Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bliski Wschód. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bliski Wschód. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 9 września 2021

Nawet 12 milionów ludzi zagrożonych z powodu suszy na Bliskim Wschodzie



Ponad 12 milionów ludzi w Syrii i Iraku traci dostęp do wody, żywności i elektryczności, ostrzegają przedstawiciele organizacji pozarządowych, wzywając do podjęcia pilnych działań w celu zwalczania poważnego kryzysu wodnego.

Rosnące temperatury, rekordowo niskie opady deszczu i susza pozbawiają ludzi w całym regionie wody pitnej i rolniczej, czytamy w raporcie opublikowanym w poniedziałek. Syria stoi obecnie w obliczu najgorszej suszy od 70 lat.

„Całkowite załamanie produkcji wody i żywności dla milionów Syryjczyków i Irakijczyków jest nieuchronne” – powiedział Carsten Hansen, dyrektor regionalny Norweskiej Rady ds. Uchodźców.

„Ponieważ setki tysięcy Irakijczyków wciąż jest przesiedlonych, a wielu więcej wciąż ucieka w poszukiwaniu życia w Syrii, rozwijający się kryzys wodny wkrótce stanie się bezprecedensową katastrofą, która popycha coraz więcej do wysiedlenia” – dodał.

Susza jaka miała miejsce kilka lat temu w Syrii zmusiła setki tysięcy Syryjczyków do migracji i jest wskazywana jako jedna z przyczyn wojny domowej jaka zrujnowała ten kraj w ostatniej dekadzie. Obecna susza i braki wody mogą zmusić do migracji znacznie większe ilości mieszkańców Syrii, Iraku, Iranu czy Libanu. Będzie to tworzyć dalsze napięcia, które mogą zakończyć się kolejnym krwawym konfliktem. 

piątek, 14 czerwca 2019

Analiza: konflikt w Jemenie pokazuje, że wojna w dronach „ma zostać”, mówią eksperci

Obecne wojny na Bliskim Wschodzie, zwłaszcza trwający konflikt w Jemenie, są dowodem na to, że według ekspertów użycie małych dronów w rebelii jest obecnie stałym zjawiskiem nieregularnych działań wojennych. Drony były używane w wojnie na Bliskim Wschodzie od prawie 20 lat - w tym przez zewnętrzne mocarstwa, takie jak Stany Zjednoczone. Ale Geoff Brumfiel z National Public Radio donosi, że wojny w Iraku i Syrii, a zwłaszcza wojna między jemeńskim rządem a buntownikami Houthi, wyraźnie pokazują, że weszliśmy w „nową erę wojny dronów”.


Korzystanie z gotowych małych dronów wzrasta od 2010 r., A wojna domowa w Syrii była poligonem doświadczalnym dla wojskowych zastosowań dronów przez wszystkie strony zaangażowane w konflikt. Wojownicy szybko zdali sobie sprawę, że użycie dronów - czy to sterowanych zdalnie z ziemi, czy kierowanych przez współrzędne GPS - może dostarczyć użytecznej mocy powietrznej „za ułamek kosztów myśliwców” wykorzystywanych przez narodowe wojska, według Brumfiela. Cytuje wiele wojennych dronów, które spodziewają się, że zgadzają się, że trwająca Jemeńska wojna domowa stanowi najwyraźniejszy znak rozprzestrzeniania się dronów do celów wojskowych i paramilitarnych. Rebelianci z Houthi zatrudnili drony do atakowania celów i celów rządowych, takich jak pola powietrzne, instalacje naftowe i bazy wojskowe w sąsiedniej Arabii Saudyjskiej. Większość tych dronów,

Iran rozwija technologię wojskowych samolotów bezzałogowych od lat 80., ale do 2015 r. Nie zaczął wykorzystywać dronów poza swoją przestrzenią powietrzną. Zmiana ta była spowodowana pojawieniem się Państwa Islamskiego, które stało się poważnym zagrożeniem sunnitów dla ludności szyitów w regionie. Irańskie drony są teraz wszędzie, od Iraku i Syrii po Jemen. Te drony, w tym drony używane przez Hutich, są głównymi źródłami niepokoju dla armii konwencjonalnych, ponieważ są one trudne do wykrycia i zniszczenia, zgodnie z Center for a New American Security badacz Nicholas Heras. Powiedział Brumfielowi, że małe drony są trudne do zlokalizowania za pomocą radaru, a ich tory lotu są znacznie bardziej elastyczne niż samoloty. Ponadto kontrolerzy dronów mogą korzystać z systemów GPS, aby „nawigować przez dziury” w osłonach powietrznych, powiedział Heras.

piątek, 3 maja 2019

Hezbollah grozi zniszczeniem wojsk Izraela

Przywódca Hezbollahu Hassan Nasrallah zagroził, że najedzie do północny region Galilei w Izraelu na granicy z Libanem i będzie transmitował na całym świecie zniszczenie wszelkich sił, które ośmielą się aktywnie włączyć w konflikt w regionie.


„Opór może przeniknąć do Galilei, a wróg o tym wie”, Sekretarz Generalny Hezbollahu powiedział podczas wydarzenia, aby upamiętnić trzy lata od śmierci byłego szefa wojskowego Hezbollahu, Mustafy Badreddine, który IDF powiedział wówczas, że został zabity przez własnych ludzi .

Zrobił to samo zagrożenie w lutym w wyniku kulminacji Izraelskiej Operacji Północna Tarcza, aby zlokalizować i udaremnić transgraniczne tunele wykopane przez grupę z Libanu do Izraela.

„Izrael chce wojny? Niech to pójdzie na wojnę. Izraelskie jednostki i brygady, które odważą się wejść do południowego Libanu, zostaną unicestwione i zniszczone na oczach mediów i całego świata - ostrzegł Nasrallah, zgodnie z tłumaczeniem, donosiły lokalne media.

piątek, 19 kwietnia 2019

[Infografika] Kto ma ropę naftową?

Jeszcze kilka lat temu straszono nas Peak Oil - wyczerpaniem się zasobów ropy naftowej i wskutek tego wielkim kryzysem gospodarczym będącym reakcją na niedostosowanie się naszej współczesnej gospodarki na jakiekolwiek paliwa alternatywne. Dziś o Peak Oil już się nie mówi - ropy nie brakuje i nic nie wskazuje na to by w najbliższym czasie jej brakło. Kto jest dziś posiadaczem największych zasobów ropy naftowej na świecie? To doskonale tłumaczy nam poniższa infografika



wtorek, 26 lutego 2019

Co dzieje się z byłymi bojownikami ISIS?

Część bojowników walczących po stronie ISIS najprawdopodobniej przeniknęło nie tylko do Europy Zachodniej, ale także do Iraku mogąc poważnie zagrozić stabilności tego państwa. 


Islamskie Państwo Syrii i Lewantu, zwane w skrócie ISIS lub Daesh jest już oficjalnie przeszłością po tym jak w wyniku co raz intensywniej toczonych walk jego terytorium drastycznie się kurczyło. W momencie gdy padały kolejne przyczółki nie wszyscy bojownicy zostali jednak schwytani. Części z nich samotnie lub w niedużych grupach udawało się przekroczyć linię frontu a następnie ukryć się na terenach kontrolowanych przez jedną z sił wrogiej im koalicji. Niedawno głośno zrobiło się po informacjach o niektórych uczestnikach walk, którzy zasłaniając się paszportami zachodnioeuropejskich państw, chce wrócić do opuszczonych przed laty domów. To rodzi rzecz jasna wiele kontrowersji i pytań na temat bezpieczeństwa, ale skala problemów z jakimi musi się borykać Europa Zachodnia jest niczym w porównaniu z zagrożeniami dla Iraku. 

Jak donosi bowiem agencja Associated Press powołując się na źródła w wywiadzie irackim i amerykańskim od jesieni 2018 roku z Syrii do Iraku przeszło nawet 7000 uzbrojonych bojowników Państwa Islamskiego. W większości pozostają oni w ukryciu, jednak stanowią poważne zagrożenie dla stabilności szczególnie sunnickich regionów kraju. Póki co odnotowane ataki nie były na dużą skalę, ale zdaniem irackiego wywiadu ich celem było przede wszystkim zastraszenie lokalnej ludności by ta nie współpracowała ze służbami i nie pomagała im w walce z Daesh. W przyszłości tereny te mogą w oparciu o zbiegłych bojowników stanowić zarzewie nowego, poważnego konfliktu zbrojnego. 


czwartek, 31 stycznia 2019

Iran nadal rozwija swój program kosmiczny. I nie planuje przestać.

Władze Iranu zapowiedziały, że w najbliższym czasie wystrzelą na orbitę okołoziemską dwie nowe satelity. Ta wiadomość nie byłaby niczym zaskakującym, gdyż współcześnie wiele państw ma już podobne projekty, ale w przypadku Iranu kontrowersje budzi fakt, że satelity wystrzelone zostaną przy pomocy własnych wyrzutni. 





Minister Spraw Zagranicznych Iranu, Mohammad Jawad Zariff potwierdził niedawno, że jego państwo będzie kontynuowało projekt budowa SLV (Space Launch Vehicles) - urządzeń służących do wystrzeliwania rakiet balistycznych. Protesty USA i Izraela skwitował przy tym słowami: "Nie ma międzynarodowego prawa, które by nam zabraniało kontynuować ten program".

W ciągu ostatnich 10 lat Iran wystrzelił już kilka satelitów,  które zdaniem wojskowych analityków NATO, mają cele nie tylko pokojowe, ale mogą także służyć do wystrzelenia i kierowania rakiet balistycznych mogących zagrozić państwom zachodnim. 

Zdaniem Amerykanów system SLV jest zbyt podobny do systemu wyrzutni rakiet balistycznych i może destabilizować sytuację w regionie. W chwili obecnej jednak Iran musi wciąż zmagać się nie tylko z opinią na zewnątrz - w wyniku sankcji gospodarka Republiki Islamskiej przeżywa kryzys a bezrobocie wśród młodzieży sięga od 27% do nawet 40% wśród absolwentów studiów wyższych. Nic jednak nie wskazuje by Iran w jakikolwiek sposób planował uginać się żądaniom USA i ich sojuszników. 



wtorek, 15 stycznia 2019

[INFOGRAFIKA] Zasięg pocisków rakietowych Iranu

Iran dysponuje najnowocześniejszym systemem rakiet balistycznych na Bliskim Wschodzie. To bez wątpienia spędza sen z powiek władzom wielu sąsiednich państw z Izraelem na czele. Poniższa mapa prezentuje modele rakiet jakie znajdują się pod kontrolą Teheranu. 



piątek, 13 października 2017

Insha Allah - Krew męczenników

Przerażający obraz wojny na Bliskim Wschodzie. W filmie dokumentalnym zrealizowanym przez dwójkę Polaków wnikliwie przedstawiona została analiza Państwa Islamskiego.
Ostrzegam, film przeznaczony jest dla osób o mocnych nerwach. 







wtorek, 9 maja 2017

Skąd agresja wśród bojowników ISIS?



To pytanie brzmi absurdalnie. W końcu, jest ideologia istnieje powód dla którego należy zabijać niewiernych zgodnie z nauką propagowaną przez przywódców. Czy to tylko pranie mózgu? Czy może coś więcej?



Bojownicy zwabiają nastolatków, młodych ludzi przyciągając ich uwagę, zachęcając do włączenia się w szeregi Państwa Islamskiego. W The New York Times opisane zostały losy 23 letniej amerykanki, która przez długi czas była wprowadzana w krąg wiary. Komunikowano się z nią kilka razy dziennie za pomocą portali społecznościowych. Jednocześnie zakazując chodzenia do meczetu w mieście w którym mieszkała. Śledczy w późniejszym czasie orkryli, że sposób zwabiania nowych rekrutów jest bardzo podobny do tego stosowanego przez Al-Kaide. I choć są to odrębne organizacje to sposób działania jest bardzo zbliżony i oparty na instrukcjach opisanych w "Kurs w sztuce rekrutacji"

ISIS skupia się przede wszystkim na ludziach wrażliwych, poszukujących sensu w życiu, tych którzy nie wiedzą za wiele  na temat islamu. Takie osoby są bardziej podatne na manipulacje. Po wielu miesiącach kontaktów, współpracy rozpoczyna się prawdziwe życie bojownika. Presja, okrucieństwo, zderzenie się z rzeczywistością powoduje, że wielu stara się uciekać z powrotem do najbliższych. Niestety większość z nich zostaje na Bliskim Wschodzie gdzie dokładnie pogłębiana jest indoktrynacja.

Bojownicy są narkomanami.

Niedawno przechwycono transport 37 ton "narkotyku wojny". Transport z Indii został przechwycony we Włoszech skąd miał się trafić do Libii, Iraku. Kontenery zawierały captagon, na bazie amfetaminy narkotyk silnie pobudza, w wyniku czego zmniejsza ból, a także uczucie głodu. To pozwala bojownikom utrzymywać długo pozycje na froncie. Narkotyk ten przy dobrej stymulacji zewnętrznej (nacisk ze strony dowódców) zwiększa agresję. Skutki uboczne captagonu są widoczne przy zażywaniu długi czas dużych dawek. Powodują one psychozy, uszkodzenia mózgu, problemy z snem mogą także prowadzić do śmierci na skutek niewydolność serca. 

źródło: livescience.com

czwartek, 16 marca 2017

Drony znów w akcji


Prezydent Stanów Zjednoczonych prawdopodobnie zezwolił Centralnej Agencji Wywiadowczej na korzystanie z dronów, które mają wykonywać śmiertelne naloty. W 2013 roku wcześniejszy prezydent Barack Obama zakazał ich stosowania po wielu błędach i śmierci wielu cywilów w wyniku nalotów. 


Największa ilość nalotów bezzałogowych statków miała miejsce w 2008 roku. Uważa się, że Obama używał ich do walki z talibami i Al-Kaidą na terenie Afryki i Bliskiego Wschodu. W 2013 roku pod naciskiem wielu negatywnych opinii nie tylko wśród obywateli ale także wysoko postawionych urzędników zaniechano stosowania dronów na szeroką skalę w celu likwidacji terrorystów i wrogów. Na blogu opisane zostały sytuacje w których były prezydent przepraszał za błędy maszyn: USA zabija ludzi przy pomocy dronów - przypadkiem?
W ramach walki z terroryzmem zagrażającym stabilności Stanów Zjednoczonych prezydent zezwolił na regularne korzystanie CIA z programu Dron Predator. Statki mają być wykorzystane do zidentyfikowania i likwidacji celów na terenie Bliskiego Wschodu i Azji Środkowej. Jak podają media w przypadku lokalizacji zagrożenia w innych częściach świata, prezydent również wyraził zgodę na użycie dronów. Wszystko po to aby zminimalizować zaangażowanie żołnierzy amerykańskich w misje poza granicami kraju. 

The Wall Street Journal poinformował, że na kilka godzin po objęciu urzędu prezydent wydał zgodę na rozpoczęcie korzystania z programu. Źródła donoszą, że pierwsze naloty miały miejsce na terenie Jemenu, skierowane były przeciwko Abu al Khayr al-Masri, znanego terrorysty z al-Kaidy dowódcy grupy w Syrii.

źródło: intelnews.org
zdjęcie: i.kinja-img.com

czwartek, 28 kwietnia 2016

Wydarzenie bez precedensu: wywiady Izraela, Jordanii oraz Egiptu zaczną ze sobą współpracować!

W polityce rzadko kiedy możemy mówić o wiecznych przyjaźniach i niezmiennych sojuszach. Niekiedy dawni wrogowie w obliczu nowego zagrożenia zmuszeni są chwilowo zapomnieć o dawnych zatargach jednocząc się w celu realizacji wspólnego celu. W takiej właśnie sytuacji znalazły się bliskowschodnie państwa arabskie, które zagrożone destabilizacją ze strony radykalnych bojowników Państwa Islamskiego zmuszeni zostali do współpracy z Izraelem.
 

Podczas środowej konferencji prasowej w Jerozolimie, izraelski generał Yair Golan oświadczył, że w chwili obecnej państwa regionu zmagać się muszą z rozproszonymi siłami Państwa Islamskiego a w takiej sytuacji wymiana danych wywiadowczych jest wręcz niezbędna. Golan zwrócił uwagę, że ISIS działa na wielu obszarach i nie koncentruje się na typowych operacjach wojskowych - Egipt jest w tej chwili związany walkami na Półwyspie Synaj, z kolei Jordania zmaga się z zagrożeniem terrorystycznym wewnątrz kraju. Z tego też powodu informacje wywiadowcze pochodzące z Izraela mogą przyczynić się do sprawniejszego rozpracowania komórek Państwa Islamskiego.



Nie ma co jednak ukrywać, że podobna współpraca Izraela z Arabami nie miała do tej pory w historii miejsca i słusznie ją gen. Golan określił jako "bezprecedensową" - mimo wszystko jednak dotyczy ona jedynie tych dwóch państw, gdyż są to jedyne arabskie państwa, które podpisały z państwem żydowskim traktaty pokojowe (odpowiednio: Egipt w 1979 roku, natomiast Jordania w 1994), teraz to zawarcie pokoju może przynieść dodatkowe korzyści w postaci cennych informacji.

Czy już wkrótce doczekamy się spektakularnych operacji przeprowadzanych wspólnie przez Żydów i Arabów przeciwko Państwu Islamskiemu? Podobne scenariusze jeszcze niedawno wydawały się polityczną fikcją, dziś jednak podobne wydarzenie nie byłoby już dla nikogo zaskoczeniem. Problem pojawi się, gdy propagandyści ISIS wykorzystają to przeciwko tamtejszym rządom.

źródło: Intelnews


poniedziałek, 14 marca 2016

Jak wygląda życie w stolicy Państwa Islamskiego?

Raqqa, miasto obrane przez terrorystów za stolicę Państwa Islamskiego jest pod okupacją od 2013 roku. Jak niegdyś dobrze prosperujące miasto zmieniło się pod okupacją ekstremistów?


W dniu dzisiejszym w internecie pojawiło się nagranie pokazująca jak wygląda życie w syryjskim mieście. Dwie kobiety podjęły się bardzo niebezpiecznego przedsięwzięcia nagrania spaceru ulicami miasta. Warto wiedzieć, że gdyby którakolwiek z nich została przyłapana z kamerą prawdopodobnie zostałaby rozstrzelana. W Państwie Islamskim propaganda i terror są podstawą funkcjonowania społeczności. 

Na filmie można zobaczyć upadające niegdyś dobrze prosperujące miasto, obecnie życie w nim jest bardzo utrudnione. Nie ma dostępu do dobrej służby medycznej, każdy aspekt życia jest w 100% kontrolowany. Nie przestrzeganie prawa lub niepodporządkowanie się grozi karą. Mężczyźni na ulicach chodzą z karabinami, kobiety nigdy same, zawsze w towarzystwie mężczyzny. Kobiety nie mogą pracować, uczyć się, nie mogą przebywać same w towarzystwie obcych mężczyzn. W trakcie filmu wymienione jest kilka zdań z taksówkarzem, który informuje bohaterkę że gdyby ktokolwiek zauważył ich samych jadących samochodem naraziłby się na karę chłosty. Kara dotyczyłaby zarówno taksówkarza jak i pasażerkę.



Uwaga film zawiera wiele scen przemocy i może być trudny w odbiorze dla osób wrażliwych.

źródło filmu youtube.com




niedziela, 14 lutego 2016

Czy czeka nas zimna wojna?

Turcja wystrzeliła pociski na terenie Azazowy (Syria), które według mediów prowokują Kreml i prezydenta Rosji do rozpoczęcia nowej zimnej wojny. W trakcie spotkania NATO Miedwiediew, podkreślał, że tylko regularna współpraca Rosji z USA może zapewnić spokój w Syrii. 


Jaki jest zatem cel Turcji?


Ankara potwierdziła wystrzelenie pocisków na teren Azazowy, warto nadmienić, że właśnie tam stacjonowało wojsko Kurdyjskiej Partii Demokratycznej. Organizacja ta jest uważana za terrorystyczną nie tylko przez Turcję, ale także Arabię Saudyjską. Kolejnym celem jest odsunięcie od władzy Baszara Al-Assada.  Dlatego nieoficjalne dane donoszą, że Arabia wysłała Ankarze swoich żołnierzy do baz wojskowych. 


"Przełom" jaki miał nastąpić w trakcie pertraktacji pokojowych  na piątkowym szczycie NATO jak widać nie doszedł do skutku. Assad informował, że nie wycofa swoich wojsk, dopóki nie zjednoczy z powrotem całej Syrii, jednocześnie zapowiedział swoje rychłe zwycięstwo z pomocą rosyjskich sił powietrznych. 

Do mediów dociera coraz więcej informacji, że ataki jakie organizowała Rosja w dużej mierze nie były skierowane przeciwko ISIS a ugrupowaniom, które zagrażały pozycji prezydenta Al-Assada. 

Jaki będzie finał trwającej już pięć lat wojny, nikt nie wie. Szczyt w Monachium nie pozostawia złudzeń, że konflikt szybko nie zostanie zażegnany. 



źródło: mirror

środa, 3 lutego 2016

"Nadeszła pora" - czas na niepodległy Kurdystan

Lider zamieszkujących Irak Kurdów Massud Barzani ogłosił, że jest najwyższy czas by Kurdowie zadecydowali o swojej przyszłości i w drodze referendum określili czy chcą niepodległości. 

prezydent autonomicznego Kurdystanu, Massud Barzani


Bogata w złoża ropy naftowej prowincja od czasu obalenia Saddama Husajna pozostaje w swoistej autonomii i jest ona kontrolowana przez sprzymierzonych z Amerykanami Kurdów. Ewentualne ogłoszenie przez nich niepodległości nie tylko znacząco osłabiłoby już i tak mający wiele problemów rząd w Bagdadzie, ale też jeszcze bardziej skomplikowałoby sytuację w regionie - przede wszystkim pod znakiem zapytania stoi reakcja Turcji, która od lat stara się ograniczyć samodzielność Kurdów a ich ostatnia aktywność w Iraku znacząco zradykalizowała nastroje również po tureckiej stronie granicy. 

Sam Barzani szok jaki wywołały jego słowa stara się co prawda łagodzić tłumaczeniami, że sam rezultat referendum nie jest z gruntu przesądzony, nie ustalono także daty ewentualnego głosowania. Gdyby jednak Kurdystan powstał jako niepodległe państwo, musiałby się on zmagać nie tylko z sytuacją zewnętrzną, ale i poważnymi problemami gospodarczymi. Istnieje bowiem ryzyko, że oparta w dużym stopniu na eksporcie ropy kurdyjska ekonomia nie miałaby żadnych szlaków umożliwiających jej transport - wszystkie bowiem otaczające je państwa byłyby z nim w konflikcie i mogłyby blokować przesył ropy. Problemem mogą być również ceny ropy, która jest najniższa od lat, co już teraz skutkuje kryzysem finansowym i zaległościami w wynagrodzeniach dla urzędników. Jeśli sytuacja się utrzyma to trudno będzie zachować niepodległość i sfinansować zapewne konieczne zbrojenia, być może jedynym rozwiązaniem będzie poszukiwanie potężniejszych sojuszników, np. USA, Rosji lub Chin. 

Ewentualne powstanie niepodległego kurdyjskiego państwa nie byłoby pierwszym w ostatnim okresie. Na terenie Syrii istnieje bowiem region Rożawa, gdzie jeszcze w styczniu 2014 roku tamtejsi Kurdowie ogłosili niepodległość, której rzecz jasna nie uznały władze w Damaszku. 




wtorek, 26 stycznia 2016

Koniec nie jednej, lecz wielu epok. Zobaczcie jakie czasy mijają na naszych oczach

Intrygujące pytanie zadał swoim czytelnikom Thomas L. Friedman, który w obliczu powtarzających się co jakiś czas kolejnych manifestów ogłaszających koniec tej czy innej epoki, stwierdził, że może w rzeczywistości kończy się nie jedna, lecz wiele znaczących dla historii epok?

źródło: silkroadmaps.org


Koniec ery 30-letniego rozwoju Chin - przyzwyczailiśmy się do myśli, że Chiny będą się wciąż rozwijać a ich niezwykły wręcz skok cywilizacyjny i gospodarczy będzie kontynuowany. Tak jednak nie musi się wcale stać, być może bowiem ChRL nie przeskoczy "pułapki średniego dochodu" a dominacja USA na morzach nie pozwoli im w dalszej gospodarczej ekspansji.

Koniec ery 100 dolarów za baryłkę. Pałace Rihadu i Dubaju, miliardowe fortuny rosyjskich oligarchów, socjalistyczny raj w Wenezueli - to wszystko może już wkrótce okazać się jedynie krótkim epizodem w historii tych krajów jeśli one same nie poradzą sobie z nowymi realiami i niższymi cenami ropy naftowej.

Koniec ery państw-przeciętniaków. Takim mianem Friedman określił państwa powstałe po II Wojnie Światowej, których granice nakreślono na mapie dawnych kolonii, które przez dekady były utrzymywane przez USA lub ZSRR (a później także, w miarę możliwości przez Rosję). Wiele z tych sztucznych tworów nie odzwierciedla rzeczywistości etnicznej czy językowej, są one wręcz tykającymi bombami, które mogą w każdym momencie wybuchnąć. Próbkę tego zjawiska mieliśmy w ostatnich latach, wraz z implozją Libii, Syrii czy Iraku. 

Koniec ery Unii Europejskiej - czy zjednoczonej Europy także? Trudno orzec, zdaniem Friedmana na pewno kończy się czas UE, która stała się zdominowana przez jedno państwo, Niemcy. Rosnące napięcia wewnątrz dowodzą, że nie wszystkim to się podoba. 

Koniec ery izolacji Iranu - od czasu Rewolucji Islamskiej w 1979 jedno z największych i najludniejszych państw muzułmańskich objęte było embargiem, izolowany na arenie międzynarodowej Iran nie był w stanie wywierać wpływów politycznych na skalę jaką by chcieli rządzący nim ajatollahowie, czas by nowe kontakty handlowe i polityczne doprowadziły do nowego otwarcia Persów na świat, co nie będzie bez znaczenia dla całego regionu. 

Koniec ery klasycznego podziału na prawicę i lewicę może również nastąpić prędzej niż się wydaje. Widać to choćby po obecnych kandydatach na prezydenta USA, jak i wyborach w wielu krajach świata. 

Jakie jeszcze ery mogą dobiegać końca? Możemy się zastanowić i wymienić co najmniej kilka: 

Koniec ery jednego mocarstwa - od 1989 albo 1991 możemy mówić o świecie jednobiegunowym, wzrost potęgi Chin, jeśli się utrzyma, oznaczać może koniec tego okresu. To siłą rzeczy prowadzić może do kolejnego końca jakim jest...

Koniec ery Morza - od czasu wielkich odkryć geograficznych nad światem panują potęgi morskie: Hiszpania, Portugalia, Wielka Brytania, USA. Kraje Lądu mając ograniczone możliwości prowadzenia handlu są słabsze i przez to niezdolne do stanięcia w równej rywalizacji. To może się zmienić wraz z pojawieniem się Chin i budową Nowego Jedwabnego Szlaku.


wtorek, 19 stycznia 2016

5 lat po Arabskiej Wiośnie - co pozostało?

Dokładnie na wiosnę 2011 roku w sześciu arabskich republikach doszło do pokojowych protestów mieszkańców sprzeciwiających się władzy rządzących nimi ludzi. Jak dziś wyglądają te państwa?



Przyglądając się dziś Afryce Północnej i Bliskiemu Wschodowi nie sposób zapomnieć o euforii jaka towarzyszyła obserwatorom z całego świata, którzy z entuzjazmem komentowali pokojowe protesty licząc, że upadną dyktatury w Libii, Egipcie, Syrii czy Tunezji. W kilku z nich manifestacje te szybko przekształciły się w coraz bardziej agresywne zamieszki, w których trudno stwierdzić która ze stron była faktycznym prowokatorem. W końcu, w większości z nich "Arabska Wiosna" przyniosła zupełną przemianę, czy jednak była to przemiana pozytywna? Przyjrzymy się sytuacji w każdym z nich: 

Tunezja - tutaj wszystko wskazuje, że manifestacje zakończyły się pozytywnie, wieloletnie prezydent Ben Ali musiał w styczniu 2011 roku ratować się ucieczką z kraju, w 2014 Tunezja uzyskała nową konstytucję a państwo to można dziś uznać za demokratyczne. 

Egipt - sukcesy Tunezyjczyków zachęciły do tego samego Egipcjan, trwające 18 dni protesty na głównym placu Kairu doprowadziły do ustąpienia prezydenta Mubaraka, wcześniej jednak siły rządowe otworzyły ogień do manifestujących, co finalnie obróciło się przeciw obalonemu prezydentowi. Został on bowiem za to skazany na dożywotnie więzienie. Pierwszy demokratycznie wybrany prezydent utrzymał się u władzy zaledwie 1,5 roku, już w lipcu 2013 kontrolę nad Egiptem przejęło wojsko. 

Libia - chociaż trudno zazdrościć w tej sprawie Egipcjanom, to jednak w przypadku Libii można już mówić o prawdziwej tragedii. Zamiast stać się państwem demokratycznym, Libia jest obecnie uznawana za "failed state" czyli państwo upadłe. Niegdyś jedno z najbogatszych państw arabskich jest obecnie rozdarte między kilka walczących ze sobą stronnictw, a wcześniej rządzący krajem Muammar Kaddafi został zabity przez grupę rebeliantów. 

Jemen - położonym na południu Półwyspu Arabskiego Jemenem również w styczniu 2011 roku wstrząsnęły fale protestów. Żądano ustąpienia prezydenta Saleha, który jednak skutecznie utrzymał władzę chociaż oficjalnie oddał ją nowemu prezydentowi Mansurowi al-Hadi. Dziś Jemen, podobnie jak Libia to państwo upadłe.

Syria - również w Syrii protesty zaczęły się jeszcze w styczniu 2011 roku, od tej pory w kraju trwa wojna domowa, w której udział biorą co najmniej 4 lub nawet pięć stronnictw, a na części jej terytorium powstało tzw. "Państwo Islamskie", które za największy sukces, oprócz przetrwania kolejnych ataków wszystkich okolicznych przeciwników, może uznać zdeklasowanie Al-Kaidy w byciu najbardziej znienawidzoną organizacją terrorystyczną na świecie. Dodatkowo nie należy zapominać, że Syria jako państwo legła w gruzach także gospodarczo - połowa jej miast to dziś ruiny, blisko połowa pól uprawnych jest opuszczona a miliony ludzi uciekło do Libanu, Turcji lub do Europy. 

Nie oceniamy tutaj intencji protestujących ani determinacji polityków, którzy za wszelką, choćby najwyższą cenę chcą utrzymać się u władzy. Nie wskazujemy tutaj także żadnych winowajców, o tym pisać będziemy jeszcze nie raz, w tym artykule chodziło jedynie o proste podsumowanie. Nie jest ono niestety pozytywne.

źródło: The Economist


poniedziałek, 11 stycznia 2016

[MAPA] Jak wygląda sytuacja między Arabią Saudyjską a Iranem?

Sytuacja między dwoma potężnymi państwami muzułmańskimi jest bardzo napięta, oba kraje posiadają bogate złoża ropy naftowej, rozbudowany system sojuszy i ogromną populację, między nimi jest jedynie Zatoka Perska oraz bardzo niestabilne Irak i Syria. Czy może między nimi wybuchnąć wojna?


sobota, 9 stycznia 2016

Wojna domowa w Turcji?

Turcja jawi się z zewnątrz jako jedno z najstabilniejszych państw regionu śródziemnomorskiego, które skutecznie rozgrywa skonfliktowane ze sobą stronnictwa i wyciąga z tego dla siebie korzyści. Jest jednak także jej drugie oblicze, oblicze Turcji jako kraju podzielonego i wewnętrznie rozdartego, w którym na włosku wisi wojna domowa.


"To czego ludzie tutaj na zachodzie Turcji nie są świadomi to fakt, że jesteśmy zaledwie o krok od wojny domowej" - powiedział magazynowi New York Times Engin Gur mieszkający obecnie w Stambule przybysz z południowego wschodu kraju. 

W graniczącej z Syrią części Turcji sytuacja jest niezwykle napięta, wielokrotnie znikali tam dziennikarze i działacze Partii Pracujących Kurdystanu, to właśnie tamtędy przerzucana jest broń i ludzie do Państwa Islamskiego na co przymykają oczy władze i wojsko. Głównym bowiem wrogiem Ankary nie jest "kalifat", lecz Kurdowie, którzy na terenie Syrii i Iraku starają się ze wszelkich sił powstrzymywać postępy Daesz. 

Za przykład niech posłuży historia z sierpnia 2015 kiedy to siły kurdyjskie (YPG) były blisko zajęcia Jarablus będącego ostatnim miastem na drodze do kluczowej w trwającym konflikcie stolicy "kalifatu" Raqqi. W przypadku zajęcia Jarablus droga byłaby otwarta, lecz właśnie wówczas prezydent Erdogan uznał, że miasto nie może być zajęte a wojska tureckie po cichu zaatakowały Kurdów. Teraz, gdy stosunki z Rosją są szczególnie napięte Ankara może napotkać dodatkowy problem - wzmocnienie Kurdów, którzy zawrą porozumienie z Moskwą i uzyskają wsparcie bezpośrednio od Rosjan. Do tego póki co nie doszło, ale wiele wskazuje na to, że finalnie obie strony mogą się dogadać a wówczas, zwłaszcza jeśli Daesz upadnie siły kurdyjskie, uzbrojone i posiadające zaplecze polityczne mogą się zbuntować i ogłosić secesję. A to oznacza nową wojnę domową na Bliskim Wschodzie,  tym razem w Turcji. 


sobota, 2 stycznia 2016

Pojmany bojownik ISIS: to Turcja nasz szkoliła

Siły kurdyjskie pojmawszy niedawno jednego z islamskich terrorystów opublikowały za pośrednictwem agencji Sputnik rozmowę, z której wynika, że Państwo Islamskie mogło liczyć na wsparcie ze strony Ankary. 

fot. YouTube

20-letni Syryjczyk, Abdurrahman Abdulhadi został chwytany przez Kurdów na północy kraju w listopadzie. Walczył po stronie Daesh od ponad roku, zanim jednak trafił w szeregi bojowników Państwa Islamskiego odbył trening na terytorium Turcji. Nagranie prezentujące oświadczenie Abdulhadiego jednoznacznie stawia Turków jako "przyjaciól Państwa Islamskiego, którzy jedynie udają wrogów". Co prawda sami obywatele Turcji nie stanowią zbyt licznych sił w strukturach Daesh, to jednak właśnie władze w Ankarze trenują jego bojowników. Przyznał on, że w sierpniu 2014 roku odbywał wspólnie z jednym z emirów IS trening w okolicach miasta Adana na południowym wschodzie kraju, razem w obozie szkoleniowym było 60 innych ludzi a sam obiekt mieścił się "niedaleko lotniska". 

Oficjalnie obóz miał trenować członków Wolnej Armii Syryjskiej, będącej głównym przeciwnikiem Bashara al-Assada, jednak według jeńca wszyscy, którzy brali udział w szkoleniach wstąpili potem do ISIS, co więcej wszyscy oni byli Syryjczykami, którzy często przybywali do Turcji w poszukiwaniu pracy, ale później dołączali do Daesh.

Interesująca jest również informacja o dostawach sprzętu, Abdulhadi nie wie skąd on pochodzi, gdyż nie był o tym informowany przez przełożonych, jednak powiedział, że większość przybywa w nieoznakowanych, cywilnych ciężarówkach żeby uniknąć bombardowania przez wojskowe lotnictwo.

Syryjczyka pojmali członkowie YPG, zbrojnego ramienia jednej z partii kurdyjskich wywodzących się z Partii Pracujących Kurdystanu, prowadzących walki z Daesh. Organizacja ta sprawowała kontrolę nad obszarami północnej Syrii po wycofaniu się stamtąd innych sił zbrojnych. 



źródło: SOTT

piątek, 11 grudnia 2015

Konkurencja dla Państwa Islamskiego? W Egipcie rośnie nowy, pokojowy ruch muzułmanów

Islam jest w dzisiejszych czasach postrzegany najczęściej z perspektywy jego salafickiej interpretacji, której to najgłośniejszym orędownikiem pozostaje Państwo Islamskie (Daesh). Niemniej, dla liczącej ponad miliard wyznawców populacji muzułmanów nie jest to wcale jedyna wiążąca wykładnia nauk Mahometa. Na Bliskim Wschodzie, a szczególnie w Egipcie popularność zaczyna zyskiwać nowy ruch - Dawah. 

fot. flickr.com/CC


Egipt to jedno z największych i najludniejszych państw regionu siłą rzeczy stanowi punkt odniesienia dla innych państw arabskich. Fala protestów, w wyniku której doszło do obalenia poprzedniego prezydenta i dojścia do władzy Bractwa Muzułmańskiego miała doprowadzić do głębokich przemian w kraju a przede wszystkim do jego gwałtownej islamizacji. Zdaniem wielu Egipcjan tak się jednak nie stało a członkowie BM zajęli się bardziej stanowiskami niż reformami. Z tego też powodu wielu dotychczas popierających je osób odeszło a konserwatywne skrzydło muzułmanów powoli przejmuje Dawah, który według szacunków może w samym tylko Egipcie liczyć ok. 300 tysięcy członków. Zdaniem reprezentantów ruchu udało im się przekonać do siebie setki młodych muzułmanów z Jordanii, Egiptu i Arabii Saudyjskiej by nie wstępowali do szeregów Państwa Islamskiego. 

Dawah zdaniem profesora Ebraima Moosy "oferuje islamską autentyczność i tożsamość, coś co do tej pory wielu doszukiwało się w Bractwu". "Próbowaliśmy zmienić prawa by zmienić społeczeństwo i ponieśliśmy porażkę" - twierdzi z kolei jeden z członków Dawah.

Czym jest zatem "Dawah"? Nazwa wywodzi się od arabskiego słowa oznaczającego zaproszenie a osoba, która wybiera ścieżkę dawah naucza islamu poprzez dialog, grzeczność i mądrość. To znacznie bardziej pokojowe podejście wyraża także zupełnie inne postrzeganie dżihadu, który "nie ma być toczony na polach walki, ale w sercach mężczyzn i kobiet, muzułmanów i nie-muzułmanów".

Zdaniem członków Dawah celem powinno być duchowe zjednoczenie świata muzułmańskiego a nie fizyczna walka o jego granice, jak postulują takie organizaje jak ISIS czy Al-Kaida, które korzystają na buncie wywołanym korupcją, bezrobociem i niesprawiedliwymi rządami.

źródło: CSMonitor


- See more at: http://pomocnicy.blogspot.com/2013/04/jak-dodac-informacje-o-ciasteczkach-do.html#sthash.uAMCuvtT.dpuf