Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bioterroryzm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bioterroryzm. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 23 października 2017

Czy Państwo Islamskie dokona ataków chemicznych na Zachód?



W ostatnim dziesięcioleciu wzrosła liczba ataków terrorystycznych, wiele osób na wieść o kolejnych ofiarach reaguje wręcz obojętnie. W Polsce na szczęście nie doszło do żadnych tragedii. Niestety nasi sąsiedzi stają obecnie w zupełnie innej sytuacji. Jak donosi Niemiecka gazeta, co najmniej jedna europejska agencja wywiadowcza ostrzegła już, że Państwo Islamskie bada zasięg użycia broni chemicznej. Czy Europa po raz kolejny stanie w obliczu zmasowanych ataków? 


Zastosowanie broni chemicznej w jakiejkolwiek postaci byłoby odejściem od formy ataków jakie miały miejsce dotychczas. W przeszłości grupa bojowników wykazała preferencje słabo rozwiniętych środków przemocy, takich jak broń palna, pojazdy i noże. W Iraku i Syrii terroryści wykorzystywali substancje chemiczne w celach ataku na jak największa liczbę ludności. Już teraz mówi się o ekspertach pracujących dla ISIS specjalizujących się w opracowywaniu odpowiednich mieszanek chemicznych, które będą mogły skrzywdzić bardzo dotkliwie dużą ilość osób. Podejrzewa sie zatem, że tylko kwestią czasu jest wykorzystanie tej wiedzy na terenie Zachodniej Europy. 

W zeszłym tygodniu kilku europejskich i amerykańskich ekspertów ds. Walki z terroryzmem uczestniczyło w przygotowaniach do walki z bioterroryzmem w Berlinie. Codenamed WUNDERBAUM, było formą działań i ćwiczeń o charakterze antyterrorystycznym, które miało miejsce w tym roku w stolicy Niemiec. Ale w zeszłym tygodniu ćwiczenia były pierwszymi, które koncentrował się wyłącznie na przygotowywaniu do ataku bioterrorystycznego. Władze niemieckie upierały się, że wybór konkretnie tego zagrożenia nie został wywołany przez jakikolwiek alarm ze strony agencji wywiadowczych. Warto jest zwrócić uwagę, że w piątek niemiecka gazeta Die Welt opublikowała w Berlinie informację o co najmniej jednym ostrzeżeniu ze strony Europejskiej Agencji Wywiadowczej. Według Die Welt ostrzeżenie było "wyraźne" i podkreślono, że grupa bojowników sunnickich może przygotowywać się do używania improwizowanych bomb wykorzystujących chemikalia, w tym toksycznych gazów. Ostrzeżenie zostało przekazane europejskim agencjom wywiadowczym.

środa, 18 maja 2016

Jakie organizacje terrorystyczne zagrażają Afryce?

O ISIS czy Al-Kaidzie mówi się często. Wszystko dlatego, że ich działania dosięgają Europę szybko i bardzo boleśnie. Rzadko porusza się temat ekstremistów, którzy nie przebierają w środkach i niszczą kolejne regiony Afryki. Dopiero głośne porwanie dziewcząt w Nigerii poruszyło opinią publiczną na całym świecie.


Boko Haram nie przebiera w środkach, dokonuje krwawych ataków na cywilach na terenie praktycznie całej Nigerii. Ekstremiści muzułmańscy wykorzystują brak czujności obywateli i atakują wszędzie tam, gdzie atak doprowadzi do największych strat. Do tego celu wykorzystują kobiety i dziewczęta. Najczęściej porywane w bardzo młodym wieku, są szkolone do przenoszenia broni i misji samobójczych. W 2014 roku zidentyfikowano ponad 40 kobiet, które popełniły samobójstwo w imię wiary, zabijając przy tym wiele osób między innymi dzieci w szkołach. 

Oficjalnie Boko-Haram zostało stworzone w 2002 roku jako odpowiedź na szerzącą się demokratyzację kraju, która oficjalnie nastąpiła w 1999 roku. Ich działania mają na celu całkowite odrzucenie jakiejkolwiek kultury i nauki poza tą propagowaną przez rygorystyczne prawo szariatu. Jednostka terrorystyczna działa w sposób dobrze zorganizowany. Ludność w całym kraju żyje w ciągłej presji. Jednocześnie władza nie radzi sobie z ugrupowaniem, której nie jest w stanie do końca zidentyfikować. Wiadomym jest zaawansowany sposób szkolenia przyszłych terrorystów. Jednym z ćwiczeń dla kobiet jest ciągłe noszenie przy sobie bomby. Ma to na celu przyzwyczajenie się do obecności ładunku wybuchowego.

Boko Haram nie widzi problemu w wyszkoleniu dziesięcioletnich dzieci do ataków samobójczych, dlatego nie dziwnym jest, że każdy dosłownie każdy kto wróci z obozu, jest podejrzany. Według nigeryjskiej policji, osoba, która dostanie sie do obozu nie ma szans na wyjście z niego cało. Dlatego osoby, które co jakiś czas pojawiają się i twierdzą, że przeżyły piekło w obozach są bardzo długo przesłuchiwane.

Nikt do końca nie wie jak działa ta jednostka. Spekulacji dotyczących jej finansowania jest również wiele. Wiadomym jest jednak na pewno, że aspiracje władzy nie dotyczą tylko i wyłącznie Nigerii a całego świata muzułmańskiego.

źródło: nytimes.com

wtorek, 17 maja 2016

Czy nadchodzi zmierzch ISIS?

Bardzo mocna ofensywa na ISIS przynosi skutki. Skumulowane siły pozwoliły na przejęcie dużej ilości terytorium w Syrii i Iraku. Czy jesteśmy świadkami zmierzchu ogólnego terroru?


W Iraku przejęto ponad 45% terytorium wcześniej okupowanego przez ISIS. Sukcesy w walce widoczne są również w Syrii, którą najbardziej interesuje się Europa. Tylko do dnia dzisiejszego odbito ponad 20% wcześniej zajmowanego terenu. Do dużego sukcesu przyczyniła się międzynarodowa interwencja, która rozpoczęła ataki jeszcze w 2014 roku na pozycje terrorystów. 


Niestety zażegnanie kryzysu z ISIS nie stanowi jedynego problemu ludności z tamtego regionu. Do regularnej wojny na tym terenie dojdzie z jeszcze jedną jednostką terrorystyczną. Al-Kaidą, która szerzy swoje wpływy między innymi w Jemenie - tam utworzone zostało mini-państwo oparte na prawie szariatu. Teraz wkracza do Syrii, bo jak wspomniał w wypowiedzi udostępnionej w mediach społecznościowych przywódca jednostki " ISIS musi się zmienić". Al-Kaida w Syrii widzi strategiczne miejsce pozwalające na dalsze ataki w kierunku Europy. 


W obliczu kryzysu na Bliskim Wschodzie należy wspomnieć o groźbie wojny domowej na terenie Turcji. Do Europy dotarły informację dotyczące kryzysu w tym państwie. W mediach społecznościowych, można znaleźć zdjęcia pokazujące zniszczenia po zbombardowanych kurdyjskich miastach na terenie Turcji. Według większości osób, atak nie jest przeprowadzany przez ISIS a rząd turecki. Są to oczywiście źródła nieoficjalne. 




środa, 25 czerwca 2014

Wybitny specjalista ds. bioterroryzmu traci pracę w związku z uwolnionym wąglikiem

Wybuch wielkiej epidemii, która może zdziesiątkować ludzką populację na danym terytorium nie jest wcale domeną jedynie potencjalnych terrorystów, którzy w ten sposób będą chcieli zaszantażować rządy, zdobyć wpływy polityczne albo po prostu uzyskać rozgłos. Czasem epidemię może spowodować zwykła nieostrożność lub drobny wypadek w laboratorium.


Dopiero kilka dni po fakcie media poinformowały jak blisko tragedii byli mieszkańcy Atlanty. Wszystko z powodu nieuwagi naukowców pracujących przy śmiercionośnej bakterii wąglika. Setki pracowników mieszczącego się w tym mieście Bioterror Rapid Response and Advanced Technology Laboratory zostało narażonych na zarażenie się wąglikiem, po tym jak ze ściśle strzeżonych pięter przeniesiono próbki prosto do pomieszczeń z pracownikami. Jak podaje agencja Reutera złamano co najmniej kilka procedur bezpieczeństwa, między innymi pracownicy zamiast wymaganych 48 czekali jedynie 24 godziny na stwierdzenie, że testowana próbka z wąglikiem została zneutralizowana i można ją bezpiecznie przenieść na niższe poziomy.

Zaledwie kilka dni wcześniej badający bakterię naukowcy pracowali nad nowym protokołem neutralizacji i zabezpieczenia jej przed ewentualnym przeniesieniem na mniej strzeżone obszary. W ubiegły piątek na liście potencjalnych osób, które były narażone na infekcję umieszczono w sumie 84 pracowników laboratorium, większość z nich poddano kuracji antybiotykowej a także podano szczepionki. W efekcie skandalu stanowisko stracił dotychczasowy dyrektor laboratorium Michael Farrel a większość pracowników dostała zakaz wypowiadania się dla mediów.

Na pocieszenie należy podkreślić, że jest to pierwszy od wielu dekad podobny "wyciek" groźnego wirusa z amerykańskich laboratoriów, niestety nie mamy gwarancji, że podobnych procedur przestrzega się równie dokładnie także w innych krajach.




wtorek, 5 lutego 2013

Hakerzy DNA będą polować na "luki w naszym organizmie". Czy możemy się bronić?

Futurystycznym i odległym może wydawać się "hacking DNA", którego celem nie będzie już tradycyjne łamanie systemów i programów komputerowych, ale naszego mózgu i docelowo naszych zachowań. To nie scenariusz filmu science fiction, ale realna możliwość. Już dziś bioinżynierowie i specjaliści od zabezpieczeń ostrzegają, że nadchodzi dzień, kiedy przestępcy i bioterroryści będą polować na "luki w naszym organizmie", a nie jak do tej pory miało to miejsce na luki w komputerach.

fot. dailygalaxy.com
W nieodległej przyszłości wirus będzie dążył do zainfekowania naszego mózgu i biologii ciała, a nie tylko komputera czy telefonu. Gdy komputer jest "zarażony" złośliwym oprogramowaniem lub wirusem, często wystarczy sformatować dysk twardy i problem znika. Przyszły scenariusz hackingu DNA rodzi dużo większe trudności i pytania: co w takiej sytuacji zrobić, czy można (jak w przypadku komputera) "sformatować" nasz mózg i nasze myśli?

Zdaniem eksperta, bioinżyniera Andrewa Hessela: "tak jak można spersonalizować swój komputer i urządzenia mobilne, postęp w biologii syntetycznej pozwala dziś hakerom DNA na spersonalizowanie biologii naszego organizmu. Korzystając z tzw. drukarki DNA, odpowiedni wzór genetyczny będziemy mogli zawrzeć w określonych medykamentach lub w powietrzu. Autorzy wirusa będą w stanie wywoływać u nas tym samym określone zachowania". 

Zasady hackingu telefonów komórkowych i komputerów mają wiele wspólnego z funkcjonowaniem wirusów i bakterii w przyrodzie. Kiedy patrzymy na dzisiejszy świat komputerów, możemy dostrzec wszystkie "sztuczki", począwszy od spamu, a skończywszy na włamaniach do różnych systemów i manipulowanie nimi w dowolny sposób. I właśnie w tym eksperci widzą potencjał dla biologii, której atuty w zakresie genetyki, wirusów i bakterii będzie można używać w sposób bardzo podobny.

Kluczem jest uświadomienie sobie, że nasze ciało ma związek z rozmaitymi bakteriami i wirusami, które stale wysyłają określone chemikalia do naszego mózgu. Hipotetycznie możemy zarazić się wirusami, które manipulują naszym zachowaniem i wcale nie musimy nawet wiedzieć, że tak się dzieje (!). Rodzi to przestrzeń działań dla nowych form bioterroryzmu i tworzenia nigdy wcześniej nieznanych biotoksyn (co gorsza, są prawie niemożliwe do wykrycia, ponieważ mogą być dostosowane do genomu określonej osoby lub grupy). 

Czy możemy bronić się przed hackingiem DNA? Badacze podkreślają, że tego typu zmiany w naszym organizmie będą bardzo trudne do wykrycia. Problem potęguje dodatkowo fakt, iż zdolność skonstruowania "odtrutki" będzie leżała po stronie autorów wirusa, gdyż tylko oni znają prawidłową kombinację zastosowanego DNA...

Jak Waszym zdaniem rysuje się przyszłość "łamania naszego umysłu"? Czy to narzędzie z czasem będzie wykorzystywane na szeroką skalę? A może już jest?


Źródła: scoop/lunaticoutpost/americanonlinenews

wtorek, 29 stycznia 2013

Tajemnica Plum Island: co wiemy o dzisiejszym bioterroryzmie?

Prowadząc rozmaite rozmowy o terroryzmie, należy zatrzymać się i zastanowić, co dzieje się dziś w sprawie bioterroryzmu i broni biologicznej. Na uwagę zasługuje Plum Island Animal Disease Center w Nowym Jorku, którego faktyczna działalność nie od dziś wzbudza wiele kontrowersji. Niewielka wyspa z kompleksem ośrodków badawczych leży w sąsiedztwie Nowego Jorku, jednak większość mieszkańców miasta nie ma nawet pojęcia o jej istnieniu...

fot. toonaripost.com
Plum Island swoje korzenie i początek działalności wiąże z postacią nazistowskiego naukowca Erica Trauba, który w laboratoriach wojny biologicznej pracował m.in. dla Heinricha Himmlera, jednego z najbardziej wpływowych ludzi w hitlerowskich Niemczech. Traub został przywieziony do USA w ramach Operacji Spinacz i bardzo szybko zasłynął jako "ojciec chrzestny Plum Island." Specjalnością Trauba było infekowanie (i docelowe mutowanie) komarów oraz kleszczy! Niektórzy ludzie wierzą, że borelioza przy jego udziale powstała właśnie na Plum Island. 

Na wyspie znajdują się liczne laboratoria doświadczalne, gdzie przeprowadza się rozmaite doświadczenia z udziałem najbardziej śmiercionośnych bakterii i wirusów znanych na Ziemi. To z tego powodu wyspa jest odcięta od świata a zbliżanie się do jej brzegów jest surowo zakazane. O tym co dzieje się na wyspie wiadomo niewiele, a mówi się jeszcze mniej – czasami jednak nieliczne informacje trafiają do lokalnej prasy i z niewiadomych przyczyn bardzo szybko zostają "wyciszane" lub wycofywane z publicznego obiegu.

Obecnie rozważane jest przeniesienie siedziby Plum Island na obszary tzw. "tornado valley". To centralna część USA najczęściej nawiedzana przez tornada, co rodzi uzasadnione obawy o bezpieczeństwie ośrodków badawczych i możliwym ryzyku przedostania się badanych wirusów do atmosfery (czy może jednak komuś na tym właśnie zależy?). 

Obecna siedziba laboratoriów, bliska dla mieszkańców Nowego Jorku, rodzi coraz większe kontrowersje. Jakiś czas temu New York Post pisał o topielcu, którego wyłowiła straż na wyspie. Nie potrafiono określić przyczyny śmierci tego człowieka. Był to wysoki, czarnoskóry, mocno zbudowany mężczyzna o nieprawdopodobnie długich palcach…

Co Waszym zdaniem może naprawdę dziać się na wyspie? Czy mamy czego się obawiać?


Źródła: activistpost/zazenlife/huffingtonpost
- See more at: http://pomocnicy.blogspot.com/2013/04/jak-dodac-informacje-o-ciasteczkach-do.html#sthash.uAMCuvtT.dpuf