Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zimna Wojna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zimna Wojna. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 19 marca 2019

A jeśli... to nie Gagarin był pierwszym człowiekiem w kosmosie?

Z radzieckim programem kosmicznym często okrytym tajemnicą, istnieje wiele opowieści o kosmonautach, których ponure losy zostały celowo pominięte w historii kraju.



Od czasów Zimnej Wojny wśród pracowników wywiadu, ale i agencji kosmicznych krążą opowieści o tajemniczych, "zaginionych" sowieckich kosmonautach, którym nigdy nie udało się powrócić na Ziemię a ich loty były skutecznie zatajane przez komunistyczną propagandę. Ci, którzy przeżyli, stawali się bohaterami, jednak kosmonauci, których misje zakończyły się niepowodzeniem, skazani zostali na wieczne zapomnienie. 

Sowiecki program kosmiczny przez całą swoją historię otoczony był głęboką tajemnicą a gorliwa propaganda zapewniała, że ​​tylko sukcesy były kiedykolwiek transmitowane lub wykrywane. Biuro Polityczne obawiało się, że jakikolwiek wypadek publiczny zostanie natychmiast uznany za oznakę słabości i zniszczenia wizerunku, który próbowało budować ZSRS.

Takie podejście stało się źródłem jednej z bardziej rozpowszechnionych teorii spiskowych, według której słynny lot na Gagarina po orbicie nie był wcale pierwszy a sława należeć powinna do innego astronauty, który jednak nigdy nie wrócił na Ziemię.  zasłynął na orbicie, i inny astronauta, któremu odmówiono sławy lub nigdy go nie odzyskał. W tamtym czasie niektórzy reporterzy zostali poinformowani przez nienazwane źródła o sowieckim pilocie testowym, który zginął, nie wiadomo jednak jak: czy jego rakieta wybuchła, dotarła na orbitę, ale nie przeżył on ponownego wejścia w atmosferę, bądź też przeżył lot, ale został potwornie oszpecony w wyniku wypadku i niemożliwym stało się pokazywanie go publicznie. Ostatnia wersja była popularna głównie w zachodnich kręgach komunistycznych, podczas gdy spisek rosyjski utrzymywał, że Gagarin był zastępcą pilota, który zginął podczas misji. Do popularności tej teorii przyczyniło się sowieckie przyznanie, że Gagarin katapultował się ze swojego statku kosmicznego, a nie wylądował z nim, jak początkowo nalegali po ogłoszeniu lotu. Ponieważ rząd kłamał na taki temat, dlaczego nie mógłby ukryć znacznie większej tajemnicy? 



czwartek, 30 sierpnia 2018

Tajne miasta, bazy wojskowe bunkry - miejsca o których nie wiesz cz3

Testy, badania przeprowadza się najlepiej daleko od opinii publicznej. Historia nowożytna jest pełna tajemnic, a niektóre z nich ujawniane są dopiero teraz. Zakazane do publiki miasta, tajne bazy, kto je budował i w jakim celu?




 Oak Ridge

Począwszy od 1942 r. Rząd Stanów Zjednoczonych rozpoczął cichą akwizycję ponad 60 000 akrów we Wschodnim Tennessee w ramach projektu Manhattan - tajnego programu II wojny światowej, w ramach którego opracowano bombę atomową. Rząd potrzebował ziemi do budowy ogromnych obiektów, aby udoskonalić i rozwinąć materiały jądrowe dla tych nowych broni, nie zwracając uwagi wrogich szpiegów. W rezultacie powstało tajne miasto Oak Ridge, w którym mieszkały dziesiątki tysięcy robotników i ich rodziny. Całe miasto i obiekt były ogrodzone, a na wszystkich wejściach znajdowali się uzbrojeni strażnicy. Pracownicy byli zaprzysiężeni do zachowania tajemnicy i tylko poinformowani o konkretnych zadaniach, które musieli wykonać. Większość nie zdawała sobie sprawy z dokładnego charakteru ich ostatecznego produktu, dopóki bomby atomowe nie zostały zrzucone na Japonię w 1945 roku.

 Miasto 40

Głęboko w rozległych lasach rosyjskich gór Ural leży zakazane miasto Ozersk. Za strzeżonymi bramami i ogrodzeniem z drutu kolczastego stoi piękna zagadka. Miasteczko kodowe 40, Ozersk było miejscem narodzin radzieckiego programu broni jądrowej po drugiej wojnie światowej. Przez dziesięciolecia to 100-tysięczne miasto nie pojawiło się na żadnej mapie, a tożsamość jego mieszkańców została wymazana ze sowieckiego spisu. W 1946 r. Sowieci rozpoczęli budowę Miasta 40 w całkowitej tajemnicy wokół ogromnej elektrowni atomowej Mayak na brzegu jeziora Irtysz. Mieściłaby robotników i naukowców transportowanych z całego kraju w celu prowadzenia programu broni jądrowej Związku Radzieckiego i budowy bomby atomowej. 
Przez pierwsze osiem lat mieszkańcom nie wolno było opuszczać miasta, pisać listów ani kontaktować się ze światem zewnętrznym - w tym z członkami własnej rodziny. Ci, którzy zostali tutaj przeniesieni, zostali uznani za zaginionych przez swoich krewnych, tak jakby zniknęli w zapomnieniu. Podczas gdy większość obywateli Rosji żyła w ubóstwie mieszkańcy tajnego miasta pławili się luksusach, które ówcześnie były tylko dla nich dostępne. Zaproponowano im prywatne apartamenty, mnóstwo jedzenia - w tym egzotyczne specjały, takie jak banany, mleko skondensowane i kawior - dobre szkoły i służba zdrowia, mnóstwo rozrywki i imprez kulturalnych, wszystko w pięknym regionie otoczonym lasami nad urokliwym jeziorem. 
Od samego początku większość mieszkańców pracowała lub mieszkała w pobliżu kompleksu nuklearnego Mayak w skrajnie niebezpiecznych warunkach. Od końca lat 40. ludzie zaczęli chorować i umierać: ofiary długotrwałego narażenia na promieniowanie. Podczas gdy dokładne dane nie są dostępne dzięki wyjątkowej tajemnicy władz i częstym odmowom, nagrobki wielu młodych mieszkańców na cmentarzu Ozerska świadczą o tajemnicy, którą Sowieci próbowali pogrzebać wraz z ofiarami fabryki Mayak. Mieszkańcy miasta 40 byli ofiarami wielu incydentów nuklearnych , w tym katastrofy Kyshtym z 1957 roku - najgorszego wypadku nuklearnego na świecie przed Czarnobylem - które władze radzieckie utrzymywały w tajemnicy przed światem zewnętrznym.
Zarząd zakładu w Mayak nadzorował także składowanie odpadów do pobliskich jezior i rzek , które wpływają do rzeki Ob i dalej na Ocean Arktyczny. Przez ponad cztery dziesięciolecia Mayak wyrzucił do środowiska 200 milionów odpadów radioaktywnych, równych czterem " katastrofom jakie miały miejsce w Czarnobylu", choć władze oficjalnie zaprzeczają temu.



środa, 29 sierpnia 2018

Tajne miasta, bazy wojskowe bunkry - miejsca o których nie wiesz cz2


Testy, badania przeprowadza się najlepiej daleko od opinii publicznej. Historia nowożytna jest pełna tajemnic, a niektóre z nich ujawniane są dopiero teraz. Zakazane do publiki miasta, tajne bazy, kto je budował i w jakim celu?


404 Zakazane miasto w Chinach

Na początku lat 90. prawie 100 000 ludzi mieszkało w mieście, którego nie można znaleźć na żadnej mapie. Miasto nazwane jest 404,  znajduje się na piaszczystych równinach prowincji Gansu na północnym zachodzie Chin, około 100 kilometrów na zachód od miasta Jiayuguan. Jej nazwa pochodzi od 404 Co. Ltd., spółki należącej do China National Nuclear Corporation. Kiedy miasto zostało zbudowane w 1958 r., Służyło tylko jednemu celowi: zorganizowaniu bomby atomowej.

Najlepsi w kraju naukowcy jądrowi i eksperci zostali przeniesieni do 404 - pierwszej w Chinach jądrowej bazy wojskowej - wraz z mechanikami, lekarzami i innymi pracownikami pomocniczymi. Sześć lat później, w 1964 r., Chiny odnotowały pierwszą udaną detonację bomby atomowej na pustyni Gobi w sąsiednim regionie autonomicznym Xinjiang Ujghur.

Miasto ma powierzchnię 4 kilometrów kwadratowych, z własnym samorządem miejskim, policją, stacją telewizyjną - nawet własnym sądem i więzieniem. W rzeczywistości 404 jest większy niż się wydaje, z kompletnym systemem obrony podziemnej w przypadku wojny nuklearnej. W 2006 roku większość mieszkańców miasta została przeniesiona do niedalekiego Jiayuguan.  
Niektóre raporty mówią, że  w mieście mieszkało prawie milion osób. Inne mówią, że było bliższe 100 000. Jednak przy populacji Chin przekraczającej obecnie 600 milionów, wyższe oszacowanie może być prawdziwe. Jest jednak mało prawdopodobne, aby Chiny kiedykolwiek ujawniły faktyczną liczbę osób, które tam mieszkały.


 Burlington Bunker

Pod spokojnym miastem Corsham w Wielkiej Brytanii leży kolejne tajne miasto. Tym razem ma on na celu przetrwanie nuklearnej apokalipsy, a nie jej spowodowanie. W przypadku wojny nuklearnej 4000 wysokich rangą członków rządu będzie w stanie przetrwać i czekać na nuklearną zimę wewnątrz ogromnego kompleksu o powierzchni 35 akrów w Burlington Bunker.

To podziemne miasto jest wyposażone we wszystko, od stacji radiowej do szpitala, po podziemne jezioro, zapewniając bunkierowi wystarczającą ilość wody W bunkrze znajdywała się linia kolejowa, aby umożliwić szybki i łatwy dostęp w przypadku "czterominutowego ostrzeżenia" (jak było to znane w Wielkiej Brytanii), co jest długością Rosyjskie ICBM, aby dotrzeć do Wielkiej Brytanii. [9]

wtorek, 10 kwietnia 2018

"Rosyjska inwazja" czyli jak obrona cywilna wywołała panikę

Chwilę przed północą w środę w niewielkim norweskim miasteczku znajdującym się niedaleko granicy z Rosją, rozległ się dźwięk syren, które spowodowały ogólną panikę wśród mieszkańców. 
Uruchomiono system ostrzegania Obrony Cywilnej i rozległy się syreny, powodując, że lokalna społeczność uwierzyła, że rozpoczęła się inwazja Rosji.


Vadso to miasto liczące zaledwie 5000 mieszkańców, położone jest na tyle blisko sąsiada,  ​​że mieszkańcy mogą zobaczyć Rosję w pogodny dzień. Od dawna w Vadso znajduje się norweska baza wywiadu wojskowego, która monitoruje pobliską rosyjską bazę morską Murmańsk. Baza pełni funkcję posterunku obserwacyjnego Severomorsk - głównej bazy administracyjnej rosyjskiej Floty Północnej, gdzie w trakcie Zimnej Wojny stacjonowało  ponad 200 okrętów podwodnych.

Fałszywy alarm pojawił się, gdy uruchomiono jedną z miejskich sygnalizatorów wczesnego ostrzegania, co później okazało się alarmem w starej remizie strażackiej. Nadawca alarmu w języku norweskim informował o ataku z strony Rosji. Lokalni mieszkańcy obawiali się, że rozpoczęła się wojna. Lokalna policja została zalana telefonami od mieszkańców, którzy z przerażeniem informowali że "zostali zaatakowani". 

Jan-Olav Schjolberg, rzecznik policji miasta, powiedział : " niektórzy uważają,  że istnieje realne zagrożenie wojny", co właściwie wywołało fałszywy alarm. Sam alarm trwał podobno ponad 15 minut.

W ciągu ostatnich dziesięcioleci Zimnej Wojny Norwegia - założycielskie państwo członkowskie NATO - wraz ze swoimi sąsiadami, Finlandią i Szwecją (które nie są sprzymierzonymi z NATO), znana była z utrzymywania skrupulatnie szczegółowych planów gotowości na wypadek wielkiej inwazji sił. W ciągu ostatnich kilku lat, gdy napięcia z Rosją wzrosły, co niektórzy komentatorzy nazwali eskalacją "nową Zimnej Wojną", plany te odnowiono dzięki nowym środkom z budżetu państwa. 

Pomimo granicy między Rosją i Norwegią, która jest świadkiem wiekowych pokojowych stosunków sąsiedzkich (oba mają 120-milową granicę lądową i prawie 15-milową granicę morską wewnątrz koła podbiegunowego), napięcia między krajami NATO i Rosją, szczególnie w Europie Wschodniej, sprawiły, że Norwegia stała się głęboko nieufna militarnie wobec potężnego sąsiada. 

Ocena obrony przeprowadzona przez Real Clear Defense w 2016 r. Podsumowała reakcję Norwegii na trwający kryzys na Ukrainie , który wciąż się rozwijał na wczesnym etapie.

Norwegia oficjalnie przyznała, że ​​uważa Ukrainę za nielegalnie okupowaną przez Rosję podczas wizyty państwowej na Ukrainie w dniu 18 października. Czego skutkiem było dodanie Norwegii na "listę strategicznych celów broni".  Władze Rosji używają słowa "strategiczny", aby rozróżnić siły konwencjonalne od nuklearnych.
W odpowiedzi na to Norwegia zebrała więcej żołnierzy NATO, w tym amerykańskich marines. Wzmocniła także przechwytywanie rosyjskich samolotów lecących w pobliżu jego brzegów. Warto wiedzieć, że  obecnie Norwegia ma uruchomiony całodobowy alarm. Dodatkowo  ponownie otworzzono bazy z czasów Zimnej Wojny.

Spowodowało to drastyczną zmianę pozycji w stosunku do Rosji, a jak informowano ubiegłego lata, 330 amerykańskich żołnierzy piechoty morskiej stacjonowało po raz pierwszy w Norwegii (w 2017 r.) Od czasu II Wojny Światowej w bazie lotniczej Vaernes w centralnej części kraju. .

Parlament norweski zatwierdził roczny okres próbny dla amerykańskiej obecności wojskowej - najwyraźniej w odpowiedzi na kryzys na Ukrainie - w tym dwie rotacje sześciomiesięczne, a liczba żołnierzy amerykańskich ma podobno wzrosnąć w ramach kolejnych porozumień. 





poniedziałek, 8 stycznia 2018

Kto dysponuje największym arsenałem broni jądrowej?

Co jakiś czas pojawiają się informację o słownych przepychankach publikacjach w sieci wraz z groźbami zarówno ze strony USA jak i Korei Północnej. W obliczu takich zawiłych relacji między tymi krajami warto jest wiedzieć kto posiada największą liczbę głowic i ma w zasięgu "nuclear button".


Zimna Wojna była okresem w historii świata obfitującym w szybki rozwój i wyścig zbrojeń. W efekcie według raportów największą liczbę głowic posiada USA i Rosja. 

Martin Armstrong z Statisty zaznacza, że na szczycie listy, opracowanej przez Federację Amerykańskich Naukowców (FAS), są oczywiście Rosja i USA. W połączeniu z arsenałem ponad 13 000 , ten szczególny kac z zimnej wojny jest wciąż prosty zobaczyć. 

Do tej pory obaj byli poddawani programom rozbrojenia - z tego 13 400, ponad 5000 osób zostaje oficjalnie wycofanych i oczekuje na demontaż.
W przemówieniu Kim Jong- un, twierdził, że jego siły zbrojne posiadają odpowiednią liczbę głowic aby zrównać z ziemią całe USA, oficjalne dane przedstawiają jednak coś zupełnie innego. Federacja Amerykańskich Naukowców jest zdania, że Korea Północna posiada od 10 do 20 głowic. 






środa, 5 kwietnia 2017

USA planowało bombardowanie Księżyca

W trakcie trwającej Zimnej Wojny dochodziło do częstych pokazów siły i potęgi. Jednym z pomysłów, jakie pojawiły się w latach 50 ubiegłego wieku było zrzucenie bomby atomowej na Księżyc. 


Odtajnione raport przez Air Force Nuclear Weapons Center  z czerwca 1959 roku pokazuje, jak poważnie plan zbombardowania Księżyca był traktowany. Projekt o nazwie Projekt A119, miał być projektem naukowym i jego celem miało się było zbadanie zdolności broni jądrowej w przestrzeni kosmicznej. 
W raporcie zostały wyjaśnione "powody wystrzelenia broni w kosmos, i były one trojakie: naukowe, wojskowe i polityczne". W raporcie zawarte zostały także rozważania na temat czasu trwania opadu radioaktywnego, a także obserwacji sejsmicznych na Księżycu podczas wybuchu. 
Idea zakładała wystrzelenie głowicy o  niewielkiej mocy na Księżyc. Grzyb byłby oświetlony przez Słońce i można by go zobaczyć z powierzchni Ziemi, a w szczególności z Moskwy. Wszystkie badania opisane w raporcie potwierdzają, że taki cel mógłby zostać zrealizowany. 
Ładunek miał mieć wydajność 1,7 kiloton, na filmie poniżej, można zobaczyć radziecki RDS-37 o mocy 1,6 kiloton. 





Projekt A119 był prowadzony przez dr Leonard Reiffel (późniejszego zastępcę dyrektora programu Apollo NASA), wysokiej rangi urzędnika w US Air Force,  w programie uczestniczyli także najlepsi naukowcy w tym Gerard Kuiper. 


Historia raportu wyjrzała światło dzienne, tylko przez dociekliwość autora biografii jednego z uczestników programu. Keay Davidson, w trakcie pisania książki o Carlu Saganie, dopiero po 2000 roku opublikował informacje o istnieniu takiego raportu.

Obecnie istnieje kilka traktatów podpisanych i zakazów przeprowadzania prób jądrowych w przestrzeni kosmicznej (1963 rok) i traktat o przestrzenii kosmicznej z 1967 roku, w którym całkowicie zakazuje się detonacji ładunku nuklearnego na lub wokół Księżyca.


środa, 14 grudnia 2016

Szwecja przygotowuje się do wojny.

Szwedzki rząd poinformował lokalne władze aby te rozpoczęły przygotowania procedury obrony cywilnej jakie mogą być niezbędne w przypadku ewentualnej wojny.



Dyspozycja gotowości do konfliktu zbrojnego została wysłana do szefów miejskich przez Agencję bezpieczeństwa cywilnego Contingencies (MSB), organu działającego w ramach Ministerstwa Obrony, którego zadaniem jest obrona cywilna, bezpieczeństwo publiczne i zarządzania kryzysowe. 

"Stawia to wysokie wymagania ... zwiększenia szybkości operacyjnej, podejmowania decyzji, wymiany informacji, komunikacji kryzysowej, elastyczności, niezawodności i obsługi informacji niejawnych", cytuje pismo Ministerstwa Obrony szwedzka gazeta Svenska Dagbladet (SVD). 

Stworzenie strategii obrony narodu przed obcą agresją powinna obejmować oprócz militarnych środki gospodarcze i cywilne. Decyzja o rozpoczęciu działań została podjęta już w zeszłym roku, jednak dopiero teraz rozpoczęto działania przekazując informację władzom lokalnym. Jako przyczynę Ministerstwo podało "pogarszająca się sytuacja polityki międzynarodowej" . 
"Sytuacja w zakresie bezpieczeństwa w naszym regionie uległa pogorszeniu, a zatem musimy przygotować się na ewentualną wojnę. Strategia ta nie jest nowa, użyliśmy jej w czasie Zimnej Wojny, a teraz musimy wzmocnić koordynację w zakresie obrony cywilnej ".
MSB podkreśla, że Szwecja nie ma zamiaru iść na wojnę.

Wcześniej w tym tygodniu, szef wywiadu poinformował, że z Moskwy pochodzi największa ilość cyberataków i działań wpływających na antypaństwowość szwedzką.

Władze szwedzkie w 2015 roku przeznaczyły dodatkowe 6,2 mld koron ($ 696 milionów) w celu zwiększenia zdolności obronnych w latach 2016-2020 ze względu na rosnące obawy dotyczące obecności Rosji na Morzu Bałtyckim.

źródło: rt.com

piątek, 24 czerwca 2016

Sekretny plan zbombardowania Bliskiego Wschodu.

Niedawno dokonano zaskakującego odkrycia w dokumentach z roku 1949. Według opublikowanych materiałów Wielka Brytania wraz z Stanami Zjednoczonymi planowała zbombardowanie Bliskiego Wschodu w latach 1951-1955. 



Dokumenty opublikowane we wtorek w George Washington University’s National Security Archive rzucają nowe światło na tajną współpracę między dwoma krajami. "Denial Policy" NSC 26/2 był tajnym porozumienie o współpracy pomiędzy Wielką Brytanią a USA. Tajny dokument dotyczył sabotażu jakiego miały dokonać firmy wydobywające ropę naftową w regionie Bliskiego Wschodu. Działanie miało całkowicie zniszczyć uniemożliwiając tym samym wydobywanie ropy w przypadku ataku Związku Radzieckiego. Oczywistym jest, że plan był utrzymywany w ścisłej tajemnicy przed takimi krajami jak Irak, Iran czy Arabia Saudyjska chociaż większość z nich była sojusznikami. 

Pierwszy raz informacja o tajnym planie została opublikowana w 1996 roku. Dokumenty, które się pojawiły dotyczą jednak obszerniejszego wglądu w działania wywiadu na terenie Kuwejtu, Kataru, Iranu, Iraku.

źródło: intelnews.org


środa, 9 marca 2016

Jak próby nuklearne z okresu Zimnej Wojny wpłynęły na świat?

2.07.1962 roku odbyły się próby nuklearne pod nazwą "Starfish Prime". Jak one wpłynęły na rozwój technologiczny broni jądrowej?


źródło: fsmedia.imgix.net

Wyścig zbrojeniowy jaki miał miejsce w trakcie Zimnej Wojny był niewyobrażalny. W październiku 1961 roku Związek Radziecki przeprowadził próbę i wybuch największej bomby nuklearnej o mocy 50 megaton. Niedługo później Stany Zjednoczone w lipcu 1962 roku dokonały pięciu prób nuklearnych 400 kilometrów nad północną częścią Pacyfiku. Moc wybuchów była  bardzo duża, wynosiła 1,45 megaton, dla porównania bomba zrzucona na Hiroszimę miała moc 13 kiloton. Kryzys Kubański, spowodował że świat stanął na krawędzi wojny. Tym razem o większym i bardziej destrukcyjnym nuklearnym zasięgu. W tym okresie dokonano: 178 testów nuklearnych co było ponad dwukrotną średnią w stosunku do całego okresu Zimnej Wojny. 



Warto zwrócić uwagę, że w tym czasie nikt nie był w stanie przewidzieć konsekwencji jakie mogą wyniknąć z prób nuklearnych. Największe z nich jak późniejsze badania pokazały miały miejsce po próbach Starfish Prime - prowadzone w lipcu 1962 przez USA. Eksperyment obejmował wybuch w obrębie pasu Van Allena (składający się z cząstek o dużej energii, które znajdują się w obrębie ziemskiego pola magnetycznego). Konsekwencje dla magnetosfery były całkowicie nieprzewidywalne w tym czasie. Testy nuklearne Starfish Prime spowodował tymczasową zmianę kształtu i intensywności dolnego pasa Van Allena, efektem była widoczna Zorza Polarna od Pacyfiku, od Hawajów do Nowej Zelandii. 


Badania prowadzone nad konsekwencjami wybuchu pokazały również destrukcyjny wpływ impulsu elektromagnetycznego wytworzonego przez wybuch jądrowy. Na ponad 1300 km oddalonej od wybuchu nuklearnego hawajskiej wyspie Oahu doszło do całkowitego paraliżu wszystkich urządzeń elektrycznych. Inną konsekwencją było zniszczenie wszystkich satelitów okołoziemskich, które poruszały się w niższych partiach orbity ziemskiej. 

W 1996 roku podpisano Traktat o całkowitym zakazie prób z bronią jądrową, który podpisało 177 państw.

źródło: ctbto.org

wtorek, 8 marca 2016

Czy Rosja dysponuje bronią do walki w kosmosie?

W zeszłym roku Rosja wystrzeliła satelitę. Nic by w tym sensacyjnego nie było, gdyby nie fakt że satelita zaczęła wykonywać dziwne, podejrzane manewry. Niektórych skłoniło to do podejrzeń, że Putin dysponuje nową tajną bronią, którą można sterować z kosmosu.

źródło: newsbarber.com



Obiekt 2014-28E został umieszczony na orbicie w maju zeszłego roku. Satelita dołączył do trzech innych należących do grupy wojskowej. Początkowo obiekt był sklasyfikowany jako kosmiczny śmieć, ponieważ Rosja nie potwierdziła jej wystrzelenia. Ruchy jakie wykonywała doprowadziły do wzmożonego zainteresowania wśród amatorskich obserwatorów nieba.

Uwagę obserwatorów zwróciły przede wszystkim precyzyjne manewry jakie wykonywał ten obiekt w poprzek nieba. Złożone ruchy spowodowały, że USA ponownie sklasyfikowało ten obiekt jako satelitę. Obecnie istnieje kilka teorii. Pierwsza z nich mówi o tym, że obiekt ma za zadanie zbieranie śmieci jakie powstały na przestrzeni lat wokół orbity ziemskiej, inna mówi że jest to satelita naprawcza. Niektórzy twierdzą jednak, że ma ona charakter militarny, broni anty-satelitarnej.

Podczas Zimnej Wojny Rosja stworzyła projekt "Istrebitel Sputnikov", jego celem było zniszczenie konkurencyjnych satelitów krążących wokół orbity ziemskiej, poprzez obniżenie ich lotu lub nieodwracalne uszkodzenia. Według oficjalnych danych program został wstrzymany w 1990 roku. Jednocześnie, rosyjscy urzędnicy wspominali, że w przypadku pogorszenia stosunków z USA, są w stanie wznowić program. Dlatego, niektórzy twierdzą że rosnące naciski ze strony Unii Europejskiej, pogarszające się kontakty z USA wywołane konfliktem na Ukrainie spowodowały wznowienie prac nad kosmiczną anty-satelitarną bronią. Broń tego typu spełnia kluczową funkcję bezpieczeństwa narodowego, dlatego Rosja nie jest jedynym krajem, który pracuje nad nią. W 2007 roku Chiny zniszczyły swoją własną starą satelitę pogodowego.

Technologia idzie bardzo szybko do przodu i warto tutaj przytoczyć słowa Johnson-Freesa z portalu space.com: "Każdy satelita z możliwością manewrowania ma potencjał, by stać się bronią".


źródło: iflscience.com


wtorek, 4 sierpnia 2015

Były sowiecki szpieg: to my wymyśliliśmy teologię wyzwolenia

Teologia wyzwolenia była produktem KGB i jej celem było promowanie komunizmu w krajach Ameryki Łacińskiej. W projekt mocno zaangażowane były także rumuńskie służby. 
 
http://tradcatknight.blogspot.com/
 

W wywiadzie dla Catholic News Agency Ion Mihai Pacepa, były generał rumuńskiej tajnej policji, który uciekł do Stanów Zjednoczonych przyznał, że KGB miało duży wkład w powstanie a następnie rozprzestrzenianie się teologii wyzwolenia w Ameryce Południowej. Za pomysłem stał Nikita Chruszczow, który chciał być zapamiętany jako ten, który dokonał eksportu komunizmu do obu Ameryk, Rumunia, jako kraj romański miała odegrać w tej operacji kluczową rolę.

To KGB wymyśliło nazwę, wykorzystując popularność hasła "wyzwolenie" jakiego używało wiele wspieranych przez Sowietów organizacji w Kolumbii (FARC), Boliwii (NLA) czy Palestynie (OWP).

Jako narzędzie do szerzenia nowej doktryny posłużyć miała Chrześcijańska Konferencja Pokojowa (zał. w 1958 roku w Pradze) oraz Rada Światowa Rada Pokoju (zał. w 1950 roku w Warszawie). Obie organizacje były w pełni finansowane i kontrolowane przez KGB, a większość ich pracowników stanowili zakamuflowani agencji sowieckiego wywiadu.

W 1968 roku zorganizowana została konferencja lewicujących południowoamerykańskich biskupów, która odbyła się Medellin w Kolumbii. Głównym tematem konferencji była bieda, zaś nieoficjalnym cele było zdefiniowanie nowego ruchu religijnego, który zachęci ubogich do buntu przeciwko "zinstytucjonalizowanej przemocy". Nowy ruch miał być z kolei zarekomendowany Światowej Radzie Kościołów, nad którą kontrolę chciało przejąć KGB. Konferencja zakończyła się sukcesem, zaakceptowała także nazwę "teologia wyzwolenia" jako określenie swojego nowego ruchu.

Pacepa nie potwierdza jednak czy główni przedstawiciele teologii wyzwolenia byli w istocie na liście płac KGB, twierdzi, że nie dysponuje dowodami w tym temacie.

piątek, 17 kwietnia 2015

Najnowsze dokumenty: CIA zamordowało pierwszego premiera Pakistanu

Po blisko sześćdziesięciu latach Departament Stanu USA ujawnił dokumenty, z których wynika, że CIA zleciło zabójstwo pierwszego premiera niepodległego Pakistanu. 
 
"Ojciec" Pakistanu Quaid-e-Azam i Liaquat Khan


Dotyczące sprawy dokumenty były do tej pory objęte klauzulą tajności, jednak w ostatnim czasie zdjęto ją i informacje podano po raz pierwszy do wiadomości publicznej. Wynika z nich, że Nawabzada Liaquat Ali Khan został zamordowany na zlecenie Stanów Zjednoczonych po tym jak odmówił wykorzystania swoich bliskich relacji z wieloma wpływowymi politykami w sąsiadującym Iranie i zabezpieczenia dla amerykańskich koncernów kontraktów naftowych w tym kraju.

Ponadto Khan naraził się nawet ówczesnemu prezydentowi USA, Harry'emu S. Trumanowi, od którego zażądał aby Waszyngton zwolnił używane dotąd przez amerykańskie lotnictwo bazy wojskowe. Bazy te odgrywały kluczową rolę w zabezpieczeniu tej części Azji przez potencjalnym atakiem ze strony sowieckiej.

Zamachu dokonał 56-letni Afgańczyk, Syed Akbar, którego na zlecenie CIA wybrały służby rządonego przez króla Mohammeda Zahira Shaha Afganistanu. Wcześniej próbowano znaleźć zamachowca wśród obywateli Pakistanu, ale nie znalazł się żaden ochotnik. Sam Akbar, który oddał do przemawiającego w Rawalpindi premiera dwa strzały, sam został postrzelony i zmarł w wyniku odniesionych ran.

Informacje na temat dokonanego w 1951 roku zamachu opublikował w piątek portal Pakistan Today, przedrukowała ją między innymi irańska stacja PressTV.


wtorek, 11 listopada 2014

Jak rosyjskie służby widzą Stany Zjednoczone?

USA i Rosja pomimo prób odwilży zawsze pozostaną rywalami, a nawet wrogami. Nie ma trzeciej drogi w odwiecznym konflikcie między Morzem i Lądem. 
 
 


Wywiad z Mikołajem Patruszewem jaki opublikowała niedawno Rossiskaja Gazieta daje dużo do myślenia wszystkim tym, którzy na bieżąco śledzą najważniejsze wydarzenia na świecie a także pozostają wrażliwi na wzajemne relacje między Rosją a Stanami Zjednoczonymi. Patruszew jest jednym z najważniejszych doradców Władymira Putina i sekretarzem Komisji Bezpieczeństwa Rosji, przez wiele lat związany był ze służbami - najpierw KGB a potem FSB. To, co mówi, powinno być z uwagą przeanalizowane, gdyż pokazuje kulisy wielkiego starcia między dwiema potęgami militarnymi naszej planety.

Słynny geopolityk Mackinder tworząc oś podziału na potęgi Morza i Lądu wskazywał właśnie na USA i Rosję jako na główne siły symbolizujące to pradawne starcie wielkich sił. Poniższe, krótkie zestawienie najlepiej to obrazuje.

1. Rosyjska inteligencja nie przewidziała obalenia prezydenta Janukowycza,

2. Rosyjski wywiad przewidział proamerykańskie protesty na Ukrainie

3. Amerykańska polityka w stosunku do Rosji jest prostą kontynuacją tej jaka była prowadzona w stosunku do ZSRR

4. "Wojna z terroryzmem" była dla Rosji jedynie chwilowym odpoczynkiem,

5. Odbudowa Rosji po 1999 roku oraz jej sojusze z Chinami, Indiami i innymi krajami BRICS zaalarmowały USA,

6. Celem USA jest przejęcie kontroli nad rosyjskimi zasobami energii, wody i żywności aby tym samym przypieczętować swoją władzę nad tym krajem,

7. Zagrożenie ze strony USA jest dla Rosji "trwałe" i jakakolwiek "odwilż" nie będzie wieczna.
 


Finowie ostrzegają: Europa stoi na krawędzi nowej Zimnej Wojny

Prezydent Finlandii nie ma wątpliwości: Stany Zjednoczone i Unia Europejska nie doceniły powagi sytuacji w momencie gdy wojska rosyjskie dokonywały faktycznej aneksji Krymu a także pojawiały się doniesienia o ich obecności w konflikcie na terenie Noworosji. 
 
Sauli Niinistö/fot. Wikipedia


Brak odpowiedniej reakcji ze strony Zachodu jest zdaniem Sauliego Niinisto jasnym sygnałem dla Rosji, że w razie kolejnych prób przejęcia kontroli nad danym terytorium nie musi się ona obawiać ostrych odpowiedzi. Uważa on, że sytuacja staje się bardzo poważna i zaczyna przypominać tą jaka miała miejsce podczas trwania Zimnej Wojny.

Przesłankami mającymi wskazywać na taki obrót wydarzeń zdają się być ostatnie prowokacje ze strony rosyjskiego lotnictwa, które wprowadziły w stan pogotowia przygraniczne jednostki Wielkiej Brytanii, Szwecji, USA czy Kanady. W połączeniu z antynatowską retoryką Putina mogą one sygnalizować nowy rodzaj konfliktu, który swoim zasięgiem obejmie całą Europę.

Jego obawy wiążą się również z informacjami ze strony doradców Putina, którzy twierdzą, że na Kremlu pojawiają się pomysły "odzyskania Finlandii", dodał on jednak, że w razie podjęcia podobnych prób reakcja Helsinek będzie zdecydowana.

W co gra Rosja? Czy Władymir Putin chce nastraszyć zachodnich sąsiadów aby tym samym kontynuować swoją ekspansywną politykę? A może chodzi o pokazanie siły celem odstraszenia ataku wyprzedzającego? Jedno jest pewne - jeśli jeszcze kilka lat temu rozważano, że w przypadku ewentualnego globalnego konfliktu Rosja i Zachód staną po jednej stronie, tak dziś można się spodziewać ostrej linii podziału i pójścia Moskwy pod rękę wspólnie z Chinami.



wtorek, 30 września 2014

Tierieszkowa nie była pierwsza? Bracia, którzy usłyszeli śmierć sowieckiej astronautki

Na początku lat 60. XX wieku, w domu nieopodal Turynu we Włoszech dwóch braci: Achille Judica Cordiglia i Giovanni Battista Judica Cordiglia zajmowało się amatorskim nasłuchiwaniem sygnałów radiowych dochodzących z pierwszych obiektów wysyłanych przez rywalizujące ze sobą USA i ZSRS.

fot. Judica Cordiglia przy pracy


Pewnego dnia złapali oni sygnał, w którym pomimo szumów i trzasków dało się słyszeć mówiącą po rosyjsku kobietę. Bracia nastroili odbiorniki i zaczęli słuchać, w pewnym momencie głos kobiety się zmienił, w jej głosie dało się słyszeć niepewność a w końcu strach. Zakłócenia stawały się co raz silniejsze, do uszu włoskich radiowców zaczęły dochodzić inne dźwięki, które co raz bardziej tłumiły jej głos. W końcu usłyszeli krzyk przerażenia a następnie ciszę.

Część tego sygnału, podobnie jak innych, które udało im się uchwycić, została przez nich nagrana. Z czasem zostały one upublicznione, pojawiła się wówczas teoria, według której braciom Judica Cordiglia udało się uwiecznić śmierć pierwszej sowieckiej astronautki, która udać się w kosmos przed Walentiną Tierieszkową, jednak podczas próby wejścia w atmosferę jej pojazd uległ uszkodzeniu. Władze ZSRS nigdy nie potwierdziły czy faktycznie głos anonimowej pilotki był głosem kobiety wysłanej przez nich w kosmos.

Poprzednicy Gagarina?

Eksperci badający sprzęt, na jakim pracowli Judica-Cordiglia przyznają, że byli oni w stanie wychwytywać i nagrywać sygnały z niektórych misji, jednak zarówno Amerykanie jak i Rosjanie nigdy nie potwierdzili ich autentyczności. Powodem może być fakt, że bracia dysponują materiałami, z których wynika, że zanim Sowieci ogłosili światu sukces swojej pierwszej misji kilkakrotnie odnieśli porażkę a ich astronauci zginęli. Przykładowo twierdzą oni, że jeden z nich pochodzi z listopada 1960 roku, a więc sprzed misji Jurija Gagarin i zawiera wiadomość nadaną alfabetem Morsa: "SOS DO CAŁEGO ŚWIATA", na innym z lutego 1961 roku słychać ciężki oddech i przyspieszone bicie serca umierającego astronauty.

Historię z kobietą-astronautą opublikował w 1965 roku Corierre della Sera i pochodzić miała ona z listopada 1963 roku. Czy była prawdziwa? Tego zapewne ani Rosjanie ani Amerykanie nigdy nie potwierdzą.

Filmowa próba przedstawienia chwili gdy bracia usłyszeli sygnał od sowieckiej astronautki:



Kosmonauta from Mirjam Veske on Vimeo.




źródło:
http://it.wikipedia.org/wiki/Achille_e_Giovanni_Judica_Cordiglia
http://www.aerospaceweb.org/question/conspiracy/q0235.shtml

http://vimeo.com/106216724

czwartek, 31 lipca 2014

Sowiecka bomba atomowa w Nowym Jorku? W latach 50. miasto mogło ulec zniszczeniu!

Przez kilka dobrych lat FBI poszukiwało na terenie Nowego Jorku bomby atomowej, którą Sowieci mieli tam potajemnie umieścić w jednej z placówek dyplomatycznych. 

Times Square NYC


Końcem lata 1950 roku amerykańskie służby wywiadowcze otrzymały ze swojego źródła w Brazylii informację, że na terenie jednego z konsulatów mieszczących się w Nowym Jorku znajduje się gotowa do odpalenia sowiecka bomba atomowa. Miała być ona użyta "w razie potrzeby", ale służby nie mogły sobie pozwolić na takie zagrożenie bezpośrednio na terenie największego miasta USA. Problemem okazało się określenie, w którym z wielu nowojorskich konsulatów umieszczono domniemaną bombę. Zakładano, że powierzono ją władzom któregoś z blisko współpracujących z ZSRS państw, pracownikom FBI nie udawało się jednak określić, którego. Pod uwagę brano konsulaty Polski, Czechosłowacji, Węgier, na świeczniku pozostawało rzecz jasna sowieckie przedstawicielstwo przy ONZ. 


Mimo to poszukiwania trwały przez 2 kolejne lata, zaangażowano do nich informatorów działających w ZSRS oraz ukrytych agentów w wielu placówkach. Wszystko na nic, nie znaleziono żadnej bomby a pracownicy agencji zaczęli podejrzewać, że cała sprawa może być zwykłym oszustwem o czym zaczął przekonywać nawet agent FBI odpowiadający za działania na terenie Nowego Jorku. Napisał on we wrześniu 1951 roku do swojego przełożonego J. Edgara Hoovera twierdząc, że podejrzewa doniesienie o bombie może być fałszywe i zostało ono wymyślone przez komunistów by celowo siać panikę wśród Amerykanów. Ostatecznie śledztwo zawieszono w 1955 nie znajdując żadnych dowodów na istnienie bomby atomowej w Nowym Jorku. 


Całą sprawę wyciszono a amerykańskie służby nie były szczególnie skore do chwalenia się faktem, że przez kilka lat dały się zwodzić na manowce Sowietom. Odpowiednie dokumenty odtajniono dopiero w 2010 a ich kopie zostały skopiowane do sieci zupełnie niedawno. Jak wiele jeszcze innych podobnych "skandali" ukrywanych jest przez służby specjalne? 




- See more at: http://pomocnicy.blogspot.com/2013/04/jak-dodac-informacje-o-ciasteczkach-do.html#sthash.uAMCuvtT.dpuf