Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kryzys. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kryzys. Pokaż wszystkie posty

sobota, 28 sierpnia 2021

Zmiany na amerykańskim rynku pracy idą w bardzo złym kierunku

Jak zwraca uwagę analityk sewisu Zero Hedge, w USA rynki nie skupiają się tak bardzo na miejscach pracy, jak na tym, kiedy zacznie się ograniczanie produkcji dolara przez bank rezerwy federalnej (Fed). Większość z powstałych miejsc pracy, to nie nowe miejsca pracy, ale po prostu ludzie powracający do automatów, które powstały, gdy Covid-19 zakłócił gospodarkę. Ogromnym czynnikiem X jest oczywiście sposób radzenia sobie ze strachem przed Covid-19.

Zmiany strukturalne zachodzące w gospodarce są bardzo niebezpieczne. Oprócz braku wystarczającej liczby pracowników spieszących do powrotu do pracy, 4% wzrost płac rok do roku krzyczy o przyszłej inflacji. Wraz z tym pojawia się potencjalne ryzyko gwałtownego wzrostu nierówności, czego nie powinniśmy przeoczyć. Niektórzy uważają, że firmy nie będą nadal oferować wyższych płac w przyszłości, ale jest bardzo możliwe, że zaczęła się pętla samozasilania.

Obecna polityka Fedu, która podkreśla jego rolę jako wielkiego aktywatora, tworzy toksyczny napar. Gdyby Fed nie podążał swoją ścieżką, inne kraje nie byłyby w stanie podążać podobnymi ścieżkami bez szkody dla swoich walut i gospodarek. Tworzy to raczej podmokły fundament, na którym można zbudować solidną regenerację. Jedynym sposobem, aby naprawdę iść naprzód, jest zmierzenie się z naszymi problemami i usunięcie z istnienia coraz liczniejszych firm zombie.

Cała idea, że ​​istnieje więcej ofert pracy niż bezrobotnych, najprawdopodobniej ignoruje fakt, że wiele firm korzysta z „pełnej prasy”, aby zatrudniać pracowników na wielu różnych platformach. Oznacza to, że dla tego samego miejsca pracy umieszczanych jest wiele reklam. Innym czynnikiem jest to, że na razie firmy chcą zatrudnić więcej pracowników niż potrzebują, myśląc, że niedługo wielu z nich zrezygnuje lub w każdej chwili mogą ich zlikwidować. Mogłoby to udowodnić, że całe niesłuszne zainteresowanie zmniejszaniem liczby pracowników maskuje rzeczywisty stan rynku pracy.

środa, 26 sierpnia 2020

Jak będzie wyglądało życie w społeczeństwie bezgotówkowym?



Wiele społeczeństw zmierza prosto w kierunku zupełnego odejścia od gotówki w formie jaką znaliśmy od tysięcy lat. Pandemia COVID-19 tylko ten proces przyspieszyła. Jak zatem wyglądać będzie społeczeństwo bezgotówkowe?

Prezenty

Pomyśl o wszystkich momentach, kiedy gotówka jest odpowiednim prezentem. Koperty, drobne podarunki w postaci banknotów schowanych z okazji chrzcin, ślubu, urodzin. Wkrótce może to stać się reliktem przeszłości.

Ponadto, jeśli wręczono prezent pieniężny, należałoby to zrobić choćby przelewem elektronicznym. Oznacza to, że rząd dokładnie wiedziałby, ile pieniędzy otrzyma dana osoba. To może nie być wielka sprawa dla 7-latka, który dostał 20 dolarów od dziadka, ale co z absolwentem, który zgarnął kilka tysięcy prezentów od członków rodziny, aby uczcić swoje osiągnięcia? W którym momencie rząd wyciągnie ręce za „ich sprawiedliwy udział”?

Szansa na zarobienie "na boku"

Wiele osób naprawdę zmaga się teraz z zamknięciem COVID. Stracono miejsca pracy, skrócono godziny pracy i narastają problemy finansowe. Jednym ze sposobów, w jaki ci ludzie wiążą koniec z końcem, są drobne prace na boku. Ludzie koszą trawę, sprzątają domy, jeżdżą dla Ubera, dostarczają jedzenie, opiekują się dziećmi, pomagają rolnikom - wymyślają różne sposoby na zarobienie dodatkowych pieniędzy. Ogromny procent tych osób jest opłacany gotówką.

Ale jeśli nagle nie możesz już wydawać gotówki, musisz zapłacić elektronicznie. Ile osób, które nie mają jeszcze firmy, ma konto sprzedawcy do przyjmowania kart kredytowych lub debetowych? Istnieją opcje, takie jak Paypal i Venmo, które pobierają procentową opłatę, ale będą musieli coś wymyślić.

A potem, jak wyżej, każdy kawałek pieniędzy z tego pobocznego koncertu jest identyfikowalny i możliwy do śledzenia. Może to szybko zmienić Twoje 20 dolców z koszenia trawnika na 15 dolarów po opodatkowaniu.

Sprzedaż towarów używanych

Jak to będzie działać w społeczeństwie bezgotówkowym? Cóż, jeśli sprzedajesz tylko jeden większy przedmiot, prawdopodobnie użyjesz jakiejś aplikacji płatniczej, takiej jak Venmo lub Paypal. Z drugiej strony sprzedaż stoczni byłaby prawie niemożliwa do przeprowadzenia drogą elektroniczną. Kto naprawdę będzie mógł siedzieć tam i robić transakcje Paypal przez cały dzień, zwłaszcza gdy ludzie kupują rzeczy, które kosztują 25 centów?

I oto kolejny sposób na szybkie zarobienie pieniędzy.

Napiwki

Wiele osób, które pracują w gastronomii i przemyśle kosmetycznym, żeby wymienić tylko dwie nisze, polega na wskazówkach, jak zarobić na życie. Generalnie napiwki są zbierane ze stołów lub wypłacane na koniec zmiany, jeśli zostały umieszczone na karcie debetowej. Ale… kiedy nie będzie gotówki, te napiwki będą musiały być regularnie wypłacane. Sto procent tych pieniędzy będzie podlegało potrąceniom z wynagrodzeń.

Oznacza to, że wiele osób zauważy gwałtowny spadek swoich zarobków, a ponadto będą musieli poczekać na czek, aby otrzymać pieniądze. Przekazuje dużą władzę w ręce kierownictwa i nie byłoby trudno komuś manipulować kwotami, które zarobili pracownicy.

Dzieci

Radzenie sobie z własnymi pieniędzmi uczy dzieci dpowiedzialności i umiejętności życiowych, które będą im dobrze służyć w przyszłości. 

Jak jednak zamierzamy zapewnić pięciolatkowi dostęp do pieniędzy, jeśli wszystko to jest elektroniczne? Czy będą mieli własne konta bankowe i karty debetowe? To nie wydaje się realistyczne. Istnieje również opcja kart podarunkowych, ale oznacza to, że pieniądze mogą być wydawane tylko w określonych miejscach, co odbiera niezbędną krzywą uczenia się, jaką jest oszczędzanie pieniędzy, aby je skierować na Wielki Cel. 

Bez banku lub bez banku

Osiem milionów gospodarstw domowych w Stanach Zjednoczonych jest „niedbankowych” lub „nieobankowych”. Oznacza to, że nie mają żadnego konta bankowego z powodu opłat, złych kredytów lub innych przeszkód. Ci ludzie polegają na firmach realizujących płatności czekowe, które już pobierają wysokie opłaty, aby wypłacić im zarobione pieniądze. Co zrobią, gdy nie będzie to już możliwe?

sobota, 22 sierpnia 2020

Tylko 12 osób posiada łącznie ponad trylion dolarów

 Nowe badanie opublikowane w poniedziałek 9 sierpnia przez Institute for Policy Studies pokazuje, że kilkunastu najbogatszych amerykańskich miliarderów posiada obecnie łącznie ponad 1 trylion dolarów majątku, co pewien analityk określił jako „niepokojący kamień milowy w historii skoncentrowanego bogactwa i władzy w USA”.


Według IPS 12 czołowych amerykańskich miliarderów wzbogaciło się o 40%, tj. łącznie o 283 miliardy dolarów, odkąd koronawirus zaczął szybko rozprzestrzeniać się w Stanach Zjednoczonych, co spowodowało powszechne przestoje gospodarcze i masową utratę miejsc pracy.


Oto lista współczesnych krezusów i ich szacowanych majątków:


Tuzin najbogatszych w USA miliarderów i ich wartość netto na 13 sierpnia:


Jeff Bezos - 189,5 miliarda dolarów

Bill Gates - 114,1 miliarda dolarów

Mark Zuckerberg - 95,5 miliarda dolarów

Warren Buffett - 80,6 miliarda dolarów

Elon Musk - 73,1 miliarda dolarów

Steve Ballmer - 71,5 miliarda dolarów

Larry Ellison - 70,9 miliarda dolarów

Larry Page - 67,4 miliarda dolarów

Sergey Brin - 65,6 miliarda dolarów

Alice Walton - 62,6 miliarda dolarów

Jim Walton - 62,3 miliarda dolarów

Rob Walton - 62,03 miliarda dolarów


piątek, 21 sierpnia 2020

Kryzys 2020 jak kryzys 2019? Szokujące dane porównujące jak źle może to wyglądać



W swojej analizie Brian Duff porównuje obecny kryzys z tym, który rozpoczął się w 1929 roku, a podobieństwa są dość niepokojące. 

Największą różnicą między tymi dwoma epokami jest to, że jako społeczeństwa zachodnie jesteśmy obecnie konsumentów, a nie producentów.

W latach dwudziestych i trzydziestych XX wieku ludzie posiadali umiejętności wymagane do robienia takich rzeczy, jak produkcja żywności, ochrona zbiorów i budowanie konstrukcji, by wymienić tylko kilka. W dzisiejszych czasach takie umiejętności są nieliczne i bardzo odległe od świata gotowości i zawłaszczenia.

Ten brak umiejętności przeniesie się na znacznie bardziej zależną populację w naszych obecnych czasach. Nasz rząd nie będzie w stanie dalej utrzymywać ludzi w sytuacji, gdy ten kryzys będzie miał miejsce. Widzieliśmy już powszechne niedobory, które zaczęły się, gdy pandemia zaczęła tu stawać się rzeczywistością, a te naprawdę nie rozwiązały się same. Zgodnie z przewidywaniami, produkty podstawowe z Chin pozostają ograniczone.


https://www.youtube.com/watch?v=kn9FQpI4kjY&feature=emb_title



niedziela, 12 lipca 2020

Druga fala COVID-19 - kiedy nadejdzie i czy mamy się czego obawiać?

Wiele wskazuje na to, że nie tylko w Polsce, ale także w innych częściach świata pandemia koronawirusa COVID-19 chwilowo straciła impet i ludzie z nadzieją wyczekują końca restrykcji i problemów z nimi związanych. 

Historia uczy nas jednak, że są powody do obaw i nie powinniśmy zbyt optymistycznie patrzeć w przyszłość - za nauczkę niech nam służy epidemia tzw. "hiszpanki", która doprowadziła do ogromnej ilości zgonów w roku 1918 - atakując łącznie aż w 3 falach. Ówczesna epidemia zbiegła się z kryzysem humanitarnym, głodem i biedą z jaką zmagała się Europa po I wojnie światowej.   Co jeśli kolejna fala pandemii koronawirusa zbiegnie się z inną, wielką katastrofą? 

Jak zauważa Adam Taggart z PeakProsperity spodziewana druga fala może być groźniejsza, jeśli jednocześnie dojdzie do jednej z katastrof naturalnych, podczas których trudno będzie nie tylko zatrzymać ludzi w domach, ale dojdzie do masowych przemieszczeń uciekającej przed kataklizmem ludności, tworzeniem tymczasowych schronisk (np.w szkołach, gdzie gromadzą się mieszkańcy danej okolicy), ale też ogromnym obciążeniem służb ratunkowych, którym przyjdzie zmagać się nie tylko z ofiarami kataklizmów, ale też z rosnącą w drastyczny sposób liczbą pacjentów. 

Wśród zagrożeń Taggard wskazuje między innymi: 
-  fale huraganów i burzy tropikalnych jakie nawiedzają Stany Zjednoczone przede wszystkim we wrześniu i w październiku, a więc w czasie spodziewanego nadejścia 2 fali,
- pożary, związane z wysuszeniem ściółki w lasach, ale także łąk i pastwisk,
- powodzie szczególnie w dorzeczu rzeki Missisippi, 

Wszystkie te wydarzenia mogą sprawić, że druga fala zachorowań na COVID-19 będzie znacznie gorsza od pierwszej. A mówimy tylko o Stanach Zjednoczonych. 





czwartek, 24 stycznia 2019

Wenezuela na krawędzi wojny, kto popiera kogo?

W Wenezueli Juan Guaido ogłosił się nowym prezydentem kwestionując tym samym legalność rządów Nicolasa Maduro. To zaostrza sytuację w kraju i może ostatecznie prowadzić do otwartego konfliktu zbrojnego. 

fot. Wikipedia


W pogrążonej w kryzysie humanitarnym Wenezueli od miesięcy trwają protesty, walki z policją i wojskiem. Rządzony przez Nicolasa Maduro kraj od lat zmaga się z problemami gospodarczymi a setki tysięcy obywateli wyemigrowało do sąsiednich krajów. W Caracas i innych dużych miastach panuje głód. Napięcie trwało od dłuższego czasu aż do tego tygodnia, gdy nagle 36-letni przewodniczący zgromadzenia narodowego Wenezueli, Juan Guaido ogłosił się tymczasowym prezydentem republiki. Jego decyzję szybko uznały rządy m.in. USA, Brazylii, Argentyny, Kolumbii i Kanady. W bardzo krótkim czasie po raz kolejny świat podzielił się według nowego kryterium: kto stoi za Guiado a kto za Maduro - jego z kolei poparły m.in. Rosja, Meksyk, Turcja, RPA, Iran. 

Wydaje się, że mamy w Wenezueli do raczkującego zamachu stanu, szczególnie, że obaj prezydenci deklarują, że nie ustąpią a ich władza jest legalna. Finalnie więc o wszystkim mogą zadecydować starcia na ulicach Caracas oraz... interwencja z zewnątrz. Nie jest zapewne przypadkiem, że do tak zdecydowanego wystąpienia lidera opozycji doszło wkrótce po tym jak w Brazylii doszło do zmiany władzy na bardziej sprzyjającą USA i przeciwną aktualnym porządkom w Wenezueli. Być może więc czekają nas wkrótce nie tylko informacje o zamieszkach, ale wręcz zbrojna interwencja zza granicy a przy zdecydowanym oporze czawistów, nawet wojna domowa, której wynik nigdy nie jest pewny. 







wtorek, 8 stycznia 2019

Była szefowa Reddita: "internetowe statystyki to ściema!"

Czyżby cały rynek internetowych gigantów to była jedna, wielka bajka? Takie wnioski można wysunąć po przeczytaniu artykułu w New York Magazine a które potwierdza była prezes serwisu Reddit Ellen Pao na swoim Twitterze. 

Ellen Pao/zerohedge


Opublikowany w środowym wydaniu NYM artykuł opisuje jak firmy z branży internetowej oszukują użytkowników i przede wszystkim reklamodawców w kwestii statystyk i odwiedzalności swoich witryn. Pozornie autentyczne, mierzalne i wiarygodne dane podawane przez takie przedsiębiorstwa jak Facebook, to w rzeczywistości nadmuchane do granic możliwości kłamstwa. Potwierdzać tę tezę zdają się pozwy jakie wytoczyło kilka mniejszych firm największej na świecie platformie social media. Twierdzą oni, że Facebook celowo zawyżał choćby czas jaki użytkownicy spędzali na oglądaniu wideo. Z resztą według MarketingLand firma Marka Zuckerberga sama przyznała, że błędnie raportowała zasięg postów na fanstronach.

Prawdziwe filmy, prawdziwi ludzie, fałszywe minuty - tak podsumował NYMag choćby informacje, jakoby blisko 75 milionów użytkowników Facebooka codziennie oglądało co najmniej minutę filmu wideo. Te dane jednak są mocno manipulowane, bo sami jego przedstawiciele przyznali, że przez "minutę" nie rozumieli oni ciągłego oglądania. Równie więc dobrze to mogło być 30 filmików klikniętych i uruchomionych przez 2 sekundy. Bez wątpienia przekładać się to będzie na ich skuteczność, jednak niekoniecznie znajdzie to odzwierciedlenie w danych podawanych dla klientów. 






Potwierdza do Pao i podaje konkretny przykład ze swojej byłej firmy: portale nie są w stanie rozdzielić użytkowników odwiedzających z urządzeń mobilnych. Jeśli jest on wylogowany, każde wyświetlenie traktowane jest jako nowy, unikalny użytkownik - to oczywiście, przy obecnym rozpowszechnieniu urządzeń mobilnych, winduje statystyki, ale wcale nie przedstawia stanu faktycznego.

wtorek, 17 kwietnia 2018

Przesiedlenia imigrantów - czyli jak Izreal rozdaje karty



Godziny po tym, jak Izrael ogłosił planowane przesiedlenie 16 250 imigrantów z Afryki do Kanady, Włoch i Niemiec - premier Benjamin Netanjahu oświadczył,  " zawarto dobre porozumienie", które "chroni interesy państwa Izrael", - Netaniahu odwrócił tym samym decyzję zawartego porozumienia z ONZ.


Umowa ONZ obejmowała ustalenia w których Izrael przyjmuje 35 000 migrantów z Afryki. Większość uchodźców pochodziła z Erytrei i Sudanu - rozpoczynając migrację w 2005 r. Po sąsiednim Egipcie gdzie doszło do brutalnych demonstracji uchodźców. Izrael w odpowiedzi na kryzys imigracyjny w 2012 roku zakończył budowę muru, który zatrzymał falę uchodźców. Mur nie rozwiązywał jednak problemu osób, które pojawiły się znacznie wcześniej.

Dziesiątki tysięcy osób przekroczyły pustynię, zanim Izrael zamknął barierę w 2012 roku, która powstrzymała napływ. Izrael borykał się z tym, co zrobić z tymi, którzy już są w kraju, na przemian planując deportację ich i oferując im pracę najemną w hotelach i lokalnych gminach.

Tysiące migrantów skupiało się w biednych dzielnicach w południowym Tel Awiwie, regionie znanym jako "Mała Afryka". Ich obecność wywołała napięcia wśród żydowskich mieszkańców, którzy skarżyli się na rosnącą przestępczość i nalegali na rząd, by podjął działanie. . - AP

Przed poniedziałkowym ogłoszeniem ONZ w sprawie przesiedleń (obecnie "wstrzymanym") Izrael zagroził imigrantom więzieniem - umieszczając ich w nowym, zamkniętym obozie dla uchodźców pustynnych, oferując im pieniądze i bilet w jedną stronę powrotną do Afryki. Kiedy to się nie udało, Izrael ogłosił plany wysłania ich wszystkich do nienazwanego kraju afrykańskiego, który, jak się uważa, był albo Ugandą, albo Ruandą.


Według Netanjahu plan był niemożliwy w zrealizowaniu, ponieważ kraj do którego uchodźcy mieli zostać wysłani nie byłby w stanie sobie poradzić z napływem nowych osób.


"Od chwili, gdy w ciągu ostatnich kilku tygodni stało się jasne, że opcja przetransportowania osób nie istnieje, w zasadzie wpadliśmy w pułapkę, w której wszyscy pozostali", powiedział - opisując poniedziałkowy kompromis z Kanadą, Włochami i Niemcami jako najlepsza dostępna opcja.

Agencja ONZ ds. Uchodźców oświadczyła, że ​​podpisała wspólne porozumienie "w celu promowania rozwiązań dla tysięcy Erytrejczyków i Sudańczyków mieszkających w Izraelu ." UNHCR powiedział, że będzie pracował nad przeniesieniem 16 000 obywateli Sudanu i Erytrei, a inni otrzymają "odpowiedni status prawny w Izraelu. "- AP

czwartek, 17 sierpnia 2017

Hiszpania oblegana przez nielegalnych imigrantów



Kilkadziesiąt minut temu świat obiegła informacja o kolejnym ataku terrorystycznym jaki miał miejsce w Barcelonie. Policja poinformowała, że zamachowiec był z pochodzenia z Afryki, doprowadził on do śmierci co najmniej 13 osób.

Jako przykład kryzysu imigracyjnego w Europie podaje się Grecję, która przez ostatnie lata była oblegana przez nielegalnych imigrantów. Jak się okazuje, Hiszpania jest kolejnym krajem, który staje się bramą dla imigrantów z Afryki. Nagły wzrost migracji do Hiszpanii jest spowodowany walką z przemytem ludzi wzdłuż drogi morskiej Libia-Włochy, która jest obecnie bramą do Europy.

10 mil dzieli Hiszpanię od Afryki drogą morską, dlatego należy się spodziewać, że wkrótce w tym kraju może dojść do olbrzymiego kryzysu migracyjnego. 

Międzynarodowa Organizacja ds. migracji informuje, że dotychczas w tym roku Hiszpanii znalazło się trzykrotnie więcej imigrantów niż w całym 2016 roku. 

Zwiększony ruch w tym regionie wynika z porozumień jakie zostały zawarte w tym roku pomiędzy Włochami, Libią, Czadem i Nigerią. Umowa dotyczy przede wszystkim poprawy kontroli granicznej, zaostrzenia przepisów dotyczących organizacji charytatywnych obsługujących łodzie na Morzu Śródziemnym oraz zwiększenia funduszy na rzecz ochrony wybrzeża libijskiego. Tysiące imigrantów są zatrzymywani przez straż przybrzeżną uniemożliwiając tym samym podróż najłatwiejszym do pokonania szlakiem. 

W sierpniu agencja Frontex, poinformowała, że liczba imigrantów afrykańskich przybywających do Włoch z Libii spadła o ponad połowę w lipcu w porównaniu z miesiącem poprzednim. W tym okresie liczba migrantów przybywających do Hiszpanii wzrosła gwałtownie.

Niemiecki minister rozwoju Gerd Müller ostrzegał niedawno, że Europa musi przygotować się na przybycie milionów migrantów z Afryki "
"Największe ruchy migracyjne wciąż trwają: liczba ludności Afryki wzrośnie w kolejnych dziesięcioleciach, a kraj taki jak Egipt wzrośnie do 100 milionów osób, a Nigeria do 400 milionów. W erze cyfrowej z internetem i telefonami komórkowymi każdy wie o naszym dobrobycie I stylu życia ".


czwartek, 16 czerwca 2016

Oznaki wielkiego kryzysu w USA cz.1

Jak wygląda realna sytuacja w USA? Czy światowe mocarstwo pomimo ogromnej przewagi militarnej ma siły wewnętrzne by ją utrzymać? A może sytuacja jest gorsza niż myślimy a władze w Waszyngtonie próbują to ukryć?

 

W przeciągu ostatnich lat powstała ogromna wręcz liczba artykułów wieszczących rychły upadek gospodarki Stanów Zjednoczonych, jak i wręcz przeciwnie, zapowiadających ich wyjście z gospodarczego impasu. Jak jest naprawdę? Przy tak podzielonych stanowiskach nawet wśród ekspertów nam pozostaje jedynie informować i liczyć, że wiedza pochodząca z obu środowisk pozwoli nam zbudować kompletny obraz całej sytuacji. Oto zestaw 7 znaków, że Stany Zjednoczone bliskie są gospodarczego upadku: 

Oznaka #1: Rząd ukrywa statystyki

Według rządu USA poziom inflacji wynosił w roku 2015 zaledwie 0,6%, parametry te nie uwzględniają jednak kluczowych dla kosztów życia cen energii i żywności.Interesująco w tym zestawieniu prezentują się wówczas dane z innych miejsc, np. The Chapwood Index, który uwzględnia ceny ponad 500 przedmiotów, które zazwyczaj kupują Amerykanie w 50 największych miastach np. Advil, kawa w Starbucksie, ubezpieczenie, benzyna, opłaty za autostrady, restauracje fast food, pasta do zębów, myjnie samochodowe, opłaty za kablówkę i Internet, naprawy domów, lekcje fortepianu czy ceny za magazyn "People". Jak zatem kształtuje się CPI? W 2014 wzrósł on tylko o 0,8% w całych USA, ale już w większych miastach np. Nowym Jorku, Los Angeles, Chicago, San Diego czy Bostonie inflacja przekroczyła 10%. 


Oznaka #2: Przeciętne wynagrodzenie spada.

Nic tak nie pokazuje stanu gospodarki jak informacje o konsumpcji. To w końcu 70% wewnętrznej konsumpcji stanowi kluczową część PKB. A jak to wygląda? Odsetek tzw. 'underemployments' czyli osób pracujących na część etatu, ale już nie poszukujących pracy to ok. 10%, a co więcej większość Amerykanów nie zanotowała w zeszłym roku wzrostu wynagrodzeń,  zważywszy zaś poziom inflacji, zarobki de facto spadły.  Kluczowa dla wzrostu gospodarczego grupa konsumentów nie jest zatem w stanie kupować więcej, wręcz przeciwnie, kupuje mniej bo na mniej ich stać a to sprawia, że gospodarka dalej nie będzie się w stanie podnieść.

czwartek, 9 czerwca 2016

Czy USA czeka kolejny kryzys finansowy?

Stany Zjednoczone są zadłużone. O tym wie każdy, kto przegląda codzienne wiadomości. Niewiele osób jednak wie, że niebawem może dojść w tym kraju do kolejnego kryzysu ekonomicznego. Porównywalnego do tego z 2007 roku. Ekonomiści potwierdzają, że ryzyko kryzysu zwiększa się z dnia na dzień.


Dlaczego kryzys w USA miałby w ogóle interesować Polaków? 
Kryzys ekonomiczny w 2007 roku dotknął Polskę. Nie był on jednak tak mocno odczuwalny jak w innych gospodarkach innych krajów.  Zaczynając od najbardziej prozaicznych kwestii. Warto mieć na uwadze, że pierwsze konsekwencje ewentualnego kryzysu będą odczuwalne dla klientów banków. W przypadku dużego krachu na giełdach można być pewnym, że instytucje finansowe niechętnie będą udzielać kredytów. Co więcej zwiększać się będzie nacisk na wierzycieli w postaci rosnących stóp procentowych lub wyższych kwot obsługi kredytów (prowizje od sprzedaży kredytów itp.). 

Jaki wpływ miał kryzys na Polskę po 2007 roku? 
Obniżyła się moc aktywności gospodarczej w Polsce, przy znacznym spadku mocy produkcyjnej. Trwająca recesja w strefie euro spowodowała zachwianie perspektyw polskiej gospodarki, czego konsekwencją było spadek aktywności inwestycyjnych polskich przedsiębiorstw. Spadek wartości złotówki w połowie 2008 roku doprowadził do wzrostu wartości zadłużenia w obcej walucie, co dla przedsiębiorstw było stratą z tytułu zawartych wcześniej transakcji opcyjnych. Odzwierciedleniem tego trendu był znaczny spadek wyników sektora finansowego przedsiębiorstw. Pogłębiająca się recesja w strefie euro, największego partnera handlowego Polski spowodowała zmniejszenie popytu na polskie produkty. Dlatego w tym okresie zanotowano spadek eksportu. 



środa, 27 stycznia 2016

Jak Ameryką rządzą tylko 4 banki?

Wielka czwórka albo inaczej "The Big Four" to cztery ogromne banki, które faktycznie są właścicielami większości tego sektora w Stanach Zjednoczonych. Zobacz jak do tego doszło. 




W przygotowanej przez Visual Capitalist infografice zawarto chronologiczne podsumowanie procesu tworzenia się specyficznego oligopolu jaki powstał w ostatnim czasie w Stanach Zjednoczonych. "Wielka Czwórka" łącznie posiada 45% wszystkich depozytów konsumpcyjnych w USA a ich łączna wartość wynosi 4,6 tryliona dolarów. Do konsolidacji dochodziło stopniowo i trwała ona od początku lat 90. XX wieku wieku. Początkowo było to 37 niezależnych banków, z czasem jednak łączyły się lub były przejmowane powoli tworząc grupę jaką mamy dzisiaj, czyli: JP Morgan Chase, Bank of America, Wells Fargo i Citigroup.

Jak wskazują analitycy VC wybuch kryzysu finansowego w 2008 roku jedynie przyspieszył ten proces i pozwolił bankom, które zachowały wystarczające rezerwy do przejęcia swoich konkurentów, szczególnie tych, którzy szczególnie dużo stracili na kredytach subprime (wśród nich były: Washington Mutual, Bear Stearns, Countrywide Financial, Merrill Lynch i Wachovia).  Na horyzoncie nie widać także jakiejkolwiek konkurencji, liczba nowych banków powstałych w 2014 roku spadła do zera a okresie 2009-2013 uformowano ich jedynie 7. 

Powyższa sytuacja rodzi wiele, niekiedy dwuznacznych interpretacji. Z jednej bowiem strony widać wyraźnie, że na kryzysie ucierpiało wiele banków, jednak z punktu widzenia całego sektora nie tylko utrudniona została konkurencja pomiędzy instytucjami, ale też brak jest możliwości zmiany stanu rzeczy. Czyżbyśmy zatem weszli w okres trwałego oligopolu bankowego? Jak szybko podobny układ przeniesie się także na inne państwa?





wtorek, 20 października 2015

Elity niszczą małżeństwo aby przejąć kontrolę nad ludzkością?

Małżeństwo jako związek mężczyzny i kobiety przeżywa na Zachodzie poważny kryzys. Rośnie nie tylko liczba rozwodów, ale też co raz mniej młodych ludzi, szczególnie młodych mężczyzn. Czy za tymi niepokojącymi zjawiskami stoi ktoś kto celowo pragnie rozbić rodzinę?

Liczba rozwodów wzrosła w ostatnim czasie do niepokojącego stopnia. Są w Europie państwa, gdzie 3 na 4 małżeństwa kończą się rozstaniem, jeśli trend ten nie ulegnie zmianie już wkrótce trudno będzie mówić o jakiejkolwiek trwałości i nierozerwalności rodziny. 



Sprawa komplikuje się jeśli spojrzy się na prognozy dotyczące nowych małżeństw. Wśród pokolenia obecnych dwudziestokilkulatków, określanych w USA jako 'millenials' bycie 'singlem' to zupełnie normalna rzecz i właśnie tak widzą siebie ci młodzi ludzie w przyszłości. Nastawieni na karierę, nie potrzebujący instytucji małżeństwa amerykańscy millenialsi mają zupełnie inne priorytety. Według portalu Infowars nie jest to zjawisko zupełnie przypadkowe. Zdaniem redakcji portalu spadek liczby zawieranych małżeństw wiąże się bezpośrednio ze zmianami obyczajowości, ale też feministyczną propagandą, która deprecjonuje znaczenie mężczyzn w związku stawiając w dominującej roli kobietę. To sprawia, że wielu młodych mężczyzn zamiast brać ślub woli pozostawać w wolnych związkach, które zawsze w razie potrzeby można skończyć. 

Działanie to jest celowe - stoją za nim tajne elity, których celem jest zniszczenie dotychczasowej kultury i zapanowanie nad światem. Jeden z przytoczonych w filmie poniżej cytatów jest szczególnie dosadny. Jest on odpowiedzią na reklamę telewizyjną, która przedstawia ojca rodziny jako nieporadnego i ślamazarnego człowieka, za którego wszystko musi robić (przy pomocy elektroniki) żona. Przytoczmy ów cytat w całości:

"Kolejny, niezbyt subtelny pokaz przewagi kobiecości dyrygowanej przez inżynierów społecznych, którzy prowadzą nad w kierunku technokratycznej przyszłości rządzonej przez elitę. To część ich planu by dać kobietom rolę dominującą, gdyż pozwoli to na sprawowanie kontroli również nad mężczyznami, gdyż ci podążą tam, gdzie pójdą kobiety. W naszym przypadku obawiam się, że celem dla większości ludzkości będzie życie w beznadziejnym zniewoleniu w wśród pozbawionych życia pustkowi". 




sobota, 3 października 2015

Dominacja Niemiec - obecny boom gospodarczy, może być ich ostatnim

To mogą być ostatnie lata prosperity naszego zachodniego sąsiada. Pomimo dobrych wyników gospodarczej i silnej pozycji politycznej, w Niemczech powoli tyka bomba zegarowa, która gdy odpali doprowadzi do pogorszenia się sytuacji w RFN. 

Ostatnie lata przyzwyczaiły nas do tego, że Niemcy ponownie podniosły głowę a cała Europa ponownie musi się liczyć ze zdaniem Berlina. Trwający kryzys gospodarczy, problemy strefy euro a także brak woli politycznej ze strony elit sprawiły, że Niemcy wykorzystały swoją ekonomiczną przewagę by narzucić swoje zdanie słabszym krajom. Politycy straszący swoich wyborców zagrożeniem ze strony Niemiec mogą się przeliczyć, gdyż prognoz dotyczących najbliższych dekad, Niemcy będą powoli tracić na znaczeniu.

Kryzys emigracyjny to swoista zemsta także południowej Europy - pozbawieni środków finansowych na sprawne działania państwa Włosi czy Grecy przepuszczają imigrantów, który z kolei masowo udają się właśnie do Niemiec, sama Angela Merkel musiała ratować swoją pozycję wycofując się z deklaracji przyjęcia dowolnej liczby uchodźców. W tym samym momencie problemy zaczął mieć największy niemiecki producent samochodów, Volkswagen, który został przyłapany na zaniżaniu norm spalania. To może się skończyć nie tylko poważnymi karami dla koncernu, ale też zaszkodzić sprzedaży ich samochodów w wielu krajach, w których konsumenci są bardzo wrażliwi na kwestie związane ze środowiskiem.


Największym problemem Niemiec jest demografia, rząd w Berlinie szacuje, że populacja może do 2060 roku zmniejszyć się z 81 do zaledwie 67 milionów ludzi. Sprzyja temu ucieczka z terenów byłego NRD skąd regularnie wyprowadzają się kolejne grupy mieszkańców, powoli zaczyna więc brakować klientów zakładów usługowych i gabinetów co z kolei powoduje ich zamknięcie. Koło się zamyka, pozbawieni odpowiednich usług wschodni Niemcy decydują się na przeprowadzkę a miasteczka i wsie pustoszeją. Starzejące się społeczeństwo czeka wkrótce kolejny problem. Brak rąk do pracy, ale też kurczące się zasoby intelektualne, mniejsza dynamika i kreatywność, co w czasach wymagających reguł gry globalnej gospodarki może być gwoździem do trumny niegdyś gospodarczego lidera całej Europy. Słaba gospodarka to mniejsze możliwości polityczne, mniej wpływów, mniej możliwości. A kto wejdzie na miejsce Niemiec?
źródło: Telegraph.co.uk


środa, 12 sierpnia 2015

Rosja: kolejny krok ku upadkowi

Rosja przeżywa w ostatnim czasie bardzo poważne problemy, dotychczasowy model gospodarczy już się wyczerpał, rodzą sie więc pytania, co będzie dalej?
 
 

Jednym z charakterystycznych dla Rosji, choć nieobcych również w Polsce modeli funkcjonowania są tzw. monomiasta, czyli duże metropolie, które w praktyce polegają głównie na jednej branży lub jednym zakładzie, który zatrudnia znaczącą większość mieszkańców, stanowi dla danej miejscowości główne źródło dochodów, ale też zaplecze socjalne dla pracowników. W samej Rosji ma ich być około 319, gdzie w sumie mieszka 14 milionów obywateli, większość z nich koncentruje się na takich branżach jak produkcja, metalurgia, przemysł drzewny lub paliwowy. Teraz, w obliczu kryzysu gospodarczego dotykającej cały kraj, miasta te przeżywają bardzo trudne chwile.

Same władze przyznały, że mniej więcej 2/3 tych miast jest ekonomicznie niestabulnych i w sytuacji zagrożenia władze federalne nie będą w stanie zapewnić im odpowiedniego bezpieczeństwa. Również sami Rosjanie powaznie ostatnio zbiednieli, tylko w tym roku inflacja wyniosła prawie 17% (16,9) a liczba Rosjan żyjących poniżej granicy ubóstwa wzrosła o 14% w roku ubiegłym. Ta co raz powazniejsza sytuacja w połączeniu z wciąż niepewnymi okolicznościami międzynarodowymi sprawiają, że władze na Kremlu będą miały w najbliższych latach wiele bardzo poważnych problemów.

Zdaniem analityków Stratforu Rosjanie będą musieli przede wszystkim skupić się na tym by kraj pozostał w miarę stabilny, by uniknąć niezadowolenia społecznego a w efekcie nawet masowych zamieszek, te ostatnie choć przy dzisiejszej popularności rządu wydają się mało realne, mogą w końcu się pojawić, szczególnie w momencie gdy w 2016 roku sytuacja nie ulegnie poprawie. Na pewno jednak Zachód nie omieszka wykorzystać tej fali niezaowolenia i rozważać będzie scenariusz jakiejś formy zmiany reżimu politycznego w Moskwie. Lub faktycznego rozpadu Federacji Rosyjskiej. Taki scenariusz jest również możliwy.

środa, 29 lipca 2015

Czego uczą nas przecieki z greckich negocjacji? Zadłużone państwo traci suwerenność

Wycieki z negocjacji pomiędzy Grecją a tzw. "trójką", czyli Komisją Europejską, Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Europejski Bank Centralny dostarczyły niezwykle ważnych informacji na temat tego jak trudna jest sytuacja zadłużonego państwa, którego suwerenność jest w tej chwili znacząco ograniczona. 
 

 


Pełniący do niedawna funkcję ministra finansów Janis Warufakis wkrótce po zwycięstwie Syrizy w wyborach parlamentarnych rozpoczął prace nad stworzeniem alternatywnego systemu płatności, który miał ułatwić szybkie przejście z euro z powrotem na drachmę. Kluczem do jego wprowadzenia było jednak oparcie się na numerach rejestracji podatkowej, do której jak się okazało ministerstwo finansów nie miało dostępu. Numery te znajdowały się w bazie Generalnego Sekretariatu Dochodów Publicznych, nad którym kontrolę sprawowała "trójka".

W celu uzyskania dostępu do bazy Warufakis miał się zdecydować na włamanie do bazy i wykradzenie numerów. Nie wiadomo czy ministrowi udało się pomyślnie przeprowadzić tą operację, zważywszy jednak na fakt, że nie sprawuje on już swojej funkcji a także "Grexit" się nie powiódł można spekulować, że włamanie zakończyło się porażką. Sam Warufakis zaprzeczył podobnym rewelacjom na swoim koncie na Twitterze stwierdzając, że jest pod wrażeniem wyobraźni swoich oszczerców.

Co jeśli przecieki były jednak prawdziwe? Przede wszystkim informacja ta dawałaby dużo do myślenia wszystkim, którzy twierdzą, że zadłużanie się państw nie ma wpływu na ich suwerenność - z nagrań wynika bowiem, że nawet rząd grecki nie ma dostępu do pewnych należących do państwa baz danych, które już w tej chwili weszły w zarząd instytucji zewnętrznych.


czwartek, 18 czerwca 2015

Jaka będzie nadchodząca dekada wg Stratfor? Oto 11 rzeczy, które czekają nas już niedługo


Organizacja Stratfor cieszy się opinią uznanego ośrodka badawczego zajmującego się geopolityką i geostrategią. Ta ulokowana w Teksasie instytucja niejednokrotnie trafnie przewidziała rozwój wydarzeń na świecie, czy tak będzie i tym razem? Poniżej prezentujemy 11 wydarzeń, do których dojdzie już w ciągu najbliższej dekady. Czas pokaże, które okazały się trafne.


Upadek Rosji

Rosja to państwo sterowane centralnie prosto z Moskwy. Jeśli Moskwa nie będzie w stanie utrzymać kontroli nad swoimi prowincjami, wówczas podobnie jak 25 lat temu, dojdzie do odłączania się kolejnych regionów, ich rosnącej autonomii a finalnie ich niepodległości. Na miejscu Federacji Rosyjskiej powstanie szereg mniejszych państw.

„Spodziewamy się, że włądza Moskwy będzie słabła, co doprowadzi do formalnej i nieformalnej fragmentacji Rosji. Niemożliwym jest by Federacja Rosyjska przetrwała w obecnej formie” - piszą w raporcie autorzy Stratforu.

Największy kryzys nadchodzącej dekady

Po upadku władzy centralnej w Federacji Rosyjskiej pojawi się problem z pamiętającym jeszcze czasy sowieckie arsenałem nuklearnym, który ktoś będzie musiał zabezpieczy.ć. Infrastruktura związana z produkcją broni atomowej jest rozsiana na całym obszarze Rosji, w przypadku słabnących wpływów Moskwy istnieje obawa, że część tej infrastruktury a być może nawet niektóre głowice atomowe mogą wpaść w niepowołane ręce – czy to lokalnych, nieprzewidywalnych na dłuższą metę regionalnych przywódców, czy też islamskich terrorystów .

Zdaniem Stratforu zadanie zabezpieczenia tej infrastruktury spocznie na włądzach USA, które są jedynym pańswem które będzie w stanie tego dokonać.

Niemcy w odwrocie

Gospodarka Niemiec zbudowana jest na specyficznym modelu opierającym się w dużym stopniu do innych państw. Produkowane w Niemczech towary są sprzedawcane za granicą, stąd właśnie to Berlin pozostaje jednym z głównych beneficjentów stworzonej na terenie Unii Europejskiej liberalizacji i strefy wolnego handlu. W przypadku dalszego pogarszania się sytuacji gospodarczej w EU, w tym przede wszystkim w strefie euro, Niemcy mogą stanąć w obliczu poważnego kryzysu gospodarczego.

Nowy lider Europy

Czy upadek znaczenia Niemiec oznaczać będzie równocześnie pogorszenie się sytuacji w innych państwach? W niektórych z pewnością, ale jak pisze Stratfor istnieją kraje, które skorzystają na nagłej zmianie sytuacji. Na czele tych państw znajdzie się Polska, która stanie na drodze nowego ekonomicznego wzrostu co wplynie też na wzrost znaczenia Warszawy na arenie międzynarodowej. Stratfor podkreśla nieco inną sytuację demograficzną w Polsce, ale też wagę strategicznego sojuszu z USA, który w obliczu spadającego znaczenia Rosji i Niemiec może przynieść nowe korzyści.

Europa czterech prędkości

Nadchodząca dekada nie przyniesie ponownej integracji mocno nadszarpniętej kryzysem politkoycznej jedności kontynentu europejskiego. De facto Unia Europejska będzie podzielona na co najmniej 4 ośrodki: Europę Zachodnią, Europę Wschodnią, Skandynawię oraz Wyspy Brytyjskie – część z obecnych problemów UE pozostanie wyzwaniami dla nich wszystkich, z niektórymi jednak poszczególne regiony będą musiały sobie radzić same.

Wzrost znaczenia Turcji

Turcja jest jednym z najsilniejszych i najbardziej stabilnych państw muzułmańskich. Tego samego nie można powiedzieć o jej najbliższych sąsiadach – Iraku czy Syrii, które znajdują się obecnie w fazie kompletnego rozkładu. Turcja może spokojnie czekać aż Państwo Islamskie dokończy dzieła zniszczenia reżimu Bashara al-Assada i dopiero wówczas wkroczyć do Syrii z całą swoją militarną potęgą. Obok dość oczywistej pozycji na Bliskim Wschodzie Turcja ma jeszcze jeden kierunek ekspansji, który zdaniem Stratforu odegra w najbliższym czasie wiodącą rolę. Jedną z naturalnych stref wpływu Turcji jest basen Morza Czarnego, wokół którego wciąż jednak mocną pozycję ma Rosja. W obliczu upadku Rosji Turcja z pewnością zdecyduje się wyciągnąć ręce po czarnomorskie terytoria, pytanie, jak daleko zajdzie?

Kłopoty Chin

Analitycy Stratfor od lat podkreślają, że potęga Chin ma charakter pozorny i Państwo Środka niedługo będzie musiało radzić sobie z barierami rozwoju, przede wszystkim nierównomiernym rozkładem wzrostu gospodarczego, który skoncentrował się na wybrzeżu pozostawiając wnętrze kontynentu zacofanym i biednym. 

Japonia nową potęgą morską

Chociaż na Morzu Południowochińskim trwa coś na kształt zimnej wojny między USA i Chinami to jednak zdaniem Stratfor to Japonia stanie się morską potęgą na terenie Azji Wschodniej. Stanie się tak, gdyż Tokio nie ma innego wyboru, jest bowiem uzależnione od importu dóbr zza morza a w obliczu zagrożenia chińską blokadą, będą musieli się bronić rozbudowując swoją flotę. 

Nie będzie wojny o wyspy na Morzu Południowochińskim

Coś co wygląda na zarzewie konfliktu zdaniem Stratforu nigdy go nie wywoła - powód jest prosty, nie warto. 


Nowe "mikro-Chiny"

Problemy Chin sprawią, że produkcja przenosić się będzie gdzie indziej. Nowe stanowiska pracy i nowe bogactwo zaczną powoli przenosić się do takich państw jak:
Meksyk, Nikaragua, Dominikana, Peru, Etiopia, Uganda, Kenia, tanzania, Bangladesz, Myanmar, Sri Lanka, Laos, Wietnam, Kambodża, Filipiny i Indonezja.Ich łączna populacja to w sumie blisko 1,6 miliarda ludzi, co pozwoli zrównoważyć a następnie wręcz zrekompensować spadek produkcji w Chinach.

Ameryka - imperium, które nie będzie się angażować

USA znajdą się w najbardziej komfortowej pozycji na świecie, otoczone stabilnymi państwami, niezależne energetycznie i gospodarczo, ponadto bogatsze o doświadczenia ostatnich 20 lat Stany Zjednoczone wycofają się jako mocarstwo by zająć się własnymi sprawami.



czwartek, 11 czerwca 2015

Jak szybko Kalifornia zapada się pod ziemię?

Joseph Poland w 1977 roku

Czy tak ogromne terytorium jakim jest Kalifornia może się zwyczajnie zapaść pod ziemię? Brzmi to co najmniej szokująco, jeśli nie wręcz groteskowo, ale tak może właśnie się stać, zważywszy, że stan ten w ciągu pięćdziesięciu lat zapadł się o blisko 3 metry.


Jeden z najbogatszych stanów USA boryka się w ostatnich latach z wieloma poważnymi problemami. Oprócz kryzysu ekonomicznego Kalifornia ma poważne problemy z trwającą od dłuższego czasu suszą, która niszczy kolejne uprawy każdego roku i powoduje, że co raz większe połacie stanu powoli pustynnieją. Na tym jednak kłopoty się nie kończą, okazuje się bowiem, że średnia wysokość nad poziomem morza również drastycznie się obniża i po raz kolejny jest to związane z brakami wody.

Powodem jest bowiem trwające od lat 20 XX wieku czerpanie przez mieszkańców z podziemnych pokładów wody, które wykorzystywane są do podlewania upraw i nieustannego nawadniania pól. Już w latach 30. naukowcy zauważyli, że dzieje się coś dziwnego i w wielu miejscach ziemia się zapada, wkrótce też hydrolog, Joseph Poland zauważył co może być przyczyną tego dziwnego zjawiska. Zaobserwował on bowiem, że wypompowywana spod ziemi woda tworzyła ogromne, czasami długie na wiele mil puste przestrzenie, które w wielu miejscach nie wytrzymały nacisku i zaczęły się zapadać.

Teraz jednak, w wyniku trwającej suszy skutki pompowania wody z podziemi stały się znacznie poważniejsze - chcąc ratować swoje plony ludzie czerpią jeszcze więcej wody (szacuje się, że obecnie blisko 60% upraw podlewanych jest wodą pochodzącą ze studni) a to powoduje jeszcze większe zapadanie się kolejnych połaci ziemi. Tylko jedno miasto El Nido obniża się o blisko jedną stopę rocznie, w wielu rolniczych obszarach Kalifonii pękają mosty, kanały i drogi, a służby co raz bardziej uświadamiają sobie, że to dopiero początek ich problemów.



wtorek, 5 maja 2015

Wenezuela: rząd przejmie kontrolę nad dystrybucją żywności

 Wenezuela nadal nie radzi sobie z kryzysem gospodarczym. Uzależnione od eksportu ropy państwo musi borykać się z brakami podstawowych produktów, dlatego też obecny prezydent tego kraju zapowiedział, że przejmie kontrolę również nad ich dystrybucją.

fot. order-order

 
Prezydent kraju, Nicolas Maduro zapowiedział, że juz wkrótce państwo przejmie na siebie obowiązek dystrybucji żywności, podniesie również płace o 30%. Data deklaracji nie jest przypadkowa, miała ona miejsce w piątek, 1 maja.


Trudno dotrzeć do oficjalnych danych statystycznych dotyczących sytuacji w Wenezueli, niektórzy analitycy podejrzewają, że już teraz blisko połowa żywności w kraju jest pod kontrolą rządu.

Wenezuela od dłuższego czasu zmaga się z rosnącym kryzysem gospodarczym, inflacja wciąż rośnie, w zeszłym roku wyniosła ona 68.5% brakuje często podstawowych produktów, takich jak chleb czy papier toaletowy.  Na sytuację kraju ma wpływ między innymi jego uzależnienie od eksportu ropy naftowego, która za czasów rządów Hugo Chaveza osiągała znaczącą wartość a co za tym idzie pozwalała finansować wiele rządowych przedsięwzięć. Przy spadających cenach za baryłkę Wenezuela stała się jednym z pierwszych państw, które szczególnie na tym ucierpiały.

O pomysłach na walkę z kryzysem pisaliśmy już na blogu "Kod Władzy" wielokrotnie, władze w Caracas proponowały już między innymi by podczas zakupów tak podstawowych produktów jak chleb skanowano linie papilarne kupującego, dzięki czemu powstrzymałoby się rosnącą falę spekulacji. Sami obywatele również próbują sobie radzić, pojawił się na przykład pomysł by zamiast słabnącej lokalnej waluty zacząć wykorzystywać kryptowaluty.



wtorek, 7 kwietnia 2015

Czy susza w Kalifornii to dopiero początek? Kiedy zacznie brakować wody?

Jeden z najbogatszych stanów USA od dłuższego czasu zmaga się z ogromnymi brakami wody, problemy są na tyle poważne, że po raz pierwszy w swojej historii Kalifornia dokonywać będzie drastycznych cięć we wszystkich obszarach gdzie zużycie wody może zostać ograniczone. 

Klimat w Kalifornii jest w większości śródziemnomorski, co roku występuje tam pora deszczowa poprzedzona jednak okresem wysokich temperatur i niskich opadów, który trwa od marca do października.  Jednakże od ponad trzech lat z rzędu pory deszczowej nie było, a cały stan cierpi od co raz powazniejszej suszy.  Na mapie poniżej przedstawiono Kalifornię wraz z sytuacją w poszczególnych regionach.

 Legenda:

D0 - Abnormally Dry

D1 - Moderate Drought

D2 - Severe Drought

D3 - Extreme Drought

D4 - Exceptional Drought

źródło: http://droughtmonitor.unl.edu/Home/StateDroughtMonitor.aspx?CA

Mimo, że sytuacja w Kalifornii jest w tej chwili najpoważniejsza, to jednak brak wody zaczyna być dostrzegany także w innych stanach, szczególnie tych położonych na zachód od Gór Skalistych, ale też na północy Teksasu oraz w rejonie Wielkich Równin. Kłopoty tych regionów mogą się odbić na całej gospodarce Stanów Zjednoczonych gdyż to właśnie stamtąd pochodzi większość produkowanej w USA żywności. 

Sytuacja, z jaką mamy obecnie do czynienia zmuszać nas będzie do ponownego zdefiniowania tego jak zarządzamy naszymi zasobami wody pitnej i zacząć szukać sposobów na bardziej optymalne jej wykorzystanie. Jak twierdzi Steven Salomon skończyły się czasy gdy w górach zawsze można było znaleźć nowe źródła wody, równocześnie jednak ogromne jej ilości są marnowane. Przykładowo tylko w mieście Meksyk traci się 40-50% zasobów wodnych, zaś miasta w USA marnują ok 20-30%. 

To, co najbardziej martwi to zupełny brak przygotowania mieszkańców dotkniętych suszą stanów, problem jest o tyle poważny, że byli oni ostrzegani o nadchodzących niebezpieczeństwie. Czy powinniśmy zatem ignorować ostrzeżenia dotyczące braków wody także w innych rejonach świata, w tym w Polsce?

- See more at: http://pomocnicy.blogspot.com/2013/04/jak-dodac-informacje-o-ciasteczkach-do.html#sthash.uAMCuvtT.dpuf