Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kontrola umysłu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kontrola umysłu. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 15 kwietnia 2021

W 1983 roku CIA napisało dziwny raport o przekraczaniu czasoprzestrzeni za pomocą umysłu



W 1983 roku CIA napisała niejasny raport dotyczący „Doświadczenia bramy”, twierdząc, że odmienny stan ludzkiej świadomości może być w stanie przekroczyć czas i przestrzeń. Po dziesięcioleciach dokument został odtajniony i obecnie przeżywa odrodzenie w mediach społecznościowych. Jednak pomimo tego, co widzieliście na TikTok i YouTube, dokument nie dostarcza dowodu na istnienie „Prawa przyciągania” ani nie ujawnia korzyści płynących z wysyłania „dobrych wibracji” do wszechświata.




29-stronicowy dokument - zatytułowany „ Analiza i ocena procesu bramkowego ” - został odtajniony w 2003 roku. Uważa się, że raport był częścią szerszego dochodzenia CIA dotyczącego tego, czy koncepcje kontroli umysłu i hipnozy mogą być wykorzystane w okresie Zimnej Wojny. To bardzo rozwlekły i obszerny raport, który dotyka wszystkiego, od neuronauki po mechanikę kwantową, wahając się między twardą nauką a pseudonauką, jakby kołysał się między nimi na linie. Zasadniczo sprowadza się to do zbadania przez CIA idei wywołania głębokiego doświadczenia poza ciałem, które mogłoby zostać dostrojone do jakiejś wyższej sfery poza rzeczywistością.



„Zasadniczo doświadczenie Gateway to system treningowy zaprojektowany, aby zwiększyć siłę, skupienie i spójność amplitudy i częstotliwości wyjściowej fali mózgowej między lewą i prawą półkulą, aby zmienić świadomość, przenosząc ją poza sferę fizyczną, aby ostatecznie uciec nawet ograniczenia czasu i przestrzeni ”, czytamy w raporcie.

Technika ta, zwana Gateway Process, opiera się na pomysłach opracowanych przez Monroe Institute, organizację non-profit zajmującą się badaniem ludzkiej świadomości. Teoria głosi, że pewne ćwiczenia mogą pozwolić mózgowi na „synchronizację półkulową”, podczas której fale mózgowe w prawej i lewej półkuli synchronizują się z tą samą częstotliwością i amplitudą. Raport argumentuje, że hemisynchronizację można osiągnąć poprzez serię ćwiczeń przypominających medytację, podczas słuchania zestawu fal dźwiękowych, znanych jako taśmy bramy.

Zgodnie z raportem wszechświat jest złożonym systemem „oddziałujących pól energii”, w których stany są po prostu zmianami energii. Ludzka świadomość nie jest inna, to tylko wibracyjny wzór energii. Raport mówi, że gdy osiągnięta zostanie synchronizacja półprzewodnikowa, może ona wywołać odmienny stan świadomości, w którym wibracja świadomości osoby jest wolna od fizycznej rzeczywistości i dostraja się do tego czystego pola energetycznego.

Opierając się na ideach splątania kwantowego, raport twierdzi, że ludzka świadomość może dogłębnie zmienić wszechświat, ponieważ rzeczywistość jest projekcją holograficzną; część koduje całość. W tym zrozumieniu rzeczywistości wszystko jest głęboko połączone w matrycy połączonych ze sobą wibracji energii, od twojej świadomości po głębiny wszechświata.

„Ta świadomość uczestniczy we wszechwiedzącym, nieskończonym kontinuum świadomości, które jest cechą charakterystyczną energii zawsze obecnej” - kontynuuje raport. W związku z tym należy zauważyć, że kiedy osoba doświadcza stanu poza ciałem, w rzeczywistości projektuje tę wieczną iskrę świadomości i pamięci, która stanowi ostateczne źródło jego tożsamości, aby pozwolić jej bawić się i uczyć od wymiarów zarówno wewnątrz, jak i poza światem czasoprzestrzennym, w którym jego fizyczny składnik cieszy się obecnie krótkim okresem rzeczywistości. "

Niektórzy czytelnicy raportu wniknęli głębiej w tę ideę i potraktowali ją jako dowód prawa przyciągania - filozofii, według której pozytywne myśli przynoszą pozytywne skutki w życiu człowieka, a negatywne - negatywne.

Więc co z tym wszystkim zrobić? Dokument niewątpliwie jest ciekawą lekturą, ale nie należy go traktować jako naukowego, pomimo języka naukowego i koncepcji, na którą się wzoruje. Wiele pomysłów zawartych w raporcie pochodzi z prawdziwych badań naukowych, ale po złożeniu ich w całość nie można ich przetestować. Jest też wiele wątpliwych teorii i przeskoków logiki wplecionych w ten miks.

Ale hej, nie pozwól nam powstrzymać Cię w podróży do królestwa poza tą rzeczywistością ;))

wtorek, 31 lipca 2018

Jak świat oglądają obywatele Chin

Władze Chin dbają o to aby obywatele byli w odpowiedni sposób poinformowani. Wiadomości jakie czytają są skrupulatnie opracowywane. W Europie taki sposób przekazywania informacji nazwany by był czystą propagandą.

"Wybory prezydenta"

Zabawny krótki film, opublikowany przez chińskie władze idealnie przedstawia podejście do władz takich krajów jak USA i UK. Sugeruje niestabilność władzy wynikająca z złej formy między innymi wyborów prezydenckich. W tym filmie dowiemy się, że w Chinach każdy może zostać prezydentem, wystarczy że będzie ambitnie dążył do celu. System wyborów oparty jest na wieloletnich testach, które doprowadziły do stabilizacji całego systemu. W opozycji do "jedynej słusznej władzy" pokazane są wybory w dwóch państwach. W Wielkiej Brytanii demokracja porównywana jest do brytyjskiego programu "Britain's got talent". Amerykański system nie jest lepiej pokazany, w filmie pojawia się Barack Obama z zespołem politycznym w którym znajdują się takie gwiazdy jak Katy Perry czy Oprah. Wszyscy  bohaterzy "american dream" wykonują zabawny taniec do słynnej piosenki koreańskiego zespołu Psy "Gangnam Style". Demokracja, jak sugeruje film, jest jak grupa fanów głosujących na swojego ulubionego zawodnika w spektaklu.



Anglojęzyczny rap Chuckie

Chuckie jest produktem propagandy, chiński raper sponsorowany przez rząd publikuje różne materiały. Od chwytliwych utworów, z dużą popularnością "This is China", który w ciekawy sposób pokazuje skarby tego olbrzymiego kraju po utwory typowo propagandowe podkreślające wspaniałość komunizmu.
"This is China" jest mowa o regulacjach dotyczących broni w Chinach. Całkowitym zakazie posiadania i poczuciu bezpieczeństwa obywateli. Czym zdaniem władz Chin Amerykanie, nie mogą się pochwalić.

 




czwartek, 28 czerwca 2018

System oceny obywateli - istnieje i funkcjonuje bardzo dobrze

W jednym z odcinków serialu "Czarne Lustro" widzowie mogli obejrzeć futurystyczny obraz świata, w którym relacje międzyludzkie odzwierciedlane były przez system scoringu. Każda usługa, gest czy uśmiech była oceniana. Brak pozytywnej oceny doprowadzał jednostki do pewnego rodzaju wykluczenia z społeczeństwa. Zła ocena uniemożliwiała korzystanie z środków transportu, dóbr. W Chinach ocena wiarygodności obywateli istnieje. Chociaż nie jest ona rozbudowana w taki sposób jak to opisuje fikcyjna historia społeczności. Przekonajcie się na czym polega system oceny obywateli.




11.14 mln osobom odmówiono możliwości skorzystania z lotów samolotem, 4,25 mln osobom odmówiono transportu szybkimi pociągami. Takie dane podała na koniec kwietnia gazeta "Global Times". Nikt do końca nie wie, dlaczego tak duża liczba osób nie mogła skorzystać z transportu. Wiadomo na pewno że decyzja podjęta została na podstawie systemu oceny obywateli. W Chinach system działa bardzo sprawnie i od kilku lat decyduje o tym, kto ma prawo korzystać między innymi z transportu. 

Na ocenę obywatela składa się wiele czynników, zaczynając od kwestii finansowych przez społeczne czy poglądy polityczne. Na czarną listę mogą trafić osoby, które niedopłaciły grzywny, spóźniły się z ratą kredytu czy utrzymują znajomość z osobami "podejrzanymi".

Nie tylko transport

Rząd Chiński chce kontrolować każdy aspekt życia obywateli, dlatego osoby które znajdą się na "czarnej liście", z powodu awanturowania się w miejscu publicznym mogą spodziewać się kary w postaci np spowolnienia dostępu do internetu, czy zablokowania możliwości wzięcia kredytu. 







- utratą możliwości pracy w państwowych spółkach
- utratą dostępu do pomocy społecznej
- ściślejszą kontrolą podczas odprawy
- utratą możliwości pracy na wysokich stanowiskach w firmach z branży spożywczej i farmaceutycznej
- brakiem możliwości zarezerwowania kuszetki w pociągach
- brakiem możliwości rezerwacji pokoju w lepszych hotelach i stolików w lepszych restauracjach
- odmówienie usług przez agencje turystyczną
- odrzuceniem wniosków o przyjęcie dzieci do lepszych, prywatnych szkół

źródło zdjęcia innovationiseverywhere.com

środa, 30 maja 2018

Walka z opozycją w Francji

W jaki sposób można tłumić opozycję? Wystarczy wprowadzić prawo, które ma na celu blokowanie "fałszywych wiadomości". Nie mówimy tutaj o skandalach obyczajowych jakie mają miejsce w USA. Tylko o o sytuacji, w której opozycja analizuje zmiany prawa opisując konsekwencje - takie publikacje będą blokowane. 



Francuskie raporty AFP :


Francja jest najnowszym krajem, który próbuje walczyć z plagą fałszywych wiadomości z przepisami - ale przeciwnicy twierdzą, że prawo nie zadziała, a nawet może zostać użyte do uciszenia krytyków.

Projekt ustawy, mający na celu powstrzymanie tego, co rząd nazywa "manipulacją informacją" w okresie poprzedzającym wybory, zostanie przedyskutowany w czwartek w parlamencie z myślą o jego wprowadzeniu w życie podczas przyszłorocznych europejskich plebiscytów parlamentarnych.

Pomysł na projekt ustawy przyszedł prosto od prezydenta Emmanuela Macrona, który sam był celowany podczas kampanii w 2017 roku przez internetowe plotki, że jest gejem i miał tajne konto bankowe na Bahamach.

Zgodnie z prawem władze francuskie byłyby w stanie natychmiast wstrzymać publikację informacji uznanych za fałszywe przed wyborami.

czwartek, 25 stycznia 2018

Czy żywność i woda skażone są fluorem aby kontrolować społeczeństwo?

W sieci co jakiś czas pojawiają się nowe informacje na temat teorii dotyczącej celowego podtruwania obywateli przede wszystkim Stanów Zjednoczonych, ale także każdej osoby na świecie która kupuje produkty największych koncernów żywieniowych. Zdaniem niektórych, firmy takie jak Nestle, Crest, Kellogg's celowo dodają fluorek do produktów, który w niewielkich ilościach podawany regularnie negatywnie wpływa na zdrowie. 


Obecnie 372 miliony osób w 24 krajach korzysta codziennie z wody z dodatkiem fluorku. Debata nad zasadnością dodawania tej substancji trwa ciągle już od ponad pół wieku. Zwolennicy teorii nazywanej przez niektórych "spiskową" twierdzą, że dodawanie fluorku do wody ma na celu osłabienie zdrowia publicznego. Co więcej są lekarze, dentyści którzy twierdzą że fluoryzacja wody nie wpływa pozytywnie i nie zmniejsza próchnicy zębów. Do całej debaty należy dodać wątek działan z okresu II Wojny Światowej, który został poruszony przez użytkowników Reddit. Niektórzy przytaczają historię więźniów, którym podawano wodę z fluorem, aby utrzymać ich w stanie posłuszeństwa. Takie działania mieli prowadzić zarówno naziści jak i na terenie Rosji w gułagach. 

Ian Stephens, pisarz publikujący artykuły w australijskim czasopiśmie "Alternative News"
twierdzi, że został poinformowany przez chemika i badacza Charlesa E Perkinsa, który napisał książkę" The Truth About Water Fluoridation " , że naziści przewidzieli daleko idący plan kontroli masowej i zmniejszenia populacji za pomocą leków w wodzie które mogą powodować bezpłodność u kobiet.

"Powtarzające się dawki nieskończenie małych ilości fluorku z czasem zmniejszą siłę jednostki, by stawić opór dominacji, powoli zatruwając i odradzając pewien obszar mózgu, czyniąc go poddanym woli tych, którzy chcą nim rządzić" - napisał Perkins. "Mówię to z całą powagą i szczerością naukowca, który poświęcił prawie 20 lat badań nad chemią, biochemią, fizjologią i patologią fluoru - każdą osobę, która pije sztucznie fluorowaną wodę przez okres jeden rok lub więcej nigdy już nie będzie tą samą osobą psychicznie lub fizycznie. ".

Czy to jedynie teoria spiskowa?

Istnieją bardziej poważne naukowe obiekcje co do fluoru, liczne badania przeprowadzone przez Harvard i China Medical University w Szanghaju pokazały, że fluorek może być związany ze zmniejszonym IQ u dzieci, a nawet sugerować, że może być toksyczny dla rozwijającego się mózgu. Wykazano, że fluorek na wysokich poziomach niszczy męski układ rozrodczy królików. Fluor obniża funkcję tarczycy . Jedno badanie powiązało to z rakiem kości u chłopców . Rada Nuffield z 2007 r. W sprawie bioetyki W raporcie stwierdzono, że stosunek korzyści do ryzyka fluoryzacji wody jest niejasny z powodu braku dobrych dowodów, że istnieją alternatywy dla fluoryzacji wody i że rola zgody jest traktowana priorytetowo, gdy istnieją potencjalne szkody.



środa, 3 stycznia 2018

Anonimowe posty? Nie istnieją - Facebook współpracuje i udostępnia

W każdym roku Facebook otrzymuje dziesiątki tysięcy próśb o dane na całym świecie. Wnioski kierowane są z rządowych placówek i najczęściej kończą się rewizjami, wezwaniami do ograniczenia określonych rodzajów treści itp. Według nowego raportu ilość wniosków rośnie w zastraszającym tempie. 


Według QZ.com , w USA, liczba żądań wzrosła o 26%, w przeciągu sześciu miesięcy od 2016 do pierwszych sześciu miesięcy 2017, podczas gdy na całym świecie, całkowita liczba wzrosła o około 21%. Od 2013 r., Kiedy firma zaczęła udostępniać dane na temat wniosków rządowych, liczba w USA stale rośnie - w ciągu czterech lat wzrosła w przybliżeniu trzykrotnie.

Ta informacja może być szokująca dla wielu użytkowników, którzy pomimo wszystko chcą dbać o swoją prywatność. Joe Joseph, z Daily Sheeple , również nie oszukuje rzeczywistości Facebooka. "Tak zaprojektowany jest Facebook "- mówi Joseph.


"Trzeba pamiętać, że Zuckerberg miał" kapitał zalążkowy ", a pozostałe pieniądze pochodziły od firm frontowych CIA, które włożyły w to wiele zasobów i ... zasadniczo myślą o tym jak o zasiewie; Facebook przyniesie owoce.

Nie sądzę, że zdali sobie sprawę, jak duże to się stanie. Ale mogę wam powiedzieć, że otrzymują tak wiele informacji i informacji z mediów społecznościowych: nie sądzę, że odejdą, nawet gdybyśmy tego chcieli"

środa, 25 października 2017

Chiński mur dla Internatu



Większość treści, którą na co dzień przeglądamy jest blokowana na terenie Chin. Rząd kontroluje większość informacji jakie przepływają z świata za pomocą "wielkiej zapory". 


Chiny prowadzą jeden z najbardziej wyrafinowanych mechanizmów cenzury online, znany jako Wielka Zapora. Cenzorzy trzymają się tego, co można publikować w internecie, szczególnie treści uważanych za potencjalnie podważające rządzącą partię komunistyczną. 

Wielka Zapora jest rozbudowanym systemem nadzoru i kontroli treści internetowych, które uniemożliwia osobom w Chinach dostęp do określonych stron internetowych i stron. Blokuje treść krytyczną dla chińskiego rządu lub obejmuje takie kontrowersyjne wydarzenia polityczne, jak protest na placu Tiananmen czy ruchy duchowe, takie jak Falun Gong.

Zgodnie z monitorem cenzury Greatfire.org około 171 spośród 1000 największych stron internetowych na świecie jest blokowanych, w tym Google, Facebook i Twitter. Aby uzyskać dostęp do tych witryn, chińscy internauci mogą korzystać z usług VPN, chociaż rząd stara się utrudnić do nich dostęp w ostatnich latach. 

Chiński rząd centralny ma dwa główne sposoby kontrolowania tego, co obywatele widzą w internecie: Wielka Zapora, nazywana przez obcokrajowców, która jest systemem ograniczającym dostęp do zagranicznych stron internetowych, które rozpoczęły się pod koniec lat 90. i Złotą Tarczą , system krajowego nadzoru utworzony w 1998 r. przez Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego. 

W sektorze, można powiedzieć kontroli treści jest zatrudnionych około 100 000 osób zarówno przez państwo, jak i prywatne firmy, które regularnie kontrolują internet w Chinach.

Około 600 mln +  internautów ma utrudniony dostęp do oficjalnie zablokowanych witryn, takich jak Facebook, YouTube, Wikipedia, Twitter i wiele innych.

czwartek, 28 września 2017

Masowa hipnoza - cz.2

Kontrolowanie opinii publicznej, wywoływanie pozytywnych i korzystnych reakcji na produkt to efekt badań doktora Delgado. 

Eksperymenty miały miejsce w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych. Być może najbardziej znanym z nich jest mikrosekundowy błysk produktów Coco-Cola na ekranach kinowych. Publiczność zupełnie nie zdawała sobie sprawy z tego, że widzieli obraz prezentujący produkt. Wstawienie kilku klatek w kinową produkcję prezentujących Coca Colę pozytywnie wpłynęła na zwiększony popyt i sprzedaż popularnego napoju.

Kolejne badania jakie przeprowadzono dotyczyły wpływu dźwięków muzyki na sposób zachowania się osób w dużych centrach handlowych. Podprogowy przekaz polegał na dodaniu do piosenki słów bardzo szybko wypowiadanych, tak że teoretycznie były one dla słuchających niezrozumiałe. Podświadomie jednak miały one wpływ, którego efektem była mniejsza liczba kradzieży w sklepie. Można zatem założyć, że przekaz o zupełnie innej treści, mógłby wywołać np. zachowania agresywne dużej grupy ludzi.

Istnieją także eksperymenty polegające na wykorzystaniu bezprzewodowych połączeń szerokopasmowych. Fal, które które są konwertowane na obrazy i dźwięk. Teoretycznie fale emitowane przez telewizję, choćby tylko okazjonalnie, z taką niską częstotliwością, mogą wpływać na nas w sposób bezpośredni. Poniższy film prezentuje zasady działania:





środa, 27 września 2017

Masowa hipnoza - cz1



Większość osób słysząc o zbiorowej hipnozie uśmiecha się z niedowierzaniem. Brak wiary w tego typu zjawiska jest całkowicie normalny. W końcu perspektywa utraty kontroli nad własnym ciałem czy umysłem jest przerażająca. Niestety istnieją dobrze udokumentowane eksperymenty, które udowadniają, że masowa hipnoza jest możliwa.

Dr. Jose Delgado objął stanowisko wykładowcy na Uniwersytecie Yale w 1950 roku. Był pierwszą osobą, która poważnie rozpoczęła teoretyzowanie na temat stymulacji elektrycznej mózgu. W oparciu o pierwsze badania przeprowadzone na kotach w Szwajcarii, Delgado był przekonany, że istnieje możliwość manipulacji bodźcami elektrycznymi w mózgu kontrolując w ten sposób mózg i reakcje. Na tej podstawie rozpoczęto badania na ludziach. Pierwsze eksperymenty odniosły sukces, koncentrowały się na przemieszczaniu kończyn u badanych pacjentów poprzez stymulację elektryczną.

Kim byli pacjenci? Przede wszystkim osoby z ciężką schizofrenią, dla  których jak ówcześnie sądzono jedynym sposobem leczenia jest lobotomia. Deldago opracował urządzenie pozwlające na stymulację konkretnej części mózgu, udowadniając tym samym, że można kontrolować emocje pacjentów od radości po żal i wściekłość, a nawet popęd seksualny.
Jego badania nad osobami chorymi zostały wyparte przez leki, które mniej inwazyjnie wpływały na jakość życia chorych.

Delgado poszedł dalej z badaniami, uważał, że istnieje możliwość wszczepiania niewielkiego chipu i zdalne kontrolowanie zachowań ludzi. Swoje teorie potwierdził przeprowadzonym eksperymentem na byku, którego agresję dosłownie "wyłączył zdalnie".

Poniższy film pokazuje w jaki sposób dokonano tego przełomowego odkrycia.




wtorek, 25 kwietnia 2017

Jak rząd wypuszcza fałszywe informacje w celu kontroli opinii publicznej



Nie od dziś wiadomo, że w mediach można się natknąć na fałszywe informacje. Dostęp do rzetelnych mediów bywa często utrudniony, dla obywateli Chin jest prawie niemożliwy. Zeszłoroczny raport przedstawia brutalną prawdę o mediach kontrolowanych przez rząd.


488 milionów fałszywych informacji, postów w mediach społecznościowych jest co roku udostępnianych, puszczanych w obieg. Wszystko po to aby odwrócić uwagę od najistotniejszych decyzji podejmowanych na bieżąco. Naukowcy podkreślają, że zanim rozpoczęli badania nie zdawali sobie sprawy z kontroli przepływu danych na tak szeroką skalę.

W Chinach prowadzona jest operacja na szeroką skalę, polegająca na opłacaniu postów, które między innymi w sposób pochlebny wypowiadają się na temat poszczególnych działań rządu. Partia Komunistyczna podkreśla, że w ten sposób daje dodatkowe miejsca pracy, przeczą jednak temu badania prowadzone przez Harvard University. Według przeprowadzonego śledztwa, większość informacji zamieszczana jest przez pracowników rządowych, a nie jak twierdzi partia zwykłych obywateli. 

Wiele stron internetowych, zagranicznych portali społecznościowych w tym Google czy Facebook są blokowane na terenie kraju, lub ściśle monitorowane, a aktywność poddawana jest cenzurze.
Badania na ten temat przeprowadzał Harvard University na czele z Garym Kingiem.

Rząd Chiński nie odniósł się w żaden sposób do opublikowanego raportu.

źródło: money.cnn.com



wtorek, 21 marca 2017

Czy rząd może kontrolować twój umysł?


"Jednostka, cel" tak określają się tysiące ludzi, którzy twierdzą, że rząd jest zaangażowany w tajną wojnę z ich umysłami. Na blogu znajdziecie wiele wpisów dotyczących kontroli umysłu. Każdy z nich opisuje działania wpływu sugestii przy pomocy różnych technik, na świadomość ofiary.


Cheryl Welsh twierdzi, że była na celowniku rządu amerykańskiego przez prawie 30 lat. W jej przypadku, wszystko rozpoczęło się gdy pracowała jako recepcjonistka medyczna w Sacramento. Studentka pierwszego roku Uniwersytetu Kalifornijskiego w Davis w 1987 roku zauważyła, że urządzenie elektroniczne zostały zaprogramowane aby ją nękać. Telefony, samochody, maszyny do pisania, telewizory, nieoczekiwanie przestawały działać. 

"Latarnie wieczorem potrafiły się wyłączyć gdy tylko koło nich przechodziłam" 

opowiadała w trakcie wywiadu dla Daily Beast. Co najdziwniejsze podkreśla, że takie sytuacje miały miejsce nie tylko na terenie USA, ale także w trakcie podróży po Europie "gdziekolwiek się nie wybrałam dziwne rzeczy się działy, gasły światła, urządzenia elektroniczne przestawały całkowicie działać". Jak twierdzi, niedługo po tych incydentach zaczęła podejrzewać, że jej myśli są odczytywane. Sytuacje jakie ją spotykały, dały jej do zrozumienia, że ktoś dokładnie wie co ona w danym momencie myśli. Uświadomienie sobie tego fenomenu wprawiło Cheryl w przerażenie. Jednocześnie zdawała sobie sprawę z tego, jak bardzo jej twierdzenia wydawały się oderwane od rzeczywistości, a jej przekonania są wręcz szalone. "Zawsze ufałam mojemu zdrowemu rozsądkowi, nie wierzę w nadprzyrodzone zjawisko, czy UFO, dlatego byłam pewna, że wszystko co mnie spotyka nie jest jedynie moją wyobraźnią". Jednocześnie Welsh zaczęła poszukiwać informacji na temat tego zjawiska trafiając na całą grupę ludzi, która doświadczyła podobnych zdarzeń. Jej wnioski były oczywiste, rząd USA wypróbowywał na niej nowy program kontroli umysłów. W tym czasie zatrudniła osoby, które przeszukały jej cały dom, sprawdzając czy nie ma w nim podsłuchów i innych urządzeń rejestrujących. Eksperci jak podkreśla nic nie znaleźli.

Osoby, których spotkały podobne zdarzenia rozpoczęły ruch o nazwie Mindjustice.org w 1996 roku, nazywają siebie “targeted individuals" w skrócie „TI” . 

Kevin Bond, jest jedną z kolejnych ofiar "kontroli umysłów". Bezrobotny barman z Palm Springs w Kalifornii, wierzy, że miejscowa rodzina odurzyła go i później wszczepiła mu mikroczip do głowy, gdy ten był nieprzytomny. Mikroczip jego zdaniem kontroluje jego myśli i zachowań. 

Inna ofiara to mianowany profesor uniwersytetu West Coast, który pragnął zachować anonimowość w trakcie wywiadów, jest przekonany, że jego mózg jest manipulowany przez urządzenia elektroniczne pochodzących od rządu.

"Niezaprzeczalnym jest fakt, że technologia istnieje, ale jeśli pójdziesz na policję powiedzieć:
"Słyszę głosy, " zostaniesz zamknięty w szpitalu w celu ocenienia twojego stanu psychiki", powiedział do Sharon Weinberger z The Washington Post w 2007 roku jeden z członków grupy.

The New York Times szacuje, że ilość osób, która należy do grupy wynosi ponad 10 tys. Niestety większość z nich chce zachować anonimowość, aby nie narażać się na konsekwencje informacji jakie posiadają. Jednocześnie niepodważalny postęp technologiczny powoduje, że coraz głośniej i częściej mówi się o tym zjawisku. 

Nikt jednak nie próbował przeprowadzać bardziej szczegółowych badań. Z wiadomych powodów. Dopiero niedawno opublikowane dane dotyczące podsłuchów amerykanów za pomocą urządzeń elektrycznych rzucają całkiem nowe światło na to zjawisko. Przeczytacie o tym we wpisie pt Byliście cały czas inwigilowani i nawet o tym nie wiedzieliście.




źródło zdjęcia:
FOTOGRAFIA ILUSTRACJA KELLY CAMINERO / THE DAILY BEAST












wtorek, 22 grudnia 2015

Drony-wampiry, roboty analizujące emocje, urządzenia sterowane umysłem - oto przyszłość wg DARPA

Pole walki przyszłości nasycone będzie elektroniką i robotami, które będą służyć żołnierzom do rozpoznania i do dostarczania wyposażenia. Jak będzie wyglądało życie za 30 lat? Na to pytanie próbowali odpowiedzieć pracownicy słynnej agencji DARPA, którzy podzielili się nieco wiadomościami na temat tego nad czym obecnie pracują i jeśli ich badania zakończą się sukcesem, jak zmieni to życie w przyszłości. 

 COM SOLUD, via Creative Commons license on Flickr.


Pierwsza z nich, Pam Melroy jest byłą astronautką, zajmuje się między innymi rozwojem dronów. Niezwykle interesująco prezentują się przede wszystkim drony-wampiry, które w pełnym słońcu mogą ulegać kompletnej dezintegracji nie pozostawiając po sobie ani śladu. Również inteligencja robotów ulegnie znaczącej poprawie, będą one bowiem w stanie działać znacznie samodzielniej i nie będą wymagały stuprocentowego sterowania. Opracowywany system odczuwania sprawi, że roboty będą nawet w stanie analizować stan emocjonalny i fizyczny żołnierzy a następnie reagować na ich potrzeby nawet zanim oni sami o tym poinformują. 

Kolejna z przepytywanych osób, Stefanie Tompkins podkreśla znaczenie nanotechnologii, dzięki której będzie możliwe wytwarzanie materiałów na poziomie atomów, w tym wytwarzać sztuczne kończyny i niezwykle cienkie soczewki umożliwiające widzenie w nocy. 

Dla neurologa Justina Sancheza w 2045 roku możliwe będzie komunikowanie się z rodziną i znajomymi przy pomocy myśli, jak również zdalne kontrolowanie technologii. To ostatnie już teraz jest możliwe jest kontrolowanie sztucznych kończyn przy pomocy umysłu, istnieją też prototypy sterowanych myślami samochodów. Od tego już tylko krok do wbudowania sensorów w domach czy na polu walki. 

Ile z powyższych prognoz ma szansę się spełnić? Wbrew pozorom nawet jeśli omawiane technologie wydają się być fantastycznymi to mówimy o perspektywie 30 lat, w ciągu których bardzo dużo może się zmienić. Nikt bowiem nie wie w jaką stronę podąży technologia. 




czwartek, 23 października 2014

Implant mózgu z grafenu? Taki jest najnowszy pomysł DARPA

Żyjemy w czasach rewolucji, której głównym katalizatorem jest grafen. Możliwości jakie on oferuje mogą już wkrótce zmienić urządzenia jakich używamy na co dzień.

 
Struktura grafenu przypomina plastry miodufot. AlexanderAlUS/wikipedia

Fascynacja czipami i możliwościami połączenia ludzkiego mózgu z maszyną od wielu lat znajdują się w jednym z głównych obszarów zainteresowania agencji. W tym konkretnym przypadku DARPA jest głównym sponsorem projektu realizowanego przez badaczy z Uniwersytetu w Wisconsin.

Współczesna technologia ma istotne ograniczenia w kwestii skuteczności istniejących czipów. Lepszy, zrobiony z grafenu przewodnik może poprawić rezultaty badań. Jest on na tyle cienki, że jest w stanie współdziałać z ludzkim mózgiem bez ryzyka, że dojdzie do jego uszkodzenia co niestety ma miejsce w przypadku wykorzystywanych dotychczas metali a także, jak wspominaliśmy, jest świetnym przewodnikiem. To wszystko czyni go niezwykle wręcz kompatybilnym z materiałami biologicznymi.


Powodzenie przy tym projekcie może oznaczać rewolucję w technologiach komunikacji między mózgiem a maszyną, nie tylko ułatwi to zbudowanie znacznie bardziej precyzyjnych protez, ale też sprawi, że w bardzo krótkim czasie pojawią się rozwiązania całkowitego wszczepienia komputerów do mózgu.


Grafen jest cudownym odkryciem ostatnich lat, jego zbliżona do węgla budowa sprawia, że jest on doskonałym przewodnikiem przenoszącym impulsy elektryczne, stąd duże nadzieje wiąże się z technologiami umożliwiającymi wykorzystanie go do tworzenia nowej generacji znacznie wydajniejszych baterii mogących wyprzeć popularne dziś litowo-jonowe.



środa, 16 lipca 2014

Czipy, które "wgrają" w Twój umysł sztuczne wspomnienia

Dzisiejsza technologia nie nadążą za etyką o czym możemy się przekonać przyglądając się najnowszym projektom nad jakimi pracują takie agencje jak DARPA i firmy prywatne jak Google. Już wkrótce bowiem przy pomocy czipów będzie można zapisać w umyśle człowieka wspomnienia o wydarzeniach, których ten nigdy nie przeżył.

fot. Obscenity/sxc.hu


Zaledwie 1,5 miesiąca temu na blogu "Kod Władzy" opisywane były prace nad technologią, która przy pomocy czipów umieszczanych w mózgach żołnierzy pozwoli leczyć traumy i koszmary z pola walki. Okazuje się jednak, że nie jest to jedyny projekt tego typu jaki realizuje często tutaj opisywana agencja DARPA. Równolegle prowadzone są badania nad innym (?) rodzajem czipu, który będzie w stanie usunąć prawdziwe wspomnienia i zamiast nich wszczepić sztuczne. 

Żyjemy w złotej erze badań nad pamięcią, dzięki niej będziemy w stanie poprawić pamięć, ale też, w razie potrzeby zastąpić wspomnienia innymi - mówi Joseph LeDoux w wywiadzie dla MIT Technology Review. Naukowiec, który powiązany jest także z rządową agencją DARPA przyznał, że pracują obecnie nad urządzeniami, dzięki którym cały nasz świat będzie można zaprogramować a jeśli wspomnienia będą nie odpowiadać nam (lub naszym wrogom), wówczas wystarczy "wpisać" w umysł zastępczą pamięć. 

Mimo, że badacz przyznaje, iż cała sprawa może mieć ogromne konsekwencje etyczne a także stanowić zagrożenie dla wielu ludzi, jest on skłonny podjąć ryzyko i kontynuować swoją pracę. DARPA nie jest z resztą jedyną organizacją, która pracuje nad podobnymi rozwiązaniami. Podobny projekt ma również Google, który z resztą zatrudnia byłych pracowników DARPA, z Reginą Dugan na czele, która w zeszłym roku przyznała, że jej firma chce w przyszłości wprowadzić specjalną tabletkę, dzięki której przez cały dzień ciało człowieka, który ją zażył stanie się wielkim nadajnikiem, który będzie gromadzić dane magazynowane następnie na serwerach Google. Tabletki mają też służyć identyfikacji, ale z pewnością znajdą one zastosowanie również w celach komercyjnych. Być może dzięki nim będzie można jeszcze lepiej kierować do nas reklamy? Tylko jeśli to będzie możliwe, to kto nam zagwarantuje, że wkrótce ktoś nie zechce połączyć ze sobą tabletki identyfikacyjnej Googla ze sztucznymi wspomnieniami DARPA?




środa, 28 sierpnia 2013

Czy można zhakować ludzki umysł? Przeczytaj koniecznie!

Na pewno wielu trudno w to uwierzyć, ale właśnie dziś pada ostatni bastion największej prywatności, a mianowicie ludzki umysł. Na naszych oczach staje się przedmiotem zaawansowanej techniki inwigilacji, a wszystko to dzięki wynalezieniu specjalnych kasków pozwalających na „czytanie” tego, co mamy w naszych głowach. 

fot. mobilemag.com
Badacze systemów bezpieczeństwa z uniwersytetów w Berkley, Kalifornii, Oxfordu i Genewie, stworzyli swój własny program (tzw. brain-computer interface) oraz zaawansowane urządzenia techniczne, które pozwalają na kradzież dowolnych informacji osobistych od niczego nie spodziewających się ofiar. 

Informacje, które mogą być zdobyte w ten sposób to m.in. posiadane karty bankowe, numery PIN, ale i co gorsza - nasza wiedza na temat zdarzeń i osób. Sami konstruktorzy wynalazku z obawą podkreślają, że „jest to narzędzie, które może obrócić się przeciwko im samym, a w nieodpowiednich rękach może spowodować niewyobrażalne wręcz szkody”. 

Naukowcy przetestowali swój autorski program na grupie dwudziestu ośmiu różnych uczestników, którzy byli oczywiście świadomi, że biorą udział w badaniu, ale nie zostali poinformowani, że są to działania mające na celu „włamanie się” do ich umysłów. Niestety, lub na szczęście w zależności od punktu widzenia, doświadczenie i jego skuteczność oscylowały pomiędzy 10% - 40%. Jednak jest to parametr – jak podkreślają badacze – który „wraz z rozwojem badań sukcesywnie się zwiększa”. 

Reakcja mózgu pozwalająca odczytać nasze poufne informacje, może nastąpić, gdy zobaczymy obraz znajomej twarzy lub konkretnego miejsca, nawet jeśli dana osoba nie myśli o tej osobie czy miejscu. Osoba będąca teoretycznie w defensywie do tego typu działań, próbując zminimalizować swoje odpowiedzi i zachowania, prędzej czy później złamie się pod naporem konsekwentnej metodologii hakera, polegającej na zakonspirowanym atakowaniu i niemożliwości bycia wykrytym już na samym początku. 

Jakie Waszym zdaniem mogą być konsekwencje tak zaawansowanej technologii? Czy jeszcze możemy czuć się bezpieczni?


Źródła: endthelie/neurogadget/blacklistednews

Twórcą artykułu jest Victor Orwellsky, autor powieści "Kod Władzy". Powielanie treści artykułu bez podania źródła jest zabronione.

wtorek, 5 lutego 2013

Hakerzy DNA będą polować na "luki w naszym organizmie". Czy możemy się bronić?

Futurystycznym i odległym może wydawać się "hacking DNA", którego celem nie będzie już tradycyjne łamanie systemów i programów komputerowych, ale naszego mózgu i docelowo naszych zachowań. To nie scenariusz filmu science fiction, ale realna możliwość. Już dziś bioinżynierowie i specjaliści od zabezpieczeń ostrzegają, że nadchodzi dzień, kiedy przestępcy i bioterroryści będą polować na "luki w naszym organizmie", a nie jak do tej pory miało to miejsce na luki w komputerach.

fot. dailygalaxy.com
W nieodległej przyszłości wirus będzie dążył do zainfekowania naszego mózgu i biologii ciała, a nie tylko komputera czy telefonu. Gdy komputer jest "zarażony" złośliwym oprogramowaniem lub wirusem, często wystarczy sformatować dysk twardy i problem znika. Przyszły scenariusz hackingu DNA rodzi dużo większe trudności i pytania: co w takiej sytuacji zrobić, czy można (jak w przypadku komputera) "sformatować" nasz mózg i nasze myśli?

Zdaniem eksperta, bioinżyniera Andrewa Hessela: "tak jak można spersonalizować swój komputer i urządzenia mobilne, postęp w biologii syntetycznej pozwala dziś hakerom DNA na spersonalizowanie biologii naszego organizmu. Korzystając z tzw. drukarki DNA, odpowiedni wzór genetyczny będziemy mogli zawrzeć w określonych medykamentach lub w powietrzu. Autorzy wirusa będą w stanie wywoływać u nas tym samym określone zachowania". 

Zasady hackingu telefonów komórkowych i komputerów mają wiele wspólnego z funkcjonowaniem wirusów i bakterii w przyrodzie. Kiedy patrzymy na dzisiejszy świat komputerów, możemy dostrzec wszystkie "sztuczki", począwszy od spamu, a skończywszy na włamaniach do różnych systemów i manipulowanie nimi w dowolny sposób. I właśnie w tym eksperci widzą potencjał dla biologii, której atuty w zakresie genetyki, wirusów i bakterii będzie można używać w sposób bardzo podobny.

Kluczem jest uświadomienie sobie, że nasze ciało ma związek z rozmaitymi bakteriami i wirusami, które stale wysyłają określone chemikalia do naszego mózgu. Hipotetycznie możemy zarazić się wirusami, które manipulują naszym zachowaniem i wcale nie musimy nawet wiedzieć, że tak się dzieje (!). Rodzi to przestrzeń działań dla nowych form bioterroryzmu i tworzenia nigdy wcześniej nieznanych biotoksyn (co gorsza, są prawie niemożliwe do wykrycia, ponieważ mogą być dostosowane do genomu określonej osoby lub grupy). 

Czy możemy bronić się przed hackingiem DNA? Badacze podkreślają, że tego typu zmiany w naszym organizmie będą bardzo trudne do wykrycia. Problem potęguje dodatkowo fakt, iż zdolność skonstruowania "odtrutki" będzie leżała po stronie autorów wirusa, gdyż tylko oni znają prawidłową kombinację zastosowanego DNA...

Jak Waszym zdaniem rysuje się przyszłość "łamania naszego umysłu"? Czy to narzędzie z czasem będzie wykorzystywane na szeroką skalę? A może już jest?


Źródła: scoop/lunaticoutpost/americanonlinenews

piątek, 4 stycznia 2013

Projekt Blue Beam - największa hipnoza w historii ludzkości

Koniec Świata i nadejście Antychrysta. To wizja czasów ostatecznych. Co jednak jeśli Iluminaci spróbują oszukać ludzkość sugerując, że Ziemię po raz kolejny odwiedził Mesjasz?

DeesIllustration.com


W dyskusji jaka niedawno miała miejsce na blogu „Kod Władzy”, jeden z czytelników przypomniał o pewnym bardzo interesującym temacie, który do tej pory nie został opisany. Porusza on zagadnienie niezwykle aktualne, dotykające przy tym spraw religijnych. Przyglądając się bowiem planom stworzenia rządu światowego i ustanowienia Nowego Światowego Porządku (NWO) należy zwrócić uwagę na jeden istotny aspekt. Jednym z podstawowych pytań dotyczących grupy próbującej przejąć władzę nad światem jest to, kim oni są w rzeczywistości. Według zwolenników Davida Icke’a Iluminaci to obce, podobne do demonów istoty, z kolei według osób patrzących na całe zjawisko z religijnego punktu widzenia Illuminati to nikt innego jak ludzie, którzy zaprzedali duszę diabłu i teraz poprzez stopniowe przejmowanie kontroli nad kolejnymi aspektami naszego życia przygotowują świat na nadejście Antychrysta. Rozpoczęty przez nich Koniec Świata będzie taki jak opisany w Biblii, Ziemią zawładnie Szatan a wkrótce po tym wybuchnie wielka wojna, która doprowadzi do ostatecznego upadku ludzkości. Nie ma tam słowa o przepowiedniach Majów i innych kalendarzach, trudno doszukać się jakiejkolwiek daty. Jedyne co pozostaje to uważne obserwowanie zjawisk jakie mają miejsce wokół nas.

Wielu podobnych obserwatorów regularnie śledzi wiadomości i najprzeróżniejsze doniesienia próbując dostrzec w tym ukryty sens. Nie bez powodu wielu z opisywanych w Encyklopedii Spisku autorów to osoby, które przez wiele lat pracowały jako dziennikarze. Podobnie jest również w przypadku dzisiejszego bohatera, który do końca lat 80-tych XX wieku pozostawał uznanym kanadyjskim dziennikarzem. Wszystko jednak zmieniło się w momencie kiedy Serge Monast postanowił wyjawić swoje dotychczasowe odkrycia opisując funkcjonowanie organizacji masońskich i powstawanie Nowego Porządku Świata. By pozostać niezależnym od zewnętrznych wydawców Monast założył własną, niezależną agencję prasową, International Free Press Agency (AIPL, l' Agence Internationale de Presse libre). To właśnie nakładem tego wydawnictwa w 1994 roku ukazała się jego najważniejsza publikacja, książka „Project Blue Beam (NASA)” opisująca wykorzystanie amerykańskiej agencji kosmicznej do stworzenia wielkiej manipulacji, która ostatecznie zniewoli ludzkość. 
Serge Monast


Czym był Projekt Blue Beam?

W swojej książce Monast zwraca uwagę na fakt, że chcący utworzyć globalną władzę Iluminaci muszą również ustanowić jedną globalną, nie przypominającą żadnej z dotychczasowych religię, która usankcjonuje ich panowanie nad światem. Religia ta będzie zbliżona do współczesnych wierzeń z kręgu New Age, które zostały stworzone właśnie po to, by ten proces ułatwić. Bez jednej panującej na całym świecie religii niemożliwym się stanie ustanowienie trwałego Nowego Światowego Porządku. Rolą NASA będzie dokonanie nowych „objawień”, w które ludzkość uwierzy.

W pierwszej kolejności jednak konieczne będzie zdyskredytowanie dotychczasowych wyznań, przede wszystkim chrześcijaństwa, islamu i judaizmu. By tego dokonać na Ziemię zesłane zostaną nowe „plagi” wywołane w sposób sztuczny między innymi przy użyciu broni HAARP. Równocześnie jednak dokonane zostaną niezwykłe odkrycia, które podważą najważniejsze dogmaty tych religii sprawiając tym samym, że większość wiernych zakwestionuje to w co wierzono przez stulecia. Za pomocą odpowiednio spreparowanych „odkryć”, które następnie zostaną wyjawione opinii publicznej podjęta zostanie próba zdyskredytowania panujących religii.

Zdaniem Serge’a Monasta zapowiedź tych „odkryć” można dostrzec także w pop-kulturze, przede wszystkim w literaturze i filmach science fiction, takich jak „Star Trek” (twórca serii Gene Rodenberry ma być czynnym masonem) czy „2001: Odyseja kosmiczna” gdzie znalezienie tajemniczego obelisku sprawia ma świadczyć o pozaziemskiej inteligencji, która odpowiada za ewolucję rodzaju ludzkiego.

Masowa hipnoza

Kiedy to się powiedzie , dojdzie do kolejnej odsłony największego oszustwa w historii ludzkości. Przy pomocy NASA Iluminaci stworzą bowiem ogromny, trójwymiarowy hologram, który przedstawiać będzie w różnych częściach świata ogromny obraz a ludzie usłyszą „głos Boga”. Niebo stanie się wielkim ekranem, na którym wyświetlą się niezwykłe obrazy, będą one nawiązywać do wierzeń i dziedzictwa kulturowego ludów żyjących na danym terenie, każdy będzie rozumiał język, w którym będzie nadawany komunikat, w końcu zaś objawi się „nowy Mesjasz”. Będzie on równocześnie Chrystusem, Buddą, Mahometem, Kriszną i każdym innym bogiem czy prorokiem, w jakich wierzą ludzie. Nie będzie to miało znaczenie, gdyż w rzeczywistości będzie to jedna osoba – Antychryst, który ogłosi ludzkości, że dotychczasowe pisma zostały źle odczytane i stare religie były fałszywe. Ta zbiorowa hipnoza wywoła zbiorową histerię i wielką światową anarchię, do powstrzymania której wkroczy jedyna siła zdolna nad tym zapanować – jeden światowy rząd uformowany na fundamencie Organizacji Narodów Zjednoczonych. Rząd ten ustanowi religię „nowego Mesjasza” religią panującą a wszystkie pozostałe spotkają prześladowania do tej pory w historii nieznane.

Jak twierdzi Monast przygotowania do realizacji tego wielkiego planu trwają co najmniej od końca II Wojny Światowej i brały w tym udział wielkie rywalizujące ze sobą światowe potęgi, które nieświadomie działały na rzecz jednej grupy ludzi. Autor zwraca uwagę między innymi na rolę jaką odegrało wykorzystanie satelitów szpiegowskich do zdobycia informacji o zwyczajach i specyfice poszczególnych kultur, zaś rozwój psychologii doprowadził do niezwykłych wręcz osiągnięć zdolnych zaślepić tłumy. Nawet obserwowane od końca lat 40-tych UFO mają swoje uzasadnienie, gdyż zdaniem Monasta nie było to nic innego jak tylko testy urządzeń holograficznych.

Publikacja powyższych rewelacji nie skończyła się dla ich autora dobrze. Wkrótce po tym pozbawiono go opieki nad dziećmi, które przez ostatnich kilka lat edukował samodzielnie w domu, a następnie został zatrzymany przez policję i spędził noc w areszcie. Następnego dnia po powrocie zmarł nagle w swoim domu w Montrealu w wieku zaledwie 51 lat. Podobno był to atak serca, które nie wytrzymało ogromnego napięcia jakie przyszło mu znosić przez ostatnie kilka dni. Nie wszyscy jednak zgadzają się z taką wersją wydarzeń, w końcu elokwentny publicysta, który nie bał się mówić tego co myśli mógł stać się osobą zbyt niewygodną by pozwolić mu żyć.

sobota, 25 sierpnia 2012

„Samotne wilki” - szaleńcy, zimnokrwiści mordercy czy bezwolne narzędzia?

Zamachowcy, tak zwane "samotne wilki" działający w pojedynkę, otwierający ogień w zatłoczonych miejscach do niczego nie spodziewających się ludzi. Ich ataki stają się coraz częstsze, liczba ich ofiar wciąż rośnie. Czy jednak działają bez niczyjej inspiracji? 

Po udanym zamachu bombowym w Oslo, sprawca przez nikogo nie zatrzymany udaje się na wyspę Utoya, na której odbywa się obóz letni norweskiej Partii Pracy. Ubrany w policyjny mundur najpierw zwołuje wokół siebie jak największą ilość uczestników, następnie wyjmuje broń i zaczyna do nich strzelać. W sumie ginie 77 osób. 

fot.  tomskydive /sxc.hu
W marcu grupa modlących się żydów zostaje zabita przez 23-latka, który podczas ucieczki zabija kolejnych trzech żołnierzy francuskich. Po tym gdy policja otoczyła jego mieszkanie rzucił się z okna ginąc na miejscu. Wcześniej z jego ręki śmierć poniosło siedem osób. 

Praktycznie równo rok po wydarzeniach w Norwegii, w Aurora w stanie Colorado z zatłoczonej sali kinowej nagle wychodzi jeden z widzów. Po kilku minutach wraca, rzuca granat z gazem łzawiącym po czym otwiera ogień do przebywających tam ludzi. Ginie 12 osób. 

Wkrótce po tym do modlących się w świątyni w południowym Wisconsin Sikhów ogień otworzył mężczyzna uzbrojony w pistolet półautomatyczny. Po przybyciu na miejsce policji rozpoczęła się strzelanina, w wyniku której ranny został jeden z funkcjonariuszy. W pewnym momencie zamachowiec strzelił sobie w głowę, wcześniej zabijając 6 osób. 

Co łączy przytoczone powyżej wydarzenia? Wszystkie te wstrząsające historie miały miejsce w bardzo krótkim okresie, w ciągu zaledwie roku. Dwa miały miejsce w Europie, kolejne dwa na terenie Stanów Zjednoczonych, zawsze jednak zamachowcem był jeden samotny osobnik. Takich jak oni zwykło się nazywać „samotnymi wilkami”, lecz osoby bardziej wrażliwe na wszelakie „teorie spiskowe” mają na to jeszcze jedno określenie – „another lone nut”, czyli „kolejny samotny świr”. Podobnych im ludzi nie brakowało w historii, słynne są opowieści o zabójcach Abrahama Lincolna, Johna Fitzgeralda Kennedy'ego czy Martina Luther Kinga. Wcześniej również zdarzali się zamachowcy, którzy działając z sobie tylko znanych pobudek podkładali bombę w budynkach rządowych (zamach w Oklahoma City) czy tez wysyłali materiały bombowe pocztą (Unabomber). 

wtorek, 21 sierpnia 2012

Hacking ludzkiego umysłu: filmowa fikcja czy już rzeczywistość?

Na pewno wielu trudno w to uwierzyć, ale właśnie dziś pada ostatni bastion największej prywatności, a mianowicie ludzki umysł. Na naszych oczach staje się przedmiotem zaawansowanej techniki inwigilacji, a wszystko to dzięki wynalezieniu specjalnych kasków pozwalających na „czytanie” tego, co mamy w naszych głowach. 

fot. grantjkidney.com
Badacze systemów bezpieczeństwa z uniwersytetów w Berkley, Kalifornii, Oxfordu i Genewie, stworzyli swój własny program (tzw. brain-computer interface) oraz zaawansowane urządzenia techniczne, które pozwalają na kradzież dowolnych informacji osobistych od niczego nie spodziewających się ofiar. 

Informacje, które mogą być zdobyte w ten sposób to m.in. posiadane karty bankowe, numery PIN, ale i co gorsza - nasza wiedza na temat zdarzeń i osób. Sami konstruktorzy wynalazku z obawą podkreślają, że „jest to narzędzie, które może obrócić się przeciwko im samym, a w nieodpowiednich rękach może spowodować niewyobrażalne wręcz szkody”. 

Naukowcy przetestowali swój autorski program na grupie dwudziestu ośmiu różnych uczestników, którzy byli oczywiście świadomi, że biorą udział w badaniu, ale nie zostali poinformowani, że są to działania mające na celu „włamanie się” do ich umysłów. Niestety, lub na szczęście w zależności od punktu widzenia, doświadczenie i jego skuteczność oscylowały pomiędzy 10% - 40%. Jednak jest to parametr – jak podkreślają badacze – który „wraz z rozwojem badań sukcesywnie się zwiększa”. 

Reakcja mózgu pozwalająca odczytać nasze poufne informacje, może nastąpić, gdy zobaczymy obraz znajomej twarzy lub konkretnego miejsca, nawet jeśli dana osoba nie myśli o tej osobie czy miejscu. Osoba będąca teoretycznie w defensywie do tego typu działań, próbując zminimalizować swoje odpowiedzi i zachowania, prędzej czy później złamie się pod naporem konsekwentnej metodologii hakera, polegającej na zakonspirowanym atakowaniu i niemożliwości bycia wykrytym już na samym początku. 

Wydaje się to dość niepokojące, zwłaszcza że ludzie mogą być okradani z ich poufnych danych np. po prostu grając w gry komputerowe z udziałem kasków, które w swoim założeniu mają jedynie zwiększać doznania wynikające z rozrywki. 

Jakie Waszym zdaniem mogą być konsekwencje tak zaawansowanej technologii? Czy jeszcze możemy czuć się bezpieczni? 



sobota, 4 sierpnia 2012

Podziemne bazy wojskowe czy może gigantyczne schrony? Co znajduje się pod ziemią?

Na całym świecie rządy budują podziemne kompleksy wojskowe, tworzone są specjalne magazyny i schrony, w których umieszczana jest żywność, technologia, biblioteki. Czy trwają przygotowania do wielkiego kataklizmu? 


fot. Svalbard Global Seed Vault/Mari Tefre
Na dalekiej północy na wyspie Spitsbergen norweski rząd zbudował specjalny schron, w którym umieszczono 4,5 miliona nasion roślin jadalnych. Ta kosztująca 10 milionów dolarów inwestycja ma na celu przechowanie i zabezpieczenie w wiecznej zmarzlinie gatunków, które w razie nagłej i nieprzewidzianej katastrofy mogłyby pomóc odtworzyć populacje wielu pożytecznych roślin przyczyniając się tym samym do odbudowy cywilizacji. Czy na pewno podobna katastrofa byłaby zupełnie nieprzewidywalna? Interesujące jest to, jak wiele rządów na całym świecie tworzy bądź rozbudowuje ogromne, leżące głęboko pod ziemią kompleksy wojskowe.

- See more at: http://pomocnicy.blogspot.com/2013/04/jak-dodac-informacje-o-ciasteczkach-do.html#sthash.uAMCuvtT.dpuf