Pokazywanie postów oznaczonych etykietą protesty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą protesty. Pokaż wszystkie posty

środa, 6 lutego 2019

Wenezuela: kulisy wystąpienia Guaido - przygotowania trwały znacznie wcześniej

Nie będzie zaskoczeniem informacja, że aktualna fala protestów w Wenezueli niewiele ma wspólnego ze spontanicznymi działaniami, które "wybuchły" w wyniku ogólnego niezadowolenia. W istocie przygotowania do wystąpienia Juana Guaido jako lidera protestów trwały bardzo długo. 




Jak donosi portal VOX w połowie grudnia 35-letni Guaido udał się potajemnie w podróż do Waszyngtonu, Kolumbii i do Brazylii, gdzie spotkał się z przedstawicielami władz celem omówienia strategii opozycji i rozpoczęcia masowych demonstracji przeciwko Maduro. Aby nie wzbudzić podejrzeń Guaido ukrywał fakt, że opuszcza Wenezuelę. Wymknął się z kraju przez słabo strzeżoną granicę z Kolumbią, dzięki czemu udało mu się uciec przed śledzącymi go przedstawicielami służb bezpieczeństwa.

Sekretna siatka dyplomatyczna była organizowana od dłuższego czasu, wiadomo było, że liderzy opozycji są śledzeni i podsłuchiwani, dlatego kontaktowano się z nimi przy pomocy zaszyfrowanych wiadomości. Do czasu ogłoszenia się przez Guaido tymczasowym prezydentem w rocznicę obalenia w Wenezueli wojskowej dyktatury wszystko wisiało na włosku a uczestnicy protestów o wszystkim dowiedzieli się zaledwie kilka godzin wcześniej - wszystko po to, by siły rządowe nie zdążyły zareagować z odpowiednim wyprzedzeniem. Warto przy tym dodać, że po raz pierwszy doszło do zjednoczenia się opozycji, która w drugiej kadencji Maduro widziała wspólne zagrożenie zarówno dla siebie jak i dla całego kraju - to finalnie przeważyło i sprawiło, że przystąpiono do protestów wspólnie. 

Oczywiście nie bez znaczenia miało wsparcie zza granicy - mało znany jest fakt, że oprócz cichego wsparcia ze strony Brazylii czy Kolumbii, która przyjęła 2 mln uchodźców z Wenezueli, aż 13 państw Ameryki Łacińskiej z tzw. "Grupy z Limy"  (członkiem tej grupy nie są Stany Zjednoczone) nie uznało prezydenta Maduro jako wybranego na drugą kadencję. 


środa, 8 lipca 2015

Czy Stanom Zjednoczonym grozi wojna domowa na tle rasowym?

Napięcia wewnętrzne istnieją na terenie każdego większego państwa, są one jednym z naturalnych cech każdej ludzkiej zbiorowości i mogą mieć wręcz twórczy charakter. Czasami jednak, w wyniku nieporozumień, niesprawiedliwości czy też celowej polityki władz dochodzi do eskalacji tych napięć a ostatecznie również zamieszek. 
 


Jeszcze kilka lat temu w Stanach Zjednoczonych doszło do prawdziwej rewolucji, której dowodem miało być wybranie na prezydenta pierwszego czarnoskórego polityka, Baracka Obamy. Nikt by nie przypuszczał wówczas, że zaledwie kilka lat później sytuacja znacznie się pogorszy. Tylko w ciągu ostatnich miesięcy mieliśmy do czynienia z zamieszkami w Baltimorwe (kwiecień 2015) czy strzelaniną w budynku kościoła w Charleston gdzie biały zamachowiec zatrzelił dziewięcioro zgromadzonych na nabożeństwie osób, z których wszyscy byli czarni. To tylko najbardziej znane historie, praktycznie co 2-3 dni w internecie pojawia się kolejne nagranie, w którym pokazane są ataki pomiędzy białymi a czarnymi, z czego trudno jednoznacznie określić, że tylko jedna ze stron jest agresorem.

W Stanach Zjednoczonych populacja czarnych obywateli waha się w granica 14%, jednak nie jest ona rozłożona równomiernie, znacznie więcej Afro-Amerykanów żyje w południowo-wschodnich Stanach, gdzie często ich odsetek sięga blisko połowy mieszkańców (patrz mapa poniżej). Równocześnie jednak to właśnie między czarnymi a białymi mieszkańcami Stanów Zjednoczonych dochodzi w ostatnim czasie do znacznego zaostrzenia wzajemnych stosunków. 
 
rozkład populacji Afro-Amerykanów w USA


Szczególnie głośna jest trwająca nadal akcja społeczna #BlackLifesMatter mająca zwrócić uwagę opinii publicznej na kwestie dyskryminacji czarnych obywateli przez policje, która według organizatorów akcji kieruje się stereotypami i podczas interwencji traktuje czarnych znacznie gorzej niż białych. Ma mieć to również odzwierciedlenie w sytuacjach gdy zupelnie niewinni czarni byli zabijani przez nadgorliwych policjantów.

Z drugiej zaś strony biali Amerykanie co raz częściej podnoszą głos w sprawie dyskryminacji przez czarną populację, związaną przede wszystkim z atakami na ich dzieci i ich domy a także przymykaniem oczu przez władze i media na co raz częstsze incydenty.

Nastroje podgrzewane są przez media społecznościowe, gdzie obie grupy co raz bardziej nakręcają spiralę niechęci. Czy skończy się to kolejnymi zamieszkami? A może wręcz linczem? Niestety nie można wykluczyć takiego scenariusza.

piątek, 8 maja 2015

Kanada: Wolność oddana w zamian za bezpieczeństwo

Niższa izba kanadyjskiego parlamentu przegłosowała ustawę na mocy której służby wywiadowcze będą w stanie w znacznie większym zakresie śledzić poczynania swoich obywateli.



W dniu wczorajszym kanadyjska Izba Gmin (House of Commons) przegłosowała ustawę znacznie poszerzającą zakres kompetencji tamtejszego wywiadu. Na mocy specjalnej ustawy antyterrorystycznej kanadyjskie służby będą mogły działać poza granicami kraju, dokonywać prewencyjnych aresztowań a także karać za promocję terroryzmu. Jak przyznał minister obrony Jason Kenney: "istnieje wysokie ryzyko ataku dżihadystów z wewnątrz kraju, nigdy do tej pory nie byliśmy tak bardzo zagrożeni atakiem terrorystycznym".

Ustawa C-51 wywołała duże niezadowolenie wśród kanadyjskich obywateli, którzy uważają, że została ona przeprowadzona za szybko i bez odpowiednich konsultacji, ponadto znacząco obniży ono stopień wolności słowa i będzie naruszać sferę prywatną w kraju. Kanadyjczycy zainicjowali akcję #StopC51, zapowiadają też, że jeśli ustawa zostanie zatwierdzona przez Senat, stanie się ona kluczowym czynnikiem wpływającym na przyszłe wybory parlamentarne. Przedstawiciele protestującychpodkreslają, że sama ustawa jest "najeżona mętnymi terminami , które sprawiają, że rząd będzie w stanie definiować praktycznie wszystko co się mu sprzeciwia jako szkodliwe dla Kanady i jej narodowych interesów".

Wprowadzenie ustawy C-51 ma swoje korzenie w ataku jaki w październiku 2014 roku dokonano w Ottawie kiedy to uzbrojony zamachowiec (inspirujący się rzekomo działalnością państwa islamskiego) zastrzelił
żołnierza przed National War Memorial a następnie zaatakował pobliskie budynki parlamentu. Dwa dni wcześniej inny zamachowiec w Quebecu zaatakował dwóch żółnierzy siedzących w zaparkowanym samochodzie, jednego z nich zastrzelił a drugiego ranił.




wtorek, 12 sierpnia 2014

UE się zbroi przeciwko własnym obywatelom

Specjalna jednostka w Unii Europejskiej działa na pograniczu kompetencji wojska i policji, Europejskie Siły Żandarmeryjne to względnie nowa organizacja, którą w razie potrzeby UE może wykorzystać do tłumienia zamieszek w różnych krajach. Również w Polsce.
fot. http://pravda-tv.com


Dawno już na całym świecie nie mówiono tak poważnie o nieuniknionym nadejściu wielkiej wojny: Stany Zjednoczone pozostają zaangażowane w wiele konfliktów na całym świecie, na Bliskim Wschodzie zamęt sieje nowa siła: ISIL, z powodu wydarzeń na Ukrainie Rosja ma najgorsze stosunki z Zachodem od czasów rozpadu ZSRS, Japonia i Chiny się zbroją. A co robi Europa? W tym samym czasie przeżywająca poważny kryzys gospodarczy Unia Europejska postanawia zwiększyć swoje siły mające walczyć z niepokojami społecznymi i zapewniać bezpieczeństwo publiczne.

Europejskie Siły Żandarmeryjne (EUROGENDFOR), to struktura względnie nowa, powstała w 2006 jako ponadnarodowe jednostki wojskowej policji mające być w razie potrzeby siłami mogacymi interweniować w sytuacjach kryzysowych. Umowę o ich utworzeniu podpisało 5 państw: Francja, Włochy, Portugalia, Hiszpania i Holandia, później dołączyły do nich również Rumunia i Polska.

Do tej pory siły te zostały użyte czterokrotnie: w Afganistanie, w Bośni i Hercegowinie, na Haiti oraz obecnie w Republice Środkowoafrykańskiej, jak jednak wskazuje Andrej Hunko z GlobalResearch istnieje obawa, że mogą one zostać wykorzystane również w innych państwach Unii Europejskiej, nawet tych które nie pozostają formalnie sygnatariuszami umowy powołującej tą organizację. Wszystko z powodu "klauzuli solidarności" mówiącej o pomocy państw członkowskich UE podczas kryzysów politycznych i ataków terrorystycznych. Na jej podstawie Unia zobowiązuje się do wykorzystania wszystkich możliwych środków do w celu neutralizacji zaistniałego kryzysu. Oznaczać to może, że w razie potrzeby państwa członkowskie udzielić będą mogły pomocy, również tej militarnej "zagrożonemu" sąsiadowi. W tym przypadku właśnie EUROGENDFOR wskazuje się jako siły, które zostałyby wysłane do pomocy jako pierwsze. 
 



środa, 9 kwietnia 2014

NATO ostrzega Rosję: dalej nie pójdziecie

W momencie zajmowania Krymu Rosja nie spotkała się z praktycznie żadnym oporem ze strony Zachodu jak i wojsk Ukrainy. To sprawiło, że władze w Moskwie zdają się wykorzystać sprawdzoną strategię i po zabezpieczeniu Floty Czarnomorskiej teraz będą dążyć do przejęcia kontroli nad ukraińskim zagłębiem przemysłowym.

fot. Andrew Butko/Wikipedia

Protesty jakie od pewnego czasu trwają w rejonie Donbasu i deklaracje niepodległości składane przez mieszkańców tego regionu pokazują dwie rzeczy: pierwsza to wiadomość dla wszystkich sąsiadów, że Rosja będzie wykorzystywać istnienie rosyjskojęzycznej mniejszości w danym państwie by skutecznie forsować swoje rozwiązania polityczne. Druga pokazuje coś zgoła innego: podwójne standardy nowych ukraińskich władz i popierających je państw zachodnich. Protesty w Doniecku czy Charkowie to przecież dalszy ciąg protestów, które zaczęły się na Majdanie. Tyle, że są one skierowane na Wschód. Tym razem jednak nie ma już problemu w tym by w Kijowie otwarcie deklarowano gotowość do strzelania do protestujących czy pacyfikację tych terenów bez względu na zdanie ulicy. Takie podejście tym bardziej zachęca Rosjan, którzy gromadzą coraz większe siły tuż za ukraińską granicą. Czy mając poparcie większości lokalnej ludności oraz przeważające siły zbrojne Władymir Putin zdecyduje się zająć rejon Donbasu?

Na podobne domysły sekretarz generalny NATO, Anders Fogh Rasmussen odpowiedział jednak stanowczo: Rosja popełnia historyczny błąd i zażądał natychmiastowego odesłania wojsk spod granicy. Co na to Moskwa? Póki co wojska stoją tam gdzie stały, natomiast cały kryzys sprawił, że Europą ponownie zainteresowały się Stany Zjednoczone. Istnieje możliwość, że USA ponownie zwiększy kontyngent swoich wojsk, przede wszystkim w byłych krajach komunistycznych takich jak Polska, Litwa czy Rumunia.

Do upadku ZSRS na terenie Europy stacjonowało 285 tysięcy amerykańskich żołnierzy, obecnie pozostało ich niecałe 70, w tym większość na terytorium Niemiec, Włoch i Wielkiej Brytanii. Asystent sekretarza obrony, Derek Chollet zadeklarował jednak: "Chociaż nie szukamy konfrontacji z Rosją, to jednak jej działania na terenie Europy i Eurazji mogą wymagać ponownego przeanalizowania przez Stany Zjednoczone naszej dotychczasowej polityki w Europie i przyszłych ćwiczeń oraz szkoleń w regionie". 
 
Warto zwrócić uwagę na istotny element tej wypowiedzi. Przedstawiciel USA nie mówi nic o zwiększeniu obecności wojsk USA w sąsiedztwie Rosji, a raczej "szkoleniach i ćwiczeniach", a więc postawieniu przede wszystkim na możliwości europejskich państw. Stany Zjednoczone mają obecnie innego ważnego rywala - Chiny i to na Pacyfiku oraz Oceanie Indyjskim muszą one skoncentrować swoje siły. Europa musi sobie radzić w dużym stopniu sama.

 
 



Źródło: Strarisks/BBC

środa, 28 listopada 2012

Odmówiła noszenia czipa i... wygrała!

Uczennica technikum w Teksasie odmówiła noszenia czipa, którego celem była lokalizacja uczniów na terenie szkoły. Jej sprzeciw o mało co nie spowodował wyrzucenia jej ze szkoły. Jednakże z pomocą dziewczynie przybyły organizacje broniące wolności obywatelskich. Dzięki temu sąd zabronił wyrzucenia jej ze szkoły. 

fot. i.wp.pl
Andrea Hernandez jest uczennicą drugiej klasy teksańskiego technikum John Jay High School's Science and Engineering Academy. Szkoła ta przystąpiła do programu „Projekt Lokalizacji Uczniów”, w ramach którego uczniowie są lokalizowani poprzez noszony identyfikatorów z czipem. Jeśli system zlokalizuje ucznia na terenie szkoły, placówka ta za jego frekwencję otrzyma pieniądze. Program ten rozpoczął się w 2012 roku i objął 112 szkół. 

Od samego początku projekt ten wywoływał liczne protesty. Swój sprzeciw wyraziła także Andrea Hernandez, która odmówiła noszenia czipa ze względów religijnych. Swoją decyzję argumentowała opisem z księgi Objawienia św. Jana z Ewangelii, w którym bestia apokaliptyczna sprawia, że wszyscy otrzymują znamię na prawą rękę lub czoło. Ona nie chciała zostać naznaczona przez bestię. 

Za odmowę noszenia czepia uczennica została zawieszona w prawach ucznia, groziło jej także wyrzucenie ze szkoły. Jednak w obronie dziewczyny stanęły organizacje pozarządowe, które skierowały sprawę na drogę sądową. Według obrońców wolności obywatelskich, naruszone zostało prawo do wolności słowa gwarantowane przez konstytucję oraz prawo do wolności wyznania. 

Sąd nakazał przywrócić Hernandez w prawach ucznia. Tym razem jej wolność została ocalona. Nie zmienia to jednak faktu, że władze stale dążą do zwiększania kontroli oraz monitorowania społeczeństwa, tym samym tworząc uległych obywateli. A to prowadzi do życia pod nadzorem państwa, bez jakiejkolwiek prywatności.

Czy Waszym zdaniem państwo w swojej protekcji względem obywateli powinno posuwać się aż tak daleko?



czwartek, 11 października 2012

Detroit - wchodzisz na własne ryzyko

Upadek kwitnącego niegdyś miasta jakim było w przeszłości Detroit bardzo często przytaczany jest jako przykład nie tylko niegospodarności i błędnych decyzji politycznych decydentów, ale też problemów jakie przeżywają Stany Zjednoczone w całej swojej rozciągłości. Niedawno w oczach policji miasto zyskało status strefy wojny. 

Jak poinformował The Huffington Post tylko w ciągu ostatniego roku odsetek zabójstw w mieście wzrósł o 5,2%. Przez pierwszych dziewięć miesięcy w Detroit w wyniku ponad ośmiuset strzelanin i ataków z użyciem noży zginęło aż 261 osób czyniąc je jednym z najbardziej niebezpiecznych miast w USA. Równocześnie tamtejsi policjanci skarżą się, że są przepracowani i obawiają się o swoje życie, od początku lata z pracy zrezygnowały bowiem setki funkcjonariuszy. W porównaniu z sytuacją sprzed dekady na służbie jest o tysiąc mniej policjantów. Zdaniem przedstawiciela Detroit Police Officer Association (DPOA) "Detroit jest najbardziej niebezpiecznym miastem Ameryki, liczba zabójstw jest najwyższa w kraju, lecz równocześnie Departament Policji cierpi na braki kadrowe. Według DPOA w Detroit trwa wojna, powinna być to jednak wojna z przestępczością a nie wojna z funkcjonariuszami policji". 

Z tego też powodu organizacja rozpoczęła kampanię informacyjną mającą ostrzegać przed wkraczaniem do określonych stref miasta. W ich okolicach pojawiają się kartki z hasłem: "Uwaga wchodzisz do Detroit na własne ryzyko"


Problemy tamtejszej policji są kolejnym przejawem upadku jakiego doznało to niegdysiejsze centrum amerykańskiego centrum przemysłu samochodowego. Od kilkunastu lat populacja mieszkańców regularnie się kurczy, opustoszały całe dzielnice, wyburzane są domy. Władze miasta w ramach programów oszczędnościowych obcinają budżety większości służb publicznych, zachęcają również mieszkańców do przeprowadzki do innych dzielnic.



źródło: Huffingtonpost/Naturalnews




środa, 19 września 2012

Gorąco na linii Chiny - Japonia

Japońskie koncerny, między innymi Panasonic, Canon, Honda, Nissan i Toyota, wstrzymują swoją produkcję w Chinach. Wszystko to w wyniku antyjapońskich protestów i aktów przemocy, które rozpoczęły się w miniony weekend.

fot. wordpress.com
Protesty spowodowane zostały przez decyzję japońskiego rządu odnośnie wykupienia wysp na Morzy Wschodniochińskim od prywatnego japońskiego właściciela. Bezludne wyspy, o które toczy się spór, Senkaku i Diaoyu, według władz w Pekinie podlegają suwerennie Chinom. Decyzja ta wywołała falę protestów, w wyniku których doszło do licznych ataków na siedziby japońskich firm w Chinach podczas  ostatniego weekendu. Główny protest trwa do chwili obecnej pod ambasadą japońską w Pekinie.

Eskalacja konfliktu o archipelag wysp zbiegła się z 81. rocznicą inwazji Japonii na Chiny. Konflikt będzie narastać, ponieważ na wyspy dotarło dwóch kolejnych Japończyków. Strona chińska wysłała w stronę wysp flotyllę 1000 kutrów rybackich.

W obawie o bezpieczeństwo swoich pracowników japońskie koncerny, a także sklepy i restauracje pozamykały swoje siedziby do odwołania. Rzecznik Toyoty powiedział, że bezpieczeństwo pracowników to priorytet numer jeden. Dlatego Toyota zdecydowała się częściowo wstrzymać produkcję. Nissan wstrzymał pracę w dwóch z trzech zakładów, Honda w pięciu. Także Canon Inc. zamknął trzy z czterech fabryk.

Analitycy uważają, że spór ten zbyt mocno oddziałuje na japońskie koncerny produkujące w Chinach. W rozmowie z BBC Shaun Rein z China Market Research Group stwierdził, że „ewidentnie widać, że japońskie firmy bezpośrednio padają ofiarą protestów". Taka sytuacja może zniechęcić japońskie firmy do produkcji w Chinach, które w efekcie mogą przenieść się do Tajlandii lub innych państw. A to z kolei może negatywnie wpłynąć na wzrost gospodarczy Chin oraz stosunki handlowe dwóch największych gospodarek w Azji.



poniedziałek, 14 maja 2012

Planete Doc - dzień drugi: urbanizacja, demokracja i protesty uliczne

Chociaż niedzielna pogoda w Warszawie pozostawiała wiele do życzenia to jurorom-blogerom festiwalu Doc Review nie było dane znaleźć czas by na nią narzekać. Praktycznie cały dzień przyszło autorowi tych słów spędzić w sali kinowej oglądając kolejne filmy konkursowe.

Pierwszy z nich, "Pocałunek Putina" w reżyserii Lise Birk Pedersen to opowieść o "Naszych", młodzieżowej organizacji wspierającej Władymira Putina. Bohaterką filmu jest Marsza, dziewczyna, która pocałowała prezydenta Rosji. Ta młoda, ambitna działaczka, która w krótkim czasie zrobiła w "Naszych" oszałamiającą karierę, pewnego dnia coś się jednak w niej zmienia...


środa, 18 stycznia 2012

foto: Piotr Pietrzyk

Stany Zjednoczone, kraj który do niedawna uchodził za wzór i ostoję wolności powoli odchodzi od swoich ideałów dążąc pod pretekstem obrony praw autorskich do ograniczenia najbardziej fenomenalnego zjawiska naszych czasów - Internetu. Nowe, mająca rzekomo walczyć z internetowym piractwem ustawy (SOPA I PIPA) prowadzą do wprowadzenia realnej cenzury całej sieci. 18 stycznia protestować będzie Wikipedia, protestować będzie Internet. Protestujmy również my.
                                                                                                                                     Victor Orwellsky



- See more at: http://pomocnicy.blogspot.com/2013/04/jak-dodac-informacje-o-ciasteczkach-do.html#sthash.uAMCuvtT.dpuf