Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polityka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polityka. Pokaż wszystkie posty

piątek, 29 czerwca 2018

Gdzie mieszka największa liczba uchodźców

Wraz z rosnącym poparciem partii prawicowej w Europie uchodźcy pozostają najbardziej dyskutowanym tematem w politycznym w Unii.  


Nasz wykres pokazuje, że nawet jeśli Niemcy zajmują pierwsze miejsce w rankingu, jeśli chodzi o całkowitą liczbę osób szukających schronienia w danym kraju, to nie jest to pierwsze, jeśli przyjrzeć się udziałowi uchodźców w porównaniu z ogółem mieszkańców danego kraju. We Włoszech - czwarte miejsce pod względem PKB w UE - tylko 0,5 procent wszystkich mieszkańców szuka schronienia. Mimo że dane sugerują, że na Łotwie prawie 12 procent ludności może być traktowane jak uchodźcy, prawie wszyscy są osobami, które nie uciekły przed konfliktem.


piątek, 4 maja 2018

Wspólnota Narodów przygotowana do wybrania swojego przyszłego przywódcy



Commonwealth of Nations jest jednym z największych związków państw na świecie, składa się z 53 krajów, które w większości miały powiązania z Imperium Brytyjskiego. W grupie znajdują się takie kraje jak Wielka Brytania, Indie, Australia, Nowa Zelandia i Kanada wraz z dużymi graczami regionalnymi, takimi jak Nigeria i Kenia.


Od momentu powstania w 1949 r. Wspólnota Narodów miała swojego brytyjskiego monarchę jako swojego przywódcę ceremonialnego: najpierw Jerzego VI, a następnie królową Elżbietę II. Jednak w przepisach Rzeczpospolitej nic nie mówi, że brytyjski monarcha musi być szefem. To właśnie sprawia, że ​​piątkowe spotkanie jest tak interesujące. Według plotki  rozpoczną rozmowy, aby wybrać swojego następnego lidera. Jest duża szansa, że ​​nie będzie to książę Karol. 

Królowa Elżbieta ma 91 lat. Nawet jeśli ma najlepszą wolę na świecie, prawdopodobnie nie będzie jej już zbyt długo. To oznacza zmianę władzy na króla Karola III wWielkiej Brytanii, nie jest jednak powiedziane, że Karol zostanie przywódcą. 

poniedziałek, 1 maja 2017

Z kim będziemy walczyć w trakcie kolejnej wojny?



W 1996 roku powstał The Shanghai Cooperation Organization (SCO), w celu budowania zaufania militarnego i gospodarczego pomiędzy krajami: Rosją, Chińską Republiką Ludową, Kazachstan, Kirgistan, Tadżykistan. 


Rosja niedawno zapowiedziała, poparcie oferty przyłączenia się do SCO Iranu. Będzie to kolejny sojusz ekonomiczny, polityczny gospodarczy prowadzony przez Chiny. Warto jest zwrócić uwagę, że w ciągu ostatnich kilku lat, współpraca wzbogacona została o prowadzenie wspólnych ćwiczeń wojskowych i wymianę wywiadowczą. Rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow powiedział, że Iran w pełni pasuje do kryteriów członkostwa. Latem odbędzie się spotkanie dotyczące włączenia kraju do SCO. 


W zeszłym roku Turcja wyraziła chęć przystąpienia do organizacji. Niepokojący jest ten fakt, ponieważ Turcja przeszła z demokracji do niemalże dyktatury prezydenta Tayyipa Erdogana. Zmieniając kierunek polityki zagranicznej w stronę Chin, jako sojusznik NATO stanęłaby obok Iranu i Rosji. 

Zawierane sojusze, wzmacniane stosunki międzynarodowe rzucają cień na pozycję NATO w przypadku ewentualnego konfliktu militarnego. 


środa, 31 grudnia 2014

Cicha aneksja - czyli jak Chiny próbują odzyskać Tajwan

Zaatakować serce jest najlepszą stategią. Zaatakować otoczone murem miasto - najgorszą. - te słowa słynnego strategia Sun Tzu wciąż pozostają żywe w umysłach chińskich przywódców. Doszli oni bowiem do wniosku, że zamiast na wojskową ekspansję postawić należy na pokojowe przekonanie tajwańczyków do integracji.

www.duolog.com


Od ponad 60 lat Chiny pozostają podzielone na dwa państwa: komunistyczne Chiny kontynentalne i narodowe z siedzibą na Tajwanie. Od samego początku kiedy tylko powstał ten podział kontynentalne Chiny nie ustają w wysiłkach by ponownie włączyć wyspę do swoich granic. Ostatnio opublikowany raport pokazuje, że władze w Pekinie postanowiły zmienić strategię i zamiast siłowych rozwiązań stosują oni łagodne metody lobbyingu i public relations. Podobną metodę od lat 80. XX wieku stosowano w stosunku do Hongkongu.

Jak niedawno ujawniła agencja Reutera organ Partii Komunistycznej ChRL noszący nazwę Zjednoczonego Frontu wśród swoich działań ma zapisane również lobbowanie na rzecz integracji Chin z Tajwanem. Prowadzi oni stały monitoring obywateli Tajwanu mieszkających na kontynencie, równocześnie też gromadzi dane na temat lokalnych liderów z wyspy, do których próbują dotrzeć za pomocą rozmaitych środków i wpłynąć na ich pozytywny stosunek do unifikacji. Przykładowo w 2013 roku studenci i weterani wojenni byli zapraszani na wycieczki do Chin a popierającym prochińskie partie biznesmenom oferuje się zniżki na bilety lotnicze, organizowane są bankiety i spotkania mające poprawić wizerunek ChRL na wyspie.

Pewne skutki takiej polityki są już widoczne. To naturalne, że Tajwan będzie ciążył w kierunku Chin - już w tej chwili blisko 40% eksportu z wyspy trafia właśnie tam, do tego tajwańskie firmy inwestują w produkcję na kontynencie.
 
 


środa, 30 kwietnia 2014

Czy Miley Cyrus i inne gwiazdy pop to zasłona dymna dla polityków?

Zdaniem wokalisty grupy Korn gwiazdeczki-skandalistki takie jak Miley Cyrus są narzędziem polityków, których zadaniem jest ogłupianie i odwracanie uwagi opinii publicznej.

fot. prisonplanet

Skandal to nieodłączny partner sceny, muzycy od lat starają się swoimi występami zaszokować publiczność sprawiając tym samym, że staną się bardziej rozpoznawalni a ich popularność wzrośnie. Ostatnio jedną z czołowych skandalistek jest Miley Cyrus, której występy są szeroko komentowane przez tysiące jej fanów i przeciwników. Jednak dla niektórych zachowania skandalistki to nic innego jak zasłona dymna mająca odwrócić uwagę od działań polityków.

Tak przynajmniej uważa jeden z najbardziej znanych wokalistów metalowych Jonathan Davis z grupy Korn, który w niedawno udzielonym wywiadzie stwierdził, że gwiazdki takie jak Cyrus są wykorzystywane przez prezydenta Baracka Obamę do odwracania uwagi opinii publicznej od naprawdę istotnych faktów. Uważa on, że Obama jest na prostej drodze do zostania dyktatorem.

Myślę, że nasz rząd wykorzystuje tych ludzi do odwrócenia uwagi od tego co naprawdę się dzieje. Ta cała afera z Miley Cyrus do jakiej doszło podczas VMA (Video Music Awards), myślę, że Barack Obama przepchnął prawo, na mocy którego jest on w rzeczywistości dyktatorem, może on aresztować kogo tylko chce, nie musi im przedstawiać zarzutów, może go przetrzymywać tak długo jak tylko zechce. 
 
 

poniedziałek, 2 grudnia 2013

Fragment powieści "Kod Władzy". Rozdział 6: Brzeg morza, Anglia

Poprzedni rozdział

W oknach białej willi paliło się światło. Wiatr poruszał delikatnie firaną balkonu. Słońce powoli zachodziło za horyzont. Irvingowie, będąc w znakomitym nastroju, podejmowali swojego gościa kolacją. Wspominali stare czasy, kiedy to kilka razy udało im się spędzić wspólnie wakacje. Mężczyźni delektowali się smakowitymi daniami przygotowywanymi przez Annę, słynącą wśród znajomych z niezwykłego talentu kulinarnego.
Wyborna kolacja dobiegała końca.
Anna wstała, zbierając naczynia. Była średniego wzrostu szczupłą brunetką, zachowującą pomimo mijających lat znakomitą sylwetkę. Jej brązowe oczy harmonizowały z ciepłym uśmiechem. Po chwili wróciła do stołu.
– Jestem przekonana, że teraz panowie oddadzą się chwili męskich rozmów – uśmiechnęła się.
– Anno, każda chwila bez ciebie nie będzie już tym samym co z tobą – odpowiedział uprzejmie Poul, odwzajemniając uśmiech.
– Mam nadzieję, że Steven wybaczy mi tę kokieterię.
– Gdyby nie chodziło o duchownego, musiałbym to jeszcze przemyśleć – Irving przyjął ton swojego przyjaciela. – Zapraszam cię na mały spacer po plaży – zwrócił się do niego.
– Znakomicie. Dobrze nam zrobi trochę ruchu po takiej uczcie.
Mężczyźni wyszli na taras, z którego prowadziły na plażę odważnie zaprojektowane schody. Nie burząc architektury domu, pozwalały na szybkie znalezienie się nad samym morzem.
Zeszli na brzeg. Jak na tę porę dnia było zaskakująco ciepło. Fale rozbijały się delikatnie o piasek.
– Macie możliwość przebywania w niezwykłym miejscu – pierwszy odezwał się Poul.
– Tak, wracamy tu niezmiennie zauroczeni nim od lat.
Chwilę szli w milczeniu. W oddali odezwała się syrena wypływającego w morze promu.
– Powiedz mi, Poul, co tak naprawdę cię tutaj sprowadza? – zapytał Irving.
– Domyśliłeś się, że nie przyjechałem do was towarzysko…
– Właśnie… Do tej pory, kiedy przyjeżdżałeś wypocząć lub spotkać się z nami przy jakiejś innej okazji, zawsze uprzedzałeś mnie o swoim przyjeździe. Tym razem nie zadzwoniłeś.
– Hm, wiesz, że ogromnie cieszę z naszego spotkania, ale rzeczywiście tym razem nie przyjechałem towarzysko.
Irving czekał na inicjatywę przyjaciela.
– To, co za chwilę usłyszysz, objęte jest ścisłą tajemnicą… Otrzymałem od papieża tajną misję – Poul ściszył głos. – W Watykanie zaszło zdumiewające wydarzenie. Zamordowano kardynała… bardzo ważnego kardynała… Człowieka, który zajmował się polityką zagraniczną
Watykanu, a w zasadzie stałą analizą tego, co dzieje się na świecie. To on wyciągał wnioski służące do późniejszego podejmowania inicjatyw dyplomatycznych, tych formalnych i tych nieformalnych.
– Zaintrygowałeś mnie – stwierdził Irving. – O niczym takim nie słyszałem…
– Nie słyszałeś, ponieważ jego śmierć została utajniona. Niezwykłe jest to, że zginął w momencie, w którym zamierzał przekazać papieżowi tajemnicę, jak twierdził, światowego spisku. Tak jakby ktoś, kto zadecydował o jego śmierci, dokładnie wiedział, kiedy ma zginąć.
– Jak zginął?
– Został zastrzelony. Kula wpadła przez okno, którego nie powinno dać się rozbić. Gdzieś z miejsca, z którego nie można właściwie oddać takiego strzału. Wygląda na to, że ktoś z najbliższego otoczenia papieża pomógł zamachowcy.
– To rzeczywiście niezwykła historia – zadumał się Irving.
Poul spojrzał w kierunku zachodzącego słońca. Zaczynała się pora, w której morze zastygało. Przypominało olbrzymie, spokojne jezioro.
– Kardynał opowiadał papieżowi przed śmiercią o ostatnich konfliktach międzynarodowych, a szczególnie o relacjach dotyczących Niemiec, Polski i Rosji. Był człowiekiem starej daty i dlatego nie wiemy, co dokładnie miał na myśli, kiedy używał słowa spisek.
– To fakt – takie określenie kojarzy się raczej z zamierzchłymi czasami – odparł Irving – dziś modne jest słowo terroryzm.
– Właśnie. Mnie kojarzy się to z polinfluencją.
– Polifluencją?
– Tak, to to taki nowy termin. Mowa o wywieraniu wpływów w celu osiągnięcia politycznych i ekonomicznych korzyści. Często poprzez fizyczną lub formalną eliminację przeciwników.
– Rozumiem. Czy twoja misja ma na celu wyjaśnienie tego, o co chodziło kardynałowi?
– W zasadzie tak, ale w szczególności dotyczy czegoś, a właściwie kogoś bardziej konkretnego – odparł Poul. – Kardynał przed śmiercią powiedział, że swoje przemyślenia konsultował z przyjacielem, który może być kluczem do wyjaśnienia tej zagadki. Niestety, nie podał jego nazwiska. I to właśnie jego mam znaleźć.
– Myślisz, że to Anglik?
– Nie wiem, nikogo nie można wykluczyć. Do Anglii sprowadza mnie twój ostatni, sławny pacjent. Nie możemy wykluczyć, że może on mieć ze sprawą, o której mówił kardynał, jakiś związek. Kardynał między innymi wspomniał o złych stosunkach pomiędzy Polską a Rosją.
Z tego co wiemy, agent, który umarł w twoim szpitalu, był członkiem jakiejś organizacji, o której na dobrą sprawę niczego nie wiadomo. Podobno miała być wykorzystywana do specjalnych celów.
– A kto według ciebie mógłby być odpowiedzialny za jego śmierć?
– Wykluczając bezpośrednie zaangażowanie rosyjskiego rządu? – kontynuował Poul. – Z tego co wiem, jedynie osoby mające dostęp do państwowych laboratoriów nuklearnych byłyby w stanie przygotować spisek. Prowadzący dochodzenie wpadli na trop pięciu lub więcej mężczyzn przybyłych do Londynu z Moskwy. Przyjechali do Anglii razem z grupą kibiców piłki nożnej na krótko przed zachorowaniem agenta. Byli obecni na meczu CSKA Moskwa z londyńskim Arsenalem 1 listopada, w dniu, gdy doszło do otrucia. Wkrótce potem wrócili do Moskwy.


– Czytałem o tym. Policja nazwała ich świadkami. Przypuszczają, że ich obecność w Londynie jest kluczowa w sprawie śmierci byłego agenta rosyjskiego wywiadu. Nasze służby twierdzą, że w śmierć agenta mogą być zamieszani ludzie działający poza kontrolą rządu Rosji lub byli członkowie tajnych służb.
– Możesz mi powiedzieć, co spowodowało jego śmierć? – zapytał Poul.
– Oczywiście, zmarł w ubiegły czwartek wskutek bardzo silnego napromieniowania izotopem polonu 210. Ślady tego promieniowania zostały wykryte między innymi w hotelu, a także w kilku innych miejscach, w których przebywał agent. Prawdopodobnie spotkał się w Londynie na herbacie z dwiema osobami. Jedna z nich przedstawiła się jako znajomy jego przyjaciela, co miało uśpić czujność agenta. Po kilku godzinach poczuł się bardzo źle, a jego stan zaczął się błyskawicznie pogarszać. Jego przyjaciel, którego poznałem w szpitalu, jest przekonany, że angielska policja doskonale wie, kto go otruł i dlaczego.
– Zawiła ta cała sprawa – odparł Poul. – Zmarły agent był zdania, że zna okrutne tajemnice rosyjskich tajnych służb. W 2000 roku zbiegł do Anglii, a jakiś miesiąc temu dostał brytyjskie obywatelstwo. Twój pacjent podobno na kilka dni przed śmiercią zmienił swoje wyznanie na islam. Taką właśnie deklarację miał ponoć złożyć muzułmańskiemu duchownemu, kiedy przebywał w szpitalu.
Czy wiesz coś na ten temat?
– Cóż – Irving zamyślił się – różne osoby odwiedzały go w szpitalu.
To policja decydowała o tym, komu wolno było wejść, a komu nie. Musiałbym zapytać, może ktoś z mojego personelu będzie coś wiedział.
– W swoim oświadczeniu, które zostało opublikowane w ubiegły piątek, jako winnego swojego otrucia wskazał prezydenta Rosji. Pytanie tylko, dlaczego nie ujawnił wszystkiego, skoro twierdził, że racja jest po jego stronie…
– Badania potwierdziły, że w krwi agenta znajdowały się duże ilości izotopu. Sprawdzamy teraz, w jaki sposób mogły się tam dostać. Właśnie dzisiaj dowiedziałem się, że samolot fińskich linii Finnair został zatrzymany na kilka godzin na lotnisku w Moskwie, ponieważ na jego pokładzie wykryto ślady radioaktywności. Po lądowaniu Airbusa A319 na lotnisku Szeremietiewo i wyjściu pasażerów maszyna została dokładnie sprawdzona. Okazało się, że poziom radioaktywności na pokładzie przewyższa normy i z tego względu przełożono lot do Helsinek. Być może na pokładach sprawdzanych samolotów przewożono z Rosji do Anglii promieniotwórczy izotop polonu. Ten sam, którego następnie użyto do zabicia byłego agenta.
– Sprawa ma swój włoski wątek, gdyż przyjaciel, ten ze szpitala, o którym mówisz, to właśnie Włoch. A skoro Włoch, to być może przez niego prowadzi droga do osoby z kręgu papieża.
– Czy może kojarzysz tego Włocha? – zapytał.
– Nie, ale spróbuję dowiedzieć się jak najwięcej na jego temat.
– Wracajmy, Anna pewnie się niepokoi. Dziękuję ci za informacje.
Wracali w milczeniu. Irving zadumał się nad tym, o czym wcześniej rozmawiali. Weszli schodami na taras. Czekała na nich Anna, nieświadoma prawdziwego powodu wizyty Poula.

czwartek, 13 czerwca 2013

UE i Chiny toczą subtelną wojnę handlową

W tym tygodniu eurokratom udało się zrazić jednego z największych partnerów handlowych Unii Europejskiej - Chiny. Wszystko za sprawą importowanych chińskich paneli słonecznych na które Komisja Europejska postanowiła nałożyć "tymczasowe cła karne". Odpowiedź Pekinu była szybka i jednoznaczna: pojawią się sankcje na europejskie wina sprzedawane w Państwie Środka... Czy spór handlowy na linii UE-Chiny ma charakter jedynie tymczasowy i kogo dotknie najbardziej?

Czy francuskie wino stanie się symbolem poważnej
wojny handlowej między UE a Chinami?
(fot. qzprod.files.wordpress.com)
Sprawa paneli słonecznych z szerszej perspektywy stała się tak drobna, że ​​nawet kraj, który spór rozpoczął - Niemcy, nie uczestniczył w późniejszej walce i dyskusji na ten temat. Jedynie Francja, która najbardziej ucierpi na zapowiadanych przez Chiny sankcjach na wina, nie ukrywa swojego rozgoryczenia i braku rozwagi ze strony europejskich partnerów. 

Komisarz UE ds. handlu Karel de Gucht obalił tezę, że jego misja wdrażania chińskich restrykcji ma być jedynie "osobistą kampanią". Unijny polityk tłumaczył się działaniem na rzecz europejskiego przemysłu, podkreślając, że "przez pierwsze dwa miesiące karne cła na chińskie panele słoneczne będą wynosić 11,8% a po 6 sierpnia - jeśli nie dojdzie do polubownego rozwiązania sporu - stawka ta wzrośnie aż do 47,6%".

Pozornie błaha regulacja, która ma dać chwilę wytchnienia europejskim producentom paneli słonecznych, wywołać może falę podwyżek chińskiego producenta na różne dobra. Prognozuje się, że niekorzystne zmiany cen dotkną przede wszystkim regionów, w których konkurencja względem towarów z Pekinu została już dawno skutecznie wyeliminowana. 

Krytycy działań UE obawiają się zwłaszcza ograniczenia importu europejskich towarów przez chiński rynek. Jak się bowiem okazuje, eksport UE do Chin tylko w ubiegłym roku rozwinął się o 5,6%. To wzrost, który jest bardzo potrzebny zwłaszcza w czasach recesji i gwałtownego wzrostu bezrobocia w Europie. Chiny na arenie międzynarodowej czują się jednak coraz pewniej i konsekwentnie stają się "kapryśne i jednostronne"... 

Czy Waszym zdaniem UE powinna wprowadzać tego typu restrykcje względem Chin? I czy nie jest na nie już za późno?


Źródła: euexaminer/stratrisks/dailymail

Twórcą artykułu jest Victor Orwellsky, autor powieści "Kod Władzy". Powielanie treści artykułu bez podania źródła jest zabronione.
http://www.orwellsky.blogspot.com/2013/06/ue-i-chiny-tocza-subtelna-wojne-handlowa.html

wtorek, 28 maja 2013

Czy w dobie Internetu potrzebujemy jeszcze polityków?

Od dzieciństwa jesteśmy wychowywani, aby zrozumieć system rządów, który nadzoruje wydatkowanie publicznych środków, tworzy obowiązujące prawo oraz reprezentuje nas na arenie międzynarodowej. Reprezentacja polityczna to "znak firmowy" ustroju demokratycznego. Czy jednak w czasach powszechnego dostępu do Internetu potrzebujemy jeszcze polityków, którzy podejmują decyzje za nas?

fot. 3.bp.blogspot.com
Nasi przedstawiciele w parlamencie mają działać "w naszym imieniu". Zasadniczo decydują także kto będzie tworzył reprezentujący nas rząd. Kiedy Stany Zjednoczone stały się narodem w 1776 roku, demokratyczny system rządów (w opinii ojców założycieli) był najbardziej efektywny. Przecież nie każdy może brać udział w głosowaniu i podejmowaniu najważniejszych decyzji... Czy zatem w roku 2013 założenia te ciągle są aktualne? Czy nadal potrzebujemy reprezentacji, gdy technologia daje nam łatwy sposób do "mówienia własnym głosem"?

Internet oferuje nam dziś wszystko, czego jako społeczeństwo potrzebujemy, aby poddać pod głosowanie (referendum) dowolną kwestię. Koszt takiego typu podejmowania decyzji jest niewielki, a w porównaniu z tradycyjnymi wyborami pozwoli zaoszczędzić ogromne pieniądze. Istnieje także szereg powodów, które hamują tego typu innowacje. Wielu rządzącym (ale i lobbystom) nie byłoby na rękę podejmowanie decyzji przez ogół w każdej ważnej kwestii. 

A co jeśli hakerzy włamaliby się do systemu i zmanipulowali wyniki? To częsty argument podnoszony przez przeciwników tego typu innowacji. Z kolei zwolennicy "internetowej demokracji" podkreślają, że pieniądze zaoszczędzone na "mizernej reprezentacji polityków" mogłyby być inwestowane w obronę przed hakerami. Argumentów za jak i przeciw jest wiele. Nie ulega jednak wątpliwości, że powszechny dostęp do Internetu z czasem wymusi zmiany na formie sprawowania reprezentacji jak i samej procedurze podejmowania decyzji. 

Współczesność przynosi nam ogrom technologicznie zaawansowanych wynalazków, które umożliwiają nam przedefiniowanie dotychczasowego funkcjonowania w społeczeństwie. Politycy obawiają się jednak, że raz dana nam taka szansa, mogłaby zmienić świat już na zawsze, przenosząc naszą codzienność na zupełnie nowy poziom...

Czy Waszym zdaniem tego typu innowacje mają szanse realnego wdrożenia?



Twórcą artykułu jest Victor Orwellsky, autor powieści "Kod Władzy". Powielanie treści artykułu bez podania źródła jest zabronione.

- See more at: http://pomocnicy.blogspot.com/2013/04/jak-dodac-informacje-o-ciasteczkach-do.html#sthash.uAMCuvtT.dpuf