Pokazywanie postów oznaczonych etykietą katastrofa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą katastrofa. Pokaż wszystkie posty

środa, 14 kwietnia 2021

Tylko bomba atomowa mogłaby .... uratować Ziemię przed asteroidą



Nowe badanie ujawnia, że ​​nie każda bomba jądrowa może odbijać nadchodzące asteroidy - a różnice nie dotyczą tylko mocy. Wybranie odpowiedniej bomby jest ważne, aby asteroida poleciała w pożądanym kierunku, a kluczem jest energia neutronów.


Teraz wiemy, że Ziemia jest bezpieczna przed asteroidą Apophis przez resztę stulecia , usuwając jedno krótkotrwałe zagrożenie z kosmosu, ale prędzej czy później inna kosmiczna skała może zagrozić planecie. Zaproponowano wiele podejść do radzenia sobie z tym zagrożeniem, ale broń jądrowa jest jak dotąd najskuteczniejszą z proponowanych.

W przypadku gdy asteroida lub kometa znajduje się na kursie kolizyjnym z Ziemią, właściwa reakcja będzie się różnić w zależności od wielu czynników, a przede wszystkim dostępnego czasu. Ci, którzy rozważali ten problem, ogólnie zgodzili się, że przy wystarczającym ostrzeżeniu najlepszym rozwiązaniem jest zmiana orbity asteroidy. „Nawiele lat przed uderzeniem, nawet niewielka zmiana prędkości mogłaby zneutralizować prawdopodobieństwo uderzenia lub przynajmniej mocno je opóźnić, pozwalając na ludziom na przygotowanie się” Air Force Institute of Technology Masters studentów Lansing Horan powiedział w oświadczeniu .
W powszechnej wyobraźni fala uderzeniowa bomby może zrzucić asteroidę z kursu, ale w Acta Astronautica wyjaśniono ważniejszy proces : „Zdetonowanie urządzenia jądrowego nad asteroidą napromieniowuje pewien obszar powierzchni. Znaczna część materiału w pobliżu powierzchni tego obszaru jest prawie natychmiastowo topiona i / lub odparowywana w wyniku szybkiego osadzania się energii z natychmiastowych promieni rentgenowskich, neutronów i promieni gamma. Następnie ta stosunkowo niewielka ilość przegrzanego materiału rozszerza się od asteroidy jako „zdmuchnięcie”, wywołując falę ciśnienia w pozostałej większości korpusu asteroidy. ”

Większość pracy wykonują neutrony, ale bomby uwalniają neutrony o różnej energii, a ich rozkład różni się w zależności od rodzaju eksplozji jądrowej. „Jeśli wejściowa energia do osadzania jest nieprawidłowa, nie powinniśmy mieć większego zaufania do wyjściowego odchylenia asteroidy” - zauważył Horan .

Horan i współautorzy zaczęli porównywać wpływ na sferyczną asteroidę z dwutlenku krzemu o długości 300 metrów (1000 stóp) w poprzek neutronów przy szczytowych energiach określonych bomb termojądrowych i rozszczepialnych, ale przed nimi jeszcze długa droga.
"Ostatecznym celem byłoby określenie optymalnego widma energii neutronów, rozprzestrzeniania się energii wyjściowej neutronów, które oddają swoje energie w najbardziej idealny sposób, aby zmaksymalizować wynikającą z tego zmianę prędkości lub odchylenie” - powiedział Horan . „Ten artykuł ujawnia, że ​​specyficzna energia wyjściowa neutronów może wpływać na wydajność odchylania asteroidy i dlaczego tak się dzieje, służąc jako odskocznia w kierunku większego celu”.

Dobrze, że mamy czas na przygotowanie się, ale prawdopodobnie również dobry pomysł, aby zacząć już teraz.

Jeśli jednak zauważymy zagrożenie w ostatniej chwili, może być konieczne wysadzenie go w sposób ukochany w hollywoodzkich filmach katastroficznych. To sprawia, że ​​martwimy się o setki fragmentów, a nie tylko o jedną potężną skałę, ale Horan powiedział ; „Wcześniejsze prace wykazały, że ponad 99,5% masy pierwotnej asteroidy minęłoby Ziemię”. Może to pozostawić obiekty na tyle duże, aby zniszczyć nadciągające miasto, ale przynajmniej oszczędzić nam wydarzenia kończącego cywilizację.

Modelowana przez Horana asteroida ma około jednej dziesięciotysięcznej masy „zabójcy dinozaurów” . Nawet nienaruszony prawdopodobnie nie spowodowałby masowego wyginięcia, ale uderzenie oceanu i tak uwolniłoby tsunami, których zniszczenia przewyższyłyby jakiekolwiek koszty próby odbicia.


czwartek, 26 kwietnia 2018

Apokaliptyczne widmo - gdy "świat wstrzymuje oddech" cz 1

Apokaliptyczne wizje końca świata stały się inspiracją dla wielu artystów na przestrzeni wieków. Z zapisków i różnych badań niejednokrotnie starano się ustalić, kiedy może dojść do "końca świata". W naszej historii zapisało się kilka bardzo ważnych momentów, o których można powiedzieć że były o krok od wielkiej katastrofy. 



12 sierpnia 1883 roku, meksykański astronom Jose Bonilla zaobserwował bardzo niespotykane i niepokojące zjawisko. W stronę ziemi zbliżało się ponad 400 ciemnych obiektów. Astronom nie był w stanie w pierwszym momencie określić ich wielkości, ponieważ na niebie widoczne były jedynie rozmyte plamy. Nieznane obiekty były fragmentami ponad olbrzymiej komety, wielkością podobnej do tej, która zabiła dinozaury. Jak obecnie określają naukowcy, siła uderzenia odłamków komety porównywalna jest z bomby atomowej. Odłamki miały wielkość od 50 do 4 kilometrów przekroju, i ominęły w niewielkiej odległości Ziemię - między 600 a 8 000 kilometrów. 
Każdy z tych fragmentów miał potencjał wywołania eksplozji podobnej do tej, która miała miejsce w wydarzeniu Tunguska. Ze względu na ilość odłamków i rozproszenie  konsekwencją uderzenia prawdopodobnie byłoby wymarcie życia na Ziemi.

Katastrofa w Tungusku


Do zdarzenia doszło w 1908 roku w Rosji,regionie Syberii. W Ziemię prawdopodobnie uderzyła odłamki planetoida lub kometa, która rozpadła się obok planety. Ze względu na wyludniały region, w którym doszło do zdarzenia, na szczęście nikt nie ucierpiał. Obecnie szacuje się, że wybuch miał siłę tysiąc razy większą od bomby atomowej zrzuconej nad Hiroszimą. Naoczny świadek, który znajdował się w odległości 65 kilometrów od epicentrum uderzenia, opisał wydarzenie: "Niebo rozdzieliło się na dwie części, a ogień pojawił się wysoko nad lasem".


Wszyscy pamiętamy jak w 2012 roku w mediach pojawiały się wzmianki o przepowiedniach Majów, dotyczących końca świata. I chociaż świat przywitały kolejne lata to do apokalipsy mogło dojść naprawdę. W lipcu 2012 roku doszło do niezwykle dużego wyrzutu plazmy ze Słońca. Plazma dotarła do miejsca, w którym Ziemia znajdowała się dosłownie 9 dni wcześniej. 
Gdyby ta masa Słońca uderzyła w samą Ziemię, uszkodzenie sprzętu elektronicznego byłoby katastrofalne. Prawdopodobnie co najmniej dekadę musielibyśmy odbudowywać straty.





wtorek, 26 września 2017

Zagrożenie dla Ziemi na które nie mamy wpływu - Co z polem magnetycznym Ziemi?


Zgodnie z najnowszymi badaniami pole magnetyczne Ziemi, może dosłownie "wyłączyć się". Według naukowców pozycja Południowego bieguna magnetycznego przesunęła się i nie znajduje się dokładnie na Antarktydzie. Północny Biegun Magnetyczny zdaniem naukowców także prawdopodobnie przemieścił się wzdłuż Oceanu Arktycznego.


Zmieniające się pole magnetyczne, czy jego osłabnięcie nie pozostanie bez skutków dla nas. Będziemy świadkami gwałtownych zmian klimatu i prawdopodobnie całkowitej utraty sieci energetycznej - a to najlepsze z możliwych scenariuszy skutków jakie to zjawisko może wywołać. 



Przeprowadzone badania pokazują, że pozycje biegunów magnetycznych zmieniały się stopniowo przez wieki. Deklinacja magnetyczna w danej lokalizacji również ulegała zmianie w czasie. Jesteśmy w stanie prześledzić je dzięki badaniom na mapach historyczne odchylenie magnetyczne. 


Pole magnetyczne chroni naszą planetę przed śmiercionośnymi promieniowaniem słonecznym i jak się okazuje w ostatnich latach jego siła niebezpiecznie osłabiła się. Według raportów Europejskiej Agencji Kosmicznej najsłabsze punkty znajdują się w zachodniej półkuli.




Eksperci nie wiedzą, co dokładnie wywołuje to zjawisko, podejrzewają, że ma to związek z przemieszczaniem się biegunów magnetycznych. W trakcie badań zauważono, że pole magnetyczne dotychczas zmniejszało się w tempie około pięciu procent na stulecie. Jednak nowe badania,wskazują, że pole magnetyczne słabnie w tempie 5 procent na dekadę, co oznacza, że ​​pogarsza się pięciokrotnie szybciej niż wcześniej sądzono. 






Grafika poniżej pokazuje, że mniej więcej od XVII wieku słabnie siła pola magnetycznego.



Najbardziej przerażające jest jednak badanie, które ostrzega, że ​​magnetyczne odwrócenie biegunów może spowodować dosłownie wyginięcie ludzkości. Najważniejsze z badań wskazują na :
  • Odwrócenie pola geomagnetycznego znacznie osłabia ochronę atmosfery,
  • Wiatr słoneczny pobudzi więcej jonów tlenu do ucieczki, gdy pole magnetyczne osłabii się,
  • Związek przyczynowo-skutkowy pomiędzy odwróceniem i wymarciem naszego gatunku powinien być traktowany poważnie,
Co więcej, uważa się, że odwrócenie magnetyczne może być odpowiedzialne za powódź opisywaną w Biblii. Poniższy film wyjaśnia tą teorię.



źródło: ewao.com


poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Tykająca bomba pod powierzchnią ziemi - zagrożenie dla całej ludzkości jest możliwe



Superwulkan Yellowstone znajdujący się w USA spędza sen z powiek wielu naukowcom na świecie. Obecnie prowadzone są dokładne badania monitorujące działalność w kalderze. W obliczu zagrożenia naukowcy z NASA opracowali niezwykle ryzykowny plan ratowania USA w przypadku ewentualnej erupcji. 

W pięknym i niezwykłym Parku Narodowym w Yellowstone znajduje się jedno z największych naturalnych zagrożeń dla ludzkiej cywilizacji. Ogromna komora wypełniona magmą, zwana kalderą jest odpowiedzialna za gejzery i gorące źródła, które definiują obszar.

Brian Wilcox, były członek Rady Konsultacyjnej NASA ds. Obrony Planetarnej , podzielił się raportem na temat naturalnego zagrożenia, które dotychczas nie było komentowane poza agencją. Pierwszy artykuł poruszający ten temat został opublikowany dopiero miesiąc temu w BBC. Raport o którym mowa informuje, że zagrożenie związane z ewentualną erupcją Yellowstone jest o wiele bardziej prawdopodobne niż uderzenia asteroidy czy zagrożenia związanego z uderzeniem komety. 


Obecnie super wulkan emituje od 60 do 70 procent swojego ciepła do atmosfery przez strumień wody, która wpływa do komory magmy przez pęknięcia, podczas gdy reszta ciepła tworzy się jako magma i rozpuszcza się w gazach lotnych. Ciepło i ciśnienie osiągną wysoki próg, co oznacza, że ​​wybuch jest nieunikniony. Naukowcy z NASA uznali fakt, że erupcja super wulkanu pogrąży ziemię w wulkaniczną zimę, niszcząc większość źródeł żywności. Zdaniem ONZ w przypadku takiego kataklizmu , rezerwy żywnościowe wystarczyłyby tylko około 74 dni.

Naukowcy wpadli na pomysł zmniejszenia temperatury w wulkanie, uważając że w ten sposób nigdy nie dojdzie do wybuchu. Aby dokonać 35% spadku temperatury zdaniem naukowców należy zwiększyć ilość wody w super wulkanie. 

NASA opracowała plan, uważają, że najbardziej realnym rozwiązaniem może być wiercenie do 10 km w dół w super wulkanu i pompowanie wody pod wysokim ciśnieniem. Woda powróci w temperaturze około 350 ° C, przez co powoli z dnia na dzień wydzielane będzie ciepło z wulkanu. I chociaż taki projekt byłby szacowany na około 3,46 mld dolarów, to perspektywa ewentualnego wybuchu przekonuje polityków, podatników do dokonania inwestycji. Cała procedura jest wysoce ryzykowna, ponieważ złe obliczenia i wwiercenie się w wulkan może doprowadzić do erupcji której tak bardzo chce się zapobiec. 

źródło zdjecia: nationalparks.org


środa, 26 kwietnia 2017

Tajemnica Trójkąta Bermudzkiego rozwiązana


Trójkąt Bermudzki to obszar na Atlantyku, w rejonie Bermudów, z którym wiąże się wiele legend. Duża ilość niewyjaśnionych katastrof zainspirowała naukowców do szczegółowych badań nad tym regionem. Szacuje się, że w obrębie nieregularnego Trójkąta Bermudzkiego zginęło ponad tysiąc osób, zniszczeniu uległo 75 samolotów, setki statków w przeciągu ostatnich stu lat.


Przez lata uważano, że Diabelski Trójkąt jest swego rodzaju portalem przenoszącym statki i pasażerów w inny wymiar. Pisał o nim nawet Krzysztof Kolumb, wspominając o dziwnych światłach unoszących się w tym regionie nad taflą oceanu. Obecnie naukowcy mają hipotezę, obalającą twierdzenie o "nadprzyrodzonych zjawiskach" prowadzących do katastrofy. 

W trakcie badań zauważono na dnie oceanu szczeliny, z których może wydobywać się sporadycznie metan. Naturalny związek chemiczny w trakcie wypływania na powierzchnię powiększa swoje rozmiary. Ciecz, która powstaje z połączenia wody i metanu ma gęstość znacznie niższą niż woda, przez co statki płynące akurat w momencie erupcji tracą na wyporności i toną. 

Trudniejszym jest wytłumaczenie katastrof lotniczych. Naukowcy podejrzewają, że metan unoszący się konwencjonalnie ku górze miesza się z powietrzem, powstała w tego wyniku mieszanka zakłóca konwekcję pracy samolotu doprowadzając do awarii silników. Dodatkowo duża ilość metanu mogłaby, spowodować wybuch silników lecącego samolotu. Ta teoria jest jednak mało prawdopodobna, choć także brana pod uwagę w trakcie badań nad katastrofami.



czwartek, 3 listopada 2016

Titanic, statek który nigdy nie zatonął.

Titanic, był największym na świecie i najbardziej luksusowym liniowcem rejsowym, któremu nie udało się pokonać nawet jednej, pełnej trasy. 15 kwietnia 1912 roku w trakcie dziewiczego rejsu doszło do zderzenia statku z górą lodową. Na pokładzie przebywało łącznie 2224 pasażerów i członków załogi, w wyniku katastrofy zginęło 1500 osób. 

Czy zderzenie i tragiczny wypadek był kwestią przypadku?




Titanic był jednym z trzech liniowców oceanicznych, budowanych w stoczni Harland and Wolff w Belfaście. Pierwszy statek Olympic został zwodowany na rok przed Titanikiem i szybko w wyniku kolizji spowodował bardzo duże straty dla firmy. Poważne uszkodzenia konstrukcji szacowane były w dziesiątkach tysięcy funtów. Naprawa w całości statku stała się zatem dla właścicieli zupełnie nie opłacalna. Dlatego niektórzy badacze twierdzą, że statek doznał o wiele poważniejszych strat niż zostało to oficjalnie przedstawione. 

Czy firma White Star Line dokonała oszustwa aby ratować się przed finansową ruiną? 


Istnieje teoria mówiąca, że 15 kwietnia o górę lodową nie uderzył Titanic, a Olympic. Według Robina Gardinera, firma dokonała oszustwa polegającego na zamianie obu liniowców. Uczestnicy rejsu dziewiczego 15 kwietnia 1921 roku wsiadali zatem tak naprawdę na wadliwy statek Olympic, podczas gdy Titanic, czekał w dokach ze zmienioną nazwą. Niewielkie szczegóły różniące oba statki umożliwiły prawdopodobne dokonanie oszustwa. Dla firmy White Star Line katastrofa na pełnym oceanie gwarantowała duże odszkodowanie od firmy ubezpieczeniowej, pozwalające na pokrycie strat związanych z pierwszą kolizją Olimpica. 

Teoria o niezatapialności Titanica została spopularyzowana w 1998 roku i dokładnie opisana w książce "Titanic, statek który nigdy nie zatonął" autorstwa Robina Gardinera. 

Czy istnieją dowody potwierdzające tą teorię?

Iluminatory.
Iluminatory to wodoszczelne okna umieszczone w burcie. Zwolennicy tej teorii zwracają uwagę na różnice w ich liczbie w obu liniowcach. Zdjęcia archiwalne obu statków pozwalają na wychwycenie tej różnicy. Autor książki zwraca uwagę, że na jednym z nich widać dokładnie, że Olimpic miał 16 iluminatorów, Titanic 14. Znaleziony wrak na dnie oceanu posiadał 16 iluminatorów. 


Załoga.
Przed uruchomieniem Titanica w kraju odbywały się strajki, Tysiące ludzi strajkowało odmawiając pracy na terenie całego kraju. Pomimo wstrzymania prac w kilku sektorach gospodarki, właściciele Titanica mieli problem ze skompletowaniem załogi. Co bardziej intrygujące, z uczestnictwa w rejsie zrezygnowało kilka wpływowych osób na krótki czas przed jego rozpoczęciem. 

Bezzałogow statek ratunkowy.

Statek SS Kalifornia bez pasażerów opuścił port tego samego dnia co Titanic. Należący do firmy White Star Line, liniowiec na pokładzie oprócz załogi miał przygotowane 3 tysiące koców i prowiant dla takiej samej ilości osób. Z dziennika pokładowego wynikało, że na niedługi czas przed katastrofą statek zatrzymał się w odległości 12 mil od Titanica. Problemy nawigacyjne uniemożliwiły jednak załodze przybycie na czas i pomoc pasażerom tonącego statku. 

Wrak Titanica lub Olimpica został odnaleziony przez Roberta Ballarda w 1985. 

źródło: theunredacted.com

czwartek, 19 maja 2016

Czy terroryście doprowadzili do katastrofy samolotu?

Minister lotnictwa Egiptu wraz z szefem rosyjskich służb bezpieczeństwa i ekspertami podejrzewają, że przyczyną katastrofy lotniczej samolotu airbus A320 był atak terrorystyczny.



Państwo Islamskie w kwestii katastrofy milczy, tak samo inne ugrupowania, stąd niewykluczone, że mogło dojść do katastrofy w wyniku której zginęło sześćdziesiąt sześć osób. Lecący z Paryża do Kairu samolot zniknął z radarów egipskich kontrolerów w momencie gdy opuścił grecką strefę powietrzną. Minister lotnictwa Egiptu Sherif Fathi podważył teorię dotyczącą awarii samolotu i podejrzewa, że był to zaplanowany atak terrorystyczny. Z tym zdaniem zgadza się również dyrektor federalnych służb bezpieczeństwa Rosji Aleksander Bornikov. 

Amerykańska stacja CBS powołując się na anonimowe źródła informowała, że na pokładzie samolotu musiało dojść do wybuchu. Eksperci badający katastrofę samolotu, zwrócili uwagę na bardzo chaotyczny tor lotu niedługi czas przed zniknięciem z radarów. Dodatkowo amerykańskie źródła rządowe informują, że samolot zszedł z wielką prędkością w dół co mogło spowodować jego katastrofę. Prędkość lotu podważa teorię, uszkodzenia maszyny. W przypadku szkodzenia silnika samolot wytracają powoli prędkość, a nie tak jak w tym przypadku ją zwiększają. Sieć CNN jednocześnie powołując się na dwóch urzędników rządu Stanów Zjednoczonych poinformowało, że rząd USA jest przekonany o ataku terrorystycznym. Satelity wywiadowcze ustawione na obserwacje regionu basenu Morza Śródziemnego co prawda nie zarejestrowały wybuchu, ale jest on niewykluczony. 

Służby wywiadowcze Egiptu przeszukują sieć w celu znalezienia jakichkolwiek wzmianek dotyczących prób ataków na lot. Jednocześnie prowadzone są poszukiwania czarnej skrzynki, która ułatwiłaby ustalenie dokładnych przyczyn katastrofy. 

źródło: cbsnews.com

środa, 20 stycznia 2016

Koniunkcja planet: w najbliższym miesiącu zobaczymy 5 planet w jednej linii

Koniunkcje planet od tysięcy lat uznawane były za wydarzenie niezwykłe, wręcz symboliczne, gdyż zawsze pojawieniu się planet w jednej linii towarzyszyły doniosłe a czasem bardzo groźne wydarzenia. Czy tak będzie i tym razem?

image source


Od 20 stycznia do 20 lutego będziemy mieli rzadką okazję obserwować koniunkcję aż 5 ciał niebieskich. W jednej linii ustawią się bowiem Merkury, Wenus, Mars, Jowisz i Saturn. Będzie je można obserwować w godzinach porannych, najlepiej przed świtem. Podobny widok nie zdarza się często i z pewnością warto skorzystać z okazji by je dostrzec, jednak sama koniunkcja jest też okazją do przypomnienia o innym, niezwykle ważnym zjawisku jakim jest Gwiazda Betlejemska. 

Gwiazda Betlejemska mająca symbolizować narodziny Mesjasza była zjawiskiem rzeczywistym i znanym między innymi greckim astronomom. Zdaniem współczesnych badaczy to właśnie te widoczne na wschodnim niebie "gwiazdy" miały symbolizować narodziny kogoś, kogo przeznaczeniem jest wieść niezwykłe życie. Ci zatem dostrzegli Grecy i Trzech Królowie? Widzieli oni ustawione w jednej linii Wenus, Marsa i Jowisza, planetarne trio jednych z najjaśniejszych ciał niebieskich na ziemskim nieboskłonie. To właśnie jego widoczność jest według części astronomów tą prawdziwą Gwiazdą Betlejemską. W ostatnim czasie Gwiazda jest widoczna szczególnie często - ostatnio bardzo wyraźnie można było ją dostrzec 30 czerwca 2015 roku, ponownie w 2023 pojawią się wspólnie Wenus, Mars i Jowisz, czy możemy wówczas spodziewać się kolejnych, niezwykłych wydarzeń? Niewykluczone, zważywszy na obecną sytuację na świecie. 

Obecny, pięcioplanetarny układ będzie widoczny zarówno dla mieszkańców Północnej jak i Południowej półkuli, być może również ta koniunkcja sprawi, że w nadchodzącym miesiącu wydarzy się coś niezwykłego. 

piątek, 23 października 2015

Już dziś w wybrzeża Meksyku uderzy największy huragan w historii!

Meksykowi grozi atak najsilniejszego huraganu jaki zaobserwowano na Zachodniej Półkuli, co gorsza cyklon ma dotrzeć do wybrzeży już dzisiaj!



Gdy jutro rano wstaniemy i włączymy wiadomości mogą do nas dotrzeć przerażające doniesienia na temat ogromnych zniszczeń jakich dokonał na zachodnim wybrzeżu Meksyku huragan Patricia. Jak bowiem podają amerykańskie media już teraz huragan ten uznany został za najpotężniejszy znany cyklon tropikalny kiedykolwiek zarejestrowany na Zachodniej Półkuli, jego prędkość sięgać może nawet 320 km/h. 



Oko cyklonu może w najbliższych godzinach dotrzeć na wybrzeża Meksyku, szczególnie zagrożony jest stan Jalisco, w granicach którego leży drugie co do wielkości miasto Guadalajara a także słynny kurort wypoczynkowy Puerto Vallarta. Również sąsiednie stany są zagrożone, huragan oprócz ogromnej prędkości wyróżnia się także niezwykle niskim ciśnieniem, może on spowodować falę powodziową, która zagrożenie dla wszystkich nadmorskich miejscowości.



Huragan Patricia stanowi fenomen meteorologiczny, pobił już kilka rekordów jeśli chodzi o tropikalne cyklony - charakteryzuje się najwyższą znaną prędkością wiatru, najniższym ciśnieniem, jego siła rośnie również w zatrważającym tempie. Trudno przewidzieć skutki tego uderzenia, służby ratunkowe przygotowują się do akcji, mieszkańcy uciekają lub chowają się w bezpiecznych miejscach, już za kilka godzin Matka Natura po raz kolejny nauczy człowieka pokory.


wtorek, 21 lipca 2015

Co misja Plutona ma wspólnego z pojawieniem się planety X?

Jednym z niewątpliwie największych wydarzeń tego roku stało się opublikowanie po raz pierwszy w historii zdjęć Plutona, do niedawna uznawanego za ostatnią planetę naszego Układu Słonecznego. Jak jednak zwracają uwagę niektórzy internauci misja może mieć także drugie dno i jej celem może być takze sfotografowanie tajemniczej Nibiru. 
 
 


Śledzący ten temat pasjonaci zwracają uwagę na fakt, że w ostatnich latach w czasopismach naukowych pojawiło się kilka artykułów, których autorzy zwracali uwagę na obecność za Plutonem jeszcze innego obiektu. Co prawda nigdy tego w pełni nie potwierdzili, ale niezależnie od siebie wskazywali na anomalie, które świadczyć mogą właśnie o obecności tej tajemniczej planety.

Według krążących po sieci teorii jeszcze w 1988 roku NASA opublikowała raport, w którym opisuje orbitę dziesiątej planety naszego Układu Słonecznego, której okrążenie Słońca zajmuje blisko 1000 lat. Z raportu wynika ponadto, że planeta ta ma bardzo nieregularną orbitę i jej pojawienie zakłóca pola grawitacyjne planet koło których w danym momencie się znajdzie. Świadome tego faktu władze USA rozkazały NASA utajnić ten raport i od tej pory nie ujawniać żadnych informacji na temat Planety X. Zdaniem pasjonatów tej teorii Nibiru w może w nieodległym czasie wywrzeć wpływ również na Ziemię, wskutek czego klimat na naszej planecie może ulec drastycznym zmianom.

Teoria ta, jakkolwiek pasjonująca budzi bardzo poważne wątpliwości, jeśli bowiem faktycznie Planecie X zajmuje około 1000 lat okrążenie Słońca, znaczyłoby to, że ostatnim razem była ona w naszym sąsiedztwie w Średniowieczu a wcześniej w czasach Rzymu i Egiptu. Nawet jednak 3 tysiące lat temu Egipcjanie prowadzili już dokładną obserwację nieba i powinni byli zostawić po tym wydarzeniu jakiekolwiek informacje, podobnie rzecz powinna się mieć z Rzymianami i obywatelami średniowiecznego Christianitas. Czy żaden mnich nie zapisał ani słowa na temat tak niezwykłego wydarzenia? I co najistotniejsze, nasza historia nie zna żadnego opisu globalnego kataklizmu, który by nastąpił w ciągu ostatnich 2-3 tysięcy lat. Ostatnim takim wydarzeniem był mityczny już Potop, który jednak szacuje się, miał miejsce 8-12 tysięcy lat temu. W czym więc Nibiru nam zagraża?



wtorek, 10 lutego 2015

Ogromny wzrost zachorować na raka w rejonie Fukushima. Szacuje się, że liczba wzrosła aż o 6000%!

Czy ktoś pamięta jeszcze co stało się w Fukushimie? Czy pomimo upływu czasu sytuacja została opanowana i okolice elektrowni są już bezpieczne? Rząd japoński twierdzi, że tak, jednak zdaniem autorów szokującego reportażu fakty przeczą temu co mówią władze.


 



Rejon Fuskuhimny jest skażony w ogromnym stopniu i pomimo prób zatuszowania sprawy ze strony rządu osoby takie jak Chieko Shiina ujawniają kolejne szokujące informacje o stanie zdrowia osób żyjących w pobliżu uszkodzonej elektrowni.


Według relacji pracującej dla Fukushima Collaborateive Clinic Shiimy w ostatnich latach możemy mówić wręcz o eksplozji zachorowań na raka, białaczkę, ogromną ilość ataków serca oraz wiele innych powikłań. Szacuje się, że tylko w najbliższej okolicy uszkodzonego reaktora liczba odnotowanych schorzeń wzrosła aż o 6000%.

Równocześnie w mediach panuje kompletna cisza na temat faktycznych skutków katastrofy, sami Japończycy twierdzą, że sprawa jest tuszowana przez rząd premiera Abe, który ma się obawiać konsekwencji ujawnienia faktów na temat skali zniszczeń jakich dokonało uszkodzenie elektrowni.

Cały reportaż na temat aktualnej sytuacji w okolicach elektrowni można obejrzeć poniżej:



środa, 26 listopada 2014

Czy doszło kiedyś do "zderzenia wszechświatów"?

 Dwójka badaczy postanowiła zweryfikować jedną z najbardziej sensacyjnych hipotez świata nauki - czy istnieje więcej niż jeden kosmos i czy w przeszłości mogło dojść do ich zderzenia.


http://d.ibtimes.co.uk

 
Mówiąc o wszechświecie myślimy o jednym, niepowtarzalnym zbiorze tego co fizycznie istnieje, a więc czasu, przestrzeni, wszystkich form materii i energii, w końcu praw fizyki i jej stałych. Co jeśli istnieje bądź istniał wszechświat z odmiennymi prawami, z odrębnym czasem i przestrzenią i innymi formami istnienia. Co jeśli doszło kiedyś do wielkiego zdrzenia między naszym a tym obcym wszechświatem?

Hiranya Peiris i Matt Johnson zaczęli pracować nad zbadaniem tego jak ewoluują galaktyki dochodząc do niezwykłych wniosków. Ogłosili oni, że wszechświatów może być wiele a w początkowej fazie ich powstawania przypominało to nieco gotującą się ciecz, która co jakiś czas wypuszczała wielkie bąble innych wszechświatów z odmiennymi czasami i prawami fizyki. Zdarzało się też, że niedługo po Wielkim Wybuchu doszło do gwałtownego rozprzestrzenienia się wielu kosmosów, które musiały w pewnych momentach ze sobą się zderzać. Jeśli dochodziło do kolizji tych wszechświatów, wówczas musiałoby pozostawić po sobie jakikolwiek ślad.

Chcąc znaleźć odpowiedź na to pytanie Peiris i Johnson pracują na danych uzyskanych z teleskopu Plancka, który służy do opracowywania mapy mikrofalowego tła kosmicznego, czyli promieniowania reliktowego z okresu Wielkiego Wybuchu. Dowód na to, że do podobnej kolizji faktycznie doszło byłby równocześnie dowodem na istnienie większej ilości kosmosów.

Co jeśli faktycznie uda się dowieść ich istnienie? Niestety jak przyznaje Peiris nie ma możliwości badać innych kosmosów, są one dziś dla nas tak odległe, że nie dysponujemy ani technologią ani narzędziami, które pozwoliłyby do nich dotrzeć. Kto wie jednak co będzie jutro?



piątek, 20 czerwca 2014

Największy aktywny wulkan na świecie budzi się po trzydziestu latach drzemki


Pracujący w pobliżu leżącego na Hawajach wulkanu Mauna Loa sejsmolodzy ogłosili niedawno, że w w ciągu ostatnich trzynastu miesięcy dostrzegli oni znaczący wzrost aktywności sejsmicznej w jego okolicy.


Według doniesień magazynu WIRED w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy zaobserwowano łącznie cztery serie trzęsień ziemi, które dowodzić mają, głęboko w kraterze mają miejsce ruchy magmy. Do wszystkich wstrząsów doszło na północno zachodniej stronie wulkanu na głębokości ok. 10-14 kilometrów, dość blisko wyrwy w płycie tektonicznej.

Manu Loa jest największym wulkanem na archipelagu Hawajów a także największym aktywnym wulkanem na Ziemi którego krater znajduje się ponad powierzchnią morza. Wyprzedza go jedynie również leżący na Pacyfiku 1600 km od wybrzeży Japonii, wygasły już Masyw Tamu. Po raz ostatni Manu Loa wybuchł w roku 1984.

Czy należy się obawiać erupcji tak potężnego wulkanu?

Jeśli Manu Loa by wybuchł mogło by to mieć poważne konsekwencje na całej powierzchni Ziemi, wpływając na klimat na niewyobrażalną skalę. Póki co jednak sejsmologowie zapewniają, że do ewentualnego wybuchu wciąż nam daleko, nie dostrzeżono bowiem żadnych oznak prawdziwej erupcji , czyli przede wszystkim wzrostu emisji dwutlenku siarki i dwutlenku węgla, które są głównymi wskaźnikami świadczącymi o stopniu aktywności wulkanów. 

Obudzenie się tego ogromnego wulkanu nie jest być może niczym niezwykłym, jednakże fakt, że naukowcy dostrzegli tą aktywność dokładnie w momencie gdy na całej Ziemi obserwuje się ogromną ilość niepokojących zjawisk (tsunami, dziwne dźwięki spod ziemi, trzęsienia ziemi, ryby głębinowe wyławiane przez rybaków). Czy mamy do czynienia tylko ze zbiegiem okoliczności?



czwartek, 5 czerwca 2014

Tajemnicze istoty z głębin znajdowane na brzegu. Co się dzieje?

W ostatnim czasie w różnych częściach świata wyłowiono wiele, niezwykle rzadkich okazów ryb żyjących w morskich głębinach. Póki co nie udało się ustalić przyczyny zjawiska.

fot. SOTT.net


Żyją w głębokich czeluściach oceanów, gdzie w ogóle nie dociera światło słoneczne a ludzie zapuszczają się tylko okazjonalnie. Często widzimy ich zdjęcia i ciężko nam uwierzyć, że podobne istoty w ogóle są na Ziemi. Co jednak, gdy istoty z głębi oceanów nagle zostaną wyłowione na plaży i dzieje się to częściej niż dotychczas?

Jak donosi Anna Martin na portalu Sign of Times w ostatnim czasie zaobserwowano wiele gatunków ryb, które rzadko są widywane tak blisko powierzchni:

  • 1 maja u wybrzeży rzeki Connecticut złowiono długi na 7 stóp okaz jesiotra,
  • 3 maja w pobliżu Florydy złowiono niezwykle rzadki okaz mitsukuriny (rekina-chochlika),
  • 4 maja na południowoafrykańskiej plaży znaleziono niezidentyfikowany póki co gatunek ryby o ogromnych zębach, podejrzewa się, że może to być rodzaj mutanta,
  • 4 maja w pobliżu Indii rybak złowił Rhinochimaerę, żywą skamielinę na co dzień żyjącą na dużych głębokościach, 
Rhinochimaera/ fot. SOTT.net

  • 8 maja w Japonii znaleziono okaz rekina wielkogębowego, w historii tego kraju udało się trafić jedynie na 13 okazów tego gatunku,
  • 16 maja u wybrzeży Karoliny Północnej złowiono niezwykle rzadki okaz ryby z gatunku żaglonowatych,
  • 16 maja na plaży w południowo-zachodniej Walii trafiono na ogromny okaz meduzy, która w ogóle nie występuje na tym obszarze,
  • 17 maja niedaleko Pensacoli na Florydzie znaleziono nie zidentyfikowany do tej pory okaz wielkiej ryby o "prehistorycznym wyglądzie", 
fot. SOTT.net


Na tym jednak nie koniec, wiosną tego roku zarejestrowano również wiele innych, nienaturalnych zachowań wśród zwierząt morskich. Przykładowo w USA, u wybrzeży Pacyfiku znaleziono stado ponad 650 lwów morskich, wykończonych i odwodnionych, podobne wydarzenie miało miejsce w styczniu bieżącego roku. Jedną z teorii tłumaczących to zjawisko jest spadek populacji sardynek, którymi żywią się zwierzęta.

Z kolei u wybrzeży Japonii wielokrotnie widziano ostatnio wstęgora królewskiego, rybę będącą najprawdopodobniej jednym ze źródeł legend o wężach morskich. Żyje głęboko pod wodą, najczęściej od 20 do nawet 200m pod powierzchnią i bardzo rzadko zdarza mu się wypłynąć. Według wierzeń Japończyków jego pojawienie się wróży kataklizm, aż kilkanaście ryb tego gatunku morze wyrzuciło na brzeg po trzęsieniu ziemi w 2011 roku. Ostatnio dwie sztuki znaleziono również w Kalifornii, oba były zdrowe a na ich ciałach brak było jakichkolwiek obrażeń.

Co to wszystko oznacza?

W ostatnich latach mieliśmy wiele poważnych kataklizmów związanych z morzem, regularnie pojawiają się huragany, w Zatoce Meksykańskiej doszło do ogromnego wycieku ropy, a w Japonii miała miejsce katastrofa w Fukushimie. Jak jednak wytłumaczyć obecność na powierzchni zwierząt, które zazwyczaj przebywają na ogromnych głębokościach? Co dzieje się w pobliżu dna morskiego? Póki co brak jednoznacznej odpowiedzi.

środa, 14 maja 2014

FP: Amerykańska armia ma plan działania na wypadek apokalipsy zombie!

Przezorny zawsze ubezpieczony i przygotowany na najgorsze. Najwyraźniej z resztą nie tylko najgorsze, ale też nierealne (?). Jak podaje bowiem w dzisiejszym ekskluzywnym materiale magazyn Foreign Policy, amerykańskie ministerstwo obrony wśród swoich planów kryzysowych ma również scenariusz działania w razie... apokalipsy zombie. 

fot. eujene/flickr
Plan do jakiego dotarli dziennikarze FP nosi kryptonim "CONOP 8888", zawiera on dokładny scenariusz działania dla wojskowych, których zadaniem ma być ochrona przed hordami zombie wciąż nie zakażonych ludzi. Jak podaje skrótowe podsumowanie planu "Dowództwo Strategiczne (Strategic Command) będzie przygotowane do zabezpieczenia ludzkiego życia i podjęcia działań wspierających każdą populację ludzi - w tym tradycyjnych przeciwników."

To nie dowcip!

Plan istnieje naprawdę i został opracowany ponad 3 lata temu, na wniosek samych pracowników Strategic Command, którzy potrzebowali skutecznego planu zapewnienia ochrony cywilnej ludności. Wybrano apokalipsę zombie ze względu na fakt, że podobne wydarzenie z pewnością nie wydarzy się w rzeczywistości i nikt nie pomyli go z prawdziwym planem. Dzięki temu studenci mogą zapoznać się ze sposobem działania wojska oraz planami i dokumentami jakie zwykle przygotowywane są na kryzysową sytuację. 

Scenariusz zakłada, że żywe trupy mogą być różnego rodzaju i pochodzenia, trafiają się więc zombie z kosmosu, zombie stworzone przez szalonych bio-inżynierów (tak jak w serii Resident Evil) a także zwykłych ludzi, którzy w wyniku jakiegoś rodzaju wirusa zmieniają się w krwiożerczych nieumarłych.

Skądkolwiek by zatem zombie nie zaatakowały możemy być pewni, że w Stanach Zjednoczonych będą na to przygotowani. Tłumaczyłoby to z resztą popularność różnego rodzaju zestawów do walki z nieumarłymi, które w internecie stały się prawdziwym hitem. 



źródło: Foreign Policy

środa, 7 maja 2014

Wielka eksplozja w mieście Qazvin w Iranie! Czy był to tylko wypadek?

Jednym z przemysłowych miast na północy Iranu wstrząsnęła wczoraj ogromna eksplozja. Trwają walki z rozprzestrzeniającym się ogniem, sprzeczne są również doniesienia co do liczby ofiar.

fot. Jon Sullivan/Wikipedia

Jak podają źródła irańskie i izraelskie do eksplozji doszło we wtorek wieczorem w okolicy liczącego ponad milion mieszkańców miasta Qazvin. Służby ratunkowe wciąż próbują opanować żywioł, sprzeczne są jednak informacje na temat liczby ofiar - gubernator Saeed Mirhaba twierdzi, że nikt nie zginął podczas wybuchu, jednak źródła bardziej niezależne, takie jak agencja FARS donoszą, że liczba ofiar może przekraczać 50 osób.

Qazvin to starożytne miasto będące niegdyś stolicą Persji. Leży ono niedaleko Morza Kaspijskiego około 120 kilometrów na zachód od Teheranu. W Qazvin mieści się Shahid Raja'i jedna z największych elektrowni w Iranie, która generuje blisko 7% energii elektrycznej zużywanej w kraju. W 2009 o mieście zrobiło się głośno ze względu na doniesienia, że w jego okolicy mieści się podziemny  kompleks Behjatabad-Abyek, w którym prowadzone są prace mające na celu wzbogacenie uranu. 

Nieznane są również przyczyny eksplozji. Źródła izraelskie podają, że mogło dojść do zapalenia magazynu drewna i paliwa, które znajdują się w okolicy. Interesujące jest przy tym fakt, że zaledwie dzień wcześniej do Iranu przyleciała specjalna komisja Międzynarodowej Agencji Atomowej mająca dokonać inspekcji jednej z kopalń uranu w środkowej części kraju. 
 
źródło: Google Maps



wtorek, 8 kwietnia 2014

Zwierzęta masowo uciekają z parku Yellowstone. Co się dzieje?

Panika w sieci w związku z informacjami napływającymi z okolic Parku Yellowstone. Za jej wybuchem stoją filmy pokazujące ucieczkę zwierząt żyjących w tym najstarszym na świecie parku narodowym. Mówi się o zagrożeniu wybuchem wulkanu...


Około 20 marca na portalu YouTube opublikowany został film nagrany z wnętrza samochodu przejeżdżającego przez park Yellowstone. Widać na nim duże stado bizonów biegnące po asfaltowej drodze, jak twierdzi autor, w kierunku przeciwnym do centrum parku. Zwierzęta nie wyglądają jakby znalazły się tam przypadkowo i spokojnie szukały pożywienia, zdają się przed czymś uciekać.

Film wkrótce został dostrzeżony przez internautów i wkrótce rozprzestrzenił się po sieci. Wiadomość o uciekającej zwierzynie szybko stała się źródłem różnych teorii próbujących wyjaśnić co mogło je spowodować. Największą popularność zdobyła ta, która mówi, że bizony zachowują się podobnie jak inne zwierzęta instynktownie wyczuwające zagrożenie - w tym przypadku może być to wybuch wulkanu, który znajduje się na terenie parku Yellowstone. Przypomnijmy - w zeszłym roku do wiadomości publicznej podano doniesienia geologów twierdzących, że wulkan ten jest 2,5 raza większy niż dotychczas myślano. Jego ostatnia wielka erupcja miała miejsce ponad 600 tysięcy lat temu, ale teren wokół niego wciąż pozostaje aktywny sejsmicznie.

Powyższa informacja wygląda jednak na kolejną panikę wywołaną nieprawdziwą bądź mocno naciągniętą historią i teorią. Przede wszystkim od publikacji filmu z biegnącymi bizonami minęło już ponad 3 tygodnie, w Yellowstone jednak wciąż cisza. Co więcej przyczyną, dla której bizony tak biegły było po prostu nadejście wiosny co sprawia, że te zwierzęta dość często zachowują się nieco inaczej niż zwykle. W razie potrzeby ogromne ilości geologów i sejsmografów wciąż pracuje w okolicach parku Yellowstone i w razie potrzeby zapewne przynajmniej kilku z nich z pewnością nie omieszkałoby o tym poinformować internautów.



czwartek, 30 stycznia 2014

Globalne ocieplenie? Rok 2013 był jednym z najcieplejszych w historii!

fot. NCDC
W roku 2013 mieliśmy do czynienia z ogromną ilością anomalii pogodowych, a w wielu miejscach miała miejsce susza. Czy faktycznie globalne ocieplenie to mit?

Co więc możemy dowiedzieć się z powyższego raportu? Przede wszystkim od 1880 roku tylko cztery lata były cieplejsze niz rok 2013, ostatni taki gorący rok miał miejsce równo 40 lat temu, w 1973. Ciekawsze jest jedna co innego, otóż cały XXI wiek jest znacznie cieplejszy niż wcześniej, w okresie 2000-2013 mieliśmy średnio najwyższe temperatury od 134 lat (od kiedy regularnie prowadzone są pomiary). Na tym jednak nie koniec, zobaczmy do jakich pogodowych anomalii doszło w zeszłym roku:

  • Norwegia - był to drugi najwilgotniejszy rok od ponad 100 lat,
  • Wielka Brytania - to był bardzo zimny rok, dla Zjednoczonego Królestwa, podobna pokrywa śniegu była ostatni raz w 1979, natomiast średnie temperatury były najniższe od blisko 50 lat,
  • Hiszpania - największe opady deszczu w marcu od 1947 roku,
  • Rosja - szósty najcieplejszy rok z rzędu, są to również najcieplejsze lata odkąd prowadzone są pomiary (1900), poza tym na Dalekim Wschodzie, przy granicy z Chinami aż 140 rosyjskich miast ucierpiało z powodu największych od 120 lat powodzi,
  • Korea i Japonia odnotowały najcieplejsze lato w historii,
  • Izrael - w grudniu spadło tam między 30 a 50 cm śniegu, 
  • w Ghanie zanotowano najwyższą temperaturę w historii,
  • zasięg lodowca na Antarktydzie i w Arktyce był jednym z najniższych od 1979 roku,
  •  na Alasce odnotowane jedne z najwyższych opadów w historii stanu,
  • w czerwcu w Kanadzie doszło do jednej z największych klęsk powodziowych w historii kraju, 
  • susza dopadła Kalifornię, gdzie zanotowano najniższy poziom opadów odkąd w tym stanie prowadzi się pomiary,
  • w Meksyku dwukrotnie zmagano się z huraganami, do tego doszły jeszcze intensywne deszcze,
  • w Brazyli opady deszczów były lokalnie najniższe od pół wieku, z kolei w innych rejonach doszło do wylewu rzek i powodzi,
  • na całym świecie zanotowano 41 tajfunów i cyklonów, 


Źródło: NCDC



piątek, 3 stycznia 2014

Jak działa HAARP - przegląd najwazniejszych materiałów

HAARP, czyli High Frequency Active Auroral Research Program, broń będąca w posiadaniu i do dyspozycji wyłącznie USA. 

 Tworzone przez nią pole elektromagnetyczne może być nakierowane zarówno w ziemię, wywołując drgania płyt tektonicznych, czego skutkiem jest wspomniane wcześniej trzęsienie ziemi jak i w niebo powodując nagłe tworzenie się chmur, zmiany pogody, które mogą prowadzić nawet do wywołania tornada. Zdaniem osób śledzących to „alternatywne” zastosowanie HAARP huragan „Katrina”, który zrównał z ziemią praktycznie cały Nowy Orlean, był wywołany właśnie przez tą niezwykłą broń.

Stacja HAARP mieści się w samym sercu Alaski, a w najbliższym sąsiedztwie ma jedynie małe miasteczko. Oficjalnie funkcjonuje jako stacja badawcza zajmująca się wpływem pól elektromagnetycznych na pogodę, naukowcy z nią związani mogą poszczycić się ogromną ilością publikacji naukowych poświęconych temu zjawisku, a nawet wywołaniem sztucznej zorzy polarnej.

Zobaczcie przegląd najważniejszych materiałów poświęconych tej broni. Czy w Waszym przekonaniu ona faktycznie istnieje czy mamy do czynienia z kolejną pustą sensacją? 






Polscy naukowcy o HAARP:




czwartek, 21 listopada 2013

Świat bez antybiotyków - czy sobie poradzimy?

Nie minęło jeszcze sto lat od czasu (1928) gdy Alexander Fleming zauważył, że pewien rodzaj pleśni wpływa hamująco na rozwój kultur bakterii i na podstawie tej obserwacji dał początek jednemu z najbardziej rewolucyjnych odkryć XX wieku - antybiotykom. W dzisiejszym świecie antybiotyki są tak powszechne, że trudno sobie wyobrazić jak wyglądałby świat gdybyśmy nie mieli ich do dyspozycji.
Biology101.org/Flickr

Jak informuje magazyn WIRED powołując się na New Zealand Herald w tym odosobnionym od reszty świata wyspiarskim kraju miał niedawno miejsce przypadek zachorowania na chorobę, której przyczyną był szczep bakterii zupełnie odporny na działanie jakichkolwiek antybiotyków. W efekcie pacjent zmarł a lekarze nie wiedzą jak poradzić sobie w przypadku ewentualnych, kolejnych zachorowań. Obawy te stają się coraz bardziej powszechne, zauważają je między innymi wysocy rangą pracownicy Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). Przykładowo dr Margaret Chan z WHO stwierdziła, że nastanie ery post-antybiotykowej oznaczać będzie koniec znanej nam medycyny. Tak powszechne choroby jak ból gardła czy zadrapane przez dziecko kolano mogą znów stać się zabójcze.

Jaka była cena wykorzystania antybiotyków?

W 1945 roku w chwili otrzymania nagrody Nobla w medycynie Alexander Fleming powiedział:

"Nie jest wielkim wyzwaniem stworzenie w warunkach laboratoryjnych mikrobów odpornych na penicylinę, wystarczy wystawić je na działanie dawek zbyt słabych by mogły je zabić... Istnieje niebezpieczeństwo, że nieświadomy człowiek bardzo łatwo przedawkuje i sprawi, że znajdujące się w jego ciele mikroby staną się odporne na działanie lekarstwa."


Fleming był całkowicie świadom, że wcześniej czy później powstaną szczepy zupełnie odporne na działanie jego lekarstwa, a każdy źle przepisany antybiotyk zabije co prawda słabsze rodzaje bakterii, ale może również sprawić, że te silniejsze nabiorą odporności. Nie bez znaczenia pozostaje również fakt, że już teraz (przynajmniej w USA) 80% zwierząt hodowlanych wspomagana jest antybiotykami. Czy pozostaje nam czekać na wyrok? A może są środki zaradcze?


źródło: WIRED/MEDIUM.com

- See more at: http://pomocnicy.blogspot.com/2013/04/jak-dodac-informacje-o-ciasteczkach-do.html#sthash.uAMCuvtT.dpuf