Pokazywanie postów oznaczonych etykietą apokalipsa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą apokalipsa. Pokaż wszystkie posty

piątek, 12 listopada 2021

Apokalipsa dla internetu - czekają nas wielkie burze słoneczne!

Ziemia stoi przed zagrożeniem tzw. „INTERNET APOCALYPSE”, która ma być skutkiem burz słonecznych, które się wzajemnie "kanibalizują".

W ciągu najbliższych czterech lat naukowcy spodziewają się znacznych zakłóceń promieniowania magnetycznego spowodowanych burzami słonecznymi, które najwyraźniej „kanibalizują” się nawzajem, potencjalnie powodując spustoszenie w Internecie i innej komunikacji satelitarnej.

Sieci energetyczne, systemy komunikacji lotniczej i sieci satelitarne mogą ucierpieć, gdy kolejny szczyt aktywności słonecznej zbliża się w 2025 roku.

Podobne zjawiska mogą mieć tragiczne skutki dla współczesnej, opartej na cyfrowej infrastrukturze gospodarce, ucierpią bowiem nie tylko media społecznościowe czy systemy finansowe, ale również administracja, handel kultura i nauka. Czy jesteśmy na to gotowi?


czwartek, 18 kwietnia 2019

Proroctwo Majów o końcu świata w 2012. Minęło 7 lat i nic?

Według niektórych uczonych, starożytny kalendarz Majów wskazywał, że koniec świata nadejdzie krótko przed Bożym Narodzeniem 2012 roku. Błędne interpretacje starożytnego kalendarza sugerują, że zakończył się on 21 grudnia 2012 r., Sygnalizując koniec czasu.


„Fenomen 2012” był tak popularny, że wielu wskazywało na klęski żywiołowe i wydarzenia światowe w tym czasie, jako oznaki, że proroctwo powoli się ziszcza. Po raz kolejny Internet został zalany teoriami galaktycznych zderzeń, które oznaczałyby koniec świata w tym dniu.

Mimo to naukowcy z NASA szybko obalili teorie zagłady wskazując na złożoność kalendarza Majów. Postrzeganie czasu przez Majów było nieskończone, dlatego nie można było powiedzieć, że ich kalendarz wskazuje konkretną datę w czasie lub czyta się ją w kontekście naszych współczesnych kalendarzy. W kulturze Majów nie było też żadnych innych oznak kataklizmu w tym dniu ani jakichkolwiek potencjalnie niszczących Ziemię komet lub planet znajdujących się obecnie na radarze NASA.

NASA była tak pewna, że ​​Ziemia jest bezpieczna, że ​​wydali informację prasową dzień wcześniej. Podobnie jak w przypadku poprzednich prognoz 22 grudnia 2012 roku świat nadal istniał.

wtorek, 9 kwietnia 2019

Czy ktoś jeszcze pamięta o NIBIRU?

Fikcyjna (a może - mityczna?) planeta „Nibiru” (określana również jako „Planeta X”) po raz pierwszy nie zderzyła się z Ziemią 27 maja 2003 r. Mówi się, że Nibiru jest planetą, która krąży po obrzeżach naszego Układu Słonecznego a jej trajektoria jest tak wykrzywiona, że jedynie okazyjnie pojawia się w zasięgu promieni słonecznych. Niektórzy wyznawcy tej teorii twierdzą, że orbita planety jest kontrolowana przez gigantyczne UFO.

Naukowcy z NASA wielokrotnie obalali istnienie planety, sugerując, że co najwyżej jest to mała, niekonsekwentna kometa, jeśli w ogóle nic. To wywołało roszczenia do ukrywania się przed wierzącymi w Nibiru.

Nancy Lieder twierdziła w 1995 roku, że implant mózgowy umożliwił jej komunikację z kosmitami w systemie Zeta Reticuli. Wierzyła, że to jej wybrana misja ma ostrzec świat przed zbliżającym się końcem ludzkości.


Od 2003 roku zaproponowano kilka dat apokalipsy. Kiedy planeta nie dotrze, data zostaje przesunięta na nowy szacowany czas przybycia. Wydaje się, że pozaziemska komunikacja Liebera może być trochę zawodna.

czwartek, 26 kwietnia 2018

Apokaliptyczne widmo - gdy "świat wstrzymuje oddech" cz 1

Apokaliptyczne wizje końca świata stały się inspiracją dla wielu artystów na przestrzeni wieków. Z zapisków i różnych badań niejednokrotnie starano się ustalić, kiedy może dojść do "końca świata". W naszej historii zapisało się kilka bardzo ważnych momentów, o których można powiedzieć że były o krok od wielkiej katastrofy. 



12 sierpnia 1883 roku, meksykański astronom Jose Bonilla zaobserwował bardzo niespotykane i niepokojące zjawisko. W stronę ziemi zbliżało się ponad 400 ciemnych obiektów. Astronom nie był w stanie w pierwszym momencie określić ich wielkości, ponieważ na niebie widoczne były jedynie rozmyte plamy. Nieznane obiekty były fragmentami ponad olbrzymiej komety, wielkością podobnej do tej, która zabiła dinozaury. Jak obecnie określają naukowcy, siła uderzenia odłamków komety porównywalna jest z bomby atomowej. Odłamki miały wielkość od 50 do 4 kilometrów przekroju, i ominęły w niewielkiej odległości Ziemię - między 600 a 8 000 kilometrów. 
Każdy z tych fragmentów miał potencjał wywołania eksplozji podobnej do tej, która miała miejsce w wydarzeniu Tunguska. Ze względu na ilość odłamków i rozproszenie  konsekwencją uderzenia prawdopodobnie byłoby wymarcie życia na Ziemi.

Katastrofa w Tungusku


Do zdarzenia doszło w 1908 roku w Rosji,regionie Syberii. W Ziemię prawdopodobnie uderzyła odłamki planetoida lub kometa, która rozpadła się obok planety. Ze względu na wyludniały region, w którym doszło do zdarzenia, na szczęście nikt nie ucierpiał. Obecnie szacuje się, że wybuch miał siłę tysiąc razy większą od bomby atomowej zrzuconej nad Hiroszimą. Naoczny świadek, który znajdował się w odległości 65 kilometrów od epicentrum uderzenia, opisał wydarzenie: "Niebo rozdzieliło się na dwie części, a ogień pojawił się wysoko nad lasem".


Wszyscy pamiętamy jak w 2012 roku w mediach pojawiały się wzmianki o przepowiedniach Majów, dotyczących końca świata. I chociaż świat przywitały kolejne lata to do apokalipsy mogło dojść naprawdę. W lipcu 2012 roku doszło do niezwykle dużego wyrzutu plazmy ze Słońca. Plazma dotarła do miejsca, w którym Ziemia znajdowała się dosłownie 9 dni wcześniej. 
Gdyby ta masa Słońca uderzyła w samą Ziemię, uszkodzenie sprzętu elektronicznego byłoby katastrofalne. Prawdopodobnie co najmniej dekadę musielibyśmy odbudowywać straty.





wtorek, 20 października 2015

Elity niszczą małżeństwo aby przejąć kontrolę nad ludzkością?

Małżeństwo jako związek mężczyzny i kobiety przeżywa na Zachodzie poważny kryzys. Rośnie nie tylko liczba rozwodów, ale też co raz mniej młodych ludzi, szczególnie młodych mężczyzn. Czy za tymi niepokojącymi zjawiskami stoi ktoś kto celowo pragnie rozbić rodzinę?

Liczba rozwodów wzrosła w ostatnim czasie do niepokojącego stopnia. Są w Europie państwa, gdzie 3 na 4 małżeństwa kończą się rozstaniem, jeśli trend ten nie ulegnie zmianie już wkrótce trudno będzie mówić o jakiejkolwiek trwałości i nierozerwalności rodziny. 



Sprawa komplikuje się jeśli spojrzy się na prognozy dotyczące nowych małżeństw. Wśród pokolenia obecnych dwudziestokilkulatków, określanych w USA jako 'millenials' bycie 'singlem' to zupełnie normalna rzecz i właśnie tak widzą siebie ci młodzi ludzie w przyszłości. Nastawieni na karierę, nie potrzebujący instytucji małżeństwa amerykańscy millenialsi mają zupełnie inne priorytety. Według portalu Infowars nie jest to zjawisko zupełnie przypadkowe. Zdaniem redakcji portalu spadek liczby zawieranych małżeństw wiąże się bezpośrednio ze zmianami obyczajowości, ale też feministyczną propagandą, która deprecjonuje znaczenie mężczyzn w związku stawiając w dominującej roli kobietę. To sprawia, że wielu młodych mężczyzn zamiast brać ślub woli pozostawać w wolnych związkach, które zawsze w razie potrzeby można skończyć. 

Działanie to jest celowe - stoją za nim tajne elity, których celem jest zniszczenie dotychczasowej kultury i zapanowanie nad światem. Jeden z przytoczonych w filmie poniżej cytatów jest szczególnie dosadny. Jest on odpowiedzią na reklamę telewizyjną, która przedstawia ojca rodziny jako nieporadnego i ślamazarnego człowieka, za którego wszystko musi robić (przy pomocy elektroniki) żona. Przytoczmy ów cytat w całości:

"Kolejny, niezbyt subtelny pokaz przewagi kobiecości dyrygowanej przez inżynierów społecznych, którzy prowadzą nad w kierunku technokratycznej przyszłości rządzonej przez elitę. To część ich planu by dać kobietom rolę dominującą, gdyż pozwoli to na sprawowanie kontroli również nad mężczyznami, gdyż ci podążą tam, gdzie pójdą kobiety. W naszym przypadku obawiam się, że celem dla większości ludzkości będzie życie w beznadziejnym zniewoleniu w wśród pozbawionych życia pustkowi". 




piątek, 10 kwietnia 2015

Jak wyglądałaby Ziemia gdyby lodowce stopniały?

Pod wodą zniknęłyby takie miasta jak Odessa, Petersburg, Londyn, Sztokholm, Kopenhaga, Bruksela, Wenecja, Lizbona czy Barcelona w Europie, Kalkuta i Mombaj, Szanghaj, Bangkok, Pekin czy Tokio w Azji. Zatoka Perska byłaby prawie dwa razy większa, a w samym środku Australii powstałoby nowe morze. To tylko kilka zmian jakie moglibyśmy zaobserwować gdyby lodowce stopniały a poziom mórz uległ znacznemu podniesieniu.







wtorek, 28 października 2014

Czy prąd morski stoi za upadkiem wielkich cywilizacji?

Wszyscy zapewne słyszeli o słynnym prądzie morskim znanym pod nazwą El Niño. Kojarzony jest on z wielkimi tornadami pustoszącymi wybrzeża Ameryki, ale też ze zbawiennymi deszczami, które ratują Kalifornię od suszy. Ostatnie odkrycia naukowców potwierdzają niezwykły wpływ tego prądu na dzieje ludzkości, gdyż to za jego przyczyną mogły powstawać i upadać cywilizacje. 

fot. wikipedia


Czy El Niño mógł na przykład być odpowiedzialny za wielką epidemię grypy, która w 1918 roku doprowadziła do śmierci aż 50 milionów ludzi? Wygląda na to, że owszem, mogła i świadczyć o tym mają wyniki badań nad lodowcami mieszczącymi się u podnóża Andów oraz w Himalajach. Dzięki próbkom lodu określić można czy dany rok był zimny, ciepły, suchy lub wilgotny nawet tysiąc lat temu. Lonnie G. Thompson, który jako jeden z pierwszych badaczy zajął się tym tematem jeszcze w latach 80. twierdzi, że odkrył jeden z najlepszych dowodów na to, że nasz klimat przechodzi współcześnie drastyczne zmiany. 

Thopson zauważył, że pewne cechy pobieranego lodu idelanie pokrywają się z migracjami Inków z Andów ku wybrzeżu a następnie z powrotem w góry. Podobnie rzecz miała się z Indianami, którzy zamieszkiwali Amerykę Środkową będącą jego zdaniem jednym z najbardziej wrażliwych na działanie prądów oceanicznych miejsc na świecie. Można pójść nawet dalej w tych dociekaniach i zastanowić się czy przypadkiem to właśnie te zmiany klimatyczne nie doprowadziły do nagłego zniknięcia całej cywilizacji Majów. 

Te niezwykle dramatyczne zwroty w historii zostały przez naukowców nazwane "czarnymi łabędziami" i zdaniem Thompsona wydarzenia te są silnie powiązane z działaniem El Nino. Zwraca on uwagę, że dokładnie w tym samym czasie doszło do epidemii dżumy w Europie oraz upadku dynastii Yuan w Chinach (zastąpionej przez dynastię Ming), której osłabienie wiąże się właśnie z wybuchem tam wielkiej zarazy - według danych uzyskanych z lodowców wydarzenia te poprzedziła trwająca ponad 30 lat susza. Później podobny atak "czarnych łabędzi" nastąpił w 1781 - w wyniku epidemii zginęło wówczas ponad pół miliona amerykańskich Indian a w tym samym czasie doszło do wyniszczających wydarzeń m.in. w Egipcie, na Karaibach, w Australii czy w Meksyku. Na tym z resztą nie koniec, rok 1918 to również znacząca data: rewolucja w Rosji, wielka epidemia grypy oraz koniec I Wojny Światowej, zdaniem Thompsona również mogące zostać połączone z wielkimi prądami oceanicznymi. 

Kiedy więc można się spodziewać kolejnego takiego przełomu? Tego nie da się niestety przewidzieć, aczkolwiek badacz zwraca uwagę na mające faktycznie miejsce cofanie się lodowców w Arktyce i na Grenlandii, jak również praktycznie zaniknięcie lodowców na innych obszarach, m.in. w górach Nowej Gwinei. 



źródło: Insidescience.org

czwartek, 7 sierpnia 2014

Cudownie ocaleni - historia zakonników, którzy przeżyli wybuch bomby atomowej w Nagasaki

W 1597 roku w mieście Nagasaki ukrzyżowano franciszkańskiego mnicha. Kanonizowany w 1862 roku pochodzący z Meksyku św. Filip od Jezusa umierając powiedział podobno, że pewnego dnia Nagasaki zostanie zniszczone przez spadającą z nieba kulę ognia.

Zniszczony kościół jezuitów w Hiroszimie
348 lat później, 9 sierpnia 1945 roku na miasto spadł "Tłuścioch" ("Fat boy") druga bomba atomowa zrzucona przez Amerykanów na Japonię niszcząc przy tym miasto o największej populacji katolików w kraju. Trzy dni wcześniej 6 sierpnia 1945 o godzinie 8:15 na Hiroszimę spadł "Little Boy", bomba atomowa o sile 22 kiloton. Wybuchowi towarzyszył oślepiający błysk, po czym gigantyczna kula ognia sprawiła, że w promieniu blisko 2 kilometrów wyparowało praktycznie wszystko. Słowa św. Filipa ziściły się a dwa miasta legły w gruzach grzebiąc tysiące mieszkańców. Około 80% procent domów oddalonych w odległości 1-2 km od miejsca uderzenia zawaliło się lub spaliło, cała okolica była pokryta ciałami. większość ludzi i zwierząt zmarła natychmiast, rośliny zostały spalone. Ci co przeżyli cierpieli z powodu rozległych oparzeń i napromieniowania.



W Hiroszimie blisko miejsca uderzenia znalazło się jednak ośmiu cudownie ocalonych niemieckich jezuitów, którzy nie tylko wyszli z bombardowania bez większego szwanku, ale też nie doświadczyli jakichkolwiek powikłań w wyniku napromieniowania, co potwierdzono wielokrotnie podczas blisko 200 badań przeprowadzonych na zakonnikach. Jak twierdzi jeden z nich, ojciec Hubert Schiffer (zmarły w 1982 roku w wieku 67 lat) podczas wybuchu został przywalony gruzem, ale poza kilkoma kawałkami szkła wbitymi w szyję, nic mu się nie stało. 

Katedra Urakami w Nagasaki, wrzesień 1945


Wkrótce potem po uderzeniu bomby w Nagasaki zniszczeniu uległa największa w ówczesnej Azji katolicka świątynia, katedra Urakami, w której podczas bombardowania odbywała się Msza, jak twierdzą tamtejsi katolicy, będąca próbą odkupienia win za japońskie zbrodnie w czasie wojny. W katedrze zginęli wszyscy, z niej samej pozostało niewiele, jedynie część murów i kilka figur, które dziś stoją przed odbudowaną świątynią. Natomiast w tym samym mieście, pośród innych, zupełnie zniszczonych budowli ostał się klasztor franciszkański ufundowany przez samego św. Maksymiliana Kolbe.

Cud? Zarówno franciszkanie od św. Maksymiliana jak i jezuici z Hiroszimy byli głęboko oddanymi wiernymi szczególnym kultem otaczający objawienia w Fatimie. Czy to mogło ich uratować? 

czwartek, 5 czerwca 2014

Tajemnicze istoty z głębin znajdowane na brzegu. Co się dzieje?

W ostatnim czasie w różnych częściach świata wyłowiono wiele, niezwykle rzadkich okazów ryb żyjących w morskich głębinach. Póki co nie udało się ustalić przyczyny zjawiska.

fot. SOTT.net


Żyją w głębokich czeluściach oceanów, gdzie w ogóle nie dociera światło słoneczne a ludzie zapuszczają się tylko okazjonalnie. Często widzimy ich zdjęcia i ciężko nam uwierzyć, że podobne istoty w ogóle są na Ziemi. Co jednak, gdy istoty z głębi oceanów nagle zostaną wyłowione na plaży i dzieje się to częściej niż dotychczas?

Jak donosi Anna Martin na portalu Sign of Times w ostatnim czasie zaobserwowano wiele gatunków ryb, które rzadko są widywane tak blisko powierzchni:

  • 1 maja u wybrzeży rzeki Connecticut złowiono długi na 7 stóp okaz jesiotra,
  • 3 maja w pobliżu Florydy złowiono niezwykle rzadki okaz mitsukuriny (rekina-chochlika),
  • 4 maja na południowoafrykańskiej plaży znaleziono niezidentyfikowany póki co gatunek ryby o ogromnych zębach, podejrzewa się, że może to być rodzaj mutanta,
  • 4 maja w pobliżu Indii rybak złowił Rhinochimaerę, żywą skamielinę na co dzień żyjącą na dużych głębokościach, 
Rhinochimaera/ fot. SOTT.net

  • 8 maja w Japonii znaleziono okaz rekina wielkogębowego, w historii tego kraju udało się trafić jedynie na 13 okazów tego gatunku,
  • 16 maja u wybrzeży Karoliny Północnej złowiono niezwykle rzadki okaz ryby z gatunku żaglonowatych,
  • 16 maja na plaży w południowo-zachodniej Walii trafiono na ogromny okaz meduzy, która w ogóle nie występuje na tym obszarze,
  • 17 maja niedaleko Pensacoli na Florydzie znaleziono nie zidentyfikowany do tej pory okaz wielkiej ryby o "prehistorycznym wyglądzie", 
fot. SOTT.net


Na tym jednak nie koniec, wiosną tego roku zarejestrowano również wiele innych, nienaturalnych zachowań wśród zwierząt morskich. Przykładowo w USA, u wybrzeży Pacyfiku znaleziono stado ponad 650 lwów morskich, wykończonych i odwodnionych, podobne wydarzenie miało miejsce w styczniu bieżącego roku. Jedną z teorii tłumaczących to zjawisko jest spadek populacji sardynek, którymi żywią się zwierzęta.

Z kolei u wybrzeży Japonii wielokrotnie widziano ostatnio wstęgora królewskiego, rybę będącą najprawdopodobniej jednym ze źródeł legend o wężach morskich. Żyje głęboko pod wodą, najczęściej od 20 do nawet 200m pod powierzchnią i bardzo rzadko zdarza mu się wypłynąć. Według wierzeń Japończyków jego pojawienie się wróży kataklizm, aż kilkanaście ryb tego gatunku morze wyrzuciło na brzeg po trzęsieniu ziemi w 2011 roku. Ostatnio dwie sztuki znaleziono również w Kalifornii, oba były zdrowe a na ich ciałach brak było jakichkolwiek obrażeń.

Co to wszystko oznacza?

W ostatnich latach mieliśmy wiele poważnych kataklizmów związanych z morzem, regularnie pojawiają się huragany, w Zatoce Meksykańskiej doszło do ogromnego wycieku ropy, a w Japonii miała miejsce katastrofa w Fukushimie. Jak jednak wytłumaczyć obecność na powierzchni zwierząt, które zazwyczaj przebywają na ogromnych głębokościach? Co dzieje się w pobliżu dna morskiego? Póki co brak jednoznacznej odpowiedzi.

środa, 14 maja 2014

FP: Amerykańska armia ma plan działania na wypadek apokalipsy zombie!

Przezorny zawsze ubezpieczony i przygotowany na najgorsze. Najwyraźniej z resztą nie tylko najgorsze, ale też nierealne (?). Jak podaje bowiem w dzisiejszym ekskluzywnym materiale magazyn Foreign Policy, amerykańskie ministerstwo obrony wśród swoich planów kryzysowych ma również scenariusz działania w razie... apokalipsy zombie. 

fot. eujene/flickr
Plan do jakiego dotarli dziennikarze FP nosi kryptonim "CONOP 8888", zawiera on dokładny scenariusz działania dla wojskowych, których zadaniem ma być ochrona przed hordami zombie wciąż nie zakażonych ludzi. Jak podaje skrótowe podsumowanie planu "Dowództwo Strategiczne (Strategic Command) będzie przygotowane do zabezpieczenia ludzkiego życia i podjęcia działań wspierających każdą populację ludzi - w tym tradycyjnych przeciwników."

To nie dowcip!

Plan istnieje naprawdę i został opracowany ponad 3 lata temu, na wniosek samych pracowników Strategic Command, którzy potrzebowali skutecznego planu zapewnienia ochrony cywilnej ludności. Wybrano apokalipsę zombie ze względu na fakt, że podobne wydarzenie z pewnością nie wydarzy się w rzeczywistości i nikt nie pomyli go z prawdziwym planem. Dzięki temu studenci mogą zapoznać się ze sposobem działania wojska oraz planami i dokumentami jakie zwykle przygotowywane są na kryzysową sytuację. 

Scenariusz zakłada, że żywe trupy mogą być różnego rodzaju i pochodzenia, trafiają się więc zombie z kosmosu, zombie stworzone przez szalonych bio-inżynierów (tak jak w serii Resident Evil) a także zwykłych ludzi, którzy w wyniku jakiegoś rodzaju wirusa zmieniają się w krwiożerczych nieumarłych.

Skądkolwiek by zatem zombie nie zaatakowały możemy być pewni, że w Stanach Zjednoczonych będą na to przygotowani. Tłumaczyłoby to z resztą popularność różnego rodzaju zestawów do walki z nieumarłymi, które w internecie stały się prawdziwym hitem. 



źródło: Foreign Policy

piątek, 21 grudnia 2012

Końca świata nie będzie, przynajmniej dzisiaj. Kiedy możemy spodziewać się kolejnej Apokalipsy?

Wiele osób uwierzyło w przewidywany na dziś koniec świata. Nie jest to jednak pierwsza, ani ostatnia zapowiadana data Apokalipsy. Dlatego warto przyjrzeć się innym zapowiadanym końcom świata. 

fot. surfwithberserk.com
31 grudnia 999 rok – zakładano że po 1000 lat Jezus powróci na ziemię po to, by dokonać Sądu Ostatecznego. Z niepokojem oczekiwano tego dnia, jednak gdy nic się nie wydarzyło, lud zaczął świętować. Stąd wziął się początek zabaw sylwestrowych. 

Listopad 1992 – Kościół Misyjny Dami, południowokoreańska sekta twierdziła, że zbliża się koniec świata, ponieważ Europa zaczęła się jednoczyć, ponadto pojawiły się oznaczenia kodowe systemu komputerowego EWG, obfitujące w zbitki cyfr 666, które odnoszą się do szatana. 

24 listopada 1993 – ukraińska sekta Białe Bractwo przewidziała wtedy Apokalipsę. Grupa zapowiadała na ten dzień publiczne modły oraz manifestacje na ulicach Kijowa. Choć całe wydarzenie było bardzo medialne, nic się nie wydarzyło. 

1 stycznia 2000 r. – obawiano się tzw. pluskwy milenijnej, a więc nieprzewidzianej reakcji systemów komputerowych na zmianę dwóch ostatnich cyfr rocznej daty z 99 na 00. Miało to spowodować chaos oraz paraliż energetyczny. 

21 maja 2011 r. – amerykański badacz Biblii Harold Camping uważał, że wtedy nastąpi koniec świata, co spowoduje śmierć 98% mieszkańców globu. Z kolei na 21 października przewidział Sąd Ostateczny. 

21 grudnia 2012 r. – według kalendarza Majów to wtedy miał nastąpić koniec trwającego cyklu, oznaczający Apokalipsę. 

2060 r. – na podstawie badań Biblii Isaac Newton na ten rok przewidział koniec świata. 

3036 r. – polski astronom Jan Latosz wraz z astrologiami, matematykami oraz filozofami przewidział koniec świata właśnie na ten rok. Jego przepowiednia opublikowana została już w 1594 roku. 

3044 r. – według obliczeń astronomów wtedy kometa Swift-Tuttle może zderzyć się z Ziemią. Tysiąc lat wcześniej minie naszą planetę w bliskiej, lecz bezpiecznej odległości. 

3797 r. – tę datę jako ostatnią podaje Nostradamus w swoich przepowiedniach, stąd przypuszczenie, że dotyczy ona końca świata. 

5079 r. – bułgarska jasnowidzka Baba Vanga przewiduje, że wtedy ludzkość przekroczy „granicę Wszechświata”. 

Za 5 miliardów lat życie na Ziemi zacznie zanikać wskutek przeobrażeń Słońca, na którym skończą się zapasy wodoru. Przez to Słońce zmieni się w czerwonego olbrzyma, który wchłonie Merkurego, a Ziemię i Wenus rozgrzeje do takie stopnia, że będą one się składały z płynnych skał. 

Za 10 seksdecyliardów lat astronomowie przewidują śmierć cieplną Wszechświata. 

Czy znacie jakąś datę, którą warto dopisać do tej listy? 



piątek, 16 listopada 2012

Siedem proroctw Majów: co mówią o tajemniczym roku 2012?

Nie od dziś wiadomo, że Majowie pozostawili po sobie proroctwa i wizje, które przekazywane były z pokolenia na pokolenia. Dotyczyły one ich przyszłości, która obecnie jest naszą teraźniejszością. Dlatego przyjrzyjmy się dokładniej siedmiu proroctwom, które nas dotyczą. 

fot. worldend.info
Ludzie Zachodu od dawna tęsknią podświadomie za wiedzą o prawach natury. W dobie nauki i rozwoju technologii ludzie coraz częściej czują się zagubieni i bezsilni. 

Dlatego tak wielkie zainteresowanie budzi siedem proroctw Majów:

1. Najbardziej znaną przepowiednią jest ta dotycząca daty końca świata.Według Majów ma to nastąpić w sobotę 22 grudnia 2012 roku. Wtedy zakończy się świat nienawiści i materializmu. Majowie przepowiedzieli, że sobota 22 grudnia roku 2012, kiedy Słońce otrzyma silny promień synchronizujący pochodzący ze środka galaktyki, zmieni swoją polaryzację i wytworzy ogromne świetliste rozbłyski. Dlatego ludzkość musi być przygotowana do przekroczenia drzwi, które pozostawili nam Majowie, przekształcając się z obecnej cywilizacji opartej na strachu na znacznie wyższą wibrację harmonii.

2. Całe postępowanie ludzkości zmieni się gwałtownie od zaćmienia Słońca 11-go sierpnia 1999 r. Było to wyjątkowe zaćmienie, ze względu na układ liniowy w krzyżu kosmicznym ze środkiem na Ziemi, prawie wszystkich planet Układu Słonecznego, które umieściły się w czterech znakach zodiaku, które są znakami czterech ewangelistów, czterech opiekunów tronu, którzy występują w Apokalipsie Świętego Jana. Ponadto cień wytworzony prze Księżyc przeszedł przez Ziemie przez takie kraje jak: Kosowo, Bliski Wschód, Iran, Irak, Indie i Pakistan, wyznaczając tym samym linię konfliktów i wojen na świecie. 

3. Trzecia przepowiednia dotyczy wzrostu temperatury na świecie. Fale upałów spowodują zmiany klimatyczne, geologiczne i społeczne. Powodem tego będzie brak harmonii człowieka z naturą oraz zmiany zachodzące na Słońcu. 

4. Następna przepowiednia dotyczy kolejnych aspektów zmian klimatu. W wyniku zwiększonej aktywności Słońca, dojdzie do topnienia pokrywy lodowej na obu biegunach. 

5. Kolejna przepowiednia dotyczy systemów rządzących współczesnym światem. Wraz z przekształceniem Planety, przekształcą się także systemy prowadzące do harmonii człowieka ze światem, a także pokoju na świecie. Dojdzie do przeorganizowania społeczeństwa, które doprowadzi do zrozumienia istoty stworzenia. 

6. Majowie, dla których komety były zwiastunem nadchodzących zmian, uważali, że tor ruchu jednej z nich może zagrozić ludziom. Twierdzili oni również, że mieszkańcy Planety jednocząc swoje siły, rezygnując z suwerenności w celu porozumienia, mogą podjąć działania, które mogłyby zmienić trajektorię komety. 

7. Układ Słoneczny w swoim cyklicznym obrocie wychodzi z epoki nocy by wejść w galaktyczny świt. Mówi, że w ciągu 13 lat które mijają od 1999 do 2012 roku światło emitowane ze środka galaktyki zsynchronizuje wszystkie żywe istoty i pozwali im na dobrowolną aprobatę wewnętrznej przemiany. Przemiana ta stworzy nowe rzeczywistości, w których istoty ludzkie otrzymają nowy zmysł porozumienia się za pomocą myśli.

Czy Waszym zdaniem proroctwa Majów mogą być aktualne po dzień dzisiejszy?



- See more at: http://pomocnicy.blogspot.com/2013/04/jak-dodac-informacje-o-ciasteczkach-do.html#sthash.uAMCuvtT.dpuf