Autorzy z niezastąpionego bloga Visual Capitalist korzystając z danych publikowanych przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy opracowali graf przedstawiający światowych liderów zadłużania się, czyli państwa, których budżety obciążone są największymi zobowiązaniami. Wśród nich liderem są oczywiście USA, druga Japonia jest z kolei najbardziej zadłużonych państwem azjatyckim.
Wycieki z negocjacji pomiędzy Grecją a tzw. "trójką", czyli Komisją Europejską, Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Europejski Bank Centralny dostarczyły niezwykle ważnych informacji na temat tego jak trudna jest sytuacja zadłużonego państwa, którego suwerenność jest w tej chwili znacząco ograniczona.
Pełniący do niedawna funkcję ministra finansów Janis Warufakis wkrótce po zwycięstwie Syrizy w wyborach parlamentarnych rozpoczął prace nad stworzeniem alternatywnego systemu płatności, który miał ułatwić szybkie przejście z euro z powrotem na drachmę. Kluczem do jego wprowadzenia było jednak oparcie się na numerach rejestracji podatkowej, do której jak się okazało ministerstwo finansów nie miało dostępu. Numery te znajdowały się w bazie Generalnego Sekretariatu Dochodów Publicznych, nad którym kontrolę sprawowała "trójka".
W celu uzyskania dostępu do bazy Warufakis miał się zdecydować na włamanie do bazy i wykradzenie numerów. Nie wiadomo czy ministrowi udało się pomyślnie przeprowadzić tą operację, zważywszy jednak na fakt, że nie sprawuje on już swojej funkcji a także "Grexit" się nie powiódł można spekulować, że włamanie zakończyło się porażką. Sam Warufakis zaprzeczył podobnym rewelacjom na swoim koncie na Twitterze stwierdzając, że jest pod wrażeniem wyobraźni swoich oszczerców.
Co jeśli przecieki były jednak prawdziwe? Przede wszystkim informacja ta dawałaby dużo do myślenia wszystkim, którzy twierdzą, że zadłużanie się państw nie ma wpływu na ich suwerenność - z nagrań wynika bowiem, że nawet rząd grecki nie ma dostępu do pewnych należących do państwa baz danych, które już w tej chwili weszły w zarząd instytucji zewnętrznych.
Ponad 100 miliardów dolarów ma zostać wydanych na utworzenie nowej międzynarodowej instytucji finansowej, której patronowałyby Chiny.
fot. stratrisks
Władze Państwa Środka właśnie podjęły kolejny krok w budowie alternatywnego wobec zdominowanego przez Stany Zjednoczone systemu finansowego o globalnym zasięgu. Jak informuje Financial Times przedstawiciele Pekinu odbyły w ostatnim czasie podróż po wielu państwach Azji i Bliskiego Wschodu namawiając do poparcia dla nowej instytucji, która miałaby pełnić funkcję pożyczkodawcy o kapitale przekraczającym 100 miliardów dolarów. Domyślnie ma to być bezpośrednia konkurencja dla istniejącego od II Wojny Światowej Banku Światowego.
Póki co zainteresowanie dołączeniem do systemu wyraziły 22 państwa, magazyn nie podał jednak jakie. Można się jednak domyślać, że są to kraje blisko związane z Chinami bądź nastawione antagonistycznie wobec USA, a więc być może Iran, Syria, Kazachstan, Rosja bądź Wietnam. Za decyzją o powołaniu alternatywnej wobec BŚ instytucji przemawia fakt, że wspólnie z Azjatyckim Bankiem Rozwoju powołane zostały jeszcze w następstwie zakończenia II Wojny Światowej i Zimnej Wojny, kiedy to Stany Zjednoczone zdecydowały się udzielić wsparcia ekonomicznego między innymi Wietnamowi i Korei. Jest to również konsekwencja braku ze zgody ze strony USA na zwiększenie wpływu w BŚ i Międzynarodowym Funduszu Walutowym ze strony przedstawicieli Chin, Rosji i Brazylii.
Pozostający głównym udziałowcem i zachowujący prawo weta Amerykanie zadeklarowali ustępstwa w tej kwestii, jednak Kongres odrzucił te ustalenia w głosowaniu co spotkało się z ostrą krytyką przede wszystkim Chińczyków. Nie ma się im z resztą co dziwić, gdyż we wspomnianym już Azjatyckim Banku Rozwoju posiadają oni zaledwie 5,5% udziałów podczas gdy USA wspólnie z posiadającą mniejszą gospodarkę od Chin Japonią mają wspólnie ponad 15%.
Ostatnio coraz częściej mówi się, że BRICS Development Bank może złamać hegemonię dolara. BRICS to określenie grupy państw rozwijających się: Brazylii, Rosji, Indii, Chin oraz Republiki Południowej Afryki. Kraje BRICS oficjalnie nie tworzą sojuszu politycznego ani też formalnego stowarzyszenia handlu. Celem tych państw jest (jedynie) stworzenie nowego systemu walutowego... Co wiemy dziś o planach krajów BRICS?
fot. ocioecohistory.files.wordpress.com
Określenie zostało po raz pierwszy użyte przez Jima O'Neill w publikacji pt. "Building Better Economic BRICs" opublikowanej w listopadzie 2001 roku, a następnie rozpowszechnione w 2003, dzięki ogłoszonej przez Goldman Sachs prognozie, że do połowy XXI wieku kraje te będą potęgami światowymi...
RPA ma szansę odegrać istotną rolę dla planowanego utworzenia banku BRICS. Wiele bowiem zależeć będzie od umiejętności negocjacyjnych prezydenta RPA Jacoba Zumy. Południowoafrykański minister Maite Nkoana-Mashabane podkreśla, że "choć RPA widzi ogromny potencjał w organizacji naszego banku, to wszystko zależy teraz od decyzji poszczególnych państw członkowskich grupy BRICS, czyli Brazylii, Rosji, Indii i Chin".
Republika Południowej Afryki będzie gospodarzem piątego szczytu BRICS, który odbędzie się w Durbanie w dniach 26-27 marca. Na spotkaniu ma zostać podjęta decyzja o powołaniu międzynarodowego banku, który "chce być alternatywą dla współczesnej ekonomii i hegemonii amerykańskiego dolara". Chociaż RPA jest najmniejszą z gospodarek BRICS, to zdaniem specjalistów odegra decydującą rolę dla planowanego banku. Ekonomiści uważają, że w tym kraju funkcjonuje "wybitny sektor usług finansowych".
Dyplomaci i liderzy z krajów BRICS nie ujawniają jeszcze wszystkich szczegółów na temat proponowanego przez nich mechanizmu wymiany walut. Potencjalnie chodzi o działania, które mogłyby zagrozić dominacji dolara, osłabić euro i wpłynąć na wiele innych walut.
Czy kraje grupy BRICS będą w stanie przełamać hegemonię dolara na świecie?
(fot. csmonitor.com)
Obecnie handel krajów BRICS jest wart więcej niż 300 bilionów dolarów, a docelowo ma wynieść 500 bilionów dolarów do roku 2015. Jest także nadzieja, że bank z kapitałem początkowym 50 miliardów dolarów będzie w stanie rywalizować z Bankiem Światowym i Międzynarodowym Funduszem Walutowym, które zdominowane są dziś przez ugruntowane gospodarki.
Kraje BRICS zgromadzone zasoby przeznaczać będą na finansowanie projektów rozwojowych przede wszystkim w swoich krajach, ale nie wyklucza to wsparcia kierowanego i dla innych państw. Bank finansuje bowiem również projekty w krajach rozwijających się, które (póki co) są poza ligą BRICS.
Brazylia, Rosja, Indie, Chiny i RPA - te kraje znane jako BRICS przez najbliższe lata mają rozdawać karty w światowej gospodarce. Jednak tuż za nimi dynamicznie rozwijają się państwa z grupy pod roboczą nazwą "Next 11" (Jedenastu Wspaniałych). W klubie znalazło się jedenaście szybko rozwijających się państw: Bangladesz, Egipt, Indonezja, Iran, Meksyk, Nigeria, Pakistan, Filipiny, Korea Południowa, Turcja i Wietnam. Według ekonomistów, kraje te przejmą niebawem dorobek po grupie G8 i przez najbliższe pół wieku mają nadawać rytm światowej gospodarce (oczywiście razem z Brazylią, Rosją, Indiami, Chinami i RPA, czyli grupą BRICS).
Czy Waszym zdaniem hegemonia dolara zostanie przełamana? Jakie gospodarki w dzisiejszym świecie mają szanse wyznaczać kierunki dla nas wszystkich?