Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bomba atomowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bomba atomowa. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 31 marca 2022

Blisko 80 lat po nuklearnym Holocauście, czy ludzkość wyciągnęła z tego wnioski?

W obliczu wydarzeń jakie mają dziś miejsce na Ukrainie, świat stoi w obliczu zagrożeń o jakich pozornie wydawało się, że już zapomniano - III wojna światowa nigdy nie była tak blisko. Stąd, niejako ku przestrodze, przypominam tekst sprzed kilku lat, napisany w rocznicę zrzucenia bomb atomowych na Japonię. 

Okrągła rocznica zrzucenia bomb atomowych na dwa japońskie miasta skłania do refleksji nad konsekwencji na skutkami i kulisami tego bezprecedensowego wydarzenia. 

 "Japończycy byli gotowi się poddać, nie było potrzeby uderzać w nich tą okropną rzeczą" - powiedział generał Eisenhover w wywiadzie jakie udzielił Newsweekowi w 1963. To samo powiedział szef sztabu prezydentów Roosevelta i Trumana, admirał William D. Leahy "moim zdaniem wykorzystanie tej barbarzyńskiej broni w Hiroszimie i Nagasaki nie miało znaczenia dla naszych działań wojennych w walce z Japonią. Japończycy byli już wówczas zwyciężeni i gotowi się poddać z powodu skutecznej blokady morskiej i bombardować prowadzonych konwencjonalnymi środkami. (...) W moim odczuciu będąc pierwszymi, którzy użyli tej broni przyjęliśmy standard etyczny powszechny dla barbarzyńców z czasów Mrocznych Wieków (...) wojen nie wygrywa się poprzez niszczenie kobiet i dzieci." Przytoczone powyżej opinie to tylko dwa stanowiska ówczesnych amerykańskich wojskowych komentujących decyzję o zrzuceniu bomb atomowych na Hiroshimę i Nagasaki. W tym roku mija 70 lat odkąd 6 i 9 sierpnia 1945 roku na dwa japońskie miasta zrzucono bomby zabijając tysiące ludzi i doprowadzając do trwałego kalectwa kolejne rzesze Japończyków. 

W obliczu tej tragedii Kraj Kwitnącej Wiśni uczcił pamięć zabitych a premier Abe zadeklarował, że jako państwo najbardziej poszkodowane przez broń atomową Japonia powinna być liderem starań o zupełne je wycofanie ze światowych arsenałów. 

 A kontekście tych wydarzeń warto przytoczyć kilka interesujących faktów dot. zrzucenia bomb: 
- Japonia była już wówczas o krok przed poddaniem się, zrzucenie bomby nie było więc konieczne, 
- Nagasaki było jednym z najbardziej nietypowych miast Japonii, żyło tam najwięcej chrześcijan w całym kraju, w wyniku uderzenia bomby zginęło tam blisko 8 tysięcy katolików, 
- w Nagasaki zniszczenia były mniejsze, choć użyto potężniejszego ładunku, jednak dzięki ukształtowaniu terenu (wiele dolin i gór) siła uderzenia została nieco zredukowana, centrum wybuchu zlokalizowane było na przedmieściach, gdzie znajdowały się głównie domy mieszkalne, szpitale, szkoły i fabryki, 
- większość ofiar bombardowań stanowili cywilie, szacuje się, że w obu miastach mogło zginąć odpowiednio: 90-166 tys. w Hiroszimie i 39-80 tys. w Nagasaki, z czego połowa w pierwszym dniu ataków,

sobota, 11 grudnia 2021

USA z powodzeniem unowocześniają swój arsenał atomowy

Amerykańska Narodowa Administracja Bezpieczeństwa Jądrowego (NNSA) Departamentu Energii USA ogłosiła w czwartek 9 grudnia, że „pomyślnie” zmodernizowała pierwszą grawitacyjną bombę atomową typu B61, dzięki któremu znacząco zwiększy potencjał odstraszania nuklearnego z powietrza w kraju, co ma szczególne znaczenie w obliczu groźby wojny z Rosją na Ukrainie i Chinami na Morzu Południowochińskim lub w Cieśninie Tajwańskiej.

Wartość programu NNSA w sumie osiągnęła wielkość 12 miliardów dolarów a jego celem była modyfikacja starzejących się termojądrowych bomb grawitacyjnych B61 na potrzeby współczesnego pola bitwy. Broń po raz pierwszy weszła do służby pod koniec lat 60. i wymagała modernizacji, aby była bardziej skuteczna i wydłużyła swoją żywotność o kolejne dwie dekady.

Pierwsza grawitacyjna bomba atomowa B61-12 toruje drogę dla około 480 bomb. NNSA spodziewa się, że produkcja na pełną skalę rozpocznie się w maju 2022 roku i potrwa do 2026 roku.

„Dzięki temu programowi dostarczamy Departamentowi Obrony system, który poprawia dokładność i zmniejsza wydajność bez zmiany cech wojskowych, jednocześnie poprawiając bezpieczeństwo, ochronę i niezawodność”

 

— stwierdziła Jill Hruby, podsekretarz Departamentu Energii i administrator NNSA. .

środa, 14 kwietnia 2021

Tylko bomba atomowa mogłaby .... uratować Ziemię przed asteroidą



Nowe badanie ujawnia, że ​​nie każda bomba jądrowa może odbijać nadchodzące asteroidy - a różnice nie dotyczą tylko mocy. Wybranie odpowiedniej bomby jest ważne, aby asteroida poleciała w pożądanym kierunku, a kluczem jest energia neutronów.


Teraz wiemy, że Ziemia jest bezpieczna przed asteroidą Apophis przez resztę stulecia , usuwając jedno krótkotrwałe zagrożenie z kosmosu, ale prędzej czy później inna kosmiczna skała może zagrozić planecie. Zaproponowano wiele podejść do radzenia sobie z tym zagrożeniem, ale broń jądrowa jest jak dotąd najskuteczniejszą z proponowanych.

W przypadku gdy asteroida lub kometa znajduje się na kursie kolizyjnym z Ziemią, właściwa reakcja będzie się różnić w zależności od wielu czynników, a przede wszystkim dostępnego czasu. Ci, którzy rozważali ten problem, ogólnie zgodzili się, że przy wystarczającym ostrzeżeniu najlepszym rozwiązaniem jest zmiana orbity asteroidy. „Nawiele lat przed uderzeniem, nawet niewielka zmiana prędkości mogłaby zneutralizować prawdopodobieństwo uderzenia lub przynajmniej mocno je opóźnić, pozwalając na ludziom na przygotowanie się” Air Force Institute of Technology Masters studentów Lansing Horan powiedział w oświadczeniu .
W powszechnej wyobraźni fala uderzeniowa bomby może zrzucić asteroidę z kursu, ale w Acta Astronautica wyjaśniono ważniejszy proces : „Zdetonowanie urządzenia jądrowego nad asteroidą napromieniowuje pewien obszar powierzchni. Znaczna część materiału w pobliżu powierzchni tego obszaru jest prawie natychmiastowo topiona i / lub odparowywana w wyniku szybkiego osadzania się energii z natychmiastowych promieni rentgenowskich, neutronów i promieni gamma. Następnie ta stosunkowo niewielka ilość przegrzanego materiału rozszerza się od asteroidy jako „zdmuchnięcie”, wywołując falę ciśnienia w pozostałej większości korpusu asteroidy. ”

Większość pracy wykonują neutrony, ale bomby uwalniają neutrony o różnej energii, a ich rozkład różni się w zależności od rodzaju eksplozji jądrowej. „Jeśli wejściowa energia do osadzania jest nieprawidłowa, nie powinniśmy mieć większego zaufania do wyjściowego odchylenia asteroidy” - zauważył Horan .

Horan i współautorzy zaczęli porównywać wpływ na sferyczną asteroidę z dwutlenku krzemu o długości 300 metrów (1000 stóp) w poprzek neutronów przy szczytowych energiach określonych bomb termojądrowych i rozszczepialnych, ale przed nimi jeszcze długa droga.
"Ostatecznym celem byłoby określenie optymalnego widma energii neutronów, rozprzestrzeniania się energii wyjściowej neutronów, które oddają swoje energie w najbardziej idealny sposób, aby zmaksymalizować wynikającą z tego zmianę prędkości lub odchylenie” - powiedział Horan . „Ten artykuł ujawnia, że ​​specyficzna energia wyjściowa neutronów może wpływać na wydajność odchylania asteroidy i dlaczego tak się dzieje, służąc jako odskocznia w kierunku większego celu”.

Dobrze, że mamy czas na przygotowanie się, ale prawdopodobnie również dobry pomysł, aby zacząć już teraz.

Jeśli jednak zauważymy zagrożenie w ostatniej chwili, może być konieczne wysadzenie go w sposób ukochany w hollywoodzkich filmach katastroficznych. To sprawia, że ​​martwimy się o setki fragmentów, a nie tylko o jedną potężną skałę, ale Horan powiedział ; „Wcześniejsze prace wykazały, że ponad 99,5% masy pierwotnej asteroidy minęłoby Ziemię”. Może to pozostawić obiekty na tyle duże, aby zniszczyć nadciągające miasto, ale przynajmniej oszczędzić nam wydarzenia kończącego cywilizację.

Modelowana przez Horana asteroida ma około jednej dziesięciotysięcznej masy „zabójcy dinozaurów” . Nawet nienaruszony prawdopodobnie nie spowodowałby masowego wyginięcia, ale uderzenie oceanu i tak uwolniłoby tsunami, których zniszczenia przewyższyłyby jakiekolwiek koszty próby odbicia.


wtorek, 1 maja 2018

Prezentacja, która zmienia bieg historii


Stosunki USA z Chinami, Rosją, Koreą Północną są napięte w tej liście na pewno znajdzie się także Iran, z którym stosunki w ostatnim czasie są bardzo chłodne. Za zmianę polityki wobec tego kraju odpowiedzialna jest jedna prezentacja przedstawiona przez Benjamin Netanyahu.




Benjamin Netanyahu premier Izreala, w poniedziałek wygłosił prezentację  na temat zbiorów akt, które Mossad wysłał do Iranu w styczniu. Twierdził, że Iran łamie porozumienie nuklearne i zamierza zbudować działającą bombę.

Prezentacja zwiększa napięte  stosunki pomiędzy Izraelem-Iranem. Zaledwie dzień wcześniej izraelski nalot na Syrię zabił 11 Irańczyków pracujących z reżimem Assada. Tel Awiw jest przekonany, że Teheran chce wykorzystać swoją obecność w wojnie syryjskiej, aby ustanowić konwencjonalną siłę na granicach Izraela. Aby przeciwdziałać temu zagrożeniu, zostało uchwalone prawo pozwalające mu wypowiedzieć wojnę bez konsultacji ze swoim gabinetem lub z kimkolwiek, z wyjątkiem ministra obrony. Ta prezentacja była tylko kolejnym frontem do ataku na Iran.

Jest nadzieja, że ​​pliki z Mossadu przekonają prezydenta Trumpa do zerwania umowy nuklearnej - decyzja, którą musi podjąć do 12 maja. Jednak w niektórych kręgach krytykowano prezentację za powtarzanie informacji już znanych agencjom wywiadowczym na całym świecie.  

środa, 25 kwietnia 2018

Korea Północna wstrzymała testy nuklearne - skąd ta zmiana?



Góra położona ponad głównym miejscem badań nuklearnych w Korei Północnej Punggye-ri prawdopodobnie się rozpadła po ostatniej próbie nuklearnej zeszłej jesieni, co wzbudziło obawy związane z katastrofami radioaktywnymi i klęskami środowiskowymi, jak twierdzą geolodzy z Uniwersytetu Nauk i Technologii w Chinach.


Minęło mniej niż tydzień po tym, jak przywódca Korei Północnej Kim Jong-un ogłosił, że natychmiast zawiesi testy nuklearne i rakietowe przed spotkaniem z Stanami Zjednoczonymi i Koreą Południową, sugerując alternatywny powód zamknięcia tej strony. .

"Upadek na miejscu wymaga stałego monitorowania materiałów promieniotwórczych z miejsca badań jądrowych", napisali geolodzy w badaniu, które pojawi się w kolejnym wydaniu Geophysical Research Letters .

Wybuchy jądrowe uwalniają ogromne ilości ciepła i energii. Po teście bomby atomowej 3 września ubiegłego roku, naukowcy twierdzą, że "eksplozja wytworzyła ubytek i uszkodzony" komin "skał" z pobliskiej góry Mantap, która może wymywać radioaktywność. Szacowany na 100 kiloton, wybuch był szósty test 10 razy silniejszy niż którykolwiek z poprzednich pięciu. Dla porównania, bomba, która została zdetonowana nad Hiroszimą w 1945 roku, miała 15 kiloton . Około 8,5 minuty po eksplozji odnotowano trzęsienie ziemi o sile 6,3 z czterema kolejnymi trzęsieniami ziemi wygenerowanymi w ciągu następnych tygodni.

Gromadząc wysokiej jakości dane sejsmiczne i badając zdjęcia satelitarne przed i po testach, naukowcy byli w stanie określić, w którym miejscu roiło się od trzęsienia ziemi, i które rzeczywiście zostały spowodowane przez testy. Wcześniejsze testy zmieniły zdolność obszaru do wytrzymania naporu tektonicznego do tego stopnia, że ​​wcześniej nieaktywne defekty tektoniczne osiągnęły stan "krytyczny". Dalsze zakłócenia i przyszłe testy jądrowe w regionie mogą generować bardziej niszczycielskie trzęsienia ziemi.

"Biorąc pod uwagę historię testów nuklearnych przeprowadzonych przez Koreę Północną pod tą górą, test jądrowy o podobnej wydajności spowodowałby upadek na jeszcze większą skalę, powodując katastrofę ekologiczną" - czytamy w artykule.

Odkrycia potwierdzają badania opublikowane w zeszłym miesiącu, które wykazały podobne wyniki, sugerując, że zdarzenia tektoniczne były w rzeczywistości spowodowane przez człowieka, a nie wynikiem naturalnie występującej aktywności tektonicznej. W dokumencie opisano wstrząs domowy, najprawdopodobniej "gwałtowne zniszczenie pękniętego komina skalnego z powodu pęknięcia wnęki".

Żadne materiały radioaktywne nie zostały zebrane wzdłuż granicy Korei Północnej i Chin, ale chińscy urzędnicy obawiają się, że radioaktywny pył może być wymywany przez pęknięcia i dziury w uszkodzonej górze.

wtorek, 20 marca 2018

Powrót Zimnej Wojny i wyścig zbrojeń

Czy stajemy u progu kolejnej Zimnej Wojny? Rosnące napięcie pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Rosją obecnie skłaniają rządy do wzmocnienia obrony i gotowości militarnej przed ewentualnym ryzykiem konfliktu. 


We wrześniu 2017 prezydent Rosji Władimir Putin został oskarżony o sprowokowanie NATO , przesyłając 10 000 rosyjskich i białoruskich żołnierzy wzdłuż zachodniej granicy Rosji z państwami bałtyckimi przeprowadzając ćwiczenia wojskowe "Zapad".
Putin stanowczo bronił prawa Rosji do przeprowadzania ćwiczeń wojskowych i testów rakiet balistycznych, argumentując, że zarówno USA, jak i NATO "przyspieszają budowę infrastruktury w Europie", naruszając traktat z 1987 r. W podobnym duchu Stany Zjednoczone oskarżyły Rosję o naruszenie tego samego traktatu przeprowadzając testy rakietowe.
W międzyczasie, gdy USA i sojosznicy oskarżali Rosję o ingerencję w wybory prezydenckie, liczba żołnierzy NATO rozmieszczonych w pobliżu rosyjskiej granicy potroiła się w ostatnich latach. 

Wall Street Journal oświadczył we wtorek, że Pentagon opracowuje dwa nowe pociski nuklearne, które mogłyby zostać wystrzelone z atomowego okrętu podwodnego.

Rok temu prezydent Trump zalecił wykonanie oceny strategii programu nuklearnego kraju. Według WSJ , Pentagon ma oficjalnie zaprezentować swój kompleksowy nowy plan w tym miesiącu. Ale w międzyczasie, to wyciekły kilka danych do WSJ.
"Głównym pytaniem w sercu przeglądu Pentagonu jest odpowiedź na strategię wojskową program w Rosji i Chinach, które według amerykańskich urzędników odgrywają bardziej znaczącą rolę. W efekcie Pentagon argumentuje, że skoro przeciwnicy nie podążają za Stanami Zjednoczonymi, podkreślając rolę broni nuklearnej, Waszyngton potrzebuje większego zakresu opcji nuklearnych, aby przeciwstawić się potencjalnym wrogom, zwłaszcza za przeprowadzanie ograniczonych ataków.

Decyzja Rosji o opracowaniu i wdrożeniu tego systemu została opisana w przeglądzie jako część rosyjskiej doktryny, która "grozi" użyciem broni nuklearnej w ograniczonym zakresie, a może nawet do przeprowadzenia ograniczonego uderzenia nuklearnego, aby zakończyć konwencjonalną wojnę na warunkach korzystnych dla Kremla.

Opracowując nowy amerykański system "niskiej wydajności",  przekonuje, że USA będą miały bardziej wiarygodne opcje reagowania na rosyjskie zagrożenia bez użycia potężniejszej strategicznej broni nuklearnej, którą Kreml niechętnie użyje, bojąc się uwolnienia totalnej wojny nuklearnej. Ponieważ nowa broń, którą proponuje, bazowałaby na morzu, USA nie potrzebowałyby zgody innych narodów na ich rozmieszczenie, a ich rozmieszczenie nie naruszyłoby istniejących umów o kontroli zbrojeń.

Projekt nie precyzuje dokładnie, czym może być broń jądrowa "o niskiej wydajności", ale nowy system Trident może mieć głowicę o jednym lub dwóch kilotonach, w porównaniu z obecnym układem, który ma wydajność wybuchową w zakresie od 100 kiloton do 455 kiloton. , w zależności od głowicy, którą nosi. Dla porównania bomba nuklearna USA zrzucona na Hiroszimę w Japonii pod koniec II wojny światowej wynosiła około 15 kiloton."

"Powinniśmy zrobić wszystko, aby zmniejszyć ryzyko użycia broni jądrowej, nie rozszerzając dwuznaczności, kiedy możemy używać broni nuklearnej" - powiedział Jon Wolfsthal, który był starszym urzędnikiem ds. Kontroli zbrojeń na kanale prezydenta Baracka Obamy. Rada Bezpieczeństwa.


Niezależnie od tego, przegląd przyjął poparcie konserwatywnych prawodawców i ekspertów. "Nie chodzi o to, aby uczynić broń bardziej użyteczną; chodzi o wzmocnienie odstraszania, aby broń jądrowa nie była wykorzystywana w pierwszej kolejności "- powiedział Robert Joseph, starszy urzędnik bezpieczeństwa narodowego w administracji George'a W. Busha. "Musimy myśleć, co byłoby wiarygodne w oczach rosyjskich".

Według WSJ, przegląd jasno stwierdza, że ​​USA mogą zawiesić plany reorganizacji swojego arsenału nuklearnego, jeśli Rosja naprawi domniemane naruszenie traktatu z 1987 r. Zakazującego amerykańskich i rosyjskich rakietowych pocisków średniego zasięgu, a także zredukuje swój potężny arsenał taktycznej broni jądrowej. Bronie.

Rosja i Chiny nie są jedynymi zagrożeniami wymienianymi w przeglądzie nuklearnym. Twierdzi również, że modernizacja amerykańskiego arsenału nuklearnego zwiększy zdolność kraju do powstrzymania agresji północnokoreańskiej.

"Korea Północna opiera się na zabezpieczeniu reżimu Kim i kluczowych zdolnościach wojskowych, dowodzenia oraz kontroli", czytamy w raporcie. "W związku z tym Stany Zjednoczone będą nadal oferować szereg konwencjonalnych i nuklearnych możliwości, które będą w stanie zagrozić takim celom."

Pomimo debaty nad proponowanym pociskiem typu "low yield" Trident i wystrzeliwanym z morza pociskiem manewrowym, wiele innych broni rekomendowanych w przeglądzie również zostało popieranych przez administrację Obamy, w tym opracowanie nowego strategicznego bombowca.

Ale nawet jeśli plan zostanie zatwierdzony przez Trumpa, przeprowadzenie modernizacji będzie wymagało 6,4% budżetu Departamentu Obrony, z 2% do 3% dzisiaj. 

Rosja nadal testuje potężne ICBM, które według nich może pokonać systemy obrony przeciwrakietowej NATO, a także Koreę Północną i Iran, które same kontynuują testy rakietowe, pilna potrzeba przekazania planu ulepszenia amerykańskich systemów uzbrojenia nie była tak intensywna od lat.

poniedziałek, 17 kwietnia 2017

Możliwości militarne Korei Północnej

W ostatnich dniach zaktualizowano raport, który określa zasięg militarny i możliwości Korei Północnej.


Najbardziej bezpośrednie zagrożenie krótkiego zasięgu, istnieje przy granicy z Koreą Południową. Strefa wpływu rozciąga się na około 16 kilometrów. Pomimo tego według Stratfor Seul będzie znajdować się w zasięgu niektórych cięższych północnokoreańskich rakiet i artylerii.



Jak zauważa Bloomberg , reżim Kim Dzong Un - który przyspieszył program nuklearny w tym kraju od czasu objęcia władzy w 2011 roku - posiadają rakiety, które mogą uderzyć w Koreę Południową i Japonię. Łącznie 20 bomb atomowych. Obecnie prowadzone są badania nad pociskami dalekiego zasięgu z głowicą jądrową, które mogłyby bezproblemowo trafić w Waszyngton.
Poniższy wykres Reuters podsumowuje to, co wiadomo na temat obecnego arsenału rakietowego:










Kolejna infografika pokazuje szacowany maksymalny zasięg danego systemu balistycznego. W tej kwestii jednak istnieją rozbieżności, jaki realny zasięg mają rakiety. Powszechnie przyjmuje się, że rakieta KN-14 Taepodong-2 może dosięgnąć większą część USA. Jak przedstawił Bloomberg, cytując analityków, Teapdong-2 został wykorzystany w celu uruchomienia satelity na orbicie, prawdopodobnie jednak nie byłby w stanie transportować broni nuklearnej.









Jak Bloomberg zauważa, bardziej niepokojące niż Taepodong-2 jest KN-08, międzykontynentalny pocisk balistyczny. Jego zasięg około 11.500 kilometrów, które potencjalnie zagraża większości dużych ośrodków aglomeracyjnych w USA.





Ponadto podczas sobotniej parady z okazji „Dnia Słońca” , Korea Północna ujawniła nowy pocisk międzykontynentalny (ICBM), który zgodnie z informacjami południowokoreańskich urzędników wojskowych ma większy zasięg niż istniejące KN-08 lub KN-14 ICBM.
I na sam koniec, kolejnym potencjalnym zagrożeniem jest zdolność Korei Północnej do dostarczania broni nuklearnej na wybrzeża Pacyfiku za pomocą łodzi podwodnych, co obecnie stanowi największe zagrożenie.

czwartek, 17 grudnia 2015

Indie: podziemne miasto w samym sercu kraju

Indyjskie władze budują ogromny podziemny kompleks, w którym najprawdopodobniej trwają prace nad bronią termojądrową. Zaniepokojony jest zarówno Zachód jak i sąsiedzi. 


fot. Samat Jain via Creative Commons)


W okolicach miasta Challakere mieszczącym się na południu Indii dokonano niedawno wywłaszczenia mieszkających tam ludzi a przebiegająca przez okolicę droga krajowa została przeniesiona, dotychczasowe granice między miejscowościami zostały przecięte wysokim na 15 stóp murem blokując dostęp do naturalnych ścieżek komunikacyjnych, ziół i drewna opałowego. Ok. 10 lat temu w okolicy zaczęły wysychać studnie, 101 farmerów popełniło samobójstwo z powodu utraconych plonów a władze ogrodziły niezwykle ważny dla okolicy rezerwowy zbiornik Ullarthi. Na pytania mieszkańców władze odpowiadają zdawkowo lub wcale, wyjaśnienia próbowali uzyskać także ekolodzy - bez rezultatu, również oni spotkali się z krótką i wiele mówiącą odpowiedzią: "Nie macie szans na wygraną". Cóż więc tak ważnego znajduje się w tamtym rejonie, że rząd indyjski przyjął tak zdecydowaną postawę?

Jak podaje magazyn Foreign Policy pewnych wyjaśnień dostarczają wypowiedzi emerytowanych pracowników indyjskiego rządu i ekspertów pracujących w Londynie i Waszyngtonie. Sami Amerykanie przyznają, że nie wiedzą dokładnie co Hindusi budują pod ziemią - jeden z zapytanych pracowników administracji Obamy stwierdził, że plany indyjskiego rządu są dla nich "niejasne"., jednak już Gary Samore pracujący w latach 2009-2013 jako koordynator spraw związanych z kontrolą uzbrojeń i broni masowego rażenia przyznał otwarcie, że Indie budują broń termonuklearną, która ma posłużyć jako straszak przeciwko Chińczykom. Z kolei Brytyjczycy regularnie śledzą postępy prac w budowie podziemnego kompleksu, również jednak oni nie mają lub nie chcą podać do wiadomości publicznej żadnych dokładniejszych informacji. 

Indie od lat mają niezwykle napiętą sytuację ze swoimi sąsiadami, przede wszystkim Chinami i Pakistanem, również mocarstwami atomowymi, pomimo podkreślanej niejednokrotnie demokratyzacji indyjskiego rządu, tym liczącym ponad miliard mieszkańców od pewnego czasu wstrząsają kolejne kryzysy, przede wszystkim wzrost aktywności lokalnych islamskich i lewicowych bojówek, konflikty etniczne a także niepewna sytuacja w regionie. Obawy budzą także procedury bezpieczeństwa - organizacja non-profit the Nuclear Threat Initiative (NTI), która niedawno dokonała przeglądu praktyk bezpieczeństwa 25 państw, które znajdują się w posiadaniu materiałów mogących zostać wykorzystane do budowy bomby atomowej uplasowała Indie na 23. miejscu w rankingu, tuż za Iranem i Koreą Północną. Co więcej podczas gdy wiele państw, w tym Chiny starały się w ostatnim czasie poprawić swoje procedury bezpieczeństwa, podobnych działań nie zaobserwowano ze strony Indii. 



piątek, 28 sierpnia 2015

Co się wydarzyło w chińskim mieście Tianjin?

Ogromna eksplozja do jakiej doszło niedawno w Chinach mogła mieć zupełnie inne podłoże niż do tej pory sugerowano. Są tacy co twierdzą, że w Tianjin eksplodowała bomba atomowa. 

fot. www.veteranstoday.com


Kilka tygodni temu w mieście Tianjin ok. 150 kilometrów od Pekinu doszło do ogromnego wybuchu. Według oficjalnych raportów źródłem eksplozji miało dojść w magazynie chemikaliów, do którego dostał się ogień i zgromadzone tam zapasy wybuchły. 

To co budzi największe emocje, ale i pytania to ogromna kula ognia jaka wzbiła się nad magazynami oraz siła wybuchu, która wstrząsnęła okolicą pozostawiając ogromny krater i masę porozrzucanych dziesiątki metrów spalonych samochodów i kontenerów. Zasięg spalonej strefy szacuje się na ponad 20 tysięcy metrów kwadratowych, zaobserwowano także kolejne eksplozje. Władze zdecydowały się również na ewakuację wszystkich mieszkańców żyjących w promieniu 3 mil. Do tej pory doliczono się 85 ofiar śmiertelnych. Eksplozja była tak duża, że pojawiły się spekulacje czy aby to na pewno środki chemiczne, a jeśli tak to jakie znajdowały się w płonącym magazynie. 

Zdaniem publicysty z serwisu Veterans Today siła wybuchu była tak silna ponieważ to nie była eksplozja środków chemicznych tylko... bomby atomowej. Na jakiej podstawie tak sądzi? Oto kilka argumentów za tą teorią: 

1) Nie eksplodowały zbiorniki z paliwem,

2) Opony samochodów nie uległy spaleniu, on zostały spopielone, 

3) Całe szkło uległo stopieniu lub spopieleniu, w przypadku zwykłej eksplozji po prostu by się potłukło,

4) wszędzie widać drobny, biały popiół, ponadto fioletowy odcień sugeruje występowanie trujących gazów, 

To tylko kilka argumentów przemawiających za tą szokującą teorią, więcej można znaleźć na blogu Veterans Today. 





piątek, 7 sierpnia 2015

70 lat po nuklearnym Holocauście, czy ludzkość wyciągnęła z tego wnioski?

Okrągła rocznica zrzucenia bomb atomowych na dwa japońskie miasta skłania do refleksji nad konsekwencji na skutkami i kulisami tego bezprecedensowego wydarzenia.

Ruiny katedry w Nagasaki



"Japończycy byli gotowi się poddać, nie było potrzeby uderzać w nich tą okropną rzeczą" - powiedział generał Eisenhover w wywiadzie jakie udzielił Newsweekowi w 1963. To samo powiedział szef sztabu prezydentów Roosevelta i Trumana, admirał William D. Leahy "moim zdaniem wykorzystanie tej barbarzyńskiej broni w Hiroszimie i Nagasaki nie miało znaczenia dla naszych działań wojennych w walce z Japonią. Japończycy byli już wówczas zwyciężeni i gotowi się poddać z powodu skutecznej blokady morskiej i bombardować prowadzonych konwencjonalnymi środkami. (...) W moim odczuciu będąc pierwszymi, którzy użyli tej broni przyjęliśmy standard etyczny powszechny dla barbarzyńców z czasów Mrocznych Wieków (...) wojen nie wygrywa się poprzez niszczenie kobiet i dzieci."

Przytoczone powyżej opinie to tylko dwa stanowiska ówczesnych amerykańskich wojskowych komentujących decyzję o zrzuceniu bomb atomowych na Hiroshimę i Nagasaki.

W tym roku mija 70 lat odkąd 6 i 9 sierpnia 1945 roku na dwa japońskie miasta zrzucono bomby zabijając tysiące ludzi i doprowadzając do trwałego kalectwa kolejne rzesze Japończyków. W obliczu tej tragedii Kraj Kwitnącej Wiśni uczcił pamięć zabitych a premier Abe zadeklarował, że jako państwo najbardziej poszkodowane przez broń atomową Japonia powinna być liderem starań o zupełne je wycofanie ze światowych arsenałów. 

A kontekście tych wydarzeń warto przytoczyć kilka interesujących faktów dot. zrzucenia bomb:

- Japonia była już wówczas o krok przed poddaniem się, zrzucenie bomby nie było więc konieczne,
- Nagasaki było jednym z najbardziej nietypowych miast Japonii, żyło tam najwięcej chrześcijan w całym kraju, w wyniku uderzenia bomby zginęło tam blisko 8 tysięcy katolików,
- w Nagasaki zniszczenia były mniejsze, choć użyto potężniejszego ładunku, jednak dzięki ukształtowaniu terenu (wiele dolin i gór) siła uderzenia została nieco zredukowana, centrum wybuchu zlokalizowane było na przedmieściach, gdzie znajdowały się głównie domy mieszkalne, szpitale, szkoły i fabryki,
- większość ofiar bombardowań stanowili cywilie, szacuje się, że w obu miastach mogło zginąć odpowiednio: 90-166 tys. w Hiroszimie i 39-80 tys. w Nagasaki, z czego połowa w pierwszym dniu ataków,




wtorek, 21 października 2014

Oto czego boją się ludzie na świecie

Mieszkańcy USA i sporej części Europy (w tym Polski) najbardziej obawiają się nierówności, ale dla naszych rodaków dużym zagrożeniem pozostaje broń atomowa. Zobaczcie czego boi się świat współcześnie.




Wiosną tego roku Pew Research Center przeprowadziło sondę obejmującą 48 tysięcy respondentów z 44 państw świata. Każdemu z nich zadano jedno pytanie dotyczące tego czego obawiają się najbardziej, pytanie nie było otwarte, zawierało ono do wyboru pięć możliwych odpowiedzi :

- AIDS i innych chorób,

- broni atomowej,

- zanieczyszczenia środowiska,

- nierówności

- nienawiści religijnej i etnicznej

Czego zatem boją się mieszkańcy naszej planety? To zależy od regionu. Dla żyjących na Bliskim Wschodzie największym zagrożeniem pozostaje religijna i etniczna nienawiść aż 34% respondentów z tamtego rejonu wybrało właśnie tą odpowiedź. Z kolei nierówność jest powodem obaw dla Europejczyków i obywateli USA,podczas gdy w krajach o znacznie większym rozwarstwieniu, czyli państwach Ameryki Południowej, Azji i Afryki stanowi to znacznie mniejszy problem (zwraca na niego uwagę po 18% respondentów). Znacznie ważniejsze jest dla nich zagrożenie płynące ze strony broni atomowej (Ameryka Łacińska - 26% respondentów), zanieczyszczenie środowiska naturalnego (Azja - 22%) i AIDS (Afryka - 29%).

Jeśli przyjrzymy się samej Europie to dla Polski zagrożenie nierównością wskazało 32% badanych (tyle samo co we Francji i we Włoszech), ale również broń atomowa jest widziana w naszym kraju niechętnie, gdyż aż 28% respondentów (najwięcej w Europie) właśnie ją wskazało jako główne zagrożenie. Z kolei dla Brytyjczyków i Francuzów znacznie poważniejsze problemy mogą nastręczać konflikty na tle rasowym i religijnym na co zwróciło uwagę ponad 30% tamtejszych badanych. Najbardziej wrażliwym na zagrożenia ze strony nierówności krajem w Europie jest Hiszpania, tam aż 54% respondentów wskazało właśnie na nie jako na główny problem.

A co dla Was jest głównym zagrożeniem? Zgadzacie się z tą ankietą?



czwartek, 7 sierpnia 2014

Cudownie ocaleni - historia zakonników, którzy przeżyli wybuch bomby atomowej w Nagasaki

W 1597 roku w mieście Nagasaki ukrzyżowano franciszkańskiego mnicha. Kanonizowany w 1862 roku pochodzący z Meksyku św. Filip od Jezusa umierając powiedział podobno, że pewnego dnia Nagasaki zostanie zniszczone przez spadającą z nieba kulę ognia.

Zniszczony kościół jezuitów w Hiroszimie
348 lat później, 9 sierpnia 1945 roku na miasto spadł "Tłuścioch" ("Fat boy") druga bomba atomowa zrzucona przez Amerykanów na Japonię niszcząc przy tym miasto o największej populacji katolików w kraju. Trzy dni wcześniej 6 sierpnia 1945 o godzinie 8:15 na Hiroszimę spadł "Little Boy", bomba atomowa o sile 22 kiloton. Wybuchowi towarzyszył oślepiający błysk, po czym gigantyczna kula ognia sprawiła, że w promieniu blisko 2 kilometrów wyparowało praktycznie wszystko. Słowa św. Filipa ziściły się a dwa miasta legły w gruzach grzebiąc tysiące mieszkańców. Około 80% procent domów oddalonych w odległości 1-2 km od miejsca uderzenia zawaliło się lub spaliło, cała okolica była pokryta ciałami. większość ludzi i zwierząt zmarła natychmiast, rośliny zostały spalone. Ci co przeżyli cierpieli z powodu rozległych oparzeń i napromieniowania.



W Hiroszimie blisko miejsca uderzenia znalazło się jednak ośmiu cudownie ocalonych niemieckich jezuitów, którzy nie tylko wyszli z bombardowania bez większego szwanku, ale też nie doświadczyli jakichkolwiek powikłań w wyniku napromieniowania, co potwierdzono wielokrotnie podczas blisko 200 badań przeprowadzonych na zakonnikach. Jak twierdzi jeden z nich, ojciec Hubert Schiffer (zmarły w 1982 roku w wieku 67 lat) podczas wybuchu został przywalony gruzem, ale poza kilkoma kawałkami szkła wbitymi w szyję, nic mu się nie stało. 

Katedra Urakami w Nagasaki, wrzesień 1945


Wkrótce potem po uderzeniu bomby w Nagasaki zniszczeniu uległa największa w ówczesnej Azji katolicka świątynia, katedra Urakami, w której podczas bombardowania odbywała się Msza, jak twierdzą tamtejsi katolicy, będąca próbą odkupienia win za japońskie zbrodnie w czasie wojny. W katedrze zginęli wszyscy, z niej samej pozostało niewiele, jedynie część murów i kilka figur, które dziś stoją przed odbudowaną świątynią. Natomiast w tym samym mieście, pośród innych, zupełnie zniszczonych budowli ostał się klasztor franciszkański ufundowany przez samego św. Maksymiliana Kolbe.

Cud? Zarówno franciszkanie od św. Maksymiliana jak i jezuici z Hiroszimy byli głęboko oddanymi wiernymi szczególnym kultem otaczający objawienia w Fatimie. Czy to mogło ich uratować? 

czwartek, 31 lipca 2014

Sowiecka bomba atomowa w Nowym Jorku? W latach 50. miasto mogło ulec zniszczeniu!

Przez kilka dobrych lat FBI poszukiwało na terenie Nowego Jorku bomby atomowej, którą Sowieci mieli tam potajemnie umieścić w jednej z placówek dyplomatycznych. 

Times Square NYC


Końcem lata 1950 roku amerykańskie służby wywiadowcze otrzymały ze swojego źródła w Brazylii informację, że na terenie jednego z konsulatów mieszczących się w Nowym Jorku znajduje się gotowa do odpalenia sowiecka bomba atomowa. Miała być ona użyta "w razie potrzeby", ale służby nie mogły sobie pozwolić na takie zagrożenie bezpośrednio na terenie największego miasta USA. Problemem okazało się określenie, w którym z wielu nowojorskich konsulatów umieszczono domniemaną bombę. Zakładano, że powierzono ją władzom któregoś z blisko współpracujących z ZSRS państw, pracownikom FBI nie udawało się jednak określić, którego. Pod uwagę brano konsulaty Polski, Czechosłowacji, Węgier, na świeczniku pozostawało rzecz jasna sowieckie przedstawicielstwo przy ONZ. 


Mimo to poszukiwania trwały przez 2 kolejne lata, zaangażowano do nich informatorów działających w ZSRS oraz ukrytych agentów w wielu placówkach. Wszystko na nic, nie znaleziono żadnej bomby a pracownicy agencji zaczęli podejrzewać, że cała sprawa może być zwykłym oszustwem o czym zaczął przekonywać nawet agent FBI odpowiadający za działania na terenie Nowego Jorku. Napisał on we wrześniu 1951 roku do swojego przełożonego J. Edgara Hoovera twierdząc, że podejrzewa doniesienie o bombie może być fałszywe i zostało ono wymyślone przez komunistów by celowo siać panikę wśród Amerykanów. Ostatecznie śledztwo zawieszono w 1955 nie znajdując żadnych dowodów na istnienie bomby atomowej w Nowym Jorku. 


Całą sprawę wyciszono a amerykańskie służby nie były szczególnie skore do chwalenia się faktem, że przez kilka lat dały się zwodzić na manowce Sowietom. Odpowiednie dokumenty odtajniono dopiero w 2010 a ich kopie zostały skopiowane do sieci zupełnie niedawno. Jak wiele jeszcze innych podobnych "skandali" ukrywanych jest przez służby specjalne? 




piątek, 4 kwietnia 2014

Nukemap - zobacz jakich zniszczeń może dokonać bomba atomowa

Wszyscy słyszeliśmy jakich zniszczeń może dokonać bomba atomowa. mało kto jednak wie o tym, że istnieje wiele rodzajów bomb, różnią się one siłą wybuchu i skalą rażenia. Interesującą "zabawę" zaoferowali nam twórcy strony Nuclearsecrecy.com, która zajmuje się tematyką badań nad tego rodzaju bronią. Dzięki aplikacji NUKEMAP możemy sprawdzić jakich zniszczeń może dokonać poszczególna bomba w kilku największych miastach świata. Trudno życzyć w tym przypadku miłej zabawy, ale z pewnością aplikacja jest pouczająca.


http://www.nuclearsecrecy.com/nukemap/



piątek, 30 sierpnia 2013

Chiny gromadzą atom. W jakim celu?

Dzisiaj Chiny bardzo szybko budują swój potencjał technologiczny, militarny, ale i atomowy, jednak nie podlegają żadnym kontrolom i w zasadzie nikt nie ma pojęcia co dokładnie dzieje się na jego obszarze. Jaki zatem kierunek obrało Państwo Środka i dokąd dziś zmierza?

fot. rotefahne.eu
Jeszcze do niedawna eksperci podkreślali, że broń jądrowa nie jest nadrzędnym celem Chin. Dziś zmieniają zdanie i alarmują o braku oficjalnych danych co do posiadanych przez chińskie władze głowic. Jeszcze do niedawna według danych Stockholm International Peace Research Institute, instytucji zajmującej się badaniem zagrożeń międzynarodowych, Chiny były na w miarę odległej pozycji, jeśli chodzi o wydatki na zbrojenia. Dzisiaj - według tej samej instytucji - są już na pozycji drugiej, za Stanami Zjednoczonymi.

Chiny mogą mieć znacznie więcej broni atomowej niż sądzili dotychczas eksperci ds. kontroli zbrojeń. Grupa badaczy z uniwersytetu w Georgetown pod kierownictwem byłego stratega i doradcy w Pentagonie, poświęciła ponad trzy lata na znalezienie dowodów istnienia sieci chińskich tajnych tuneli, które przechowują broń nuklearną. 

Do tej pory sądzono, że Chiny posiadają od 400 do 800 głowic atomowych. Najnowsze wyniki badań wykazują jednak istnienie prawie 5000 km podziemnych tuneli, w których ukryte może być nawet 3000 (!) zabójczych rakiet. Zdaniem amerykańskich badaczy, kopaniem tuneli zajmuje się tajna jednostka chińskiej armii, wchodząca w skład drugiego korpusu artylerii. Ostatecznie rząd ChRL przyznał, że co prawda sieć tuneli istnieje, ale pełnią one jedynie funkcję schronów. 

Chińska armia zaostrzyła niedawno także zasady ataku za pomocą broni jądrowej. Chińczycy uznali, że w sytuacji gdy ich kraj nie będzie mógł obronić się przed agresją w sposób konwencjonalny, zaatakują bronią jądrową. Dotychczasowa doktryna głosiła, że atom zostanie użyty tylko w odpowiedzi na inny atak jądrowy. 

Dokąd zmierza dziś chińska polityka atomowa?


Źródła: allthingsnuclear/guardian/strategypage

Twórcą artykułu jest Victor Orwellsky, autor powieści "Kod Władzy". Powielanie treści artykułu bez podania źródła jest zabronione.

poniedziałek, 29 lipca 2013

Gwałtownie wzrasta szpiegostwo wojskowe z regionu Azji i Pacyfiku

Pentagon posiada udokumentowane dane na temat gwałtownego wzrostu szpiegostwa wojskowego z regionu Azji i Pacyfiku. Szpiegostwo koncentrować ma się przede wszystkim na specjalistycznych urządzeniach zaprojektowanych do przezwyciężania skutków ciężkiego promieniowania. Co wiemy dziś na ten temat?

fot. thebureauinvestigates.com
"Przez wiele lat podmioty z Azji Wschodniej i Pacyfiku wykazywały silny interes w odniesieniu do amerykańskiej elektroniki odpornej na promieniowanie", stwierdza raport Służby Obrony Pentagonu. Technologia, którą interesują się zagraniczne wywiady to elektroniczne komponenty odporne na działanie promieniowania jonizującego, powstałego na przykład w konsekwencji wybuchu jądrowego. 

Wzmocnione amerykańskie układy "mają zastosowanie w broni nuklearnej, pojazdach kosmicznych, rakietach balistycznych i innych urządzeniach elektronicznych narażonych na promieniowanie", podkreślają eksperci. Należy dodać, że coraz większa liczba krajów z regionu Azji i Pacyfiku podejmuje realizację programów kosmicznych, co stanowić może dodatkową motywację do poszukiwania informacji na temat technologii odpornej na promieniowanie. 

Raport nie potwierdził, że to właśnie Chiny (jak przypuszczano) są głównym winowajcą tego typu działań. Jednak na ogół i tak przyjmuje się, że Pekin jest największym sprawcą szpiegostwa w regionie (co dyktowane ma być silną potrzebą wzmacniania swojej strategicznej pozycji wojskowej). Chińska Armia Ludowo-Wyzwoleńcza niejednokrotnie także podkreślała, że jest zaniepokojona możliwością ataku za pomocą impulsu elektromagnetycznego.

Jaki Waszym zdaniem może być faktyczny cel szpiegowania USA ze strony państw Azji i Pacyfiku?



Twórcą artykułu jest Victor Orwellsky, autor powieści "Kod Władzy". Powielanie treści artykułu bez podania źródła jest zabronione.

piątek, 26 kwietnia 2013

Rosja i Białoruś przygotują się na wypadek radioaktywnej wojny

Rosja i Białoruś uruchamiają wspólny program mający na celu przygotowanie jednostek wojskowych i żołnierzy na wypadek "radioaktywnej wojny" w ramach regionalnej strategii wojskowej. Informacja ta została wydana w ostatni wtorek przez ministra obrony Białorusi po wspólnej sesji zarządu białoruskiego Ministerstwa Obrony oraz rosyjskiego Ministerstwa Obrony. 

fot. img.ehowcdn.com
Według białoruskiego urzędnika, Rosja i Białoruś przeprowadzą cykl szkoleń bojowych dla jednostek wojskowych, agencji kontrolnych oraz żołnierzy na wypadek zagrożenia radioaktywnego. Pierwsze działania w zakresie "radioaktywnej wojny" mają zostać podjęte jeszcze w tym roku. Spotkanie na szczeblu ministerstw obrony miało stanowić także podsumowanie ubiegłorocznej współpracy wojskowej i naukowej oraz określenie perspektyw do roku 2015. 

Oba państwa podkreślają ogromne znaczenie prac badawczych w dziedzinie bezpieczeństwa militarnego "państwa unijnego" (określenie użyte przez białoruskiego ministra obrony na określenie współpracy Rosji i Białorusi). Realizacja programu ma pozwolić na "połączenie potencjału naukowego krajowych akademii nauk oraz wojskowych instytucji badawczych dla spójnego rozwoju białoruskich i rosyjskich sił zbrojnych". 

Wspólna sesja skorygowała poglądy dotyczące funkcjonowania obowiązujących standardów regionalnej współpracy wojskowej, wojskowych badań naukowych, wsparcia dla sił zbrojnych oraz wspólnych wysiłków w zakresie promieniowania, broni chemicznej i ochrony biologicznej. Według ministra obrony Białorusi, koniecznym jest "tworzenie nowych instytucji wojskowych nastawionych na aktualne wyzwania, zwłaszcza w zakresie zagrożenia atomowego i radioaktywnego". 

Czy Waszym zdaniem działania Rosji i Białorusi powinny być wskazówką dla innych państw?


Źródła: powerfullinfo/stratrisks/russianewscloud

Twórcą artykułu jest Victor Orwellsky, autor powieści "Kod Władzy". Powielanie treści artykułu bez podania źródła jest zabronione.
http://www.orwellsky.blogspot.com/2013/04/rosja-i-biaorus-przygotuja-sie-na.html

środa, 3 kwietnia 2013

O krok od nowej wojny? Korea Północna prowokuje jak nigdy

Korea Północna w ostatnich dniach podjęła szereg działań, które budzą niepokój i liczne kontrowersje. Reżim Kim Jong Una wycelował swoje rakietowe jednostki bojowe na amerykańskie bazy wojskowe w Korei Południowej oraz na Pacyfiku. Stany Zjednoczone nie pozostały obojętne i wysłały dwa nuklearne bombowce B-2 na Półwysep Koreański (sam ich przelot kosztował blisko 6 milionów dolarów!). Czy świat może obawiać się ataku ze strony Phenianu?

fot. washingtonpost.com
Odpowiedź brzmi: niestety tak. Mimo, że technologicznie zaawansowane wojska Korei Południowej i USA finalnie "zdławią" atak Kim Jong Una, to jego reżim jest w stanie wyrządzić ogromne straty i to już w pierwszych godzinach konfliktu. Rakiety i artyleria Korei Północnej bez większych problemów dosięgnie stolicy swojego południowego sąsiada - Seulu, terytoriów Japonii, a także wybrzeży USA. Eksperci szacują, że liczba ofiar mogłaby przekroczyć milion. 

Korea Północna postawiła swoje wojska w najwyższej gotowości, podobnie Korea Południowa. Młody przywódca reżimu miał uprzednio dać "ostatnie rozkazy" dla swojej armii celem przeprowadzenia "miażdżącej" wojny skierowanej na południe. Phenian anulował porozumienia o zawieszeniu broni z USA, unieważnił także wszystkie telefoniczne "gorące linie" ze Stanami, ONZ i Koreą Południową. 

Sprzeciw Chin spowodowała zapowiedź Korei Północnej o ponownym uruchomieniu reaktora jądrowego, który został oficjalnie zamknięty ponad pięć lat temu. Rzecznik Departamentu Energii Atomowej Korei Północnej powiedział, że zostaną podjęte działania w celu "dostosowania i zmiany wykorzystania istniejących obiektów jądrowych". Pekin nie pozostał obojętny i rozmieścił tym samym swoje wojska wzdłuż granicy z państwem Kim Jong Una.

Prezydent Korei Południowej Park Geun-hye powiedział, że obecna sytuacja jest "poważna". Zdania komentatorów w tym zakresie są podzielone. Jedni uważają, że Phenian "straszy jak zawsze" i niewiele z tego wyniknie. Drudzy podkreślają, że Korea Północna po raz pierwszy od wielu lat tak ostro deklaruje gotowość do wojny, co potwierdzać mają jej ostatnie kroki. 

Czy Waszym zdaniem wojna jest prawdopodobna bardziej niż kiedykolwiek?


Źródła: stratrisks/cnn/nytimes

Twórcą artykułu jest Victor Orwellsky, autor powieści "Kod Władzy". Powielanie treści artykułu bez podania źródła jest zabronione.
http://www.orwellsky.blogspot.com/2013/04/o-krok-od-nowej-wojny-korea-ponocna.html

czwartek, 21 lutego 2013

Dlaczego uran może stać się cenniejszy niż dzisiejsze złoto?

Uran ma dziś taką samą wartość jak złoto jeszcze dziesięć lat temu. Zdaniem niektórych ekspertów, ceny tego chemicznego pierwiastka wzrosną nawet sześciokrotnie w ciągu najbliższego dziesięciolecia (!). Jądra wszystkich izotopów uranu ulegają rozpadowi radioaktywnemu, co potwierdza olbrzymi potencjał pierwiastka dla wielu różnych jego zastosowań. 

Uran - współczesne złoto?
(fot. mining.com)
Funt uranu można dziś nabyć na rynku za niewiele ponad 42 dolary, co zdaniem analityków jest ceną śmiesznie niską. Istnieją silne argumenty za tym, że wzrost cen uranu będzie miał miejsce jeszcze w tym roku, a na pewno w niedalekiej przyszłości. "Rudy urany są dziś warte tyle, co złoto 10 lat temu. Oczekujemy wzrostu ceny od czterech do sześciu razy w ciągu kilku najbliższych lat", podkreślają eksperci. Prognozowana cena może osiągnąć pułap nawet 250 dolarów za funt i to szybciej niż myślimy.

Po dodaniu kosztów badań i rozwoju, otwarcie nowej kopalni uranu wymaga obecnie ustalenia ceny pierwiastka na poziomie od 100 do 120 dolarów za funt. Daje to na wstępie cenę prawie trzykrotnie wyższą niż ta obecnie (i to bez uwzględniania losów przyszłych zmian podatkowych czy też wahań stóp procentowych). Mimo wszystko, warto zbudować taką kopalnię, na pewno możemy liczyć na przyzwoity zwrot z inwestycji. 

Trzeba jednak pamiętać, że koszta uruchomienia i utrzymania kopalni uranu są ogromne, nawet w zestawieniu z obciążeniami ponoszonymi w przemyśle naftowym. Mówimy o inwestycjach porównywanych przez analityków z programami kosmicznymi, czy też programami obrony narodowej. Kogo zatem stać na takiego rodzaju wydatki? Rząd, ewentualnie możemy mówić o partnerstwie pomiędzy rządem a sektorem prywatnym celem stworzenia odpowiednich konsorcjów. 

Głównym zastosowaniem uranu jest użycie jego izotopu jako materiału rozszczepialnego w bombach jądrowych oraz reaktorach jądrowych. Pierwiastek używany jest tym samym w elektrowniach atomowych oraz w napędzie okrętów podwodnych. Warto nadmienić, że liderem wydobycia rud uranu nie są USA, Rosja, czy Chiny, lecz Kazachstan.

Czy Waszym zdaniem uran ma szanse stać się "nowym złotem"? Co sądzicie o jego przyszłości dla 'dobrych' i 'złych' zastosowań?


Źródła: inagist/theinnoplex/topthenews

Twórcą artykułu jest Victor Orwellsky, autor powieści "Kod Władzy". Powielanie treści artykułu bez podania źródła jest zabronione.
http://www.orwellsky.blogspot.com/2013/02/dlaczego-uran-moze-stac-sie-cenniejszy.html

piątek, 11 stycznia 2013

Chiny wyrastają na światową potęgę atomową. Kiedy wyprzedzą USA?

To najbardziej elitarny z klubów - dziewięć państw, które posiadają broń nuklearną. Należą do niego także Chiny, które program zbrojeń rozpoczęły jeszcze w latach 60. poprzedniego wieku. Dzisiaj Chiny bardzo szybko budują swój potencjał technologiczny, militarny, ale i atomowy, jednak nie podlegają żadnym kontrolom i w zasadzie nikt nie ma pojęcia co dokładnie dzieje się na jego obszarze. Jaki zatem kierunek obrało Państwo Środka i dokąd dziś zmierza?

fot. ruvr.ru
Priorytety Państwa Środka

Jeszcze do niedawna eksperci podkreślali, że broń jądrowa nie jest nadrzędnym celem Chin. Dziś zmieniają zdanie i alarmują o braku oficjalnych danych co do posiadanych przez chińskie władze głowic. Jeszcze do niedawna według danych Stockholm International Peace Research Institute, instytucji zajmującej się badaniem zagrożeń międzynarodowych, Chiny były na w miarę odległej pozycji, jeśli chodzi o wydatki na zbrojenia. Dzisiaj - według tej samej instytucji - są już na pozycji drugiej, za Stanami Zjednoczonymi.

Chiny twierdzą, że prowadzą politykę nieproliferacji, czyli nierozprzestrzeniania broni masowego rażenia. Same zaś boją się "grać kartą broni nuklearnej". Obserwatorzy z zewnątrz już od dawna uważają, że to tylko mydlenie oczu, ponieważ Chiny zbroją się nader szybko, prowadzą liczne eksperymenty i poprzez szeroką siatkę szpiegowską "podpatrują" rozwój nowoczesnych technologii na całym świecie. 

Pekin ma więcej atomu niż przypuszczano?

Chiny mogą mieć znacznie więcej broni atomowej niż sądzili dotychczas eksperci ds. kontroli zbrojeń. Grupa badaczy z uniwersytetu w Georgetown pod kierownictwem byłego stratega i doradcy w Pentagonie, poświęciła ponad trzy lata na znalezienie dowodów istnienia sieci chińskich tajnych tuneli, które przechowują broń nuklearną. 

Do tej pory sądzono, że Chiny posiadają od 400 do 800 głowic atomowych. Najnowsze wyniki badań wykazują jednak istnienie prawie 5000 km podziemnych tuneli, w których ukryte może być nawet 3000 (!) zabójczych rakiet. Zdaniem amerykańskich badaczy, kopaniem tuneli zajmuje się tajna jednostka chińskiej armii, wchodząca w skład drugiego korpusu artylerii. Ostatecznie rząd ChRL przyznał, że co prawda sieć tuneli istnieje, ale pełnią one jedynie funkcję schronów. 

Mapa przedstawia dziewięć państw na świecie, które oficjalnie deklarują posiadanie broni atomowej.
(fot. article.wn.com)

Okręty podwodne i broń atomowa

Komisja amerykańskiej Izby Reprezentantów opublikowała raport, z którego wynika, iż najpóźniej za 2 lata Państwo Środka rozmieści ładunki nuklearne na swoich okrętach podwodnych. Specjaliści alarmują, że ten termin jest zbyt odległy. Niektórzy z nich sądzą nawet, że chińskie statki już od dawna na swoich pokładach posiadają głowice jądrowe.

Sam raport zwraca jednak uwagę także na fakt, że Chiny są tuż przed osiągnięciem nuklearnej triady, czyli posiadaniem lądowych międzykontynentalnych rakiet balistycznych, okrętów podwodnych z jądrowymi pociskami balistycznymi oraz bomb jądrowych zrucanych z samolotu. Chińskie działania w tym zakresie z czasem zaczną prowadzić do napięć między Stanami Zjednoczonymi a Chinami, dwóch światowych największych gospodarek, póki co zorientowanych (przynajmniej oficjalnie) na wzajemne powiązania gospodarcze i próbę ominięcia światowego kryzysu.

Chiny zaostrzają zasady ataku za pomocą broni jądrowej

Chińska armia zaostrzyła niedawno także zasady ataku za pomocą broni jądrowej. Chińczycy uznali, że w sytuacji gdy ich kraj nie będzie mógł obronić się przed agresją w sposób konwencjonalny, zaatakują bronią jądrową. Dotychczasowa doktryna głosiła, że atom zostanie użyty tylko w odpowiedzi na inny atak jądrowy. 

Zgodnie z nowymi zasadami militarnego działania, Chiny mają najpierw ostrzec przeciwnika przed wykorzystaniem broni jądrowej, ale jeśli wróg i tak zaatakuje (choćby siłami konwencjonalnymi), to II Korpus Artylerii może "rozważyć" wyprzedzający atak atomowy. 

Informację o nowych zasadach przyjętych przez Chiny w zakresie użycia broni atomowej podały japońskie media, które miały powołać się na tajny chiński dokument o nazwie "Obniżenie progu zagrożeń nuklearnych". 

Niebawem przegonią Stany Zjednoczone?

Według różnych źródeł ubiegłoroczny budżet chińskiej armii wyniósł blisko 120 mld dolarów. Na tak duże nakłady pozwala bardzo dobra sytuacja gospodarcza tego kraju. Jednak chińskie władze nie zamierzają zadowalać się pozycją vice lidera i jak najszybciej planują przebić USA, mające do dyspozycji około 600-650 mld dolarów rocznie. 

Fundusze te mają być zainwestowane w rozwój nowoczesnych technologii, a także zmniejszenie stanu liczebnego wojska, w zamia za lepsze wyposażenie w sprzęt wysokiej klasy. Chińczycy chcą w ten sposób jak najszybciej zniwelować przepaść technologiczną w stosunku do USA, którą sami oceniają na około 20 lat. 

Czy Waszym zdaniem Chiny mogą faktycznie ukrywać w swoich raportach prawdziwą liczbę posiadanych głowic jądrowych? Dokąd zmierza dziś chińska polityka atomowa?


Źródła: allthingsnuclear/guardian/strategypage
- See more at: http://pomocnicy.blogspot.com/2013/04/jak-dodac-informacje-o-ciasteczkach-do.html#sthash.uAMCuvtT.dpuf