Rak jest rzekomo nieuleczalny, jakiekolwiek wyleczenie z tej choroby ma być praktycznie niemożliwe - tak brzmi oficjalna wykładnia. Poza jednak głównym przekazem mediów i koncernów farmaceutycznych istnieją także osoby jak Stanisław Burzyński.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koncerny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koncerny. Pokaż wszystkie posty
sobota, 2 maja 2015
wtorek, 27 maja 2014
Wojny o ropę mogą być niczym w porównaniu z mogącymi nadejść wojnami o wodę!
Woda stała się cennym zasobem, o który państwa i wielkie światowe koncerny toczą nieustanne spory. Już wkrótce jednak mogą się one zakończyć wybuchami kolejnych wojen.
W przypadku polityki kontrolowania źródeł ropy naftowej na świecie zwykło się mówić o swoistym petroimperializmie takich państw jak USA czy Chiny. Na horyzoncie pojawia się jednak nowy problem - wraz z rosnącą ilością mieszkańców, zanieczyszczeniem środowiska, zmianami klimatycznymi i urbanizacją na Ziemi jednym z najcenniejszych zasobów może się okazać woda pitna. Już teraz znaczna część mieszkańców naszej planety ma problem z dotarciem do zasobów czystej wody, która byłaby w stanie zapewnić im przeżycie i godne warunki sanitarne.
Krąży już nawet opinia, że w XXI wieku woda będzie tym, czym była ropa dla wieku XX i węgiel dla wieku XIX. W dzisiejszych czasach możemy z resztą znaleźć już na świecie regiony, gdzie czysta woda pitna jest droższa od ropy. Potwierdzają to analitycy CIA, którzy już w 2003 ukuli specjalne pojęcie "broni hydrologicznej" (hydrological warfare), czyli wykorzystania rzek, jezior i innych zbiorników wodnych do celów wojskowych. Woda stać się może jednym ze strategicznych zasobów poszczególnych państw i stanowić także cel ataków z zewnątrz. Można przyjąć, że rozumiał do Muammar Kaddafi, który dążył do budowy sieci połączeń głównych libijskich miast z podziemnymi zbiornikami wodnymi, które znajdowały się pod pustynią.
Woda staje się również okazją do zawarcia intratnych kontraktów, przykładowo 17 kwietnia 2003 roku w Iraku, firma Bechtel z USA podpisała wartą 100 miliardów dolarów umowę na pozyskiwanie, przetwarzanie i dystrybucję wody pitnej na terenie całego państwa. Był to największy kontrakt na odbudowę jaki podpisano w Iraku.
Woda powoli zaczyna być źródłem napięć między państwami a już wkrótce może to się przerodzić w poważny konflikt zbrojny. Za przykład niech posłuży słynna rzeka Nil, która przepływa przez kilka afrykańskich terytoriów. Od pewnego czasu pomiędzy Egiptem a Etiopią dochodzi do sporów związanych z budową na tej rzece tamy, która zdaniem władz w Kairze może doprowadzić do znacznego zmniejszenia się ilości wody jaka płynie Nilem.
Wkrótce na blogu ukaże się również tekst na temat zagrożeń dla Polski, czy Waszym zdaniem jesteśmy bezpieczni pod względem zapasów wody?
Krąży już nawet opinia, że w XXI wieku woda będzie tym, czym była ropa dla wieku XX i węgiel dla wieku XIX. W dzisiejszych czasach możemy z resztą znaleźć już na świecie regiony, gdzie czysta woda pitna jest droższa od ropy. Potwierdzają to analitycy CIA, którzy już w 2003 ukuli specjalne pojęcie "broni hydrologicznej" (hydrological warfare), czyli wykorzystania rzek, jezior i innych zbiorników wodnych do celów wojskowych. Woda stać się może jednym ze strategicznych zasobów poszczególnych państw i stanowić także cel ataków z zewnątrz. Można przyjąć, że rozumiał do Muammar Kaddafi, który dążył do budowy sieci połączeń głównych libijskich miast z podziemnymi zbiornikami wodnymi, które znajdowały się pod pustynią.
Woda staje się również okazją do zawarcia intratnych kontraktów, przykładowo 17 kwietnia 2003 roku w Iraku, firma Bechtel z USA podpisała wartą 100 miliardów dolarów umowę na pozyskiwanie, przetwarzanie i dystrybucję wody pitnej na terenie całego państwa. Był to największy kontrakt na odbudowę jaki podpisano w Iraku.
Woda powoli zaczyna być źródłem napięć między państwami a już wkrótce może to się przerodzić w poważny konflikt zbrojny. Za przykład niech posłuży słynna rzeka Nil, która przepływa przez kilka afrykańskich terytoriów. Od pewnego czasu pomiędzy Egiptem a Etiopią dochodzi do sporów związanych z budową na tej rzece tamy, która zdaniem władz w Kairze może doprowadzić do znacznego zmniejszenia się ilości wody jaka płynie Nilem.
Wkrótce na blogu ukaże się również tekst na temat zagrożeń dla Polski, czy Waszym zdaniem jesteśmy bezpieczni pod względem zapasów wody?
środa, 18 grudnia 2013
Gdzie są bazy USA? Sprawdź na Google Maps!
![]() |
| fot. Google Maps |
Za pomocą Google Maps internauci są w stanie zobaczyć jak wygląda wiele, do tej pory tajnych obiektów wojskowych. Ale uwaga, nie wszystkich!
Nikomu nie trzeba przedstawiać aplikacji Google Maps - to świetne narzędzie, które zapewne nie jedną osobę uratowało z opresji gdy nie mógł znaleźć drogi lub po prostu chciał wirtualnym palcem pobłądzić po mapie. Jednak Mapy Google to również narzędzie, które może być wykorzystywane do pozyskiwania cennych informacji o danym terytorium i to bez ruszania się z wygodnego fotela. Dzięki widokowi z satelity zobaczyć możemy wiele, ale z pewnością nie ujrzymy co znajduje się na terenie kilku amerykańskich baz wojskowych.
Jeden z internautów, Trevor Paglen zdecydował się na wykorzystanie Google Maps i stworzenie satelitarnych widoków oraz rozmieszczenia wszystkich baz wojskowych na Ziemi. Udało mu się odnaleźć 650 z nich, ale 6 z nich pozostaje zupełnie niewidocznych. Ktoś zadbał by ich widok był zamazany i przez to niedostępny dla ciekawskich oczu. Jedną z nich jest mieszcząca się na terytorium Holandii baza sił powietrznych Volkel - na prośbę wojska zarówno Google jak i Microsoft (na swojej analogicznej wyszukiwarce Bing) zamazały całe zdjęcie obiektu:
Informacje zawarte na mapach Google były już wykorzystywane przez grupy terrorystyczne - tak stało się na przykład podczas zamachów jakie miały miejsce w Indiach w 2008 roku (zginęły wówczas 164 osoby). Terroryści czerpali wówczas wiedzę na temat lokalizacji, w której przeprowadzony zostanie zamach, ze zdjęć satelitarnych dostępnych powszechnie na aplikacji internetowego giganta.
Nikomu nie trzeba przedstawiać aplikacji Google Maps - to świetne narzędzie, które zapewne nie jedną osobę uratowało z opresji gdy nie mógł znaleźć drogi lub po prostu chciał wirtualnym palcem pobłądzić po mapie. Jednak Mapy Google to również narzędzie, które może być wykorzystywane do pozyskiwania cennych informacji o danym terytorium i to bez ruszania się z wygodnego fotela. Dzięki widokowi z satelity zobaczyć możemy wiele, ale z pewnością nie ujrzymy co znajduje się na terenie kilku amerykańskich baz wojskowych.
Jeden z internautów, Trevor Paglen zdecydował się na wykorzystanie Google Maps i stworzenie satelitarnych widoków oraz rozmieszczenia wszystkich baz wojskowych na Ziemi. Udało mu się odnaleźć 650 z nich, ale 6 z nich pozostaje zupełnie niewidocznych. Ktoś zadbał by ich widok był zamazany i przez to niedostępny dla ciekawskich oczu. Jedną z nich jest mieszcząca się na terytorium Holandii baza sił powietrznych Volkel - na prośbę wojska zarówno Google jak i Microsoft (na swojej analogicznej wyszukiwarce Bing) zamazały całe zdjęcie obiektu:
![]() |
| fot. Google Maps |
Informacje zawarte na mapach Google były już wykorzystywane przez grupy terrorystyczne - tak stało się na przykład podczas zamachów jakie miały miejsce w Indiach w 2008 roku (zginęły wówczas 164 osoby). Terroryści czerpali wówczas wiedzę na temat lokalizacji, w której przeprowadzony zostanie zamach, ze zdjęć satelitarnych dostępnych powszechnie na aplikacji internetowego giganta.
środa, 2 października 2013
Wielki wyciek ropy - morze zanieczyszczone bardziej niż myślano
Koncern naftowy BP został oskarżony o zaniżanie liczby baryłek ropy jakie dostały się do Zatoki Meksykańskiej podczas słynnego wycieku jaki miał miejsce w 2010 roku.
![]() |
| plama ropy widziana z kosmosu/fot. WikiCommons |
Wyciek ropy naftowej w Zatoce rozpoczął się na początku kwietnia 2010 roku po tym jak na platformie wiertniczej Deepwater Horizon doszło do wycieku a następnie wybuchu, w wyniku którego zginęło 11 osób a wiele innych zostało rannych. Sama platforma wkrótce zatonęła a ropa, która dostała się do wody doprowadziła do największej katastrofy ekologicznej w historii Stanów Zjednoczonych. Wyciek trwał do 12 lipca kiedy to na dno została spuszczona ważąca 75 ton kopuła, która zatamowała płynącą ropę. Zdaniem Briana Barra reprezentującego poszkodowane strony firma była nieprzygotowana na podobną sytuację i ignorowała ostrzeżenia o możliwym wycieku.
Wydarzenie to boleśnie odbiło się na wizerunku i omal nie doprowadziło BP do bankructwa powodując nagły spadek akcji koncernu na giełdzie w Londynie.
źródło: RT
.
czwartek, 5 września 2013
Antybiotyki coraz mniej skuteczne. Czy czeka nas światowy kryzys zdrowia?
Dyrektor Generalny Światowej Organizacji Zdrowia, dr Margaret Chan ostrzegła, że zjawisko uodparniania się mikrobów na antybiotyki może doprowadzić do „końca współczesnej medycyny”. Gdyby antybiotyki stały się bezużyteczne nawet przeprowadzenie prostego zabiegu wiązałoby się z ryzykiem powikłań.
![]() |
| fot. futurity.org |
Ponadto zauważono, że nowe leki stosowane w leczeniu długotrwałych chorób jak gruźlica, malaria i HIV stają się nagle nieefektywne. Wystąpienia na konferencji poświęconej chorobom zakaźnym, jaka odbyła się niedawno w Kopenhadze wspominają wręcz o erze post antybiotykowej.
Gdyby do tego doszło nawet angina i rozbite kolano dziecka mogą być przyczyną poważnej infekcji a nawet śmierci. Odporność na antybiotyki rośnie zwłaszcza w Europie. Prowadzi to do tego, że tracimy niektóre podstawowe leki.
Widzimy ostatnio dużo przypadków zjadliwych bakterii, którym sprzyja ciepło. Zeszłoroczna epidemia EHEC jest tego dobrym przykładem. Dyrektor Margaret Chan napisała książkę pod tytułem „Rozwój zagrożeń odporności” promowaną przez WHO. Zarysowuje tam scenariusz dla ludzkości, który można skwitować jednym słowem – depopulacja.
Ma się to odbyć właśnie poprzez znacznie większą zachorowalność ze względu na mniejszą skuteczność istniejących środków. Według Chan już teraz śmiertelność niektórych typów patogenów wzrosła o 50 procent a to dopiero początek. Według dyrektora WHO czeka nas bezprecedensowy światowy kryzys zdrowia.
Czy Waszym zdaniem obawy są uzasadnione?
Źródła: WCI/zmianynaziemi
Twórcą artykułu jest Victor Orwellsky, autor powieści "Kod Władzy". Powielanie treści artykułu bez podania źródła jest zabronione.
czwartek, 20 czerwca 2013
Jak bardzo jesteśmy uzależnieni od leków? Poznaj najnowszy raport!
Najnowsze badania przeprowadzone przez Mayo Clinic z siedzibą w USA pokazują, że prawie 70% Amerykanów regularnie zażywa przynajmniej jeden lek na receptę. Do trzech najczęściej przepisywanych farmaceutyków w Stanach Zjednoczonych należą antybiotyki, leki przeciwdepresyjne oraz opioidowe leki przeciwbólowe. Czy Waszym zdaniem przekroczona została niebezpieczna granica?
![]() |
| fot. igpweb.igpublish.com |
Jennifer St. Sauver, współautorka badań podkreśla, że "mamy dziś wgląd w nawyki przepisywania leków przez lekarzy, które mogą być wskaźnikiem trendów zdrowotnych w całym społeczeństwie". "Niepokojącym jest fakt, że drugim najczęściej przepisywanym lekiem na receptę są leki przeciwdepresyjne - może to sugerować jakiś ogromny problem ze zdrowiem psychicznym ludzi i powinniśmy coś z tym zrobić", dodaje ekspertka.
Przyjrzyjmy się bardziej szczegółowo najnowszym statystykom. Badacze odkryli, że 17% uczestników badań nieustannie zażywa antybiotyki, 13% leki przeciwdepresyjne i podobnie 13% opioidowe leki przeciwbólowe (które mają właściwości silnie uzależniające i "wciągające"). Leki stosowane w leczeniu przewlekłego nadciśnienia tętniczego oraz szczepionki były odpowiednio na czwartym i piątym miejscu.
Badania wykazały ponadto, że recepty najczęściej otrzymują kobiety oraz osoby starsze. Szczepionki, antybiotyki i leki przeciw astmie zazwyczaj przepisywane są osobom do 18 roku życia. Leki przeciwdepresyjne zażywane są z kolei najczęściej u osób w młodym i średnim wieku. Co ciekawe, kobietom częściej przepisuje się leki przeciwdepresyjne aniżeli mężczyznom.
Wielu ekspertów ostrzega przed niepokojącym wzrostem przepisywanych leków na receptę w społeczeństwie amerykańskim, ale także i w innych krajach. Głównym zagrożeniem jest ich nadużywanie a czasami wręcz przedawkowanie. Ostatnie badania przeprowadzone przez amerykańskie Centrum Kontroli i Prewencji Chorób podaje, że prawie 58% wszystkich zgonów w Stanach powodowanych jest przedawkowaniem leków na receptę (głównie leków o działaniu przeciwlękowym, uspokajającym, nasennym i przeciwdrgawkowym).
Czy Waszym zdaniem mamy jeszcze jakąś szansę na nasze "uniezależnienie się" od leków?
Twórcą artykułu jest Victor Orwellsky, autor powieści "Kod Władzy". Powielanie treści artykułu bez podania źródła jest zabronione.
piątek, 24 maja 2013
Tajemnicza śmierć w Alabamie: czy może być związana z uprawami Monsanto?
Russia Today poinformowało wczoraj o "dziwacznej fali chorób układu oddechowego w Alabamie". Dwie osoby w wyniku infekcji zmarły. Lekarze nie mieli pojęcia co to za choroba i skąd pochodzi. Ofiary cierpiały na objawy grypopodobne, w tym duszność, gorączka i kaszel. Co wiąże wszystkie te osoby?
![]() |
| fot. takepart.com |
"Spośród siedmiu hospitalizowanych osób z nową chorobą, dwie zmarły", podaje rzeczniczka Alabama Department of Public Health Mary McIntyre. Choć przyczyna infekcji nie jest nieznana, to warto zauważyć, że obecnie pola bawełny w południowo-wschodniej Alabamie są w pełnym rozkwicie. Co ważne, bawełna ta jest genetycznie modyfikowana i zawiera pestycydy typu Bacillus thuringiensis (Bt).
Nie ma dziś bezpośrednich dowodów na to, że tajemnicza choroba w Alabamie jest dziełem "polepszaczy" Monsanto. Warto jednak przypomnieć, że poważne choroby rolników występowały także w Indiach, kiedy to wielki koncern rozpoczął współpracę przy uprawie tamtejszej bawełny. Raporty z czterech indyjskich wiosek wykazały, że około 25% owiec zginęło w ciągu tygodnia od wprowadzenia środków Monsanto do upraw, a rolnicy aż z sześciu plantacji stale zgłaszali negatywne reakcje skóry, oczu i górnych dróg oddechowych...
Indyjski rolnik cierpiał z powodu praktyk Monsanto, dlatego rząd w Indiach jeszcze w zeszłym roku anulował licencje dla upraw bawełny przez koncern, powołując się na nieuczciwe praktyki handlowe. "Daliśmy szansę Monsanto, jednak wszelkie nieuczciwej praktyki handlowe zostały wykazane i udowodnione", mówi Sudam Adsule, indyjski dyrektor kontroli jakości upraw. Czy podobny scenariusz mógłby mieć miejsce dziś w Stanach? To mało prawdopodobne.
Firma Monsanto na terenie 180 amerykańskich plantacji wprowadziła właśnie trzy nowe odmiany upraw bawełny typu "Deltapine". Oznacza to, że społeczności wokół tych upraw (najpewniej) nieświadome są ryzyka, które wraz z sobą one niosą. To najnowszy "eksperyment" Monsanto, którego skutki mogą okazać się o wiele gorsze niż te z Alabamy czy Indii...
Czy Waszym zdaniem USA byłoby w stanie podjąć tak radykalne kroki względem Monsanto jak Indie?
Twórcą artykułu jest Victor Orwellsky, autor powieści "Kod Władzy". Powielanie treści artykułu bez podania źródła jest zabronione.
czwartek, 23 maja 2013
Afgańczycy gotowi do wykorzystania ogromnego bogactwa kraju?
Afganistan jeszcze w tym roku planuje uruchomić nawet pięć rafinerii ropy i gazu oraz liczne kopalnie cennych surowców. Jako państwo pogrążone w zamieszkach, Afganistan stara się docierać do inwestorów, aby rozwijać gospodarkę w oparciu o swoje bogate zasoby. Kto jest już nimi zainteresowany?
![]() |
| fot. i.telegraph.co.uk |
"Najnowsze projekty obejmują badanie i rozwój w zakresie wydobycia ropy, gazu ziemnego, rud żelaza, miedzi i złota", podkreśla minister kopalin Wahidullah Shahrani. "Planujemy ogłosić dwa przetargi celem poszukiwania ropy i gazu w tym roku, a dwa kolejne w przyszłym roku lub w 2015. Afganistan ma potencjał, aby być samowystarczalny w zapotrzebowaniu na ropę i gaz", dodaje.
Afganistan ma na celu zwiększenie udziału przemysłu wydobywczego w krajowej gospodarce aż do 45 procent do roku 2024 (w porównaniu z 3 procentami w roku ubiegłym). Naród, który przeszedł dekady walki, w tym dwie wojny domowe, planuje również rozpocząć projekt wydobycia rzadkich ziem litowych. Minerały te wykorzystywane są przez producentów akumulatorów oraz szeroko rozumianych produktów elektronicznych. Dziś ma się to zmienić.
![]() |
| Afganistan to kraj niezwykle bogaty w cenne surowce. Czy zachodnie korporacje ruszą szturmem po ich wydobycie? (fot. stratrisks.com) |
Choć Afganistan jest obecnie jednym z najbiedniejszych państw na świecie (pod względem PKB per capita), to popularny US Geological Survey szacuje, że afgańskie surowce mineralne warte są biliony dolarów (!). Korupcja i problemy bezpieczeństwa skutecznie hamowały zainteresowanie zachodnich firm co do inwestowania w kraju. Najbardziej intratne kontrakty przypadły więc chińskim i indyjskim firmom wspieranym przez państwo.
Czy Waszym zdaniem Afganistan ma szansę na prawdziwy "skok" gospodarczy? I czy zachodnie korporacje masowo zaczną inwestować w Afganistanie?
Twórcą artykułu jest Victor Orwellsky, autor powieści "Kod Władzy". Powielanie treści artykułu bez podania źródła jest zabronione.
czwartek, 21 marca 2013
Zabójcza szczepionka. Komu zależy na fałszywej pandemii?
Najwięksi krytycy szczepionek mówią o wdrażaniu za ich pomocą tzw. "programu planowanej redukcji populacji". Niezależnie jednak od ich opinii, bez wątpienia znaleźliśmy się dziś nad gigantyczną przepaścią, która pokazuje liczne ułomności koncernów farmaceutycznych i ogromny medyczny chaos. Problem dodatkowo potęgują propagowane na szeroką skalę "uniwersalne" szczepionki, których negatywne skutki (co potwierdzają kolejne badania) odłożone są w czasie...
![]() |
| fot. anh-usa.org |
Ostatnie badania potwierdzają, że popularna szczepionka przeciwko A/H1N1 (przeciwko "świńskiej grypie") zawiera toksyczny związek powodujący występowanie zespołu Guillaina-Barrégo. Choroba paraliżuje układ nerwowy oraz powoduje neuropatię ruchową na skutek procesów autoimmunologicznych.
Najnowsze analizy zamieszczone w czasopiśmie Lancet (wiodące na świecie czasopismo medyczne i specjalistyczne) zawierają przekonywujące dowody, że liczne przypadki pojawienia się zespołu Guillaina-Barrégo spowodowane zostały poprzez szczepienia przeciwko grypie A/H1N1 z 2009 roku.
To nie jest jednak pierwszy raz, kiedy szczepionka przeciwko grypie jest związana z pojawieniem się zespółu Guillaina-Barrégo. W 1976 roku, szczepionka na świńską grypę spowodowała tak wiele przypadków choroby, że amerykańskie Center for Disease 'Creation and Proliferation' zostało zmuszone do stworzenia specjalnej strony wyjaśniającej obecnie całą sprawę.
Problem zaczyna występować na coraz większym obszarze. Rządy Norwegii, Szwecji, Finlandii i Irlandii, potwierdziły, że wiele z przypadków zespółu Guillaina-Barrégo, ale i narkolepsji jest wynikiem szczepień. Oczekuje się pojawienia niebawem wielu nowych przypadków zachorowań.
Negatywne skutki szczepień z 2009 roku dopiero dziś wychodzą na jaw. Trudno przewidzieć, jakie konsekwencje czekają tych, którzy szczepią się obecnie. Niektórzy podkreślają, że szczepionka to narzędzie, które zmienia "pacjenta w klienta" wielkich firm farmaceutycznych, i to na długie lata...
Czy Waszym zdaniem ryzyko związane ze szczepionkami jest aż tak wysokie? Czy możemy się mu jakoś przeciwstawić?
Źródła: ultraclearance/activistpost/about
Twórcą artykułu jest Victor Orwellsky, autor powieści "Kod Władzy". Powielanie treści artykułu bez podania źródła jest zabronione.
http://www.orwellsky.blogspot.com/2013/03/zabojcza-szczepionka-komu-zalezy-na.html
Twórcą artykułu jest Victor Orwellsky, autor powieści "Kod Władzy". Powielanie treści artykułu bez podania źródła jest zabronione.
http://www.orwellsky.blogspot.com/2013/03/zabojcza-szczepionka-komu-zalezy-na.html
środa, 6 lutego 2013
Koncerny spożywcze zatrudniają "cyber żołnierzy" do walki z krytyką w sieci
Duże koncerny spożywcze poprawiają swoją sprzedaż oraz popularność za pomocą Internetu oraz social media. Agencja Reutera ujawniła niedawno, iż jeden z największych potentatów - Nestle - zakupuje fałszywe profile na portalach społecznościowych oraz wdraża zespół ludzi dla szybkiego reagowania na negatywne opinie mediów. W ciągu kilku minut "cyber armie" odpowiadają na pytania i krytykę w całej sieci.
![]() |
| fot. decisiveminds.com |
Bojkot produktów Nestle swój początek bierze jeszcze w 1977 roku, a to za sprawą agresywnego marketingu preparatów dla niemowląt, zwłaszcza w słabo rozwiniętych krajach, gdzie niektóre dzieci podobno ginęły z powodu sugerowanej przez koncern diety i jej suplementów. Nestle było krytykowane również w dokumentacji "Life Bottle", ponieważ firma posiada obecnie największy na świecie rynek szkodliwych dla środowiska butelek.
Firma została ukarana niejednokrotne za przekraczanie dozwolonych prawem granic, m.in. sąd skazał koncern grzywną za inwigilację antyglobalistycznych działaczy grupy Attac, która prowadziła szeroką kampanię przeciwko firmie. Dziś Nestle sięga dalej i próbuje kontrolować doniesienia medialne w sieci na swój temat, wyłapuje krytyczne komentarze i opinie, a to wszystko przy pomocy tzw. Nestle Digital Acceleration Team (DAT).
Zespół przez wielu został nazwany "cyber armią" lub "cyber żołnierzami" koncernu Nestle. Jednostka DAT to świetnie wykwalifikowani informatycy, marketingowy oraz PR'owcy, których wspólnym celem jest zapewnienie szeroko rozumianego "dobrego wizerunku" firmy w Internecie. Nie wahają się w tym celu zakładać fałszywych profili firm, użytkowników i anonimowych klientów, którzy każdego dnia zaciekle bronią marki Nestle i odpierają ataki przeciwników.
Czy Waszym zdaniem można zaakceptować tego typu działania? A może we współczesnym świecie to już norma?
Zachęcam do zapoznania się z filmem, który pokazuje olbrzymie centrum "medialnego dowodzenia" koncernu Nestle.
środa, 19 września 2012
Gorąco na linii Chiny - Japonia
Japońskie koncerny, między innymi Panasonic, Canon, Honda, Nissan i Toyota, wstrzymują swoją produkcję w Chinach. Wszystko to w wyniku antyjapońskich protestów i aktów przemocy, które rozpoczęły się w miniony weekend.
![]() |
| fot. wordpress.com |
Protesty spowodowane zostały przez decyzję japońskiego rządu odnośnie wykupienia wysp na Morzy Wschodniochińskim od prywatnego japońskiego właściciela. Bezludne wyspy, o które toczy się spór, Senkaku i Diaoyu, według władz w Pekinie podlegają suwerennie Chinom. Decyzja ta wywołała falę protestów, w wyniku których doszło do licznych ataków na siedziby japońskich firm w Chinach podczas ostatniego weekendu. Główny protest trwa do chwili obecnej pod ambasadą japońską w Pekinie.
Eskalacja konfliktu o archipelag wysp zbiegła się z 81. rocznicą inwazji Japonii na Chiny. Konflikt będzie narastać, ponieważ na wyspy dotarło dwóch kolejnych Japończyków. Strona chińska wysłała w stronę wysp flotyllę 1000 kutrów rybackich.
W obawie o bezpieczeństwo swoich pracowników japońskie koncerny, a także sklepy i restauracje pozamykały swoje siedziby do odwołania. Rzecznik Toyoty powiedział, że bezpieczeństwo pracowników to priorytet numer jeden. Dlatego Toyota zdecydowała się częściowo wstrzymać produkcję. Nissan wstrzymał pracę w dwóch z trzech zakładów, Honda w pięciu. Także Canon Inc. zamknął trzy z czterech fabryk.
Analitycy uważają, że spór ten zbyt mocno oddziałuje na japońskie koncerny produkujące w Chinach. W rozmowie z BBC Shaun Rein z China Market Research Group stwierdził, że „ewidentnie widać, że japońskie firmy bezpośrednio padają ofiarą protestów". Taka sytuacja może zniechęcić japońskie firmy do produkcji w Chinach, które w efekcie mogą przenieść się do Tajlandii lub innych państw. A to z kolei może negatywnie wpłynąć na wzrost gospodarczy Chin oraz stosunki handlowe dwóch największych gospodarek w Azji.
Subskrybuj:
Posty (Atom)











