Pokazywanie postów oznaczonych etykietą GMO. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą GMO. Pokaż wszystkie posty

środa, 12 grudnia 2018

Na świat przyszła pierwsza modyfikowana genetycznie para bliźniąt

Chiński naukowiec twierdzi, że udało mu się "stworzyć" pierwsze na świecie dzieci z modyfikowanym kodem genetycznym, w efekcie mają być one odporne na wirusa HIV.



Badacz, He Jiankui z Południowego Uniwersytetu Technologicznej w Shenzen utrzymuje, że zmodyfikował on embriony u siedmiu par w trakcie gdy leczył je na bezpłodność, póki co zaowocowało jedną ciążą. Jak twierdzi He jego celem było zmodyfikowanie genotypu tak, by były one naturalnie odporne na przyszłe infekcje wirusa HIV i tym samym nie mogły zapaść AIDS. 

Wyniki badań budzą duże kontrowersje, nie wszyscy naukowcy wierzą by podobny eksperyment faktycznie miał miejsce, co więcej, niektórzy potraktowali je jako eksperymenty na ludziach, co może zostać uznane za przestępstwo. 

Krytycy oprócz aspektu etycznego zwracają także uwagę na fakt, że modyfikacja genów może mieć także inne, nieprzewidziane skutki, takie jak choćby zmniejszona odporność na wirusy innego typu, również te popularne jak choćby wirus grypy. 

Modyfikowanie ludzkiego DNA jest zabronione wielu krajach, wiele osób uważa, że prowadzenie podobnych badań jest po prostu zbyt ryzykowne i jest naruszanie ludzkiej godności. Mimo to, nie we wszystkich państwach przepisy są równie restrykcyjne, trudno też założyć, że nikt po cichu nie próbuje prowadzić podobnych eksperymentów. 








piątek, 30 grudnia 2016

Ludzkie hybrydy - szokujący wywiad na temat mieszania ludzkiego genomu

Czy mieszanie ludzkiego kodu genetycznego z genami zwierząt to wciąż wyłącznie scenariusz rodem z horrorów? Wydaje się, że już nie do końca, gdyż jak twierdzi bohater poniższego wywiadu, eksperymenty nad nowymi "ludźmi" trwają.



środa, 28 grudnia 2016

Argentyna i GMO - szokujące dane na temat wpływu upraw na zdrowie ludzi

W 2010 roku w mieście Cordoba w Argentynie miała miejsce konferencja poświęcona skutkom opryskiwania tamtejszych upraw GMO. Z opublikowanego w jej wyniku raportu wyłania się obraz ogromnej skali zniszczeń do jakich doszło w relatywnie krótkim czasie. Zniszczeń, które dotknęły, przede wszystkim dzieci. 

Carl Wycoff/cc/flickr



Na wiejskich obszarach Argentyny od kilkunastu lat prowadzi się na przemysłową skalę uprawy zbóż modyfikowanych genetycznie. Uprawy te wspierane są przez rząd, system sądowniczy i polityczne elity, które czerpią pokaźne zyski z opłat i podatków jakie co roku wpłacają międzynarodowe koncerny. Z drugiej jednak strony co raz więcej doniesień wskazuje na ciemną stronę tego procederu - tragiczne skutki chemicznych oprysków wpływają na stan zdrowia osób żyjących w pobliżu upraw, w tym uszkodzenie kodu DNA u rodzących się dzieci, zakłócenie rozwoju układu nerwowego oraz wzrost zachorowań na nowotwory u dorosłych. 

Zdaniem geografów, wokół terenów gdzie uprawia się GMO żyje około 12 milionów ludzi, wśród nich są prowincje: Buenos Aires, Santa Fe, Córdoba, Entre Ríos, Santiago del Estero, San Luis, Chaco, Salta, Jujuy, Tucumán, La Pampa i Corrientes, z czego dane te nie obejmują ludzi żyjących w dużych miastach leżących w tych rejonach. Oznacza to, że miliony Argentyńczyków ma regularny kontakt z agrotoksynami, szczególnie glifosatem. Substancja służąca do spryskiwania upraw budzi szczególne kontrowersje, z jednej strony istnieją raporty głoszące, że nie jest ona szkodliwa dla ludzi, nie działając jako środek karcerogenny lub wpływający na uszkodzenia płodów. Z drugiej jednak w samej Argentynie, w tym w prowincjach gdzie uprawia się najwięcej GMO znacząco wzrosła śmiertelność noworodków i liczba zachorowań na raka. 

Widać to między innymi po danych z prowincji Chaco gdzie oficjalnie władze przyznały, że w pobliżu miejsc gdzie prowadzone są uprawy modyfikowanej genetycznie soi dochodzi do znacznego wzrostu poronień i uszkodzeń płodów. 





źródło: PermacultureNews


czwartek, 21 kwietnia 2016

TTIP - kolejne niebezpieczne porozumienie, o którym media milczą

Czy słyszeliście Państwo o porozumieniu TTIP? Nie? A szkoda, bo mowa o jednym z najważniejszych traktatów w historii świata, porozumieniu, które z pewnością odbije się na nas samych.


TTIP to skrót od Transatlantic Trade and Investment Partnership. Jest to umowa między Stanami Zjednoczonymi a jednym z ciał Unii Europejskiej – Komisją
Europejską, której celem jest utworzenie strefy wolnego handlu między Europą a Ameryką Północną.

Dla wielu zwolenników liberalizacji gospodarki powyższy pomysł brzmi zapewne zachęcająco, w końcu porozumienie zakładałoby między innymi likwidację większości ceł a także uwolnienie rynków, m.in. energetycznego. Problem w tym, że nie jesteśmy pewni czy właśnie to będzie stanowiło istotę TTIP, jego szczegóły są bowiem objęte klauzulą tajności, które uzgadniane są ponad głowami obywateli.


Z tego co wiemy obecnie TTIP powołałoby do życia nowe, ponadpaństwowe instytucje arbitrażowe, których orzeczenia miałyby charakter wiążący dla państw-sygnatariuszy, nawet jeśli działoby się to wbrew jego interesom.Ponadto istnieje ryzyko, że w ten sposób otwarte by zostały drzwi dla GMO, które w USA nie musi być specjalnie oznaczane, bądź też do jeszcze większej kontroli sektora finansowego nad gospodarkami poszczególnych państw, zwłaszcza Europy.

Czy tym razem, podobnie jak w przypadku ludzie wyjdą na ulice by zaprotestować? Na to się tym razem nie zanosi.

wtorek, 9 lutego 2016

W jaki sposób przemysł rolniczy promuje niezdrowe dla nas zboże

William Davis, kardiolog autor książek okrzykniętych bestsellerami według The New York Times nawołuje do całkowitego zaprzestania spożywania zboża. Jego twierdzenia są o tyle szokujące, że na każdym kroku spotykamy się z hasłami reklamowymi "Zdrowe pełnoziarniste produkty". Jak to się stało, że znany, szanowany lekarz rozpoczął długą i ciężką batalię z przemysłem rolniczym?
 
©
 


Swoje prace opiera na wielu badaniach przeprowadzonych między innymi na terenie Włoch, Stanów Zjednoczonych. Powołując się na wyniki zwraca uwagę na modyfikację genetyczną, której została poddana pszenica. 
 
"Okazuje się, że to, co jemy pod sprytnym przebraniem babeczki z otrębami albo cebulowego chlebka ciabatta, to tak naprawdę nie jest pszenica, tylko produkt genetycznych badań prowadzonych w drugiej połowie X X wieku. Współczesna pszenica ma się do prawdziwej pszenicy w najlepszym razie tak, jak szympans do człowieka.".

Nadmiar spożywanej pszenicy oprócz otyłości prowadzi według badań i doświadczenia lekarza do takich chorób jak : celiakia, choroby rozwijającej się w wyniku kontaktu z pszennym glutenem - aż po wiele zaburzeń neurologicznych, cukrzycę, choroby serca, zapalenie stawów, osobliwe wysypki i paraliżujące urojenia o podłożu schizofrenicznym. W publikacjach podkreśla, że pszenica nie jest jedynym czynnikiem chorobotwórczym, wpływa ona jednak negatywnie na organizm powodując "aktywację" schorzeń którymi możemy być obciążeni genetycznie.

W wywiadach bardzo często podkreśla działalność wielkich koncernów przemysłowych, które propagują jedzenie żywności pełnoziarnistej, jako zdrowej dla organizmu. "Większość ludzi nie zdaje sobie sprawy, że na przykład przyczyną braku żelaza w organizmie jest spożywanie zbóż, które blokują przyswajanie tego pierwiastka." .


Spadek liczby zachorowań na choroby XXI wieku byłby sporym ciosem dla koncernów farmaceutycznych. Dlatego na co dzień będziemy się spotykać z obraźliwymi określeniami lekarzy, którzy promują odmienny od naszego styl życia.


źródło : "Dieta bez pszenicy " William Davis

sobota, 9 maja 2015

[infografika] Walka z GMO trwa, zobacz kilka interesujących informacji na ten temat

Tematyka GMO była już wielokrotnie omawiana na blogu "Kod Władzy", większośc dotychczasowych artykułów wskazywała główne zagrożenia jakie niesie ze sobą genetycznie modyfikowana żywność. Dziś kilka infografik w sposób przystępny prezentujące fakty na ten temat.
Jak radzą sobie przeciwnicy GMO?


Kto najwięcej wydaje na lobbying na rzecz GMO?

Najczęściej modyfikowane rośliny

Żywność modyfikowana genetycznie vs żywność organiczna


Tematyka GMO była już wielokrotnie omawiana na blogu "Kod Władzy", większośc dotychczasowych artykułów wskazywała główne zagrożenia jakie niesie ze sobą genetycznie modyfikowana żywność. Dziś kilka infografik w sposób przystępny prezentujące fakty na ten temat.

wtorek, 24 marca 2015

Plony większe niż GMO - czy kalifornijski farmer dokonal rewolucji w produkcji żywności?

Szalony naukowiec? A może jedynie uważny obserwator? Podczas gdy świat zastanawia się jak sprawić by plony były jeszcze bogatsze, Paul Kaiser po prostu uprawia swoje nieduże pole i osiąga ogromne zyski. Jak on to robi?


Paul Kaiser nie jest wielkim plantatorem, posiada jedynie liczące 8 akrów gospodarstwo, nie sprzyja mu też pogoda - pomimo, że Kalifornia zazwyczaj cieszy się niezwykle sprzyjającym rolnictwu klimatem, to jednak od kilku lat panuje tam susza, która niezwykle daje się we znaki lokalnym farmerom. Mimo warunków pogodowych zarobił on na swoich plonach kilkaset tysiecy dolarów a na jego farmę przyjeżdżają z daleka specjaliści by dowiedzieć się w czym tkwi jego tajemnica.

Na farmie Kaisera trudno by się było doszukiwać jakichkolwiek sztucznych nawozów czy tym bardziej modyfikowanej genetycznie roślinności. Wszystko opiera się na naturalnych składnikach i zwyczajnym... kompoście będącym niczym innym jak resztkami jedzenia i roślin. Najciekawsze jest jednak to, że Kaiser w ogóle nie plewi swoich upraw, zostawia w glebie korzenie poprzednio rosnących tam roślin a mimo wszystko gleba jest żyzna jak nigdzie indziej w okolicy! Na tym nie koniec, znalazł on także sposób na radzenie sobie z suszą i potrzebą ciągłego nawadniania. Woda w Kalifornii staje się co raz cenniejsza a rolnicy co raz więcej pieniędzy wydają na to by utrzymać swoje rośliny w dobrym stanie. Kaiser natomiast praktycznie wcale nie potrzebuje znaczących ilości wody, korzysta za to ze specjalnych akrylowych pokryw, które umieszcza na grządkach. Dzięki temu izoluje on glebę od promieni słonecznych, sprawia, że ta nie wysycha i oszczędza przy tym znaczące ilości wody.

Niedawno jego gospodarstwo odwiedzili przedstawiciele wielu organizacji rolniczych, szukali porad i pomysłów na to jak zwiększyć swoje własne plony. Sam bohater tego artykułu utrzymuje, że metody uprawy, które sprawią, że ludzie staną się samowystarczalni leżą tuż za rogiem, dzięki nim ludzie zapewnią sobie niezależność także ekonomiczną a co za tym idzie także społeczną. Czy można chcieć więcej?



piątek, 10 stycznia 2014

Przypominamy: GMO i prawda patentowe

Zagrożenie ze strony kolejnych ustaw ograniczających swobodę wypowiedzi w Internecie może być bardzo łatwo rozszerzone również na inne sfery życia, w tym choćby na produkcję żywności. Jednym z zagrożeń związanych z GMO jest, oprócz zatruć pestycydami, jest fakt, że rolnicy, których uprawy miały z nią kontakt, zostają narażeni na procesy sądowe i oskarżenia o... naruszanie praw autorskich.

Przypominam zatem ważny tekst poruszający to zagadnienie. 
 
 
Ogromne rzesze wychodzących na ulice Polaków i ataki ze strony Anonimowych sprawiają, że polski rząd próbuje szukać kozłów ofiarnych, którzy odpowiedzą za działania, których efektem jest podpisanie niefortunnego porozumienia. 
fot. john-deere/sxc.hu
Wydaje się jednak, że są to jedynie wizerunkowe manewry mające na celu ocalenie twarzy rządu i jego premiera w momencie kiedy klamka już zapadła i porozumienie ACTA zostało podpisane. 
Chociaż o ACTA pisano o wiele wcześniej, rząd polski ukrywał moment zawarcia porozumienia praktycznie do samego końca i pomimo, że reakcja internautów przerosła zapewne ich najśmielsze oczekiwania, nie zrobił nic by dokonać stosownej konsultacji z podstawowym segmentem, który ustawa obejmuje – użytkownikami Internetu.
Na zawarcie porozumienia ACTA należy jednak spojrzeć nieco szerzej. Warto przypomnieć, że zostało ono opracowane w sekrecie przy udziale i wsparciu wielkich koncernów i to właśnie one, jak można się domyślać, najwięcej zyskają na jego wejściu w życie. 
Trzeba przy tym zaznaczyć, że wcale nie oznacza to korzyści jedynie dla wielkich koncernów fonograficznych czy wytwórni filmowych, z którymi kojarzą się nowe prawne uregulowania. Okazuje się bowiem, że porozumienie może mieć też związek z... GMO
Trzy słowa o GMO 
Zacznijmy od tego czym jest GMO (Genetically Modified Organisms). Są to organizmy żywe, które nie powstały w wyniku naturalnych procesów, lecz jako wynik modyfikacji przeprowadzonych w procesie inżynierii genetycznej. Mogą to być mikroorganizmy takie jak bakterie (np. produkujące insulinę) bądź rośliny. Kiedy dziś mówi się na temat GMO należy pod tym terminem rozumieć nie tyle całość modyfikowanych genetycznie organizmów ale szczególnie uprawy sztucznie zmienionych roślin, których kod genetyczny chroniony jest prawem patentowym należącym do wielkich koncernów biotechnologicznych. 
 
 

środa, 23 października 2013

Argentyna ofiarą GMO

Według agencji prasowej AFP modyfikowane genetycznie uprawy doprowadziły w Argentynie do katastrofalnych szkód niszcząc zdrowie wielu obywateli tego południowoamerykańskiego państwa.

fot. Deesilustration.com

Nie minęły nawet dwa lata odkąd przeważająca część krajów europejskich zabroniła upraw żywności modyfikowanej genetycznie. Chociaż sprawa zakończyła się sukcesem to jednak można było odnieść wrażenie, że zwolennicy GMO mogli zawsze użyć argumentów, że przecież żywność ta uprawiana jest w wielu państwach Ameryki Południowej i do tej pory nie ma tam żadnych negatywnych skutków tej działalności, za to takie państwa jak choćby Argentyna stały się jednym z liderów upraw soi i bawełny na świecie. Teraz jednak po raporcie opublikowanym przez agencję AFP bardzo trudno będzie bronić upraw GMO.

AFP podaje, że pestycydy wykorzystywane do spryskiwania upraw w tragicznym wręcz stopniu wpłynęły na zdrowie mieszkających w pobliżu upraw Argentyńczyków. W liczącym 12 milionów mieszkańców rolniczym regionie tego kraju obserwuje się ogromny wzrost zachorowań na choroby układu nerwowego, skóry czy układu pokarmowego.

Co ciekawe już w 2009 roku prezydent Christina Fernandez powołała komisję mającą zająć się wpływem pestycydów na zdrowie obywateli. Komisja miała regularnie pobierać próbki i analizować je w warunkach laboratoryjnych, jednak według AFP ostatnie spotkanie jej członków miało miejsce w 2010 roku...

Ustawodawstwo Argentyny nie przewiduje jednolitych przepisów regulujących jak daleko od osiedli ludzkich można prowadzić opryskiwania. Jest to ustalane przez władze poszczególnych prowincji i tym samym różni się w zależności od części kraju. W jednej jest to 3 kilometry, w innej zaś wystarczy, że ludzie nie mieszkają w odległości 50 metrów. Aż w jednej trzeciej prowincji nie ma żadnych ograniczeń.




źródło: abcnews/boston.com

środa, 18 września 2013

Wyhodowano sztuczne mięso!

Po ponad roku badań nad komórkami macierzystymi holenderscy naukowcy są gotowi podać hamburgera z kotletem wyhodowanym w laboratorium. Stworzenie takiej kanapki kosztowało jednak ponad 320 tys. dolarów. Czy czeka nas przełom w branży żywieniowej?

fot. images.nationalgeographic.com
Hamburgera z komórek macierzystych wyhodowali naukowcy z Uniwersytetu z Maastricht. Mark Post wyjaśnił, że produkowanie sztucznego mięsa mogłoby zmniejszyć szkodliwy wpływ człowieka na środowisko aż o 60 proc.

W poniedziałek 5 sierpnia Mark Post po raz pierwszy zaserwował publiczności wyhodowanego w warunkach laboratoryjnych hamburgera. Post do stworzenia burgera potrzebował komórek macierzystych, które wyodrębnił z mięśnia krowy. Namnożył te komórki tak, że powstała w pełni funkcjonalna tkanka mięśniowa. Może ona być z kolei przemieniona w kawałek mięsa.

Naukowiec w maju powiedział dziennikowi „The News York Times”, że już w fazie testów mięso smakowało „nieźle”. Wtedy jeszcze nie dodawano do niego tłuszczu. Islamiści oficjalnie zaaprobowali tego typu mięso, Żydzi "nadal mają wątpliwości". 

Czy Waszym zdaniem produkt znajdzie szersze zastosowanie na rynku?


Źródła: losyziemi

Twórcą artykułu jest Victor Orwellsky, autor powieści "Kod Władzy". Powielanie treści artykułu bez podania źródła jest zabronione.

wtorek, 20 sierpnia 2013

Producenci GMO: czy możemy z nimi skutecznie walczyć?

Walka z międzynarodowym koncernem Monsanto od początku wydawała się nierówna, a pesymiści wieszczyli podejmującym taką próbę niechybną porażkę. Ostatnie doniesienia wskazują jednak, że mamy do czynienia z sytuacją kiedy to producent GMO musi zacząć się bronić... To stały już trend czy jedynie incydent?

fot. rawfoodlife.com
Gdyby przyjrzeć się ostatnim doniesieniom dotyczącym GMO dojść można do wniosku, że czas działa na niekorzyść koncernu Monsanto. Jeszcze kilka lat temu tematyka związana z genetycznie modyfikowaną żywnością poruszana była jedynie w niszowych mediach a przez większość ludzi, szczególnie zaś polityków, była ona traktowana jako rzecz zupełnie „niepoważna”, którą nie ma sensu w ogóle się zajmować. 

Walka jaką aktywiści toczą z o wiele silniejszym przeciwnikiem nie jest łatwa. Chociaż producentów GMO wielokrotnie oskarżano o podejrzane kontakty z politykami, wpływanie na decyzje sądów i organów ścigania a przede wszystkim fałszowanie danych naukowych, nigdy nic nikomu nie udało się udowodnić. Taka sytuacja miała miejsce niedawno w Stanach Zjednoczonych gdzie w rządowej agencji FDA (Food and Drug Administration) zawierającą ponad milion podpisów na rzecz oznaczenia produktów modyfikowanych genetycznie. 

Kolejne zakazy i blokady upraw oraz importu towarów wytwarzanych przez Monsanto jest jednym z dowodów na koniec dobrej passy tej firmy. Niedawno koncern przegrał proces z brazylijskimi farmerami, którym prawdopodobnie będzie musiał wypłacić ogromne kwoty odszkodowań. Już jakiś czas temu w niektórych państwach europejskich zakazano upraw GMO, kiedy zakazany zostanie również import firma nie tylko będzie musiała szukać nowych miejsc pod uprawy, ale przede wszystkim straci ogromny, liczący pół miliarda konsumentów rynek zbytu.

Czy Waszym zdaniem Monsanto jak i inni producenci GMO mają czego się bać?


Źródła: globalresearch/reuters/monsanto

Twórcą artykułu jest Victor Orwellsky, autor powieści "Kod Władzy". Powielanie treści artykułu bez podania źródła jest zabronione.

piątek, 24 maja 2013

Tajemnicza śmierć w Alabamie: czy może być związana z uprawami Monsanto?

Russia Today poinformowało wczoraj o "dziwacznej fali chorób układu oddechowego w Alabamie". Dwie osoby w wyniku infekcji zmarły. Lekarze nie mieli pojęcia co to za choroba i skąd pochodzi. Ofiary cierpiały na objawy grypopodobne, w tym duszność, gorączka i kaszel. Co wiąże wszystkie te osoby?

fot. takepart.com
"Spośród siedmiu hospitalizowanych osób z nową chorobą, dwie zmarły", podaje rzeczniczka Alabama Department of Public Health Mary McIntyre. Choć przyczyna infekcji nie jest nieznana, to warto zauważyć, że obecnie pola bawełny w południowo-wschodniej Alabamie są w pełnym rozkwicie. Co ważne, bawełna ta jest genetycznie modyfikowana i ​​zawiera pestycydy typu Bacillus thuringiensis (Bt). 

Nie ma dziś bezpośrednich dowodów na to, że tajemnicza choroba w Alabamie jest dziełem "polepszaczy" Monsanto. Warto jednak przypomnieć, że poważne choroby rolników występowały także w Indiach, kiedy to wielki koncern rozpoczął współpracę przy uprawie tamtejszej bawełny. Raporty z czterech indyjskich wiosek wykazały, że około 25% owiec zginęło w ciągu tygodnia od wprowadzenia środków Monsanto do upraw, a rolnicy aż z sześciu plantacji stale zgłaszali negatywne reakcje skóry, oczu i górnych dróg oddechowych...

Indyjski rolnik cierpiał z powodu praktyk Monsanto, dlatego rząd w Indiach jeszcze w zeszłym roku anulował licencje dla upraw bawełny przez koncern, powołując się na nieuczciwe praktyki handlowe. "Daliśmy szansę Monsanto, jednak wszelkie nieuczciwej praktyki handlowe zostały wykazane i udowodnione", mówi Sudam Adsule, indyjski dyrektor kontroli jakości upraw. Czy podobny scenariusz mógłby mieć miejsce dziś w Stanach? To mało prawdopodobne. 

Firma Monsanto na terenie 180 amerykańskich plantacji wprowadziła właśnie trzy nowe odmiany upraw bawełny typu "Deltapine". Oznacza to, że społeczności wokół tych upraw (najpewniej) nieświadome są ryzyka, które wraz z sobą one niosą. To najnowszy "eksperyment" Monsanto, którego skutki mogą okazać się o wiele gorsze niż te z Alabamy czy Indii...

Czy Waszym zdaniem USA byłoby w stanie podjąć tak radykalne kroki względem Monsanto jak Indie?



Twórcą artykułu jest Victor Orwellsky, autor powieści "Kod Władzy". Powielanie treści artykułu bez podania źródła jest zabronione.

środa, 15 maja 2013

Monsanto wygrywa kolejną sprawę przed Sądem Najwyższym

Sąd Najwyższy w USA wydał jednomyślną decyzję stwierdzającą, że "rolnicy nie mogą korzystać z genetycznie modyfikowanych nasion Monsanto do produkowania kolejnych nowych nasion". Warunkiem takiego działania jest uiszczenie na rzecz korporacji astronomicznych opłat. Czy Monsanto nie musi się już niczego obawiać?

fot. rt.com
Eksperci w zakresie prawa autorskiego podkreślają, że orzeczenie może mieć wielce negatywne konsekwencje dla licznych aspektów nowoczesnego rolnictwa, jak również dla całego procesu patentowania materiału genetycznego. Dziś rolnicy kupują "opatentowane nasiona" Monstanto i związani się ścisłymi wytycznymi co do ich wykorzystywania.

O negatywnych konsekwencjach "nadużywania" nasion przekonał się Vernon Hugh Bowman, amerykański rolnik. Kiedy sprawa wyszła na jaw, Monsanto pozwało rolnika, a sędzia federalny w Indianie nakazał Bowmanowi zapłacić firmie aż 84 000 dolarów odszkodowania (za naruszenie patentu). Decyzja ta została utrzymana w mocy przez Sąd Apelacyjny dla Okręgu Federalnego oraz w ostatniej instancji przez Sąd Najwyższy.

W obronie przed Sądem Najwyższym, Bowman próbował powołać tzw. "doktrynę wyczerpania patentu", która pozwala każdemu używać produktów, które uzyskał legalnie. Jednak doktryna ta nie miała zastosowania w tym przypadku. "Doktryna wyczerpania patentu nie pozwala rolnikom podejmować dodatkowych działań bez zgody Monsanto", podkreślał jeden z sędziów Sądu Najwyższego.

Decyzja była ważnym zwycięstwem dla Monsanto - firmy, która jest ostro krytykowana przez rolników i ekologów. Działalność na rynku genetycznie zmodyfikowanego ziarna siewnego, produkcja hormonu wzrostu bydła domowego oraz agresywny styl lobbingu spowodował, że Monsanto stało się jednym z najbardziej znienawidzonych przez działaczy ruchów antyglobalistycznych i ekologicznych koncernów międzynarodowych. 

Czy Waszym zdaniem racja naprawdę leży po stronie Monsanto?


Źródła: redorbit/beforeitsnews/latimes

Twórcą artykułu jest Victor Orwellsky, autor powieści "Kod Władzy". Powielanie treści artykułu bez podania źródła jest zabronione.
http://www.orwellsky.blogspot.com/2013/05/monsanto-wygrywa-kolejna-sprawe-przed.html

środa, 8 maja 2013

Wszystko co musisz wiedzieć o nowym prawie UE w zakresie nasiennictwa i ochrony roślin

W miniony poniedziałek przez Komisję Europejską zostało przyjęte nowe prawo w zakresie uprawnień co do klasyfikowania i kształtowania cyklu życia roślin w całej Europie. Nowe regulacje Unii Europejskiej ograniczają w sposób znaczący uprawy rolników oraz ich możliwości reprodukcyjne. Dlaczego o tym się nie mówi i czy mamy czego się obawiać?

fot. hangthebankers.com
Unia Europejska wprowadziła właśnie tzw. "Prawo reprodukcyjne roślin" (Plant Reproductive Material Law), które dotyczyć ma wszystkich nasion i roślin. Nowe prawo przewiduje możliwość wprowadzenia natychmiastowych ograniczeń dla warzyw i drzew leśnych, z jednoczesnym uprawnieniem co do kolejnych restrykcji dla wszystkich innych roślin w późniejszym czasie. 

Zgodnie z nowym prawem, do obiegu nie mogą być wprowadzone rośliny, które nie zostały przetestowane i zatwierdzone przez specjalnie powołaną do tego instytucję - Agencję Ochrony Odmian Roślin UE. Ponadto w Agencji należy dokonywać specjalnej "opłaty rocznej", aby utrzymać daną roślinę i jej nasiona na liście (jeśli opłata nie zostanie uiszczona, rośliny nie będą mogły być uprawiane!). 

Po wielu negatywnych ocenach wstępnego projektu, intensywnym lobbingu licznych grup konsumentów oraz małych rolników, kilka przepisów w ostatniej chwili zostało zmienionych (przede wszystkim chodziło o ograniczenie kompetencji dla nowej Agencji). Pierwotny projekt ustawy był mocno kontrowersyjny (Komisja Europejska nie odpowiedziała jednak na zarzuty setek tysięcy obywateli, którzy podnosili głos sprzeciwu). 

Krytycy podkreślają, że nowe regulacje będą mieć bardzo negatywne konsekwencje. Przede wszystkim spowodują zatrzymanie rozwoju odmian warzyw przez ogrodników, spowolnienie produkcji rolników ekologicznych i małych rolników. 

Czy Waszym zdaniem UE powinna tak mocno ingerować w sprawy rolnictwa i nasiennictwa? Czy są one konieczne?



Źródła: activistpost/intellihub/seed-sovereignty

Twórcą artykułu jest Victor Orwellsky, autor powieści "Kod Władzy". Powielanie treści artykułu bez podania źródła jest zabronione.
http://www.orwellsky.blogspot.com/2013/05/wszystko-co-musisz-wiedziec-o-nowym.html

wtorek, 30 kwietnia 2013

Jak Barack Obama stał się człowiekiem Monsanto

Barack Obama jest politykiem, a politycy mają to do siebie, że często kłamią. Różne są jedynie "style" w jaki sposób to robią. Niektórzy udają, że są twoim "starym przyjacielem", inni oddadzą wszystko w zamian za twój głos w wyborach (najczęściej po wygranej elekcji zupełnie o wyborcach zapominając)... Co takiego się stało, że Barack Obama został przez zachodnie media nazwany "człowiekiem Monsanto"?

fot. gewoon-nieuws.nl
Przypomnę, że Monsanto Company to międzynarodowy koncern specjalizująca się w biotechnologii oraz wielkiej chemii organicznej nastawionej na produkcję w zakresie rolnictwa. Działalność na rynku genetycznie zmodyfikowanego ziarna siewnego, produkcja hormonu wzrostu bydła domowego oraz agresywny styl lobbingu spowodował, że Monsanto stało się jednym z najbardziej znienawidzonych przez działaczy ruchów antyglobalistycznych i ekologicznych koncernów międzynarodowych. 

Fakty przemawiają same za siebie. Po zwycięstwie w wyborach w 2008 roku, Barack Obama obsadził ludźmi z Monsanto kluczowe stanowiska w USDA i FDA (to agencje federalne, które dzierżą potężną siłą w zakresie żywności). Na dyrektora Narodowego Instytutu Żywności i Rolnictwa został powołany Roger Beachy, były dyrektor Monsanto Danforth Center. Jako zastępcę komisarza FDA w zakresie nowej żywności i kwestii bezpieczeństwa wybrano niesławnego Michaela Taylora, byłego wiceprezydenta ds. polityki publicznej w Monsanto (Taylor lobbował na rzecz modyfikowania genetycznego bydlęcego hormonu wzrostu). 

Nie wiemy, czy Barack Obama popełnia jedynie "uczciwe i przypadkowe błędy", czy jego decyzje są przemyślane i celowe. Wydaje się, że Obama nie sprawuje właściwego nadzoru w wyborze osób mianowanych na najważniejsze stanowiska w USA. Co istotne, obecne układy personalne i decyzyjne, pozwalają na coraz to szersze "wytyczanie terytorium" przez Monsanto i innych korporacyjnych gigantów GMO. 

To raczej nie przypadek, że Barack Obama, Bill Gates i George Soros ( finansista amerykański pochodzenia węgiersko-żydowskiego, jeden z najbardziej znanych spekulantów walutowych) nabyli ponad 900 tysięcy akcji Monsanto w samym tylko 2010 roku. "Zagadka Obamy" dla wielu jest jasna, a jej rozwiązaniem jest chęć zmonopolizowania światowych zasobów żywności przy udziale Monsanto...

Czy Waszym zdaniem Barack Obama to "prezydent GMO"?


Źródła: activistpost/infowars/whatreallyhappened

Twórcą artykułu jest Victor Orwellsky, autor powieści "Kod Władzy". Powielanie treści artykułu bez podania źródła jest zabronione.
http://www.orwellsky.blogspot.com/2013/04/jak-barack-obama-sta-sie-czowiekiem.html

piątek, 5 kwietnia 2013

Korporacje zadecydują o przyszłości pszczół

Nikt nie wie co na pewno zabija nasze pszczoły, jednak czołowi naukowcy mają silne argumenty wskazujące na działanie pestycydów. Ochrona pszczół musi być nadrzędna względem stosowanych przy uprawie chemikaliów. Teoria i zalecenia niewiele jednak mają wspólnego z faktycznymi rozwiązaniami, gdyż decydujący wpływ na ich kształt mają dwa korporacyjne giganty: Syngenta oraz Bayer CropService. 

fot. rebelsiren.files.wordpress.com
Syngenta to globalna firma specjalizująca się w chemikaliach, nasionach oraz pestycydach. Firma jest zaangażowana w biotechnologię oraz badania genomu roślin, zatrudnia 26 tysięcy osób w ponad 90 krajach i jest notowana na giełdzie szwajcarskiej oraz w Nowym Jorku. Z kolei Bayer CropService, zgodnie z oficjalną notą na stronie internetowej "oferuje szeroką paletę insektycydów, herbicydów, fungicydów i zapraw nasiennych stosowanych w rolnictwie" (siedziba firmy znajduje się w Monheim w Niemczech). 

Czy nakierowane na zysk firmy zadecydują o przyszłości pszczół? Na to wygląda. Syngenta i Bayer CropScience to twórcy najsilniejszych środków owadobójczych, które powodują gwałtowny spadek populacji pszczół (każde kolejne badania to potwierdzają). Mimo obiektywnych faktów, Unia Europejska nadal dyskutuje możliwe ograniczenia lub całkowity zakaz stosowania zabójczych dla pszczół chemikaliów. Organy unijne i rządowe wydają się w pełni dostosowywać do wielomiliardowych korporacyjnych wpływów, oczywiście kosztem populacji pszczół i przyszłości upraw. 

Komisja Europejska utrzymuje, że "zagrożenie pestycydami jest niesprawdzone i zakaz zaszkodzi jedynie gospodarce UE". Jako alternatywę zaproponowano plan pomocowy, który skutecznie zamknie drogę dla ewentualnych rozwiązań w przyszłości. Na czym ma polegać kompromisowa propozycja UE oraz największych korporacji? Plan obejmuje sadzenie większej ilości kwiatów wokół upraw celem zapewnienia naturalnych siedlisk pszczół, a także monitorowanie możliwych negatywnych skutków stosowania pestycydów, występowania pasożytów, czy wirusów...

Desperacka próba znalezienia kompromisu uratowała zapewne przychody Syngenty oraz Bayer CropService. Co zyskały na całej sprawie pszczoły? Niewiele. Wydaje się, że problem został jedynie "odłożony w czasie", przez co wróci do nas i to ze zdwojoną siłą. Miejmy nadzieję, że na jego rozwiązanie nie będzie jednak za późno...

Czy Waszym zdaniem UE nie mogła czy też nie chciała przeciwstawić się lobby największych graczy w branży uprawy roślin?

Zachęcam do zobaczenia filmu autorstwa firmy Syngenta, który ma charakter propagandowy i podkreśla negatywne konsekwencje dla ewentualnego wprowadzenia unijnych restrykcji.


Źródła: activistpost/lunaticoutpost/whatreallyhappened

Twórcą artykułu jest Victor Orwellsky, autor powieści "Kod Władzy". Powielanie treści artykułu bez podania źródła jest zabronione.
http://www.orwellsky.blogspot.com/2013/04/korporacje-zadecyduja-o-przyszosci.html

wtorek, 26 lutego 2013

Żywność w USA będzie "najbezpieczniejsza na świecie"? Póki co tylko w teorii

Amerykańska agencja zajmująca się żywnością i rynkiem farmaceutyków (U.S. Food and Drug Administration, w skrócie FDA) planuje "sterylizować" jedzenie na mocy ustawy o modernizacji i bezpieczeństwie żywności (Food Safety Modernization Act). Po dwóch latach zwłoki dokument właśnie wchodzi w życie, a FDA twierdzi, że zaproponuje zasady, które "powinny uczynić jedzenie w USA najbezpieczniejszym na świecie". O co tak naprawdę chodzi?

Czy Food Safety Modernization Act
spowoduje rewolucję w amerykańskiej
polityce rolnej i żywnościowej?
(fot. rodale.com)
Politycy zapowiadają, że działania FDA jak i sama ustawa mają być najważniejszym krokiem w kierunku przebudowy amerykańskiej polityki rolnej i żywnościowej od czasów Wielkiego Kryzysu. Co dokładnie rząd w USA zamierza zrobić, aby żywność była bezpieczniejsza? Wybiórczo można wskazać na obligatoryjne etykietowanie produktów GMO, czy przygotowywanie produktów w wyższych temperaturach, celem zabicia wszelkich bakterii. Istota nowej ustawy wydaje się jednak zupełnie inna...

Jej krytycy podkreślają, że "wykończy" drobne przedsiębiorstwa i indywidualnych rolników, a całość produkcji sceduje na wielkie koncerny (jak np. Monsanto). Po pierwsze, dostosowanie się do nowych zasad kosztować będzie przeciętnego amerykańskiego rolnika od 10.000 do 50.000 dolarów, a to kwota dla wielu wręcz nieosiągalna. Po drugie, całość działań rolniczych będzie wymagała prowadzenia obszernej i precyzyjnej dokumentacji. I w końcu po trzecie, mają zostać ograniczone górne ilości oraz rodzaje hodowanych upraw.

Jaką korzyść miałby odnieść amerykański konsument? W założeniu "najbezpieczniejszą żywność", w praktyce jednak wzrost jej cen oraz spadek jakości. Dla przykładu, agencja chciałaby, aby wszystkie owoce i warzywa były jednocześnie świeże, ale i przechodziły odpowiednią procedurę "napromieniowania". Chociaż proces ten zabija potencjalne śmiercionośne bakterie, to przy okazji także korzystne enzymy i dobre bakterie, które pomagają budować nasz system odpornościowy.

Wydaje się, że dobre intencje amerykańskich władz czekają niezbyt optymistyczne skutki. Pytanie czy politycy nie mogli, czy też nie chcieli ich przewidzieć. A Waszym zdaniem jaka przyszłość czeka Food Safety Modernization Act? Czy Stany Zjednoczone będą mogły pochwalić się "najbezpieczniejszą żywnością na świecie"?


Źródła: beforeitsnews/activistpost/whatreallyhappened

Twórcą artykułu jest Victor Orwellsky, autor powieści "Kod Władzy". Powielanie treści artykułu bez podania źródła jest zabronione.
http://www.orwellsky.blogspot.com/2013/02/zywnosc-w-usa-bedzie-najbezpieczniejsza.html

piątek, 5 października 2012

Wielka wojna z producentami GMO

Walka alterglobalistów z międzynarodowym koncernem Monsanto od początku wydawała się nierówna i pesymiści wieszczyli im niechybną porażkę. Ostatnie doniesienia wskazują jednak, że mamy do czynienia z odwróceniem ról i powoli zaczyna dochodzić do sytuacji kiedy to producent GMO musi zacząć się bronić. 

fot. Krappweis/sxc.hu
Gdyby przyjrzeć się ostatnim doniesieniom dotyczącym GMO dojść można do wniosku, że czas działa na niekorzyść koncernu Monsanto. Jeszcze kilka lat temu tematyka związana z genetycznie modyfikowaną żywnością poruszana była jedynie w niszowych mediach a przez większość ludzi, szczególnie zaś polityków, była ona traktowana jako rzecz zupełnie „niepoważna”, którą nie ma sensu w ogóle się zajmować. Minęło jednak trochę czasu, przeciwnicy GMO nie ustawali w bojach o prawdziwą żywność, pisano kolejne artykuły, rozmawiano, docierano do poszkodowanych, w końcu wytaczano procesy. Wydaje się, że pod koniec 2012 roku coś w końcu udało się wywalczyć. Wielu ludzi uświadomiło sobie, że GMO jest istotnym problemem i że nie można pozostawić sprawy samej sobie. 

Walka jaką aktywiści toczą z o wiele silniejszym przeciwnikiem nie jest łatwa. Chociaż producentów GMO wielokrotnie oskarżano o podejrzane kontakty z politykami, wpływanie na decyzje sądów i organów ścigania a przede wszystkim fałszowanie danych naukowych, nigdy nic nikomu nie udało się udowodnić. Taka sytuacja miała miejsce niedawno w Stanach Zjednoczonych gdzie w rządowej agencji FDA (Food and Drug Administration) zupełnie wykasowano listę zawierającą ponad milion podpisów na rzecz oznaczenia produktów modyfikowanych genetycznie. Niestety, inicjatorzy akcji źle wybrali termin złożenia podpisów. Robiąc to na początku 2012 roku kiedy w USA trwa kampania wyborcza oznacza, że wielu polityków zrobi wszystko by zamieść całą sprawę pod dywan. I to właśnie zrobili. 

Uniemożliwienie wprowadzenia systemu oznaczania GMO na terenie Stanów Zjednoczonych jest bez wątpienia sukcesem jej producentów, oznaczenia wymagane są jedynie w kilku stanach, m.in. w Kalifornii. W ten sposób konsument nie będzie wiedział jak została wyprodukowana żywność, którą kupuje, bez względu na to czy jego zdaniem GMO jest szkodliwe czy też nie. Wbrew pozorom zaś tego typu żywności jest więcej niż byśmy chcieli. Najbardziej w tym temacie wyczuleni Amerykanie sporządzili listy najbardziej ryzykownych rodzajów żywności – kukurydza, która zdaje się być najpowszechniej uprawianą rośliną poddawaną eksperymentom genetycznym wykorzystywana jest do produkcji ogromnej liczby produktów żywnościowych, które trafiają na rynek bez jakichkolwiek oznaczeń. Żeby temu przeciwdziałać przygotowano między innymi listę płatków śniadaniowych, przy produkcji których wykorzystuje się modyfikowaną genetycznie kukurydzę. 

Na czym polega szkodliwość GMO? 

Regularne próby ukrycia możliwych podejrzeń o szkodliwość żywności modyfikowanej genetycznie bardzo często utrudniają dokładne badania oraz publikacje ich rezultatów. Czasami mamy nawet do czynienia z działaniami prewencyjnymi, tak jak to miało miejsce w przypadku zakupu przez Monsanto firmy, której działalność polega na mierzeniu populacji pszczół. Zwierzęta te są bardzo wrażliwe na specjalny rodzaj protein zawartych w pyłku modyfikowanych genetycznie roślin. Jego zebranie zajmuje robotnicom o wiele więcej czasu co powoduje, że nie są one w stanie zgromadzić odpowiedniej ilości zapasów i ul ginie. 

Tym razem jednak francuskim naukowcom udało się przeprowadzić obszerne badania, które miały określić jaki jest stopień szkodliwości GMO dla ludzi. Wygląda z resztą na to, że Francja jest na prostej drodze do rozpoczęcia działań dążących do wprowadzenia całkowitego zakazu upraw NK603, czyli modyfikowanej genetycznie kukurydzy będącej jednym ze sztandarowych produktów Monsanto, na terenie całej Unii Europejskiej. Odmiana ta nazywana jest przez jej przeciwników mianem „Frankenkukurydzy” („Frankencorn”) – w opracowaniu opublikowanym na łamach periodyku „Food and Chemical Toxicology” opisano jej działanie na szczury laboratoryjne, które były nią karmione przez ponad 90 dni. U zwierząt zaobserwowano znacznie większy i szybszy rozwój złośliwych nowotworów niż u pozostałych szczurów. Co warto zaznaczyć komórki rakowe pojawiły się zarówno u zwierząt karmionych kukurydzą spryskiwaną wcześniej środkiem chwastobójczym roundup jak i u tych, którym podano NK603, której wcześniej nie spryskiwano. 

Echo badań

Wyniki badań wydają się być na tyle istotne i poważnie potraktowane przez francuskie władze, że kwestia zakazu genetycznie modyfikowanej kukurydzy, a być może również innych roślin, już wkrótce może być dyskutowana na forum ogólnoeuropejskim. Na samej Unii Europejskiej nie musi się z resztą skończyć, o czym świadczy przykład Rosji, która mając na uwadze wyniki badań francuskich naukowców zakazała importu wszystkich modyfikowanych genetycznie roślin. Produkty zatrzymywane są na rosyjskiej granicy do czasu aż tamtejszy Instytut Żywienia przyjrzy się wynikom francuskich badań atakowanych przez Monsanto, które twierdzi, że naukowcy pod przewodnictwem Professora Gilleas-Eric Seraliniego użyli zbyt małej ilości szczurów I tym samym wyniki ich badań nie są reprezentatywne i były prowadzone zbyt krótko. 

Problem w tym, że badania były prowadzone ponad 2 lata i zbadano wiele próbek. Co więcej z łatwością odpierany jest również inny kontrargument Monsanto, którego przedstawiciele twierdzą, że badane szczury mają naturalną, genetyczną skłonność do częstszego zapadania na nowotwory. Również ten argument obalany jest między innymi faktem, że zupełnie inaczej rozwijały się komórki rakowe u szczurów karmionych innymi rodzajami żywności i to pomimo, że zwierzęta pochodziły z dokładnie tej samej populacji. 

Kolejne zakazy i blokady upraw oraz importu towarów wytwarzanych przez Monsanto jest jednym z dowodów na koniec dobrej passy firmy. Niedawno koncern przegrał proces z brazylijskimi farmerami, którym prawdopodobnie będzie musiał wypłacić ogromne kwoty odszkodowań. Już jakiś czas temu w niektórych państwach europejskich zakazano upraw GMO, kiedy zakazany zostanie również import firma nie tylko będzie musiała szukać nowych miejsc pod uprawy, ale przede wszystkim straci ogromny, liczący pół miliarda konsumentów rynek zbytu.

pisząc tekst korzystałem z opracowań dostępnych na portalu Naturalnews.com

czwartek, 30 sierpnia 2012

Jakich produktów GMO musisz unikać? Poznaj najnowsze Top 10!

Genetycznie modyfikowana żywność to coraz częściej standard, zasadniczą kwestią jest jednak poznanie kategorii produktów, które są permanentnie "ulepszane". Podstawową wskazówką dla naszej obrony jest trzymanie się wysokiej jakości ekologicznych źródeł, ale nie zawsze jest to możliwe. W temacie szybka "ściągawka" najczęściej genetycznie modyfikowanych roślin i substancji. 

fot. netdna-cdn.com
Specjaliści podkreślają, że lista produktów spożywczych wolnych od GMO w rzeczywistości nie istnieje. Ważne jest, aby nauczyć się rozpoznawać zwodnicze sztuczki marketingowe stosowane przez dzisiejszych producentów "dbających o nasze zdrowie", którzy chcą jedynie nakłonić konsumenta do zakupu. 

Jak okazało się w ostatnim czasie, wiele marek typu "eco-friendly" nie jest faktycznie pozbawionych GMO. Dotyczy to nawet produktów, które mają etykietę "Non-GMO" ! 

Nie dziwi więc, że wielu z tych "ekologicznych" i "naturalnych" producentów (takich jak np. Kashi), wydało miliony dolarów na walkę z inicjatywą etykietowania każdego produktu GMO. Staje się coraz bardziej jasne, że przedsiębiorstwa po prostu nie dbają o nasze zdrowie, co łatwo można sprawdzić dociekając kto (jaka firma) jest właścicielem na najwyższym poziomie (wspomniane wcześniej Kashi jest własnością Kellogg’a). 

Poniżej najnowsza lista 10 produktów, które najprawdopodobniej zawierają GMO: 

1. Kukurydza 

2. Soja 

3. Cukier 

4. Papaja 

5. Aspartam (tak, aspartam jest genetycznie modyfikowany! Ujawniono to już w latach 90-tych) 

6. Rzepak 

7. Cukinia 

8. Żółty squash 

9. Nabiał (ponad 1/3 pochodzi z nieekologicznych produktów mlecznych z USA, które nadal zawierają genetycznie zmodyfikowany hormon firmy Monsanto o nazwie rBGH. Hormon pochodzi ze sklonowanego DNA, obecnie jest on zakazany w ponad 27 krajach) 

10. Bawełna (najczęściej w postaci oleju z nasion bawełny) 

Dopóki właściwe ustawodawstwa krajowe oraz ustalenia międzynarodowe nie nakażą bezwzględnego etykietowania produktów GMO lub w ogóle zabronią obrotu nimi na rynku, ważne jest, aby chronić swoje zdrowie przed skutkami genetycznie modyfikowanej żywności. 

Czy Waszym zdaniem jest dziś jeszcze szansa na wyparcie GMO z rynku? Jakie mogą być skutki spożywania tego typu żywności w niedalekiej przyszłości? 



poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Koncern Monsanto i nowy wymiar genetycznych wojen patentowych

Batalia prawna pomiędzy Monsanto a rolnikami na całym świecie nie ustaje. Z jednej strony grupy rolników różnej wielkości, a także firmy nasienne, coraz częściej pozywają Monsanto za powszechną manipulację genetyczną, z drugiej zaś apelują o zaprzestanie przez koncern nadużywania instytucji patentów zwłaszcza w zakresie tzw. upraw cross-pollenated (zapylanie krzyżowe). Nie bez znaczenia pozostaje związek między patentami GMO a porozumieniami międzynarodowymi takimi jak ACTA. 

fot. breakthematrix.com
Monsanto Company to międzynarodowy koncern specjalizująca się w biotechnologii oraz wielkiej chemii organicznej nastawionej na produkcję w zakresie rolnictwa. Działalność na rynku genetycznie zmodyfikowanego ziarna siewnego, produkcja hormonu wzrostu bydła domowego oraz agresywny styl lobbingu spowodował, że Monsanto stało się jednym z najbardziej znienawidzonych przez działaczy ruchów antyglobalistycznych i ekologicznych koncernów międzynarodowych. 

Monsanto wywiera obecnie ogromną presję wobec rolników, stale pozywając ich za zanieczyszczanie własnej (!) ziemi uprawnej. Koncern mający na co dzień miliardowe dochody z przemysłu nasion genetycznie modyfikowanych, wyraźnie nadużywa pozwów o naruszanie patentów przez rolników indywidualnych, jak i ich związków. Co niestety niepokojące - najwyraźniej ma w tym zakresie poparcie systemu prawnego.

- See more at: http://pomocnicy.blogspot.com/2013/04/jak-dodac-informacje-o-ciasteczkach-do.html#sthash.uAMCuvtT.dpuf