Pokazywanie postów oznaczonych etykietą epidemie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą epidemie. Pokaż wszystkie posty

środa, 5 lutego 2020

Prawdziwe statystyki zachorowań na koronawirusa!

Cały świat żyje doniesieniami o nowych ofiarach koronawirusa. W ostatni weekend opublikowane zostały statystyki, które szybko zostały zastąpione oficjalnymi danymi. Czy stoimy w obliczu największego zagrożenia w dziejach XXI wieku?

Informacje o pierwszych przypadkach śmiertelnych pojawiły się w mediach kilka dni temu. Dla wielu osób, również mieszkańców największych ośrodków objętych kwarantanną, którzy informowali media zagraniczne, liczby podawane przez rząd wydawały się conajmniej "naciągane". 

Brytyjski badacz przewidywał, że do 25 lutego ponad 250 000 Chińczyków zostanie zarażonych wirusem. Podczas gdy według oficjalnych chińskich danych liczba infekcji rzeczywiście wzrosła w ciągu ostatnich dwóch tygodni, do 25 000 (i około 500 zgonów).

Czy ta rozbieżność jest możliwa? Czy epidemia jest naprawdę o wiele mniej poważna niż przewidywane konwencjonalne modele epidemiologiczne? A może Chiny po prostu ukrywają cały problem?

W końcu, jak podał sam WSJ pod koniec stycznia , Chiny wyraźnie manipulowały liczbą ofiar, wymieniając zapalenie płuc jako przyczynę śmierci zamiast koronawirusa. Kolejne doniesienia, że ​​urzędnicy Wuhan spieszyli się do kremacji ofiar koronawirusa, zanim zostaną policzone, nie zwiększyły wiarygodności oficjalnych danych.

Najważniejsza część tej narreacji i oficjalnie zgłoszone liczby epidemii w Chinach nastąpiły z dnia na dzień, gdy wpadka w chińskim TenCent mogła ujawnić prawdziwy zasięg epidemii koronawirusa na kontynencie. I to jest po prostu przerażające.

Jak donosi „Taiwan Times” , w weekend „ Wydaje się, że Tencent nieumyślnie wypuścił potencjalnie faktyczną liczbę infekcji i zgonów, które były astronomicznie wyższe niż oficjalne dane ”, i były znacznie bliższe katastrofalnym prognozom epidemiologicznym wykonanym przez brytyjskiego naukowca Jonathana Reada. .

Według raportu, późno w sobotę wieczorem, Tencent, na swojej stronie internetowej zatytułowanej „Epidemic Situation Tracker”, pokazał potwierdzone przypadki koronawirusa (2019nCoV) w Chinach jako 154.023, 10 razy więcej niż oficjalna liczba w tym czasie. Podaje liczbę podejrzanych przypadków jako 79 808, czterokrotnie więcej niż oficjalna liczba.

I chociaż liczba wyleczonych przypadków wyniosła zaledwie 269, znacznie poniżej oficjalnej liczby 300 tego dnia, co najbardziej złowrogie, liczba ofiar śmiertelnych wyniosła 24 589, czyli znacznie więcej niż 300 oficjalnie wymienionych w tym dniu .



Chwilę później Tencent zaktualizował liczby, aby odzwierciedlić „oficjalne” liczby rządu tego dnia.


To nie był pierwszy raz, gdy Tencent to zrobił: jak zauważa Taiwan Times, chińscy internauci zauważyli, że Tencent co najmniej trzykrotnie opublikował bardzo wysokie liczby, tylko po to, aby szybko obniżyć je do statystyk zatwierdzonych przez rząd .

Tutaj staje się jeszcze bardziej dziwaczny: w przeciwieństwie do twierdzenia, że ​​to tylko "czeski błąd” wpisywania danych, spostrzegawczy chińscy internauci zauważyli również, że za każdym razem, gdy pojawia się ekran z dużymi liczbami, pokazuje porównanie z danymi z poprzedniego dnia co pokazuje „rozsądny” przyrostowy wzrost, podobnie jak porównanie oficjalnych liczb.Doprowadziło to wielu na kontynencie do spekulacji, że Tencent ma dwa zestawy danych, dane rzeczywiste i dane „przetworzone”.

Krótko mówiąc, pojawiły się dwa obozy: jeden, bardziej optymistyczny, spekuluje, że problem z kodowaniem może powodować przypadkowe pojawienie się prawdziwych „wewnętrznych” danych. Drugi, o wiele bardziej pesymistycznie, w którym ​​ktoś za kulisami próbuje ujawnić prawdziwe liczby, ponieważ „wewnętrzne” dane przechowywane przez Pekin mogą nie odzwierciedlać prawdziwego zasięgu epidemii ”.

Rzeczywiście, jak wielokrotnie wskazywano tutaj i według wielu źródeł w Wuhan, wielu pacjentów z koronawirusem nie jest w stanie otrzymać leczenia i umiera poza szpitalem. Ponadto poważny niedobór zestawów testowych prowadzi również do niższej liczby zdiagnozowanych przypadków infekcji i śmierci. Ponadto pojawiło się wiele doniesień o nakazaniu lekarzom wpisywać zupełnie inne przyczyny śmierci zamiast koronawirusa, aby sztucznie ograniczyć liczbę zgonów.

Jaka jest prawda?

Pozostawiamy to czytelnikom, ale pamiętajmy o tym: 29 stycznia Zeng Guang, główny naukowiec ds. Epidemiologii w chińskim CDC, rzucił rzadkie szczere przyznanie się, dlaczego chińscy urzędnicy nie mogą powiedzieć ludziom prawdy w wywiadzie dla państwa - prowadził tabloid Global Times: „ Urzędnicy muszą zastanowić się nad perspektywą polityczną i stabilnością społeczną, aby utrzymać swoje stanowisko ”.

A następnie w poniedziałek nikt poza China Xi wezwał wszystkich urzędników do szybkiej współpracy w celu powstrzymania wirusa koronawirusa na rzadkim spotkaniu czołowych przywódców, mówiąc, że wynik „ bezpośrednio wpłynie na stabilność społeczną w kraju ”.

Cóż, jeśli Chiny są zaniepokojone przede wszystkim stabilnością społeczną - tak jak powinno to być w przypadku narodu 1,4 miliarda - łatwo zrozumieć, dlaczego cały aparat polityczny w Chinach byłby nastawiony na przedstawianie liczb, które wydają się nieco wiarygodne.

Z drugiej strony, jeśli Chiny rzeczywiście miały ponad 154 000 przypadków i prawie 25 000 zgonów na 5 dni temu , to żadne próby maskowania pełnego zasięgu i prawdziwej dotkliwości pandemii nie mają nadziei na „powstrzymanie” prawdy.





piątek, 24 stycznia 2020

Koronawirus - epidemia zabija kolejne osoby


Naukowcy są zdania, że obecnie rozprzestrzeniający się po świecie koronawirus może być porównywalny do tzw.hiszpanki - wirusa grypy, który zabił w ciągu dwóch lat ponad 51 mln ludzi na całym świecie. Dane dotyczące umieralności są bardzo szacunkowe, wiadomym jednak jest, że wirus, który szalał w okresie I Wojny Światowej miał olbrzymi odsetek umieralności.


Czy istnieje realne zagrożenie dla bezpieczeństwa zdrowia?

"WHO ocenia, że ​​koronawirus jest mniej więcej tak samo zaraźliwy jak grypa hiszpańska, ponad dwa razy bardziej zakaźna niż zwykła grypa. "

W Pekinie wirus rozprzestrzenia się bardzo szybko, władze miasta robią wszystko aby obywateli uświadamiać wprowadzając szereg obostrzeń. Jednym z nich jest zakaz prowadzenia zajęć, spotkań z udziałem ponad 100 osób. W Internecie krąży wiele filmów, przedstawiających chorych pracowników służby zdrowia, w mieści Wuhan. 
Oprócz wprowadzenia zakazu większych spotkań, władze Chin wprowadziły kwarantannie w regionach : Wuhan, Huanggang, Ezhou, Chibi, Xiantao, Qianjiang, Zhijiang i Lichuan. Mieszkańców obejmuje całkowity zakaz podróżowania. Warto jest zwrócić uwagę, że powierzchniowo objętych kwarantanną jest ponad połowa mieszkańców Polski tj. 21 mln osób. 
Poza Chinami, zarejestrowane są przypadki zachorowań 

- USA
- Singapur
- Tajlandia
- Japonia
- Tajwan
- Korea Południowa
- Wietnam
- Arabia Saudyjska

W Internecie możecie przeczytać wiele teorii dotyczącej samego wirusa. W wielu z nich przeczytacie sformułowania "koronawirus ma na celu zmniejszenie populacji i został wyprodukowany specjalnie" itd.itd.
Oficjalne stanowisko władz Chin mówi o pierwszym zarażeniu w Wuhan, gdzie "pacjent 0" zjadł z targu nieświeże owoce morza, zainfekowane wirusem. Późniejsze publikacje w mediach opisywały przypadki niewydolności układu oddechowego wśród kolejnych pacjentów. 

poniedziałek, 8 kwietnia 2019

Japonia: największa od dekad epidemia odry

W tym tygodniu ujawniono, że Japończycy znajdują się w zasięgu najgorszej odry epidemii w historii. 

Wiele przypadków można przypisać jednej osobie, antyszczepionkowcowi - Kyusei Shinkyo. Wielu z tych, na których obecnie ma wpływ epidemia to ludzie, którzy wzięli udział w seminarium Kyusei Shinkyo na temat tego, dlaczego nie powinni się szczepić. W przeciwieństwie do wielu innych grup antyszczepionkowych, Kyusei Shinkyo od tego czasu przeprosił i usunął mylące zeznania ze swojej strony internetowej. Niestety, japońska epidemia jest obecnie najpoważniejszą od dekad a związek z brakiem szczepień jest bardziej niż ścisły.

wtorek, 28 sierpnia 2018

Kontrowersje i konsekwencje - czyli ruch antyszczepionkowy

Kontrowersji wokół ruchu antyszczepionkowego jest wiele. Lekarze informują o ogromnym zagrożeniu, w sieci pojawiają się apele do rodziców, którzy odmówili szczepień swoich dzieci, co jakiś czas w mediach słychać informacje o karach jakie będą nakładane na rodziców których dzieci są nieszczepione. Wszystko w związku z szeregiem opublikowanych artykułów sugerujących powikłania po szczepionce tzw. 3 w 1. 


Po raz pierwszy publikacja dotycząca konsekwencji stosowania szczepionek wśród dzieci i korelację z zdiagnozowanym autyzmem z dziećmi pojawiła się w latach 90 XX wieku. Wielu lekarzy uważa, że publikacja Andrewa Wakefielda był jednym z najbardziej szkodliwych jakie powstały w przeciągu ponad dwudziestu lat. Obecnie mocno zdyskredytowany badacz opublikował artykuł łączący szczepionkę przeciw odrze, śwince i różyczce (MMR) z autyzmem.
W międzyczasie pojawiły się w sieci informacje o zachorowaniach na autyzm lub innych powikłaniach właśnie po tej szczepionce. Nie podważając jakiegokolwiek stanowiska, nie wdając sie w dyskusję można śmiało nakreślić konsekwencje jakich doświadczamy obecnie. 

W 2018 roku zarejestrowano 41 tysięcy przypadków zachorowania na Odrę w Europie. Chorobę, która praktycznie zniknęła z tego kontynentu. W odniesieniu "historycznym", w 2017 roku na Odrę chorowało 5273 osoby. Nieprawdopodobnie duży wzrost zachorowań przede wszystkim u dzieci jest wynikiem wzmożonego ruchu turystycznego i oczywiście brakiem szczepień. Odra jest jedną z najbardziej zaraźliwych chorób, Światowa Organizacja Zdrowia szacuje, że rocznie ogólnoświatowa akcja szczepionkowa ratuje życie ponad 1 mln ludzi. Największe skupiska chorób są na terenie Rumunii Włoch i Ukrainy. Gdzie szczepienia są niejednolite. Nowy rząd Włoch w obliczu zagrożenia epidemią rozpoczął akcję promowania teorii spiskowych tylko po to aby zachęcić ludzi do szczepienia siebie i swoich dzieci.

źródło: telegraph.co.uk
źródło zdjęcia: medonet.pl

środa, 7 lutego 2018

Trąd choroba wykorzeniona całkowicie z Europy może zawitać ponownie uodporniona na leki

Trąd to choroba, która przerażą wielu mieszkańców ciepłych krajów. Makabryczne objawy, brak leczenia doprowadzają do powolnej pełnej cierpienia śmierci. Znamy lek na trąd, dzięki temu co roku ratowanych jest wiele osób. Niestety najnowsze badania pokazują, że doszło do mutacji, która odporna jest na leki dotychczas stosowane. 



Międzynarodowy zespół naukowców, publikujący w czasopiśmie Nature Communications , zbadał genomy ponad stu szczepów bakterii trądu Mycobacterium leprae. Ich odkrycia sugerują, że coraz więcej szczepów bakterii hipermutuje, aby stać się odpornymi na tradycyjne leki.

To nowe badanie miało na celu wyizolowanie, sekwencję i analizę genomów 154 różnych szczepów M. leprae z całego świata. Spośród nich 8 szczepów zawierało dużą liczbę przypadkowych mutacji, które pozwoliły im rozwinąć oporność na wiele leków. Trudno dokładnie powiedzieć, ale mutacje prawdopodobnie zgromadziły się w ciągu ostatnich kilku lat, a może nawet dziesięcioleci. 

„To fascynująca strategia przetrwania na antybiotyki” Andrej Benjak tego, główny autor badania, wyjaśnił w oświadczeniu . "Zakłócenie naprawy DNA spowoduje burzę losowych mutacji, zwiększając szansę, że odpowiedni gen mutuje we właściwym miejscu i prowadzi do lekooporności. Ale przypadkowe mutacje mogą być śmiertelne, więc jest to jak rozpaczliwa, genetyczna rosyjska ruletka dla bakterii. "

Trąd jest chorobą zakaźną, która atakuje nerwy, oczy i drogi oddechowe. Jakiś czas po tym, jak zostanie zainfekowany, cierpiący na to doświadczą utraty czucia i trwałego uszkodzenia skóry, nerwów i kończyn. W końcu może to przekształcić się w niepełnosprawność i deformacje.

Starożytne teksty, takie jak hinduskie pismo Atharva Veda z 1000 roku pne, sugerują, że trąd istnieje od tak dawna jak historia jest spisywana. W latach 40. i 60 XX wieku opracowano szereg leków zwalczających bakterie, dzięki czemu choroba jest łatwa do leczenia, z wyjątkiem obszarów o słabym dostępie medycznym. 
"To ważne odkrycie" - powiedział Stewart Cole, jeden z autorów badania. "Sposób, w jaki działa klofazymina, jeden z głównych leków przeciw trądowi, jest całkowicie nieznany, ale teraz mamy nowy trop do zbadania dzięki tej analizie opornego na wiele leków M. leprae ".


"W Europie, gdzie trąd zostaje wykorzeniony, musimy polegać na starożytnych ludzkich szczątkach" - dodała Charlotte Avanzi, jedna z badaczek. "Ale jest to możliwe - opracowaliśmy narzędzia, a teraz jesteśmy gotowi, aby przygotować jeszcze więcej próbek, które może nas przybliżą do stworzenia kolejnych leków".

wtorek, 3 października 2017

Czy Europa zagrożona jest wybuchem epidemii?


Czy możliwy jest wybuch epidemii na tak szeroką skalę jak to miało miejsce przed wiekami? W końcu Dżuma czy Cholera zapisała się w dziejach świata jako choroby, które zabrały największą ilość ofiar. Przy obecnym rozwoju medycyny czujemy się bardzo bezpiecznie, czy słusznie?

Zdaniem profesora Yves Levy wybuch epidemii w Europie na szeroką skalę jest tylko i wyłącznie kwestią czasu. W wywiadzie dla Horizon zwraca uwagę na rosnącą odporność na antybiotyki, która stała się przedmiotem nie jednej konferencji w ostatnim czasie. Między innymi w trakcie szczytu G20 zadecydowano o powołaniu specjalnej jednostki badawczej zajmującej się tylko tym zagadnieniem mutacji wirusów i ich odporności na lekarstwa. Pojawiające się wirusy, mocno zmutowane są odporne na dotychczas znane sposoby leczenia, lekarstwa. Jako przykład Levy podaje wirusa Ebole, którego szczepionka została opracowana do fazy pierwszej, czyli wstępnej. Badania nad nią całkowicie zarzucono po pewnym czasie. 


"Na przykład wirus Nipah w Azji Wschodniej i Chinach atakuje 2 miliardy ludzi na świecie, jest to bardzo okropna choroba. Obecnie nie ma diagnostyki (testu) i nie ma szczepionki ".


Profesor podkreśla, że obecnie największym problemem jest brak świadomości ludzi o zagrażeniu płynącym z mało znanych form wirusa, które pojawiają się w różnych częściach świata, a które przy obecnie rozwiniętej turystyce mogą mieć katastrofalne skutki. Kolejnym problemem na jaki zwraca uwagę jest brak finansowania poszczególnych badań. W wywiadzie podkreśla, że opracowanie jednej szczepionki jest bardzo kosztowne a same badania trwają około 10 lat.
Współpraca międzynarodowa w zakresie badań nad szczepionkami i wirusami istnieje. W końcu od wielu lat badany jest wirus HIV na poziomie międzynarodowym. Na przykład program partnerski EDCTP (europejski i rozwijający się krajowy program badań klinicznych) we współpracy z krajami Południowego.


źródło: horizon-magazine.eu










środa, 29 marca 2017

AIDS zostało stworzone przez CIA



Jak większość osób doskonale wie AIDS jest chorobą przenoszącą się przez krew. Chociaż obecny postęp technologiczny pozwala na przedłużenie życia pacjentów to i tak od ponad 37 lat nie znaleziono unikalnego lekarstwa, które umożliwiłoby normalne funkcjonowanie osób chorych. Istnieje teoria, która mówi, że wirus powstał w laboratorium pod okiem CIA. Co więcej celowo pozwolono na rozprzestrzenianie się go. 


W 1983 roku posiadano dużą wiedzę na temat wirusa. Nie podjęto jednak większych kroków w celu eliminacji epidemii. Powody jakimi się kierowano, mogą być zaskakujące a wręcz absurdalne. Wynikają one z przekonania o wyższości medycyny i pewności, że wszystkie zakaźne śmiertelne choroby zostały unieszkodliwione dzięki antybiotykom i szczepieniom. 

Największym skupiskiem chorobowym okazały się banki krwi, które nie przeprowadzały wstępnych testów, lub prostej eliminacji osób o podwyższonym ryzyku zachorowania. Do tej grupy należeli: heroiniści, homoseksualiści, Haitańczycy. Amerykańskie Centrum Kontroli i Prewencji Chorób (Centers for Disease Control and Prevention) ostrzegało przed możliwością szybkiego rozwoju wirusa i jego rozprzestrzeniania. Niestety brak zaufania do tej jednostki spowodował całkowitą ignorancję ze strony naukowców a przede wszystkim banków krwi. W ten sposób w bardzo krótkim czasie wzrosła ilość osób chorych wśród ludzi z hemofilią (genetyczna choroba krwi), pacjentów, którzy z jakichkolwiek powodów mieli przetaczaną lub dostarczaną krew. 

Rozprzestrzenianiu choroby pomogła także filozofia, która opanowywała nowe pokolenia w USA. Dominowała filozofia, która osłabiała rolę rządu i oportunizm, który odrzucał jakiekolwiek autorytety. Co więcej w tym czasie nie zajmowano się profilaktyką chorób wśród osób ubogich lub o odmiennej orientacji seksualnej. 


Wangari Maathai , kenijski ekolog, który otrzymał Nagrodę Nobla był jednym z najbardziej znanych teoretyków spisku przeciw dokładnemu pochodzenie wirusa HIV / AIDS. Maathai wraz z innymi teoretykami wierzył, że CIA lub inny podmiot rządu stworzył wirusa aby zmniejszyć populację ludzi w Afryce. W wywiadzie dla magazynu Time Maathai cytuje „ Jestem pewien, że ludzie wiedzą, skąd pochodzi HIV, jestem przekonany, że nie pochodzi od małp ”. Wiele „teoretycy Afryki AIDS” wierzy, że choroba została stworzona, aby zmniejszyć populację ludzi w Afryce tak, na tyle aby USA mogło całkowicie zdominować kontynent.

środa, 28 grudnia 2016

Argentyna i GMO - szokujące dane na temat wpływu upraw na zdrowie ludzi

W 2010 roku w mieście Cordoba w Argentynie miała miejsce konferencja poświęcona skutkom opryskiwania tamtejszych upraw GMO. Z opublikowanego w jej wyniku raportu wyłania się obraz ogromnej skali zniszczeń do jakich doszło w relatywnie krótkim czasie. Zniszczeń, które dotknęły, przede wszystkim dzieci. 

Carl Wycoff/cc/flickr



Na wiejskich obszarach Argentyny od kilkunastu lat prowadzi się na przemysłową skalę uprawy zbóż modyfikowanych genetycznie. Uprawy te wspierane są przez rząd, system sądowniczy i polityczne elity, które czerpią pokaźne zyski z opłat i podatków jakie co roku wpłacają międzynarodowe koncerny. Z drugiej jednak strony co raz więcej doniesień wskazuje na ciemną stronę tego procederu - tragiczne skutki chemicznych oprysków wpływają na stan zdrowia osób żyjących w pobliżu upraw, w tym uszkodzenie kodu DNA u rodzących się dzieci, zakłócenie rozwoju układu nerwowego oraz wzrost zachorowań na nowotwory u dorosłych. 

Zdaniem geografów, wokół terenów gdzie uprawia się GMO żyje około 12 milionów ludzi, wśród nich są prowincje: Buenos Aires, Santa Fe, Córdoba, Entre Ríos, Santiago del Estero, San Luis, Chaco, Salta, Jujuy, Tucumán, La Pampa i Corrientes, z czego dane te nie obejmują ludzi żyjących w dużych miastach leżących w tych rejonach. Oznacza to, że miliony Argentyńczyków ma regularny kontakt z agrotoksynami, szczególnie glifosatem. Substancja służąca do spryskiwania upraw budzi szczególne kontrowersje, z jednej strony istnieją raporty głoszące, że nie jest ona szkodliwa dla ludzi, nie działając jako środek karcerogenny lub wpływający na uszkodzenia płodów. Z drugiej jednak w samej Argentynie, w tym w prowincjach gdzie uprawia się najwięcej GMO znacząco wzrosła śmiertelność noworodków i liczba zachorowań na raka. 

Widać to między innymi po danych z prowincji Chaco gdzie oficjalnie władze przyznały, że w pobliżu miejsc gdzie prowadzone są uprawy modyfikowanej genetycznie soi dochodzi do znacznego wzrostu poronień i uszkodzeń płodów. 





źródło: PermacultureNews


wtorek, 27 grudnia 2016

Czy sen może zabić?

18 członków niewielkiej azjatyckiej społeczności umiera we śnie w krótkim przedziale czasu. Jako przyczynę śmierci każdej pojedynczej osoby podano - "z powodów naturalnych", ale czy można mówić o przypadku? 

Alysa L. Miller via Flickr/Creative Commons


Wszyscy zmarli pochodzili ze społeczności Hmong, która żyje w górskich częściach Laosu. W całych Stanach Zjednoczonych jest ich łącznie około 35 tysięcy i w większości nie mówią po angielsku kurczowo trzymając się zwyczajów swojego ludu. Hmong w większości wyznają animizm, wierzą w duchy i demony przyrody. 

Ciała zmarłych znajdowano w łóżkach, autopsja za każdym razem wykazywała, że umarli nad ranem a przyczyną miała być "najprawdopodobniej arytmia serca" bądź też nieregularne bicie serca. Gdyby zgony dotyczyły zupełnie przypadkowych osób zapewne nikt nie dostrzegłby związku, ale w tym konkretnym przypadku patolodzy podobne zjawisko nazwali "orientalnym syndromem śmierci od koszmaru" ('Oriental nightmare death syndrome') i ma on określać serię zgonów wywołanych stresem podczas przeżywanego w nocy koszmaru


Lekarz sądowy Ramsay McGee z Minneapolis-St.Paul podkreśla, że cała sprawa na samym początku nie budziła żadnych podejrzeń, sprawa zaczęła być dziwna dopiero od momentu gdy zarejestrowano trzeci a następnie czwarty zgon młodego, zdrowego mężczyzny i to w relatywnie krótkim czasie. "Wówczas zaczęliśmy się zastanawiać" - mówi McGee. Przeprowadził on własne śledztwo, w którym poszukiwał doniesień o historiach osób, które zmarły przestraszone "na śmierć". W końcu trafił na termin "bangungut" - pochodzi on z języka filipińskiego i oznacza on "koszmar" lub śmierć z powodu koszmaru, który zaobserwowano u mężczyzn w wieku 30-40 lat pochodzących z południowo-wschodniej Azji.


Jak podkreśla dr Roy Baron, epidemiolog z federalnej agencji Centers for Disease Control, wszyscy badani cieszyli się dobrym zdrowiem, wyklucza się także takie przyczyny jak wypadki czy samobójstwa. 

źródło: New York Times



wtorek, 23 sierpnia 2016

Malaria w Europie.

Co roku na malarie choruje od 1-3 milionów ludzi na całym świecie. O samej chorobie wiemy sporo, chociaż do dnia dzisiejszego nie odnaleziono szczepionki na ten rodzaj pasożyta. Ogniwa epidemiologiczne znajdują się w Afryce. Ze względu na duży ruch imigrantów z różnych regionów, malaria może pojawić się również w Europie.


Kilka dni temu ogłoszono kwarantannę na terenie niektórych prowincji Grecji. Stwierdzono 3 przypadki malarii. Osoby, które miały objawy choroby znajdowały się w obozach dla imigrantów. W wyniku potwierdzonej informacji władze zdecydowały się na  przeprowadzenie kwarantanny w kilku prowincjach Grecji. Zamykanie miast w okolicy Salonik może wydawać się działaniem nad wyrost, skoro znaleziono tylko tak niewielki odsetek chorych do momentu, w którym nie pozna się mechanizmu samej choroby. 
Malarię przenoszą samice komara po ugryzieniu osoby chorej. Ponad 50 gatunków komara  może przenieść dużą ilość różnych odmian pasożytów kąsając i zarażając jednego dnia wiele osób. Malarią można zarazić się poprzez krew, skażone igły. Choroba rozprzestrzenia się w bardzo szybkim tempie a sprzyjają temu bardzo wysokie temperatury, które komarom umożliwiają szybkie rozmnażanie się. Na tą chorobę może chorować każda osoba, bez względu na wiek. Objawy są bardzo charakterystyczne, a przebieg jej bywa czasami bardzo gwałtowny. Najgorszą konsekwencją choroby jest śmierć. 
W Polsce malaria była odnotowywana w różnych okresach. Pierwsze wzmianki o chorobie pojawiły się w XIX wieku, ostatnie przypadki zachorowań miały miejsce w trakcie II Wojny Światowej. Ostatnio informacje mówią o około 7 zgonach w przeciągu kilku lat do roku 1998. Można więc śmiało łączyć rozprzestrzenianie się choroby wraz z zwiększonym ruchem i transportem. 

Obecnie ogniska epidemiologiczne znajdują się w różnych częściach świata. Pojawiają się również w miejscach, w których od lat nikt nie chorował. Przykładem takiego państwa jest Wenezuela, która odnotowane zachorowania miała w latach 70. Obecnie w tym kraju panuje epidemia. Ogólne problemy tego kraju są na pewno wszystkim znane. Teraz coraz głośniej mówi się o braku produktów podstawowych potrzeb i praktycznie nie istniejącej służbie zdrowia. Powoduje to bardzo szybkie rozprzestrzenianie się choroby. 

źródło zdjęcia: tcktcktck.org

czwartek, 10 września 2015

Czy naukowcom uda się przywrócić syberyjskiego wirusa-zombie?

Ocieplający się klimat to nie tylko podnoszenie się poziomu mórz, tornada i susze. To także zupełnie nowe terytoria, które do tej pory były skute lodem, to także nowe tereny pod uprawę i lepsze warunki do uprawy roślin. To również nowe zagrożenia, na przykład powrót starych, zdawałoby się wytępionych już chorób, a także prehistorycznych wirusów, których działania nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Z tego też powodu francuski zespół badaczy przygotowuje się do rozmrożenia jednego z zamarzniętych mikrobów. Odnaleziony w wiecznej zmarzlinie wirus sprzed 30 tysięcy lat może już wkrótce zostać przywrócony do życia. 

źródło: Phys.org


Prehistoryczny wirus Mollivirus sibericum został odnaleziony przez francuskich biologów w północno-wschodniej Rosji, jak podaje naukowy magazyn PNAS mierzy on 0,6 mikrona i jest jednym z czterech odkrytych w tym miejscu od 2003 roku. 

Ocieplenie klimatu stawia przed naukowcami zupełnie nowe pytania, przede wszystkim dotyczące tego jakie jeszcze wirusy i bakterie ulegną rozmrożeniu po tym jak stopnieją lody w strefie polarnej. W wyniku roztopienia wiecznej zmarzliny przed ludźmi otwierają się nowe perspektywy, ogromne połacie terenu staną się przyjazne do życia i zapewne powoli zaczną powstawać tam ludzkie osiedla a później także miasta. Z tego też powodu ma zostać przeprowadzony omawiany eksperyment - zanim wirus zostanie rozmrożony biolodzy upewnią się, że mikrob nie będzie źródłem chorób dla ludzi i zwierząt. W rozmowie z agencją AFP członek zespołu, Jean-Michel Claverie podkreśla, że nawet nieduża tkanka zwierzęca ( w tym przypadku ameba) powinna wystarczyć do zbadania zagrożenia jakie może stanowić wirus. 

"Jeśli nie będziemy ostrożni i dokonamy uprzemysłowienia tych terenów bez ustawienia odpowiednich zabezpieczeń może dojść do sytuacji gdy pewnego dnia obudzimy wirusy podobne do wirusa ospy, który jak nam się wcześniej wydawało zupełnie już wyginął." - dodaje Claverie.



wtorek, 28 lipca 2015

Epidemia śpiączki w Kazachstanie. Co ją wywołuje?

Nagłe zaśnięcia, halucynacje, bóle głowy - problemy mieszkańców dwóch wiosek w Kazachstanie przez dwa lata stanowiły zagadkę, której nie potrafili rozwiązać lekarze. 
 
 
W położonych na kazachskim stepie miejscowościach mieszkańców dotknęła tajemnicza plaga - podczas spaceru, w szkole a nawet w trakcie jazdy motocyklem, sen spadał na nich bez ostrzeżenia. Śpiączka trwała nawet kilka dni, po wybudzeniu chorzy nie wiedzieli co się z nimi działo, nie pamiętali też momentu zaśnięcia.


Nie jest to pierwsza fala ataków śpiączki jaka miała miejsce w tej miejscowości, do podobnych wydarzeń doszło po raz pierwszy jeszcze w marcu 2013 roku, jednak zarówno wówczas jak i dziś lekarze są bezsilni. Od tego czasu stwierdzono zachorowania w sumie u 140 osób mieszkających w Kalaczi i Krasnogórsku (obie miejscowości zamieszkuje jedynie 810 osób). Jak podaje Komsomołska Prawda: "Chory wydaje się być przytomny, może nawet chodzić. Nagle jednak zapada w głęboki sen, zaczyna chrapać, a kiedy się go obudzi, wówczas nie pamięta on niczego". Niektórzy mają halucynacje, widzą skrzydlate konie, węże w łóżkach czy robaki jedzące ich ręce.


Władze Kazachstanu szybko znalazły winowajcę - źródłem choroby mają być leżące nieopodal kopalnie uranu, które zamknięto wkrótce po upadku Związku Sowieckiego. Pomimo zamknięcia kopalń nie zasypano a otwarte tunele mogą zdaniem rządu powodować wydobywanie się w okolicy znaczących ilości tlenku węgla i innych węglowodorów. "Poziom tlenu jest niższy i to jest właśnie powodem chorób w wiosce" powiedział przedstawiciel władz Berdibek Saparbajew. W związku z panującą sytuacją rząd zdecydował się na przesiedlenie mieszkańców obu wsi do innego miejsca, obecnie trwa ewakuacja.


środa, 28 stycznia 2015

Czy komary-mutanty są nadzieją czy też zagrożeniem?

Dzięki pracy naukowców już wkrótce może zniknąć problem uciążliwych owadów. Jakie jednak będą tego konsekwencje?


Jeden z najbardziej znienawidzonych gatunków owada na świecie wciąż pozostaje źródłem wielu chorób, na które rocznie umiera ponad milion ludzi. Chcąc powstrzymać rozprzestrzenianie się malarii czy żółtej febry genetycy wyhodowali nowy gatunek komara, którego żeńskie larwy umrą zanim będą zdolne do rozrodu. Przeżywają zatem jedynie męskie osobniki, które jednak nie gryzą i tym samym to one przekazywać będą dalej swoje zmutowane geny, co sprawi, że w ciągu zaledwie kilku pokoleń populacja owadów obniży się radykalnie.

Pierwsze testy przeprowadzono do tej pory w Brazylii i na Kajmanach gdzie populacja komarów spadła o 96%, wkrótce planowano wypuścić kolejną grupę na Florydzie, jednak projekt wstrzymano z uwagi na obawy mieszkańców oraz nadrozującej agencji federalnej.

Przeciwnicy programu obawiają się, że mieszkańcy Florydy mogą zostać ugryzieni przez zmodyfikowanego genetycznie komara a jego zmienione DNA trafi do krwioobiegu ludzi. Zdaniem Oxitec, firmy która stworzyła nowy rodzaj owada te obawy są bezpodstawne gdyż tylko żeńskie osobniki wysysają krew a te z kolei nie są wypuszczane na wolność. Wszystkie zmutowane komary jakie będą latać będą płci męskiej a one nie stanowią w tym przypadku zagrożenia, co więcej przedstawiciele Oxitec deklarują, że testowali ich ugryzienia na zwierzętach laboratoryjnych i nie zauważyli jakiegokolwiek wpływu na ich zdrowie.

Kolejnym problemem z jakim muszą sobie radzić propagatorzy redukcji populacji komarów jest ryzyko, że po ich usunięciu powstanie nisza ekologiczna, która w krótkim czasie może zostać zagospodarowana przez inny gatunek, nie ma przy tym gwarancji, że będzie on mniej grożny ani też mniej uciążliwy niż znane nam doskonale moskity.



wtorek, 28 października 2014

Czy prąd morski stoi za upadkiem wielkich cywilizacji?

Wszyscy zapewne słyszeli o słynnym prądzie morskim znanym pod nazwą El Niño. Kojarzony jest on z wielkimi tornadami pustoszącymi wybrzeża Ameryki, ale też ze zbawiennymi deszczami, które ratują Kalifornię od suszy. Ostatnie odkrycia naukowców potwierdzają niezwykły wpływ tego prądu na dzieje ludzkości, gdyż to za jego przyczyną mogły powstawać i upadać cywilizacje. 

fot. wikipedia


Czy El Niño mógł na przykład być odpowiedzialny za wielką epidemię grypy, która w 1918 roku doprowadziła do śmierci aż 50 milionów ludzi? Wygląda na to, że owszem, mogła i świadczyć o tym mają wyniki badań nad lodowcami mieszczącymi się u podnóża Andów oraz w Himalajach. Dzięki próbkom lodu określić można czy dany rok był zimny, ciepły, suchy lub wilgotny nawet tysiąc lat temu. Lonnie G. Thompson, który jako jeden z pierwszych badaczy zajął się tym tematem jeszcze w latach 80. twierdzi, że odkrył jeden z najlepszych dowodów na to, że nasz klimat przechodzi współcześnie drastyczne zmiany. 

Thopson zauważył, że pewne cechy pobieranego lodu idelanie pokrywają się z migracjami Inków z Andów ku wybrzeżu a następnie z powrotem w góry. Podobnie rzecz miała się z Indianami, którzy zamieszkiwali Amerykę Środkową będącą jego zdaniem jednym z najbardziej wrażliwych na działanie prądów oceanicznych miejsc na świecie. Można pójść nawet dalej w tych dociekaniach i zastanowić się czy przypadkiem to właśnie te zmiany klimatyczne nie doprowadziły do nagłego zniknięcia całej cywilizacji Majów. 

Te niezwykle dramatyczne zwroty w historii zostały przez naukowców nazwane "czarnymi łabędziami" i zdaniem Thompsona wydarzenia te są silnie powiązane z działaniem El Nino. Zwraca on uwagę, że dokładnie w tym samym czasie doszło do epidemii dżumy w Europie oraz upadku dynastii Yuan w Chinach (zastąpionej przez dynastię Ming), której osłabienie wiąże się właśnie z wybuchem tam wielkiej zarazy - według danych uzyskanych z lodowców wydarzenia te poprzedziła trwająca ponad 30 lat susza. Później podobny atak "czarnych łabędzi" nastąpił w 1781 - w wyniku epidemii zginęło wówczas ponad pół miliona amerykańskich Indian a w tym samym czasie doszło do wyniszczających wydarzeń m.in. w Egipcie, na Karaibach, w Australii czy w Meksyku. Na tym z resztą nie koniec, rok 1918 to również znacząca data: rewolucja w Rosji, wielka epidemia grypy oraz koniec I Wojny Światowej, zdaniem Thompsona również mogące zostać połączone z wielkimi prądami oceanicznymi. 

Kiedy więc można się spodziewać kolejnego takiego przełomu? Tego nie da się niestety przewidzieć, aczkolwiek badacz zwraca uwagę na mające faktycznie miejsce cofanie się lodowców w Arktyce i na Grenlandii, jak również praktycznie zaniknięcie lodowców na innych obszarach, m.in. w górach Nowej Gwinei. 



źródło: Insidescience.org

sobota, 11 października 2014

Epidemia wirusa ebola - najważniejsze mapy i statystyki



Poniżej prezentuję szereg najważniejszych informacji i materiałów graficznych poświęconych kolejnym wybuchom epidemii wirusa ebola od czasu jego wykrycia w latach 70. aż do ostatnich zanotowanych przypadków. Mam nadzieję, że przydadzą się one czytelnikom "Kodu Władzy" do lepszego zrozumienia skali problemu oraz ewentualnego rozwoju epidemii na świecie.




 



środa, 8 października 2014

Ebola atakuje. Czy czeka nas wielka epidemia?

 Śmiercionośny wirus rozprzestrzenia się na co raz większy obszar. Już wkrótce nikt nie będzie bezpieczny.

 

 Jeszcze na początku kwietnia informowaliśmy o kilkudziesięciu przypadkach zgonów wywołanych wirusem ebola. Wówczas zasięg epidemii ograniczał się jednak do terenu jednego z miast Gwinei Równikowej. Tak było jednak w kwietniu. Od tego czasu zasięg wirusa niebezpiecznie się powiększa, najpierw dotarł on do innych zachodnioafrykańskich krajów zbierając tam niezwykle śmiercionośne żniwo a teraz pierwsze zachorowania odnotowano już choćby w USA, Europie i w Chinach.

Szacuje się, że tylko w Afryce zakażonych zostało ponad 5 800 osób, z czego blisko połowa zmarła.  

Ebola zombies - na szczęście tylko miejska legenda 

Przy okazji informacji o kolejnych zachorowaniach pojawiły się także inne doniesienia - o ludziach, którzy najpierw zmarli w wyniku działania wirusa a następnie ożyli ponownie. Po sieci zaczęły krążyć zdjęcia osób, rzekomych zombie, którzy mieli powstać ze zmarłych. Najpierw gazeta New Dawn Nimba County poinformowała, że dwie kobiety z oddalonych od siebie wiosek w Liberii "ożyły" tuż przed pogrzebem. Pojawiło się nawet zdjęcie jednej z nich (poniżej). Wkrótce też dotarły wieści o kolejnym ożywieńcu a zafascynowana filmami o zombie opinia publiczna wpadła w szał. Wkrótce okazało się, że całą historię wymyślono a zdjęcie kobiety to nic innego jak przerobione nieco zdjęcie postaci z serialu World War Z.



środa, 25 czerwca 2014

Wybitny specjalista ds. bioterroryzmu traci pracę w związku z uwolnionym wąglikiem

Wybuch wielkiej epidemii, która może zdziesiątkować ludzką populację na danym terytorium nie jest wcale domeną jedynie potencjalnych terrorystów, którzy w ten sposób będą chcieli zaszantażować rządy, zdobyć wpływy polityczne albo po prostu uzyskać rozgłos. Czasem epidemię może spowodować zwykła nieostrożność lub drobny wypadek w laboratorium.


Dopiero kilka dni po fakcie media poinformowały jak blisko tragedii byli mieszkańcy Atlanty. Wszystko z powodu nieuwagi naukowców pracujących przy śmiercionośnej bakterii wąglika. Setki pracowników mieszczącego się w tym mieście Bioterror Rapid Response and Advanced Technology Laboratory zostało narażonych na zarażenie się wąglikiem, po tym jak ze ściśle strzeżonych pięter przeniesiono próbki prosto do pomieszczeń z pracownikami. Jak podaje agencja Reutera złamano co najmniej kilka procedur bezpieczeństwa, między innymi pracownicy zamiast wymaganych 48 czekali jedynie 24 godziny na stwierdzenie, że testowana próbka z wąglikiem została zneutralizowana i można ją bezpiecznie przenieść na niższe poziomy.

Zaledwie kilka dni wcześniej badający bakterię naukowcy pracowali nad nowym protokołem neutralizacji i zabezpieczenia jej przed ewentualnym przeniesieniem na mniej strzeżone obszary. W ubiegły piątek na liście potencjalnych osób, które były narażone na infekcję umieszczono w sumie 84 pracowników laboratorium, większość z nich poddano kuracji antybiotykowej a także podano szczepionki. W efekcie skandalu stanowisko stracił dotychczasowy dyrektor laboratorium Michael Farrel a większość pracowników dostała zakaz wypowiadania się dla mediów.

Na pocieszenie należy podkreślić, że jest to pierwszy od wielu dekad podobny "wyciek" groźnego wirusa z amerykańskich laboratoriów, niestety nie mamy gwarancji, że podobnych procedur przestrzega się równie dokładnie także w innych krajach.




czwartek, 15 maja 2014

Martwi naukowcy: w ciągu kilku lat w tajemniczych okolicznościach zginęło wielu wybitnych badaczy

Liczne zgony bankierów w ostatnim czasie wzbudziły ogromną ilość domysłów i teorii spiskowych. Kilka lat wcześniej miała miejsce podobna "epidemia", która wówczas dotknęła przede wszystkim naukowców prowadzących badania nad drobnoustrojami oraz zajmujących się energią atomową.

fot. Dees Illustration

Czy praca mikrobiologa jest niebezpieczna? Albo atomistyka? Z pewnością codzienna praca ze śmiercionośnymi wirusami i bakteriami stanowi zagrożenie dla życia badaczy, ale czy jest ono aż tak poważne? Czy najwybitniejsi naukowcy świata nie są w stanie zachować podstawowych zasad bezpieczeństwa? A co jeśli wcale nie giną z powodu działania mikroorganizmów ani napromieniowania? Okazuje się, że w ostatnich latach śmiertelność wśród naukowców pewnych dziedzin jest podejrzanie wysoka i nie wiadomo tak naprawdę dlaczego.

Tylko w latach 2004-2006 w nie do końca wyjaśnionych okolicznościach zmarło blisko 20 naukowców z różnych krajów. Wśród nich byli Amerykanie, Koreańczycy, Rosjanie, Irakijczycy, Hindusi, żaden z nich nie zmarł z przyczyn naturalnych a wiele przypadków do tej pory nie zostało wyjaśniownych.

Przyjrzyjmy się historiom niektórych z nich:

Leonid Strachuński - zmarł 8.06.2005 po tym jak został trafiony w głowę butelką szampana. Specjalizował się w mikrobach odpornych na działanie broni biologicznych. Jego ciało znaleziono w pokoju hotelowym w Moskwie po tym jak wracając z podróży do Smoleńska miał udać się do USA.

Robert J. Lull - zmarł w wieku 66 lat 19.05.2005 roku w wyniku ran odniesionych po wielokrotnym ugodzeniu go nożem. Zdaniem policji jego śmierć wcale nie musiała być na tle rabunkowym, pomimo, że w pobliżu ciała nie było kart kredytowych, zniknął też samochód, jednak z domu nie zabrano żadnych cennych przedmiotów. Lull był profesorem radiologii na University of California, San Francisco oraz szefem medycyny nuklearnej w San Francisco General Hospital, pracował również jako redaktor medycznego czasopisma naukowego.

Geetha Angara, matka trójki dzieci zaginęła w wieku 43 lat 8 lutego 2005 roku. Jej ciało znaleziono w Totowa, New Jersey na dni zbiornika do nawadniania roślin. Zdaniem policji zmarła popełniła samobójstwo.

Matthew Allison, biotechnolog, 13 października 2004 na przeciwko marketu Wal-Mart eksplodował jego samochód. .W spalonym aucie znaleziono kanistry z propanem i rozpałkę do drewna. Według świadków do wybuchu doszło tuż po tym jak Allison wsiadł do środka.

Don Wiley - jeden z wiodących badaczy zajmujących się śmiercionośnymi wirusami, takimi jak ebola i HIV a także ekspert w kwestiach odporności organizmu na ataki wirusów zniknął w wieku 57 lat podczas jednej z biznesowych podróży do Memphis w stanie Tennessee. Policja znalazła jego samochód na moście pod miastem, jego ciało wyłowiono wkrótce z rzeki. Wcześniej kupił bilety do Graceland dla siebie i swojego syna.

24 listopada 2001 roku samolot linii Swissair z Berlina do Zurychu rozbija się podczas próby lądowania, 22 osoby giną, 9 przeżywa. Wśród ofiar śmiertelnych jest aż trzech izraelskich mikrobiologów: dr Yaakov Matzner dziekan Hebrew University school of medicine; Amiramp Eldor, dyrektor wydziału hematologii szpitala Ichilov w Tel Avivie a także Avishai Berkman, dyrektor departamentu zdrowia Tel Avivu.

Tego typu "wypadków" kilka lat temu było rzecz jasna znacznie więcej. Szacuje się, że w niewyjaśnionych wypadkach zmarło ponad 100 naukowców. Statystycznie jest to do wyjaśnienia? Być może, ale czy na pewno możemy mówić o zbiegu okoliczności?



czwartek, 3 kwietnia 2014

Wirus ebola atakuje po raz kolejny!

Jeden z najbardziej śmiercionośnych wirusów w historii po raz kolejny daje o sobie znać. Na terenie Afryki zabił on w tym roku co najmniej kilkadziesiąt. osób. 
fot. http://www.islamicinvitationturkey.com
Pod koniec kwietnia do przychodni w pobliżu Dinguiraye w środkowej części Gwinei Równikowej zgłosił się stary mężczyzna z objawami wysokiej gorączki. Wkrótce zmarł a niedługo po pogrzebie podobne objawy zaobserwowano u jego czterech braci. Wszystkich mężczyzn przetestowano na obecność wirusa ebola, u każdego z nich wynik był ten sam - pozytywny.

Wirus ebola należy do najbardziej śmiercionośnych dla ludzi. Od czasu jego odkrycia w 1976 na terytorium Demokratycznej Republiki Kongo zabił on 1500 osób, z czego w Gwinei w ostatnim czasie zmarło już 63 a według WHO około 153 są chore. Wśród osób, które zachorowały z reguły umiera blisko 60%, do tej pory nie odkryto żadnego lekarstwa ani szczepionki mogącej uodpornić na niego ludzi.

Głównym obszarem występowania wirusa jest Afryka Środkowa i Zachodnia, w tej chwili główne obawy wiążą się z dotarciem ogniska epidemii do Konakry, liczącej 2 miliony mieszkańców stolicy Gwinei. W tej chwili zarządzono kwarantannę i chociaż sąsiednie państwa wprowadziły ograniczenia w ruchu granicznym to pojawiły się już pierwsze zachorowania w Liberii i Sierra Leone. Wirus stanowi zagrożenie głównie dla ludzi i innych naczelnych, ale może być również przenoszony przez psy i świnie.

Istnieje wiele teorii dotyczących powstania wirusa ebola, nie brakuje również takich, które przyjmują, że podobnie jak wirus HIV mógł on powstać w sztucznych warunkach i dopiero później (nie wiadomo czy przypadkiem czy celowo) dostał się na wolność. Teraz największym zagrożeniem jest możliwość przedostania się wirusa do największych ośrodków miejskich. Ludzkość żyje dziś w wielkich aglomeracjach a różne kraje są ze sobą skomunikowane na poziomie nieznanym w przeszłości. Wybuch wielkiej epidemii zdolnej zdziesiątkować ludzkość jest dziś łatwiejszy niż kiedyś. Czy Waszym zdaniem jest się czego obawiać?



Źródło: Health24/NYTimes/RT

czwartek, 21 listopada 2013

Świat bez antybiotyków - czy sobie poradzimy?

Nie minęło jeszcze sto lat od czasu (1928) gdy Alexander Fleming zauważył, że pewien rodzaj pleśni wpływa hamująco na rozwój kultur bakterii i na podstawie tej obserwacji dał początek jednemu z najbardziej rewolucyjnych odkryć XX wieku - antybiotykom. W dzisiejszym świecie antybiotyki są tak powszechne, że trudno sobie wyobrazić jak wyglądałby świat gdybyśmy nie mieli ich do dyspozycji.
Biology101.org/Flickr

Jak informuje magazyn WIRED powołując się na New Zealand Herald w tym odosobnionym od reszty świata wyspiarskim kraju miał niedawno miejsce przypadek zachorowania na chorobę, której przyczyną był szczep bakterii zupełnie odporny na działanie jakichkolwiek antybiotyków. W efekcie pacjent zmarł a lekarze nie wiedzą jak poradzić sobie w przypadku ewentualnych, kolejnych zachorowań. Obawy te stają się coraz bardziej powszechne, zauważają je między innymi wysocy rangą pracownicy Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). Przykładowo dr Margaret Chan z WHO stwierdziła, że nastanie ery post-antybiotykowej oznaczać będzie koniec znanej nam medycyny. Tak powszechne choroby jak ból gardła czy zadrapane przez dziecko kolano mogą znów stać się zabójcze.

Jaka była cena wykorzystania antybiotyków?

W 1945 roku w chwili otrzymania nagrody Nobla w medycynie Alexander Fleming powiedział:

"Nie jest wielkim wyzwaniem stworzenie w warunkach laboratoryjnych mikrobów odpornych na penicylinę, wystarczy wystawić je na działanie dawek zbyt słabych by mogły je zabić... Istnieje niebezpieczeństwo, że nieświadomy człowiek bardzo łatwo przedawkuje i sprawi, że znajdujące się w jego ciele mikroby staną się odporne na działanie lekarstwa."


Fleming był całkowicie świadom, że wcześniej czy później powstaną szczepy zupełnie odporne na działanie jego lekarstwa, a każdy źle przepisany antybiotyk zabije co prawda słabsze rodzaje bakterii, ale może również sprawić, że te silniejsze nabiorą odporności. Nie bez znaczenia pozostaje również fakt, że już teraz (przynajmniej w USA) 80% zwierząt hodowlanych wspomagana jest antybiotykami. Czy pozostaje nam czekać na wyrok? A może są środki zaradcze?


źródło: WIRED/MEDIUM.com

- See more at: http://pomocnicy.blogspot.com/2013/04/jak-dodac-informacje-o-ciasteczkach-do.html#sthash.uAMCuvtT.dpuf