Neurologom udało się coś z pozoru niemożliwego - udało im się z powodzeniem stworzyć połączenie fal mózgowych, które umożliwiło trzem osobom wymianę myśli. Członkowie grupy badawczej mieli okazję wspólnie zagrać w grę przypominającą tetrisa.
Połączenie opiera się na mieszance fal elektroencefalografu (EEG), które skanuje elektryczne sygnały z mózgu i informuje o jego aktywności a następnie przekazuje je w postaci sygnałów magnetycznych - przy wykorzystaniu metody TMS, czyli przedczaszkowej stymulacji magnetycznej. TMS pozwala stymulować pola magnetyczne neuronów i w ten sposób wywoływać określone reakcje mózgu.
Zdaniem badaczy, którym udało się dokonać tego przełomowego odkrycia, dzięki tej metodzie możliwe będzie połączenie myślami bez względu na odległość.
BrainNet, bo tak nazywa się omawiany projekt jest pierwszym bezpośrednim i nieinwazyjnym systemem komunikacji umożliwiającym grupowe rozwiązywanie problemów.
Wcześniej temu samemu zespołowi udało się połączyć dwie osoby, które były w stanie zagrać w 20 pytań udzielając odpowiedzi typu: "TAK/NIE".
Amerykańska firma Bioquark ogłosiła właśnie, że rozpoczyna prace nad stymulacją i udbudową martwych neuronów u pacjentów, u których stwierdzono tzw. śmierć mózgu. W efekcie, jeśli eksperymenty zakończą się sukcesem, możliwym będzie wydobywanie ze śpiączek osoby, które według dotychczasowej wiedzy, można było uznać za zmarłych.
Terapia polegać będzie na wstrzykiwaniu do mózgu pacjenta komórek macierzystych, zaś rdzeń kręgowy będzie dodatkowo stymulowany za pomocą środków chemicznych i technik stymulujących komórki nerwowe. Metoda ta ma w założeniu sprawić, że mózg się niejako "zresetuje" a komórki nerwowe zostaną pobudzone do większej aktywności.
Póki co samo rozwiązanie jest na bardzo początkowym etapie i nie ma gwarancji, że przyniesie ono oczekiwane rezultaty. Niemniej, dla wielu przedstawicieli świata nauki stanowi ono duże wyzwanie i budzi wiele nadziei. Ira Pastor, CEO przedsiębiorstwa "by podjąć się tak złożonej inicjatywy musimy połączyć ze sobą narzędzia służące do biologicznej regeneracji z istniejącymi już technikami medycyny, które służą do stymulacji systemu nerwowego, w tym u pacjentów cierpiących na zaburzenia świadomości. Liczymy, że pierwsze wyniki będziemy w stanie uzyskać w ciągu miesiąca lub dwóch."
Codziennie w Internecie pojawiają się miliony nowych informacji. Technologia i medycyna idą do przodu, dlatego tylko kwestią czasu było opracowanie metody połączenia mózgu z Internetem. Choć dla wielu osób sam pomysł wydaje się być szalony to dla naukowców z Uniwersytetu Wits w Johannesburgu taki eksperyment stał się celem, który udało się zrealizować.
Zgodnie z komunikatem prasowym zespół neurologów i inżynierów wykorzystał elektroencefalogram (EEG) - urządzenie wykrywające sygnały elektryczne w mózgu - umożliwiające transmisję aktywności neurologicznej do tanich komputerów Raspberry Pi . Na żywo przesyłane dane do programu działającego na stronie internetowej, którą można wyświetlić w dowolnym momencie.
Jest więcej. Pantanowitz dodaje, że "Brainternet może być dalej udoskonalany w celu klasyfikacji nagrań za pośrednictwem inteligentnej aplikacji telefonicznej, która dostarczy danych dla algorytmu uczenia maszynowego", co oznacza, że "w przyszłości mogą być przesyłane informacje w obu kierunkach - wejścia i wyjścia do mózgu ", mówi Pantanowitz.
Rozwinięcie tej technologii pozwoli wysyłać sygnał elektroniczny - być może w postaci danych - do mózgu osoby, która jest podłączona do czytnika EEG. Na takie efekty należy jednak długo czekać.
Komputery wykorzystywały sygnały binarne, co oznacza, że informacje są reprezentowane tylko jako te i zera. Mózg człowieka zawiera kilka miliardów transmisji bioelektrochemicznych, które są powiązane z myślami i działaniami, a nie są wyrażane jako liczby. Aby "tansmisja" danych była przeprowadzana w sposób zgodny, musiałby powstać rodzaj konwersji danych, zapisując sygnały w systemie binarnym.
Wyobraźmy sobie, że nasz mózg jest w stanie przekazać wszystkie informacje jakie zarejestrował w trakcie wydarzenia. Przekazywanie takich informacji wydaje się być możliwe i całkowicie proste. Niestety każdy kto miał styczność z prawem wie, że pamięć bywa zawodna a szczegóły, o których się zapomina bywają bardzo istotne dla sprawy.
Debata, którą poniżej można obejrzeć dotyczy możliwości mózgu. Sposobu jego funkcjonowania i co najważniejsze możliwości jakie daje. I choć z roku na rok wiedza na temat sposobu funkcjonowania niezbędnego do życia narządu jest co raz większa to i tak prowadzone są coraz bardziej zaawansowane badania. Ich wyniki nie rzadko mają wpływ na kształtowanie się prawa. Czy możliwe jest zatem rozszyfrowanie wspomnień w taki sposób aby stwierdzić jakie intencje miał przestępca? Jak będą wyglądać rozprawy sądowe jeżeli będziemy mieć dostęp do takiej wiedzy?
Na pewno wielu trudno w to uwierzyć, ale właśnie dziś pada ostatni bastion największej prywatności, a mianowicie ludzki umysł. Na naszych oczach staje się przedmiotem zaawansowanej techniki inwigilacji, a wszystko to dzięki wynalezieniu specjalnych kasków pozwalających na „czytanie” tego, co mamy w naszych głowach.
fot. mobilemag.com
Badacze systemów bezpieczeństwa z uniwersytetów w Berkley, Kalifornii, Oxfordu i Genewie, stworzyli swój własny program (tzw. brain-computer interface) oraz zaawansowane urządzenia techniczne, które pozwalają na kradzież dowolnych informacji osobistych od niczego nie spodziewających się ofiar.
Informacje, które mogą być zdobyte w ten sposób to m.in. posiadane karty bankowe, numery PIN, ale i co gorsza - nasza wiedza na temat zdarzeń i osób. Sami konstruktorzy wynalazku z obawą podkreślają, że „jest to narzędzie, które może obrócić się przeciwko im samym, a w nieodpowiednich rękach może spowodować niewyobrażalne wręcz szkody”.
Naukowcy przetestowali swój autorski program na grupie dwudziestu ośmiu różnych uczestników, którzy byli oczywiście świadomi, że biorą udział w badaniu, ale nie zostali poinformowani, że są to działania mające na celu „włamanie się” do ich umysłów. Niestety, lub na szczęście w zależności od punktu widzenia, doświadczenie i jego skuteczność oscylowały pomiędzy 10% - 40%. Jednak jest to parametr – jak podkreślają badacze – który „wraz z rozwojem badań sukcesywnie się zwiększa”.
Reakcja mózgu pozwalająca odczytać nasze poufne informacje, może nastąpić, gdy zobaczymy obraz znajomej twarzy lub konkretnego miejsca, nawet jeśli dana osoba nie myśli o tej osobie czy miejscu. Osoba będąca teoretycznie w defensywie do tego typu działań, próbując zminimalizować swoje odpowiedzi i zachowania, prędzej czy później złamie się pod naporem konsekwentnej metodologii hakera, polegającej na zakonspirowanym atakowaniu i niemożliwości bycia wykrytym już na samym początku.
Jakie Waszym zdaniem mogą być konsekwencje tak zaawansowanej technologii? Czy jeszcze możemy czuć się bezpieczni?
Naukowcy z Uniwersytetu w Oxfordzie po przeprowadzeniu najnowszych badań stwierdzili, że słaby sygnał elektryczny może pomóc zwiększyć umiejętności matematyczne w ciągu (zaledwie) kilku miesięcy! Czy każdy z nas będzie mógł poddać się takiej "terapii"?
fot. redorbit.com
Zaproponowana przez zespół badaczy unikatowa technika polega na umieszczeniu elektrod na skórze głowy. Stosując "przypadkowy szum elektryczny do stymulowania części mózgu", możliwe jest podwyższenie zdolności matematycznych dowolnej osoby. Technika ta jest całkowicie bezbolesna, nieinwazyjna i stosunkowo tania. Należy do grupy technik o nazwie "przezczaszkowej stymulacji elektrycznej" (TES).
Naukowcy poprosili 51 studentów o wzięcie udziału w eksperymencie (25 uczestników brało udział w głównym eksperymencie, pozostałe 26 osób stanowiło tzw. grupę kontrolną). "Okazało się, że zaledwie po pięciu dniach szkolenia udało nam się doprowadzić do długotrwałej poprawy funkcji poznawczych mózgu", podkreśla dr Roi Cohen Kadosh z Wydziału Psychologii Eksperymentalnej Uniwersytetu Oksfordzkiego. Stan "poprawy" zdolności matematycznych trwał jeszcze przez sześć następnych miesięcy.
Zdaniem ekspertów, pomysł powszechnego zastosowania techniki w specjalistycznych klinikach jest jak najbardziej realny. Pomysłodawcy będą musieli pokonać jednak kilka przeszkód natury społeczno-etycznej, finansowej oraz naukowej. Dodają, że "jeśli wyniki badań będą szły nadal w pozytywnym kierunku, mamy nadzieję, że uzyskamy bezpieczne i tanie narzędzie stymulacji zdolności poznawczych. Będziemy mogli pomóc dziecku w każdej klasie matematyki, jak i starszemu pacjentowi cierpiącemu na choroby neurodegeneracyjne", dodaje dr Kadosh.
Naukowcy nie są jednak pewni, czy "wystrzeliwanie pojedynczych ładunków do mózgu" nie będzie powodować z czasem "wypalania neuronów w obszarach mózgu, które otrzymywały tego typu stymulacje". Konieczne stają się zatem kolejne badania i testy. Niejako przypadkiem okazało się, że elektryczna stymulacja mózgu pomaga także pacjentom, którzy cierpią z powodu silnego bólu. Dostarczanie energii elektrycznej przez czujniki na czaszkach pacjentów z przewlekłą migreną daje im ulgę i zmniejsza bądź w ogóle pozbawia bólu.
Czy Waszym zdaniem tego typu narzędzia stymulacji mózgu mają szanse upowszechnienia? Czy każdy z nas będzie mógł zostać matematycznym geniuszem?
Na pewno wielu trudno w to uwierzyć, ale właśnie dziś pada ostatni bastion największej prywatności, a mianowicie ludzki umysł. Na naszych oczach staje się przedmiotem zaawansowanej techniki inwigilacji, a wszystko to dzięki wynalezieniu specjalnych kasków pozwalających na „czytanie” tego, co mamy w naszych głowach.
fot. grantjkidney.com
Badacze systemów bezpieczeństwa z uniwersytetów w Berkley, Kalifornii, Oxfordu i Genewie, stworzyli swój własny program (tzw. brain-computer interface) oraz zaawansowane urządzenia techniczne, które pozwalają na kradzież dowolnych informacji osobistych od niczego nie spodziewających się ofiar.
Informacje, które mogą być zdobyte w ten sposób to m.in. posiadane karty bankowe, numery PIN, ale i co gorsza - nasza wiedza na temat zdarzeń i osób. Sami konstruktorzy wynalazku z obawą podkreślają, że „jest to narzędzie, które może obrócić się przeciwko im samym, a w nieodpowiednich rękach może spowodować niewyobrażalne wręcz szkody”.
Naukowcy przetestowali swój autorski program na grupie dwudziestu ośmiu różnych uczestników, którzy byli oczywiście świadomi, że biorą udział w badaniu, ale nie zostali poinformowani, że są to działania mające na celu „włamanie się” do ich umysłów. Niestety, lub na szczęście w zależności od punktu widzenia, doświadczenie i jego skuteczność oscylowały pomiędzy 10% - 40%. Jednak jest to parametr – jak podkreślają badacze – który „wraz z rozwojem badań sukcesywnie się zwiększa”.
Reakcja mózgu pozwalająca odczytać nasze poufne informacje, może nastąpić, gdy zobaczymy obraz znajomej twarzy lub konkretnego miejsca, nawet jeśli dana osoba nie myśli o tej osobie czy miejscu. Osoba będąca teoretycznie w defensywie do tego typu działań, próbując zminimalizować swoje odpowiedzi i zachowania, prędzej czy później złamie się pod naporem konsekwentnej metodologii hakera, polegającej na zakonspirowanym atakowaniu i niemożliwości bycia wykrytym już na samym początku.
Wydaje się to dość niepokojące, zwłaszcza że ludzie mogą być okradani z ich poufnych danych np. po prostu grając w gry komputerowe z udziałem kasków, które w swoim założeniu mają jedynie zwiększać doznania wynikające z rozrywki.
Jakie Waszym zdaniem mogą być konsekwencje tak zaawansowanej technologii? Czy jeszcze możemy czuć się bezpieczni?