Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Facebook. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Facebook. Pokaż wszystkie posty

sobota, 30 października 2021

Inwestorzy będą załamani - Facebook ciągle traci użytkowników!

Dla akcjonariuszy może to być zła wiadomość: w USA nastolatki i młodzi dorośli coraz rzadziej korzystają z Facebooka.

To problem, który wywołał dużą konsternację wśród czołowych menedżerów Facebooka, mówi Bloomberg. Oto krótkie zestawienie głównych ustaleń:

  • „Czas spędzony” na platformie przez amerykańskich nastolatków spadł o 16% r/r
  • Młodzi dorośli spędzają na platformie o 5% mniej czasu
  • Liczba nastolatków zapisujących się na FB spada
  • Osoby urodzone po 2000 roku potrzebują więcej czasu na tworzenie swoich profili na FB: niektórzy czekają nawet do 24 lub 25 roku życia
  • Wiele nowych kont utworzonych przez nastolatków to duplikaty lub konta spamowe
  • Użytkownicy ze wszystkich grup wiekowych publikują mniej
  • Pomimo skrupulatnych badań FB, pracownicy nie do końca rozumieją, dlaczego te trendy mają miejsce lub dlaczego zmiany produktów nie zdołały ich odwrócić
  • Bloomberg zilustrował niektóre z tych trendów kolorowym wykresem

Młodzi użytkownicy są szczególnie cenni dla Facebooka i jego rywali, ponieważ reklamodawcy są skłonni zapłacić więcej za reklamy kierowane do młodych ludzi (zwłaszcza nastolatków), ponieważ „nie mają ustalonych preferencji dotyczących marki”. FB zarabia również 13 razy na użytkownika w USA niż na rynkach wschodzących, takich jak region Azji i Pacyfiku.

piątek, 9 kwietnia 2021

Chińscy hakerzy używali Facebooka do atakowania Ujgurów za pomocą złośliwego oprogramowania



Chińscy hakerzy wykorzystywali faktyczne konta na Facebooku, aby atakować poszczególnych aktywistów z emigracyjnej społeczności ujgurskiej i infekować ich osobiste urządzenia komunikacyjne złośliwym oprogramowaniem. Firma z mediów społecznościowych poinformowała w środę, że skoordynowana operacja była skierowana na około 500 działaczy ujgurskich mieszkających w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Australii, Syrii, Turcji i Kazachstanie.


Co najmniej 12 milionów Ujgurów, w większości muzułmanów, mieszka w chińskim regionie Xinjiang, który należy do najbardziej zubożałych w kraju. Państwo chińskie prowadzi obecnie kampanię mającą na celu stłumienie separatystycznych tendencji wśród niektórych Ujgurów, jednocześnie siłą integrując ludność regionu z kulturą głównego nurtu poprzez państwowy program przymusowej asymilacji. Uważa się, że co najmniej milion Ujgurów mieszka obecnie w obozach zatrzymań prowadzonych przez Komunistyczną Partię Chin, rzekomo w celu „reedukacji”. W międzyczasie tysiące emigrantów z Ujgurów, z których większość mieszka w Kazachstanie i Turcji, jest zaangażowanych w skoordynowaną kampanię mającą na celu nagłośnienie naruszeń praw człowieka, które mają miejsce w chińskich obozach przetrzymywania w Xinjiangu.

Według Facebooka, chińscy hakerzy założyli około 100 kont fałszywych osób podających się za dziennikarzy zainteresowanych doniesieniami o prawach człowieka lub działaczy pro-ujgurskich. Następnie zaprzyjaźnili się z rzeczywistymi Ujgurami działaczami na Facebooku i przekierowali ich na fałszywe strony internetowe, które miały przypominać popularne ujgurskie agencje informacyjne i strony proaktywistyczne. Jednak strony te były nośnikami złośliwego oprogramowania, które infekowało osobiste urządzenia komunikacyjne osób, które je odwiedzały. Niektórzy użytkownicy Facebooka byli również kierowani do fałszywych sklepów z aplikacjami na smartfony, skąd pobierali aplikacje o tematyce ujgurskiej zawierające złośliwe oprogramowanie.

Facebook powiedział, że początkowo nie był w stanie wykryć i zakłócić sieć fałszywych kont, która została teraz zneutralizowana. Facebook poinformował również, że był w stanie zablokować wszystkie fałszywe domeny powiązane z grupą hakerów i powiadomił użytkowników, którzy byli celem hakerów. Dodał, że eksperci od bezpieczeństwa nie byli w stanie dostrzec bezpośrednich powiązań między hakerami a chińskim państwem.

wtorek, 29 września 2020

Facebook cenzuruje coraz bardziej, teraz nie wyślesz nieprawomyślnego linka nawet w wiadomości prywatnej!

Cenzorskie działania Facebooka nie są niczym nowym i wielokrotnie już wskazywano internetowego giganta jako podmiot próbujący wpływać, jeśli wręcz nie manipulować opinią publiczną. Do tej pory Facebookowi wypominano między innymi: banowanie kont użytkowników, kasowanie postów lub wręcz uniemożliwianie publikowania treści niezgodnych z ideami Facebooka, z reguły z resztą bez możliwości odwołania aż po wpływanie na newsfeed tak, aby określone treści pojawiały się użytkownikom częściej niż inne. Zaledwie miesiąc przed wyborami prezydenckimi w USA Facebook posunał się jednak o krok dalej i uniemożliwia wysyłanie linków do stron w wiadomościach prywatnych za pomocą aplikacji Messenger. 


W internecie huczy po tym jak okazało się, że Facebook uniemożliwia wysyłanie za pomocą swojego komunikatora linków prowadzących do strony La Corte News, serwisu informacyjnego prowadzonego przez byłego członka zarządu Fox News Channel Kena La Corte. Serwis jest jednoznacznie popierający prezydenta Donalda Trumpa. 

La Corte news został usunięty z Facebooka jeszcze jesienią 2019 roku, jednak teraz, dzięki nowym rozwiązaniom technologicznym automatyczne skrypty blokują już nawet możłiwość wysyłania wiadomości prywatnych. Zapewne już wkrótce takie możliwości znikną również z Whatsappa, którego to jakiś czas temu kupił koncern Marka Zuckerberga.

poniedziałek, 13 maja 2019

Julian Assange o propagandzie na Facebooku

W trwającym blisko pół godziny nagraniu możemy posłuchać stanowiska twórcy Wikileaks w kwestii tego czym jest Facebook i jakie wiążą się z nim zagrożenia.



czwartek, 21 marca 2019

Największe dylematy sztucznej inteligencji

Giganci technologiczni, tacy jak Alphabet, Amazon, Facebook, IBM i Microsoft - a także osoby takie jak Stephen Hawking i Elon Musk - wierzą, że nadszedł właściwy czas, aby porozmawiać o prawie nieograniczonych działaniach sztucznej inteligencji. Pod wieloma względami jest to równie nowa granica dla etyki i oceny ryzyka, jak i dla nowych technologii. O jakich problemach dyskutują po nocach eksperci od AI?



1. Bezrobocie. 


Ponieważ wynaleźliśmy sposoby automatyzacji pracy, moglibyśmy stworzyć miejsce dla ludzi, aby mogli przyjąć bardziej złożone role, przechodząc od pracy fizycznej, która zdominowała glob przedindustrialny do pracy poznawczej, która charakteryzuje pracę strategiczną i administracyjną w naszym zglobalizowanym społeczeństwie. Jak będzie wyglądał świat transportu samochodowego, gdy zgodnie z zapowiedziami Elona Muska ciężarówki zaczną poruszać się samobieżnie? Ten sam scenariusz może dotyczyć zarówno pracowników biurowych, jak i większości pracowników w krajach rozwiniętych. Wg McKinsey nawet 78% powtarzalnych i 25% niepowtarzalnych prac fizycznych może zniknąć ze względu na automatyzację.


2. Nierówność. 


Widzimy już coraz większą lukę w bogactwie, w której początkujący założyciele zabierają do domu dużą część nadwyżki ekonomicznej, którą tworzą. W 2014 r. Mniej więcej te same przychody były generowane przez trzy największe firmy w Detroit i trzy największe firmy w Dolinie Krzemowej ... tylko w Dolinie Krzemowej było 10 razy mniej pracowników.


3. Człowieczeństwo



Chociaż niewielu z nas zdaje sobie z tego sprawę, jesteśmy już świadkami tego, w jaki sposób maszyny mogą uruchamiać centra wynagrodzeń w ludzkim mózgu.Wystarczy spojrzeć na nagłówki i gry wideo z kliknięciem. Nagłówki te są często optymalizowane za pomocą testów A / B, podstawowej formy optymalizacji algorytmicznej dla treści, które przyciągają naszą uwagę. Ta i inne metody są wykorzystywane do uzależniania wielu gier wideo i mobilnych. Uzależnienie od technologii to nowa granica ludzkiej zależności .

Z drugiej strony, być może możemy myśleć o innym użyciu oprogramowania, które stało się już skuteczne w kierowaniu ludzkiej uwagi i wywoływaniu pewnych działań. Przy odpowiednim zastosowaniu może to stać się okazją do popchnięcia społeczeństwa w kierunku bardziej korzystnych zachowań. Jednak w niewłaściwych rękach może okazać się szkodliwy.




ciąg dalszy we wtorek...



poniedziałek, 28 stycznia 2019

#10yearschallenge, czyli jak dostarczyć algorytmom darmowych danych

Media społecznościowe, przede wszystkim Instagram i Facebook zostały kompletnie zalane fotografiami i wpisami opisanymi hashtagiem #10yearschallenge. Celem zabawy było porównanie dwóch zdjęć przedstawiających użytkowników sieci - jednym aktualnym i jednym sprzed dekady. Zabawa cieszy się wciąż dużą popularnością dając możliwość przyjrzenia się sobie samym, zmianom jakie zaszły w naszym życiu i naszym otoczeniu. Ale to nie jedyny aspekt całej zabawy. Jest to bowiem wręcz prezent dla firm IT, które pracują nad algorytmami analizującymi fotografie i procesy starzenia się człowieka. 

fot. Wired




Zauważyła to redaktorka magazynu Wired, według której taka akcja to doskonały pomysł by pozyskać ogromną ilość darmowego contentu do analizy. Wystarczy przecież wirusowo wypromować hashtag i zachęcić internautów do zabawy. Następnie napisać odpowiedni skrypt, który gromadzić będzie dane opisane powyższych hashtagiem. Kobiety, mężczyźni, młodzi, starzy, biedni, bogaci, bez względu na miejsce zamieszkania i rasę - wszyscy się bawią i wszyscy pokazują jak ich wygląd zmienił się przez ostatnią dekadę. Mając dane porównawcze można "trenować" algorytmy do rozpoznawania twarzy, ale także dostrzec ogromną ilość zależności w procesach starzenia się człowieka. Zaginiona przez wieloma laty osoba? Jak mogłaby wyglądać dzisiaj? To zadanie, które do niedawna było ogromnym wyzwaniem, dzięki podobnym projektom moze się to stać znacznie prostsze. Oczywiście nie ma co liczyć na stuprocentową skuteczność - zawsze przecież istnieje ryzyko pomyłki, a ten sam człowiek może się inaczej starzeć w różnych warunkach, ciężkie życie może wpłynąć na niego bardziej niż spokojny tryb życia i regularne wizyty u kosmetyczki. 


Czy zatem faktycznie akcja ma charakter spontaniczny? Trudno powiedzieć, ani Facebook, ani żadna inna firma z branży AI nie przyznała się do zapoczątkowania akcji, ale czy w ogóle chcieliby się przyznać? Po co, skoro wszystkie dane i tak udostępniamy publicznie i za darmo?

wtorek, 8 stycznia 2019

Była szefowa Reddita: "internetowe statystyki to ściema!"

Czyżby cały rynek internetowych gigantów to była jedna, wielka bajka? Takie wnioski można wysunąć po przeczytaniu artykułu w New York Magazine a które potwierdza była prezes serwisu Reddit Ellen Pao na swoim Twitterze. 

Ellen Pao/zerohedge


Opublikowany w środowym wydaniu NYM artykuł opisuje jak firmy z branży internetowej oszukują użytkowników i przede wszystkim reklamodawców w kwestii statystyk i odwiedzalności swoich witryn. Pozornie autentyczne, mierzalne i wiarygodne dane podawane przez takie przedsiębiorstwa jak Facebook, to w rzeczywistości nadmuchane do granic możliwości kłamstwa. Potwierdzać tę tezę zdają się pozwy jakie wytoczyło kilka mniejszych firm największej na świecie platformie social media. Twierdzą oni, że Facebook celowo zawyżał choćby czas jaki użytkownicy spędzali na oglądaniu wideo. Z resztą według MarketingLand firma Marka Zuckerberga sama przyznała, że błędnie raportowała zasięg postów na fanstronach.

Prawdziwe filmy, prawdziwi ludzie, fałszywe minuty - tak podsumował NYMag choćby informacje, jakoby blisko 75 milionów użytkowników Facebooka codziennie oglądało co najmniej minutę filmu wideo. Te dane jednak są mocno manipulowane, bo sami jego przedstawiciele przyznali, że przez "minutę" nie rozumieli oni ciągłego oglądania. Równie więc dobrze to mogło być 30 filmików klikniętych i uruchomionych przez 2 sekundy. Bez wątpienia przekładać się to będzie na ich skuteczność, jednak niekoniecznie znajdzie to odzwierciedlenie w danych podawanych dla klientów. 






Potwierdza do Pao i podaje konkretny przykład ze swojej byłej firmy: portale nie są w stanie rozdzielić użytkowników odwiedzających z urządzeń mobilnych. Jeśli jest on wylogowany, każde wyświetlenie traktowane jest jako nowy, unikalny użytkownik - to oczywiście, przy obecnym rozpowszechnieniu urządzeń mobilnych, winduje statystyki, ale wcale nie przedstawia stanu faktycznego.

wtorek, 19 czerwca 2018

W jaki sposób są twoje dane przetwarzane? Czy RODO jest dobrą ustawą? cz 1

RODO ustawa, która wprowadziła nie małe zamieszanie wśród przedsiębiorców jest przez niektóre środowiska mocno krytykowana. Największy obecnie problem ma służba zdrowia, która np. nie może telefonicznie poinformować rodzinę o tym kto jest hospitalizowany. Służba medyczna opisuje ekstremalne sytuacje, w których najbliżsi poszukując zaginionych członków rodziny nie mogą uzyskać żadnej informacji na temat pacjentów. Istnieją jednak powody, dla których ustawa została wprowadzona. Poniżej przeczytacie przykłady wykorzystywania danych osobowych takich jak np zbieranie informacji o stanie konta bankowego.



10. Facebook poszukuje wszystkich danych na twój temat - nawet informacji o przebytej chorobie.

Facebook niedawno wysłał swoich ludzi do kilku szpitali, aby przekonać  lekarzy do sprzedaży poufnych danych swoich pacjentów. Chcieli wszystkiego, łącznie z zapisami chorób i historii wypisanych recept, wszystko to, co według nich było "projektem badawczym". Facebook mógł otrzymać anonimowo dane dotyczące pacjentów, bez ich imion i nazwisk. Największa firma była przekonana, że dysponuje wystarczającą dużą ilością danych swoich użytkowników aby powiązać anonimowe informacje z konkretną osobą. 

Szpitale najprawdopodobniej były w pełni świadome, że Facebook nie planuje przechowywania danych anonimowo. W rzeczywistości gigant mediów społecznościowych obiecał wysłać ponownie dane z uzupełnionymi nazwiskami pacjentów, którzy na podstawie swojej historii na Facebooku mogą potrzebować specjalnych metod leczenia. Przedsięwzięcie nie doszło do skutku po wybuchu afery związanej z wyciekiem danych z Cambridge Analytica. 
Warto jest jednak wiedzieć, że tego typu praktyki są powszechne. W samych USA wiadomo, że firmy takie jak Rite Aid czy CVS sprzedawały dane pacjentów, z kolei firmy General Electric i IBM przyznały się do ich zakupu.
Często słyszymy "informacja to potęga" i tak jest w tym przypadku. Największa firma zajmująca się handlem informacjami medycznymi nazywa się IMS Health i w 2014 roku zarobiła 2,6 miliarda dolarów. 

9. Apple sprawdza, ile pieniędzy znajduje się na Twoim koncie bankowym

W 2015 roku firma Apple złożyła wniosek o patent na opracowany nowy program, który działałby cały czas w tle w trakcie korzystania z urządzeń. Jego głównym celem było obserwowanie i zbieranie danych po każdym zalogowaniu się do konta bankowego np w celu sprawdzenia wysokości salda karty kredytowej. Później zebrane dane zgodnie z oficjalną informacją miały zostać sprzedawane dalej reklamodawcom. Patent wyraźnie mówi - i jest to bezpośredni cytat: "Towary i usługi są sprzedawane konkretnym grupom docelowym użytkowników [. . . ] na podstawie kwoty kredytu przedpłaconego dostępnego dla każdego użytkownika. " Lub, innymi słowy,  informacja o saldzie na koncie zostanie przekazana dowolnemu reklamodawcy, który jest skłonny za nią zapłacić firmie Apple.

8. Badanie skuteczności reklamy poprzez łamanie zasad prywatności.

Firma o nazwie Emotional Analytics opracowała oprogramowanie, które wykorzystuje kamerę internetową komputera do oglądania i analizowania reakcji ludzi na reklamę.

Obecnie chyba nie ma firmy, która przyznałaby się do korzystania z kamery bez zgody użytkownika, ale jest wiele powodów, aby sądzić, że tak się dzieje. W lutym 2018 Android zaktualizował swoją polityki prywatności, zabraniając aplikacjom używania telefonów komórkowych do potajemnego rejestrowania twarzy. 

środa, 6 czerwca 2018

Nie miej złudzeń twoje dane nie są bezpieczne na Facebooku

W ostatnim czasie nie ma osoby, która by nie otrzymała wiadomości mailowej z tytułem m.in. "Twoje dane są u nas bezpieczne". Nie ma także osoby, która nie usłyszałaby o zmianach jakie w prawie wprowadza RODO. Niewiele jednak osób, wie jak brak tych przepisów był wykorzystywany.


Facebook nie stosuje się do polityki ochrony danych osobowych. Największy portal społecznościowy na świecie, przekazał dane chińskiej firmie telekomunikacyjnej co zostało dokładnie opisane w raporcie rządowym Stanów Zjednoczonych, raport dotyczył zagrożenia bezpieczeństwa danych. New York Times ujawnił, że Facebook rutynowo udostępnia prywatne dane swoich użytkowników czterem chińskim firmom od co najmniej 2010 roku. Proceder przekazywania danych prawdopodobnie rozpoczął się w 2007 roku, kiedy portal społecznościowy chciał zachęcić takie firmy jak Lenovo, Oppo, TCL czy Huawei do tworzenia aplikacji, przyjaznych Facebookowi. Jednocześnie wielokrotnie w mediach można było przeczytać, że firma Huawei jest bardzo bliska rządowi chińskiemu i agencji wywiadowczej. W 2011 r. US Open Source Center, które działa jako otwarte biuro wywiadowcze Biura Dyrektora Wywiadu Narodowego, stało się pierwszą amerykańską agencją rządową, która otwarcie łączyła Huawei z chińskim wywiadem. Powiedział, że Huawei polegał na serii formalnych i nieformalnych kontaktów z Chińską Ludową Armią Wyzwolenia i Ministerstwem Bezpieczeństwa Państwowego, które nadzorują i zarządzają chińskim wojskowym i cywilnym aparatem wywiadowczym. W 2013 r. Rząd brytyjski przeprowadził oficjalny przegląd zaangażowania Huawei w brytyjskie centrum oceny bezpieczeństwa cybernetycznego w hrabstwie Oxfordshire, Anglia, po raporcie brytyjskiego parlamentu, który wzbudził poważne obawy co do powiązań chińskiej firmy z rządem w Pekinie. W zeszłym roku australijski rząd wyraził zaniepokojenie planem Huawei, by zapewnić szybki dostęp do Internetu Wyspom Salomona, niewielkiej wyspie na Pacyfiku, z którą Australia dzieli zasoby Internetu.
W oświadczeniu Facebook powiedział, że wszystkie dane udostępnione Huawei pozostały przechowywane na telefonach użytkowników i nie zostały pobrane na prywatne serwery chińskiej firmy. Stwierdził także, że do połowy czerwca "wycofa" umowę dotyczącą udostępniania danych z Huawei. The Times zauważył jednak, że Facebook został oficjalnie zakazany w Chinach od 2009 roku. Założyciel Facebooka Mark Zuckerberg odwiedził Chiny w październiku zeszłego roku i spotkał się z premierem Chin Xi Jinping i innymi wyższymi urzędnikami.

środa, 14 marca 2018

Facebook wie o Tobie więcej niż ci się wydaje


Baza danych facebooka jest imponująca, co sekundę, ktoś na świecie publikuje informacje, zdjęcia na największym portalu społecznościowym. Czy korzystanie z niego zagraża naszej prywatności? Jakie
narzędzia stosuje gigant, które mogą być dwuznacznie odbierane?



1. System rozpoznawania twarzy

Kiedy znajomy oznacza Ciebie na Facebooku, ta informacja jest dodawana do gigantycznej bazy danych Facebooka. Sieć społecznościowa ma roboty sztucznej inteligencji, które przeszukują wszystkie te dane, aby dopasować wzór do twojej twarzy. [2]

Algorytm Facebooka jest tak dobry, że twierdzi, że ma dokładność 98 procent. Przy każdym nowo przesłanym zdjęciu staje się lepszy w dopasowywaniu twarzy. Pytanie czy może dojść do sprzedaży tych informacji?

2. Jeśli masz aplikację Messenger na Facebook, najprawdopodobniej nie powiesz jej, by przestała udostępniać twoją lokalizację. To nie jest złe, jeśli chcesz, aby Facebook wiedział, gdzie jesteś. Ale co z innymi ludźmi?
Jeden programista zbadał i stworzył prostą wtyczkę Chrome o nazwie "Marauder’s Map". Nazwa nawiązuje do mapy Harry'ego Pottera z Hogwartu, która pozwoliła mu zobaczyć, gdzie wszyscy byli na zamku. Mapa Maraudera była w stanie podać dokładne współrzędne przyjaciół, którzy używali Messengera. [3]

Patrząc na prostą mapę, programista był w stanie dokładnie określić, gdzie są jego przyjaciele. W odpowiedzi Facebook wyłączył udostępnianie lokalizacji w aplikacji Messenger. Nie oznacza to jednak, że nie gromadzą tych danych.

3. Facebook wie o Tobie bardzo wiele
News Feed Facebooka został zaprojektowany tak, abyś był jak najdłużej zaangażowany. W tym czasie Facebook buduje stale zmieniającą się i złożoną sieć danych swoich użytkowników. Tworzą profil za pomocą analizy predykcyjnej, która pozwala im dowiedzieć się, jak bardzo jesteś podatny na reklamę, jakie są twoje poglądy polityczne, jak często płacisz gotówką, kartą kredytową. [8]

4. Wolność słowa nie istnieje
Pomimo misji Facebooka na rzecz społeczeństwa wolnego i otwartego, wielokrotnie facebook angażował  się w polityczną cenzurę na szczeblu państwowym. Istnieje wiele takich przykładów,  blokowania stron ogłaszających np. protest w Rosji - blokada była bezpośrednim poleceniem ze strony rosyjskiego rządu.

Innym przykładem są Chiny , gdzie Facebook opracował specjalne oprogramowanie do cenzurowania postów użytkowników. [9] Posunęli się nawet do cenzurowania satyry, ponieważ brytyjska agencja rządowa narzekała. W tym kraju, cenzura również dotyczy związków, zwłaszcza homoseksualnych.



środa, 3 stycznia 2018

Anonimowe posty? Nie istnieją - Facebook współpracuje i udostępnia

W każdym roku Facebook otrzymuje dziesiątki tysięcy próśb o dane na całym świecie. Wnioski kierowane są z rządowych placówek i najczęściej kończą się rewizjami, wezwaniami do ograniczenia określonych rodzajów treści itp. Według nowego raportu ilość wniosków rośnie w zastraszającym tempie. 


Według QZ.com , w USA, liczba żądań wzrosła o 26%, w przeciągu sześciu miesięcy od 2016 do pierwszych sześciu miesięcy 2017, podczas gdy na całym świecie, całkowita liczba wzrosła o około 21%. Od 2013 r., Kiedy firma zaczęła udostępniać dane na temat wniosków rządowych, liczba w USA stale rośnie - w ciągu czterech lat wzrosła w przybliżeniu trzykrotnie.

Ta informacja może być szokująca dla wielu użytkowników, którzy pomimo wszystko chcą dbać o swoją prywatność. Joe Joseph, z Daily Sheeple , również nie oszukuje rzeczywistości Facebooka. "Tak zaprojektowany jest Facebook "- mówi Joseph.


"Trzeba pamiętać, że Zuckerberg miał" kapitał zalążkowy ", a pozostałe pieniądze pochodziły od firm frontowych CIA, które włożyły w to wiele zasobów i ... zasadniczo myślą o tym jak o zasiewie; Facebook przyniesie owoce.

Nie sądzę, że zdali sobie sprawę, jak duże to się stanie. Ale mogę wam powiedzieć, że otrzymują tak wiele informacji i informacji z mediów społecznościowych: nie sądzę, że odejdą, nawet gdybyśmy tego chcieli"

poniedziałek, 25 grudnia 2017

Facebook szpieguje cię przy pomocy telefonu?



Reklamodawcy doskonalą coraz bardziej techniki mikroprocesowania i przetwarzania danych aby jak najlepiej trafić w gust konsumenta. Zwykli użytkownicy mediów społecznościowych zgłaszają niepokojące "zbiegi okoliczności" i pytają "Czy facebook nas szpieguje?". Jeden z przypadków został opisany przez Jen Lewis w Daily Mail.


Podczas zakupów Lewis wraz z przyjacielem rozmawiali o zakupie kamery filmowej. Nie minęła 20 minut, gdy przyjaciółka Jen sprawdziła na swoim telefonie komórkowym i odkryła, ku swojemu zdziwieniu, celowaną reklamę tego samego aparatu, o którym właśnie rozmawiała. 

Śledzenie zachowań użytkowników w trybie offline nie jest nowym zjawiskiem. Na początku tego roku w mediach pojawiła się informacja z oświadczeniem Google, że zacznie śledzić zakupy użytkowników kart kredytowych w sklepie.



wtorek, 2 lutego 2016

Czym jest "digital overload"?

Codziennie przy porannej kawie urządzamy sobie przegląd mediów, scrollujemy facebooka, przeglądamy newslettery i sprawdzamy co działo się w ciągu ostatnich kilku godzin na świecie. Wcześniej informacje sprawdzaliśmy przed snem, w pracy, po przyjściu do domu. Urządzenia mobilne pozwalają być nam non stop online, serwisy społecznościowe dostarczają zaś nieustannie kolejnego contentu. Czy ludzki mózg jest to jednak w stanie wytrzymać?

http://newscenter.sdsu.edu/



Według opublikowanego niedawno raportu ZenithOptimedia, w 2015 roku ludzie średnio przez 8 godzin zajmowali się konsumpcją mediów, ponadto w stosunku do 2013 roku liczba osób korzystających z mediów elektronicznych przy pomocy smartfonów wzrosła w USA o 90%. Odbija się to także na pracy naszego mózgu - staje się on uzależniony od dopaminy, która wyzwalana jest za każdym razem gdy otrzymujemy nową wiadomość w mediach społecznościowych lub po prostu trafia do nas nowa informacja. 

Rozwój technologii informacyjnych jaki dzieje się obecnie na naszych oczach sprawia, że ludzie nieustannie są stymulowani i rozpraszani potokiem informacji izolujących ich równocześnie od świata realnego. Nie zdążyliśmy się przyzwyczaić do tego co mamy a już wkrótce nadejdzie nowa fala: smartwatche, AI w naszych domach, rzeczywistość wirtualna trafiająca do każdego z mieszkań a wkrótce być może chipy, które sprawią, że żadne z powyższych urządzeń nie będzie nam już potrzebne, wszystko to sprawia, że stajemy się nieustannie włączeni w globalną sieć przekazu. 

Wszystkie nowinki techniczne mają jednak swoją cenę, wspomniane już dostosowanie a w zasadzie uzależnienie się mózgu od informacji ma też inny aspekt - nasze umysły do tej pory rozwijały się latami, ewoluowały do przyjmowania znacznie mniejszej ilości informacji, przeciętny użytkownik sieci ma dzis dostęp do wiedzy, której nie byli w stanie uzyskać jego przodkowie przez całe lata. Być może właśnie stąd, w obawie przez "przeciążeniem informacjami" ludzie zaczęli poszukiwać czegoś nowego? Spowolnienia, ucieczki do przyrody i spokoju? Czy jednak faktycznie go tam odnajdą?


piątek, 17 lipca 2015

6 podstawowych zasad zabezpieczenia twojego konta na Facebooku

Facebook stanowi obecnie jedno z miejsc, w których jak nigdzie indziej przez lata zdążyły się zgromadzić gigabajty informacji na temat użytkowników, ich stylu życia, zainteresowań, kręgów znajomych. Wszystko to jest cenną zdobyczą dla hackerów. Jak się przed nimi bronić?



Zasada 1: Zostań na Facebooku

Każda domena, którą linkuje znajomy na swojej osi czasu a nie znajduje się w domenie Facebook.com, może stanowić zagrożenie. Dokładnie sprawdzaj adres linkowanej strony, staraj się unikać spontanicznego klikania we wszystko co cię zainteresuje.

Zasada 2: Nie instaluj żadnych aplikacji ani wtyczek do przeglądarki, które łączą się z twoim kontem Facebooka. 
 
Wszelkiej maści przestępcy i hakerzy doszli już do etapu kiedy budują i promują w różnych serwisach aplikacje, które pozwalają integrować się z Facebookiem. Pozwolą one poznać dane jakich użytkownik używa do logowania się a następnie pozyskać niezbędne informacje.

Zobacz także listę 43 typów fałszywych aplikacji, których celem jest odwrócenie uwagi użytkownika.

Zasada 3: Nikomu, ale to nikomu nie podawaj swojego hasła.

Im więcej osób zna twoje hasło tym gorzej, nawet jeśli im ufasz, bądź świadom, że osoba to może zwyczajnie zapomnieć o pewnych zasadach bezpieczeństwa i nawet twoja ostrożność zda się tutaj na niewiele.

Zasada 4: Długie hasła

O tym wiedzą wszyscy, wciąż jednak tylko ułamek wszystkich ludzi pamięta o tej zasadzie i tworzy długie, skomplikowane hasła.

Zasada 5: Uważaj na maile od Facebooka.

Jeśli kiedykolwiek otrzymasz maila od Facebooka, w którym proszą cię o uzupełnienie jakichkolwiek danych - upewnij się, że masz się połączyć z portalem a nie jakąś podszywającą się pod niego stroną. Pamiętaj, Facebook nigdy nie będzie cię prosił o podanie określonych danych przez telefon czy maila.

Zasada 6: Nie bierz udziału w ankietach

Lubisz testy osobowościowe? A czy wiesz, że sprytny psycholog może odpowiednimi pytaniami pozyskać bardzo dużo wiedzy na twój temat? A czy równocześnie dana ankieta nie prosi cię o dostęp do określonych danych? To wszystko sprytna metoda aby potem móc wykorzystać twój profil osobowy.

Wszystkie te zasady to jedynie owoc doświadczenia wielu użytkowników i specjalistów od zabezpieczeń, z pewnością może ich być więcej, nie wykluczone też, że istnieją już teraz inne metody, o których tutaj nie wspomniałem. Tak czy inaczej, bądźmy ostrożni.



źródło: cyberwarzone.com

czwartek, 12 lutego 2015

Wielka wojna w internecie: Anonymous włamali się i przejęli konta członków ISIS

Setki kont na portalach społecznościowych, setki godzin pracy propagandystów z Państwa Islamskiego zostało utraconych w wyniku ataku jaki przeprowadzili w ostatni wtorek haktywiści z Anonymous.


"Będziemy na was polować, usuniemy wasze strony, wasze konta, wasze emaile, ujawnimy was. Od dziś nie będzie dla was bezpiecznego miejsca w sieci - będziecie traktowani jak wirus a my jesteśmy lekarstwem. Internet jest nasz."
 
 - to słowa opublikowanego w sieci manifestu a zarazem deklaracji wojny jaką wypowiedzieli Anonymous członkom ISIS. 
 
 
Wszystko zaczęło się ponad miesiąc temu kiedy to uzbrojeni zamachowcy dokonali mordu na członkach redakcji magazynu "Charlie Hebdo". Wówczas to członkowie Anonymous dołączyli do wrogów ISIS i otwarcie wypowiedzieli im wojnę. Na początku tego tygodnia Anonimowi ogłosili początek kampanii o kryptonimie "Operation ISIS" (lub #OpISIS), ich głównym celem było jedno z głównych narzędzi propagandowych kalifatu, czyli ich konta na najważniejszych portalach social media. ISIS słynie z szeroko zakrojonych działań propagandowych wykorzystujących nowoczesne narzędzia komunikacji w sieci, pomimo usilnych starań administratorów Twittera, Facebooka czy YouTube w serwisach wciąż powstają nowe konta promujące działalność terrorystów. Tym razem jednak cios zadany przez Anonymous może być znacznie bolesny, hackerzy najpierw stworzyli dokładną bazę istniejących kont a dopiero wówczas gdy mieli ich już odpowiednio dużo, przypuścili atak.


Anonymous twierdzą, że ujawnili i zniszczyli blisko 800 kont na Twitterze, 12 stron na Facebooku a także przejęli 50 adresów email powiązanych z organizacją.




niedziela, 28 grudnia 2014

Jak manipuluje nami Facebook?

Facebook jest w tej chwili największym serwisem społecznościowym świata, swoim zasiegiem obejmującym większość populacji naszej planety. Równocześnie jednak stał się on jednym z głównych miejsc wymiany myśli, informacji a także emocji. Nie dziwi zatem, że Facebook zainteresował sobą także służby wywiadowcze, wszystko po to by śledzić, monitorować, dokumentować a jeśli zajdzie taka potrzeba to również manipulować sporą częścią globalnych użytkowników internetu

fot. nerds.nu


Wszystko za sprawą tzw. "miękkiej cenzury" filtrującej i uniemożliwiającej wyświetlanie się pewnych treści na osi czasu użytkowników. Co więcej, na portalu przeprowadzano już eksperymenty z określonymi rodzajami treści - przykładowo internautom wyświetlano jedynie negatywne bądź pozytywne posty. W raporcie podsumowującym te badania stwierdzono, że "stany emocjonalne mogą być przeniesione nawet z brakiem bezpośredniej interakcji pomiędzy ludźmi i przy zupełnym wykluczeniu pozawerbalnych sygnałów. Podkreślono przy tym, że Facebook nie tylko posiada zdolność wpływania na emocje jego użytkowników, ale też "problematyczny jest fakt, że zdolny jest on do stosowania inwazyjnych i nieetycznych metod w celu przeprowadzenia podobnego eksperymentu". Z kolei w 2012 roku internetowy gigant dokonał manipulacji na osiach blisko 2 milionów Amerykanów.

Przy ambitnych celach Facebooka, który swoim zasięgiem chciałby objąć cały glob rodzi się pytanie na ile będzie on w stanie wpływać na nastroje społeczne i opinię publiczną. Wyobraźmy sobie bowiem sytuację gdy w pewnym regionie świata użytkownikom wyświetlane są jedynie negatywne informacje o sytuacji w kraju, do tego wzmacniane innymi budzącymi niepokój treściami. Wszystko to będzie rzecz jasna legalne i zgodne z regulaminem, sam Facebook opisuje to w ten sposób:

Zamiast pokazywać ludziom cały możliwy kontent, News Feed zaprojektowany jest tak aby docierać do każdej osoby na Facebooku z treściami dla niej najistotniejszymi. Z ponad 1,5 tysiąca historii, które mógłby zobaczyć użytkownik, News Feed wyświetla około 300. System podejmuje decyzję co do tego jakie treści zostaną pokazane opierając się na tysiącach czynników przypisanych danej osobie.


Jakie to będą czynniki? To rzecz jasna pozostaje tajne.




środa, 27 sierpnia 2014

Niemcy: regulować technologicznych gigantów!

Władze Niemiec podjęły się niezwykle ambitnego zadania, chcą one doprowadzić do uregulowania największych internetowych gigantów z Google na czele. Wszystko dzięki nowemu prawu antykartelowemu, które firmy z sektora IT traktować może jako takich samych monopolistów jak dostawców wody czy elektryczności. 
źródło: Wikipedia


Niemieckie Federalne Biuro Karteli ( Bundeskartellamt) już wkrótce może zyskać uprawnienia, które umożliwią mu wpływ na działalność liderów internetowego biznesu, a więc między innymi Google czy Facebooka. Jeśli biuro uzna, że koncerny są zbyt duże i ich udział w rynku przekracza dopuszczalne normy, wówczas uruchomione mogą zostać mechanizmy prowadzące do zmiany istniejącej sytuacji.

Na tą chwilę nie jest znany zakres uprawnień biura, będą one podane do wiadomości publicznej wraz z publikacją liczącej 30 stron ustawy sankcjonującej jego działalność.

Ustawa antymonopolowa to jedno, ale nie można wykluczyć, że to jedynie pretekst mający na celu znaczne ograniczenie wpływów Google i innych amerykańskich przedsiębiorstw na to, co dzieje się w sieci. Dziś może próbować najsilniejszy gracz w Europie czyli Niemcy, ale kto wie czy już za chwilę za ich przykładem nie pójdą inni? Wielokrotnie na tym blogu wskazywano na związki między Google i NSA, która ma przecież na koncie szpiegowanie m.in. Angeli Merkel. Czyżby więc Niemcy wykonywali kolejny krok na drodze ku niezależności od USA?


źródło: TheInquirer

czwartek, 7 listopada 2013

Jak irańskie władze szpiegują swoich internautów?

Teheran prowadzi szeroko zakrojoną inwigilację aktywności swoich obywateli w sieci. Nie ogranicza się jednak do stron irańskich.
 
fot. IsaacMao/Flickr
Szpiegostwo w sieci to wdzięczny temat, o którym regularnie pisuję na tym blogu. Niedawno w artykule "Trzy główne narzędzia inwigilacji" opisywałem program PRISM, którego działanie zostało ujawnione przez Edwarda Snowdena. Upraszczając, PRISM monitoruje i magazynuje zapisy z kont użytkowników korzystających z serwisów społecznościowych takich jak Facebook czy Twitter. Skandal związany z ujawnieniem tych informacji wiązał się przede wszystkim z faktem, że władze USA szpiegują nie tylko swoich obywateli, nie dziwi jednak informacja, że podobne praktyki stosują również inne państwa, w tym Iran.

Irański PRISM pozwala bowiem śledzić wszelką działalność użytkowników korzystających ze stron zarejestrowanych na irańskich domenach (.ir), może monitorować połączenia internetowe, telefoniczne czy wiadomości tekstowe przesyłane za pośrednictwem telefonów komórkowych. Aplikacja najszersze zastosowanie znalazła jednak podczas tegorocznych wyborów prezydenckich, kiedy ponad 600 zagranicznych dziennikarzy musiało zdać test sprawdzający czy nie są oni syjonistycznymi szpiegami (a aktywność w sieci z pewnością mogła to udowodnić).

Przy okazji wyborów wyszło z resztą na jaw, że nie tylko irańskie domeny leżą w kręgu zainteresowania irańskich hackerów. W czerwcu 2013 roku Google doniósł, że udaremnił kilkadziesiąt prób włamania na konta Irańczyków w serwisie gmail.
 
Podobnie jak we wcześniejszych przypadkach (Syria i Libia) aplikacje potrzebne do monitoringu były zakupione za granicą, między innymi w Wielkiej Brytanii.
 
 
 
źródło: cybewarzone.com



czwartek, 27 czerwca 2013

PILNE: Kryzys w Brazylii. Rząd inwigiluje swoich obywateli

Brazylijska Agencja Wywiadowcza (ABIN) rozpoczęła intensywne monitorowanie serwisów społecznościowych pod kątem aż 700 różnych haseł. Jak podkreśla kierownictwo agencji, działania podejmowane są "w celu utrzymania dobrego poziomu poinformowania brazylijskiego rządu o planowanych demonstracjach i zorganizowanych ruchach o charakterze wywrotowym". Czy politycy w Brazylii posuwają się za daleko?

fot. transcend.org
Według informacji brazylijskich mediów, inicjatywa monitorowania Internetu wyszła ze strony agencji odpowiedzialnych za sprawy bezpieczeństwa kraju. Główną przyczyną podjęcia tego typu działań miała być nieudana próba ostrzeżenia brazylijskiego rządu o protestach, które doprowadziły do ​​brutalnych scen wokół stolicy, w tym do swoistej "inwazji" oburzonych na Kongres. 

Aby uniknąć przyszłych i nieprzewidzianych aktów agresji, Brazylijska Agencja Wywiadowcza (ABIN) stworzyła specjalny system monitorowania o nazwie 'Mosaic', który filtruje wiadomości w sieciach społecznościowych. Tylko w zeszłym tygodniu, agencja wyśledziła plany demonstracji przed Pałacem Prezydenckim. W rezultacie, odpowiednie bariery odgradzające tłum od budynków rządowych zostały zainstalowane z dużym wyprzedzeniem. 

Jak podaje brazylijska agencja wywiadu: "podglądanie obywateli nie jest negatywnym szpiegowaniem w zakresie mobilizacji protestujących lub ich organizatorów. Program ma na celu wspieranie rządu w sprawach bezpieczeństwa, zwłaszcza w perspektywie dużych międzynarodowych imprez, które kraj będzie niebawem organizować", podkreśla ABIN. 

Czy Waszym zdaniem brazylijski rząd posunął się o krok za daleko? I czy współczesne "podsłuchiwanie" obywateli będzie już czymś powszechnym?


Źródła: stratrisks/zeenews/reuters

Twórcą artykułu jest Victor Orwellsky, autor powieści "Kod Władzy". Powielanie treści artykułu bez podania źródła jest zabronione.
http://www.orwellsky.blogspot.com/2013/06/pilne-kryzys-w-brazylii-rzad-inwigiluje.html

sobota, 1 czerwca 2013

Coraz bliżej tegorocznej konferencji Grupy Bilderberg. O czym będą rozmawiać?

Tegoroczne spotkanie Grupy Bilderberg zbliża się nieuchronnie. Polityczne i biznesowe elity spotkają się w prywatnym gronie, aby omówić program, który określi przyszłość dla najważniejszych globalnych kwestii. Niektóre aspekty konferencji stopniowo przekuwają się do publicznej wiadomości. Poruszana ma być tematyka światowego systemu podatkowego oraz giganta Google. O czym może zadecydować stowarzyszenie najbardziej wpływowych ludzi?

fot. globalresearch.ca
Grupa Bilderberg to nieformalny międzynarodowy klub najbardziej wpływowych ludzi ze świata polityki, biznesu i przemysłu. Spotkania grupy odbywają się raz do roku. W ich trakcie omawiane są najważniejsze dla świata sprawy dotyczące m.in. bezpieczeństwa, polityki czy też gospodarki. Początkowo twierdzono, że tegoroczna konferencja (podobnie jak w zeszłym roku) odbędzie się w Chantilly w stanie Virginia (USA). Dziś wiemy już, że spotkanie odbędzie się w terminie 6-9 czerwca w hotelu Grove w Hertfordshire (w Anglii). 

Poza wszystkimi "fanfarami" wokół spotkania, wciąż jednak najważniejsze pozostaje pytanie: jakie sprawy będą przedmiotem obrad na tegorocznym ultra-tajnym zgromadzeniu Grupy Bildergerg? Koncern Google jest obecnie zaangażowany w "bitwę niezapłaconych podatków" w Wielkiej Brytanii. Doprowadził tym samym do politycznych komentarzy, które w większości wzywają do wprowadzenia "nowego systemu globalnego opodatkowania". Postuluje się, że temat ten będzie jednym z głównych omawianych przez Bilderberg. 

W ostatnich latach odnotowano wzrost uczestników-potentatów cyfrowych. Oprócz gigantów świata oprogramowania, takich jak Craig Mundie, dyrektor ds. badań i strategii w firmie Microsoft (uczestnik Bilderberg 2006-2012) oraz Google CEO Eric Schmidt (uczestnik Bilderberg 2007-2011), kluczowym graczem ma być Peter Thiel, szef Clarium Capital, tj. firmy, która uruchomiła tak znane portale jak Paypal, Facebook, LinkedIn, czy Friendster. 

Czy Google może zostać swoistym "koniem trojańskim" potrzebnym do wdrożenia globalnego systemu podatkowego? Być może. Warto nadmienić, że globalny podatek oznaczać może rychłą perspektywę globalnego rządu, który na pewno byłby na rękę największym z klubu Bilderberg. Obserwatorzy dodają, że dodatkowym pretekstem do tworzenia ram dla globalnego opodatkowania jest gospodarczy kryzys, znajdujący się w "idealnym dla tego momencie". 

Tegoroczne spotkanie Grupy Bilderberg odbędzie się w dniach 6-9 czerwca
w hotelu Grove w Hertfordshire (Anglia). Czy właśnie tutaj zapadną pierwsze ustalenia
co do globalnego systemu podatkowego? (fot. 1.bp.blogspot.com)

Jedno jest pewne: najbogatsi na świecie konsekwentnie zmierzają do tego, aby korporacje mogły wykorzystywać wszystkie międzynarodowe luki podatkowe na ich korzyść. Małe i średnie przedsiębiorstwa, jak również indywidualni przedsiębiorcy niewiele mają tutaj do gadania - w zasadzie liczy się dziś jedynie głos (w tym polityczny) Google oraz Facebooka. Jeśli uda się wypracować jakiś kompromis w ramach Klubu Bildergerg,, to kolejnym krokiem będzie debata grupy G8 (jej spotkanie planowane jest na 17-18 czerwca). 

Choć popularny w kręgach socjalistycznych, pomysł globalnego systemu podatkowego nigdy nie był szeroko debatowany w obawie przed ostrą reakcję opinii publicznej (w 2011 r. wzywano do wprowadzenia globalnego podatku od transakcji finansowych - "podatek Robin Hood" został jednak szybko zapomniany) Być może tegoroczne spotkanie grupy Bilderberg doprowadzi nas do "globalnego podatku Google", który z czasem otworzy politykom drogę do czegoś większego. 

Plany wdrożenia zupełnie nowego globalnego systemu podatkowego powinny martwić każdego, kto ceni pojęcie suwerenności narodowej. Co gorsza, cała ta konstrukcja może zostać wprowadzona bez głosowania obywateli w poszczególnych krajach... Czy Waszym zdaniem prognozy co do tegorocznego spotkania Grupy Bilderberg mogą się sprawdzić? Co dodatkowo może być przedmiotem rozważań nieformalnego klubu?


Źródła: globalresearch/activistpost/indyinasia

Twórcą artykułu jest Victor Orwellsky, autor powieści "Kod Władzy". Powielanie treści artykułu bez podania źródła jest zabronione.
http://www.orwellsky.blogspot.com/2013/06/coraz-blizej-tegorocznej-konferencji.html

- See more at: http://pomocnicy.blogspot.com/2013/04/jak-dodac-informacje-o-ciasteczkach-do.html#sthash.uAMCuvtT.dpuf