Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ekonomia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ekonomia. Pokaż wszystkie posty

środa, 24 stycznia 2018

5 teorii spiskowych związanych z Bitcoinem


Duże zainteresowanie krypto-walutami na rynku, ich szybki i bardzo duży wzrost wartości spowodował, że wokół nich powstały pierwsze teorie spiskowe. Anonimowość twórcy Bitcoina podsyca ciekawość nie tylko inwestorów, ale także rządów różnych krajów, które nie rzadko upatrują w walucie zagrożenie dla gospodarki. Poniżej opisane zostały najpopularniejsze teorie, które krążą w sieci.

1. "Crypto Arms - "tajemny rząd" stworzył krypto-waluty


Ciekawa teoria spiskowa, pojawiła się w 2013 roku na kilku forach związanych z krypto-walutami. Zgodnie z jej treścią główne kraje bloku energetycznego na świecie, takie jak Chiny, USA i Wielka Brytania stoją za utworzeniem waluty i skupują ją w dużych ilościach, spekulując ich wartością. Patrząc jednak na sposób w jaki kraje próbują rozwiązać problem i opodatkować obrót walutami teoria wydaje się mało prawdopodobna.
2. Bitcoin jest udanym projektem NSA


Jedną z najpopularniejszych teorii spiskowych, szeroko rozpowszechnianych w sferze kryptograficznej, jest idea, że ​​Bitcoin został stworzony przez NSA jako eksperyment. Wynalazca Nakamoto Satoshi, który jest powszechnie uważany za inwestora japońskiego, choć pozostaje anonimowy do tej pory, jest podany do tajnego tajnego projektu krypto-walutowego NSA.



3. Twórcami Bitcoina są Chińczycy 


Istnieje szeroko rozpowszechniona teoria spiskowa, że ​​Chińczycy wymyślili Bitcoin. Mogli utworzyć monetę w innym celu, aby zastąpić zależność od dolara amerykańskiego. Teoria może być fałszywa w pewnym aspekcie, biorąc pod uwagę fakt, że kilka miesięcy temu chiński rząd zaatakował ICO w tym kraju i uważa się, że pracuje nad własnym cyfrowym systemem płatności.

4. Satoshi Nakamoto to AI (sztuczna inteligencja)


Teoria, mówiąca o tym, że twórcą najpopularniejszej waluty jest sztuczna inteligencja jest bardzo ciekawym pomysłem. W końcu nikt nie "zdemaskował" Satoshi Nakamoto. Pomimo licznych obław, które miały miejsce przez lata, nie jest to mało prawdopodobne, aby Satoshi Nakamoto nie był człowiekiem. Niektórzy spekulują, że nazwa jest pseudonimem sztucznej inteligencji stworzonej przez nieujawniony rząd. Jest to zdecydowanie jedna z teorii, które są "dalekie od prawdy", chociaż opisy internautów i rozważania są bardzo intrygujące.

5. Biblijne zapowiedzi Bitcoina

Niektórzy ludzie odnoszą się do Księgi Objawienia 13:17, gdzie wspomniano o znaku bestii i twierdzili, że Bitcoin jest jej znakiem.

środa, 6 kwietnia 2016

Rzadkie pierwiastki, które mogą zrewolucjonizować świat energetyki.

Istnieje grupa 50 pierwiastków, które są w stanie całkowicie zrewolucjonizować świat energetyki. Energia jaka jest z nich wytwarzana pozwala na tworzenie małych i bardzo wydajnych elementów. Obecnie tworzy się między innymi z nich najmniejsze chipy komputerowe czy turbiny wiatrowe.

 źródło: f.tqn.com

Wyobraźmy sobie, że całkowicie rezygnujemy z paliw. Dosłownie, nie są one nam zupełnie potrzebne. Wyobraźmy sobie upadające olbrzymie koncerny, wielkie firmy i państwa, których głównym źródłem PKB jest eksport ropy naftowej. Nagle znika całkowicie problem z Państwem Islamskim! Brzmi niewiarygodnie, prawda?

W grupie tych pierwiastków znajduje się między innymi kobalt, gal, ind. Cały problem związany z realizacją "planu naprawienia świata" polega na ilości i szybkości wydobywania tych materiałów. Według Departamentu Energii stajemy w obliczu bardzo niepokojących zmian. Niebawem może dojść do sytuacji, w której postęp technologiczny przewyższy możliwą ilość pozyskiwania tych pierwiastków, ponieważ obecnie co roku na całym świecie produkuje się ich tylko około kilku tysięcy ton. To liczba stanowczo za mała w stosunku do ogólnego zapotrzebowania. Aby zobrazować wartość tych pierwiastków na rynku najlepiej jest przytoczyć dane. Wartość złota w ciągu ostatniej dekady zmalała o 40%, wartość rzadkich pierwiastków stale rośnie i można ją wyceniać w liczbach przynajmniej sześciocyfrowych. Dlatego większość transakcji odbywa się po cichu. Opinia publiczna o nich po prostu nie ma nawet pojęcia. 

W jaki sposób się je pozyskuje?

Najczęściej pozyskiwane są one dodatkowo przy wykopach miedzi. Niestety ich rozmieszczenie jest trudne do zlokalizowania, dlatego nawet firmy wydobywcze powoli rezygnują z zaangażowania w ten rodzaj surowca, ponieważ ich podaż nie jest jeszcze stabilna. Wymagają one natomiast bardzo dobrej i drogiej technologii.

Kto produkuje największą ilość tych rzadkich metali?

Odpowiedzi szukać należy w Azji. Chiny są największym producentem, państwowe koncerny posiadają wręcz większość rynku ogólnoświatowego. Bardzo rzadko się o tym wspomina w odniesieniu do ogólnej wartości PKB tego kraju. Chyba, że wspomni się rok 2010 kiedy to, konflikt gospodarczy między Chinami a Japonią był zaostrzony. W tym okresie państwo środka zmniejszył dostawy pierwiastków, a Japonii groził całkowitym odcięciem dostaw. 

Dlaczego Unia Europejska nie angażuje się w ten sektor gospodarki?

Wydobywanie tych pierwiastków przy obecnie znanej technologii łączy się z bardzo dużym zanieczyszczeniem środowiska. Dlatego w końcu zeszłego roku trwały rozmowy na temat dużych inwestycji, które w przyszłości mają pozwolić na skuteczniejsze wydobywanie rzadkich metali.

źródło: nytimes.com

czwartek, 9 kwietnia 2015

Zaskakująca wiadomość! Powierzchnia lasów na świecie rośnie!

Obawy przed nagłym spadkiem powierzchni lasów na Ziemi okazują się być nieco przedwczesne, jak pokazują zdjęcia satelitarne poziom zalesienia naszej planety wcale bowiem nie maleje. 
 
Lasy deszczowe są wycinane przede wszystkim w Brazylii i w Azji
 
Niebywały wzrost liczby ludności w ostatnim stuleciu sprawił, że wyżywienie tych ogromnych mas ludzkich wymagać będzie dalszej wycinki lasów na całym świecie i urządzania na ich miejscu pól uprawnych. Czy zatem w najbliższych dekadach lasy zostaną wytrzebione do tego stopnia, że będziemy mogli je oglądać jedynie w parkach narodowych i rezerwatach? Takim mrocznym scenariuszem straszą nas media i ekolodzy, ale czy ma to związek z rzeczywistością?

Niezwykle cennych danych w tym temacie dostarczają nam krążące wokół Ziemi satelity, na podstawie zrobionych przez nie zdjęć można ocenić poziom zalesienia na planecie. Ku ich zaskoczeniu okazało się, że w ciągu ostatnich 20 lat pomimo znacznego ubytku powierzchni lasów w Ameryce Południowej i Azji Południowo-Wschodniej w innych rejonach, szczególnie Australii i Afryce Subsaharyjskiej lasy powiększyły się w tak znaczącym stopniu, że wyrównały poniesione straty. Lasy powracają także w byłych republikach sowieckich gdzie wiele ogromnych, należących do państwa gospodarstw rolnych upadło i na byłych polach i pastwiskach z powrotem wyrastają drzewa. Inaczej rzecz wygląda w Chinach, tam, szczególnie na wschodzie kraju chcąc osłonić się przed burzami piaskowymi z leżących w środkowej części kontynentu pustyń władze same prowadzą szeroko zakrojoną akcję sadzenia drzew i tworzenia naturalnej bariery ochronnej.

fot. Nature.com

Analizy dokonano przy pomocy metody pozwalającej na określenie ile biomasy lub żywej materii znajduje się na powierzchni planety, jak łatwo się domyślić strefy zalesiony posiadały tej biomasy najwięcej.Odrębną sprawą pozostaje jednak fakt, że lasy deszczowe np. w Brazylii wciąż są wycinane co wpływa bezpośrednio na ginięcie wielu gatunków zwierząt i roślin.
 
 
Występowanie lasów deszczowych na świecie



środa, 22 października 2014

W jakim stanie jest amerykańska gospodarka? 19 ciekawych faktów, które dadzą do myślenia

Czy Stany Zjednoczone podniosły się po kryzysie? Czy recepta jaką zaplanowano by ratować amerykańską gospodarkę zadziałała? Media głównego nurtu powiedzą: "oczywiście". Poniżej natomiast garść faktów, które nie są już tak optymistyczne.

http://theeconomiccollapseblog.com



1. Odliczywszy inflację średni dochód gospodarstwa domowego w USA jest o 8% niższy niż przed początkiem recesji.

2. Liczba osób pracujących na niepełen etat wzrosła od grudnia 2007 o 54%, z kolei w tym samym okresie liczba pełnych etatów spadła o ponad milion.

3. Ponad 7 milionów pracujących na niepełen etat byłoby chętnych zacząć pracę na pełnym etacie.

4. Praca zdobyta w okresie "poprawy" amerykańskiej gospodarki daje o 23% niższe wynagrodzenie niż ta przez początkiem recesji.

5. Dwa razy więcej bezrobotnych zrezygnowało z jakiegokolwiek poszukiwania pracy w stosunku do ilości osób, które zrobiły to samo w grudniu 2007.

6. Zanim zaczęła się recesja w 2007 blisko 17% bezrobotnych pozostawało bez pracy przez ponad pół roku, dziś jest to ponad 34%.

7. Z powodu braku odpowiedniej pracy blisko połowa absolwentów college'ów pozostaje na utrzymaniu rodziców średnio przez kolejne dwa lata.

8. Według nowej metodologii w Kalifornii na poziomie ubóstwa żyje 23,4% mieszkańców.

9. Jak podaje New York Times, "typowe amerykańskie gospodarstwo domowe" jest obecnie warte 36% mniej niż przed dekadą.

10. W roku 2008 przeciętne gospodarstwo domowe z 5% najbogatszych posiadało 16,5 raza więcej niż średnia dla całej populacji. Obecnie ich majątek jest 24 razy większy.

11. Ilość małych biznesów spadła do najniższego w historii poziomu.

12. Aż 31% pożyczek w USA stanowią ponownie kredyty subprime

13. Kryzys łupkowy: średni koszt wydobycia baryłki ropy ze złóż znajdujących się w łupkach wynosi około 85 dolarów. W chwili obecnej istnieje ryzyko, że cena ropy zbliży się właśnie do tego poziomu.

14. Jeśli weźmiemy pod uwagę siłę nabywczą to Chiny są już teraz większą gospodarką od amerykańskiej.

15. 49 milionów Amerykanów ma współcześnie kłopoty z zapewnieniem sobie bezpiecznego dostępu do żywności.

16. W USA znajduje się co najmniej sześć banków uznanych za "za duże by upaść".

17. 113 najwyżej postawionych pracowników Rezerwy Federalnej zarabia średnio 246 506 dolarów rocznie.

18. Dług narodowy Stanów Zjednoczonych w roku podatkowym 2014 uległ powiększeniu o ponad trylion dolarów.

19. Około 40 milionów dolarów wydano na wakacje Baracka Obamy i jego rodziny.

źródło: ZeroHedge

czwartek, 27 marca 2014

Zobacz jak wygląda ekologiczny drapacz chmur nad amazońską dżunglą

Rainforest Guardian - Strażnik Lasów Deszczowych to nazwa drapacza chmur zaprojektowanego przez grupe chińskich architektów - Jie Huang, Jin Wei, Qiaowan Tang, Yiwei Yu i  Zhe Hao. Konstrukcja ma mieć kształt zbliżony do kwiatu lotosu i "wyrastać" bezpośrednio z amazońskiej dżungli.

Dzięki swojemu oryginalnemu kształtowi zajmować on będzie względnie niedużą powierzchnię a będzie przy tym zdolny gromadzić zapasy wody z deszczu, która następnie będzie podlegać procesowi filtracji i magazynowana w specjalnie opracowanych, gąbczastych "korzeniach", które zwisać będą z górnej platformy budynku. Ich forma ma sprawiać, że cała konstrukcja nie będzie naruszać delikatnego ekosystemu dżungli, w razie potrzeby woda może być przechowywana bądź też przetransportowana do gleby podczas suszy. 


evolo.us

Nie bez przyczyny budynek ten nazwano "strażnikiem", jego zadaniem jest bowiem między innymi przeciwdziałanie pożarom lasów deszczowych. W razie potrzeby zmagazynowana woda może być przy pomocy specjalnych latających niewielkich robotów przetransportowana w miejsce wybuchu pożaru i użyta do gaszenia. 
evolo.us

Budynek ma rzecz jasna spełniać również funkcje użytkowe, przeznaczone dla ludzi - u szczytu znajdą się miejsca dla laboratoriów i punktów obserwacyjnych, służących naukowcom do obserwacji ekosystemu dżungli i śledzenia zmian w klimacie. 

Powyższa budowla jest jednym z przykładów proekologicznego zwrotu jaki obserwujemy we współczesnej architekturze. "Rainforest Guardian" póki co znajduje się na etapie koncepcji i pobudzającej wyobraźnie wizualizacji, jednakże wątpliwości budzi wykonalność takiego projektu. W pierwszej kolejności trzeba by wszystkie elementy konstrukcji przetransportować i umieścić w odpowiedniej części dżungli, do tego osoby w nim przebywające musiałyby regularnie otrzymywać dostawy żywności i produktów codziennego użytku co wymagałoby albo drogi albo kosztownego transportu lotniczego. W końcu najważniejsze: kto za to zapłaci?

evolo.us

środa, 29 stycznia 2014

Czy światowa superwaluta uratuje światowe finanse?

Gruntowna przebudowa światowego systemu finansowego oraz stworzenie jednej waluty, która swoim zasięgiem obejmie cały glob - taki pomysł od wielu lat krąży wśród wielu wpływowych ekonomistów. Jakie jednak mogą być tego skutki?

"Rozwiązaniem (bieżących problemów - VO) jest zastąpienie narodowych walut walutą ogólnoświatową" - to słowa byłego głównego ekonomisty Banku Światowego a obecnie profesora na Uniwersytecie w Pekinie i jednego z głównych doradców chińskiego rządu, Justina Yifu Lina. Jego zdaniem sytuacji nie uratuje ani poszerzenie koszyka walutowego o juana ani też jakiekolwiek inne oparcie się na pieniądzach emitowanych przez poszczególne państwa. 
fot. lusi/sxc.hu

Uważa on, że nowa światowa architektura finansowa powinna zostać zaprojektowana i omówiona w ramach spotkań grupy G20, natomiast jej wdrożeniem powinny zająć się przede wszystkim Stany Zjednoczone i Unia Europejska, podczas gdy Chiny powinny pełnić rolę jedynie wspierającą. Lin nie jest w swoich planach osamotniony, podobne pomysłu wiele lat temu przedstawiali między innymi Joseph Stiglitz czy przewodniczący chińskiego banku centralnego Zhou Xiaochuan, który jeszcze w 2009 roku twierdził, że dolar powinien zostać zastąpiony przez inną walutę rezerwową, najlepiej "nie połączoną z poszczególnymi narodami". 

Skąd tak ważne jest oddzielenie waluty światowej od walut narodowych? Według ekonomistów wiąże się to z ryzykiem wykorzystania przez państwo-emitenta siły swojej waluty do pokrywania kosztów swojej polityki przez inne państwa (głównie za pośrednictwem inflacji), czego przykładem jest finansowanie wydatków zbrojnych USA przez inflacyjną politykę dolara.

Światowa waluta to z jednej strony zapowiedź stabilności i bezpieczeństwa, z drugiej jednak, jeśli uznamy postulaty ekonomistów za słuszne, fundament pod budowę wielkiej instytucji kontrolującej ten system. Instytucja ta miałaby znacznie większe uprawnienia i możliwości niż Bank Światowy czy Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Kto zatem sprawowałby nad nią kontrolę? I kto by nią rządził?




środa, 2 października 2013

Wielki wyciek ropy - morze zanieczyszczone bardziej niż myślano

Koncern naftowy BP został oskarżony o zaniżanie liczby baryłek ropy jakie dostały się do Zatoki Meksykańskiej podczas słynnego wycieku jaki miał miejsce w 2010 roku.

plama ropy widziana z kosmosu/fot. WikiCommons
Według amerykańskiego Departamentu Sprawiedliwości 3 lata temu do wody wyciekło 4,2 miliony baryłek nafty, jednak pracownicy naftowego giganta utrzymywali, że w rzeczywistości ilość ta była blisko o połowę mniejsza - podaje serwis RT. Teraz będą zmuszeni zapłacić od 1 100 do 4 300 dolarów kary za każdą baryłkę, co oznacza, że kara w sumie może wynieść nawet 18 miliardów $. Jest o co się spierać, gdyż gdyby karę naliczono według szacunków BP, to jej wysokość wyniosłaby około 10 i pół miliarda. Mimo wszystko jednak jak podają media już teraz koncern ma środki w wysokości 42 miliardów dolarów zarezerwowane na wypłatę odszkodowań. Kwota ta ma zostać podzielona między państwa, które leżą u wybrzeży Zatoki Meksykańskiej i ucierpiały w wyniku wycieku.

Wyciek ropy naftowej w Zatoce rozpoczął się na początku kwietnia 2010 roku po tym jak na platformie wiertniczej Deepwater Horizon doszło do wycieku a następnie wybuchu, w wyniku którego zginęło 11 osób a wiele innych zostało rannych. Sama platforma wkrótce zatonęła a ropa, która dostała się do wody doprowadziła do największej katastrofy ekologicznej w historii Stanów Zjednoczonych. Wyciek trwał do 12 lipca kiedy to na dno została spuszczona ważąca 75 ton kopuła, która zatamowała płynącą ropę. Zdaniem Briana Barra reprezentującego poszkodowane strony firma była nieprzygotowana na podobną sytuację i ignorowała ostrzeżenia o możliwym wycieku.
 

Wydarzenie to boleśnie odbiło się na wizerunku i omal nie doprowadziło BP do bankructwa powodując nagły spadek akcji koncernu na giełdzie w Londynie.

źródło: RT



.

czwartek, 18 lipca 2013

Kryzys idzie dalej: pora na Portugalię

Koszty finansowania zewnętrznego Portugalii wzrosły o 2%, a jej rynek "skurczył się" o ponad 6%. Jose Mario Barroso, szef Komisji Europejskiej podkreśla, że "śledzi sytuację bardzo uważnie i obawia się o stabilną przyszłość Portugalii". Czy to kolejny już kraj, który nie poradzi sobie z globalnym kryzysem?

fot. i.dailymail.co.uk
W ostatnich dniach, dwóch ministrów w Portugalii podało się do dymisji w konsekwencji licznych protestów i oburzenia społecznego. Co istotne, poziom rentowności portugalskich obligacji sugeruje, że inwestorzy są mniej pewni, czy kraj ten będzie w stanie spłacać swoje międzynarodowe zobowiązania.

Jose Mario Barroso, przewodniczący Komisji Europejskiej powiedział: "początkowa reakcja rynków pokazuje oczywiste ryzyko i obawę, że niedawno zbudowana wiarygodność finansowa Portugalii może być zagrożona. Jeśli dojdzie do silniejszego załamania się portugalskiej gospodarki, będzie to szczególnie szkodliwe dla obywateli, krajowych przedsiębiorców oraz kontrahentów zagranicznych". 

W maju 2011 roku Portugalia otrzymała 102 miliardy dolarów dofinansowania. Kluczowym warunkiem było założenie o podjęciu radykalnych środków i oszczędności. Po dwóch latach od otrzymania pierwszego pakietu pomocowego, Portugalczycy są coraz bardziej źli na kierunki wydatkowania środków przez rząd jak i realizowaną przez niego politykę. 

Czy Waszym zdaniem Portugalia ma szansę poradzić sobie z kryzysem?



Twórcą artykułu jest Victor Orwellsky, autor powieści "Kod Władzy". Powielanie treści artykułu bez podania źródła jest zabronione.

sobota, 23 marca 2013

Rand Corporation: "think tank", który kontroluje Amerykę

W naszym współczesnym świecie istnieją pewne instytucje władzy o ogromnym wpływie. Nie chodzi mi tutaj o rządy poszczególnych państw, agencje wywiadowcze, czy nawet organizacje wojskowe. Nie są to także politycy z pierwszych stron gazet, stratedzy, czy nawet dobrze płatni zabójcy...

Czy Rand Corporation może mieć wpływ
na wydarzenia rozgrywające się na całym świecie?
(fot. newdawnmagazine.com)
Artykuł odnosi się do instytucji, które wprowadzają najnowsze paradygmaty obowiązujące nas wszystkich. Tavistock Institute, Heritage Foundation, Grupa Bilderberg, Monsanto, Goldman Sachs, JP Morgan, Carlyle Group - to tylko niektóre z licznych podmiotów "rozdających karty" we współczesnym świecie. 

Jednak jedna z najbardziej wpływowych współcześnie instytucji wydaje się wysuwać na prowadzenie. Chodzi mi o Rand Corporation z siedzibą w Kalifornii. To amerykański "think tank", a zarazem organizacja badawcza non-profit. Rand Corporation pierwotnie został stworzony dla potrzeb Sił Zbrojnych USA 14 maja 1948 roku w Santa Monica na bazie programu wojskowego o tej samej nazwie (RAND). 

Obecnie Rand Corporation posiada około 1600 pracowników w sześciu siedzibach - trzy znajdują się w USA, kolejne trzy w Europie. Obecnie instytucja prowadzi badania w zakresie obronności, terroryzmu, edukacji, a nawet zdrowia. Jej wpływ na funkcjonowanie społeczeństwa, polityki i światowej ekonomii wyraźnie wzrasta.

Przyjrzyjmy się wyciągowi ze statutu Rand Corporation (tzw. "mission statement"): "Misją organizacji jest popierać i promować cele naukowe, edukacyjne i dobroczynne, dla publicznego dobrobytu i bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej”. Rozwój badań, publikowanie ich wyników, a także bieżąca analiza sytuacji wewnętrznej i zewnętrznej USA stały się gruntem, na którym wyrosły najważniejsze zasady funkcjonowania Rand.

Celem Rand Corporation od samego początku było promowanie "społecznej atmosfery moralnej dwuznaczności" w imię priorytetów osobistych i narodowych. Zrobili to najpierw poprzez stworzenie tzw. "Rational Choice Theory", czyli teorii, która postuluje, że przy podejmowaniu wszelkich decyzji osoba (lub rząd) musi działać tak, aby maksymalizować korzyści osobiste. Zasadniczo, zdaniem instytucji, cel uświęca środki, a sumienie nie jest czynnikiem, który należy traktować poważnie, jeśli chce się odnieść sukces...

W Rand Corporation od samego początku pracowały osoby o  ponadprzeciętnej  inteligencji i osobowości.
Kreowane przez instytucję analizy  i teorie znajdują swój oddźwięk po dzień dzisiejszy.
(fot. rmiglobal.files.wordpress.com)

Rand Corporation daje nam wgląd w przyszłość propagandy. Instytucja już teraz uczestniczy w procesie ustalania tego, co będzie napisane w książkach amerykańskich dzieci i studentów. Fakt, że elementy teorii postulowanej przez Rand Corporation "przemycane" są w programach telewizyjnych i reklamach w najlepszym czasie antenowym świadczy jedynie o ogromnych wpływach Rand Corporation.

Z usług badawczych instytucji korzysta dziś wiele agencji państwowych na całym świecie, niektóre z nich ślepo wdrażają podsuwane im rozwiązania w życie. Za "fachowością i obiektywizmem" Rand Corporation przemawiać może długa lista jej wybitnych pracowników. Na uwagę zasługuje chociażby Kenneth Arrow (ekonomista, laureat nagrody Nobla), John Forbes Nash (matematyk, laureat nagrody Nobla za twierdzenie z teorii gier), Herman Kahn (teoretyk wojny jądrowej), czy Donald Rumsfeld (dwukrotny sekretarz obrony Stanów Zjednoczonych).

Czy Waszym zdaniem Rand Corporation to niedoceniony gracz na arenie międzynarodowej? 


Źródła: nationalaffairs/forbes/mentalfloss

Twórcą artykułu jest Victor Orwellsky, autor powieści "Kod Władzy". Powielanie treści artykułu bez podania źródła jest zabronione.
http://www.orwellsky.blogspot.com/2013/03/rand-corporation-think-tank-ktory.html

- See more at: http://pomocnicy.blogspot.com/2013/04/jak-dodac-informacje-o-ciasteczkach-do.html#sthash.uAMCuvtT.dpuf