Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kalifat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kalifat. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 19 kwietnia 2016

Podstawy funkcjonowania Państwa Islamskiego.

Państwo na Bliskim Wschodzie pod wpływem wojny domowej ulega całkowitej destabilizacji. Mocarstwa europejskie, które walczą o strefy wpływów geopolitycznych na tym terenie nie zwracają uwagi na szerzącą się u podstaw religię ekstremistów, dla których życie jest nic nie warte. Na podwalinach całkowitej anarchii tworzy się według nas Europejczyków jeszcze większy chaos. Tylko tak na prawdę ISIS działa w całkowitej harmonii z doktryną. 

źródło: commdiginews.com

W ciężkich czasach gdy na każdym kroku, życiu grozi niebezpieczeństwo wynikające z konfliktu militarnego, tworzy się harmonia i spokój. Zmęczeni ludzie chętnie przystają do organizacji terrorystycznej poszukując sensu życia opartego na wierze. ISIS daje nadzieję, na lepsze jutro, daje również złudne poczucie bezpieczeństwa, bo przecież nie raz ekstremiści giną z rąk swoich "braci". 

Jeżeli komukolwiek wydaje się, że działania tzw. Państwa Islamskiego są nieprzemyślane, wręcz nieprzewidywalne jest w wielkim błędzie. Należy podkreślać, że wszystko to co się dzieje, ma większy sens tworzy całość, która klaruje się z każdym kolejnym atakiem terrorystycznym. Działania tej jednostki są uporządkowane. Tajemnice i plany dobrze strzeżone, na pewno strzeżone przed ogólnymi mediami. To czym dysponują służby bezpieczeństwa to zupełnie inna historia. 

Dlaczego ataki w Europie?

Według ekstremistów Europa upada. Dla nich partie lewicowe to największe zło, które propaguje upadek - pomijając całkowicie kwestie religijne. Dla muzułmanów Stary Testament jest księgą świętą. ISIS postrzega jednak chrześcijan, żydów jako wrogów. W swojej tworzonej przez lata doktrynie - pierwsze wzmianki o organizacji sięgają roku 2000 - nie tworzą wyjątku łaski dla wyznawców jednych z najstarszych religii.

Realizują plan podboju Europy z okresu średniowiecza.

Jest widoczna korelacja pomiędzy tym jak wyglądała mapa Europy w okresie wypraw krzyżowych, a aspiracjami ISIS. Ich święta wojna prowadzi do utworzenia kalifatu. Przypomnijmy sobie z lekcji historii w liceum jak wyglądał okres podbojów Europy przez muzułmanów i panowanie kalifatu w Kordobie.



wtorek, 15 grudnia 2015

Hackerzy tropili konta zwolenników ISIS. Dotarli do brytyjskiego rządu

Wysoka od dłuższego czasu aktywność sympatyków Daesh w internecie sprawiła, że hackerzy od dłuższego czasu poszukiwali sposobu na dotarcie do osób, które stały za wciąż pojawiającymi się kontami. Jedna z grup hackerów zajęła się śledzeniem kilku kont zwolenników Państwa Islamskiego, ku ich zdziwieniu ich adresy były powiązane z brytyjskim Department of Work and Pensions. 



Jak informuje dziennik Daily Mirror za odkryciem stała grupa funkcjonująca pod nazwą VandaSec, która pokazała pracownikom gazety dowody w postaci adresów IP osób logujących się na wskazane konta. Numery te początkowo wskazywały na Arabię Saudyjską, jednak po odpowiednim filtrowaniu okazało się, że należały do instytucji rządowych. Pierwszą z możliwych teorii wyjaśniających to odkrycie było przypuszczenie, że w DWP pracuje jakiś sympatyk ISIS, bądź też zostały one utworzone celowo aby posłużyć jako pułapka dla osób chcących dołączyć do szeregów organizacji. 

Sprawa skomplikowała się jednak w momencie kiedy Mirror Online wychwycił kilka transakcji przeprowadzonych między Wielką Brytanią a Arabią Saudyjską, z których to wynikało, że strona rządowa sprzedała dwóm saudyjskim firmom komplet adresów IP, które następnie wykorzystano do propagandy Państwa Islamskiego. Biuro premiera przyznało się do tego, że na początku roku sprzedało komplet numerów IP Saudi Telecom i Mobile Telecommunications Company. Sprzedaż miała na celu pozbycie się nadmiaru numerów w bazie DWP, jednak jak przyznano nie mają oni wpływu na to jak i kto je później będzie wykorzystywał, powiązanie numerów IP z brytyjskim rządem spowodowane jest z faktem, że sprzedaż miała miejsce względnie niedawno i nie wszystkie rejestry są już zaktualizowane. 

Media społecznościowe, takie jak Twitter, Facebook czy Instagram służą jako główne narzędzie promowania idei i działań Państwa Islamskiego, pomimo kolejnych prób blokowania kont i numerów IP wciąż powstają nowe konta.

piątek, 11 grudnia 2015

Konkurencja dla Państwa Islamskiego? W Egipcie rośnie nowy, pokojowy ruch muzułmanów

Islam jest w dzisiejszych czasach postrzegany najczęściej z perspektywy jego salafickiej interpretacji, której to najgłośniejszym orędownikiem pozostaje Państwo Islamskie (Daesh). Niemniej, dla liczącej ponad miliard wyznawców populacji muzułmanów nie jest to wcale jedyna wiążąca wykładnia nauk Mahometa. Na Bliskim Wschodzie, a szczególnie w Egipcie popularność zaczyna zyskiwać nowy ruch - Dawah. 

fot. flickr.com/CC


Egipt to jedno z największych i najludniejszych państw regionu siłą rzeczy stanowi punkt odniesienia dla innych państw arabskich. Fala protestów, w wyniku której doszło do obalenia poprzedniego prezydenta i dojścia do władzy Bractwa Muzułmańskiego miała doprowadzić do głębokich przemian w kraju a przede wszystkim do jego gwałtownej islamizacji. Zdaniem wielu Egipcjan tak się jednak nie stało a członkowie BM zajęli się bardziej stanowiskami niż reformami. Z tego też powodu wielu dotychczas popierających je osób odeszło a konserwatywne skrzydło muzułmanów powoli przejmuje Dawah, który według szacunków może w samym tylko Egipcie liczyć ok. 300 tysięcy członków. Zdaniem reprezentantów ruchu udało im się przekonać do siebie setki młodych muzułmanów z Jordanii, Egiptu i Arabii Saudyjskiej by nie wstępowali do szeregów Państwa Islamskiego. 

Dawah zdaniem profesora Ebraima Moosy "oferuje islamską autentyczność i tożsamość, coś co do tej pory wielu doszukiwało się w Bractwu". "Próbowaliśmy zmienić prawa by zmienić społeczeństwo i ponieśliśmy porażkę" - twierdzi z kolei jeden z członków Dawah.

Czym jest zatem "Dawah"? Nazwa wywodzi się od arabskiego słowa oznaczającego zaproszenie a osoba, która wybiera ścieżkę dawah naucza islamu poprzez dialog, grzeczność i mądrość. To znacznie bardziej pokojowe podejście wyraża także zupełnie inne postrzeganie dżihadu, który "nie ma być toczony na polach walki, ale w sercach mężczyzn i kobiet, muzułmanów i nie-muzułmanów".

Zdaniem członków Dawah celem powinno być duchowe zjednoczenie świata muzułmańskiego a nie fizyczna walka o jego granice, jak postulują takie organizaje jak ISIS czy Al-Kaida, które korzystają na buncie wywołanym korupcją, bezrobociem i niesprawiedliwymi rządami.

źródło: CSMonitor


czwartek, 3 grudnia 2015

Czym jest 'Daesh'? Czy to tylko nowa nazwa Państwa Islamskiego?

Uważni obserwatorzy śledzący wydarzenia związane z Bliskim Wschodem zaobserwowali interesującą zmianę w wypowiedziach zachodnich polityków. Pod koniec listopada weszła bowiem w użycie zupełnie nowa nazwa - 'Daesh' (Daesz), mająca oznaczać Państwo Islamskie. Skąd ona się wzięła? 



Nazwa Daesz pojawiła kilkakrotnie, użył jej między innymi François Hollande, który po atakach w Paryżu powiedział, że zamachy były "aktem wojny" wypowiedzianym przez "armię terrorystów, armię dżihadystów, przez Daesh przeciwko Francji". Tego samego określenia użył podczas spotkania G20 w Turcji Barack Obama a także John Kerry w Wiedniu mówiący o "powitaniu wsparcia w walce przeciwko Daesh". Po raz pierwszy określenie to pojawiło się jednak w mediach nie zachodnich, lecz arabskich i irańskich, szczególnie tym, które były negatywnie nastawione do ogłoszenia powstania Państwa Islamskiego w 2013 roku. 

Interesujące opracowanie tematu przygotował autor bloga "Free Word Centre" - DAESH to arabski akronim od skrótu "ISIS" czyli Islamic State of Iraq and Syria, ale jego brzmienie u Arabów ma znacznie szersze konotacje. Przede wszystkim 'Daesh' przez wielu Syryjczyków uznawane jest za określenie pejoratywne i obraźliwe, oznaczać ma bowiem kogoś nieudolnego ale przy tym niezwykle szkodliwego, niektórzy wskazywali przy tym, że słowo to kojarzy się niektórym podobnie jak polski "ciemnogród".

Być może właśnie dlatego jeszcze we wrześniu 2014 roku francuski minister spraw zagranicznych stwierdził: "To grupa terrorystów a nie państwo. Nie polecam używania terminu Państwo Islamskie ponieważ to zamazuje linię podziału między islamem, muzułmanami i islamistami. Arabowie nazywają je 'Daesh' a ja będę ich określał jako "rzeźników Daesh".,



Bez względu na to czy nazwiemy je państwem czy nie, organizacja jaka powstała na pograniczu Syrii i Iraku jest na ustach wszystkich, prześledźmy krótko jak ją do tej pory nazywano: 

  • 2004 - w Iraku po połączeniu kilku mniejszych grup islamistycznych pod przywództwem Abu Musaba al_Zarqawiego powstaje Państwo Islamskie

  • 2006 - al-Zarqawi ginie w bombardowaniu przeprowadzonym przez Amerykanów, nowy przywówdca Abu Ayyub al-Masri zmienia nazwę na Islamic State in Iraq (ISI)

  • 2010 – al-Masri ginie w samobójczym wybuchu a kontrolę nad organizacją przejmuje Abu Bakr Al-Baghdadi 

  • 2013 – dochodzi do połączenia z frontem Nusra, jedną z komórek al-Kaidy w Syrii, organizacja przemianowuje się na Islamic State in Iraq and Greater Syria – or ISIS (Państwo Islamskie Iraku i Wielkiej Syrii, czasami w zastępstwie wykorzystuje się także nazwę "Lewant" tworząc skrót ISIL).

  • 29 czerwiec 2014 – ogłoszenie powstania Państwa Islamskiego z Abu Bakrem al-Baghdadim jako kalifem. Państwo Islamskie próbuje promować się jako nowy kalifat i tą nazwę popularyzuje w mediach.

wtorek, 24 listopada 2015

Czy wojna w Syrii to wciąż wojna domowa czy już wojna światowa?

W momencie kiedy cały świat z zapartym tchem śledzi skutki zestrzelenia rosyjskiego myśliwca przy syryjsko-tureckiej granicy, my spójrzmy na to nieco z dystansu. Turcja od czasu rozpoczęcia przez Rosję bombardowań terenów zajmowanych przez Państwo Islamskie była co najmniej sceptycznie nastawiona do tych działań, wcześniej zaś, otwarcie wspierała przeciwników Bashara Al-Assada.

rosyjskie myśliwce w Syrii/Wikipedia


Wojna domowa w Syrii rozpoczęła się od protestów przeciwko władzy Bashara Al-Assada i zdominowanej przez niego partii BAAS, która od dziesięcioleci rządzi tą arabską republiką. W momencie zaostrzenia się konfliktu dało się zaobserwować dwie główne linie poparcia - jedna to zwolennicy reżimu, lub też państwa, które sprzeciwiały się jakiejkolwiek interwencji z zewnątrz - to przede wszystkim Rosja i jej sojusznicy oraz Chiny. Z drugiej strony stanęły państwa związane bliżej lub dalej z USA, przede wszystkim zaś Turcja, która ma w Syrii żywotne interesy a Al-Assad od dawna był dla Ankary uciążliwym rywalem. Pomimo zablokowania przez Rosję i Chiny odpowiedniej rezolucji w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, światowe mocarstwa po cichu udzielały wsparcia Assadowi i jego przeciwnikom. Częste były doniesienia o tureckich wojskowych przekraczających granicę, a także braku utrudnień ze strony Turcji w przerzucie broni na terytorium Syrii. Z drugiej strony Rosja udzielała władzom w Damaszku propagandowej (a po cichu także wojskowej) pomocy, blokując równocześnie jakąkolwiek interwencję Zachodu. 

Przełomem okazał się moment, gdy już wcześniej wspominana przez różnej maści obserwatorów jedna z grup opozycjonistów, Islamskie Państwo Syrii i Lewantu na zajętych przez siebie terenach pogranicza Iraku i Syrii ogłosiło niepodległy kalifat i ogłosiło wojnę totalną z niewiernymi. Doniesienia z Państwa Islamskiego, zwanego w skrócie ISIS szokowały opinię publiczną na Zachodzie, informacje o torturach, morderstwach, gwałtach i handlu ludźmi bulwersowały, ale nie miały żadnych poważniejszych skutków. Sytuacja zmieniła się wraz z włączeniem się w konflikt kolejnych państw:

  • 22 września 2014 Stany Zjednoczone wraz z siłami państw Zatoki Perskiej i Bliskiego Wschodu: Bahrajnu, Kataru, Jordanii, Arabii Saudyjskiej i Zjednoczonych Emiratów Arabskich rozpoczęły bombardowania pozycji Państwa Islamskiego w Syrii. Wcześniej USA udzielały wsparcia opozycji sprzeciwiającej się Assadowi (jednak oficjalnie w dostawach nie było broni) a także prowadziły działania wywiadowcze głównie przy pomocy dronów. 
  • Rosja rozpoczęła bombardowania strategicznych dla Państwa Islamskiego lokalizacji 30 września 2015 roku. 
  • Turcja pozostaje z boku konfliktu, jednak wciąż udziela wsparcia opozycjonistom walczącym z Assadem i z ISIS, unika jednak pomocy Kurdom, których pozycje były już niejednokrotnie bombardowane. W stosunku do Państwa Islamskiego poza deklarowaną wrogością doszło jedynie do kilku bombardowań i starć przy granicy. 
  • Francja, była od dawna aktywnie zaangażowana w sprawy syryjskie, już w 2011 roku Paryż wspólnie z Londynem naciskały na Bashara Al-Assada by ten ustąpił. Jesienią 2015 roku przeprowadzono kilka bombardowań obiektów ISIS, ale walkę otwarcie i na szerszą skalę Francja zapowiedziała dopiero po atakach w Paryżu, do odpowiedzialności za które przyznało się Państwo Islamskie. 

Dziś media poifnormowały o zestrzeleniu przez Turków rosyjskiego myśliwca, Siergiej Ławrow zadeklarował, że Moskwa zerwie stosunki wojskowe z Ankarą. Sytuacja się zaostrza a na Bliskim Wschodzie zaczynają być aktywne praktycznie wszystkie liczące się mocarstwa. Czy to już zapowiedź nowej wojny światowej a my mamy do czynienia z nowymi Bałkanami?







środa, 7 października 2015

Schwytany imigrant miał przy sobie mapę Berlina z 8 zaznaczonymi celami

Ilu spośród przybyszów z Bliskiego Wschodu to zwykli uciekinierzy, którzy próbują znaleźć schronienie przez wojną, ilu z nich to imigranci zarobkowi, którzy korzystając z fali uchodźców sami próbują przedostać się do Europy Zachodniej by tam spróbować legendarnego, europejskiego dobrobytu? W końcu ilu wśród tych niekontrolowanych bliżej mas ludzi znajdzie się potencjalnych zamachowców czy zwykłych uśpionych agentów Państwa Islamskiego, którzy w momencie gdy otrzymają umówiony sygnał ruszą do działania? 

źródło: http://hirtop.in/berlin-elfoglalasanak-tervet-talaltak-az-europaba-indulo-elfogott-isis-harcosnal/


Niedawno na granicy turecko-syryjskiej schwytano jednego z wielu uciekinierów próbujących dostać się na Zachód. To, co zaskoczyło przeszukujących to mapa jaką miał ze sobą. Jak podaje serwis Free Kurdistan schwytany był powiązany z Państwem Islamskim, mapa zaś przedstawiała Berlin wraz z dokładnie zaznaczonymi celami i punktami, które należy zająć w pierwszej kolejności. Autor mapy musiał najwyraźniej dobrze znać miasto, doskonale bowiem wiedział, które obiekty mają szczególne, strategiczne znaczenie. Mapa zawiera przy tym zaznaczone obiekty wojskowe, policyjne a także instytucje ratunkowe i kryzysowe. 

Jaki ma być cel tych działań? Według relacji, przejęcie kontroli nad niemiecką stolicą, wymieniono 8 szczegółowych obiektów, które nalezy przejąć w pierwszej kolejności. Przewidziane jest także przejęcie co najmniej 2 obiektów wojskowych, które posłużą jako główne źródło uzbrojenia dla dżihadystów. Na planie przewiduje się także wysadzenie linii kolejowych i mostów by w ten sposób utrudnić przybycie posiłków. 

Według mediów tylko do końca tego roku do Niemiec może dotrzeć blisko 1,5 miliona ludzi. Jeśli nawet tylko znikomy ułamek przybyłych stanowić będą osoby niebezpieczne, to wciąż będzie ich tysiące rozsianych po całym kraju. Zdeterminowani, przeszkoleni i przygotowani mogą w pewnym momencie dokonać skutecznego ataku na wiele obiektów, doprowadzić do znaczących zniszczeń, ale też przejęcia kontroli nad pewnymi obszarami. Czy nie może być to bowiem metoda Państwa Islamskiego i jego przywódcy, który gdy połączone siły Rosji, Iranu i Chin rozbiją kalifat na Bliskim Wschodzie przeniesie się na Północ, do przygotowanej na jego przybycie Europy. 



wtorek, 9 czerwca 2015

Podziękujcie państwu islamskiemu - wśród Kurdów odradza się zaratuszrianizm

W irackim Kurdystanie ma w ostatnim czasie niezwykłe zjawisko - starożytna wiara stworzona przez proroka Zaratustrę ponownie budzi zainteresowanie żyjących tam Kurdów. Ma być ona atrakcyjną alternatywą wobec ekspansywnego islamu, który w ostatnim czasie promowany jest przez kalifat.



Zaraszturianizm narodził się tysiące lat temu na terenie dzisiejszego Iraku, jego twórcą ma być Zaratusztra, który spisał jej najważniejsze zasady w księdze zwanej Awesta. Językiem księgi jest awestyjski, jeden z martwych już języków indoeuropejskich, który jednak wywarł znaczący wpływ na współczesny język kurdyjski. Chociaż na całym świecie nie ma więcej niż ćwierć miliona wyznawców zaraszturianizmu, a liczba konwersji była do niedawna na tyle wysoka, że być może już wkrótce religia ta wymarłaby całkowicie. Teraz jednak, wraz z pojawieniem się Państwa Islamskiego doszło do niezwykłego wydarzenia - 1 maja, po raz pierwszy od ponad tysiąca lat w północnym Iraku doszło do odprawienia starożytnej ceremonii zakładania rytualnego pasa, który znamionować ma służbę religii Zaratusztry i wierność jej zasadom.

Zaraszturianie planują wybudować w Kurdystanie 12 świątyni a także będą zwracać się do władz tego autonomicznego regionu by te oficjalnie uznały ich wiarę. Luqman al-Haj Karim, jeden z liderów religijnych wierzy, że zaraszturianizm jest najbardziej "kurdyjską" z istniejących religii: "to ona odbuduje prawdziwą kulturę i wiarę Kurdów".
Zdaniem miejscowych władz trwające obecnie konflikty wewnątrz islamu a także odradzające się poczucie narodowej dumy połączone z poczuciem odrębności Kurdów sprawiają, że stara religia może budzić zainteresowanie. Nie bez znaczenia ma także konflikt z Państwem Islamskim, wobec którego Kurdowie stawiają zaciekły opór.

środa, 22 kwietnia 2015

Świat jest bardziej złożony niż nam się wydaje: ISIS walczy również przeciwko talibom!

Dla wielu osób Państwo Islamskie dążące do wprowadzenia najbardziej radykalnego podejścia do Koranu, promujące prawo szariatu w każdej dziedzinie życia z pewnością z łatwością znalazłoby sojusznika wśród afgańskich talibów. Tak jednak nie jest. 



Jak podaje za pakistańskim radiem Radio Mashaal (powiązanej z Radiem Wolna Europa) irański portal PressTV.ir ISIS i talibowie według najświeższych doniesień są obecnie w stanie wojny. W poniedziałek ukazał się bowiem wywiad z Nabi Jan Mullahkhilem szefem policji w jednej z prowincji Afganistanu, który twierdzi, że ma dowody na to iż obie organizacje są ze sobą w konflikcie, wskazuje on między innymi na fakt, że nie dalej jak w styczniu przywódca kalifatu Abu Bakr al-Baghdadi określił Mułłę Omara (przywódcę talibów) mianem "głupca i niepiśmiennego watażki", podkreślił też, że ISIL w ciągu 2 lat osiągnęło więcej niż talibowie w ciągu dekady. W opinii al-Baghdadiego Omar nie zasługuje na jakiekolwiek poparcie, czy to duchowe czy polityczne.

W ostatnim czasie kilkukrotnie dochodziło do spięć między obiema organizacjami terrorystycznymi - w lutym w dystrykcie Charkh w Afganistanie członkowie ISIL ściągnęli flagę talibów i zamiast niej powiesili swój sztandar a na początku kwietnia organizacja przyznała się do przeprowadzenia serii zamachów w afgańskim mieście Jalalabad, w których zginęło co najmniej 35 osób a ponad 100 została rannych.

'The Indian Times" przedstawia sprawę znacznie bardziej jednoznacznie: talibowie i ISIS są już w stanie wojny, a każda ogłosiła dżihad wobec tej drugiej.



środa, 25 marca 2015

Państwo Islamskie - jedyny kraj na świecie, gdzie zapłacisz złotymi monetami

11 listopada instytucja pełniąca rolę departamentu skarbu (Beit al Mal) ogłosiła, że ISIS wprowadzi do obiegu dinara, który wykonany będzie ze złota, srebra oraz z miedzi. Swoją nazwą nowa waluta nawiązywać ma do Kalifatu Umajjadzkiego, który panował nad światem islamskim w VII i VIII wieku (a przez kolejne wieki rządził w muzułmańskiej Hiszpanii). 
 


Pomimo początkowego sceptycyzmu ze strony obserwatorów informacje dochodzące z terenów Iraku i Syrii sugerują, że władze ISIS intensywnie gromadzą całe złoto jakie uda im się zdobyć i pracują nad tym monety trafiły wkrótce do obiegu, na Twitterze można już znaleźć zdjęcia pierwszych wytłoczonych monet (poniżej), można na nich zobaczyć między innymi mapę świata, wizerunek meczetu Al-Aqsa w Jerozolimie oraz wieży Jezusa przy meczecie w Damaszku. 



W większości głównych miast Iraku kupcy muszą poszukiwać nowych dostawców, gdyż Państwo Islamskie skupuje całe złoto i srebro jakie tylko pojawi się na rynku, wydano również rozkaz bojownikom walczącym na froncie by gromadzili wszelką ilość miedzi jaką będą w stanie zdobyć, szczególnym zainteresowaniem cieszą się więc między innymi kable elektryczne.

Czy nowy pieniądz zyska zaufanie ludzi? ISIS ma wielu wrogów, wielu życzy im rychłego końca, mało też prawdopodobne by mieszkańcy Syrii i Iraku nagle zaufali pieniądzowi emitowanemu przez samozwańcze państwo, którego istnienia nie uznaje nikt na świecie. A jednak, jeśli w obieg wpuszczono by pieniądze oparte na kruszcu, wówczas nikt nie musiałby ufać ani sympatyzować z ISIS, złoto czy srebro mają swoją wartość bez względu na to kto bije z nich monety, może więc Państwo Islamskie znalazło sposób na własny pieniądz?


źródło

wtorek, 10 marca 2015

Zniszczyć Sfinksa, zniszczyć piramidy!

Czy szokowało zniszczenie starożytnych pamiątek po Mezopotamii, Babilonii, kościołów pamiętających pierwsze wieki chrześcijaństwa czy też zamków budowanych jeszcze przez krzyżowców? Państwo Islamskie dokonało w ostatnim czasie ogromnych zniszczeń w dziedzinie zabytków kultury, jednak pomysł pewnego kaznodziei z Kuwejtu może przebić nawet bojowników ISIS.



Muzułmanie powinni raz na zawsze zniszczyć dziedzictwo faraonów - tego według dziennika Al-Watan oczekuje Ibrahim Al Kandari:

Fakt, że wcześni muzułmanie, którzy byli bezpośrednimi naśladowcami proroka Mahometa nie zniszczyli pomników faraonów po wkroczeniu na egipską ziemię, nie oznacza wcale, że nie powinniśmy zrobić tego teraz

Nie jest to pierwsza deklaracja muzułmańskich ekstremistów nawołujących do zniszczenia egipskich zabytków, podobnie wyraził się przywódca państwa islamskiego Abu Bakr al-Baghdadi, dla którego ich zniszczenie jest religijnym obowiązkiem islamu a także mieszkający w Egipcie kaznodzieja, który czerpiące zyski ze zwiedzania piramid i Sfinksa ministerstwo turystyki nazwał przemysłem prostytucji i rozwiązłości. 

Stanowisko władz Egiptu w tej sprawie od lat pozostaje takie same: Egipt nie jest państwem islamskim, lecz świeckim. Co jednak jeśli jakimś cudem kolejny rząd upadnie a na jego miejscu znajdzie się zupełnie inna, znacznie radykalniejsza grupa?



piątek, 20 lutego 2015

Generał Wesley Clark przyznaje: Nasi przyjaciele i sojusznicy zbroili ISIS by walczyli z Hezbollahem

Państwo Islamskie uchodzi obecnie za wroga numer 1 współczesnego świata. Publikowane w sieci filmy pokazujące dokonywane przez żołnierzy kalifatu krwawe egzekucje budzą przerażenie i pytania, jak to się stało, że ta radykalna, ale do niedawna nieznana bliżej organizacja tak bardzo urosła w siłę? 
 



Dla wielu analityków nie było od dawna tajemnicą, że Islamskie Państwo Syrii i Lewantu (ISIL) początkowo zaledwie jedna z wielu sił walczących z reżimem Bashara al-Assada wspierana jest przez Stany Zjednoczone i ich sojuszników. Również na blogu "Kod Władzy" opisywałem jak to Turcja po cichu udziela wsparcia syryjskim rebeliantom, umożliwiając im między innymi przekraczanie granicy i przegrupowywanie się na swoim terytorium.

W tej chwili mamy kolejną odsłonę tego teatru, tym razem jednak potwierdzoną słowami jednego z czołowych amerykańskich polityków. Według jego słów wsparcie dla ISIS było celowe i było motywowane przede wszystkim tym, że Stany Zjednoczone potrzebowały silnie zmotywowanej, radykalnej grupy, która nie ugnie się przed niczym by osiągnąc swój cel. Jeśli przy okazji organizacja ta wyeliminuje jeden z amerykańskich problemów, tym lepiej. Co jednak jeśli ów "sojusznik" wymknie się spod kontroli i wzorem Osamy bin Ladena zdecyduje się na walkę przeciwko USA?

Według relacji Clarka problemem tym jest wspierany przez al-Assada libański Hezbollah stanowiący zaplecze dla palestyńskich bojowników. Sam prezydent Syriiw wywiadzie udzielonym niedawno rosyjskiemu tygodnikowi Izviestia potwierdził te informacje twierdząc, że wojna terrorystów przeciwko jego państwu została wywołana przez Stany Zjednoczone, które poprzez militarne i logistyczne wspieranie Izraela dążą do destabilizacji całego Bliskiego Wschodu.

Zdaniem Assada organizacje te są w rzeczywistości pro-izraelskie i wspierane także przez Jerozolimę. "Kto pierwotnie stworzył te grupy? Były one na początku lat 80 tworzone przez USA i Zachód, za pieniądze Saudów, celem walki ze Związkiem Sowieckim w Afganistanie. Jeśli te grupy terrorystów są faktycznie tak groźne dla Izraela (...) to dlaczego walczyły z Sowietami, z Syrią i Egiptem podczas gdy nie przeprowadziły ani jednego ataku przeciwko Izraelowi?" - pyta.

"Terroryzm jest jak skorpion; może użądlić w każdej chwili. Nie można w związku z tym wspierać terroryzmu w Syrii i równocześnie walczyć z nim w Mali; nie może wspierać terroryzmu w Czeczenii i walczyć z nim w Afganistanie." - podsumował Assad.

Cały wywiad w j. angielskim dostępy na stronie syryjskiej telewizji

Wywiad z Wesleyem Clarkiem:


czwartek, 12 lutego 2015

Wielka wojna w internecie: Anonymous włamali się i przejęli konta członków ISIS

Setki kont na portalach społecznościowych, setki godzin pracy propagandystów z Państwa Islamskiego zostało utraconych w wyniku ataku jaki przeprowadzili w ostatni wtorek haktywiści z Anonymous.


"Będziemy na was polować, usuniemy wasze strony, wasze konta, wasze emaile, ujawnimy was. Od dziś nie będzie dla was bezpiecznego miejsca w sieci - będziecie traktowani jak wirus a my jesteśmy lekarstwem. Internet jest nasz."
 
 - to słowa opublikowanego w sieci manifestu a zarazem deklaracji wojny jaką wypowiedzieli Anonymous członkom ISIS. 
 
 
Wszystko zaczęło się ponad miesiąc temu kiedy to uzbrojeni zamachowcy dokonali mordu na członkach redakcji magazynu "Charlie Hebdo". Wówczas to członkowie Anonymous dołączyli do wrogów ISIS i otwarcie wypowiedzieli im wojnę. Na początku tego tygodnia Anonimowi ogłosili początek kampanii o kryptonimie "Operation ISIS" (lub #OpISIS), ich głównym celem było jedno z głównych narzędzi propagandowych kalifatu, czyli ich konta na najważniejszych portalach social media. ISIS słynie z szeroko zakrojonych działań propagandowych wykorzystujących nowoczesne narzędzia komunikacji w sieci, pomimo usilnych starań administratorów Twittera, Facebooka czy YouTube w serwisach wciąż powstają nowe konta promujące działalność terrorystów. Tym razem jednak cios zadany przez Anonymous może być znacznie bolesny, hackerzy najpierw stworzyli dokładną bazę istniejących kont a dopiero wówczas gdy mieli ich już odpowiednio dużo, przypuścili atak.


Anonymous twierdzą, że ujawnili i zniszczyli blisko 800 kont na Twitterze, 12 stron na Facebooku a także przejęli 50 adresów email powiązanych z organizacją.




wtorek, 3 lutego 2015

Jak Rosja i ISIS mogłyby zawrzeć sojusz (jeśli tylko by tego chciały)

Czy współpraca pomiędzy tak różnymi od siebie organizmami państwowymi jak kalifat i Rosja jest w ogóle możliwa? Przedstawiam ciekawy scenariusz autorstwa jednego z wpływowych blogerów zajmujących się współczesnym teatrem wojennych.


Sytuacja zmusza momentami nawet najbardziej zatwardziałych wrogów do chwilowego zawieszenia broni i podjęcia współpracy, która może być korzystna dla obu stron. Do takich porozumień w historii dochodziło niejednokrotnie, wystarczy przypomnieć sobie sojusz Stanów Zjednoczonych i Związku Sowieckiego podczas II Wojny Światowej czy ostatnia "nieoficjalna" rzecz jasna współpraca USA z władzami Syrii i Iranu przeciwko ich współnemu wrogowi - Państwu Islamskiemu. Czy podobny ruch gotowa by była wykonać Rosja i zawrzeć taktyczny sojusz z kalifatem?

Skąd pomysł by Władymir Putin, któremu bojownicy ISIS, wśród których jest wielu Czeczenów, grozili śmiercią byłby w ogóle zainteresowany współpracą? Z punktu widzenia Rosji może być to dobry pomysł, gdyż to co w tej chwili może mieć fundamentalne znaczenie to uratowanie swojej pozycji ekonomicznej mocno nadszarpniętej nie tylko sankcjami gospodarczymi, ale też spadającymi cenami ropy naftowej, na co wpływ mają przede wszystkim kraje Zatoki Perskiej z Arabią Saudyjską na czele. Unieszkodliwienie Saudów i tym samm powstrzymanie wciąż spadających cen, szczególnie w momencie zmiany władzy w królestwie to okazja, która może się już nie trafić.

A kalifat? Dla nich to również świetna okazja, możliwość ekspansji na południe i zdobycie zaplecza na Półwyspie Arabskim, z jego zasobami ropy, pieniędzy, rezerwami ludności a przede wszystkim symbolem islamu - Mekką mogą stanowić moment, który nada im nowy impet w toczonej od dłuższego czasu wojnie przeciwko wszystkim sąsiadom.

Jak taka współpraca miałaby wyglądać?

Rosjanie mają do dyspozycji jedne z najlepsyzch grup hackerskich na świecie, niejednokrotnie dali się oni we znaki wielu rządom ościennych państw. Z drugiej zaś strony Saudowie dysponują podobno wyjątkowo słabymi, zarządzanymi z resztą przez zewnętrzne i wcale nie najlepsze firmy zabezpieczaniami (jednym z lepszych sposobów na uzyskanie kontraktu było zwyczajne "podlizywanie się" rządzącej dynastii). Wystarczyłoby więc, że "tajemniczy" atak hackerski z Rosji wyłączyłby komunikację straży granicznej i wojsk Arabii na terenach szczególnie zagrożonych atakiem ze strony ISIS. Wojska kalifatu mogłyby szybko wykorzystać tą okazję i wtargnąć głęboko na terytorium państwa gdzie z pewnością znajdzie wielu sympatyków gotowych przejść na ich stronę.


Taki mógłby być koniec Saudów. Czy do tego dojdzie? To rzecz jasna tylko scenariusz możliwych wydarzeń, który zaproponował autor bloga Global Guerillas, czy faktycznie do podobnej sytuacji dojdzie, tego nie wiemy, ale warto obserwować ten potencjalny "egzotyczny sojusz".



piątek, 2 stycznia 2015

Global Trends 2015: jak CIA przewidziała przyszłość świata w roku 2015

W roku 2000 CIA opublikowała raport analizujący aktualne trendy i próbujący przewidzieć jak będzy wyglądał świat 15 lat później. Z raportu "Global Trends 2015" nie dowiemy się o WTC, o upadku Saddama Husajna, ani o kryzysie gospodarczym, te wszystkie wydarzenia umknęły uwadze amerykańskich analityków, wciąż jednak wiele udało im się przewidzieć.


Dostrzegli oni przede wszystkim rosnącą, opartą na rozwoju nowych technologii informacyjnych globalizację, które znacząco zwiększy komunikację nie tylko między zwykłymi obywatelami i przedsiębiorstwami, ale też pomiędzy organizacjami przestępczymi: terrorystami, handlarzami narkotyków oraz broni i innymi grupami, które zacieśnią współpracę i usprawnią wymianę informacji między sobą. Będzie to wymagało od Stanów Zjednoczonych zupełnie nowej strategii i podejścia przy zupełnie nieznanej skali tego zjawiska w przyszłości.

Powyższy trend jest jednym z najbardziej trafnych jakie uwzględniono w raporcie, przyjrzyjmy się także kilku innym:


SPRAWDZONE

  • Wpływ wielkich i potężnych organizacji na stosunki międzynarodowe zaczyna być większy niż wpływ rządów.
  • Pomiędzy dniem dzisiejszym i rokiem 2015 taktyka terrorystów będzie znacznie bardziej wyrafinowana i nastawiona na osiągnięcie jak największej ilości ofiar.
  • Irak i Iran opracują w najbliższej przyszłości rakiety dalekiego zasięgu. Iran powinien testować podobne pociski już w tym roku.
  • Populacja świata przekroczy 7,2 miliarda ludzi,
  • Zasoby energii będą wystarczający by sprostać popytowi,
  • Gospodarka Chin prześcignie Europę z pozycji drugiej największej na świecie, ale wciąż pozostanie w tyle za Stanami Zjednoczonymi,
  • Europie nie uda się osiągnąć pełnego partnerstwa ze Stanami Zjednoczonymi w tworzeniu globalnego systemu gospodarczego.


NIE SPRAWDZIŁO SIĘ


  • AIDS, głód i trwający gospodarcze i polityczne zawirowania sprawią, że populacja wielu afrykańskich państw spadnie.

A jak wyglądają prognozy dotyczące najważniejszych światowych graczy i regionów? Jak CIA widziała ich przyszłość w 2000 roku? 

Rosja
W latach 2000-2015 Moskwa będzie musiała sprostać oczekiwaniom stawianym wobec niej jako światowej potęgi przy równoczesnym, znacznym uszczupleniu posiadanych zasobów. Krytyczne znaczenie będzie miało to jak sprawowana będzie w Rosji władza, przypomnijmy, że raport pisano pod koniec bardzo trudnej dla Rosji dekady, tuż po tym jak Władymir Putin objął rządy i nie wiedziano jak poradzi on sobie na tym stanowisku.

Japonia
Podstawowe pytanie to czy Tokio będzie w stanie dokonać strukturalnych reform pozwających przezwyciężyć trwające od lat problemy. Drugim problemem, z którym dzisiaj widzimy Japonia musi się zmagać, jest zmiana polityki obronnej tego kraju i reakcja na wzrost militarnego znaczenia Chin.

Bliski Wschód
Najbardziej problematyczny region miał w latach 2000-2015 przechodzić wiele istotnych zmiana, zarówno na płaszczyźnie demograficznej jak i procesów globalizacyjnych. Założono, że większość panujących tam reżimów pozostaje odpornych na zmiany a analiza trendów wskazuje na drobne, lecz pozytywne z punktu widzenia USA zmiany w regionie. Tu jak widzimy prognozy się nie sprawdziły. W wielu państwach doszło do drastycznych zmian politycznych i społecznych a chociaż na sytuację miały wpływ czynniki demograficzne i technologiczne (wykorzystanie internetu przez opozycjonistów, młodzi jako główny nośnik zmian), to jednak sytuacja jest znacznie gorsza od oczekiwanej w 2000 roku.

czwartek, 1 stycznia 2015

Internet przeciw dżihadowi - bojownik ISIS przypadkowo podaje swoją lokalizację na Twitterze

Jak utrzymuje propaganda ISIS w szeregach Państwa Islamskiego walczy wielu obywateli zachodnich państw, którzy albo przeszli na islam lub też pochodzą z muzułmańskich rodzin, korzystają oni z nowoczesnych metod komunikacji, m.in. z Twittera, czasami jednak technologia działa na ich niekorzyść. 
 


Bojownicy ISIS przy okazji prowadzonych działań wojennych starają się także jak najszerzej promować swoją misję w mediach społecznościowych. Tworzą konta na YouTube lub na Twiterze, publikują zdjęcia z frontu i materiały propagandowe kalifatu. Ostatnio jednak jeden z nich, pochodzący z Nowej Zelandii Mohammad Daniel zwany wcześniej jako Mark John Taylor na swoim koncie "Kiwi Jihadi" opublikował blisko 45 tweetów dokumentujących swoją działalność w Syrii. Dopiero po tym czasie zorientował się, że na swoim koncie ma uruchomione geotagowanie i tym samym dostarcza obserwatorom dokładnych informacji na temat tego gdzie się znajduje.


Po tym jak odkrył swój błąd usunął wszystkie tweety, ale było już za późno, zostały one wychwycone i zapisane przez kanadyjską grupę iBRABO zajmującą się monitorowaniem dżihadystów w mediach społecznościowych. Jak przyznają członkowie grupy w ten sposób nowozelandzki dżihadysta dostarczył niezwykle cennych informacji wywiadowczych, w tym także materiałów dowodowych, które mogą posłużyć do sporządzenia aktu oskarżenia po jego ewentualnym powrocie do kraju.




piątek, 22 sierpnia 2014

Nowe mapy Bliskiego Wschodu: Regimestan, Extremistan, Sunnistan i inne

Oficjalnie wciąż istnieją, ale realnie Irak i Syria są już podzielone na kilka odrębnych państw, o wciąż płynnych granicach. To, jaki kształt przybiorą one ostatecznie, ile z tych tworów się utrzyma a ile ulegnie rozpadowi - tego nie wiemy. Na terytorium tych państw w tej chwili wyróżnić można co najmniej 5 podmiotów. 
 
źródło: Polgeonow.com
 
Magazyn Foreign Policy ponazywał nieco prześmiewczo poszeczególne państewka oddając wydaje się ich prawdziwą naturę. Mamy zatem takie państwa jak:

  • Na zachodzie, u wybrzeży Morza Śródziemnego istnieje kontrolowany przez Bashara Al-Assada "Regimestan", czyli dawna Syria z jej alawicką elitą i dominującą wciąż partią BAAS.
  • Po drugiej stronie u wylotu Eufratu i Tygrysu, nad Zatoką Perską leży z kolei "Shiastan", państwo szyitów, które przejęło sporo z dotychczasowych instytucji i organizacji demokratycznego Iraku.
  • Na północy dawnego Iraku, w pobliżu granicy z Iranem leży z kolei Kurdystan - ta nazwa jest już znana, to co raz bardziej niezależne i państwo irackich Kurdów.
  • Między tymi trzema tworami znajdują się tereny sunnickie, przez FP określane jako "Sunnistan", który jednak pozostaje najmniej określony terytorialnie, między innymi dlatego, że to właśnie na tam najsilniej działa ostatni, najpoważniejszy i najmniej przewidywalny dzisiaj organizm, mianowicie "Extremistan", czyli Islamskie Państwo znane również pod takimi nazwami jak ISIS i od niedawna, kalifat. 
źródło: Foreign Policy

środa, 20 sierpnia 2014

Kto wspiera Islamskie Państwo Syrii i Lewantu?

Tuż po ścięciu głowy amerykańskiego dziennikarza przedstawiciel kalifatu kieruje wiadomość do prezydenta Baracka Obamy - "od ciebie zależy życie kolejnego amerykańskiego obywatela". Szokujące wideo prezentujące egzekucję reportera trafić ma do zbiorowej wyobraźni Amerykanów, pokazać, że ISIS nie żartuje i że będzie zabijać kolejnych ludzi. Jak to się stało, że po zaledwie kilku miesiącach ISIS stało się wrogiem numer jeden, sprawiając, że wszyscy zupełnie zapomnieli o Al-Kaidzie?

 

W opublikowanym niedawno video felietonie Mariusz Max Kolonko sugeruje, że jedną z głównych sił wspierających dziś nowo powstały kalifat są wahabiccy Saudowie i osoby z nimi powiązane.


ISIS była jedną z dwóch głównych frakcji tworzących Armię Wolnej Syrii (FSA), a swój sukces zawdzięczają pomocy innych państw, w tym Arabii Saudyjskiej, Kataru oraz Turcji. Portal DefenseOne cytuje wypowiedź jednego z wysoko postawionych katarskich oficjeli, który twierdzi, że "ISIS było projektem saudyjskim". Oskarżani o to między innymi przez premiera Iraku, Nouriego Al-Maliki Saudyjczycy stanowczo zaprzeczają, nie ma przy tym żadnych dowodów jednoznacznie wskazujących poparcie Rijadu dla kalifatu. To jednak nie oznacza, że nikt tych pieniędzy nie wysyła. Potwierdza to Instytut Waszyngtona wskazując, że od czasu wybuchu wojny domowej z Syrii od poddanych saudyjskiej dynastii oraz mieszkańców innych państw Zatoki Perskiej wpływały pokaźne sumy wspierające tym samym działalność islamskich przeciwników reżimu Bashara Al-Assada.

Zdaniem Güntera Meyera, dyrektora Centrum Badań nad Światem Arabskim na Uniwersytecie w Moguncji kraje Zatoki takie jak Arabia Saudyjska, Katar, Kuwejt czy Zjednoczone Emiraty Arabskie są bez wątpienia głównym źródłem finansowania ISIS".

Nawet jeśli mieszkańcy tych państw a nawet ich władze wspierały po cichu syryjskich powstańców a przy okazji również ISIS, to mimo wszystko dziś środki wpływające z zewnątrz stanowią jedynie drobny ułamek majątku jakim dysponuje kalifat. Potwierdza to New York Times powołujący się na opracowania Rand Corporation. Wynika z nich, że ISIS pozostaje organizacją zupełnie niezależną od zewnętrznych źródeł finansowania i utrzymuje się głównie dzięki już pozyskanym pieniądzom. Pochodzić mają one ze sprzedaży ropy naftowej, której złoża na wschodzie Syrii kontrolują od 2012 roku, z rabunku banków i majątków chrześcijan oraz innych grup wyznaniowych (szacuje się, że tylko w wyniku zajęcia banku centralnego w Mosulu mudżahedini wzbogacili się o 420 milionów dolarów), do tego dochodzą podatki nakładane na mieszkańców zajętych przez nich terytoriów.

Bez względu na konkretne źródła pieniędzy ISIS jest dziś najprawdopodobniej najbogatszą organizacją terrorystyczną na świecie z dziennym dochodem wynoszącym ponad milion dolarów.

Atak na źródła finansowania ISIS może się okazać jednym ze skuteczniejszych sposobów walki z kalifatem - głównymi celami powinny stać się należące do nich pola naftowe, rezerwy finansowe a także osoby zajmujące się zarządzaniem tym całym majątkiem. 
 
 
 


wtorek, 22 lipca 2014

Czy to koniec chrześcijan na Bliskim Wschodzie?

Ich przodkowie żyli na tych ziemiach od tysięcy lat, dziś w wyniku prześladowań, zamachów i polityki nowych władców Bliskiego Wschodu są zmuszani do migracji. Czy w XXI wieku chrześcijanie znikną z Iraku i innych bliskowschodnich państw?



Kiedy mówi się o skomplikowanej sytuacji w Iraku często nie pamięta się, że obok podziałów na Kurdów, arabskich sunnitów i szyitów istnieją jeszcze mniejsze, ale bardzo istotne grupy, tak jak choćby istniejąca tam od czasów biblijnych społeczność chrześcijańska. Do niedawna w Iraku mieszkali również Żydzi, ale w wyniku prześladowań jakich zaznali za Saddama Husajna musieli oni w większości opuścić ten kraj pod koniec XX wieku.  Ze spisu przeprowadzonego w 1987 roku wynika, że w kraju tym mieszkało 1,4 miliona chrześcijan, jednak w wyniku sankcji nałożonych na to państwo, populacja ta powoli się kurczyła. Obecnie ich liczbę szacuje się na około 300 tysięcy osób, jednak już wkrótce może być ich jeszcze mniej.

Od czasu brytyjsko-amerykańskiej inwazji Irak opuściła już blisko połowa żyjących tam do tej pory chrześcijan. Stali się oni ofiarą konfliktu jaki wybuchł między Sunnitami, Szyitami i zachodnimi mocarstwami przez muzułmanów postrzeganymi jako Niewierni bądź (mylnie) Krzyżowcy. W efekcie iraccy chrześcijanie postrzegani byli jako społeczność wspierająca zachodnich najeźdźców, stając się ofiarami ataków na domostwa, gwałtów, tortur, porwań i morderstw. Zniszczeniu uległo również wiele starożytnych kościołów i monasterów.

Miasto Mosul było jeszcze do niedawna stolicą irackich chrześcijan, tamtejsza społeczność, głównie ormiańskiego i asyryjskiego pochodzenia, Ci ostatni żyli w tym mieście od blisko 6 tysięcy lat. Wszystko skończyło się w ostatnią niedzielę gdy po liście rozesłanym przez ISIS wzywających chrześcijan do przejścia na islam, w przeciwnym wypadku będą oni zmuszeni do zapłacenia podatku dla niewiernych bądź też poniosą śmierć. Organizacja ta znana jest z brutalności i fanatyzmu, dlatego też chrześcijańscy mieszkańcy miasta podjęli decyzję o jego opuszczeniu. 

Ambicje Islamskiego Państwa Iraku i Lewantu nie kończą się tylko na Iraku, chcą oni podbić Syrię, Jordanię, Palestynę, w końcu cały Bliski Wschód. Czy podobny los jaki spotkał mieszkańców Mosulu już wkrótce może dotknąć również innych chrześcijan z tego regionu?



czwartek, 3 lipca 2014

Dziś Irak i Syria, jutro czas na Rzym? Przywódca kalifatu wzywa do zajęcia stolicy chrześcijaństwa!

Czy już niedługo Rzym zostanie ostatecznie zdobyty przez muzułmanów? Czy Bazylika Św. Piotra, podobnie jak dawniej Hagia Sofia zostanie przerobiona na meczet?



Będąca na ustach wszystkich interesujących się sytuacją na świecie organizacja Islamskie Państwo w Iraku i Lewancie w zeszłym tygodniu proklamowała wskrzeszenie nie istniejącego od setek lat kalifatu będącego arabskim odpowiednikiem królestwa bądź cesarstwa uwzględniającą jednak silną władzę religijną. ISIL przejęło kontrolę nad większą częścią północno-zachodniego Iraku oraz wschodnią częścią Syrii. Ich ambicje sięgają jednak znacznie dalej, a według słów lidera Abu Bakr al-Baghdadiego przyjdzie także czas na zdobycie Rzymu.

Al-Baghdadi, który ma ambicje by zostać nowym kalifem wzywa muzułmanów z całego świata do podniesienia sztandarów Proroka i ruszenie do walki z niewiernymi. Ci, którzy mogą przybyć do Islamskiego Państwa, powinni migrować, gdyż imigracja do domu islamu jest obowiązkiem. Przybywajcie do waszego państwa. To jest wasze państwo. Syria nie jest dla Syryjczyków a Irak nie jest dla Irakijczyków, ta ziemia jest dla muzułmanów, wszystkich muzułmanów. To moja rada. Jeśli będziecie się jej trzymać, podbijecie Rzym a potem cały świat." - powiedział w nagraniu udostępnionym na stronie należącej do ISIL.

Co istotne Baghdadi wezwał do jeszcze intensywniejszych walk także w okresie trwania Ramadanu, który jego zdaniem jest najlepszym miesiącem do jak największych poświęceń dla islamu.

Powstanie kalifatu to dalszy ciąg walk jakie od pewnego czasu toczą się w Iraku i Syrii między świeckimi władzami państw i dżihadystami zorganizowanymi wokół ISIL. Tym ostatnim udało się w niedługim czasie przejąć kontrolę nad znacznymi obszarami tych dwóch bliskowschodnich państw. 
 
 

- See more at: http://pomocnicy.blogspot.com/2013/04/jak-dodac-informacje-o-ciasteczkach-do.html#sthash.uAMCuvtT.dpuf