Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Patriot Act. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Patriot Act. Pokaż wszystkie posty

środa, 3 czerwca 2015

USA: czy to koniec słynnego Patriot Act?

Pomimo wielu lat jakie upłynęły od czasu uchwalenia słynnego Patriot Act w Stanach Zjednoczonych ponownie dochodzi do protestów środowisk sprzeciwiających się tej niezwykle kontrowersyjnej ustawie.


W nocy z niedzieli na poniedziałek (31 maja na 1 czerwca) blisko 15 tysięcy (14 827) stron internetowych rozpoczęło blokowanie adresów IP związanych z Kongresem, a następnie przekierowujących użytkowników na strony przeciwników masowej inwigilacji mieszkańców USA.

Za akcją stoi grupa osób ukrywających się pod nazwą "Fight for the future", która domaga się by członkowie Kongresu pozwolili na przedawnienie się trzech punktów ustanowionego w 2001 roku po zamachach na World Trade Center dokumentu. Jeśli kongresmani nie zadecydują inaczej to pierwszego czerwca moc ustawy miała wygasnąć, jednak zdaniem organizatorów akcji to nie powstrzyma polityków od dalszej inwigilacji.

Oto kilka punktów, które uległy właśnie przedawnieniu:

  • "samotny wilk" - uprawnia wywiad do śledzenia osób, które nie mają żadnych powiązań z organizacjami terrorystycznymi ani też nie są związane z tzw. "państwami bandyckimi", jednak zostały uznane za potencjalnych terrorystów,
  • "wędrowna siatka" - pozwala agencjom wywiadowczym śledzić konkretne osoby (a nie dane urządzenie). 
  • sekcja 215 - to właśnie na jej podstawie NSA gromadziła miliony rejestrów połączeń amerykańskich obywateli, w żaden sposób nie będących podejrzanymi w jakiejkolwiek związanej z wywiadem sprawie, 


Jeszcze w piątek prezydent Obama wyraził zaniepokojenie faktem, że powyższe punkty przestaną obowiązywać, zaś wśród wielu senatorów pojawiły się głosy, że czas przygotować nową ustawę, która oficjalnie ma chronić bezpieczeństwo obywateli, w praktyce jednak dokonywać ich inwigilacji.













czwartek, 1 grudnia 2011

Senat USA dyskutuje nad ustawą zagrażającą wolności obywateli

Senat Stanów Zjednoczonych obradował w środę nad nową ustawą dotyczącą finansowania wojska. Dokument uzupełniono o kontrowersyjny ustęp poszerzający uprawnienia armii na terytorium USA. 

Ustawa zwana The National Defense Authorization Act (NDAA) ma umożliwić przekazanie 662 miliardów dolarów na rzecz wojen prowadzonych w Afganistanie i Iraku, personel wojskowy oraz bezpieczeństwo narodowe. Kwota ta będzie i tak o 43 miliardy niższa od tej jaką w zeszłym roku Kongres przekazał Pentagonowi. 

To nie pieniądze budzą jednak najwięcej kontrowersji. Propozycja ustawy zawiera bowiem ustęp, który pozwala wojsku uwięzić amerykańskiego obywatela podejrzanego o działalność terrorystyczną. Brakuje również jasno sprecyzowanych gwarancji dotyczących procesu sądowego aresztanta. 

Ustawa wzbudziła protest jednego z senatorów, Randa Paula z Kentucky: "czy na podstawie tych ustaleń nie będzie możliwym, że obywatel amerykański może zostać uznany za wroga i wysłany do Zatoki Guantanamo i bez końca więziony"?

Były kandydat na prezydenta, a także współautor poprawki do ustawy, senator John McCain odpowiedział: "Myślę, że tak długo jak jednostka, bez względu na to kim ona jest, stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych Ameryki, należy dążyć do tego by nie mogła więcej temu bezpieczeństwu zagrażać".

Ustawa zostanie najprawdopodobniej poddana pod głosowanie w czwartek, w przypadku jej zaakceptowania  przez Senat NDAA będzie jeszcze wymagać podpisu prezydenta Obamy.

Wejście w życie w ten sposób sformułowanej ustawy będzie kolejnym po ogłoszonym w 2001 roku Patriot Act dokumentem poważnie wpływającym na ograniczenie wolności obywatelskich. Do tej pory jednak obywatele USA pozostawali chronieni przez prawo uniemożliwiające, nawet pod zarzutem terroryzmu, przetrzymywanie bez prawomocnego wyroku sądowego. Interesujące, że pomysł wprowadzenia podobnej ustawy pojawił się teraz gdy w Stanach Zjednoczonych zapanował największy od dziesiątek lat kryzys. 



środa, 25 maja 2011

Internet wrogiem władzy?

Rozpoczęła się wojna w Internecie. W imię bezpieczeństwa następuje eskalacja ograniczeń nawiększego cywilizacyjnego osiągnięcia: dostępu do informacji i swobodnej wymiany myśli. Czy Internet staje się wrogiem władzy? 

W Polsce zrobiło się głośno o ,,wizycie” Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w domu jednego z internautów, prowadzącego satyryczną, jego zdaniem, stronę o polskim prezydencie. Satyra się skończyła, kiedy z całą powagą w drzwiach pojawiło się ABW. Fakt wkroczenia jednostki, która na co dzień zajmuje się o wiele poważniejszymi przestępstwami, do mieszkania przeciętnego 25-latka pokazuje, że sieć przestaje być obszarem nieskrępowanej wolności. Co więcej, czy zastosowana socjotechnika ,,zbrojnej interwencji” gasić ma jedynie próbę obrażania najwyższego urzędu w państwie? Co ona symbolizuje, skoro chłopaka można było przecież wezwać na posterunek policji. 

Zainteresowanie władzy Internetem, jako ostatni trend, jest widoczne nie tylko w Polsce, ale i w całym świecie. Ostatnie wydarzenia na Bliskim Wschodzie nauczyły nas dwóch rzeczy. Pierwszą jest doświadczenie ogólne, że potencjalnie dożywotni i cieszący się wieloletnim poparciem ,,władca”, nie może być pewien swojej pozycji, bowiem w myśl zasady, iż każdy cesarz ma swojego Brutusa, a narzędzia zawsze się znajdą, jest on zależny od tego, jak długo możni i wpływowi tego świata będą uznawać go za przydatnego. Drugą rzeczą jest to, że nawet jeśli w jednym miejscu rewolucje mogą zostać wzniecone, to dzięki użyciu Internetu i nowoczesnych środków komunikacji miejsce gdzie je zainspirowano może być gdzie indziej. Internet w tym kontekście zaczął odgrywać rolę narzędzia do skutecznej politycznej komunikacji. Czy obawa o wzniecanie niekontrolowanych niepokojów motywuje władze i ośrodki politycznego wpływu, by poddać kontroli nie tylko korespondencję wysyłaną pocztą, ale również rozmowy telefoniczne, rachunki bankowe i wiele innych aspektów życia swoich obywateli w tym Internetu właśnie? Czy coś, o czym jeszcze niedawno mówiło się, że jest najlepszym obszarem masowej społecznej inwigilacji, stało się przez władzę trudne do zaakceptowania? Tylko dlatego, że wymyka się spod kontroli? Kiedyś grzebano w śmieciach, by dowiedzieć się czegoś o podglądanym wrogu. Dziś robi się to równie nieoficjalnie ,,grzebiąc” w jego telefonie i komputerze. Tyle tylko, że po ,,grzebaniu” w śmieciach pozostawał na rękach smród, a po inwigilacji wspomnianych elektronicznych urządzeń jedynie drobny pyłek kurzu na białych rękawiczkach.

Coraz częściej docierają do nas komunikaty, mówiące o kolejnych próbach wprowadzenia kontroli sieci. Szczególne znaczenie może mieć zbliżający się szczyt grupy G8, a zwłaszcza zainicjowany przez Nicolasa Sarkozy’ego specjalne forum technologiczne e-G8 forum. Samo forum, choć oficjalnie przyświecają mu szczytne idee, może mieć również negatywne konsekwencje. Zapowiadane są protesty internautów chcących bronić Internetu przed zakusami władzy. Z jednej strony zaproszeni zostali twórcy Google’a, Facebooka czy Wikipedii, z drugiej jednak są to firmy niejednokrotnie oskarżane o zbieranie informacji o swoich użytkownikach lub cenzurowanie treści. Nie bez znaczenia pozostaje również fakt, że siedziby tych największych internetowych przedsiębiorstw znajdują się na terenie Stanów Zjednoczonych, gdzie obowiązuje kontrowersyjny Patriot Act. 

Jako główne zagadnienia wytrychy, których używają politycy, by przeforsować przygotowywane przez siebie ograniczające regulacje możemy wymienić trzy najważniejsze: pedofilia, prawa autorskie i terroryzm. O ile powodu, dlaczego pedofila ma być ścigana przez prawo nie trzeba tłumaczyć i w szlachetne intencje wątpić, o wiele bardziej kontrowersyjne są dwa pozostałe uzasadnienia. Na szczycie e-G8 można się spodziewać silnego przedstawicielstwa ze strony ACTA (Anti-Counterfeiting Trade Agreement). Porozumienie, w skład którego wchodzi śmietanka najbogatszych krajów świata, postawiło sobie za cel wprowadzenie regulacji chroniących prawa autorskie. Te niby szlachetne pobudki w istocie jednak stanowić mogą zagrożenie dla podstawowych wolności obywateli. Szczególnie interesujące bowiem wydaje się być zaangażowanie rządów akurat w tych kwestiach, w których państwo nie czerpie dla siebie bezpośrednich korzyści. Dostrzeżenie tego faktu może prowadzić to do wniosku, że prawa autorskie stanowią jedynie listek figowy służący radykalnym ograniczeniom w sieci. 

Trzecie najważniejsze zagadnienie-wytrych, to terroryzm. To właśnie zagrożenie terrorystyczne było powodem, dla którego jak podawali przedstawiciele administracji George’a W. Busha, wprowadzono wspomniany już Patriot Act. Wydany przez Busha dekret umożliwia służbom amerykańskim śledzić obywateli, ich maile, konta oraz gromadzić na ich temat informacje. Dziś, gdy nowym straszakiem wydają się być opublikowane przez Wikileaks na kilka dni przez rzekomym zabiciem Osamy Bin Ladena zeznania więźniów z Guantanamo, wydaje się, że przyszedł czas na analogiczny dokument w Europie. Jest to tym bardziej prawdopodobne, że w zeznaniach owych grożono, że do ataku terrorystycznego dojdzie gdzieś na terenie Europy. Patrząc na determinację Nicolasa Sarkozy’ego, zaostrzenie działań w kierunku inwigilacji i ograniczeń swobód wydaje się być nieubłagane. 

Jakkolwiek George Orwell w swoim słynnym „Roku 1984” nie przewidział istnienia Internetu, to z istnieniem Wielkiego Brata trafił on niestety w samą dziesiątkę. Jesteśmy, jak się okazuje, podglądani i inwigilowani. Co ciekawsze a właściwie smutne, informować nas o tym musi zewnętrzna instytucja czyli Komisja Europejska, która w raporcie opublikowanym 18 kwietnia 2011 roku wskazuje, że polscy obywatele są jednymi z najbardziej inwigilowanych obywateli krajów należących do Unii Europejskiej. Na pytanie: czy wynika to z niedojrzałości naszych tajnych służb, ich rozpasania czy też permanentnie toczonej “awantury politycznej” trudno jednoznacznie odpowiedzieć. W kontekście historycznej refleksji można stwierdzić, iż do dwóch najstarszych zawodów świata prostytucji i polityki powinno się z pewnością dodać jeszcze jeden: szpiegostwo. Towarzyszy nam ono od zarania cywilizacji, od zawsze. Z tą jednak uwagą, iż zarówno prostytutki nierzadko, a szpiedzy zawsze, służą politykom a nie odwrotnie. Bez wątpienia również, i jedne i drudzy stoją za ich licznymi upadkami, gdy zmienia się opcja rządząca lub ktoś obficiej ,,sypnął groszem”.

Wracając do Internetu. Próby porządkowania sobie sieci, które widać również w Polsce, póki co się nie udają. W wielu krajach jednak próby te są wciąż ponawiane. W Polsce rozmowy z rządem wciąż trwają. W Hiszpanii obowiązuje od niedawna prawo zwiększające zakres ingerencji rządu w sferę sieci (co ciekawe poparte zarówno przez rządzącą koalicję jak i opozycyjną Partię Ludową). Natomiast w Stanach Zjednoczonych pomimo niedawnej porażki ustawy COICA w Kongresie próbuje się po raz kolejny przeforsować kontrolę sieci - tym raz pod nazwą PROTECT IP.

Pomimo faktu, że internauci coraz sprawniej się organizują i walczą o swoją wolność prawdopodobne jest, że swoboda zostanie łatwo sprzedana w imię bezpieczeństwa. Opinię publiczną najlepiej wówczas postraszyć „czarnym ludem”. Co rusz pojawia się jakiś motyw zastraszenia. O zagrożeniu dla niemieckich elektrowni atomowych już słyszeliśmy. Co więcej może stać się powodem do paniki podobnie jak rozpowszechniana informacja, że „zabicie” Osamy Bin Ladena będzie powodem ataków terrorystycznych na terenie Europy? Tylko czy bomby faktycznie podłożą terroryści z Al-Kaidy albo innej muzułmańskiej organizacji? A jeżeli już je podłoża, to z czyjej inspiracji? 

Czyim interesom służy nakręcanie atmosfery strachu, a co za tym idzie zwiększenie wpływu na Internet i chęci jego kontrolowania? Kto na tym może zarobić i co uzyskać? Podobnie na panice wokół świńskiej grypy zarobiły już koncerny farmaceutyczne, choć umarło na to mniej ludzi niż mogłoby nam się wydawać biorąc pod uwagę medialny szum, jaki towarzyszy od lat. We współczesnym świecie przecież nic nie odbywa się już bez tych, którzy zarabiają i bez tych, na których zarabiają ci pierwsi. 

Naiwnością byłoby przecież myślenie, iż na tych wszystkich ograniczeniach, zbrojeniach nikt z góry wytypowany nie zarabia. Wojna toczona oko w oko, na której zarabiał Stanisław Wokulski bohater ,,Lalki”, zastępują dziś ,,zbrojenia” przeciwko tym, którzy podkładają bomby. Biblijny Raj jest mało inspirujący, bowiem nie bardzo wiadomo jak na nim zarabiać. 

Czy unijna dyrektywa, która nakazała wszystkim dostawcom Internetu na terytorium Unii Europejskiej zapisywanie danych listów elektronicznych oraz rozmów wykonywanych za pośrednictwem sieci (VoIP) zwiększyła faktycznie nasze bezpieczeństwo? Wszak motywowana była bezpośrednią reakcją na zamachy bombowe w Londynie z 2005 roku. Czy terrorysta biegający z przywiązanym do nogi dynamitem, ogłasza się w necie i dokonuje w nim zakupów? Ile będzie kosztować analiza każdego słowa by doszukać się słowa zamach? Ile i kto na tym zyska?

Gdy pętla się zaciśnie, możemy w efekcie stracić szansę na swobodny dostęp do informacji, największego naszego cywilizacyjnego osiągnęcia. Co ważniejsze, możemy stracić prawo wyrażania niczym nie skrępowanych poglądów. Poglądów, których efektem może być poznanie, co tak naprawdę się dzieje.

środa, 4 maja 2011

Dla tych, którzy wierzą w cuda

fot. Abdul Rahman bin Laden
Tego wydarzenia nie można nie skomentować. Śmierć bin Ladena wymaga z pewnością wyważonej opinii, gdyż sama w sobie jest potwierdzeniem, iż nie istnieją jedynie białe lub czarne rozwiązania.

To, co się stało, w kontekście chrześcijańskim tak bardzo naganne, zadośćuczyni bez wątpienia, podążając za kodeksem Hammurabiego, wielkiej tragedii z 11 września. Zastanawiam się tylko - co się nagle stało, że uśmiercono żyjącego od kilku lat w niezłej rezydencji człowieka, który wydawać by się mogło winien siedzieć w jaskini ukrytej głęboko w górach?

Człowieka „straszaka”, dzięki któremu wydano miliardy dolarów płynących w wytypowane z góry ręce. Przez którego inwigilowano i zinwentaryzowano miliony ludzi, przewijających się przez amerykańskie lotniska.

Czy teraz spiszemy wszystkich Europejczyków, skoro terroryści mają odpalić w Europie bombę atomową? Czy o to chodzi? Czy winniśmy naprawdę wierzyć, że w dobie technologii, która pozwala z kosmosu znaleźć igłę w stogu siana amerykański wywiad, pełen prawdziwych geniuszy, po 10 latach dostąpił cudu oświecenia? Jaki związek ma śmierć terrorysty z wydarzeniami w Libii i innych krajach? A może rozpoczęła się już kampania wyborcza w stylu Alfreda Hitchcocka, w której to zaczęło się od trzęsienia ziemi i teraz napięcie zacznie narastać. Cenię Amerykanów wyżej i dlatego uśmiecham się czytając te światowe rewelacje dla naiwnych.

- See more at: http://pomocnicy.blogspot.com/2013/04/jak-dodac-informacje-o-ciasteczkach-do.html#sthash.uAMCuvtT.dpuf