Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Turcja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Turcja. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 27 października 2020

Za pomocą organizacji religijnych Turcja buduje w Europie równoległe państwo

 Europejski establishment patrzy w drugą stronę, podczas gdy Turcy powoli zwiększają swoją pozycję w Europie. Państwo tureckie, a zwłaszcza ministerstwo spraw religijnych, wykorzystuje diasporę turecką w Europie do zdobycia władzy politycznej na kontynencie. W Turcji nie ma rozdziału między państwem a religią. Organizacja religijna Diyanet, która działa w ramach tureckiego ministerstwa spraw religijnych, ma około 2000 placówek w Europie. 

Zespół Gefira zlokalizował około 1300 z nich, głównie meczetów. Nie ma innej organizacji politycznej ani religijnej w Europie, której przywódcy spoza niej mają tak rozległą sieć kontaktów w całej Unii Europejskiej i której ideologia jest obca rdzennym Europejczykom.

Diyanet to organizacja religijna, która przejęła rolę Szejka al-Islam. Zachodni stratedzy polityczni nie powinni lekceważyć siły islamu i nacjonalizmu w połączeniu z ambicjami neo-osmańskimi. Szef tureckiej organizacji religijnej, prof. Dr Ali Erbaş, napisał na Twitterze 6 kwietnia: „Podstawowym celem naszego istnienia jest zdominowanie świata”.



Diyanet jest obecnie paneuropejską siłą polityczną i religijną, która nie tylko przyciąga islamskich i nacjonalistycznych Turków, ale także przemawia do innych muzułmanów mieszkających w Europie. Podczas gdy władcy arabscy gardzą Turkami, nie należy zapominać, że Turcy rządzili Mekką i Medyną przez wieki. Wielu muzułmanów w Europie woli Turków jako swoich władców od rdzennych mieszkańców Zachodu. Osmanie w Ankarze starają się zjednoczyć wszystkich muzułmańskich imigrantów w Europie pod tureckim sztandarem, a także będą mieli szerokie poparcie mniej oddanych tureckich nacjonalistów.


poniedziałek, 28 września 2020

Turcja i Pakistan udzielają Azerbejdżanowi "wiekuistego poparcia"

Chodzi rzecz jasna o Górny Karabach i ponownej eskalacji tlącego się od dekad konfliktu między Armenią i Azerbejdżanem. 

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Pakistanu wydało następujące oświadczenie: „Pakistan stoi po stronie braterskiego narodu Azerbejdżanu i popiera jego prawo do samoobrony. Popieramy stanowisko Azerbejdżanu w sprawie Górskiego Karabachu, które jest zgodne z kilkoma jednogłośnie przyjętymi rezolucjami Rady Bezpieczeństwa ONZ. ”

Z kolei Kazachstan wezwał Erewań i Baku do rozwiązania konfliktu. Ministerstwo Spraw Zagranicznych wyraziło chęć utrzymania pokoju między obydwoma państwami. Wyrażając swoje głębokie zaniepokojenie, ministerstwo powiedziało, że Nur-Sułtan wzywa oba kraje do podjęcia wszelkich środków w celu ustabilizowania sytuacji i rozpoczęcia dialogu. Również organizacje międzynarodowe Kazachstanu chętnie szukają pokojowych sposobów zakończenia konfliktu. W dzisiejszych czasach konflikt między dwoma państwami nie ogranicza się tylko do państw będących w konflikcie, ale do całego świata.

Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan zamieścił na Twitterze następujące oświadczenie: „Naród turecki jak zawsze będzie wspierać naszych braci azerbejdżańskich wszystkimi naszymi możliwościami”. Turcja obwinia Erewan za starcie i zapewniła Baku, że Turcja udzieli Azerbejdżanowi pełnego poparcia. Poparcie Turcji i Pakistanu dla Azerbejdżanu wynika również z faktu, że wszystkie te państwa mają większość muzułmańską.

czwartek, 27 sierpnia 2020

Wojna wisi na włosku? Greckie wojska pozostają w stanie pogotowia

 Według greckich mediów greckie siły zbrojne są w stanie wysokiej gotowości na lądzie, morzu i powietrzu, uważnie śledząc ruchy tureckie we wschodniej części Morza Śródziemnego. Po tym, jak Turcja w zeszłym miesiącu wznowiła poszukiwania ropy i gazu na obszarze pokrywającym się z greckim szelfem kontynentalnym, Grecja rozmieściła okręty wojenne między wyspami Cypr i Kretą. Od tego czasu napięcia między Turcją a Grecją są wysokie.

12 sierpnia grecki premier Kyriakos Mitsotakis ostrzegł o możliwości „wypadku” we wschodniej części Morza Śródziemnego. Greckie i tureckie siły morskie rozmieszczone w tym rejonie po wysłaniu przez Ankarę statku do prowadzenia badań sejsmicznych na południe od Kastellorizo.

„Ryzyko wypadku czai się, gdy tak wiele sił morskich gromadzi się na ograniczonym obszarze, a odpowiedzialność w takim przypadku spoczywa na tym, który spowodował te warunki” - powiedział Mitsotakis w telewizyjnym wystąpieniu.

Turcja groziła inwazją na greckie wyspy na Morzu Egejskim od co najmniej 2018 roku. Wydaje się, że niedawne porozumienie morskie między Egiptem a Grecją nasiliło agresję regionalną Turcji.

Umowa morska, podpisana 6 sierpnia, ustanowiła granicę na Morzu Śródziemnym pomiędzy Egiptem a Grecją. Wyznaczono również wyłączną strefę ekonomiczną (WSE) dla praw do odwiertów ropy i gazu. Według gazety Kathimerini, ruch egipsko-grecki był powszechnie postrzegany jako odpowiedź na porozumienie między Turcją a libijską administracją w Trypolisie.

W międzyczasie Turcja systematycznie narusza wody terytorialne Cypru i Grecji. W maju ministrowie spraw zagranicznych Egiptu, Francji, Cypru, Grecji i Zjednoczonych Emiratów Arabskich wydali wspólną deklarację „potępiającą toczącą się nielegalną działalność Turcji w cypryjskiej wyłącznej strefie ekonomicznej i jej wodach terytorialnych, ponieważ stanowią one wyraźne naruszenie prawa międzynarodowego, co zostało odzwierciedlone w Konwencji Narodów Zjednoczonych o prawie morza. ”


środa, 2 stycznia 2019

Google usunął mapę Kurdystanu

Mapa była dostępna przez wiele lat w ramach usługi "MyMaps", która pozwala tworzyć własne, zindywidualizowane mapy do własnych celów. Wielki Kurdystan można było bez większego problemu wyszukać w Google, wszystko do momenty, gdy koncern wykasował mapę, jak podaję kurdyjskie media, najprawdopodobniej na wniosek władz tureckich

.

niedziela, 23 grudnia 2018

Mury graniczne powstają także w Turcji. Za pieniądze UE

Na mającej ponad 800 kilometrów granicy między Turcją a Syrią powstał betonowy mur mający odgrodzić pogrążone w wojnie państwo ze swoim zachodnim sąsiadem. Budowę sfinansowała jednak Unia Europejska. 



Mur mierzy aktualnie 764 kilometry długości i ciągnie się przez prowincje: Sanliurfa, Gaziantep, Kilis, Hatay, Mardin and Sirnak. Zbudowano go z betonu, jednak całość jest dodatkowo strzeżona z wieżyczek, w tym zautomatyzowanych, naszpikowana elektroniką, czujnikami i dodatkowo regularnie patrolowana przez strażników. Wszystko po to by maksymalnie ograniczyć dotychczasowy przepływ ludzi.

Jednym z powodów budowy była umowa między Brukselą i Ankarą, na mocy której Turcja miała zatrzymać imigrantów z Syrii na swoim terytorium, ale w zamian Unia miała słono zapłacić. Jednym z kosztów było ponad 80 milionów euro przeznaczonych na ochronę granic a także ponad 30 milionów na budowę specjalnych wozów patrolowych, które teraz pilnują muru. 

Wygląda na to, że Unia Europejska postanowiła rozwiązać problem rękami innych - unijne elity mogą bowiem nadal krytykować Donalda Trumpa i jego projekt budowy muru z Meksykiem a także głosić zachęty do migracji na tereny UE, z drugiej jednak strony za zasłona propagandy prowadzi działania podobne do innych krytykowanych państw. 

źródło

wtorek, 16 października 2018

Tajemnicze "zniknięcie" saudyjskiego dziennikarza

2 października pracujący dla The Washington Post, 59-letni dziennikarz Jamal Khashoggi wszedł do konsulatu swojego rodzimego kraju - Arabii Saudyjskiej w Stambule, skąd miał odebrać zaświadczenie o rozwodzie ze swoją dotychczasową żoną. Wszystko wskazuje na to, że żywy budynku już nie opuścił. 




Khashoggi był znanym krytykiem saudyjskich władz, szczególnie atakował udział wojsk saudyjskich w wojnie domowej w Jemenie i ich wsparcie dla egipskiego reżimu, w przeszłości znał się z Osamą Bin Ladenem, przeprowadził także wywiad z saudyjskim terrorystą, jednak odciął się od niego po zamachach z 11 września. Był stałym publicystą The Washington Post. Kiedy jesienią 2017 roku opuścił ojczyznę wszystko wskazywało na to, że udało mu się uciec przed represjami ze strony władz. Wizyta w konsulacie miała być tylko formalnością, bo od tego czasu nikt nie widział Khashoggiego żywego. Pracownicy konsulatu twierdzili co prawda, że dziennikarz opuścił budynek tylnym wyjściem, ale zdaniem tureckiej policji, zarejestrowałyby to znajdujące się w pobliżu kamery. Podczas przeszukania budynku 15 października, nie znaleziono żadnym śladów po Khashoggim, jednak jak wskazuje turecka policja, widać było próby zatarcia śladów. 

Władze tureckie oficjalnie z resztą twierdzą, że dziennikarz został brutalnie zamordowany wewnątrz konsulatu, z kolei media donoszą, że zaledwie dwa dni wcześniej do Stambułu przybyła 15-osobowa saudyjska delegacja korzystająca z paszportów dyplomatycznych. Ich zdaniem, to właśnie oni torturowali a następnie zamordowali Khashoggiego. 

Sami Saudyjczycy konsekwentnie utrzymują, że za zabójstwem mogli stać nieznani sprawcy a sam dziennikarz nie przebywał w konsulacie dłużej niż godzinę. 


środa, 27 grudnia 2017

Trzęsienia Ziemi wywołane przez wrogów państwa?



Czy istnieje technologia, która pozwoli na wywołanie trzęsienia Ziemi w konkretnym regionie? Jak się okazuje istnieje spora grupa osób w Turcji, która "wie" kto stoi za wywołaniem klęski na terenie kraju.


Melih Gokcek, burmistrz stolicy Turcji, Ankary, który uważa, że ​​Stany Zjednoczone i kilka narodów europejskich posiada "maszyny do trzęsień ziemi", których używali do wywoływania wstrząsów w Turcji. Gokcek po raz pierwszy wspomniał o swojej teorii "sztucznego" trzęsienia Ziemi w 2014 r., Kiedy twierdził, że ruch religijny w Turcji, Gulen, był właścicielem i operatorem sprzętu do trzęsień ziemi. [8]

Kiedy trzęsienie ziemi dotknęło Canakkale w lutym 2017 roku, twierdził, że było to spowodowane obcym narodem próbującym zdestabilizować Turcję. Gokcek oświadczył, że na tureckich wodach jest podejrzany sejsmiczny statek i zażądał, aby wiedzieć, który kraj jest właścicielem statku i dlaczego jest w pobliżu. Jednocześnie wezwał do ściślejszego monitorowania statków i łodzi podwodnych na wodach Turcji. Kiedy trzęsienie ziemi o sile 6,7 w skali Richtera wstrząsnęło Bodrum 20 lipca 2017 r., Gokcek pisał na Twitterze, że wstrząs został wywołany przez obcy naród.

Teoria spiskowa zyskuje coraz szersze grono na terenie Turcji, pozostała część świata zwłaszcza oskarżone państwa ignorują całe wydarzenie.

poniedziałek, 1 maja 2017

Z kim będziemy walczyć w trakcie kolejnej wojny?



W 1996 roku powstał The Shanghai Cooperation Organization (SCO), w celu budowania zaufania militarnego i gospodarczego pomiędzy krajami: Rosją, Chińską Republiką Ludową, Kazachstan, Kirgistan, Tadżykistan. 


Rosja niedawno zapowiedziała, poparcie oferty przyłączenia się do SCO Iranu. Będzie to kolejny sojusz ekonomiczny, polityczny gospodarczy prowadzony przez Chiny. Warto jest zwrócić uwagę, że w ciągu ostatnich kilku lat, współpraca wzbogacona została o prowadzenie wspólnych ćwiczeń wojskowych i wymianę wywiadowczą. Rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow powiedział, że Iran w pełni pasuje do kryteriów członkostwa. Latem odbędzie się spotkanie dotyczące włączenia kraju do SCO. 


W zeszłym roku Turcja wyraziła chęć przystąpienia do organizacji. Niepokojący jest ten fakt, ponieważ Turcja przeszła z demokracji do niemalże dyktatury prezydenta Tayyipa Erdogana. Zmieniając kierunek polityki zagranicznej w stronę Chin, jako sojusznik NATO stanęłaby obok Iranu i Rosji. 

Zawierane sojusze, wzmacniane stosunki międzynarodowe rzucają cień na pozycję NATO w przypadku ewentualnego konfliktu militarnego. 


wtorek, 17 maja 2016

Czy nadchodzi zmierzch ISIS?

Bardzo mocna ofensywa na ISIS przynosi skutki. Skumulowane siły pozwoliły na przejęcie dużej ilości terytorium w Syrii i Iraku. Czy jesteśmy świadkami zmierzchu ogólnego terroru?


W Iraku przejęto ponad 45% terytorium wcześniej okupowanego przez ISIS. Sukcesy w walce widoczne są również w Syrii, którą najbardziej interesuje się Europa. Tylko do dnia dzisiejszego odbito ponad 20% wcześniej zajmowanego terenu. Do dużego sukcesu przyczyniła się międzynarodowa interwencja, która rozpoczęła ataki jeszcze w 2014 roku na pozycje terrorystów. 


Niestety zażegnanie kryzysu z ISIS nie stanowi jedynego problemu ludności z tamtego regionu. Do regularnej wojny na tym terenie dojdzie z jeszcze jedną jednostką terrorystyczną. Al-Kaidą, która szerzy swoje wpływy między innymi w Jemenie - tam utworzone zostało mini-państwo oparte na prawie szariatu. Teraz wkracza do Syrii, bo jak wspomniał w wypowiedzi udostępnionej w mediach społecznościowych przywódca jednostki " ISIS musi się zmienić". Al-Kaida w Syrii widzi strategiczne miejsce pozwalające na dalsze ataki w kierunku Europy. 


W obliczu kryzysu na Bliskim Wschodzie należy wspomnieć o groźbie wojny domowej na terenie Turcji. Do Europy dotarły informację dotyczące kryzysu w tym państwie. W mediach społecznościowych, można znaleźć zdjęcia pokazujące zniszczenia po zbombardowanych kurdyjskich miastach na terenie Turcji. Według większości osób, atak nie jest przeprowadzany przez ISIS a rząd turecki. Są to oczywiście źródła nieoficjalne. 




poniedziałek, 9 maja 2016

Zarzut szpiegostwa w Turcji i sprawa kolejnych dziennikarzy.

Jakiś czas temu na blogu pojawił się wpis dotyczący śmierci dziennikarki, która zginęła w niewyjaśnionych okolicznościach. Przeczytać możecie na jej temat we wpisie Kto zbroi ISIS - historia dziennikarki, która odkryła prawdę. Dziennikarka jako pierwsza opublikowała informacje dotyczącą pomocy bojownikom na terenie Syrii. 

Obecnie zarzut szpiegostwa usłyszało dwóch popularnych dziennikarzy jednej z najstarszych gazet w Turcji.



Dziennikarze w swoich artykułach śmiało opisywali sposób zbrojenia i pomoc Turcji bojownikom na terenie Syrii. W szeregu artykułów można było przeczytać o tym jak Ankara wspiera grupę ekstremistów. Dziennikarze zostali oficjalnie oskarżeni o "rozpowszechnianie tajemnic państwowych". 

Zarzuty jakie padły wobec władzy tureckiej dotyczyły nadzorowania transportu broni i amunicji przez wywiad turecki. W artykułach opublikowanych w zeszłym roku Dündar i Gül twierdzili, że transport ma być przekazany bezpośrednio bojownikom. Według dziennikarzy była to tajna akcja Narodowej Organizacji Wywiadowczej.

źródło: intelnews.org

środa, 23 marca 2016

Kto zbroi ISIS - historia dziennikarki, która odkryła prawdę.

Amerykańska dziennikarka Serina Shim została zamordowana w zeszłym roku w Turcji. Młoda kobieta, dostarczała bardzo ważnych informacji demaskujących działania Turcji i rządu USA na terenie Syrii.


Problemy dziennikarki rozpoczęły się po upublicznieniu informacji, która wstrząsnęłaby opinią publiczną, a która została zamieciona pod dywan. Według raportu Seriny Shim USA wraz z Turcją wspiera w sposób ciągły ISIS za pomocą akcji prowadzonych przez The United Nations World Food Programme. Zaraz po opublikowaniu swojego raportu w telewizji dziennikarka z którą współpracowała, zaczęła otrzymywać groźby. Za pomocą mediów społecznościowych grożono śmiercią nie tylko jej, ale także jej rodzinie która przebywała w tym czasie w USA. 


Na kilka dni przed śmiercią Serina Shim została zatrzymana przez służby w Turcji, przesłuchiwana i w konsekwencji oskarżona o szpiegostwo. Dwa dni po wypuszczeniu jej z aresztu ze względu na brak dowodów obciążających została zamordowana. Media obiegła informacja związana ze śmiercią Seriny, że doszło do wypadku samochodowego, w którym zginęła. Jak później się okazało, Serina Shim zmarła w niewyjaśnionych okolicznościach na godzinę po wypadku w szpitalu. Z aktu zgonu wynika, że śmierć nastąpiła nie w wyniku wypadku i dużych obrażeń ciała, a niewydolności serca. 
Dla najbliższych z rodziny najdziwniejszym jest fakt braku zaangażowania w śledztwo w sprawie jej śmierci. Chociaż według nich są ku temu podstawy - wraz z dziennikarką zmarła jeszcze jedna osoba, która została przetransportowana do zupełnie innego szpitala. 
Rodzina obecnie zbiera podpisy pod petycję aby Biały Dom rozpoczął niezależne śledztwo. Do działań w celu wyjaśnienia okoliczności jej śmierci i opublikowania pełnego raportu dziennikarki włączyła się grupa Anonymous. 

źródło: WeareChange





niedziela, 14 lutego 2016

Czy czeka nas zimna wojna?

Turcja wystrzeliła pociski na terenie Azazowy (Syria), które według mediów prowokują Kreml i prezydenta Rosji do rozpoczęcia nowej zimnej wojny. W trakcie spotkania NATO Miedwiediew, podkreślał, że tylko regularna współpraca Rosji z USA może zapewnić spokój w Syrii. 


Jaki jest zatem cel Turcji?


Ankara potwierdziła wystrzelenie pocisków na teren Azazowy, warto nadmienić, że właśnie tam stacjonowało wojsko Kurdyjskiej Partii Demokratycznej. Organizacja ta jest uważana za terrorystyczną nie tylko przez Turcję, ale także Arabię Saudyjską. Kolejnym celem jest odsunięcie od władzy Baszara Al-Assada.  Dlatego nieoficjalne dane donoszą, że Arabia wysłała Ankarze swoich żołnierzy do baz wojskowych. 


"Przełom" jaki miał nastąpić w trakcie pertraktacji pokojowych  na piątkowym szczycie NATO jak widać nie doszedł do skutku. Assad informował, że nie wycofa swoich wojsk, dopóki nie zjednoczy z powrotem całej Syrii, jednocześnie zapowiedział swoje rychłe zwycięstwo z pomocą rosyjskich sił powietrznych. 

Do mediów dociera coraz więcej informacji, że ataki jakie organizowała Rosja w dużej mierze nie były skierowane przeciwko ISIS a ugrupowaniom, które zagrażały pozycji prezydenta Al-Assada. 

Jaki będzie finał trwającej już pięć lat wojny, nikt nie wie. Szczyt w Monachium nie pozostawia złudzeń, że konflikt szybko nie zostanie zażegnany. 



źródło: mirror

sobota, 9 stycznia 2016

Wojna domowa w Turcji?

Turcja jawi się z zewnątrz jako jedno z najstabilniejszych państw regionu śródziemnomorskiego, które skutecznie rozgrywa skonfliktowane ze sobą stronnictwa i wyciąga z tego dla siebie korzyści. Jest jednak także jej drugie oblicze, oblicze Turcji jako kraju podzielonego i wewnętrznie rozdartego, w którym na włosku wisi wojna domowa.


"To czego ludzie tutaj na zachodzie Turcji nie są świadomi to fakt, że jesteśmy zaledwie o krok od wojny domowej" - powiedział magazynowi New York Times Engin Gur mieszkający obecnie w Stambule przybysz z południowego wschodu kraju. 

W graniczącej z Syrią części Turcji sytuacja jest niezwykle napięta, wielokrotnie znikali tam dziennikarze i działacze Partii Pracujących Kurdystanu, to właśnie tamtędy przerzucana jest broń i ludzie do Państwa Islamskiego na co przymykają oczy władze i wojsko. Głównym bowiem wrogiem Ankary nie jest "kalifat", lecz Kurdowie, którzy na terenie Syrii i Iraku starają się ze wszelkich sił powstrzymywać postępy Daesz. 

Za przykład niech posłuży historia z sierpnia 2015 kiedy to siły kurdyjskie (YPG) były blisko zajęcia Jarablus będącego ostatnim miastem na drodze do kluczowej w trwającym konflikcie stolicy "kalifatu" Raqqi. W przypadku zajęcia Jarablus droga byłaby otwarta, lecz właśnie wówczas prezydent Erdogan uznał, że miasto nie może być zajęte a wojska tureckie po cichu zaatakowały Kurdów. Teraz, gdy stosunki z Rosją są szczególnie napięte Ankara może napotkać dodatkowy problem - wzmocnienie Kurdów, którzy zawrą porozumienie z Moskwą i uzyskają wsparcie bezpośrednio od Rosjan. Do tego póki co nie doszło, ale wiele wskazuje na to, że finalnie obie strony mogą się dogadać a wówczas, zwłaszcza jeśli Daesz upadnie siły kurdyjskie, uzbrojone i posiadające zaplecze polityczne mogą się zbuntować i ogłosić secesję. A to oznacza nową wojnę domową na Bliskim Wschodzie,  tym razem w Turcji. 


sobota, 2 stycznia 2016

Pojmany bojownik ISIS: to Turcja nasz szkoliła

Siły kurdyjskie pojmawszy niedawno jednego z islamskich terrorystów opublikowały za pośrednictwem agencji Sputnik rozmowę, z której wynika, że Państwo Islamskie mogło liczyć na wsparcie ze strony Ankary. 

fot. YouTube

20-letni Syryjczyk, Abdurrahman Abdulhadi został chwytany przez Kurdów na północy kraju w listopadzie. Walczył po stronie Daesh od ponad roku, zanim jednak trafił w szeregi bojowników Państwa Islamskiego odbył trening na terytorium Turcji. Nagranie prezentujące oświadczenie Abdulhadiego jednoznacznie stawia Turków jako "przyjaciól Państwa Islamskiego, którzy jedynie udają wrogów". Co prawda sami obywatele Turcji nie stanowią zbyt licznych sił w strukturach Daesh, to jednak właśnie władze w Ankarze trenują jego bojowników. Przyznał on, że w sierpniu 2014 roku odbywał wspólnie z jednym z emirów IS trening w okolicach miasta Adana na południowym wschodzie kraju, razem w obozie szkoleniowym było 60 innych ludzi a sam obiekt mieścił się "niedaleko lotniska". 

Oficjalnie obóz miał trenować członków Wolnej Armii Syryjskiej, będącej głównym przeciwnikiem Bashara al-Assada, jednak według jeńca wszyscy, którzy brali udział w szkoleniach wstąpili potem do ISIS, co więcej wszyscy oni byli Syryjczykami, którzy często przybywali do Turcji w poszukiwaniu pracy, ale później dołączali do Daesh.

Interesująca jest również informacja o dostawach sprzętu, Abdulhadi nie wie skąd on pochodzi, gdyż nie był o tym informowany przez przełożonych, jednak powiedział, że większość przybywa w nieoznakowanych, cywilnych ciężarówkach żeby uniknąć bombardowania przez wojskowe lotnictwo.

Syryjczyka pojmali członkowie YPG, zbrojnego ramienia jednej z partii kurdyjskich wywodzących się z Partii Pracujących Kurdystanu, prowadzących walki z Daesh. Organizacja ta sprawowała kontrolę nad obszarami północnej Syrii po wycofaniu się stamtąd innych sił zbrojnych. 



źródło: SOTT

wtorek, 24 listopada 2015

Czy wojna w Syrii to wciąż wojna domowa czy już wojna światowa?

W momencie kiedy cały świat z zapartym tchem śledzi skutki zestrzelenia rosyjskiego myśliwca przy syryjsko-tureckiej granicy, my spójrzmy na to nieco z dystansu. Turcja od czasu rozpoczęcia przez Rosję bombardowań terenów zajmowanych przez Państwo Islamskie była co najmniej sceptycznie nastawiona do tych działań, wcześniej zaś, otwarcie wspierała przeciwników Bashara Al-Assada.

rosyjskie myśliwce w Syrii/Wikipedia


Wojna domowa w Syrii rozpoczęła się od protestów przeciwko władzy Bashara Al-Assada i zdominowanej przez niego partii BAAS, która od dziesięcioleci rządzi tą arabską republiką. W momencie zaostrzenia się konfliktu dało się zaobserwować dwie główne linie poparcia - jedna to zwolennicy reżimu, lub też państwa, które sprzeciwiały się jakiejkolwiek interwencji z zewnątrz - to przede wszystkim Rosja i jej sojusznicy oraz Chiny. Z drugiej strony stanęły państwa związane bliżej lub dalej z USA, przede wszystkim zaś Turcja, która ma w Syrii żywotne interesy a Al-Assad od dawna był dla Ankary uciążliwym rywalem. Pomimo zablokowania przez Rosję i Chiny odpowiedniej rezolucji w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, światowe mocarstwa po cichu udzielały wsparcia Assadowi i jego przeciwnikom. Częste były doniesienia o tureckich wojskowych przekraczających granicę, a także braku utrudnień ze strony Turcji w przerzucie broni na terytorium Syrii. Z drugiej strony Rosja udzielała władzom w Damaszku propagandowej (a po cichu także wojskowej) pomocy, blokując równocześnie jakąkolwiek interwencję Zachodu. 

Przełomem okazał się moment, gdy już wcześniej wspominana przez różnej maści obserwatorów jedna z grup opozycjonistów, Islamskie Państwo Syrii i Lewantu na zajętych przez siebie terenach pogranicza Iraku i Syrii ogłosiło niepodległy kalifat i ogłosiło wojnę totalną z niewiernymi. Doniesienia z Państwa Islamskiego, zwanego w skrócie ISIS szokowały opinię publiczną na Zachodzie, informacje o torturach, morderstwach, gwałtach i handlu ludźmi bulwersowały, ale nie miały żadnych poważniejszych skutków. Sytuacja zmieniła się wraz z włączeniem się w konflikt kolejnych państw:

  • 22 września 2014 Stany Zjednoczone wraz z siłami państw Zatoki Perskiej i Bliskiego Wschodu: Bahrajnu, Kataru, Jordanii, Arabii Saudyjskiej i Zjednoczonych Emiratów Arabskich rozpoczęły bombardowania pozycji Państwa Islamskiego w Syrii. Wcześniej USA udzielały wsparcia opozycji sprzeciwiającej się Assadowi (jednak oficjalnie w dostawach nie było broni) a także prowadziły działania wywiadowcze głównie przy pomocy dronów. 
  • Rosja rozpoczęła bombardowania strategicznych dla Państwa Islamskiego lokalizacji 30 września 2015 roku. 
  • Turcja pozostaje z boku konfliktu, jednak wciąż udziela wsparcia opozycjonistom walczącym z Assadem i z ISIS, unika jednak pomocy Kurdom, których pozycje były już niejednokrotnie bombardowane. W stosunku do Państwa Islamskiego poza deklarowaną wrogością doszło jedynie do kilku bombardowań i starć przy granicy. 
  • Francja, była od dawna aktywnie zaangażowana w sprawy syryjskie, już w 2011 roku Paryż wspólnie z Londynem naciskały na Bashara Al-Assada by ten ustąpił. Jesienią 2015 roku przeprowadzono kilka bombardowań obiektów ISIS, ale walkę otwarcie i na szerszą skalę Francja zapowiedziała dopiero po atakach w Paryżu, do odpowiedzialności za które przyznało się Państwo Islamskie. 

Dziś media poifnormowały o zestrzeleniu przez Turków rosyjskiego myśliwca, Siergiej Ławrow zadeklarował, że Moskwa zerwie stosunki wojskowe z Ankarą. Sytuacja się zaostrza a na Bliskim Wschodzie zaczynają być aktywne praktycznie wszystkie liczące się mocarstwa. Czy to już zapowiedź nowej wojny światowej a my mamy do czynienia z nowymi Bałkanami?







środa, 26 sierpnia 2015

Assad dla libańskiej TV: USA są niesłowne, Rosja wiarygodna a Turcja to marionetka.

Zdaniem syryjskiego prezydenta to Izrael stoi za siłami opozycyjnymi walczącymi z rządem na terenie jego kraju, natomiast Stanom Zjednoczonym na rękę jest utrzymywanie chaosu na Bliskim Wschodzie. 



W ostatni poniedziałek libańska telewizja al-Manar przeprowadziła wywiad z prezydentem Basharem al-Assadem, w którym syryjski przywódca odniósł się do sytuacji panującej w jego kraju. Assad stwierdził, że za kryzys w jego państwie odpowiadają podmioty zewnętrzne, których celem jest zarówno obalenie jego władzy jak i destabilizacja Syrii. 

Odniósł się on również do Stanów Zjednoczonych, które jego zdaniem są rozdarte między dwoma istotnymi priorytetami swojej polityki zagranicznej. Z jednej bowiem strony Waszyngton chce walczyc z terroryzmem i nie chce by szerzące go organizacje odniosły sukces, z drugiej jednak strony obecna destabilizacja na Bliskim Wschodzie jest mu na rękę. Turcję sprowadził do roli marionetki, która pomimo ambicji pozostaje niczym innym jak strefą buforową między Bliskim Wschodem a Europą i nie może wykonać żadnych istotnych ruchów bez zgody USA. Samą politykę Stanów Zjednoczonych przedstawił jako nieprzewidywalną i zmienną: "kiedy jeden z wysokich rangą urzędników coś powie, inny w ciągu kilku dni oświadczy coś zgoła przeciwnego, a to co jeden przedstawiciel władz powie podczas porannego przemówienia, zostanie już następnego dnia przeinaczone. To jedna z cech polityki USA - opuszczanie sojuszników, opuszczanie przyjaciół, ciosy w plecy".

Z drugiej strony w korzystnym świetle przedstawił Rosje, która jego zdaniem nigdy nie działała jak Amerykanie - ich oświadczenia są konkretne i wiążące. Na pytania dotyczące Iranu Assad podkreślił, że oba państwa pozostają w sojuszu od 35 lat i trwale się wspierają, podkreślił przy tym, że obecne wzmocnienie pozycji międzynarodowej Iranu wpłynie także na sytuację Syrii, która dzięki temu również zyska zupełnie nowe możliwości manewru. 

W wyniku trwającej od 2011 roku wojny domowej w Syrii zginęło blisko ćwierć miliona osób, ponad 7,2 miliona musiało opuścić swoje miejsce zamieszkania a 4 miliony musiało wyemigrować do sąsiednich krajów, w tym Jordanii i Libanu.

Rosyjski naukowiec twierdzi, że znalazł ślady przedpotopowej cywilizacji

W Rosji istnieje środowisko, które za swoisty cel postawiło sobie znalezienie dowodów, że na terytorium Eurazji istniała niegdyś potężna cywilizacja, która pozostawiła po sobie megalityczne pamiątki. 

fot. Aleksander Kołtypin


Zdaniem doktora Aleksandra Kołtypina znajdujące się w środkowej Turcji długie żłobienia w skale nie są wcale pochodzenia naturalnego, lecz gigantycznymi koleinami, które powstały w wyniku działania niezwykle ciężkich pojazdów. 

Kołtypin jest geologiem, dyrektorem instytutu na jednej z moskiewskich uczelni wyższych, po swojej ostatniej wizycie w Anatolii ogłosił swoją niezwykłą teorię mediom. Stwierdził on, że głębokie bruzdy jakie ciągną się w Turcji nie są rezultatem działań natury, lecz pozostałością po starożytnych drogach, twierdzi, że jakieś pradawne wehikuły poruszały się kołami na miękkiej, być może mokrej glebie i w ten sposób wyżłobiły ślady, które oglądamy po dziś dzień. Ponieważ pojazdy były bardzo ciężkie to też ślady są głębokie. Podobny mechanizm sprawiał, że po dziś dzień możemy natrafić na odciski łap dinozaurów. "Jako geolog mogę z całą pewnością powiedzieć, że około 12-14 milionów lat temu jakieś przedpotopowe pojazdy przemierzały terytorium środkowej Turcji". Jego zdaniem temat ten pozostaje tabu dla współczesnych archeologów, którzy zajmując się podobnym tematem mogliby by szybko zniszczyć swoje kariery naukowe, gdyż ślady jak te podważają panujące powszechnie teorie o powstawaniu cywilizacji.

Nie jest to pierwsza teoria na temat tajemniczych, przedpotopowych cywilizacji, jakei w ostatnim czasie pojawiają się wśród rosyjskich naukowców. Dr Kołtypin utrzymuje, że równie dobrze istoty, które korzystały z tych pojazdów wcale nie musiały być ludźmi. Podobne wersje pojawiają się także w związku z megalitami jakie znaleziono jakiś czas temu na Syberii. Również ich kształ i położenie zdają się przeczyć jakiejkolwiek logice i nie pasują do panujących obecnie teorii na temat historii ludzkości i tego kto żył na Ziemi przed nami. 

czwartek, 18 czerwca 2015

Jaka będzie nadchodząca dekada wg Stratfor? Oto 11 rzeczy, które czekają nas już niedługo


Organizacja Stratfor cieszy się opinią uznanego ośrodka badawczego zajmującego się geopolityką i geostrategią. Ta ulokowana w Teksasie instytucja niejednokrotnie trafnie przewidziała rozwój wydarzeń na świecie, czy tak będzie i tym razem? Poniżej prezentujemy 11 wydarzeń, do których dojdzie już w ciągu najbliższej dekady. Czas pokaże, które okazały się trafne.


Upadek Rosji

Rosja to państwo sterowane centralnie prosto z Moskwy. Jeśli Moskwa nie będzie w stanie utrzymać kontroli nad swoimi prowincjami, wówczas podobnie jak 25 lat temu, dojdzie do odłączania się kolejnych regionów, ich rosnącej autonomii a finalnie ich niepodległości. Na miejscu Federacji Rosyjskiej powstanie szereg mniejszych państw.

„Spodziewamy się, że włądza Moskwy będzie słabła, co doprowadzi do formalnej i nieformalnej fragmentacji Rosji. Niemożliwym jest by Federacja Rosyjska przetrwała w obecnej formie” - piszą w raporcie autorzy Stratforu.

Największy kryzys nadchodzącej dekady

Po upadku władzy centralnej w Federacji Rosyjskiej pojawi się problem z pamiętającym jeszcze czasy sowieckie arsenałem nuklearnym, który ktoś będzie musiał zabezpieczy.ć. Infrastruktura związana z produkcją broni atomowej jest rozsiana na całym obszarze Rosji, w przypadku słabnących wpływów Moskwy istnieje obawa, że część tej infrastruktury a być może nawet niektóre głowice atomowe mogą wpaść w niepowołane ręce – czy to lokalnych, nieprzewidywalnych na dłuższą metę regionalnych przywódców, czy też islamskich terrorystów .

Zdaniem Stratforu zadanie zabezpieczenia tej infrastruktury spocznie na włądzach USA, które są jedynym pańswem które będzie w stanie tego dokonać.

Niemcy w odwrocie

Gospodarka Niemiec zbudowana jest na specyficznym modelu opierającym się w dużym stopniu do innych państw. Produkowane w Niemczech towary są sprzedawcane za granicą, stąd właśnie to Berlin pozostaje jednym z głównych beneficjentów stworzonej na terenie Unii Europejskiej liberalizacji i strefy wolnego handlu. W przypadku dalszego pogarszania się sytuacji gospodarczej w EU, w tym przede wszystkim w strefie euro, Niemcy mogą stanąć w obliczu poważnego kryzysu gospodarczego.

Nowy lider Europy

Czy upadek znaczenia Niemiec oznaczać będzie równocześnie pogorszenie się sytuacji w innych państwach? W niektórych z pewnością, ale jak pisze Stratfor istnieją kraje, które skorzystają na nagłej zmianie sytuacji. Na czele tych państw znajdzie się Polska, która stanie na drodze nowego ekonomicznego wzrostu co wplynie też na wzrost znaczenia Warszawy na arenie międzynarodowej. Stratfor podkreśla nieco inną sytuację demograficzną w Polsce, ale też wagę strategicznego sojuszu z USA, który w obliczu spadającego znaczenia Rosji i Niemiec może przynieść nowe korzyści.

Europa czterech prędkości

Nadchodząca dekada nie przyniesie ponownej integracji mocno nadszarpniętej kryzysem politkoycznej jedności kontynentu europejskiego. De facto Unia Europejska będzie podzielona na co najmniej 4 ośrodki: Europę Zachodnią, Europę Wschodnią, Skandynawię oraz Wyspy Brytyjskie – część z obecnych problemów UE pozostanie wyzwaniami dla nich wszystkich, z niektórymi jednak poszczególne regiony będą musiały sobie radzić same.

Wzrost znaczenia Turcji

Turcja jest jednym z najsilniejszych i najbardziej stabilnych państw muzułmańskich. Tego samego nie można powiedzieć o jej najbliższych sąsiadach – Iraku czy Syrii, które znajdują się obecnie w fazie kompletnego rozkładu. Turcja może spokojnie czekać aż Państwo Islamskie dokończy dzieła zniszczenia reżimu Bashara al-Assada i dopiero wówczas wkroczyć do Syrii z całą swoją militarną potęgą. Obok dość oczywistej pozycji na Bliskim Wschodzie Turcja ma jeszcze jeden kierunek ekspansji, który zdaniem Stratforu odegra w najbliższym czasie wiodącą rolę. Jedną z naturalnych stref wpływu Turcji jest basen Morza Czarnego, wokół którego wciąż jednak mocną pozycję ma Rosja. W obliczu upadku Rosji Turcja z pewnością zdecyduje się wyciągnąć ręce po czarnomorskie terytoria, pytanie, jak daleko zajdzie?

Kłopoty Chin

Analitycy Stratfor od lat podkreślają, że potęga Chin ma charakter pozorny i Państwo Środka niedługo będzie musiało radzić sobie z barierami rozwoju, przede wszystkim nierównomiernym rozkładem wzrostu gospodarczego, który skoncentrował się na wybrzeżu pozostawiając wnętrze kontynentu zacofanym i biednym. 

Japonia nową potęgą morską

Chociaż na Morzu Południowochińskim trwa coś na kształt zimnej wojny między USA i Chinami to jednak zdaniem Stratfor to Japonia stanie się morską potęgą na terenie Azji Wschodniej. Stanie się tak, gdyż Tokio nie ma innego wyboru, jest bowiem uzależnione od importu dóbr zza morza a w obliczu zagrożenia chińską blokadą, będą musieli się bronić rozbudowując swoją flotę. 

Nie będzie wojny o wyspy na Morzu Południowochińskim

Coś co wygląda na zarzewie konfliktu zdaniem Stratforu nigdy go nie wywoła - powód jest prosty, nie warto. 


Nowe "mikro-Chiny"

Problemy Chin sprawią, że produkcja przenosić się będzie gdzie indziej. Nowe stanowiska pracy i nowe bogactwo zaczną powoli przenosić się do takich państw jak:
Meksyk, Nikaragua, Dominikana, Peru, Etiopia, Uganda, Kenia, tanzania, Bangladesz, Myanmar, Sri Lanka, Laos, Wietnam, Kambodża, Filipiny i Indonezja.Ich łączna populacja to w sumie blisko 1,6 miliarda ludzi, co pozwoli zrównoważyć a następnie wręcz zrekompensować spadek produkcji w Chinach.

Ameryka - imperium, które nie będzie się angażować

USA znajdą się w najbardziej komfortowej pozycji na świecie, otoczone stabilnymi państwami, niezależne energetycznie i gospodarczo, ponadto bogatsze o doświadczenia ostatnich 20 lat Stany Zjednoczone wycofają się jako mocarstwo by zająć się własnymi sprawami.



czwartek, 28 maja 2015

Czy Bałkany ponownie staną w ogniu? Kto na tym korzysta?

Na Bałkanach znowu robi się niespokojnie, protesty Albańczyków jakie mają miejsce w Macedonii mogą przyczynić się do poważnej destabilizacji tego państwa, za wszystkim zaś mogą stać tureckie i amerykańskie służby.


Źródłem macedońskich protestów jest próba zatuszowania przez policję zabójstwa młodego człowieka, którego w 2011 roku zabiła ochrona ówczesnego premiera. Historię ujawnili politycy opozycyjnej partii, którą zdaniem zewnętrznych komentatorów wspierają zagraniczne służby.

Destabilizacja Macedonii może być początkiem prób zaprowadzenia chaosu na Bałkanach a być może także próbą wywołania tam kolejnego konfliktu zbrojnego.

Półwysep Bałkański pełni istotną rolę w geopolitycznej grze, w której ścierają się wpływy Rosji, USA, Turcji i Niemiec, do tego dochodzą także działalność albańskiej mafii mającej swoje korzenie w Kosowie. Kontroluje ona ok. 70% niemieckiego i szwajcarskiego rynku narkotykowego (przede wszystkim sprzedaży heroiny), a główny tranzyt z Azji przebiega właśnie przez Bałkany (ok 80% sprzedawanych w Europie narkotyków dociera właśnie tą trasą), przede wszystkim zaś przez Albanię, Kosowo i Macedonię. Zdaniem rosyjskich służb mafia ta nie jest jednak niezależna, lecz pozostaje pod kontrolą tureckiej agencji wywiadowczej MIT (Milli Istikhabat Teshkilati) a dzięki jej poparciu a także specyficznej strukturze organizacyjnej (opartej na systemie klanowym) jest ona bardzo trudna do zinfiltrowania przez policję i jest w tej chwili najsilniejszą organizacją przestępczą w Europie.

Wśród Albańczyków bardzo silną rolę odgrywa mit "Wielkiej Albanii" skupiającej terytoria nie tylko ich obecnego państwa, ale obejmującego też Kosowo, część Macedonii i być może także innych terytoriów. 
 


czwartek, 24 lipca 2014

Afera podsłuchowa w Turcji. Aresztowano...podsłuchujących policjantów

Afera podsłuchowa w Polsce nawet w połowie nie wywołała takiej burzy jak w Turcji. Tamtejsza afera skończyła się walką z internetem a ostatecznie - aresztowaniami.



W rozmowie z synem premier Turcji informował go o "nalotach" policji na domy polityków jego partii i instruował gdzie powinien ukryć należące do rodziny pieniądze. Potem, gdy nagrania ujawniono rozpoczął walkę najpierw z internautami, którzy je udostępniali, następnie zabrał się za blokowanie w całej Turcji Twittera. W końcu podjął radykalniejsze środki i niedawno dokonano masowych aresztowań policjantów zamieszanych w podsłuchiwanie polityków. 

67 policjantów trafiło we wtorek do aresztów, a blisko 100 przedstawiono zarzuty prowadzenia nielegalnych podsłuchów czołowych tureckich polityków z premierem Erdoganem na czele a także sędziów, wojskowych, dziennikarzy czy urzędników państwowych. Jak podał główny prokurator Hadi Salihoglu w wysłanym do mediów oświadczeniu, aresztowani byli członkami tajnej organizacji terrorystycznej zwanej Tevhid-Selam (Armia Al-Quds). 

Jest też druga strona medalu. Chociaż partia Erdogana szła do wyborów z hasłami walki z korupcją, to jednak zdaniem przeciwników tej partii jak żadna poprzednia rozwinęli ten proceder na masową skalę. Na potwierdzenie tej tezy zwracają uwagę na fakt, że wśród aresztowanych znalazł się były szef policji Istambułu odpowiedzialny za przestępstwa finansowe, który prowadził śledztwo w sprawie działań korupcyjnych w najwyższych kręgach władzy, w tym również w najbliższym otoczeniu Erdogana.

Na zakończenie dodajmy, że w Turcji wkrótce odbędą się wybory prezydenckie, a wśród kandydatów znaleźć można również urzędującego premiera. 





- See more at: http://pomocnicy.blogspot.com/2013/04/jak-dodac-informacje-o-ciasteczkach-do.html#sthash.uAMCuvtT.dpuf