Pokazywanie postów oznaczonych etykietą energetyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą energetyka. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 22 listopada 2021

Raport rządu USA opisuje pierwszy w historii atak dronów na sieć energetyczną

RAPORT Opublikowany przez rząd Stanów Zjednoczonych w zeszłym miesiącu zawiera szczegółowe informacje na temat tego, co uważa się za pierwszy znany atak na infrastrukturę energetyczną kraju przez system bezzałogowych statków powietrznych. Raport pojawia się w Połączonym Biuletynie Wywiadowczym (JIB) z dnia 28 października 2021 r. JIB jest produktem wywiadowczym Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Federalnego Biura Śledczego i Narodowego Centrum Zwalczania Terroryzmu.

Raport dokumentuje pozorny atak dronów, który miał miejsce 16 lipca 2020 r. Celem ataku była podstacja elektryczna w stanie Pensylwania. Dokument nie zawiera szczegółów na temat geograficznej lokalizacji ataku ani nie identyfikuje podstacji, która była celem. Podaje jednak szczegółowe informacje na temat typu używanego komercyjnego drona, który identyfikuje jako zbudowany w Chinach DJI Mavic 2. DJI Mavic 2 to kompaktowy dron quadkopterowy, który jest popularny wśród entuzjastów fotografii lotniczej w Stanach Zjednoczonych . Kosztuje od 1300 do 4450 USD, w zależności od projektu i ilości funkcji.

Konkretne urządzenie użyte w ataku w Pensylwanii zostało zmodyfikowane przez operatora, najprawdopodobniej w celu spowodowania zwarcia i uszkodzenia linii dystrybucyjnych lub transformatorów, z którymi miało kontakt. Urządzenie miało gruby miedziany drut zwisający z jego korpusu, który był przymocowany nylonowymi linkami. Dodatkowo sprawca ataku podjął działania mające na celu anonimizację urządzenia, usunięcie z niego oznaczeń kontroli jakości i innych informacji identyfikujących. Według raportu, kamera i wewnętrzna karta pamięci, które są standardowymi cechami technicznymi dronów DJI Mavic 2, również zostały usunięte. W rezultacie operator urządzenia nie został zidentyfikowany.

Raport stwierdza, że ​​oczekuje się, że nielegalna działalność [dronów] „wzrośnie w stosunku do sektora energetycznego i innych obiektów infrastruktury krytycznej, ponieważ wykorzystanie tych systemów w Stanach Zjednoczonych stale się zwiększa”.


czwartek, 2 stycznia 2020

Chińczycy są gotowi uruchomić nowy reaktor jądrowy



W ostatniej dekadzie nastąpiło kilka przełomów w tworzeniu „sztucznych słońc”, reaktorów jądrowych, które wykorzystują fuzję elementów lekkich do wytwarzania energii. Kopiowanie tego, co gwiazdy robią co sekundę, daje obietnicę nieograniczonej czystej energii, dlatego zainteresowanie reaktorów międzynarodowym ostatnio wzrosło.


Chiny opublikowały informację o planach uruchomienia najnowszego reaktora HL-2M który zlokalizowany jest w Chengdu w Syczuanie, zbudowany przez Southwest Institute of Physics w ramach China National Nuclear Corporation.

Postęp budowy reaktora został ogłoszony na konferencji kilka tygodni temu. HL-2M jest rodzajem reaktora znanego jako tokamak. Wytwarzana energia będzie większa niż jądro Słońca i ograniczony silnymi polami magnetycznymi.

Zespół spodziewa się, że plazma w HL-2M osiągnie 200 milionów stopni Celsjusza (360 milionów stopni Fahrenheita), co podwoi obecny chiński rekord osiągnięty przez innego tokamaka EAST (eksperymentalny zaawansowany tokamak nadprzewodzący). Eksperymenty przeprowadzone na HL-2M będą ważne dla ITER , międzynarodowej współpracy finansowanej przez Unię Europejską z udziałem Chin, Indii, Japonii, Korei Południowej, Rosji i Stanów Zjednoczonych.

Reaktory syntezy jądrowej działają poprzez zamianę wodoru w hel. Centralny "pączek" to komora próżniowa, w której wprowadza się czysty gaz. Potężny prąd elektryczny usuwa gaz z jego elektronów, zamieniając go w plazmę ograniczoną przez silne pola magnetyczne. Zderzenia i dodatkowe metody ogrzewania prowadzą do niewiarygodnych temperatur i ciśnień, a w tych warunkach jądra wodoru łączą się, tworząc hel. Uwalnia to ogromną ilość energii, której część jest przenoszona na ścianę komory, z której można ją wykorzystać i zamienić w elektryczność.

HL-2M jest kolejnym ważnym krokiem naprzód w kierunku chińskiego reaktora testującego inżynierię syntezy jądrowej (CFETR), który wciąż znajduje się w fazie projektowania. Chociaż jest postrzegany jako kolejny krok od ITER, nie jest tak potężny jak DEMO - proponowana pierwsza elektrownia do syntezy jądrowej.

wtorek, 13 lutego 2018

Czy kryptowaluty sabotują poszukiwanie Obcych?



Wielkie zainteresowanie kryptowalutami może spowodować kryzys energetyczny. Jak wiadomo, koparki zużywają ogromne ilości energii, jak się okazuje w wywiadzie dla BBC jeden z astronomów powiedział, że gwałtowne zainteresowanie wydobywaniem kryptowalut uniemożliwia zakup sprzętu komputerowego.


W wywiadzie stwierdzono, że Bitcoin nie tylko niszczy planetę dzięki nienasyconemu apetytowi na energię może także utrudniać polowanie na obce życie. Radio-astronom powiedział dziennikarzom z BBC, że naukowcy mają problemy z dostępem do sprzętu komputerowego z powodu gwałtownego wzrostu wydobycia kryptowalut.

"Chcielibyśmy użyć najnowszych procesorów graficznych [jednostek przetwarzania grafiki] ... i nie możemy ich uzyskać", powiedział Dan Brixer, główny naukowiec w Centrum Badawczym Berkeley Seti (Search for Extraterrestrial Intelligence).

Naukowcy z Seti mają nadzieję rozszerzyć działalność w dwóch obserwatoriach - jednym w Zachodniej Wirginii (Green Bank) i jednym w Australii (Parkes) - ale plany te są opóźniane przez brak GPU.
Procesory graficzne są układami scalonymi przeznaczonymi do przetwarzania obrazów, wideo i animacji na ekranie komputera, ale są coraz częściej wykorzystywane do zadań niezwiązanych z grafiką, które wymagają wielu powtarzalnych obliczeń - np. Wydobywania kryptowaluty lub słuchania obcych sygnałów.

"W Seti chcemy spojrzeć na jak największą liczbę kanałów z różnymi częstotliwościami, ponieważ nie wiemy, na jakiej częstotliwości ET będziemy nadawać i chcemy szukać wielu różnych typów sygnału - czy to AM czy FM, jakie są komunikaty używają? " Dodano Werthimer.

Nic więc dziwnego, że tego typu przedsięwzięcia wymagają dużej mocy obliczeniowej. W Berkeley jest około 100 procesorów graficznych, które przetwarzają dużą liczbę różnych częstotliwości radiowe przelatujące przez naszą galaktykę w jednym momencie.

Aaron Parsons, z University of California w Berkeley, powiedział BBC, że jego zespół ma plany rozbudowy radioteleskopu (Hydrogen Epoche of Reionisation Array, czyli HERA), ale cena procesorów graficznych, wzrosła w ciągu trzech miesięcy wzrosła podwójnie.

"Będziemy w stanie je kupić, niestety to mocno naruszy nasz budżeti" - powiedział. Parsons szacuje, że całość będzie kosztować dodatkowe 32 000 USD i ostrzega, że ​​przyszłe projekty mogą zostać wstrzymane, jeśli ten trend będzie trwał.

Bitcoin został nazwany, w różnych punktach, " trującą trucizną ", " matką wszystkich pęcherzyków " oraz " schematem Ponziego i katastrofą ekologiczną ". Jednak, pomimo spadku wartości , pozostaje popularny. Dla przykładu szacuje się, że Islandia zużyje w którtkim okresie więcej energii na wydobycie bitcoiny niż w całym 2018 roku.


środa, 6 kwietnia 2016

Rzadkie pierwiastki, które mogą zrewolucjonizować świat energetyki.

Istnieje grupa 50 pierwiastków, które są w stanie całkowicie zrewolucjonizować świat energetyki. Energia jaka jest z nich wytwarzana pozwala na tworzenie małych i bardzo wydajnych elementów. Obecnie tworzy się między innymi z nich najmniejsze chipy komputerowe czy turbiny wiatrowe.

 źródło: f.tqn.com

Wyobraźmy sobie, że całkowicie rezygnujemy z paliw. Dosłownie, nie są one nam zupełnie potrzebne. Wyobraźmy sobie upadające olbrzymie koncerny, wielkie firmy i państwa, których głównym źródłem PKB jest eksport ropy naftowej. Nagle znika całkowicie problem z Państwem Islamskim! Brzmi niewiarygodnie, prawda?

W grupie tych pierwiastków znajduje się między innymi kobalt, gal, ind. Cały problem związany z realizacją "planu naprawienia świata" polega na ilości i szybkości wydobywania tych materiałów. Według Departamentu Energii stajemy w obliczu bardzo niepokojących zmian. Niebawem może dojść do sytuacji, w której postęp technologiczny przewyższy możliwą ilość pozyskiwania tych pierwiastków, ponieważ obecnie co roku na całym świecie produkuje się ich tylko około kilku tysięcy ton. To liczba stanowczo za mała w stosunku do ogólnego zapotrzebowania. Aby zobrazować wartość tych pierwiastków na rynku najlepiej jest przytoczyć dane. Wartość złota w ciągu ostatniej dekady zmalała o 40%, wartość rzadkich pierwiastków stale rośnie i można ją wyceniać w liczbach przynajmniej sześciocyfrowych. Dlatego większość transakcji odbywa się po cichu. Opinia publiczna o nich po prostu nie ma nawet pojęcia. 

W jaki sposób się je pozyskuje?

Najczęściej pozyskiwane są one dodatkowo przy wykopach miedzi. Niestety ich rozmieszczenie jest trudne do zlokalizowania, dlatego nawet firmy wydobywcze powoli rezygnują z zaangażowania w ten rodzaj surowca, ponieważ ich podaż nie jest jeszcze stabilna. Wymagają one natomiast bardzo dobrej i drogiej technologii.

Kto produkuje największą ilość tych rzadkich metali?

Odpowiedzi szukać należy w Azji. Chiny są największym producentem, państwowe koncerny posiadają wręcz większość rynku ogólnoświatowego. Bardzo rzadko się o tym wspomina w odniesieniu do ogólnej wartości PKB tego kraju. Chyba, że wspomni się rok 2010 kiedy to, konflikt gospodarczy między Chinami a Japonią był zaostrzony. W tym okresie państwo środka zmniejszył dostawy pierwiastków, a Japonii groził całkowitym odcięciem dostaw. 

Dlaczego Unia Europejska nie angażuje się w ten sektor gospodarki?

Wydobywanie tych pierwiastków przy obecnie znanej technologii łączy się z bardzo dużym zanieczyszczeniem środowiska. Dlatego w końcu zeszłego roku trwały rozmowy na temat dużych inwestycji, które w przyszłości mają pozwolić na skuteczniejsze wydobywanie rzadkich metali.

źródło: nytimes.com

wtorek, 3 listopada 2015

Free Electric Machine - wyprodukuj energię dla swojego domu przy pomocy własnych mięśni!

Ponad 3 miliardy ludzi na świecie wciąż nie ma dostępu do energii elektrycznej, nie są więc w stanie tak jak my oświetlić swoich domów, ani też tym bardziej uzyskać dostępu do takich wynalazków współczesności jak telefonia komórkowa czy internet. Jest jednak szansa, że już wkrótce dzięki "The Free Electric machine" (FEM), która umożliwia samodzielne wyprodukowanie prądu, który wystarczy nawet na 24 godziny. 


Video screen capture Billions in Change/Treehugger


Idea Free Electric Machine jest niezwykle prosta, przypomina stacjonarny rower tyle, że do jazdy w pozycji półleżącej i wyposażony w dynamo. Produkcja energii odbywa się, jak można się domyśleć, poprzez pracę ludzkich mięśni, zwykłe pedałowanie może już w godzinę dostarczyć tyle prądu, że nie będziemy musieli martwić się oświetleniem domu czy podładowaniem komórki. 

Free Electric Machine ma też rzecz jasna wady, najważniejszą z nich jest ograniczenie do zasilania urządzeń niedużych i o prostej konstrukcji, które nie potrzebują zbyt dużo energii. Nawet jeśli jednak weźmiemy to pod uwagę, musimy być świadomi, że zostało ono zaprojektowane dla osób, które w ogóle nie mają dostępu do energii elektrycznej, są też z reguły silniejsi fizycznie, gdyż często muszą codziennie pokonywać wiele kilometrów by dotrzeć do szkoły, pracy a także pracując w polu. Energię, którą wytworzą dzięki temu hybrydowemu rowerowi będą mogli wykorzystać do nauki, do łączenia się z internetem i zdobywania nowej wiedzy, w końcu mogą też zwyczajnie podłączyć radio. 

Free Electric Machine została zaprojektowana w ramach inicjatywy "Billions in change", która ma na celu wyprodukowanie i sprzedaż ogólnodostępnych i niedrogich urządzeń, które mają pomóc najuboższym uzyskać dostęp do nowoczesnych technologii i tym samym wyciągnąć ich z biedy. Pierwsze egzemplarzy FEM mają się pojawić w sprzedaży już na początku przyszłego roku. Mimo, że projekt skierowany jest przede wszystkim do ubogich, może jednak znaleźć zastosowanie wśród mieszkańców bogatszych obszarów, gdzie energia elektryczna jest ogólnie dostępna. Wielu bowiem będzie chciało nie tylko oszczędzić nieco pieniędzy na rachunkach, ale też zadbać o własną kondycję, szczególnie zimą. 




środa, 21 października 2015

Jak nowe technologie już wkrótce zmienią nasz świat?

Przed nami rewolucja. Być może nie krwawa, może nawet obejdzie się bez masowych protestów. Na pewno jednak nasze życie zmieni się drastycznie, wszystko dzięki nowym rozwiązaniom, których już wkrótce staną się standardem w naszych domach.

psprint.com


Żarówki LEDowe, superefektywne systemy chłodzenia i ogrzewania, w końcu wszechobecne oprogramowanie - to wszystko sprawia, że wydajność wielu urządzeń i technologii wzrosła do poziomu jakiego nikt jeszcze kilka lat temu by się nie spodziewał. 

Zdaniem portalu Singularity Hub żyjemy u progu energetycznej rewolucji, wielkiego skoku, który sprawi, że znikną dotychczasowe problemy z niedoborami energii. Powodów jest kilka. Oprócz wymienionych już przed chwilą skoków w wydajności pojawiły się także nowe metody wydobywania węglowodorów co sprawiło, że głodna paliw kopalnych Ameryka w krótkim czasie stanie się w dużym stopniu samowystarczalna. Na tym jednak nie koniec. Mało kto wie, że technologie tzw. "czystej energii" są z roku na rok wydajniejsze. Już teraz co dwa lata skuteczność paneli słonecznych podwaja się a koszt ich produkcji spada. Zdaniem Raya Kurzweila, to dopiero początek a technologie wiatrowe i słoneczne już wkrótce czeka niespotykany dotąd wzrost wydajności. 

Kolejną rewolucyjną zmianę przeżyje sektor produkcyjny. Już teraz roboty stają się tak powszechne, że niedługo ludzie będą potrzebni jedynie do zarządzania całym procesem. Obecnie ich możliwości są co prawda ograniczone, ale już teraz roboty mogą pracować przy taśmie wspólnie z człowiekiem. Kolejnym krokiem jest trend zwany "digital manufacturing" - zdaniem SH jeszcze przed 2020 rokiem w naszych domach będą stały niedrogie i eleganckie drukarki 3D, które slużyć będą do druku zabawek i potrzebnych sprzętów domowych, niepotrzebne będą wielkie fabryki czy zakłady produkcyjne, wszystko powstanie na miejscu, pod naszym dachem. 

Jak to wpłynie na światową gospodarkę? Niższe koszty produkcji, to tańsze i bardziej dostępne towary, równocześnie jednak roboty w fabrykach oznaczają brak pracy dla wielu tysięcy robotników, którzy dziś zajmują stanowiska przy taśmie czy przy produkcji a które już wkrótce zostaną zajęte przez maszyny. W końcu, po co komu wielkie fabryki, skoro już niedługo drukarki 3D same zbudują nam to czego potrzebujemy? A może kryzys wywołany masowym bezrobociem jest przedwczesny? Może właśnie o to chodzi, że nie będziemy już musieli pracować?




wtorek, 20 stycznia 2015

Kopalnie na Księżycu? Chiny mają ambitne plany rodem z książek science-fiction

Władze chińskie stawiają przed sobą co raz to ambitniejsze cele, jednym z najnowszych pomysłów Pekinu ma być inauguracja projektu, w wyniku którego na Księżycu powstaną kopalnie wydobywające izotop helu.

Miejsce lądowania na Księżycu chińskiego satelity Chang3

Jądro Helu-3 składa się z dwóch protonów i jednego neutronu, na Ziemi jest on niezwykle rzadki. Właściwości izotopu sprawiają, że może on znaleźć zastosowanie w branży energetycznej i zupełnie zrewolucjonizować istniejące metody pozyskiwania energii. Dzięki izotopowi helu-3 udałoby się wytwarzać jej znacznie więcej, a co szczególnie ważne, spadłaby ilość produkowanych w wyniku prac reaktora radioaktywnych odpadów.
 
Problemem są jednak pieniądze i dostęp do odpowiednich zapasów gazu. W tej chwili cena za gram izotopu wynosi około 1000$, za tonę musielibyśmy zapłacić aż miliard dolarów. To skutecznie zniechęca do inwestowania w bardzo drogie eksperymenty i prace nad czystszymi Na Srebrnym Globie z kolei złoża są bardzo duże, szacuje się, że może być go tam nawet pięć milionów ton, pozostaje więc pytanie kto dotrze do niego pierwszy. 

Chińczycy chcą już w 2017 roku wysłać pierwszą załogową misję na Księżyc i pobrać niezbędne próbki, najtrudniejsze jednak dopiero przed nimi. Pomimo wysokich cen helu-3 na Ziemii jego wydobywanie i transport są wciąż nieopłacalne, szczególnie że ewentualne założenie kopalni na Księzycu będzie poważnym pogwałceniem międzynarodowych dokumentów i porozumień zawartych jeszcze w latach 60. XX wieku.





wtorek, 7 października 2014

Cena baryłki ropy spada dramatycznie, czy oznacza to nowy kryzys?

Ropa naftowa to dziś krew światowego systemu ekonomicznego, ale przede wszystkim źródło ogromnych bogactw państw będących w posiadaniu jej złóż oraz firm kontrolujących jej dystrybucję. W ostatnich tygodniach jej cena znacząco spada. Co to może oznaczać? 

fot. http://www.greencarreports.com/


Państwa skupione wokół OPEC mają nie lada problem. Nie dość, że napięta sytuacja na Bliskim Wschodzie nie ułatwia negocjacji, to jeszcze ceny ropy na światowych rynkach spadają. 

Zapewne właśnie z tego powodu już wkrótce w Wiedniu spotkają się ministrowie najpotężniejszych gospodarek świata by wspólnie ustalić plan działania na najbliższe miesiące a być może i lata. Decyzja ta zaważyć może na stanie wciąż niezwykle wrażliwej światowej gospodarki, z jednej bowiem strony idzie zima i tańsza energia sprawi, że najbardziej energochłonne kraje będą w stanie zaoszczędzić, z drugiej z kolei zmniejszenie produkcji i utrzymanie ceny powyżej 100$ sprawi, że zyski pozostaną równie wysokie jak były dotychczas. 

Decyzja będzie należeć ostatecznie do członków OPEC, w którym wyraźnie widać rosnące podziały. Chodzi przede wszystkim o sprzeczne interesy szczególnie szyickich Irakijczyków oraz Iranu, który zainteresowany jest wysokimi cenami ropy oraz obniżeniem dotychczasowej produkcji. Z kolei dla Arabii Saudyjskiej i Zjednoczonych Emiratów Arabskich obniżka cen nie będzie aż tak bolesna pod warunkiem, że w obliczu rosnącej konkurencji ze strony USA i wydobywanej w łupkach ropy ceny nie spadną do takiego poziomu, że obecne wydobycie stanie się już nieopłacalne. Jedną z głównych ofiar takiego kryzysu będzie zapewne Rosja co skutecznie może podkopać zaufanie do obecnych władz na Kremlu. 

Jak widać powiązania mają charakter globalny, decyzje podjęte w Rihadzie mogą odbić się na sytuacji na całej północnej półkuli siłą rzeczy dotykając również Polski.



wtorek, 5 sierpnia 2014

Azjaci ruszają w kosmos. Zobacz najnowsze projekty Chin i Japonii

Dwie wielkie azjatyckie potęgi od pewnego czasu zdają się dążyć do co raz to bardziej nieuniknionej konfrontacji. Japonia rezygnuje z pacyfistycznej konstytucji i delikatnie wraca na ścieżkę militaryzacji, z kolei Chiny co raz pewniej definiują swoje żądania rozwijając morską flotę oraz siły naziemne. To wszystko jednak tylko część ich rosnącej aktywności. Już wkrótce bowiem mogą się one ze sobą zetrzeć w przestrzeni kosmicznej. 





Wszystko z powodu najnowszych projektów, których realizację praktycznie w tym samym czasie ogłosiły Chiny i Japonia, oba państwa mają też plan by z ich realizacją zdążyć przed końcem tej dekady. 

Państwo Środka stawia przede wszystkim na zasoby, dlatego jako jedyny kraj poważnie pracuje nad stworzeniem pierwszych kopalni na Księżycu. Nasz satelita jest bowiem bogaty w rzadkie na Ziemi minerały, przede wszystkim zaś w izotop helu-3. Zastosowany w reaktorze atomowym może stać się źródłem ogromnej energii, która sprawi, że Chińczycy zyskają znaczną przewagę w wyścigu o podbój kosmosu, jest to też szansa na uniezależnienie się ludzkości od paliw kopalnych. Szacuje się, że na powierzchni Księżyca znajduje się blisko 1 100 000 ton tego gazu, zaś około 40 ton odpowiada rocznemu zużyciu energii przez całe Stany Zjednoczone.


Co w tym czasie zrobi Japonia? Kraj Kwitnącej Wiśni również spieszy się na Księżyc. Tokio deklaruje, że do 2020 roku powstanie tam pierwsza, zautomatyzowana baza, która ma stać się punktem oparcia dla dalszego zagospodarowania Księżyca. Do tego japońskie ministerstwo obrony poinformowało niedawno, że planuje ono stworzenie systemu monitoringu, który umożliwi skuteczne wykrywanie zagrożeń z orbity okołoziemskiej. Co miałoby stanowić to zagrożenie? Chyba nietrudno się domyślić.



czwartek, 29 maja 2014

Strategia Rosji: wykupić europejski przemysł energetyczny

Władze w Moskwie przy pomocy zależnych od nich spółek tworzą sieć powiązań, które nie służą jedynie do zarabiania pieniędzy, ale również do wywierania politycznego wpływu. 


Podpisany ostatnio niezwykle głośny, wart 400 miliardów dolarów kontrakt na dostawy gazu z Rosji do Chin zdaniem wielu komentatorów nie tylko zakłócił dotychczasową równowagę między różnymi globalnymi siłami, ale też stał się naocznym dowodem na tworzenie się ogromnego rosyjsko-chińskiego bloku. Chociaż Moskwa podpisała umowę znacznie mniej dla niej korzystną niż pierwotnie oczekiwano to jednak w sposób bezprecedensowy zabezpiecza ona interesy energetyczne obu państw na Wschodzie dając tym samym impuls do działań na innych kierunkach. Dla Rosji, która swoją siłę oprócz silnego wojska opiera przede wszystkim na branży energetycznej naturalnym kierunkiem ekspansji staje się zatem Europa. 

Już w tej chwili Łukoil jest właścicielem rafinerii we Włoszech, w Holandii, Bułgarii i w Rumunii, do tego uwzględnić należy również należące do Gazprom Neft spółki w Serbii i we Włoszech. 

Problem ten stał się z resztą będzie niedługo przedmiotem spotkania przywódców Unii Europejskiej, który odbędzie się w czerwcu. Dyskutowana będzie między innymi kwestia bezpieczeństwa energetycznego w obliczu trwającego konfliktu na Ukrainie. W tej chwili z Rosji pochodzi 27% całego konsumowanego przez UE gazu oraz 1/3/ ropy naftowej. Chociaż od wielu lat w UE mówi się o dywersyfikacji źródeł energii to jedna proces ten trwa wiele lat i na jego efekty trzeba będzie jeszcze poczekać. Póki co przedstawiciele Komisji Europejskiej zapowiedzieli, że obecnie przygotowują się na wiele scenariuszy, z których priorytetem jest zabezpieczenie się przed zimą. 

Spójrzmy nieco na dane historyczne, tak wg. danych KE w 2007 roku wyglądał odsetek rosyjskiego gazu używanego w poszczególnych krajach Unii Europejskiej:

  • Estonia 100% 
  • Finlandia 100% 
  • Łotwa 100% 
  • Litwa 100% 
  • Slowacja 98% 
  • Bułgaria 92% 
  • Czechy 77.6% 
  • Grecja 76% 
  • Węgry 60% 
  • Słowenia 52% 
  • Austria 49% 
  • Polska 48.15% 
  • Niemcy 36% 
  • Włochy 27% 
  • Rumunia 27% 
  • Francja 14% 
  • Belgia 5% 

Wcześniej temat ten był omawiany przez członków grupy G7, która niedawno wykluczyła Rosję ze swojego grona. Oświadczyli oni wówczas, że "energia nie powinna być wykorzystywana jako źródło politycznego nacisku ani też zagrożenie bezpieczeństwa", wezwano również do zwiększenia konkurencyjności na rynku energetycznym i inwestowania w alternatywne źródła energii.

czwartek, 15 maja 2014

Martwi naukowcy: w ciągu kilku lat w tajemniczych okolicznościach zginęło wielu wybitnych badaczy

Liczne zgony bankierów w ostatnim czasie wzbudziły ogromną ilość domysłów i teorii spiskowych. Kilka lat wcześniej miała miejsce podobna "epidemia", która wówczas dotknęła przede wszystkim naukowców prowadzących badania nad drobnoustrojami oraz zajmujących się energią atomową.

fot. Dees Illustration

Czy praca mikrobiologa jest niebezpieczna? Albo atomistyka? Z pewnością codzienna praca ze śmiercionośnymi wirusami i bakteriami stanowi zagrożenie dla życia badaczy, ale czy jest ono aż tak poważne? Czy najwybitniejsi naukowcy świata nie są w stanie zachować podstawowych zasad bezpieczeństwa? A co jeśli wcale nie giną z powodu działania mikroorganizmów ani napromieniowania? Okazuje się, że w ostatnich latach śmiertelność wśród naukowców pewnych dziedzin jest podejrzanie wysoka i nie wiadomo tak naprawdę dlaczego.

Tylko w latach 2004-2006 w nie do końca wyjaśnionych okolicznościach zmarło blisko 20 naukowców z różnych krajów. Wśród nich byli Amerykanie, Koreańczycy, Rosjanie, Irakijczycy, Hindusi, żaden z nich nie zmarł z przyczyn naturalnych a wiele przypadków do tej pory nie zostało wyjaśniownych.

Przyjrzyjmy się historiom niektórych z nich:

Leonid Strachuński - zmarł 8.06.2005 po tym jak został trafiony w głowę butelką szampana. Specjalizował się w mikrobach odpornych na działanie broni biologicznych. Jego ciało znaleziono w pokoju hotelowym w Moskwie po tym jak wracając z podróży do Smoleńska miał udać się do USA.

Robert J. Lull - zmarł w wieku 66 lat 19.05.2005 roku w wyniku ran odniesionych po wielokrotnym ugodzeniu go nożem. Zdaniem policji jego śmierć wcale nie musiała być na tle rabunkowym, pomimo, że w pobliżu ciała nie było kart kredytowych, zniknął też samochód, jednak z domu nie zabrano żadnych cennych przedmiotów. Lull był profesorem radiologii na University of California, San Francisco oraz szefem medycyny nuklearnej w San Francisco General Hospital, pracował również jako redaktor medycznego czasopisma naukowego.

Geetha Angara, matka trójki dzieci zaginęła w wieku 43 lat 8 lutego 2005 roku. Jej ciało znaleziono w Totowa, New Jersey na dni zbiornika do nawadniania roślin. Zdaniem policji zmarła popełniła samobójstwo.

Matthew Allison, biotechnolog, 13 października 2004 na przeciwko marketu Wal-Mart eksplodował jego samochód. .W spalonym aucie znaleziono kanistry z propanem i rozpałkę do drewna. Według świadków do wybuchu doszło tuż po tym jak Allison wsiadł do środka.

Don Wiley - jeden z wiodących badaczy zajmujących się śmiercionośnymi wirusami, takimi jak ebola i HIV a także ekspert w kwestiach odporności organizmu na ataki wirusów zniknął w wieku 57 lat podczas jednej z biznesowych podróży do Memphis w stanie Tennessee. Policja znalazła jego samochód na moście pod miastem, jego ciało wyłowiono wkrótce z rzeki. Wcześniej kupił bilety do Graceland dla siebie i swojego syna.

24 listopada 2001 roku samolot linii Swissair z Berlina do Zurychu rozbija się podczas próby lądowania, 22 osoby giną, 9 przeżywa. Wśród ofiar śmiertelnych jest aż trzech izraelskich mikrobiologów: dr Yaakov Matzner dziekan Hebrew University school of medicine; Amiramp Eldor, dyrektor wydziału hematologii szpitala Ichilov w Tel Avivie a także Avishai Berkman, dyrektor departamentu zdrowia Tel Avivu.

Tego typu "wypadków" kilka lat temu było rzecz jasna znacznie więcej. Szacuje się, że w niewyjaśnionych wypadkach zmarło ponad 100 naukowców. Statystycznie jest to do wyjaśnienia? Być może, ale czy na pewno możemy mówić o zbiegu okoliczności?



wtorek, 18 marca 2014

Czy George Friedman miał rację? Zobacz jak wygląda technologia czerpania energii prosto z orbity

Energia czerpana prosto z orbity i przesyłana na Ziemię przy pomocy fal radiowych. Jeśli projekt amerykańskiej marynarki zakończy się powodzeniem, czeka nas prawdziwa rewolucja.

fot. US Navy/Wired

Osoby, które czytały książkę „Następne 100 lat” George’a Friedmana być może pamiętają fantastyczny opis wojny polsko-tureckiej, podczas której jednym z głównych celów obu stron było przede wszystkim utrudnianie przecinikowi dostępu do rezerw energii. Pozwalało to skutecznie spowolnić albo przynajmniej spowolnić wojska a tym samym zyskać na czasie i przegrupować się. Ostatecznie jednak wojna zostaje wygrana (nie ujawnię jednak przez kogo) dzięki technologii umożliwiającej gromadzenie energii słonecznej przez ogromne kolektory znajdujące się na orbicie a następnie przesyłanie jej w kierunku Ziemi.

Historia ta, choć brzmi jako jeden ze scenariuszy powieści science fiction właśnie zyskuje na realizmowi dzięki najnowszemu programowi amerykańskiej marynarki wojennej. U.S. Naval Research Laboratory (NRL) pracuje obecnie nad technologią przypominającą tą z książki Friedmana. Według NRL jej działanie polegać by to miało na umieszczeniu na orbicie okołoziemskiej ogromnych kolektorów słonecznych, pokrytych fotowoltanicznymi panelami absorbującymi promienie słoneczne. Zgromadzona energia ma być następnie przekształcana w fale radiowe i wysyłana w kierunku powierzchni planety.

Obecnie urządzenia znajdują się w fazie prototypów, ale jak twierdzą przedstawiciele NRL, wstępne testy są obiecujące.

Według oczekiwań projektantów kolektory znajdujące się w przestrzeni kosmicznej gdzie atmosfera nie stanowi bariery dla promieni słonecznych, będą w stanie pozyskać znacznie więcej energii niż te mieszczące się na powierzchni planety. Podobne plany mają już jednak także Japończycy, którzy rozważają wykorzystanie do tych celów powierzchni Księżyca. 
 
 

źródło: Wired

wtorek, 13 sierpnia 2013

Bezpieczeństwo energetyczne: czy Meksyk sprywatyzuje swój przemysł naftowy?

Prezydent Meksyku zamierza wprowadzić nowe regulacje dotyczące prawa energetycznego, które mogą otworzyć drzwi do większego zaangażowania zagranicznych firm naftowych w kraju. Jakie implikacje będzie to miało dla światowego rynku energii?

fot. rigzone.com
Prezydent Meksyku Enrique Pena Nieto proponuje zmiany w konstytucji, które otwierają drzwi dla prywatnych firm, w tym międzynarodowych potentatów branży naftowej, do poszukiwania i wydobycia ropy naftowej. Działania te mają być podejmowane we współpracy z państwową spółką naftową Petroleos Mexicanos. Firma znana jako PEMEX, miała monopol na wydobycie ropy przez ostatnie 75 lat...

Meksyk zachowa prawo własności złóż i będzie dzielił zyski firm naftowych. "Proponowane w Meksyku zmiany są bardziej podobne do tych w Iraku, aniżeli Brazylii czy Norwegii", podkreśla anonimowy ekspert rynku ropy. "Wydobycie ropy naftowej w Meksyku spadło do 2,5 mln baryłek dziennie z 3,4 mln baryłek w 2004 roku. Ponadto rząd nie ma ani pieniędzy, ani wiedzy, aby zbadać i wydobywać ropę na głębokich wodach Zatoki Meksykańskiej, to jest terenach na których międzynarodowe firmy naftowe odnoszą wielkie sukcesy", dodaje ekspert. 

Meksyk jest wciąż jednym z największych dostawców zagranicznych ropy naftowej do USA oraz Kanady. Produkcja w Meksyku będzie zatem zwiększać bezpieczeństwo energetyczne przede wszystkim w Ameryce Północnej. Możliwe jest także zwiększenie zdolności Meksyku do uniezależnienia się od importu benzyny z USA (poprzez nowe technologie rafinacji). 

Co istotne, Meksyk ominęła możliwość importowania taniego gazu ziemnego, który jest wynikiem "boomu" na wydobycie gazu łupkowego w Stanach Zjednoczonych. Brak odpowiedniego gazociągu łączącego USA z Meksykiem skutecznie ogranicza możliwości importu "wystarczającej ilości takiego gazu". Ostatnie działania meksykańskiego rządu wydają się być zatem odpowiedzią na rosnące światowe zapotrzebowanie na energetyczną niezależność. 

Co Waszym zdaniem może zmienić zwiększenie wydobycia ropy w Meksyku na globalnym rynku?



Twórcą artykułu jest Victor Orwellsky, autor powieści "Kod Władzy". Powielanie treści artykułu bez podania źródła jest zabronione.
http://www.orwellsky.blogspot.com/2013/08/bezpieczenstwo-energetyczne-czy-meksyk.html

czwartek, 11 lipca 2013

Rewolucja w energii słonecznej, która "może poprowadzić technologię na nowe wyżyny"!

Naukowcy z MIT opracowali "rewolucyjną technologię w zakresie energii słonecznej, która może pchnąć branżę na nowe wyżyny". Naukowcy zapowiadają wytwarzanie najcieńszych i najlżejszych paneli słonecznych w historii. Jednocześnie podkreślają, że nowe podejście "ma umożliwić ostateczną konwersję energii z materiału przy udziale energii słonecznej". Czy czeka nas prawdziwa rewolucja?

fot. solarenergyfactsblog.com
Jeffrey Grossman, docent energetyki w MIT wraz ze swoimi współpracownikami opublikował w czasopiśmie "Nano Letters" informację, że stworzenie przez zespół tysiąc razy cieńszych i lżejszych paneli słonecznych (niż obecnie dostępne na rynku) pozwoliło osiągnąć przełomową wydajność. 

"Układanie kilku warstw na siebie umożliwiło nam uzyskanie wyższej sprawności, która konkuruje z innymi ugruntowanymi technologiami ogniw słonecznych", mówi Marco Bernardi, pracownik w Departamencie MIT i główny autor artykułu. Lekkie komórki pozwoliły osiągnąć badaczom ogromny potencjał, a stosowane są dziś powszechnie m.in. na statkach kosmicznych. Co ciekawe, unikatowa technologia daje aż do 1000 razy więcej energii niż konwencjonalne ogniwa słoneczne. 

"Nasze panele są nawet 50 razy cieńsze niż najcieńsze ogniwa słoneczne, które mogą być wykonywane dzisiaj", dodaje docent Grossman. "Nie można było zrobić cieńszych i lepszych ogniw słonecznych biorąc pod uwagę obecny stan nauki", dodaje ekspert.

Sam materiał wykorzystywany w "słonecznej technologii" jest znacznie mniej kosztowny niż w przypadku wysoko oczyszczonej technologii krzemu stosowanej dziś do standardowych ogniw słonecznych. Kolejną zaletą korzystania z nowoczesnych materiałów ma być ich długoterminowa stabilność, nawet w trudnych warunkach (materiały są bezawaryjne m.in. na otwartym powietrzu, w świetle ultrafioletowym, czy w wilgoci).

Czy Waszym zdaniem energia słoneczna ma w końcu szansę na poważne upowszechnienie?



Twórcą artykułu jest Victor Orwellsky, autor powieści "Kod Władzy". Powielanie treści artykułu bez podania źródła jest zabronione.

wtorek, 4 czerwca 2013

Bezpieczeństwo energetyczne: NATO spogląda w przyszłość

W ostatnich dziesięcioleciach bezpieczeństwo energetyczne okazało się być jednym z priorytetowych interesów państwa, które coraz silniej podlega stosunkom międzynarodowym. To bezpośredni efekt "panoramy po zimnej wojnie", w której zdolności ekonomiczne i posiadanie źródeł surowców ustanowiły nową równowagę geopolityczną. Jaką rolę próbuje odegrać w tym obszarze NATO?

fot. atlantic-council.ca
Wzrastające znaczenie czynnika energetycznego w stosunkach międzynarodowych dotyka czterech dużych problemów: zmiany klimatu, bezpieczeństwa dostaw, efektywności energetycznej i ochrony środowiska. Wymiar bezpieczeństwa dostaw i dystrybucji energii zyskał ogromne znaczenie w międzynarodowej debacie z powodu uzależnienia większości państw "od zewnętrznych dostawców energii, których często nęka polityczna niestabilność". 

Powody te doprowadziły do zainicjowania przez NATO debaty na temat wielopoziomowego bezpieczeństwa energetycznego. NATO poruszyło temat bezpieczeństwa źródeł energii po raz pierwszy w czasie szczytu w Rydze w 2006 roku, jednak prawdziwa debata rozpoczęła się dopiero na spotkaniu w Bukareszcie w 2008 roku z powodu "krytycznej infrastruktury i wojskowej efektywności energetycznej". 

Rok 2012 można uznać za punkt zwrotny - następuje wyraźne przyspieszenie działań NATO. Zdaniem liderów organizacji "musimy dążyć do osiągnięcia znaczącej poprawy efektywności energetycznej naszych sił zbrojnych. Dodatkowo będziemy rozwijać swoje kompetencje w zakresie wspierania ochrony infrastruktury energetycznej". W formalnej deklaracji NATO poparło w tym celu utworzenie Centrum Bezpieczeństwa Energetycznego (NATO ENSEC COE) z siedzibą na Litwie. 

Dziś NATO stoi przed podwójnym wyzwaniem: z jednej strony próbuje spełnić swoje ambicje, starając się skierować światową debatę w kierunku bardziej zrównoważonej przyszłości energetycznej, z drugiej zaś realizuje praktyczne podejście do tematu, którym jest edukacja i szkolenia. Należy dodać, że ambicją nowo utworzonego Centrum jest ustanowienie siebie jako przywódcy badań na temat bezpieczeństwa i efektywności energetycznej.

Czy Waszym zdaniem NATO naprawdę ma szansę stać się światowym liderem rozmów o energetyce?



Twórcą artykułu jest Victor Orwellsky, autor powieści "Kod Władzy". Powielanie treści artykułu bez podania źródła jest zabronione.

piątek, 10 maja 2013

Zobacz jak ropa krąży po całym świecie

Unikatowa mapa przedstawia jak ropa naftowa przez morze "podróżuje" po świecie oraz które miejsca załadunków są najbardziej podatne na atak. Mapa pochodzi z ostatniego projektu sprawozdawczego w zakresie bezpieczeństwa energetycznego USA. Raport stworzony został przez dziennikarzy Medill National Security Journalism Initiative. 

fot. leadingtrader.com
Mapa jest naprawdę warta polecenia - reporterzy zbadali wszystkie aspekty bezpieczeństwa energetycznego, począwszy od retoryki prezydenta na temat ropy naftowej aż po załamanie amerykańskich operacji wojskowych w celu stabilizacji dostaw ropy. Witryna posiada liczne wykresy i diagramy (całość do sprawdzenia pod linkiem: http://oilchangeproject.nationalsecurityzone.org/). 

Na mapie zawarto wszystkie potencjalnie newralgiczne punkty - w szczególności Cieśninę Ormuz, gdzie dziennie załadowywanych jest 17 milionów baryłek ropy naftowej (co stanowi jedną piątą światowych zasobów!). Według niektórych szacunków, Stany Zjednoczone w ciągu ostatnich dziesięcioleci wydały aż 8 000 000 000 000 dolarów na utrzymanie wojska w tym regionie (w tym licznych lotniskowców i myśliwców odrzutowych). Wszystko po to, aby mieć pewność, że kraje takie jak Iran "nie zduszą" światowych dostaw ropy. 

Unikatowa mapa przedstawia najważniejsze szlaki transportowe
ropy naftowej oraz główne węzły załadunkowe.
(fot. washingtonpost.com)

Roger Stern, profesor na University of Tulsa National Energy Policy Institute podkreśla, że "szacunki dotyczące rzeczywistych kosztów ochrony transportu ropy znacznie się różnią. Możemy być jedynie pewni, że USA zainwestowała od 1976 roku w Zatoce Perskiej biliony dolarów". 

Czy ktoś z nas potrafiłby wyobrazić sobie dzisiejsze życie bez ropy naftowej? Najwięksi dostawcy "czarnego złota" przekonują nas, że to niemożliwe. Z najnowszego raportu opublikowanego przez British Petroleum wynika jednak, że zasoby ropy przy obecnym poziomie zużycia wyczerpią się już za 42 lata...

Dlaczego Waszym zdaniem Stanom Zjednoczonym tak bardzo zależy na ochronie szlaków transportowych ropy naftowej?


Źródła: stratrisks/washingtonpost/eia

Twórcą artykułu jest Victor Orwellsky, autor powieści "Kod Władzy". Powielanie treści artykułu bez podania źródła jest zabronione.
http://www.orwellsky.blogspot.com/2013/05/zobacz-jak-ropa-krazy-po-caym-swiecie.html

sobota, 4 maja 2013

Transformator Tesli najpotężniejszy na świecie?

Czy wynalazki Nikola Tesli
 czekają na swoje ponowne odkrycie?
(fot. static.neatorama.com)
Minęło już 70 lat od śmierci Nikola Tesli, inżyniera i wynalazcy serbskiego pochodzenia. Jego innowacyjne wynalazki po dziś dzień budzą jednak nasze zainteresowanie. Wynalazca jest autorem blisko 300 patentów, które chroniły jego 125 wynalazków w kilkudziesięciu krajach. Do najważniejszych dokonań Tesli zaliczyć można chociażby silnik elektryczny, autotransformator, radio, elektrownię wodną, czy baterię słoneczną. 

Dziś Muzeum w Hot Springs (Arkansas) jest miejscem najnowszej demonstracji "najpotężniejszego transformatora na świecie". Czy to prawda? I co wiemy na temat tego wynalazku?

Transformator Tesli (nazywany także cewką Tesli czy generatorem Tesli) to powietrzny transformator wytwarzający wysokie napięcie rzędu milionów woltów. Twórcą cewki wysokonapięciowej jest wspomniany Nikola Tesla. Ze względu na widowiskowość procesu, koncepcja opisanej technologii jest niejednokrotnie spotykana w literaturze science-fiction oraz licznych grach komputerowych. 

Zachęcam do zobaczenia filmu na temat badacza i jego cewki, film został wyprodukowany przez Muzeum w Hot Springs:


W 2007 roku na Festiwalu Cochella, firma Syd Klinge (z Los Angeles) przedstawiła interesujący nagranie dotyczące działania generatora Tesli:


Później, w 2011 roku, zespół badaczy z Kalifornii postanowił odkryć sekrety naturalnych piorunów poprzez budowę największej na świecie cewki Tesli. Na czele zespołu stanął inżynier elektryk Greg Leyh. Obecnie trwa zbiórka środków niezbędnych do budowy największej podwójnej cewki Tesli (dziesięć pięter wysokości), które będą zdolne do wytwarzania "elektrycznego łuku" liczącego 60 metrów długości. W ramach projektu stworzono prototyp w skali 1:12. 

Na zakończenie przedstawiam "pokaz" potęgi transformatora Tesli, który miał miejsce kilka dni temu w Muzeum w Hot Springs (Arkansas):


Koncepcja wolnej energii była rodzajem obsesji Tesli, który pod koniec swojego życia wykorzystywał każdą wolną chwilę na jej poszukiwanie. Tesla twierdził: (...) ujarzmiłem promienie kosmiczne i sprawiłem, by służyły jako napęd (...). Ciężko pracowałem nad tym przez ponad 25 lat, a dziś mogę stwierdzić, że się udało.

Czy Waszym zdaniem Tesla odkrył tajemnice energii? Czy naprawdę był jednym z największych wynalazców wszechczasów?

Źródła: activistpost/secretsofthefed/godlikeproductions

Twórcą artykułu jest Victor Orwellsky, autor powieści "Kod Władzy". Powielanie treści artykułu bez podania źródła jest zabronione.
http://www.orwellsky.blogspot.com/2013/05/transformator-tesli-najpotezniejszy-na.html

czwartek, 25 kwietnia 2013

Nowa bateria może być kluczem do taniej energii!

Naukowcy w czasopiśmie 'Energy & Science Environmental' donoszą, że opracowali tanią i żywotną baterię, która może być używana w procesie magazynowania energii słonecznej i wiatrowej. Unikatowy system magazynowania energii ma pozwolić sieciom elektrycznym tolerować duże i nagłe wahania mocy. Czy czeka nas rewolucja w zasilaniu?

fot. innovamedia.in
Naukowcy z amerykańskiego Departamentu Energii oraz Uniwersytetu Stanforda opracowali nową baterię, której użytkowanie jest "o wiele tańsze i efektywniejsze niż w przypadku dotychczasowych baterii". "Główną wadą dotychczasowych baterii są wysokie koszty płynów zawierających rzadkie materiały oraz specjalnej membrany", podkreśla jeden z członków zespołu. 

Nowa konstrukcja baterii wykorzystuje tylko jeden strumień cząsteczek i nie musi posiadać membrany w ogóle. Całość zbudowana jest z niedrogiego litu oraz siarki, zaś strumień cząsteczkowy rozpuszcza się w stosownym rozpuszczalniku. "W pierwszych testach laboratoryjnych nowa bateria zachowywała doskonałą wydajność. Wytrzymała ponad 2000 cykli ładowania i rozładowania, co odpowiada ponad 5,5 roku w cyklach dziennych," powiedział Cui Yi, profesor inżynierii materiałowej Uniwersytetu Stanforda. 

Bateria wykonana jest z ekonomicznych materiałów, które są łatwo dostępne i zapewniają pełną wydajność. Projekt ma znaleźć zastosowanie przede wszystkim w procesie magazynowania energii słonecznej i wiatrowej. "Wiatr i słońce stanowią wielki potencjał jako niskoemisyjne źródła energii elektrycznej, jednak zależą od pogody. Nasza bateria ma zapewnić ciągłość tego typu źródeł zasilania i ich pełną popularyzację", dodaje współautor badań, profesor Sally Benson.

Czy Waszym zdaniem bateria pomoże spopularyzować tanią energię? Czy wizja całych miast zasilanych przez energię wiatrową lub słoneczną ma szansę się kiedyś ziścić?


Źródła: redorbit/sciencedaily/esciencenews

Twórcą artykułu jest Victor Orwellsky, autor powieści "Kod Władzy". Powielanie treści artykułu bez podania źródła jest zabronione.
http://www.orwellsky.blogspot.com/2013/04/nowa-bateria-moze-byc-kluczem-do-taniej.html

środa, 13 lutego 2013

Niemiecki student stworzył urządzenie, które potrafi naładować baterie... powietrzem!

"To odkrycie na miarę koła", podkreślają eksperci. Jednak czy ma szanse powszechnego zastosowania w gospodarce? "Póki na świecie nie skończy się ostatnia kropla ropy, jest to bardzo wątpliwe", dodają. Niemiecki student skonstruował właśnie ładowarkę, która potrafi zasilać baterie AA pozyskując energię elektryczną z pól elektromagnetycznych występujących w bezpośrednim otoczeniu człowieka, np. ekspresu do kawy, lodówki, a nawet emisji ze swojego bezprzewodowego routera lub smartfona. 

fot. visualnews.com
Może to wydawać się trochę jak hokus-pokus lub pseudonauka, jednak wynalazek jest jak najbardziej realny. "W istocie każde urządzenie elektryczne wydziela promieniowanie elektromagnetyczne i jeśli promieniowanie przechodzi przez zwój drutu, jest wytwarzany prąd elektryczny", zauważa Dennis Siegel, autor unikalnej ładowarki i student Akademii Sztuk Pięknych w północnoniemieckiej Bremie. 

Wydajność ładowania "z powietrza" w dużym stopniu zależy od zakresu i orientacji przetwornika oraz dostrojenia do częstotliwości nadajnika. W przypadku Siegela, w zależności od siły pola elektromagnetycznego, jego "elektromagnetyczny kombajn" może naładować jeden baterię AA dziennie. Póki co to niewiele, ale student już pracuje nad ulepszeniem tego procesu. 

Obecnie Siegel przygotowuje dwie wersje ładowarki: jedną dla bardzo niskich częstotliwościach, takich jak 50/60 Hz dla sygnałów z sieci elektrycznej - a drugą dla megaherców (radio, GSM) i gigaherców promieniowania (Bluetooth/WiFi). Póki co tego, w jaki sposób działa niezwykła ładowarka autor wynalazku nie zdradza, aby nie kopiowano zastosowanych przez niego rozwiązań technologicznych.

Niektórzy eksperci podkreślają, że technologia była już znana wiele lat temu, jednak skutecznie blokowana jest przez silne grupy interesu. Komu Waszym zdaniem najbardziej może zależeć na tym, aby "energia z powietrza", zupełnie darmowa nie znalazła powszechnego zastosowania w nowoczesnych technologiach?


Źródła: phys/gizmag/extremetech

piątek, 28 września 2012

Zaginione sekrety Tesli

Największą bolączką naszych czasów są kurczące się rzekomo zapasy surowców i rosnące ryzyko ogromnego wzrostu cen energii. Efektem ewentualnego wzrostu cen będzie ogromny kryzys, który doprowadzić może do cofnięcia się naszej cywilizacji o setki lat wstecz. Naukowcy gorączkowo poszukują alternatywnych rozwiązań lecz może zostały one odkryte już dawno temu?

Niewielu jest naukowców równie fascynujących i tajemniczych jak Nicola Tesla. Ten urodzony 10 lipca 1856 roku serbski naukowiec stał się synonimem genialnego, lecz niedocenionego wynalazcy, o którego odkryciach świat postanowił zapomnieć. Wokół owoców jego badań, podobnie z resztą jak i jego historii narosła ogromna liczba teorii, domysłów i niedomówień.

Młody Tesla już w szkole wyróżniał się inteligencją i wybitnymi umiejętnościami technicznymi, po skończeniu politechniki w Grazie przez krótki okres czasu pracował w Budapeszcie by ostatecznie przenieść się do Francji, gdzie podjął pracę w Continental Edison Company. Praca dla CEC była początkiem budzącej wiele kontrowersji znajomości z innym słynnym wynalazcą Thomasem A. Edisonem, który szybko zwrócił uwagę na zdolnego, serbskiego inżyniera, który wkrótce po przybyciu do Stanów Zjednoczonych dostał za zadanie podniesienie wydajności elektrowni należących do Edisona. Po roku czasu Tesla podniósł ich wydajność o blisko 50% sugerując przy tym, że jest  stanie podnieść ją jeszcze bardziej, warunkiem jest jednak przejście elektrowni na prąd zmienny. Z niewiadomych oficjalnie przyczyn Edisonowi pomysł ten nie przypadł do gustu i nie tylko zwolnił Teslę, ale też nie zapłacił mu obiecanego wynagrodzenia w wysokości 50 tysięcy dolarów wymawiając się, że kwota ta miała być jedynie "amerykańskim żartem". 

Okres po zwolnieniu przez Edisona należał do bardzo ciężkich w życiu Tesli, ostatecznie jednak udało mu się znaleźć inwestorów (Western Union Telegraph), którzy sfinansowali założenie Tesla Electric Light Company.    Do pierwszych zadań firmy Tesli było opracowanie zasilania dla sieci telegraficznych Western Union. Sieci te miały się oprzeć na proponowanym już wcześniej Edisonowi wykorzystaniu prądu zmiennego, który o można było transportować na odległe dystanse przy znacznie niższych kosztach. Wkrótce jednak Tesla popadł w konflikt ze swoim byłym pracodawcą, który próbował zdyskredytować nową technologię. Sprawa zakończyła się porozumieniem, na mocy którego Tesla zmuszony był sprzedać swój patent. 

W kolejnych latach Teslę pochłonęły badania nad elektromagnetyzmem, podczas których opracował między innymi specjalną cewkę, którą później wykorzystał Giullermo Marconi do konstrukcji radia. Same fale radiowe były z resztą wykorzystywane przez Teslę do skonstruowania pierwszego robota sterowanego za pomocą fal radiowych. 

Istotne są jednak inne, o wiele bardziej tajemnicze aspekty badań Tesli, o których niestety wiemy bardzo niewiele. Jest to związane z faktem, że według relacji jego siostrzeńca, Savy Kosanovicia z pokoju wynalazcy zniknęły wszystkie notesy i dokumenty pełne jego zapisków. Kosanović miał przyjść do mieszkania dzień po śmierci wuja, być może więc ktoś okazał się szybszy i uprzednio zdążył zabrać z pokoju hotelowego, w którym zmarł Tesla wszystkie najciekawsze materiały. W ostatnich latach życia był on bowiem zafascynowany zagadnieniem powszechnej i darmowej energii. Jeszcze w 1931 roku w Brooklyn Eagle pisał: "Ujarzmiłem promienie kosmiczne i sprawiłem, by służyły jako napęd (...). Ciężko pracowałem nad tym przez ponad 25 lat, a dziś mogę stwierdzić, że się udało". Dlaczego pomimo, że od publikacji minęło ponad 80 lat, my wciąż nie wiemy co naprawdę udało się Tesli odkryć?

Serbski uczony przez lata obsesyjnie wręcz poszukiwał metod pozyskiwania energii prosto z kosmosu, uważał on, że skoro energia elektryczna jest obecna wszędzie wokół nas i jej ilości są nieograniczone to ludzie mogą wykorzystać ten potencjał i tym samym zupełnie uniezależnić się od paliw kopalnych. Podobnie rzecz miała się z inną opracowaną rzekomo przez niego technologią, mianowicie promieniami śmierci. Tesla miał odkryć specjalny rodzaj cewki, który umożliwiał koncentrację energii w jednym punkcie a następnie skierowanie jej w wybranym kierunku czyniąc tym samym ogromne zniszczenia z dużego dystansu. 

Kto chciał jego śmierci?

W związku z technikami nad jakimi miał pracować serbski uczony pojawiły się teorie, że za jego nagłą śmiercią w 1943 roku mogły stać osoby trzecie. Pierwszymi podejrzanymi wydawać by się mogli zapewne przedstawiciele rządu USA, z którymi miał wówczas współpracować Tesla, ale teoria ta wydaje się mieć jedną podstawową wadę - jeśli wynalazca faktycznie współpracował z amerykańskim wywiadem to tym samym nie potrzebowali oni dostępu do wyników jego badań. Nie istnieją doniesienia mówiące cokolwiek na temat tego, że Tesla próbował chować się przed rządem USA, przeciwnie poruszał się on swobodnie po całym terytorium kraju. Pamiętajmy jednak, że trwała wojna, a dostęp do nowych technologii mógł zaważyć na jej losach. Kto wie zatem, czy przypadkiem za kradzieżą dokumentów Tesli nie mogli stać Niemcy lub Rosjanie? 

Z resztą morderstwo to tylko teoria, w końcu Tesla w chwili śmierci liczył sobie 87 lat.

Mit szalonego naukowca

Pomimo swojego ogromnego wkładu w rozwój nauki Nicola Tesla stał się również pierwowzorem negatywnego wizerunku szalonego naukowca, który przy pomocy stworzonych przez siebie promieni śmierci dąży do przejęcia władzy nad światem (lub też tego świata zniszczenia). Istnieją nawet teorie mówiące, że stereotyp ten powstał celowo, tylko po to by zdyskredytować wielkie osiągnięcia Tesli i jego odkrycia dotyczące darmowej energii. Nawet jeśli to prawda to podobne działania zakończyły się zupełnym fiaskiem, jego dorobek naukowy jest wciąż badany i choć nie wiemy kto wszedł w posiadanie najważniejszych notatek Tesli to jednak kto wie czy wkrótce nie pojawi się informacja o odkryciu nowych, darmowych źródeł energii. Wspomnijmy wówczas kto pierwszy pragnął podobnych technologii dla całej ludzkości. 

Na zakończenie warto dodać, że z inicjatywy właścicielu serwisu komiksowego Oatmeal.com ruszył projekt crowdfundingowy, którego celem jest sfinansowanie budowy muzeum Tesli w jego dawnym laboratorium mieszczącym się w stanie Nowy Jork. Internautom udało się do tej pory zebrać na ten cel blisko 850 tysięcy dolarów 

Nie zamierzam dać satysfakcji owym, ograniczonym, zazdrosnym indywiduom, które próbują udaremnić me wysiłki. Nie są oni dla mnie niczym więcej, niż zarazkami jakiejś obrzydliwej choroby. Świat nie jest gotowy na mój projekt.

Nicola Tesla
 

- See more at: http://pomocnicy.blogspot.com/2013/04/jak-dodac-informacje-o-ciasteczkach-do.html#sthash.uAMCuvtT.dpuf