Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Libia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Libia. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 27 lipca 2020

Nowa strefa wpływów Turcji - tym razem czas na Morze Śródziemne

Politycy tureccy w naturalny sposób ściągają na regiony, w których panowanie tureckie jest historycznie uzasadnione. Ankara próbuje rozszerzyć swoje wpływy na Bałkanach - w Bułgarii oraz Bośni i Hercegowinie ze znaczącymi mniejszościami muzułmańskimi lub tureckimi, w Albanii, która jest głównie muzułmańska - w Azerbejdżanie na Kaukazie, w Syrii i Iraku, a ostatnio w Libii. 

Wykorzystując problemy tego państwa jakie pojawiły się w wyniku tzw. arabskiej wiosny Turcja pod rządami prezydenta Recepa Tayyipa Erdoğana coraz intensywniej podejmowała próby poszerzenia swojej pozycji międzynarodowej i uwolnienia się od ograniczeń nałożonych przez mocarstwa zachodnie po I wojnie światowej. Tzw. traktat lozański z 1923 r. ograniczał kontrolę Ankary nad Bosforem i Cieśniną Dardanelską, a tym samym jej suwerenność. Próbując otrząsnąć się z tych ograniczeń, Turcja opracowała i wdraża doktrynę Błękitnej Ojczyzny (Mavi Vatan), która przewiduje rozszerzenie morskich wyłącznych stref ekonomicznych.


W skrócie oznacza to, że Ankara uważa duże obszary Morza Czarnego, Egejskiego i Śródziemnego - otaczające Azję Mniejszą od północy, zachodu i południa - za swoje strefy wpływów, zwane inaczej wyłącznymi strefami ekonomicznymi. To stawia Ankarę na kursie kolizyjnym z sąsiednią Grecją i Cyprem do tego stopnia, że Grecja posiada bardzo wiele wysp zaledwie kilka mil od zachodniego wybrzeża Turcji. Dodając oliwy do ognia, spadkobiercy Imperium Osmańskiego zawarli umowę z libijskim GNA z Trypolisu, w którym uzgodniono, że wyłączne strefy ekonomiczne Libii i Turcji rozciągają się tak daleko w basenie Morza Śródziemnego, że graniczą ze sobą, a Turcja jest upoważniona przez GNA do kontrolowania wód Libii.


Wielka rozgrywka na Morzu Śródziemnym właśnie się rozpoczęła a Turcja twardo dąży do odbudowy potęgi

gefira.org

wtorek, 14 sierpnia 2018

W Syrii ISIS nadal ma silne wpływy

Państwo Islamskie zgodnie z najnowszymi raportami ONZ i Departamentu Obrony nadal stanowi zagrożenie. Szacuje się, że na terenie kraju objętego wieloletnią wojną stacjonuje około 30 tysięcy bojowników. 



Rząd Iraku w ubiegłym miesiącu ogłosił, że wygrał wojnę z ISIS, prezydent USA Donald Trump potwierdził tą informację podając szczegóły działań wojennych. Trump poinformował świat, że wygrana w 98% zapewni spokój w regionie. Niestety nowe raporty nie pozostawiają złudzeń, ISIS nadal działa i zagraża mieszkańcom. Ekstremistyczna sunnicka grupa terrorystyczna ma swoje jednostki zarówno w Syrii jak i Iraku, tak wynika z raportu przekazanego przez ONZ. Zespół analityków przeanalizował wpływy międzynarodowych sankcji nałożonych przez ONZ. W raportcie uznano, że ISIS poniosło bezprecedensowe klęski militarne w Iraku i Syrii w ubiegłym roku oraz że wielu z jego najbardziej zatwardziałych bojowników nie żyje lub porzuciło strefy konfliktu w regionie. Ostrzega jednak, że bojowa organizacja przekształca się teraz w "ukrytą wersję" swojego dawnego "ja", a jej rdzeń organizacyjny pozostaje w większości nienaruszony zarówno w Iraku, jak i w Syrii. Co więcej, centrum ISIS jest wspierane przez 30 000 nierekonstruowanych członków, którzy są podzieleni mniej więcej równo pomiędzy tymi dwoma krajami. Raport amerykańskiego Pentagonu, który został dostarczony do Kongresu, informuje że ISIS ma 17 100 bojowników w Iraku i kolejne 14 000 w Syrii. Według raportu, wielu z tych ocalałych bojowników to obywatele dziesiątków różnych krajów na całym świecie. Niektórzy z nich są nadal zaangażowani w walkę zbrojną, podczas gdy inni "ukrywają się w sympatyzujących społecznościach i obszarach miejskich", głównie w Iraku, w raporcie ONZ.
Są też dziesiątki tysięcy bojowników i zwolenników ISIS w Libii, Afganistanie, Egipcie oraz w kilku krajach Afryki Zachodniej i Azji Południowo-Wschodniej, jak podają autorzy raportu. Bojownicy ci są dowodzeni przez dowódców, którzy pozostają w kontakcie z przywódcami ISIS i nadal czczą Abu Bakra al-Baghdadiego jako centralną postać grupy. Oprócz raportu ISIS, Al-Kaida również pozostaje silna i niebezpieczna, wynika z raportu ONZ. Jego regionalna struktura "nadal wykazuje odporność", aw niektórych regionach świata jest znacznie silniejsza niż ISIS. Obejmują one kilka regionów Afryki, w tym obszary Somalii i Sahelu, a także w Jemenie, gdzie al-Kaida ma obecnie dowodzić aż 7000 uzbrojonych bojowników.

piątek, 16 marca 2018

Prezydent aresztowany

Nicolas Sarkozy, został zatrzymany przez policję. Sprawa dotyczy finansowanie i przekazanie 50 milionów euro na kampanię wyborczą. 


Były francuski prezydent Nicolas Sarkozy został zatrzymany przez francuską policję w związku z nieprawidłowościami w finansowaniu kampanii wyborczej w 2007 r., Według Le Monde, który cytował źródło w sądzie. Sarkozy zostanie wkrótce przesłuchany w ramach dochodzenia w sprawie.

Według doniesień medialnych, Nicolas Sarkozy przebywa obecnie w areszcie sądowym policji w Nanterre.

Wiosną 2012 r. Wybuchł skandal, gdy domniemano, że Sarkozy otrzymał wsparcie finansowe od byłego libijskiego przywódcy Muammara Kaddafiego - francuskie wydanie Mediapart opublikowało dokumenty stwierdzające, że Libia rzekomo przekazała 50 milionów euro na kampanię prezydencką Sarkozy'ego przed prezydencją w 2007 r. wybór.
Ponadto śledczy oskarżyli Sarkozy'ego o przekupstwo, wykorzystanie oficjalnego stanowiska do osobistych celów i zatajenie naruszenia tajemnicy państwowej. Wszystkie te oskarżenia miały miejsce i niebawem prawdopodobnie dojdzie do finałowej rozprawy w której sąd zadecyduje o ewentualnie winie prezydenta.



czwartek, 17 sierpnia 2017

Hiszpania oblegana przez nielegalnych imigrantów



Kilkadziesiąt minut temu świat obiegła informacja o kolejnym ataku terrorystycznym jaki miał miejsce w Barcelonie. Policja poinformowała, że zamachowiec był z pochodzenia z Afryki, doprowadził on do śmierci co najmniej 13 osób.

Jako przykład kryzysu imigracyjnego w Europie podaje się Grecję, która przez ostatnie lata była oblegana przez nielegalnych imigrantów. Jak się okazuje, Hiszpania jest kolejnym krajem, który staje się bramą dla imigrantów z Afryki. Nagły wzrost migracji do Hiszpanii jest spowodowany walką z przemytem ludzi wzdłuż drogi morskiej Libia-Włochy, która jest obecnie bramą do Europy.

10 mil dzieli Hiszpanię od Afryki drogą morską, dlatego należy się spodziewać, że wkrótce w tym kraju może dojść do olbrzymiego kryzysu migracyjnego. 

Międzynarodowa Organizacja ds. migracji informuje, że dotychczas w tym roku Hiszpanii znalazło się trzykrotnie więcej imigrantów niż w całym 2016 roku. 

Zwiększony ruch w tym regionie wynika z porozumień jakie zostały zawarte w tym roku pomiędzy Włochami, Libią, Czadem i Nigerią. Umowa dotyczy przede wszystkim poprawy kontroli granicznej, zaostrzenia przepisów dotyczących organizacji charytatywnych obsługujących łodzie na Morzu Śródziemnym oraz zwiększenia funduszy na rzecz ochrony wybrzeża libijskiego. Tysiące imigrantów są zatrzymywani przez straż przybrzeżną uniemożliwiając tym samym podróż najłatwiejszym do pokonania szlakiem. 

W sierpniu agencja Frontex, poinformowała, że liczba imigrantów afrykańskich przybywających do Włoch z Libii spadła o ponad połowę w lipcu w porównaniu z miesiącem poprzednim. W tym okresie liczba migrantów przybywających do Hiszpanii wzrosła gwałtownie.

Niemiecki minister rozwoju Gerd Müller ostrzegał niedawno, że Europa musi przygotować się na przybycie milionów migrantów z Afryki "
"Największe ruchy migracyjne wciąż trwają: liczba ludności Afryki wzrośnie w kolejnych dziesięcioleciach, a kraj taki jak Egipt wzrośnie do 100 milionów osób, a Nigeria do 400 milionów. W erze cyfrowej z internetem i telefonami komórkowymi każdy wie o naszym dobrobycie I stylu życia ".


piątek, 4 marca 2016

Nowa waluta Libii oparta na złocie powodem zabójstwa dyktatora Muammara al-Kaddafiego?

Departament Stanu USA opublikował  około 3 000 wiadomości e-mail Hillary Clinton, zawierających dowody wykorzystywania NATO jako narzędzia do obalenia libijskiego przywódcy Muammara al-Kaddafiego.


Z odtajnionych wiadomości wynika, że celem działań NATO nie była ochrona obywateli Libii i działania w imieniu praw człowieka, a obalenie dyktatora. Muammar al-Kaddafi chciał wprowadzić nową walutę bitą w złocie. Waluta oparta na standardzie złota uderzyłaby w pozycję euro i dolara.


Miesiąc po pierwszym ataku na terenach Libii prezydent zwołał radę przywódców świata islamskiego, w trakcie której nawoływał do wspólnego działania. Proponował on przyjęcie jednej wspólnej złotej waluty. Co więcej tylko za pomocą niej kraje zachodu mogłyby kupować ropę. Zatem kraje, które nie posiadają dużych rezerw złota mogłyby spotkać się z bardzo dużym problemem. Najlepiej zobrazują to liczby, dla porównania: Polski KGHM produkuje rocznie zaledwie 3,6 tony złota, w tym samym czasie Kanada jest w stanie wyprodukować 150 ton złota.  Wprowadzenie złotej waluty, która byłaby jednym środkiem płatniczym za ropę byłaby ciosem w rynek zachodni. 




niedziela, 31 stycznia 2016

Przypominamy: Libia - wojna dyktatora

Znajdująca się dziś w rozsypce Libia uznawana jest za tzw. państwo upadłe a to niegdyś bogate północnoafrykańskie państwo stało się wylęgarnią terrorystów i uchodźców. Jakie to będzie miało skutki dla basenu Morza Śródziemnego? Komentarz w tej sprawie pojawi się wkrótce, dziś jednak przypominamy tekst sprzed 4,5 roku kiedy to opisywałem początki "arabskiej wiosny" i reakcje pułkownika Kaddaffiego. 

15 sierpnia po raz pierwszy od dłuższego czasu Libijczycy mogli usłyszeć w radiu głos Muammara Kaddafiego. Libijski przywódca wzywał swoich obywateli do zbrojnej walki, która miałaby uwolnić kraj od „zdrajców i NATO”. Chociaż wkrótce minie pół roku odkąd wojska natowskie rozpoczęły operację „Odyssey Dawn”, dyktator zgodnie z swoją zapowiedzią nie planuje się poddać i chce walczyć do samego końca. Końca czego? Czy Libia ma jakieś szczególne znaczenie? Co posiada, skoro potrafi zmobilizować armię nowocześnie wyposażonych żołnierzy? Dlaczego kraje zachodniej cywilizacji porozumiały się tak szybko? Czy w tej samej Afryce nie giną miliony ludzi, którymi nikt się nie interesuje? Dlaczego dla jednych organizuje się dobroczynne muzyczne koncerty, a dla drugich wydaje miliony dolarów na zrzucane bomby? Jaka jest na tym tle historia człowieka, którego los śledzi cały świat? 

Czytaj dalej:

http://orwellsky.blogspot.com/2011/08/libia-wojna-dyktatora.html

wtorek, 19 stycznia 2016

5 lat po Arabskiej Wiośnie - co pozostało?

Dokładnie na wiosnę 2011 roku w sześciu arabskich republikach doszło do pokojowych protestów mieszkańców sprzeciwiających się władzy rządzących nimi ludzi. Jak dziś wyglądają te państwa?



Przyglądając się dziś Afryce Północnej i Bliskiemu Wschodowi nie sposób zapomnieć o euforii jaka towarzyszyła obserwatorom z całego świata, którzy z entuzjazmem komentowali pokojowe protesty licząc, że upadną dyktatury w Libii, Egipcie, Syrii czy Tunezji. W kilku z nich manifestacje te szybko przekształciły się w coraz bardziej agresywne zamieszki, w których trudno stwierdzić która ze stron była faktycznym prowokatorem. W końcu, w większości z nich "Arabska Wiosna" przyniosła zupełną przemianę, czy jednak była to przemiana pozytywna? Przyjrzymy się sytuacji w każdym z nich: 

Tunezja - tutaj wszystko wskazuje, że manifestacje zakończyły się pozytywnie, wieloletnie prezydent Ben Ali musiał w styczniu 2011 roku ratować się ucieczką z kraju, w 2014 Tunezja uzyskała nową konstytucję a państwo to można dziś uznać za demokratyczne. 

Egipt - sukcesy Tunezyjczyków zachęciły do tego samego Egipcjan, trwające 18 dni protesty na głównym placu Kairu doprowadziły do ustąpienia prezydenta Mubaraka, wcześniej jednak siły rządowe otworzyły ogień do manifestujących, co finalnie obróciło się przeciw obalonemu prezydentowi. Został on bowiem za to skazany na dożywotnie więzienie. Pierwszy demokratycznie wybrany prezydent utrzymał się u władzy zaledwie 1,5 roku, już w lipcu 2013 kontrolę nad Egiptem przejęło wojsko. 

Libia - chociaż trudno zazdrościć w tej sprawie Egipcjanom, to jednak w przypadku Libii można już mówić o prawdziwej tragedii. Zamiast stać się państwem demokratycznym, Libia jest obecnie uznawana za "failed state" czyli państwo upadłe. Niegdyś jedno z najbogatszych państw arabskich jest obecnie rozdarte między kilka walczących ze sobą stronnictw, a wcześniej rządzący krajem Muammar Kaddafi został zabity przez grupę rebeliantów. 

Jemen - położonym na południu Półwyspu Arabskiego Jemenem również w styczniu 2011 roku wstrząsnęły fale protestów. Żądano ustąpienia prezydenta Saleha, który jednak skutecznie utrzymał władzę chociaż oficjalnie oddał ją nowemu prezydentowi Mansurowi al-Hadi. Dziś Jemen, podobnie jak Libia to państwo upadłe.

Syria - również w Syrii protesty zaczęły się jeszcze w styczniu 2011 roku, od tej pory w kraju trwa wojna domowa, w której udział biorą co najmniej 4 lub nawet pięć stronnictw, a na części jej terytorium powstało tzw. "Państwo Islamskie", które za największy sukces, oprócz przetrwania kolejnych ataków wszystkich okolicznych przeciwników, może uznać zdeklasowanie Al-Kaidy w byciu najbardziej znienawidzoną organizacją terrorystyczną na świecie. Dodatkowo nie należy zapominać, że Syria jako państwo legła w gruzach także gospodarczo - połowa jej miast to dziś ruiny, blisko połowa pól uprawnych jest opuszczona a miliony ludzi uciekło do Libanu, Turcji lub do Europy. 

Nie oceniamy tutaj intencji protestujących ani determinacji polityków, którzy za wszelką, choćby najwyższą cenę chcą utrzymać się u władzy. Nie wskazujemy tutaj także żadnych winowajców, o tym pisać będziemy jeszcze nie raz, w tym artykule chodziło jedynie o proste podsumowanie. Nie jest ono niestety pozytywne.

źródło: The Economist


środa, 18 listopada 2015

Czy ktoś pamięta o chrześcijanach ginących na świecie?

Tragiczne wydarzenia jakie miały miejsce w Paryżu sprawiły, że do Francji z całego świata zaczęły spływać tysiące kondolencji i głosów solidarności z całym narodem francuskim. Gdy jednak we Francji w zamachach zginęło 120 osób, w ostatnim roku śmierć dotknęła tysiące chrześcijan na świecie

mapa: Open Doors Foundation

W maju bieżącego roku ponad 5 000 katolików zostało zamordowanych przez członków organizacji Boko Haram na północnym wschodzie Nigerii. Według raportu tamtejszej diecezji od czasu wybuchu powstania w 2009 roku islamscy ekstremiści zmusili do przeniesienia się co najmniej 100 tysięcy katolików, zaatakowano 350 kościołów, w wyniku aktów przemocy przeciwko chrześcijańskiej ludności już 7 tysięcy kobiet zostało wdowami, osierocono 10 000 dzieci. 

Kilka lat wcześniej w indyjskim stanie Orissa ponad 500 chrześcijan zostało zamordowanych przez hinduskich napastników uzbrojonych w maczety, 50 000 zmuszono do ucieczki. W Libii członkowie ISIS zamordowali grupę egipskich Koptów, w Iraku i Syrii chrześcijanie codziennie narażeni są na utratę życia. 

Według The Centre for the Study of Global Christianity nawet 100,000 Chrześcijan ginie corocznie z powodu swojej wiary, z kolei Pew Research Center podaje, że nawet 139 krajach chrześcijanie spotkali się z jakąś forma wrogości. Organizacja Open Doors podaje z kolei, że chrześcijanie są prześladowani w ponad 50 krajach świata, w wielu innych są oni dyskryminowani i traktowali jak obywatele drugiej kategorii, poniżej niechlubna pierwsza 5 najgroźniejszych dla chrześcijan państw:



Czy w obliczu tych zatrważających statystyk nie powinniśmy raczej solidaryzować się z prześladowanymi chrześcijanami?

wtorek, 8 września 2015

Śmierć cywilizacji - francuski pisarz przewidział to 40 lat temu

Wydana w 1973 roku powieść przedstawia nam niezwykle obrazową wizję "inwazji" mieszkańców Trzeciego Świata na Europę, która w swoim samozadowoleniu nie robi nic by ich powstrzymać. To doprowadza książkowy świat do upadku. Czy podobnie będzie z Europą 2015 roku?

fot. wikipedia



Masy imigrantów szturmujące Europę co raz większymi falami stają się źródłem co raz poważniejszego kryzysu politycznego, nie wiadomo czy przetrwa go Unia Europejska, czy w ogóle przetrwa go Stary Kontynent, który zdaje się być zbyt stary by cokolwiek w tej sprawie zrobić. Co ciekawe właśnie taki obraz upadającej cywilizacji przedstawił blisko 40 lat temu francuski pisarz Jean Raspail. 

W powieści "Obóz Świętych" Europę szturmuje flota przybyszów z dotkniętych klęskami suszy i głodu Indii, porywają oni statki i wyruszają na straceńczą wyprawę ku brzegom wymarzonego świata, w którym nie brakuje żywności a wszyscy ludzie są bogaci. W obliczu zbliżających się przybyszów z kraju trzeciego świata francuskie elity nie robią nic, wręcz otwierają swoje granice czekając ze zniecierpliwieniem, ale i obawą na ich dotarcie do europejskich wybrzeży. Ta niezwykła flota ląduje u wybrzeży Francji, mieszkańcy nadmorskich miejscowości uciekają w panice, świat nigdy już nie będzie taki sam. Tak zaczyna się ta prorocza opowieść, Jeana Raspaila, która niezwykle trafnie oddaje sytuację z jaką zmagać się musi współczesna Europa. 

Są też różnice - dziś granice UE przekraczają przybysze z Bliskiego Wschodu i z Afryki, niewielu jest wśród nich obywateli Indii, które w ostatnich dziesięcioleciach znacznie poprawiły swoją materialną sytuację. Zapalnikiem tych wydarzeń są wydarzenia z ostatnich lat, ogromna ilość młodych ludzi, którzy nie mając perspektyw we własnych krajach szukają nadziei za granicą, Arabska Wiosna, która oprócz zmiany reżimów w części państw doprowadziła też do wybuchu wojen domowych w takich krajach jak Syria czy Libia. Dziś to między innymi stamtąd ciągną tysiące uciekinierów, którzy chcą dotrzeć do bogatych państw Europy. Jaki będzie finał tego co dzieje się dziś na ulicach, nie wiemy. Możemy natomiast spodziewać się dynamicznych zmian na Starym Kontynencie, być może już za kilka lat świat nam znany dotychczas będzie zupełnie inny od tego jaki był gdy powstawał blog "Kod Władzy". 



środa, 15 kwietnia 2015

Rewolucje social media, czyli co wg Juliana Assange'a łączy Google z Departamentem Stanu?

Twórca Wikileaks Julian Assange w swojej najnowszej książce „When Google Met Wikileas” opisuje relacje łączące internetowego giganta z prominentnymi politykami USA, w tym z Hilary Clinton i Departamentem Stanu.

Eric Schmidt i Hilary Clinton podczas konferencji "Big Ideas for a New America"

Julian Assange nie pozwolił o sobie zapomnieć, w swojej najnowszej książce odsłania on kulisy relacji jakie łączą największych internetowych gigantów z amerykańską polityką zagraniczną. Jak pokazuje Assange, tych powiązań jest w
Szczegónie interesująca jest dla Assange'a osoba Erica Schmidta, który po objęciu w 2001 roku funkcji prezesa Google „zbudował z firmy imperium”. Schmidt regularnie bywa w Białym Domu, od cztereach lat z rzędu uczestniczy w spotkaniach grupy Bilderberg, nie opuszcza też szczytów ekonomicznych w Davos. Zdaniem Assange'a szef Google "wierzy w cywilizującą moc oświeconych, międzynarodowych korporacji, widzi tą misję w ciągłym kształtowaniu świata na modłę życzliwej potęgi światowej".

Już na początku ubiegłej dekady Google regularnie otrzymywało od NSA środki pieniężne za udostępnianie technologii pozwalającej sprawniej indeksować gromadzone przez agencję dane, kilka lat później wspólnie z amerykańskim wywiadem zaczęła korzystać z satelity szpiegowskiego GeoEye-1.

Powiązań jest więcej – przykładowo Jared Cohen, szef Google Ideas pracował wczesniej dla Departamentu Stanu, doradzał administracji zarówno za rzadów Republikanów jak i Demokratów, był pośrednikiem między Doliną Krzemową a Waszyngtonem, a także eksperten od nowych technologii. O specyfice relacji Cohena z sektorem IT i rządem najlepiej świadczy anegdota, kiedy to w 2009 roku przełożył on spotkanie z prezesem Twittera Jackiem Dorseyem aby uczestniczyć w tym czasie z planowanym, ale ostatecznie odwołanym powstaniu przeciwko władzy ajatollahów w Iranie. Wkrótce po tym stanął on na czele głównego think tanku Google'a – Google Ideas i w tym samym roku wspólnie ze Schmidtem opublikował na łamach Foreign Affairs artykuł, w którym postulowali oni wykorzystanie potencjału Doliny Krzemowej i jej technologii w działaniach związanych z polityką zagraniczną USA.

Assange zwraca uwagę na fakt, że wkrótce po publikacji tego artykułu na Bliskim Wschodzie doszło do rewolucji, w których istotną rolę odegrały media społecznościowe, w tym Twitter, YouTube i Facebook.


Jesteście forpocztą rosnącego pokolenia obywatelskich aktywistów... a to czyniki was typem przywódców, których potrzebujemy

Te słowa Hilary Clinton najlepiej oddają nowe podejście do strategii zagranicznej Departamentu Stanu. Sukces wielu rewolucji w krajach arabskich sprawił, że zaczęto się jeszcze dokładniej przyglądać działalności organizacji pozarządowych zajmujących się walką o prawa człowieka na Bliskim Wschodzie i w Afryce. Dzięki portalowi Movements.org Jared Cohen miał do dyspozycji „niesamowitą sieć cyberaktywistów” - warto przy tym zwrócić uwagę na fakt, że strona finasowana jest między innymi przez Google, MSNBC czy Edelmana.

czwartek, 2 października 2014

5 kroków wielkiej medialnej propagandy

Uważni obserwatorzy mediów odkryli pewną niezwykłą zależność. Otóż okazuje się, że w przypadku medialnej propagandy informacje przekazywane są według pewnego powtarzającego się regularnie planu, który ma powoli przekonywać opinię publiczną do kolejnej interwencji zbrojnej. Ten pięciopunktowy plan stosowany był wielokrotnie. 
 


Taktyka sprowadza się do 5 kroków:

Krok 1. Zawyżanie liczby ofiar (Highliht atrocities)
Krok 2. Komunikowanie moralnego obowiązku (Communicate moral obligation)
Krok 3. Zaprzeczanie człowieczeństwu przeciwnika (Deny enemy’s humanity)
Krok 4. Mówienie, że interwencja jest dla ludzi (Say intervention is for the people)
Krok 5. Podnieś sprawę zagrożenia do poziomu bezpieczeństwa narodowego (Raise threat to national security)


Kroki te opisał niedawno John Jewell z Cardiff Uniwersity, zwrócił przy tym uwagę na fakt, że większość konfliktów zbrojnych jakie miały miejsce w ostatnich dziesięcioleciach doskonale pasuje do tego schematu. Opisuje on przykładowo początek I Wojny z Zatoce w 1991 roku kiedy media poinformowały, że żołnierze iraccy wyciągali w Kuwejcie dzieci z inkubatorów, podobnie przed interwencją w 2003 premier Tony Blair mówił o tysiącach dzieci, które giną w Iraku w komorach tortur (krok 1).


Następnie dochodzi krok 2 - doniesienie a następnie powtarzanie, że dyktator morduje "swoich ludzi", tak jak choćby Kaddafi w 2011 roku w Libii. Dzięki powtarzanym argumentom w zbiorowej świadomości opinii publicznej pozostaje wiadomość: wróg jest zły, a my jesteśmy dobrzy. Skoro jest jednak zły, to jak on może być w ogóle człowiekiem? Na pewno jest "psychopatą", "mordercą", to barbarzyńca, z którym należy walczyć. Brzmi znajomo?

Co należy zatem zrobić? Należy przejść do kroku 4., czyli przekonać wyborców, że wkroczenie do danego kraju i obalenie dyktatora będzie "błogosławieństwem", którą gnębiony lud przyjmie z radością i wdzięcznością. Gdyby to jednak nie pomogło, zawsze pozostaje punkt 5., czyli "uświadomienie" obywatelom, że jeśli w porę nie powstrzyma się niebezpiecznego dyktatora, już wkrótce może on zaatakować inne, pokojowo nastawione narody, może sfinansować terrorystów, lub też zaatakować bezpośrednio którąś z wielkich, zachodnich metropolii. Bo dlaczego by nie?


wtorek, 27 maja 2014

Wojny o ropę mogą być niczym w porównaniu z mogącymi nadejść wojnami o wodę!

Woda stała się cennym zasobem, o który państwa i wielkie światowe koncerny toczą nieustanne spory. Już wkrótce jednak mogą się one zakończyć wybuchami kolejnych wojen. 


W przypadku polityki kontrolowania źródeł ropy naftowej na świecie zwykło się mówić o swoistym petroimperializmie takich państw jak USA czy Chiny. Na horyzoncie pojawia się jednak nowy problem - wraz z rosnącą ilością mieszkańców, zanieczyszczeniem środowiska, zmianami klimatycznymi i urbanizacją na Ziemi jednym z najcenniejszych zasobów może się okazać woda pitna. Już teraz znaczna część mieszkańców naszej planety ma problem z dotarciem do zasobów czystej wody, która byłaby w stanie zapewnić im przeżycie i godne warunki sanitarne.
Krąży już nawet opinia, że w XXI wieku woda będzie tym, czym była ropa dla wieku XX i węgiel dla wieku XIX. W dzisiejszych czasach możemy z resztą znaleźć już na świecie regiony, gdzie czysta woda pitna jest droższa od ropy. Potwierdzają to analitycy CIA, którzy już w 2003 ukuli specjalne pojęcie "broni hydrologicznej" (hydrological warfare), czyli wykorzystania rzek, jezior i innych zbiorników wodnych do celów wojskowych. Woda stać się może jednym ze strategicznych zasobów poszczególnych państw i stanowić także cel ataków z zewnątrz. Można przyjąć, że rozumiał do Muammar Kaddafi, który dążył do budowy sieci połączeń głównych libijskich miast z podziemnymi zbiornikami wodnymi, które znajdowały się pod pustynią.

Woda staje się również okazją do zawarcia intratnych kontraktów, przykładowo 17 kwietnia 2003 roku w Iraku, firma Bechtel z USA podpisała wartą 100 miliardów dolarów umowę na pozyskiwanie, przetwarzanie i dystrybucję wody pitnej na terenie całego państwa. Był to największy kontrakt na odbudowę jaki podpisano w Iraku.

Woda powoli zaczyna być źródłem napięć między państwami a już wkrótce może to się przerodzić w poważny konflikt zbrojny. Za przykład niech posłuży słynna rzeka Nil, która przepływa przez kilka afrykańskich terytoriów. Od pewnego czasu pomiędzy Egiptem a Etiopią dochodzi do sporów związanych z budową na tej rzece tamy, która zdaniem władz w Kairze może doprowadzić do znacznego zmniejszenia się ilości wody jaka płynie Nilem.

Wkrótce na blogu ukaże się również tekst na temat zagrożeń dla Polski, czy Waszym zdaniem jesteśmy bezpieczni pod względem zapasów wody?

piątek, 14 września 2012

Niewyjaśniona śmierć amerykańskiego ambasadora w Libii

W wyniku zamachu w Libii zginął amerykański ambasador Chris Stevens. Bezpośrednie przyczyny jego śmierci nie są jednak do końca znane, sprawcy pozostali niewykryci. Czy przebieg wydarzeń jest taki jak donoszą media?

fot. telegraph.co.uk
Według źródeł CNN atak na konsulat w Bengazi planowany był od dawna, jednak celem najprawdopodobniej nie był sam ambasador, a jedynie siedziba konsulatu. Do zamachu doszło podczas protestu Libijczyków przed konsulatem, którego przyczyną był nakręcony w USA obrazoburczy film o Mahomecie. Nie wiadomo jednak czy protest został wywołany specjalnie by odwrócić uwagę ochrony, czy sprawcy wykorzystali powstałe już zamieszanie. 

Podczas zamieszek w budynek konsulatu uderzył granat, który wywołał pożar. Wtedy ambasador Stevens wraz z trójką współpracowników uciekając, odciął się od pozostałych. Schronili się oni w bezpiecznym pokoju, który jednak z czasem zaczął wypełniać się dymem i ogniem. Jednemu z nich, oficerowi bezpieczeństwa udało się uciec. Gdy po pewnym czasie przybył do pozostawionych towarzyszy z pomocą, jeden z nich już nie żył, a Stevensa nikt nie potrafił znaleźć. 

Zagadką pozostaje to, co działo się z ambasadorem od czasu, gdy odłączył się od współpracowników. Według nieoficjalnej wersji, zaczadzony Stevens został przeniesiony z budynku przez Libijczyków do pobliskiego szpitala. Mimo udzielonej pomocy i długotrwałej reanimacji Stevens zmarł z powodu uduszenia dymem. 

W środę podczas przemówienia w Białym Domu prezydent Barack Obama obiecał, że postawi przed sądem sprawców zamachu, którzy zaatakowali konsulat i zabili amerykańskiego ambasadora (sytuacja ta ma miejsce po raz pierwszy od 33 lat). Prezydent potępił atak nazywając go skandalicznym i szokującym, nakazał także zwiększenie ochrony amerykańskich placówek dyplomatycznych na całym świecie. Zagwarantował również, że incydent ten nie spowoduje zerwania więzi między USA a Libią. 

Tymczasowy prezydent Libii, Mohammed el-Megarif przeprosił stronę amerykańską za tchórzliwy atak na konsulat, w którym zginęło także kilku Libijczyków. 

Amerykański film, który w niekorzystnym świetle przedstawia Mahometa, spowodował kolejne ataki na ambasady amerykańskie. Ostatni z nich miał miejsce w Jemenie, gdzie Jemeńczycy siłą wdarli się do placówki dyplomatycznej. Ochrona zmuszona była otworzyć ogień do szturmujących. Po obu stronach były ofiary.

Czy Waszym zdaniem przyczyna jak i cel ostatnich zamachów są jednoznaczne? A może to jedynie zapowiedź kolejnych wydarzeń, które dopiero mają nastąpić?



wtorek, 31 lipca 2012

Za rewolucją w Syrii stoi Al-Kaida

Al-Kaida cieszy się poparciem Zachodu i to ona jest główną siłą mającą kontrolę nad powstaniem w Syrii.
Za syryjską rebelią stoi Al-Kaida - twierdzi Tony Cartalucci z Blacklistednews. Swoje stanowiska uzasadnia szeregiem doniesień i informacji jakie napływają z Syrii.

Jedną z informacji na ten fakt wskazujących jest opublikowany niedawno na łamach Wall Street Journal artykuł, z którego można się dowiedzieć, że "rebeliantom" wsparcia udziela wiele podmiotów z krajów Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej. Pojawia się nawet stwierdzenie, że członkowie Al-Kaidy mają ograniczony wpływy wśród przeciwników prezydenta Bashara Al-Assada. Jednak zdaniem Cartalucciego wpływy te są większe niż by się wydawało.

środa, 23 maja 2012

Wielki Kryzys nad Morzem Śródziemnym?

Morze Śródziemne przez setki lat miało charakter akwenu łączącego ze sobą wiele leżących ze sobą krajów. Dziś, z jednej strony coraz bardziej widoczna staje się narastająca rywalizacja pomiędzy poszczególnymi państwami regionu, z drugiej zaś widzimy, że kolejne państwa borykają się z coraz poważniejszymi problemami wewnętrznymi.

Przyjrzyjmy się najpierw tej drugiej grupie. Na pierwszy plan wysuwa się przede wszystkim sytuacja w Libii, w której od ponad roku panuje wojna domowa. Wbrew oficjalnym doniesieniom śmierć Muammara Kaddafiego nie oznacza jej kresu a dowodzone przez jego rodzinę wojska wciąż prowadzą walki w sporej części kraju. Podobnie jest z Syrią. Kraj ten wpędzony w wojnę domową zdaje się być frontem walki pomiędzy regionalnymi i globalnymi siłami. Widać to choćby po poparciu jakiego prezydentowi Baszarowi udzieliła Rosja a także cichemu wspieraniu rebeliantów prowadzonemu przez dążącą do przejęcia kontroli w regionie Turcją.

wtorek, 8 maja 2012

Niemiecki biznes i kontrola sieci

Jeśli poruszane jest zagadnienie szpiegostwa i kontroli w sieci, wówczas bardzo często pojawiają się przykłady związane z Niemcami. W kontekście szpiegostwa i kontroli w sieci Niemcy pojawiają się zadziwiająco często.

Głośna była choćby ujawniona niedawno sprawa ujawnienia przez Chaos Computer Club informacji o "Bundestrojanie", specjalnym wirusie służącym do kontroli obywateli, którego powstanie sfinansował rząd niemiecki, również w publikowanym niedawno na tym blogu mapie DDOS'ów Niemcy a szczególnie Berlin są jednym z głównych punktów, w których koncentrują się przeprowadzane ataki.

Teraz z kolei portal Cyberwarzone dokonał interesującego zestawienia, z którego możemy dowiedzieć się o ogromnym wkładzie jaki niemieckie firmy włożyły w rozwój mechanizmów kontroli sieci, z których korzysta wiele autorytarnych reżimów.

poniedziałek, 2 stycznia 2012

Bliski Wschód - tam nie jest bezpiecznie

Rozpoczęta blisko rok temu Arabska Wiosna miała być początkiem przemian w rejonie Bliskiego Wschodu. Zapewne idealiści oczekiwali, że będzie to krok ku zmianom na lepsze kojarząc obalenie dotychczasowych reżimów z większą stabilnością, wolnością i bezpieczeństwem. Chociaż na pewno jeszcze za wcześnie by wyciągać zbyt daleko idące wnioski na temat tego jakie skutki przyniesie wiosenna fala protestów, to warto jednak śledzić kolejne doniesienia z tego regionu. 

Daleko póki co do realizacji przepowiedni szejka Nazima, który ostrzegał, że w miesiącu Muharram (przełom listopada i grudnia) dojdzie do wybuchu wielkiej wojny na Bliskim Wschodzie, w wyniku której radził wszystkim przez co najmniej kilka dni w ogóle nie wychodzić z domu. 

Jak jednak stan bezpieczeństwa widzą niezależni analitycy i doradcy? Otóż ich zdaniem wiele organizacji powinno w najbliższym czasie zweryfikować dotychczasowe strategie funkcjonowania w wielu krajach. 

źródło Maplecroft/Stratrisks.com
(przepraszam za jakość, ale to była jedyna wersja jaką udostępnili)
Jak twierdzą w wielu krajach w ostatnim czasie znacznie wzrosło ryzyko wybuchu wojny, zaś szczególnie zagrożone pozostają Bliski Wschód i Afryka. 

W specjalnie opracowanym indeksie ryzyka konfliktu aż 12 państw zostało ocenionych jako państwa „ekstremalnego ryzyka”. W pierwszej dziesiątce znalazły się: 

2. Wybrzeże Kości Słoniowej
3. Irak 
4. Libia 
6. Sudan Południowy
7. Syria 
8. Nigeria 
9. Somalia 
10. Jemen 

Z mapy wyraźnie wynika jednak, że nie tylko Afryka i Bliski Wschód są zagrożone, prawie cała Azja została oznaczona jako obszar wysokiego ryzyka - to tłumaczyłoby z resztą ostatnie napięcia na tamtym obszarze i zawieranie kolejnych sojuszy

Z drugiej strony okazuje się, że Polska zdaniem autorów indeksu jest ponownie „zieloną wyspą” tym razem jednak pod względem bezpieczeństwa. Wyprzedzamy pod tym względem większość krajów Europy Zachodniej, jak również naszych sąsiadów na Wschodzie, gdzie jak choćby w przypadku Ukrainy, wielu komentatorów wskazuje na prawdopodobny scenariusz wybuchu wojny domowej w tym kraju. 

Interesujące, że w poprzednim indeksie Libia zajmowała aż 120. pozycję, w tym roku „awansowała” zaś na czwartą. Czy świadczy to o jego nieskuteczności? Z pewnością jeszcze rok temu niewiele osób byłoby skłonnych założyć się, że już wkrótce ten najbogatszy kraj północnej Afryki zmieni się nie do poznania. Tak naprawdę żyjemy w czasach bardzo dynamicznych zmian, dlatego też ciężko powiedzieć gdzie jest naprawdę bezpiecznie.


piątek, 30 grudnia 2011

Gry wojenne - rok 2011

Pod koniec stycznia minie rok od czasu inauguracyjnego wpisu na blogu “Kod Władzy”. Od tego czasu wiele zdarzyło się świecie, który w tym roku uległ ogromnym przemianom. Nawet jeśli tego na co dzień nie dostrzegamy. Komentarze i przytoczenia na blogu starały się za tym nadążać. Czy się udało? To oceniacie na co dzień sami. 

plac Tahrir w Kairze
fot. Jonathan Rashad
Co więc się działo w tym roku? Najogólniej rzecz ujmując właśnie to: 
1) światowe gry wojenne, 
2) wojna technologiczna ,
3) kryzys – mniej lub bardziej stymulowany przez gospodarcze lub polityczne ośrodki wpływu. 

Gdyby wyobrazić sobie mapę świata jako wielką grę planszową, po której gracze ustawiają swoje figury, to 2011 rok były okresem niezwykłej wprost aktywności wielu najważniejszych światowych potęg. 


środa, 2 listopada 2011

Brytyjski raport potwierdza związki Al-Kaidy z libijskimi rebeliantami

Tajny raport brytyjskiej agencji wywiadowczej został znaleziony w opuszczonej ambasadzie Wielkiej Brytanii na terenie Trypolisu. Z raportu wynika, że niektórzy z najaktywniejszych rebeliantów było bezpośrednio powiązanych z Al-Kaidą i innymi grupami islamistów - podaje serwis Intelligence News.

58-stronicowy dokument opracowany przez MI6 zawiera między innymi kompletne profile blisko ćwierci wysoko postawionych członków Libijskiej Islamskiej Grupy Bojowej (LIFG), która ma być blisko powiązana z Al-Kaidą. Dwóch z członków powyższej organizacji jest obecnie wysoko postawionymi członkami Narodowej Rady Przejściowej, instytucji rządzącej obecnie Libią po obaleniu Muammara Kaddafiego.

Były dyktator w wywiadzie udzielonym telewizji BBC 2 marca 2011 stwierdził, że za zamieszkami i protestami do jakie miały wówczas miejsce na wschodzie kraju z Bengazi na czele stali członkowie Al-Kaidy.

Źródło: Intelligence News

sobota, 22 października 2011

Śmierć dyktatora

Muammar Kadafi tak jak zapowiedział, pozostał w Libii do samego końca. W sieci pojawiły się już filmy przedstawiające ostatnie chwile jego życia. Do tej pory nie wyjaśniono jak dokładnie zginął, jednak można już obejrzeć wywiad z młodym bojownikiem, który strzelił mu prosto w głowę. Dziś ów osiemnastoletni Libijczyk może się pochwalić złotym pistoletem, który do momentu schwytania był w rękach dyktatora. Niewykluczone, że pojawią się analizy krytykujące oficjalną wersję wydarzeń.

Początkiem końca panowania Dyktatora był 17 lutego kiedy to po aresztowaniu prominentnego działacza praw człowieka w Libii rozpoczęły się zamieszki. Sam Kaddafi w wywiadzie z tego okresu twierdził, że stoi za nimi Al-Kaida dążąca do przejęcia władzy nad krajem.

Czy tak było w rzeczywistości?

W oficjalnym komunikacie Unia Europejska oznajmiła, że to “koniec ery despotyzmu”, zaś sekretarz generalny ONZ stwierdził, że śmierć Kaddafiego jest punktem zwrotnym w historycznej przemianie Libii.

Dziwnym trafem zdarza się tak że pojmani dyktatorzy nim zaczną zeznawać lub nim dokończą swoje zeznania mają nieszczęście wyzionąć ducha. Czy zabicie niewygodnego Kaddafiego było lepszym rozwiązaniem niż usłyszeć to co miał do powiedzenia? Milosević, który to wcześniej trafił za kraty końca procesu nie doczekał, gdyż pewnego ranka znaleziono jego martwe ciało w więziennej celi. Oficjalna przyczyna zgonu - atak serca. Zapewne wygodniej było usunąć Osamę bin Ladena. Razem ze swoim unicestwionym ciałem zapadła się w nicość tajemnica jego „wojny”. A wojna jak to wojna zawsze ma swoich sponsorów.

Czy Kaddafi był winny? Czego był winny? Na pewno jego proces byłby głośnym wydarzeniem, a w trakcie jego trwania Kaddafi mógł powiedzieć wiele niewygodnych i niepoprawnych rzeczy.

Czy rzeczywiście zabiła go rewolucja? Według francuskiego ministra spraw zagranicznych Alaina Juppé,

“Francja jest dumna, że pomogła Libijczykom odzyskać ich wolność”

Ja jedynie przypomnę, że zaledwie półtora miesiąca temu francuski “Liberation” ujawnił, że Republika może liczyć na dostęp do jednej trzeciej libijskich złóż naftowych. I to chyba najlepszy komentarz śmierci Kaddafiego.

- See more at: http://pomocnicy.blogspot.com/2013/04/jak-dodac-informacje-o-ciasteczkach-do.html#sthash.uAMCuvtT.dpuf