiegów" i trzeba się w nim odnaleźć.

Nowe warunki mają już swoją nazwę - to tak zwana "wojna piątej generacji", którą swego czasu opisywał amerykański historyk i analityk William S. Lind. To wojna o charakterze globalnym, o nienormatywnym charakterze i nienormatywnych celach. Zaatakowane mogą być serwery, przeprowadzona może być akcja propagandowa albo ktoś może próbować zatruć wodociągi miejskie. W każdym z tych przypadków trzeba reagować niestandardowo - przeciwnikiem mogą  być bowiem islamscy bojownicy, ekoterroryści bądź też mała grupa separatystów dążąca do niepodległości swojego kraju. 

A czy w Polsce coś takiego ma już miejsce?



sobota, 30 listopada 2013

Przypominamy: Operacje fałszywej flagi

Dzisiaj chciałbym odświeżyć stary tekst napisany dwa lata temu do Encyklopedii Spisku opisujący zjawisko operacji fałszywej flagi. Ten typ działań, mający na celu wprowadzenie w błąd opinii publicznej, wydaje się być niezwykle często wykorzystywane przez ludzi i organizacje, którym zależy by ludzie myśleli dokładnie to, co oni sobie życzą.

Oto kilka ciekawych materiałów poświęconych temu zjawisku:








wtorek, 5 listopada 2013

Amerykańsko-rosyjska walka z agenturą wpływu

FBI rozpoczęło śledztwo w sprawie rekrutacji agentów podczas międzynarodowej wymiany finansowanej przez Rosję.
Czy wymiana kulturowa miała na celu rekrutację agentów?

Wzajemne stosunki między Stanami Zjednoczonymi i Rosją można uznać za poprawne i pokojowe, po cichu jednak trwa zawzięta rywalizacja a od pewnego czasu wręcz walka pomiędzy tymi dwoma państwami polegająca przede wszystkim na poszerzaniu własnej i pomniejszaniu strefy wpływów przeciwnika. Ale ostatecznie może to również oznaczać poszukiwaniami agentury również na własnym terytorium.

Już podczas trwania Zimnej Wojny obie strony dążyły do nieustannej infiltracji i ulokowania swoich agentów jak najwyżej w organach władzy. Chociaż wydawałoby się, że te czasy są już za nami, to jednak również w ostatnich latach dochodziło do poważnych incydentów.

Głośnym echem odbiła się w ostatnim czasie decyzja rosyjskich władz, które wszystkie organizacje pozarządowe mające swoje źródło finansowania za granicą, przede wszystkim w państwach zachodnich, umieściły na liście obcych agentur. To doprowadziło nie tylko do radykalnego osłabienia tamtejszej opozycji demokratycznej, ale też wywołało głośny skandal międzynarodowy.

Teraz przyszedł czas na Stany Zjednoczone, gdzie FBI rozpoczęło badanie programu wymiany kulturowej finansowanego przez moskiewskie władze. Podejrzewa się bowiem, że jego działalność w rzeczywistości służyć ma rekrutacji osób mogących służyć jako cenne zasoby dla rosyjskiego wywiadu. Biuro federalne w ramach prowadzonego śledztwa przeprowadziło między innymi rozmowy z osobami, które uczestniczyły w programie.

Według oficjalnych danych od 2001 roku, od kiedy program istnieje do Rosji wyjechało 130 amerykańskich obywateli. Podczas 10-dniowego pobytu zapewniano im noclegi w luksusowych kurortach organizując przy tym spotkania z najwyższymi urzędnikami w państwie.



czwartek, 29 sierpnia 2013

FBI zaniepokojone cyberatakami

Niespodziewanie FBI poinformowało o zmianie głównego zagrożenia dla bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych. Przez ostatnie 10 lat był nim niewątpliwie terroryzm, szczególnie ten w wydaniu międzynarodowym, teraz jednak nadszedł czas by oddać pola nowemu zagrożeniu - cyberatakom. Czego USA się boi?

fot. i.i.cbsi.com
Szef FBI Robert Mueller stwierdził podczas ostatniej konferencji poświęconej bezpieczeństwu, że w dzisiejszych czasach dawniej pojedynczy i odizolowani od siebie hakerzy połączyli siły by stworzyć prawdziwy syndykat zbrodni. Co więcej przyznał on, że w wyniku ich działalności agencje rządowe "wykrwawiają się" tracąc dane, koncepcje i pieniądze.

Zmiana strategi wiązać się będzie ze zmianą retoryki - zdaniem Muellera takie organizacje jak Al-Kaida są bardzo aktywne w sieci a FBI już teraz rozpoznaje nowy rodzaj działalności terrorystycznej - cyberterroryzm.

Zmiana priorytetów i deklaracja do podjęcia walki w sieci wydają się póki co odbiegać od rzeczywistości, zważywszy, że w wyniku ataków Anonymous padły strony większości amerykańskich agend rządowych w tym FBI.

Przyjmijmy jednak, że faktycznie władze USA skoncentrują się teraz o wiele bardziej na walce z zagrożeniami w sieci, może się to skończyć kolejnymi ustawami przypominającymi słynny Patriot Act, być może dojdzie do modyfikacji dokumentów takich jak SOPA czy ACTA. Czy jednak oznaczać będzie to "poluzowanie" w innych sferach np. kontroli na lotniskach? Wątpliwe. 


źródło: IntelHub

Twórcą artykułu jest Victor Orwellsky, autor powieści "Kod Władzy". Powielanie treści artykułu bez podania źródła jest zabronione.

czwartek, 2 maja 2013

FBI przeszuka naszego Facebooka i Google!

Czy giganci Facebook i Google zostaną zmuszeni do dostosowania swojej infrastruktury tak, żeby FBI i inne organy ścigania mogły łatwo "prześwietlać" podejrzanych w czasie rzeczywistym? Wszystko na to wskazuje! Washington Post alarmuje, że taki projekt jest już forsowany w amerykańskim Kongresie. 

fot. worldpublicunion
Projekt broniony przez FBI pozwoli sądom nakładać grzywnę na każdą firmę, która nie spełni wniosku o "przechwytywanie w czasie rzeczywistym komunikacji podejrzanego, niezależnie od tego, czy techniczne zaplecze dostawcy usług Web będzie w tym zakresie wystarczające". Każdą firmę, która nie zastosuje się do żądania "elektronicznego podsłuchu" czeka kara rozpoczynająca się od dziesiątek tysięcy dolarów. 

"To tylko kwestia czasu, zanim FBI będzie w stanie uzyskiwać nakaz sądu, aby przeczytać lub usłyszeć dowolną rozmowę podejrzanego na największych portalach społecznościowych" podkreśla Michael Sussmann, były prokurator federalny w rozmowie z Washington Post. "Jeśli dane te będą mogły pomóc w rozwiązywaniu przestępstw, rząd będzie forsował ten pomysł do skutku", dodaje. 

Ugrupowania broniące praw obywatelskich alarmują, że paradoksalnie nasza komunikacja stanie się jeszcze mniej bezpieczna. Joe Hall, starszy technolog w amerykańskim Centrum Demokracji i Technologii w swoim oświadczeniu zauważył, że "włączenie możliwości podsłuchu w internetowe produkty i usługi spowoduje, że zawsze znajdzie się jakiś zły charakter, aby z takich dobrodziejstw skorzystać". 

Bez odpowiedzi pozostaje nadal pytanie, jakie funkcje portali społecznościowych mają być testowane i wykorzystywane przez służby bezpieczeństwa. Czy Waszym zdaniem takie praktyki mogą przeniknąć także do innych krajów? A może już ma to miejsce tylko o tym nie wiemy?


Źródła: stratrisks/nakedsecurity/realistnews

Twórcą artykułu jest Victor Orwellsky, autor powieści "Kod Władzy". Powielanie treści artykułu bez podania źródła jest zabronione.
http://www.orwellsky.blogspot.com/2013/05/fbi-przeszuka-naszego-facebooka-i-google.html

czwartek, 7 marca 2013

Google: FBI zażądało od nas danych tysięcy użytkowników bez nakazu sądowego

Jako przedłużenie swojej polityki otwartości, Google często wypuszcza tzw. "Transparency Reports" z wyszczególnieniem próśb otrzymywanych od rządów krajowych i organów ścigania. Czasem są to żądania usunięcia treści ze swoich stron, takich jak np. kontrowersyjne i zapalające filmy na portalu YouTube. Dodatkowo, rządy i organy ścigania pytają internetowego giganta o informacje na temat określonych użytkowników, aby pomóc im w różnego rodzaju postępowaniach. Od tej pory, Google w swoich ogólnodostępnych raportach będzie zamieszczać także wnioski FBI, które - zdaniem firmy - nie zawsze są zgodne z literą prawa.

fot. a.abcnews.com
Od ponad dwóch lat, Google publikuje wszystkie otrzymywane wnioski agencji rządowych i organów ścigania w obszernych raportach "Transparency Reports", prawdopodobnie ze względu na potrzebę utrzymania swojej wiarygodności, odpowiedzialności i uczciwości. Google ogłosił wczoraj, że będzie publikował od tej pory także wnioski FBI w zakresie danych użytkownika.

W zeszłym roku FBI zapytało Google o konta co najmniej 1 000 użytkowników (dokładna liczba nie jest znana) bez wiarygodnej podstawy prawnej. Według Wall Street Journal, FBI zbiera dane finansowe, internetowe i billingi telefoniczne bez uprzedniej zgody sądu lub odpowiedniego nakazu. Tak długo, jak FBI uważa, że ​​taka informacja jest kwestią bezpieczeństwa narodowego, zdaniem szefostwa agencji "dozwolone je pytać o takie informacje i je gromadzić". Firmy, które otrzymują listy od FBI są często związane nakazem milczenia.

Dziś Google przełamuje temat tabu. "FBI ma prawo do zakazywania firmom mówienia o tych wnioskach", podkreśla Richard Salgado, Dyrektor Google ds. regulacji prawnych. "Próbujemy jednak znaleźć sposób, aby dostarczać w sposób ogólnodostępny więcej informacji o pytaniach, które z agencji otrzymujemy", dodaje. Google zapowiedział również, że będzie informował swoich użytkowników, gdy wniosek o udostępnienie ich danych wpłynie do firmy. 

Internetowy gigant twierdzi również, że stara się zawęzić zakres przedmiotowy wniosków o udzielenie informacji, który ich zdaniem jest zbyt szeroki. Google ostatnie sprawozdanie wydał w styczniu tego roku i pokazał, że wnioski amerykańskich organów ścigania wzrosły o ponad 70% w ciągu ostatnich trzech lat. 

Czy Waszym zdaniem FBI nadużywa swoich uprawnień? Czy to powszechna praktyka także w innych krajach?


Źródła: redorbit/beforeitsnews/dailymail

Twórcą artykułu jest Victor Orwellsky, autor powieści "Kod Władzy". Powielanie treści artykułu bez podania źródła jest zabronione.
http://www.orwellsky.blogspot.com/2013/03/google-fbi-zazadao-od-nas-danych.html

sobota, 19 stycznia 2013

Czego FBI nie chce, żebyś wiedział o "tajnych" technikach nadzoru?

Sąd Najwyższy w Stanach Zjednoczonych uznał, że agenci federalni muszą zdobyć nakaz, aby podłączyć urządzenie GPS do samochodu i śledzić podejrzanego przez długi okres czasu. Jeśli jednak chciałbyś zobaczyć notatki opisujące szczegółowe działania FBI i stosowane nowe techniki nadzoru wykraczające poza lokalizatory GPS - masz pecha. FBI twierdzi, że takie informacje są "prywatne i poufne".

fot. wordpress.com
Większość agentów FBI podkreśla, że nie potrzebuje żadnego nakazu dla swoich działań. Z jakich technik korzysta obecnie FBI? Przyjrzyjmy się kolejnym narzędziom.

Dane z telefonów komórkowych

FBI instaluje kontrowersyjne "tower dumps", czyli specjalne przekaźniki, które mają pozyskiwać informacje o lokalizacji dowolnej osoby w określonym promieniu. Takie działanie stanowi potencjalne naruszenie prywatności tysięcy niewinnych ludzi, co nie przeszkadza jednak agencji w tego typu czynnościach.

FBI podjęło ogromne starania, aby utrzymać specjalne "wieże" w tajemnicy. Posunęło się nawet tak daleko, że odmówiło przekazywania z tego tytułu jakichkolwiek informacji amerykańskim sędziom. Ostatnio dokumenty ujawnione w sprawie EPIC Privacytrough kontra FOIA rzucają trochę więcej światła na temat tych urządzeniach.

Czytniki tablic rejestracyjnych

W miastach na terenie całego kraju, lokalne departamenty policji i innych organów ścigania instalują automatyczne czytniki tablic rejestracyjnych, które tworzą bazy danych z informacjami o lokalizacji na temat poszczególnych samochodów. Czytniki te mogą być montowane na poboczu ruchliwej drogi, skanując każdy samochód, który znajdzie się w pobliżu.

W samym tylko Waszyngtonie, prawie każdy kierowca jest nieustannie "łapany" przez jedną z ponad 250 kamer przetwarzających ponad 1 800 obrazów na minutę. Nadzór ten nie ma sprecyzowanego celu, nagrywa jedynie ruch każdego przejeżdżającego samochodu. W miastach, które stały się partnerami projektu FBI Terrorism Task, informacje tego rodzaju są w zasięgu ręki agentów federalnych.

DCS - 3000 to prywatna i szyfrowana sieć FBI, która łączy 37 biur terenowych.
Według niektórych dokumentów sieć obejmuje 52 biur terenowych, w tym na Alasce i Portoryko.
(fot. spyworld-actu.com)

Drony i ich autoryzacja

FBI jest jedną z zaledwie kilku agencji publicznych, która ma pozwolenie na loty dronami nad terytorium USA. Nie ma póki co dowodów na to, że tego typu maszyny aktywnie wspierają i realizują zadania FBI. 

Wiemy jednak na pewno, że Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego (DHS) prowadzi stały nadzór dronami wzdłuż granic USA. Wszelkie bardziej szczegółowe informacje w tym zakresie zdaniem specjalistów pozostają "denerwująco nieprzeźroczyste".

Sekretne prawo?

Administracja Baracka Obamy próbuje interpretować prawo publiczne w tajemnicy, bez odpowiedniego informowania swoich obywateli. Wiele organizacji społecznych i gospodarczych podnosi dziś ten argument w pozwach sądowych przeciwko działaniom rządu i administracji. W dużej większości bezskutecznie. 

Oczywiście egzekwowanie prawa wymaga zdolności do prowadzenia dochodzeń. Amerykańskie władze konsekwentnie wyjaśniają opinii publicznej, że prowadzony nadzór "nie stawia nikogo w niebezpieczeństwie i nie narusza żadnych praw". 

FBI, jak i wiele innych agencji rządowych, nie jest trzymanych w ryzach świadomego społeczeństwa. Rodzi to przekraczanie dozwolonych prawem granic nadzoru, pozyskiwanie informacji w sposób nie do końca jasny, jak i stosowanie "tajemnych" narzędzi inwigilacji. 

Czy Waszym zdaniem amerykańskie służby stosują inne, bardziej wyrafinowane techniki nadzoru? Zachęcam jak zawsze do dyskusji i podzielenia się swoimi uwagami!


Źródło: theinnoplex/ncmilitia/techwireftw

sobota, 3 marca 2012

FBI: Cyberataki groźniejsze niż terroryzm

fot. spekulator / sxc.hu
Niespodziewanie FBI poinformowało o zmianie głównego zagrożenia dla bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych. Przez ostatnie 10 lat był nim niewątpliwie terroryzm, szczególnie ten w wydaniu międzynarodowym, teraz jednak nadszedł czas by oddać pola nowemu zagrożeniu - cyberatakom.
Szef FBI Robert Mueller stwierdził podczas ostatniej konferencji poświęconej bezpieczeństwu, że w dzisiejszych czasach dawniej pojedynczy i odizolowani od siebie hakerzy połączyli siły by stworzyć prawdziwy syndykat zbrodni. Co więcej przyznał on, że w wyniku ich działalności agencje rządowe "wykrwawiają się" tracąc dane, koncepcje i pieniądze.

Zmiana strategi wiązać się będzie ze zmianą retoryki - zdaniem Muellera takie organizacje jak Al-Kaida są bardzo aktywne w sieci a FBI już teraz rozpoznaje nowy rodzaj działalności terrorystycznej - cyberterroryzm.

Zmiana priorytetów i deklaracja do podjęcia walki w sieci wydają się póki co odbiegać od rzeczywistości, zważywszy, że w wyniku ataków Anonymous padły strony większości amerykańskich agend rządowych w tym... FBI.

Przyjmijmy jednak, że faktycznie władze USA skoncentrują się teraz o wiele bardziej na walce z zagrożeniami w sieci, może się to skończyć kolejnymi ustawami przypominającymi słynny Patriot Act, być może dojdzie do modyfikacji dokumentów takich jak SOPA czy ACTA. Czy jednak oznaczać będzie to "poluzowanie" w innych sferach np. kontroli na lotniskach? Wątpliwe. 
źródło: IntelHub



sobota, 4 lutego 2012

FBI i Scotland Yard na podsłuchu

Anonymous rosną w siłę. Kiedy po raz pierwszy o nich usłyszano, były to głównie doniesienia o atakach na kolejne strony internetowe. Od tego jednak czasu członkowie Anonymous poczynili ogromne postępy i dziś są w stanie włamać się na zabezpieczone serwery, wykraść tajne dane i podsłuchać rozmowy. Tym razem grupa ujawniła 15-minutowe nagranie z konferencji przeprowadzonej przez pracowników FBI i Scotland Yardu. Co najciekawsze, konferencja dotyczyła Anonymous i w trakcie jej trwania jeden z rozmówców stwierdził: 
"Nie jestem pewien czy jesteśmy tutaj jedynie my dwaj".
Choć jak widać intuicja go nie zawiodła, to mimo wszystko nagranie trafiło już do sieci i jest dostępne poniżej:









czwartek, 22 grudnia 2011

FBI udziela wsparcia terroryście

Jak podaje serwis PrisonPlanet.pl pracownicy FBI przyznali, że odpowiadają za organizowanie „fałszywych ataków terrorystycznych” w celu podtrzymania atmosfery zagrożenia w społeczeństwie.

Sprawa dotyczy aresztowania 26-letniego Rezwana Ferdausa, który wcześniej został zaopatrzony przez podstawionych agentów FBI w sprzęt, umożliwiający mu przeprowadzenie zamachu terrorystycznego. Według informacji podanych przez agencję AFP Ferdaus otrzymał zdalnie sterowany zapalnik, model samolotu, C4 oraz broń małego kalibru, jednak według specjalnego agenta FBI Richarda DesLauries cała operacja pokazała, że „nawet osoba bez bezpośrednich powiązań ani formalnego wyszkolenia ze strony międzynarodowej organizacji terrorystycznej jest w stanie poważnie zagrozić społeczeństwu”.

Tony Cartalucci z PrisonPlanet.com wskazuje, że Ferdaus wcale nie działał samodzielnie, gdyż niezbędny sprzęt i informacje uzyskał właśnie od pracowników FBI. Jego zdaniem jest to jeden z przykładów tego, jak agencje rządowe same stymulują rozwój terroryzmu, by podsycać tym samym atmosferę strachu wśród zachodnich społeczeństw.

Rezwan Ferdaus oczekuje w areszcie na proces. Grozi mu 15 lat więzienia.

Można się zastanawiać czy podejrzenia Cartalucciego nie są zbyt daleko idące, z drugiej jednak strony w historii nie brakuje „fałszywych flag” i prowokacji tworzonych po to, by dać pretekst do podjęcia prewencyjnych działań. Ile ze współczesnych wydarzeń można potraktować w tej właśnie kategorii?


źródło1/źródło2

wtorek, 19 kwietnia 2011

Co wiemy o śmierci Hitlera?

Świat obiegła informacja na temat ujawnionych przez FBI dokumentów, według których przywódca III Rzeszy dokonał swojego żywota w Argentynie długo po zakończeniu II Wojny Światowej.
 
W zasadzie od zakończenia II Wojny Światowej po świecie krążyły bardziej lub mniej potwierdzone informacje na temat domniemanej śmierci Hitlera, podważano oficjalną wersję wydarzeń. Przez wiele lat powszechnie uważano, że Adolf Hitler i Ewa Braun popełnili samobójstwo. Przekonanie to opierało się na zeznaniach tych osób, które znajdowały się w bunkrze pod Kancelarią Rzeszy. Na odgłos strzału mieli oni wejść do gabinetu Hitlera.
 
Według zeznań kamerdynera Lingego, potwierdzonych przez Axmanna i Günschego, adiutanta wodza, Hitler i Ewa Braun siedzieli na sofie. Pistolet miał leżeć na podłodze u stóp mężczyzny. Z prawej skroni Hitlera miała wyciekać krew. Na stoliku obok można było dostrzec ampułki z trucizną. Ewa Braun, leżąca z podkulonymi nogami na kanapie, miała przegryźć jedną z nich… Podobno zapach cyjanku potasu w pomieszczeniu był wyjątkowo silny. Wydawało się oczywiste, że Hitler strzelił sobie w głowę, zaś Ewa, na której ciele nie było ran, połknęła truciznę. Ciała zawinięto w koce, wyniesiono z gabinetu i przekazano dwóm oficerom SS, którzy zabrali je w stronę zapasowego wyjścia z bunkra. Reszta miała się odbyć w całkowitej tajemnicy, dlatego zadbano, aby w korytarzach nie było nikogo. Zwłoki złożono w leju po bombie, oblano benzyną i podpalono.

Skąd pewność, że tak było?

Pojawiły się pewne wątpliwości, co do prawdziwości zeznań świadków – 2 maja walki w Berlinie zostały zakończone. W radzieckiej niewoli znaleźli się Kempka, Linge, Axmann, a więc osoby, które były najbliżej Hitlera, gdy ten miał popełnić samobójstwo. Oczywiście Rosjanie doskonale zdawali sobie sprawę, jak ważni ludzie znaleźli się w ich rękach. Przesłuchania z pewnością były bardzo dokładne.

Obecnie wiemy już na pewno, że Linge kłamał. Jeżeli Hitler strzeliłby sobie w głowę, to ślady krwi musiałyby znajdować się na ścianie. Tak jednak nie było, co doskonale widać na zdjęciach zrobionych przez Rosjan. W 1993 roku ujawniono protokół z sekcji zwłok Hitlera. Zawiera on stwierdzenie, że między zębami wodza znaleziono szkło i że ślady cyjanku potasu odkryto w jego organach wewnętrznych.

Druga sprawa: w Państwowym Archiwum w Moskwie znajduje się fragment czaszki Hitlera. W jej przedniej części widać otwór po kuli. Czaszka jest bardzo zniszczona i nie można w chwili obecnej stwierdzić, czy jest to otwór wylotowy czy wlotowy. Jeżeli prawdziwa jest ta druga możliwość, że jest to otwór wylotowy, to oznacza to, że lufa broni, z której oddano strzał, znajdowała się w ustach lub pod brodą zabitego. Jeżeli jednak jest to otwór wlotowy, to nie może budzić wątpliwości, że strzelał ktoś inny.

Jak więc mogło się to odbyć?


Przeanalizujmy inną wersję wydarzeń. Przyjmijmy, że Linge wszedł do gabinetu Hitlera i zobaczył, iż ten klęczy na podłodze i toczy pianę z ust. W dłoni trzyma pistolet. Cyjanek, który zażył przed momentem, nie zadziałał. Na prośbę wodza Linge wyjął z jego ręki pistolet i strzelił mu z góry w głowę. Następnie ułożył zwłoki na kanapie przy ścianie i wyszedł z pokoju…

Co przemawia za takim rozwojem wypadków?

Hitler brał bardzo dużo leków. Nie powinno to dziwić, jeśli weźmie się pod uwagę ogromne napięcie, w jakim żył pod koniec wojny. Gdy cyjanek nie zadziałał, nie miał już dość siły, aby do siebie strzelić, i to Linge go dobił. Osoby badające zwłoki zwróciły uwagę na fakt, że odłamki szkła z fiolki z trucizną między zębami, wskazują, że ta została skruszona, a nie przegryziona. Oczywiście można przyjąć założenie, że Hitler mógł rozkruszyć ampułkę w palcach, a następnie wsypać truciznę do ust, należy jednak pamiętać, że cyjanek działa natychmiastowo i Hitler nie miałby czasu, aby sięgnąć po pistolet, włożyć lufę w usta lub przyłożyć ją do głowy i wypalić. Niewykluczone zatem, że Hitler nie popełnił samobójstwa, lecz został zamordowany.

Jeśli chodzi o to, co stało się z Ewą Braun, to kiedy w połowie lat 90. opublikowano wyniki sekcji zwłok kobiety z ogrodu Kancelarii Rzeszy, oczywistym stało się, że nie była to Ewa Braun, lecz osoba, która zginęła na skutek trafienia odłamkami. Wydaje się, że już po jej śmierci przebrano ją w niebieską sukienkę Ewy. Przerobiono też uzębienie tej osoby – powszechnie wiadomo, że badanie uzębienia jest jednym z podstawowych działań podejmowanych podczas identyfikacji zwłok.

Czyżby chodziło o powstrzymanie pościgu za autentyczną Ewą Braun, która żywa opuściła bunkier? Rosjanie początkowo nie podawali do wiadomości, że odnaleźli zwłoki Hitlera i jego żony. 9 czerwca 1945 roku marszałek Gieorgij Żukow, dowódca wojsk, które zajęły schron pod Kancelarią Rzeszy, stwierdził: Nie zidentyfikowaliśmy zwłok Hitlera. Mógł odlecieć z Berlina w ostatnim momencie… Jeszcze 16 lipca Stalin powiedział prezydentowi Trumanowi, że uważa, iż Hitler cały i zdrowy przebywa w Hiszpanii lub Argentynie. Nie sprecyzował jednak, dlaczego tak sądzi.

Należy również wspomnieć, że we wrześniu 1945 roku Rosjanie wydali oświadczenie, w którym twierdzili, że nie odnaleziono śladów ciał Adolfa Hitlera i Ewy Braun.

Co się z nimi zatem stało?

30 kwietnia o świcie wystartował z Tiergarten mały samolot i skierował się do Hamburga. W kabinie miejsce zajęli trzej mężczyźni i kobieta. Ustalono również, że z Hamburga, tuż przed zajęciem portu przez Brytyjczyków, wypłynął duży okręt podwodny. Na jego pokładzie rzekomo znajdowały się tajemnicze osoby, a wśród nich była kobieta… Niewykluczone, że jednym z mężczyzn był Adolf Hitler, a kobietą jego żona – Ewa Braun.

piątek, 15 kwietnia 2011

Archiwum X otwarte!

Ujawnione niedawno dokumenty FBI zdają się potwierdzać wiele tez, które do tej pory uważane były za "teorie spiskowe". 

spekulacje na temat wyglądu Hitlera

Świat obiegła informacja na temat ujawnionych przez FBI dokumentów, według których przywódca III Rzeszy dokonał swojego żywota w Argentynie długo po zakończeniu II Wojny Światowej. Federalne Biuro Śledcze ma ostatnio niezwykły gest jeśli chodzi o odtajnianie sensacyjnych informacji, wokół których narosły tony teorii spiskowych. Jeszcze trochę i wszyscy badacze będą musieli szukać sobie innego hobby!

Co więc mogliśmy się dowiedzieć z ostatnich dokumentów FBI? Otóż przede wszystkim w końcu ujawniono tajemnicę rozbicia latającego spodka w Roswell. Nie minęło dużo czasu, a tu kolejna sensacja - Hitler nie popełnił samobójstwa, lecz dożył końca swoich dni jako miły staruszek gdzieś na argentyńskiej prowincji. Wszystkie tabloidy miały temat dnia, ale nikt się nie zastanowił nad tym dlaczego ujawniono tylko część dokumentów? Co więcej, skoro FBI wiedziało gdzie jest Hitler dlaczego nikt go nie aresztował? Dlaczego nie zainteresowały się nim izraelskie służby, tak jak w słynnej akcji pojmania Adolfa Eichmanna?

Przede wszystkim jednak to “odtajnianie” dokumentów przypomina rzucenie wygłodniałej sforze ochłapu z nadzieją, że na chwilę odwróci to ich uwagę od naprawdę ważnych tematów. Może być też inna przyczyna, po prostu nadszedł już czas by przyzwyczaić opinię publiczną do pewnych skrupulatnie ukrywanych do tej pory faktów i drastycznych zmian, jakie wkrótce nadejdą...


- See more at: http://pomocnicy.blogspot.com/2013/04/jak-dodac-informacje-o-ciasteczkach-do.html#sthash.uAMCuvtT.dpuf