Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kontrola. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kontrola. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 9 maja 2019

UE tworzy wielką bazę danych biometrycznych

Parlament Europejski zagłosował w zeszłym tygodniu za połączeniem szeregu systemów kontroli granicznej, migracji i egzekwowania prawa w gigantyczną bazę danych umożliwiającą śledzenie biometrii i przeszukiwanie zarówno obywateli UE jak i krajów spoza Unii.



Ta nowa baza danych będzie znana jako Common Identity Repository (CIR) i ma ujednolicić rekordy  ponad 350 milionów osób.

Zgodnie ze swoim projektem, CIR zsumuje zarówno dokumenty tożsamości (nazwiska, daty urodzenia, numery paszportów i inne dane identyfikacyjne), jak i dane biometryczne (odciski palców i skany twarzy) i udostępni ich dane wszystkim organom granicznym i organom ścigania.

Jego główną rolą będzie uproszczenie miejsc pracy funkcjonariuszy granicznych i organów ścigania w UE, którzy będą mogli znacznie szybciej przeszukiwać jednolity system, zamiast przeszukiwać osobne bazy danych.

„Systemy objęte nowymi przepisami obejmowałyby system informacyjny Schengen, Eurodac, wizowy system informacyjny (VIS) i trzy nowe systemy: europejski system rejestrów karnych dla obywateli państw trzecich (ECRIS-TCN), system wjazdu / wyjazdu ( EES) oraz europejski system informacji i zezwoleń na podróż (ETIAS) ”- poinformowali urzędnicy UE w zeszłym tygodniu.

czwartek, 11 października 2018

Aadhaar - krótka historia największego systemu biometrii na świecie

Indyjskie władze zbudowały największą na świecie bazę danych biometrycznych. Nie planują na tym poprzestać i to pomimo rosnących doniesień o błędach i nadużyciach. 




Aadhaar jest 12-cyfrowym numerem identyfikacyjnym, w który mogą się zaopatrzyć mieszkańcy Indii w oparciu o swoje demograficzne i biometryczne dane. System rejestruje tak unikalne dane jak zapis tęczówki oka czy odciski palców a następnie gromadzony w przez UIDAI (Unique Identification Authority of India), specjalną jednostkę rządową powołaną w 2009 roku. 

Z założenia Aadhaar miał przede wszystkim być potwierdzeniem obecności na terenie Indii (nie obywatelstwa), jego rozwój był uznany za priorytet przez wszystkie kolejne rządy i dzisiaj uchodzi za najbardziej rozwinięty system biometryczny na świecie. Pierwotnie dobrowolny system miał w założeniu uprościć system przyznawania pomocy publicznej, dostępu do usług publicznych i dokumentacji, miał także pomóc w walce z korupcją i wyłudzeniami, przede wszystkim wykorzystywaniem tzw. "podwójnej tożsamości". 

O ile jednak system pozwalał na znacznie szybsze otworzenie konta w banku, uzyskanie prawa jazdy czy innych usług, także z sektora prywatnego, pojawiły się głosy, że Aadhaar ma także drugą, znacznie ciemniejszą stronę. Z wielu stron kraju zaczęły spływać doniesienia o błędach i nadużyciach - o odmowie dostępu na podstawie istniejących danych biometrycznych, błędach w danych demograficznych. Co więcej organizacje przestępcze bardzo szybko znalazły sposób na fałszowanie danych identyfikacyjnych. 

Co gorsza jednak doniesienia te są uciszane przez rząd, który wyraźnie dąży do implementacji Aadhaar na jeszcze większą skalę. Przykładowo Aadhaar zaczyna być obowiązkowym jeśli rodzice chcą uzyskać akt urodzenia dla swojego dziecka lub dla pary rejestrującej małżeństwo. Powoli więc baza robi się obligatoryjna dla każdego. Skatalogowanie ludności będzie z resztą postępować, gdyż pomimo protestów premier Narendra Modi już zapowiedział, że w najbliższym czasie zostaną dostosowane przepisy pozwalające wykorzystać Aadhaarem przez banki czy sieci komórkowe. Co dalej? Oferty marketingowe w kartach czipowych? 


źródło: Scroll.in

wtorek, 31 lipca 2018

Jak świat oglądają obywatele Chin

Władze Chin dbają o to aby obywatele byli w odpowiedni sposób poinformowani. Wiadomości jakie czytają są skrupulatnie opracowywane. W Europie taki sposób przekazywania informacji nazwany by był czystą propagandą.

"Wybory prezydenta"

Zabawny krótki film, opublikowany przez chińskie władze idealnie przedstawia podejście do władz takich krajów jak USA i UK. Sugeruje niestabilność władzy wynikająca z złej formy między innymi wyborów prezydenckich. W tym filmie dowiemy się, że w Chinach każdy może zostać prezydentem, wystarczy że będzie ambitnie dążył do celu. System wyborów oparty jest na wieloletnich testach, które doprowadziły do stabilizacji całego systemu. W opozycji do "jedynej słusznej władzy" pokazane są wybory w dwóch państwach. W Wielkiej Brytanii demokracja porównywana jest do brytyjskiego programu "Britain's got talent". Amerykański system nie jest lepiej pokazany, w filmie pojawia się Barack Obama z zespołem politycznym w którym znajdują się takie gwiazdy jak Katy Perry czy Oprah. Wszyscy  bohaterzy "american dream" wykonują zabawny taniec do słynnej piosenki koreańskiego zespołu Psy "Gangnam Style". Demokracja, jak sugeruje film, jest jak grupa fanów głosujących na swojego ulubionego zawodnika w spektaklu.



Anglojęzyczny rap Chuckie

Chuckie jest produktem propagandy, chiński raper sponsorowany przez rząd publikuje różne materiały. Od chwytliwych utworów, z dużą popularnością "This is China", który w ciekawy sposób pokazuje skarby tego olbrzymiego kraju po utwory typowo propagandowe podkreślające wspaniałość komunizmu.
"This is China" jest mowa o regulacjach dotyczących broni w Chinach. Całkowitym zakazie posiadania i poczuciu bezpieczeństwa obywateli. Czym zdaniem władz Chin Amerykanie, nie mogą się pochwalić.

 




czwartek, 28 czerwca 2018

System oceny obywateli - istnieje i funkcjonuje bardzo dobrze

W jednym z odcinków serialu "Czarne Lustro" widzowie mogli obejrzeć futurystyczny obraz świata, w którym relacje międzyludzkie odzwierciedlane były przez system scoringu. Każda usługa, gest czy uśmiech była oceniana. Brak pozytywnej oceny doprowadzał jednostki do pewnego rodzaju wykluczenia z społeczeństwa. Zła ocena uniemożliwiała korzystanie z środków transportu, dóbr. W Chinach ocena wiarygodności obywateli istnieje. Chociaż nie jest ona rozbudowana w taki sposób jak to opisuje fikcyjna historia społeczności. Przekonajcie się na czym polega system oceny obywateli.




11.14 mln osobom odmówiono możliwości skorzystania z lotów samolotem, 4,25 mln osobom odmówiono transportu szybkimi pociągami. Takie dane podała na koniec kwietnia gazeta "Global Times". Nikt do końca nie wie, dlaczego tak duża liczba osób nie mogła skorzystać z transportu. Wiadomo na pewno że decyzja podjęta została na podstawie systemu oceny obywateli. W Chinach system działa bardzo sprawnie i od kilku lat decyduje o tym, kto ma prawo korzystać między innymi z transportu. 

Na ocenę obywatela składa się wiele czynników, zaczynając od kwestii finansowych przez społeczne czy poglądy polityczne. Na czarną listę mogą trafić osoby, które niedopłaciły grzywny, spóźniły się z ratą kredytu czy utrzymują znajomość z osobami "podejrzanymi".

Nie tylko transport

Rząd Chiński chce kontrolować każdy aspekt życia obywateli, dlatego osoby które znajdą się na "czarnej liście", z powodu awanturowania się w miejscu publicznym mogą spodziewać się kary w postaci np spowolnienia dostępu do internetu, czy zablokowania możliwości wzięcia kredytu. 







- utratą możliwości pracy w państwowych spółkach
- utratą dostępu do pomocy społecznej
- ściślejszą kontrolą podczas odprawy
- utratą możliwości pracy na wysokich stanowiskach w firmach z branży spożywczej i farmaceutycznej
- brakiem możliwości zarezerwowania kuszetki w pociągach
- brakiem możliwości rezerwacji pokoju w lepszych hotelach i stolików w lepszych restauracjach
- odmówienie usług przez agencje turystyczną
- odrzuceniem wniosków o przyjęcie dzieci do lepszych, prywatnych szkół

źródło zdjęcia innovationiseverywhere.com

czwartek, 25 stycznia 2018

Czy żywność i woda skażone są fluorem aby kontrolować społeczeństwo?

W sieci co jakiś czas pojawiają się nowe informacje na temat teorii dotyczącej celowego podtruwania obywateli przede wszystkim Stanów Zjednoczonych, ale także każdej osoby na świecie która kupuje produkty największych koncernów żywieniowych. Zdaniem niektórych, firmy takie jak Nestle, Crest, Kellogg's celowo dodają fluorek do produktów, który w niewielkich ilościach podawany regularnie negatywnie wpływa na zdrowie. 


Obecnie 372 miliony osób w 24 krajach korzysta codziennie z wody z dodatkiem fluorku. Debata nad zasadnością dodawania tej substancji trwa ciągle już od ponad pół wieku. Zwolennicy teorii nazywanej przez niektórych "spiskową" twierdzą, że dodawanie fluorku do wody ma na celu osłabienie zdrowia publicznego. Co więcej są lekarze, dentyści którzy twierdzą że fluoryzacja wody nie wpływa pozytywnie i nie zmniejsza próchnicy zębów. Do całej debaty należy dodać wątek działan z okresu II Wojny Światowej, który został poruszony przez użytkowników Reddit. Niektórzy przytaczają historię więźniów, którym podawano wodę z fluorem, aby utrzymać ich w stanie posłuszeństwa. Takie działania mieli prowadzić zarówno naziści jak i na terenie Rosji w gułagach. 

Ian Stephens, pisarz publikujący artykuły w australijskim czasopiśmie "Alternative News"
twierdzi, że został poinformowany przez chemika i badacza Charlesa E Perkinsa, który napisał książkę" The Truth About Water Fluoridation " , że naziści przewidzieli daleko idący plan kontroli masowej i zmniejszenia populacji za pomocą leków w wodzie które mogą powodować bezpłodność u kobiet.

"Powtarzające się dawki nieskończenie małych ilości fluorku z czasem zmniejszą siłę jednostki, by stawić opór dominacji, powoli zatruwając i odradzając pewien obszar mózgu, czyniąc go poddanym woli tych, którzy chcą nim rządzić" - napisał Perkins. "Mówię to z całą powagą i szczerością naukowca, który poświęcił prawie 20 lat badań nad chemią, biochemią, fizjologią i patologią fluoru - każdą osobę, która pije sztucznie fluorowaną wodę przez okres jeden rok lub więcej nigdy już nie będzie tą samą osobą psychicznie lub fizycznie. ".

Czy to jedynie teoria spiskowa?

Istnieją bardziej poważne naukowe obiekcje co do fluoru, liczne badania przeprowadzone przez Harvard i China Medical University w Szanghaju pokazały, że fluorek może być związany ze zmniejszonym IQ u dzieci, a nawet sugerować, że może być toksyczny dla rozwijającego się mózgu. Wykazano, że fluorek na wysokich poziomach niszczy męski układ rozrodczy królików. Fluor obniża funkcję tarczycy . Jedno badanie powiązało to z rakiem kości u chłopców . Rada Nuffield z 2007 r. W sprawie bioetyki W raporcie stwierdzono, że stosunek korzyści do ryzyka fluoryzacji wody jest niejasny z powodu braku dobrych dowodów, że istnieją alternatywy dla fluoryzacji wody i że rola zgody jest traktowana priorytetowo, gdy istnieją potencjalne szkody.



środa, 25 października 2017

Chiński mur dla Internatu



Większość treści, którą na co dzień przeglądamy jest blokowana na terenie Chin. Rząd kontroluje większość informacji jakie przepływają z świata za pomocą "wielkiej zapory". 


Chiny prowadzą jeden z najbardziej wyrafinowanych mechanizmów cenzury online, znany jako Wielka Zapora. Cenzorzy trzymają się tego, co można publikować w internecie, szczególnie treści uważanych za potencjalnie podważające rządzącą partię komunistyczną. 

Wielka Zapora jest rozbudowanym systemem nadzoru i kontroli treści internetowych, które uniemożliwia osobom w Chinach dostęp do określonych stron internetowych i stron. Blokuje treść krytyczną dla chińskiego rządu lub obejmuje takie kontrowersyjne wydarzenia polityczne, jak protest na placu Tiananmen czy ruchy duchowe, takie jak Falun Gong.

Zgodnie z monitorem cenzury Greatfire.org około 171 spośród 1000 największych stron internetowych na świecie jest blokowanych, w tym Google, Facebook i Twitter. Aby uzyskać dostęp do tych witryn, chińscy internauci mogą korzystać z usług VPN, chociaż rząd stara się utrudnić do nich dostęp w ostatnich latach. 

Chiński rząd centralny ma dwa główne sposoby kontrolowania tego, co obywatele widzą w internecie: Wielka Zapora, nazywana przez obcokrajowców, która jest systemem ograniczającym dostęp do zagranicznych stron internetowych, które rozpoczęły się pod koniec lat 90. i Złotą Tarczą , system krajowego nadzoru utworzony w 1998 r. przez Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego. 

W sektorze, można powiedzieć kontroli treści jest zatrudnionych około 100 000 osób zarówno przez państwo, jak i prywatne firmy, które regularnie kontrolują internet w Chinach.

Około 600 mln +  internautów ma utrudniony dostęp do oficjalnie zablokowanych witryn, takich jak Facebook, YouTube, Wikipedia, Twitter i wiele innych.

czwartek, 28 września 2017

Masowa hipnoza - cz.2

Kontrolowanie opinii publicznej, wywoływanie pozytywnych i korzystnych reakcji na produkt to efekt badań doktora Delgado. 

Eksperymenty miały miejsce w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych. Być może najbardziej znanym z nich jest mikrosekundowy błysk produktów Coco-Cola na ekranach kinowych. Publiczność zupełnie nie zdawała sobie sprawy z tego, że widzieli obraz prezentujący produkt. Wstawienie kilku klatek w kinową produkcję prezentujących Coca Colę pozytywnie wpłynęła na zwiększony popyt i sprzedaż popularnego napoju.

Kolejne badania jakie przeprowadzono dotyczyły wpływu dźwięków muzyki na sposób zachowania się osób w dużych centrach handlowych. Podprogowy przekaz polegał na dodaniu do piosenki słów bardzo szybko wypowiadanych, tak że teoretycznie były one dla słuchających niezrozumiałe. Podświadomie jednak miały one wpływ, którego efektem była mniejsza liczba kradzieży w sklepie. Można zatem założyć, że przekaz o zupełnie innej treści, mógłby wywołać np. zachowania agresywne dużej grupy ludzi.

Istnieją także eksperymenty polegające na wykorzystaniu bezprzewodowych połączeń szerokopasmowych. Fal, które które są konwertowane na obrazy i dźwięk. Teoretycznie fale emitowane przez telewizję, choćby tylko okazjonalnie, z taką niską częstotliwością, mogą wpływać na nas w sposób bezpośredni. Poniższy film prezentuje zasady działania:





wtorek, 25 kwietnia 2017

Jak rząd wypuszcza fałszywe informacje w celu kontroli opinii publicznej



Nie od dziś wiadomo, że w mediach można się natknąć na fałszywe informacje. Dostęp do rzetelnych mediów bywa często utrudniony, dla obywateli Chin jest prawie niemożliwy. Zeszłoroczny raport przedstawia brutalną prawdę o mediach kontrolowanych przez rząd.


488 milionów fałszywych informacji, postów w mediach społecznościowych jest co roku udostępnianych, puszczanych w obieg. Wszystko po to aby odwrócić uwagę od najistotniejszych decyzji podejmowanych na bieżąco. Naukowcy podkreślają, że zanim rozpoczęli badania nie zdawali sobie sprawy z kontroli przepływu danych na tak szeroką skalę.

W Chinach prowadzona jest operacja na szeroką skalę, polegająca na opłacaniu postów, które między innymi w sposób pochlebny wypowiadają się na temat poszczególnych działań rządu. Partia Komunistyczna podkreśla, że w ten sposób daje dodatkowe miejsca pracy, przeczą jednak temu badania prowadzone przez Harvard University. Według przeprowadzonego śledztwa, większość informacji zamieszczana jest przez pracowników rządowych, a nie jak twierdzi partia zwykłych obywateli. 

Wiele stron internetowych, zagranicznych portali społecznościowych w tym Google czy Facebook są blokowane na terenie kraju, lub ściśle monitorowane, a aktywność poddawana jest cenzurze.
Badania na ten temat przeprowadzał Harvard University na czele z Garym Kingiem.

Rząd Chiński nie odniósł się w żaden sposób do opublikowanego raportu.

źródło: money.cnn.com



wtorek, 24 stycznia 2017

Dziennikarz zamordowany za publikację prawdy.

Dr Udo Ulfkotte, nie żyje. Dziennikarz zasłynął kontrowersyjnymi informacjami o sposobach i kontrolowaniu przez CIA niemieckich mediów. Podejrzewa się, że informacje jakie posiadał, których nie zdążył opublikować doprowadziły do jego śmierci.



Ulfkotte był redaktorem w Frankfurter Allgemeine Zeitung , jednej z największych niemieckich gazet. Jakiś czas temu wydał on książkę "Gekaufte Journalisten" ("Kupili Dziennikarzy"). Wydanie tej jej kosztował go prawdopodobnie życie. Był samotnym człowiekiem, dlatego podkreślał że publikuje informacje o jakich inni ludzie z branży wiedzą ale boją się na głos mówić. W trakcie wywiadu dla rosyjskiej gazety Insider, Ulkfotte powiedział " Kiedy powiedziałem Frankfurter Allgemeine Zeitung (gazeta Ulfkotte), że chcę opublikować książkę, prawnicy wysłali mi list informując o wszystkich konsekwencjach prawnych - ale mnie to nie przeszkadza. Widzisz, nie mam dzieci. ".

Był jednym z pierwszych dziennikarzy, którzy głośno informowali o grupie finansistów kontrolujących media. " W mediach niemieckich i amerykańskich usiłuje doprowadzić do wojny w Europie z Rosją. Jest to punkt bez powrotu, a ja zamierzam wstać i powiedzieć ... że to czysta propaganda i manipulacja jaką stosują media."

W trakcie wywiadów podkreślał, że w każdym kraju znajdują się dziennikarzy pracujący dla wywiadu amerykańskiego. Wielu z nich publikuje swoje artykuły w czołowych wydawnictwach. Jednocześnie istnieje ciche przyzwolenie na manipulowanie faktami. 

Książka zamordowanego dziennikarza stała się bestsellerem w Niemczech, pomimo tego że oficjalnie nie była nigdzie reklamowana. Dziennikarze mieli całkowity zakaz publikowania jakichkolwiek wzmianek o tej publikacji.



piątek, 13 stycznia 2017

Francja zmienia prawo - każdy obywatel dawcą organów.

Z dniem 1 stycznia tego roku wprowadzone prawo we Francji spowodowało nie lada zamieszanie. Od tego roku, każdy obywatel Francji jest dawcą organów, bez względu na jego poglądy religijne, etyczne.



Wiele osób poddaje wątpliwości nową ustawę, która godzi w wolności obywatelskie. Niektórzy mówią o kolejnym sposobie, który ma za zadanie kontrolować każdy aspekt obywateli. Z powodu fali niezadowolenia wprowadzono możliwość rejestracji spisu osób, które rezygnują z bycia dawcą. Władze jednak podkreślają, że ustawa powstała "W imię solidarności narodowej, zasada domniemanej zgody. Prawo mówi, że wszyscy jesteśmy dawcami narządów i tkanek, chyba że wyrazimy odmowę. ". 
Obecnie na listę osób rezygnujących z nowego prawa wpisało się ponad 150 tys osób. Wiele z nich podkreśla, że to prawo może spowodować nadużycia, które i tak są już widoczne w państwowej służbie zdrowia.



piątek, 16 sierpnia 2013

PILNE: Unia Europejska przejmie kontrolę nad tym co jemy?

UE we współpracy z WWF wydała raport pt. “Przyjęcie zdrowej, zrównoważonej diety: kluczowe szanse i bariery”, który jest częścią LiveWell for LIFE, pionierskiego projektu mającego przyczynić się do wprowadzenia zrównoważonej diety w różnych krajach europejskich. Czy czeka nas rewolucja (tyrania) żywieniowa?

fot. qfood.eu
Wprowadzenie do raportu zaczyna się od stwierdzenia, że UE musi kontrolować naszą dietę: “Konsumpcja żywności w Europie jest obecnie niezrównoważona: Europejska konsumpcja żywności jest odpowiedzialna za dużą część emisji gazów cieplarnianych w UE. Przyjmuje się, że istnieje potrzeba zmniejszenia globalnej emisji gazów cieplarnianych, które przyczyniają się do zmian klimatycznych (...)". 

Raport podaje, że „jest podsumowaniem wysiłków LiveWell for LIFE i sieci europejskich partnerów żywności w celu znalezienia najważniejszych społecznych i ekonomicznych barier i możliwości dla wprowadzenia zrównoważonej diety w Hiszpanii, Francji i Szwecji oraz w UE”. Raport na stronach 11-12 podaje „włoskie centrum żywności i żywienia Barilla (Barilla Centre for Food and Nutrition) określiło powstanie odpowiedzialnego konsumenta, którego nazwano konsumoAktorem (ang. consumActors) zrównoważonego, doświadczonego konsumenta, który chce brać udział w procesie produkcji żywności". 

Według badań, ludzkie nawyki żywieniowe będą musiały się radykalnie zmienić w celu spełnienia dietetycznych i odżywczych potrzeb rosnącej liczby ludności na świecie, która jest bardziej zamożna i bardziej zurbanizowana. Raport wydaje się być jednym z pierwszych kroków w programie UE dla przejęcia kontroli nad naszą dietą...

Czy Waszym zdaniem takie działania UE są konieczne i pożądane?


Źródła: prisonplanet

Twórcą artykułu jest Victor Orwellsky, autor powieści "Kod Władzy". Powielanie treści artykułu bez podania źródła jest zabronione.
http://www.orwellsky.blogspot.com/2013/08/pilne-unia-europejska-przejmie-kontrole.html

sobota, 19 stycznia 2013

Czego FBI nie chce, żebyś wiedział o "tajnych" technikach nadzoru?

Sąd Najwyższy w Stanach Zjednoczonych uznał, że agenci federalni muszą zdobyć nakaz, aby podłączyć urządzenie GPS do samochodu i śledzić podejrzanego przez długi okres czasu. Jeśli jednak chciałbyś zobaczyć notatki opisujące szczegółowe działania FBI i stosowane nowe techniki nadzoru wykraczające poza lokalizatory GPS - masz pecha. FBI twierdzi, że takie informacje są "prywatne i poufne".

fot. wordpress.com
Większość agentów FBI podkreśla, że nie potrzebuje żadnego nakazu dla swoich działań. Z jakich technik korzysta obecnie FBI? Przyjrzyjmy się kolejnym narzędziom.

Dane z telefonów komórkowych

FBI instaluje kontrowersyjne "tower dumps", czyli specjalne przekaźniki, które mają pozyskiwać informacje o lokalizacji dowolnej osoby w określonym promieniu. Takie działanie stanowi potencjalne naruszenie prywatności tysięcy niewinnych ludzi, co nie przeszkadza jednak agencji w tego typu czynnościach.

FBI podjęło ogromne starania, aby utrzymać specjalne "wieże" w tajemnicy. Posunęło się nawet tak daleko, że odmówiło przekazywania z tego tytułu jakichkolwiek informacji amerykańskim sędziom. Ostatnio dokumenty ujawnione w sprawie EPIC Privacytrough kontra FOIA rzucają trochę więcej światła na temat tych urządzeniach.

Czytniki tablic rejestracyjnych

W miastach na terenie całego kraju, lokalne departamenty policji i innych organów ścigania instalują automatyczne czytniki tablic rejestracyjnych, które tworzą bazy danych z informacjami o lokalizacji na temat poszczególnych samochodów. Czytniki te mogą być montowane na poboczu ruchliwej drogi, skanując każdy samochód, który znajdzie się w pobliżu.

W samym tylko Waszyngtonie, prawie każdy kierowca jest nieustannie "łapany" przez jedną z ponad 250 kamer przetwarzających ponad 1 800 obrazów na minutę. Nadzór ten nie ma sprecyzowanego celu, nagrywa jedynie ruch każdego przejeżdżającego samochodu. W miastach, które stały się partnerami projektu FBI Terrorism Task, informacje tego rodzaju są w zasięgu ręki agentów federalnych.

DCS - 3000 to prywatna i szyfrowana sieć FBI, która łączy 37 biur terenowych.
Według niektórych dokumentów sieć obejmuje 52 biur terenowych, w tym na Alasce i Portoryko.
(fot. spyworld-actu.com)

Drony i ich autoryzacja

FBI jest jedną z zaledwie kilku agencji publicznych, która ma pozwolenie na loty dronami nad terytorium USA. Nie ma póki co dowodów na to, że tego typu maszyny aktywnie wspierają i realizują zadania FBI. 

Wiemy jednak na pewno, że Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego (DHS) prowadzi stały nadzór dronami wzdłuż granic USA. Wszelkie bardziej szczegółowe informacje w tym zakresie zdaniem specjalistów pozostają "denerwująco nieprzeźroczyste".

Sekretne prawo?

Administracja Baracka Obamy próbuje interpretować prawo publiczne w tajemnicy, bez odpowiedniego informowania swoich obywateli. Wiele organizacji społecznych i gospodarczych podnosi dziś ten argument w pozwach sądowych przeciwko działaniom rządu i administracji. W dużej większości bezskutecznie. 

Oczywiście egzekwowanie prawa wymaga zdolności do prowadzenia dochodzeń. Amerykańskie władze konsekwentnie wyjaśniają opinii publicznej, że prowadzony nadzór "nie stawia nikogo w niebezpieczeństwie i nie narusza żadnych praw". 

FBI, jak i wiele innych agencji rządowych, nie jest trzymanych w ryzach świadomego społeczeństwa. Rodzi to przekraczanie dozwolonych prawem granic nadzoru, pozyskiwanie informacji w sposób nie do końca jasny, jak i stosowanie "tajemnych" narzędzi inwigilacji. 

Czy Waszym zdaniem amerykańskie służby stosują inne, bardziej wyrafinowane techniki nadzoru? Zachęcam jak zawsze do dyskusji i podzielenia się swoimi uwagami!


Źródło: theinnoplex/ncmilitia/techwireftw

czwartek, 3 stycznia 2013

Ekwador - nieoczekiwany nowy konkurent USA w nowoczesnych technologiach?

Stany Zjednoczone są często uważane za lidera, jeśli chodzi o wdrażanie najnowszych technologii biometrycznych, systemu nadzoru i zabezpieczeń. Mogą mieć jednak nieoczekiwanego nowego konkurenta: Ekwador.

Prezydent Ekwadoru Rafael Correa
(fot. m24digital.com)

Według rosyjskiej firmy Speech Technology Center, mały kraj Ameryki Łacińskiej pomyślnie zakończył instalację "pierwszej na świecie platformy identyfikacji biometrycznej, która łączy w sobie rozpoznawanie głosu i możliwości identyfikacji twarzy."

Kontrowersyjna technologia pozwala władzom Ekwadoru zbudować ogromną bazę danych zawierającą kilka milionów próbek głosu ("VoicePrints") znanych przestępców, podejrzanych, czy innych osób, które leżą w obszarze zainteresowania państwa. System pozwala również gromadzić dużą bazę zdjęć podejrzanych, które uzupełnia tzw. "VoiceGrid." Chociaż technologii rozpoznawania twarzy w przeszłości brakowało dokładności, władze Ekwadoru twierdzą, że wynalazły algorytm, który "dostarcza wiarygodnych wyników, nawet gdy cechy twarzy przeszły zmiany fizyczne". 

Nowoczesna technologia w rękach ekwadorskiego rządu, obejmująca wyrafinowane narzędzia mowy i rozpoznawania twarzy, może okazać się przydatna do śledzenia dysydentów politycznych oraz budowania baz danych biometrycznych działaczy opozycji lub dziennikarzy. Zagrożeniem staje się także widmo sprzedaży technologii do brutalnych i autorytarnych agencji bezpieczeństwa w takich krajach jak m.in. Kazachstan, Białoruś, Tajlandia, czy Uzbekistan. 

Warto przypomnieć, że Ekwador znajduje się obecnie w centrum konfliktu dyplomatycznego z Wielką Brytanią i USA. Impas trwa od chwili przyznania założycielowi WikiLeaks Julianowi Assange'owi azylu w ekwadorskiej ambasadzie w Londynie. 

Czy Waszym zdaniem Ekwador będzie sprzedawał wypracowaną technologię innym państwo? Jak sam będzie ją wykorzystywał?


Źródła: stratrisks/slate/powerfullinfo

wtorek, 28 sierpnia 2012

PILNE: rosyjski wywiad szuka nowych sposobów monitorowania mediów społecznościowych. Europa Wschodnia na początek?

Służba Wywiadu Zagranicznego Federacji Rosyjskiej ogłosiła trzy zamknięte przetargi w wysokości ponad 30 milionów rubli (ponad milion dolarów) na zbudowanie nowych metod monitorowania blogosfery oraz publikowania wiadomości na portalach społecznościowych, których celem będzie wpływanie na opinię publiczną i kreowanie pożądanych reakcji społecznych. 

fot. stratrisks.com
Rosyjski wywiad zamieścił trzy tajemniczo oznaczone zapytania ofertowe, a mianowicie: "Storm-12", "Monitor-3" oraz "Dysput". Jak wynika z dokumentów wywiadu, ich celem jest "badanie inteligencji elektronicznych ośrodków komunikowania oraz regionalnych segmentów sieci społecznych", a także prowadzenie badań nad rozwojem "specjalnych narzędzi promocji informacji w sieciach społecznych". 

Układ przetargu i jego elementów nie jest przypadkowy. Trzy przetargi, choć podzielone, są ściśle ze sobą powiązane. Planuje się, że blogosfera najpierw będzie podlegać procesom monitorowania poprzez program "Dysputa". Następnie zebrane informacje przeanalizuje system „Monitor-3, a finalnie na podstawie zgromadzonych w ten sposób danych "odpowiednie" wiadomości do sieci społecznych roześle "Storm-12". 

Kommiersant, największy niezależny rosyjski dziennik zauważa, że system monitorowania sieci może być używany zarówno wewnątrz rosyjskiego społeczeństwa, jak i na zewnątrz - celem śledzenia mediów zagranicznych. Dodatkowo gazeta podkreśla, że krajami które będą "testowane" w pierwszym etapie funkcjonowania programu będą najprawdopodobniej państwa Europy Wschodniej, które niegdyś były częścią Związku Radzieckiego (a więc i Polska). 

Zdaniem ekspertów, programy te mogą być bardzo skuteczne. "Nawet w kilku oddziałach dawnego KGB - FSB były prowadzone liczne badania i projekty, których celem miało być wpływanie na społeczeństwo", podkreśla były pracownik służb rosyjskiego wywiadu, pragnący zachować anonimowość. "Rosja będzie potrzebowała sporo czasu na obalenie obrazu kreowanego na jej temat przez zachodnie media, jednak teraz będzie to skuteczniejsze niż kiedykolwiek wcześniej", dodaje. 

Czy Waszym zdaniem mamy czego się obawiać? Czy m.in. polska sieć przestanie być bezpieczna? 



- See more at: http://pomocnicy.blogspot.com/2013/04/jak-dodac-informacje-o-ciasteczkach-do.html#sthash.uAMCuvtT.dpuf