Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Japonia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Japonia. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 8 kwietnia 2019

Japonia: największa od dekad epidemia odry

W tym tygodniu ujawniono, że Japończycy znajdują się w zasięgu najgorszej odry epidemii w historii. 

Wiele przypadków można przypisać jednej osobie, antyszczepionkowcowi - Kyusei Shinkyo. Wielu z tych, na których obecnie ma wpływ epidemia to ludzie, którzy wzięli udział w seminarium Kyusei Shinkyo na temat tego, dlaczego nie powinni się szczepić. W przeciwieństwie do wielu innych grup antyszczepionkowych, Kyusei Shinkyo od tego czasu przeprosił i usunął mylące zeznania ze swojej strony internetowej. Niestety, japońska epidemia jest obecnie najpoważniejszą od dekad a związek z brakiem szczepień jest bardziej niż ścisły.

środa, 22 sierpnia 2018

Zapomniane zbrodnie Japonii

Japonia w trakcie II Wojny Światowej najczęściej kojarzy się z zrzuceniem przez amerykanów bomb atomowych. Media nie wspominają o okrucieństwach i zbrodniach jakich dokonali Japończycy, o ideologii cesarza Hirohito.



Niemal całkowicie zniknęło z publicznej świadomości historycznej i rzadko wspominane jest przez media fakt okrutnych zbrodni jakie dokonywało wojsko na cywilach pod rządami cesarza Hirohito. Od 1937 r. Aż do momentu kapitulacji, Japonia i jej cesarz byli odpowiedzialni za śmierć około 20 000 000 ludzi, z których większość była Chińczykami. Japonia również zaatakowała i okupowała Koreę, Tajwan, Wietnam, Kambodżę, Laos, Tajlandię, Malezję, Filipiny, Indonezję, Singapur, Birmę, Timor Wschodni i Chiny.
W 1937 roku japońskie siły imperialne zajęły Nanking, ówczesną stolicę Chin w trakcie sześciotygodniowego oblężenia zostało zginęło około 400 tysięcy osób, 80 tysięcy kobiet zostało zgwałconych w tym dzieci, a całe miasto zostało zrujnowane. 
Ostrzegam poniższy film jest bardzo brutalny i zawiera materiały (fragmenty filmów zdjęcia z 1937) nie odpowiednie dla osób poniżej 18 roku życia. 


Japonia nie przebierała w środkach tworząc specjalne tajne jednostki, których działalność obecnie uznawana jest za największe zbrodnie przeciwko ludzkości. Jednostka 731 testowała broń chemiczną, prowadziła szereg eksperymentów na cywilach. Obecnie szacuje się, że tylko w tym obozie zginęło około 20 tysięcy cywilów.
Do zbrodni opisanych przez świadków na pewno należą kontrowersje związane z kanibalizmem jakiego dopuszczało się wojsko na jeńcach. Źródła historyczne wskazują, że wiele z tych aktów miało miejsce w wyniku głodu jaki panował wśród wojsk Hirohito. Inne źródła wskazują podając przykład gen. Yoshio Tachibana który został skazany. Kanibalizm jest podawany jako forma terroru wśród ludności terenów okupowanych przez japońskie wojska.




środa, 20 lipca 2016

Tajemnicza sekta rządząca Japonią.

Nippon Kaigi zrzesza jedynie 38 tysięcy członków, pomimo tego obecnie ma największy wpływ na kształtowanie się władzy w Japonii. Przynależą do niej najważniejsze osoby w państwie i zarazem najbogatsze rodziny. Promuje ona skrajny nacjonalizm, w którym bogiem jest cesarz, a obywatele Japończycy to naród namaszczony i lepszy od pozostałych. 


Kult cesarza jako boga jest znany od wieków. Jeszcze przed II Wojną Światową dokładnie w ten sposób traktowano cesarza. Po ostatnich wyborach parlamentarnych, które odbyły się w tym miesiącu możliwe, że zostanie ponownie nadany status boski władzy. Ostatnie wybory demokratyczne pozwoliły na uzyskanie przewagi parlamentarnej, jednocześnie pozwalając jednej partii na zmianę zapisu konstytucji. 

Nippon Kaigi powstało około 1970 roku jako wypadkowa innych ugrupowań rozwijających się w tym czasie. Oficjalna data powstania przypada na rok 1997. Cele Nippon Kaigi są bardzo proste: zmiana pacyfistycznej konstytucji narzuconej przez USA po II Wojnie Światowej, zniesienie równości seksualnej, pozbycie się obcokrajowców i powrót do imperialnej potęgi Japonii. 

Jakie wartości przekonały Japończyków? Jakich haseł używano w trakcie kampanii?
- Rozbudzenie poczucia jedności i stabilizacji społecznej w oparciu o wspólną historię, kulturę i tradycję. 
- Przywrócenie prawa do obrony, przywrócenie równowagi praw i obowiązków, wzmocnienie nacisku na systemie rodzinny, a poluzowanie rozdziału religii i państwa.
- Polityka zagraniczna chroniąca reputację kraju i życia obywateli.
- Działania na rzecz pokoju na świecie poprzez wzmocnienie bezpieczeństwa narodowego.

Zmiana konstytucji spowoduje cofnięcie się do epoki Meji, w w której cesarz był jedynym władcą a wolność słowa nie istniała. 

źródło: thedailybeast.com
fotografia: Kelly Caminero/The Daily Beast

wtorek, 19 lipca 2016

Nacjonalistyczne ruchy Japonii.


Niedawno odbyły się wybory w Japonii. Wygrała partia lobbująca zmianę konstytucji narzuconą jeszcze po II Wojnie Światowej. Partia liberalno-demokratyczna swoimi hasłami nawiązuje do nacjonalizmu i mówi o odrzuceniu narzuconych europejskich praw. 


O jakie dokładnie prawa chodzi? Jak donosi Bloomberg przedstawiciele partii twierdzą, że konstytucja oparta jest na na zachodnioeuropejskiej teorii naturalnych praw człowieka. W czym przeszkadzają prawa człowieka obecnej władzy? Nawiązując do historii, obecny premier uważa, że Japonia nie powinna w żaden sposób przepraszać za zbrodnie wojenne. Co więcej większość z nich według niego jest wyolbrzymiona i przerysowana. Ruch nacjonalistyczny do którego należy premier nawołuje do podziękowań jakie powinny płynąć ze świata Azji do Japończyków, ponieważ uważają że należy im tylko i wyłącznie dziękować za wyzwolenie w trakcie II Wojny Światowej. Kolejna kwestia, która powinna być zmieniona według nowej władzy to przywrócenie boskości władcy. Ponownie cesarz oficjalnie stałby się osobą boską. Oprócz tego oficjalnie zniesiono by zakaz prowadzenia działań wojennych przez Japonię. Oficjalnie tej kraj nie powinien posiadać wojska, jak donoszą jednak media ich armia jest czwartą najsilniejszą na świecie. 


Obywateli czekają między innymi zmiany dotyczące wolności słowa. W nowej konstytucji zostanie dodana klauzula, w której rząd może ograniczyć wypowiedzi które uważa za "zakłócanie interesu publicznego i porządku". Oznacza to w praktyce, że wszelkie głosy niezadowolenia i krytyki będą tłumione, a najprawdopodobniej bardzo wysoko karane. Na przestrzeni kilku ostatnich lat wolność prasy w Japonii według rankingu Reporters Without Borders spadła z 11 na 72 miejsce globalnie.
Z głosowania wynika że 51% obywateli zagłosowało na tą partię, znając jej program to znaczy zrzekając się tych praw.  


źródło: nationalreview.com

czwartek, 28 stycznia 2016

Chińczycy naruszają wody terytorialne Japonii. Kolejna odsłona konfliktu o niezamieszkałe wyspy.

Czy kilka niezamieszkanych wysp może wywołać konflikt zbrojny? Jakkolwiek dziwnie by to nie wyglądało, tak właśnie przedstawia się sytuacja na pograniczu wód terytorialnych Chin i Japonii. 



Jak poinformowała dzisiaj japońska Straż Przybrzeżna w pobliżu spornych wysp Diaoyu /Sinkaku, formalnie należących do Japonii, lecz będących przedmiotem roszczeń zarówno Chin kontynentalnych jak i Tajwanu, cztery chińskie okręty patrolowały przez dwie godziny okolicę, naruszając tym samym granice wód terytorialnych. Co niezwykle istotne nie była to w jakikolwiek utajniona misja, incydent potwierdziła także Chińska Państwowa Administracja Oceanów, która stwierdziła, że cztery jednostki patrolowały należące do ChRL wyspy. Wcześniej ignorowały one wezwania Japończyków do opuszczenia wód terytorialnych odpowiadając, że nie akceptują ich punktu widzenia i że terytorium należy do Chin. 

Skąd takie zainteresowanie kilkoma pustymi wyspami? Powodów jest kilka, przede wszystkim są one położone w niezwykle ważnych strategicznie miejscach, blisko szlaków handlowych i granic Japonii, Chin i Tajwanu, ponadto w latach 60 odkryto tam złoża gazu i ropy naftowej. W końcu są one kluczowe z punktu widzenia wojskowości, dają bowiem niezwykle istotne pozycje dla korzystających z nich wojsk, w tym przede wszystkim USA i Japonii korzystających z położonej nieopodal wyspy Okinawa. 

Pojawienie się chińskich okrętów na japońskich wodach terytorialnych to bardzo poważny ruch, zaostrza on ponownie już i tak napiętą sytuację w tamtejszym regionie, jeśli zaś podobne prowokacje będą się powtarzać, może się skończyć gwałtowną reakcją Japończyków a odwet będzie wówczas nieunikniony. 


środa, 30 grudnia 2015

A gdyby tak... Ameryka wróciłaby do izolacji?

Powrót do izolacji, likwidacja z baz i dbanie tylko o własne terytorium - dla wielu USA są dziś źródłem konfliktów i napięć na całym świecie, jednak zdaniem amerykańskiego publicysty izolacja Ameryki byłaby przede wszystkim tragiczna dla jej sojuszników. 



Jeszcze 100 lat temu Stany Zjednoczone nie były postrzegane ani jako mocarstwo ani jako państwo, które może tak bardzo namieszać w polityce światowej. W istocie gdy europejskie potęgi wykrwawiały się na frontach I Wojny Światowej Ameryka pozostawała w błogiej izolacji. Dziś pod koniec roku 2015 sytuacja wygląda zupełnie inaczej - USA są globalnym mocarstwem, którego wpływy gospodarcze i polityczne kształtują ład na całej Ziemi. Co by się jednak stały gdyby Ameryka powróciła do swojej dawnej izolacjonistycznej polityki?

Takie pytanie zadał sobie na łamach The National Interest Harry J. Kazianis. Według niego jeśli Ameryka nagle zrezygnowała ze swojej roli i wycofała się np. z Azji, wówczas należałoby zadać sobie pytanie: co z jej sojusznikami w Japonii, Korei Południowej, Tajwanie czy na Filipinach? Co z rosnącą współpracą z Wietnamem i Indiami? W obecnej sytuacji naturalnym hegemonem stałyby się zapewne Chiny, które być może próbowałyby rozszerzyć swoją strefę wpływów aż po Hawaje. Sytuacja jaka by zaistniała po opuszczeniu przez amerykańską flotę wybrzeży Azji stałaby się zdaniem Kazianisa zarzewiem wielu nowych konfliktów i wcale nie wygasiłaby, jak twierdzą różni publicyści, istniejących już linii podziału. Wręcz przeciwnie. 

Zdaniem polityków np. z Tajwanu USA to jedyny gwarant, że wyspa nie stanie się nowym Hong Kongiem i wkrótce nie zostanie wchłonięta przez Chiny, podobne obawy może mieć Seul, który przy wycofaniu się Amerykanów mógłby szybko stanąć przed obliczem ataku z północy. W końcu pozostaje Japonia, która siłą rzeczy będzie głównym rywalem Pekinu o dominację w Azji. Czy tym razem to ona zostanie podbita? Kazianis widzi w podobnym scenariuszu jeszcze więcej mrocznych i niebezpiecznych konsekwencji, podkreśla, że takie wycofanie poważnie by nadszarpnęło powagę i zaufanie do umów zawieranych z Amerykanami. 

A czy Waszym zdaniem USA powinny zrezygnować ze swojej aktywnej polityki na świecie?


sobota, 15 sierpnia 2015

[Infografika] Świat dłużników czyli jakie państwa przodują w zaciąganiu kredytów?

Autorzy z niezastąpionego bloga Visual Capitalist korzystając z danych publikowanych przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy opracowali graf przedstawiający światowych liderów zadłużania się, czyli państwa, których budżety obciążone są największymi zobowiązaniami. Wśród nich liderem są oczywiście USA, druga Japonia jest z kolei najbardziej zadłużonych państwem azjatyckim.


piątek, 7 sierpnia 2015

70 lat po nuklearnym Holocauście, czy ludzkość wyciągnęła z tego wnioski?

Okrągła rocznica zrzucenia bomb atomowych na dwa japońskie miasta skłania do refleksji nad konsekwencji na skutkami i kulisami tego bezprecedensowego wydarzenia.

Ruiny katedry w Nagasaki



"Japończycy byli gotowi się poddać, nie było potrzeby uderzać w nich tą okropną rzeczą" - powiedział generał Eisenhover w wywiadzie jakie udzielił Newsweekowi w 1963. To samo powiedział szef sztabu prezydentów Roosevelta i Trumana, admirał William D. Leahy "moim zdaniem wykorzystanie tej barbarzyńskiej broni w Hiroszimie i Nagasaki nie miało znaczenia dla naszych działań wojennych w walce z Japonią. Japończycy byli już wówczas zwyciężeni i gotowi się poddać z powodu skutecznej blokady morskiej i bombardować prowadzonych konwencjonalnymi środkami. (...) W moim odczuciu będąc pierwszymi, którzy użyli tej broni przyjęliśmy standard etyczny powszechny dla barbarzyńców z czasów Mrocznych Wieków (...) wojen nie wygrywa się poprzez niszczenie kobiet i dzieci."

Przytoczone powyżej opinie to tylko dwa stanowiska ówczesnych amerykańskich wojskowych komentujących decyzję o zrzuceniu bomb atomowych na Hiroshimę i Nagasaki.

W tym roku mija 70 lat odkąd 6 i 9 sierpnia 1945 roku na dwa japońskie miasta zrzucono bomby zabijając tysiące ludzi i doprowadzając do trwałego kalectwa kolejne rzesze Japończyków. W obliczu tej tragedii Kraj Kwitnącej Wiśni uczcił pamięć zabitych a premier Abe zadeklarował, że jako państwo najbardziej poszkodowane przez broń atomową Japonia powinna być liderem starań o zupełne je wycofanie ze światowych arsenałów. 

A kontekście tych wydarzeń warto przytoczyć kilka interesujących faktów dot. zrzucenia bomb:

- Japonia była już wówczas o krok przed poddaniem się, zrzucenie bomby nie było więc konieczne,
- Nagasaki było jednym z najbardziej nietypowych miast Japonii, żyło tam najwięcej chrześcijan w całym kraju, w wyniku uderzenia bomby zginęło tam blisko 8 tysięcy katolików,
- w Nagasaki zniszczenia były mniejsze, choć użyto potężniejszego ładunku, jednak dzięki ukształtowaniu terenu (wiele dolin i gór) siła uderzenia została nieco zredukowana, centrum wybuchu zlokalizowane było na przedmieściach, gdzie znajdowały się głównie domy mieszkalne, szpitale, szkoły i fabryki,
- większość ofiar bombardowań stanowili cywilie, szacuje się, że w obu miastach mogło zginąć odpowiednio: 90-166 tys. w Hiroszimie i 39-80 tys. w Nagasaki, z czego połowa w pierwszym dniu ataków,




czwartek, 18 czerwca 2015

Jaka będzie nadchodząca dekada wg Stratfor? Oto 11 rzeczy, które czekają nas już niedługo


Organizacja Stratfor cieszy się opinią uznanego ośrodka badawczego zajmującego się geopolityką i geostrategią. Ta ulokowana w Teksasie instytucja niejednokrotnie trafnie przewidziała rozwój wydarzeń na świecie, czy tak będzie i tym razem? Poniżej prezentujemy 11 wydarzeń, do których dojdzie już w ciągu najbliższej dekady. Czas pokaże, które okazały się trafne.


Upadek Rosji

Rosja to państwo sterowane centralnie prosto z Moskwy. Jeśli Moskwa nie będzie w stanie utrzymać kontroli nad swoimi prowincjami, wówczas podobnie jak 25 lat temu, dojdzie do odłączania się kolejnych regionów, ich rosnącej autonomii a finalnie ich niepodległości. Na miejscu Federacji Rosyjskiej powstanie szereg mniejszych państw.

„Spodziewamy się, że włądza Moskwy będzie słabła, co doprowadzi do formalnej i nieformalnej fragmentacji Rosji. Niemożliwym jest by Federacja Rosyjska przetrwała w obecnej formie” - piszą w raporcie autorzy Stratforu.

Największy kryzys nadchodzącej dekady

Po upadku władzy centralnej w Federacji Rosyjskiej pojawi się problem z pamiętającym jeszcze czasy sowieckie arsenałem nuklearnym, który ktoś będzie musiał zabezpieczy.ć. Infrastruktura związana z produkcją broni atomowej jest rozsiana na całym obszarze Rosji, w przypadku słabnących wpływów Moskwy istnieje obawa, że część tej infrastruktury a być może nawet niektóre głowice atomowe mogą wpaść w niepowołane ręce – czy to lokalnych, nieprzewidywalnych na dłuższą metę regionalnych przywódców, czy też islamskich terrorystów .

Zdaniem Stratforu zadanie zabezpieczenia tej infrastruktury spocznie na włądzach USA, które są jedynym pańswem które będzie w stanie tego dokonać.

Niemcy w odwrocie

Gospodarka Niemiec zbudowana jest na specyficznym modelu opierającym się w dużym stopniu do innych państw. Produkowane w Niemczech towary są sprzedawcane za granicą, stąd właśnie to Berlin pozostaje jednym z głównych beneficjentów stworzonej na terenie Unii Europejskiej liberalizacji i strefy wolnego handlu. W przypadku dalszego pogarszania się sytuacji gospodarczej w EU, w tym przede wszystkim w strefie euro, Niemcy mogą stanąć w obliczu poważnego kryzysu gospodarczego.

Nowy lider Europy

Czy upadek znaczenia Niemiec oznaczać będzie równocześnie pogorszenie się sytuacji w innych państwach? W niektórych z pewnością, ale jak pisze Stratfor istnieją kraje, które skorzystają na nagłej zmianie sytuacji. Na czele tych państw znajdzie się Polska, która stanie na drodze nowego ekonomicznego wzrostu co wplynie też na wzrost znaczenia Warszawy na arenie międzynarodowej. Stratfor podkreśla nieco inną sytuację demograficzną w Polsce, ale też wagę strategicznego sojuszu z USA, który w obliczu spadającego znaczenia Rosji i Niemiec może przynieść nowe korzyści.

Europa czterech prędkości

Nadchodząca dekada nie przyniesie ponownej integracji mocno nadszarpniętej kryzysem politkoycznej jedności kontynentu europejskiego. De facto Unia Europejska będzie podzielona na co najmniej 4 ośrodki: Europę Zachodnią, Europę Wschodnią, Skandynawię oraz Wyspy Brytyjskie – część z obecnych problemów UE pozostanie wyzwaniami dla nich wszystkich, z niektórymi jednak poszczególne regiony będą musiały sobie radzić same.

Wzrost znaczenia Turcji

Turcja jest jednym z najsilniejszych i najbardziej stabilnych państw muzułmańskich. Tego samego nie można powiedzieć o jej najbliższych sąsiadach – Iraku czy Syrii, które znajdują się obecnie w fazie kompletnego rozkładu. Turcja może spokojnie czekać aż Państwo Islamskie dokończy dzieła zniszczenia reżimu Bashara al-Assada i dopiero wówczas wkroczyć do Syrii z całą swoją militarną potęgą. Obok dość oczywistej pozycji na Bliskim Wschodzie Turcja ma jeszcze jeden kierunek ekspansji, który zdaniem Stratforu odegra w najbliższym czasie wiodącą rolę. Jedną z naturalnych stref wpływu Turcji jest basen Morza Czarnego, wokół którego wciąż jednak mocną pozycję ma Rosja. W obliczu upadku Rosji Turcja z pewnością zdecyduje się wyciągnąć ręce po czarnomorskie terytoria, pytanie, jak daleko zajdzie?

Kłopoty Chin

Analitycy Stratfor od lat podkreślają, że potęga Chin ma charakter pozorny i Państwo Środka niedługo będzie musiało radzić sobie z barierami rozwoju, przede wszystkim nierównomiernym rozkładem wzrostu gospodarczego, który skoncentrował się na wybrzeżu pozostawiając wnętrze kontynentu zacofanym i biednym. 

Japonia nową potęgą morską

Chociaż na Morzu Południowochińskim trwa coś na kształt zimnej wojny między USA i Chinami to jednak zdaniem Stratfor to Japonia stanie się morską potęgą na terenie Azji Wschodniej. Stanie się tak, gdyż Tokio nie ma innego wyboru, jest bowiem uzależnione od importu dóbr zza morza a w obliczu zagrożenia chińską blokadą, będą musieli się bronić rozbudowując swoją flotę. 

Nie będzie wojny o wyspy na Morzu Południowochińskim

Coś co wygląda na zarzewie konfliktu zdaniem Stratforu nigdy go nie wywoła - powód jest prosty, nie warto. 


Nowe "mikro-Chiny"

Problemy Chin sprawią, że produkcja przenosić się będzie gdzie indziej. Nowe stanowiska pracy i nowe bogactwo zaczną powoli przenosić się do takich państw jak:
Meksyk, Nikaragua, Dominikana, Peru, Etiopia, Uganda, Kenia, tanzania, Bangladesz, Myanmar, Sri Lanka, Laos, Wietnam, Kambodża, Filipiny i Indonezja.Ich łączna populacja to w sumie blisko 1,6 miliarda ludzi, co pozwoli zrównoważyć a następnie wręcz zrekompensować spadek produkcji w Chinach.

Ameryka - imperium, które nie będzie się angażować

USA znajdą się w najbardziej komfortowej pozycji na świecie, otoczone stabilnymi państwami, niezależne energetycznie i gospodarczo, ponadto bogatsze o doświadczenia ostatnich 20 lat Stany Zjednoczone wycofają się jako mocarstwo by zająć się własnymi sprawami.



wtorek, 10 lutego 2015

Ogromny wzrost zachorować na raka w rejonie Fukushima. Szacuje się, że liczba wzrosła aż o 6000%!

Czy ktoś pamięta jeszcze co stało się w Fukushimie? Czy pomimo upływu czasu sytuacja została opanowana i okolice elektrowni są już bezpieczne? Rząd japoński twierdzi, że tak, jednak zdaniem autorów szokującego reportażu fakty przeczą temu co mówią władze.


 



Rejon Fuskuhimny jest skażony w ogromnym stopniu i pomimo prób zatuszowania sprawy ze strony rządu osoby takie jak Chieko Shiina ujawniają kolejne szokujące informacje o stanie zdrowia osób żyjących w pobliżu uszkodzonej elektrowni.


Według relacji pracującej dla Fukushima Collaborateive Clinic Shiimy w ostatnich latach możemy mówić wręcz o eksplozji zachorowań na raka, białaczkę, ogromną ilość ataków serca oraz wiele innych powikłań. Szacuje się, że tylko w najbliższej okolicy uszkodzonego reaktora liczba odnotowanych schorzeń wzrosła aż o 6000%.

Równocześnie w mediach panuje kompletna cisza na temat faktycznych skutków katastrofy, sami Japończycy twierdzą, że sprawa jest tuszowana przez rząd premiera Abe, który ma się obawiać konsekwencji ujawnienia faktów na temat skali zniszczeń jakich dokonało uszkodzenie elektrowni.

Cały reportaż na temat aktualnej sytuacji w okolicach elektrowni można obejrzeć poniżej:



sobota, 1 listopada 2014

Cybernetyczne Pearl Harbor. Czy do 2025 roku dojdzie do cyberataku, który doprowadzi do śmierci tysięcy ludzi?

Wielki kryzys finansowy, klęska głodu, zamieszki a nawet wybuch wojny to możliwe konsekwencje cyberataku, który zdaniem ekspertów może mieć miejsce jeszcze przed 2025 rokiem.

www.nationalcybersecurityinstitute.org


W 1991 roku podczas wystąpienia przez amerykańskim Kongresem ekspert do spraw bezpieczeństwa Winn Schwartau ostrzegł zgromadzonych przed mogącym nadejsć w każdej chwili "elektronicznym Peal Harbor". Pomimo upływu lat, zagrożenie wciąż jest realne. Przyznają to uczestnicy badania jakie wśród specjalistów w zakresie technologii przeprowadził Pew Internet and American Life Project. Zdaniem aż 60% ekspertów do 2025 roku dojdzie do ataku, który stanie się przyczyną śmierci wielu ludzi a także utraty, zniszczenia lub kradzieży majątku o wartości wielu miliardów dolarów.

Ich zdaniem ogólna wrażliwość na cyberatak rośnie z każdym dniem, co wiąże się nie tylko z faktem, że coraz więcej urządzeń jest powiązanych i zależnych od sieci, ale też od nowych, sieciowych przeciwników, których bardzo trudno zlokalizować i zneutralizować. Jeden z ekspertów, Stewart Baker stwiedza: "Kiedyś obawialiśmy się, że naszą infrastrukturę uszkodzą Rosjanie lub Chińczycy. Teraz musimy się martwić również Iranem, Syrią i Północną Koreą, ale już wkrótce źródłem zagrożenia mogą sie równie dobrze stać Hezbollah czy Anonymous". Tak wygląda to z punktu widzenia Amerykanów, którzy dostrzegając zagrożenie zwracają uwagę również na możliwość zaatakowania jednego z sojuszników USA, np. Korei Południowej czy Japonii, które w obliczu konfliktu z Chinami muszą się liczyć z ryzykiem ataku na ich systemy komputerowe.

Z pewnością dodatkowe ryzyko niesie ze sobą wprowadzanie kolejnych udogodnień technicznych takich jak coraz powszechniejsze smartfony, drony aż po sterowane komputerowo czołgi i okręty wojenne. To wszystko, w przypadku udanego cyberataku może zostać wyłączone lub wykorzystane przeciwko ich właścicielom.



czwartek, 7 sierpnia 2014

Cudownie ocaleni - historia zakonników, którzy przeżyli wybuch bomby atomowej w Nagasaki

W 1597 roku w mieście Nagasaki ukrzyżowano franciszkańskiego mnicha. Kanonizowany w 1862 roku pochodzący z Meksyku św. Filip od Jezusa umierając powiedział podobno, że pewnego dnia Nagasaki zostanie zniszczone przez spadającą z nieba kulę ognia.

Zniszczony kościół jezuitów w Hiroszimie
348 lat później, 9 sierpnia 1945 roku na miasto spadł "Tłuścioch" ("Fat boy") druga bomba atomowa zrzucona przez Amerykanów na Japonię niszcząc przy tym miasto o największej populacji katolików w kraju. Trzy dni wcześniej 6 sierpnia 1945 o godzinie 8:15 na Hiroszimę spadł "Little Boy", bomba atomowa o sile 22 kiloton. Wybuchowi towarzyszył oślepiający błysk, po czym gigantyczna kula ognia sprawiła, że w promieniu blisko 2 kilometrów wyparowało praktycznie wszystko. Słowa św. Filipa ziściły się a dwa miasta legły w gruzach grzebiąc tysiące mieszkańców. Około 80% procent domów oddalonych w odległości 1-2 km od miejsca uderzenia zawaliło się lub spaliło, cała okolica była pokryta ciałami. większość ludzi i zwierząt zmarła natychmiast, rośliny zostały spalone. Ci co przeżyli cierpieli z powodu rozległych oparzeń i napromieniowania.



W Hiroszimie blisko miejsca uderzenia znalazło się jednak ośmiu cudownie ocalonych niemieckich jezuitów, którzy nie tylko wyszli z bombardowania bez większego szwanku, ale też nie doświadczyli jakichkolwiek powikłań w wyniku napromieniowania, co potwierdzono wielokrotnie podczas blisko 200 badań przeprowadzonych na zakonnikach. Jak twierdzi jeden z nich, ojciec Hubert Schiffer (zmarły w 1982 roku w wieku 67 lat) podczas wybuchu został przywalony gruzem, ale poza kilkoma kawałkami szkła wbitymi w szyję, nic mu się nie stało. 

Katedra Urakami w Nagasaki, wrzesień 1945


Wkrótce potem po uderzeniu bomby w Nagasaki zniszczeniu uległa największa w ówczesnej Azji katolicka świątynia, katedra Urakami, w której podczas bombardowania odbywała się Msza, jak twierdzą tamtejsi katolicy, będąca próbą odkupienia win za japońskie zbrodnie w czasie wojny. W katedrze zginęli wszyscy, z niej samej pozostało niewiele, jedynie część murów i kilka figur, które dziś stoją przed odbudowaną świątynią. Natomiast w tym samym mieście, pośród innych, zupełnie zniszczonych budowli ostał się klasztor franciszkański ufundowany przez samego św. Maksymiliana Kolbe.

Cud? Zarówno franciszkanie od św. Maksymiliana jak i jezuici z Hiroszimy byli głęboko oddanymi wiernymi szczególnym kultem otaczający objawienia w Fatimie. Czy to mogło ich uratować? 

wtorek, 5 sierpnia 2014

Azjaci ruszają w kosmos. Zobacz najnowsze projekty Chin i Japonii

Dwie wielkie azjatyckie potęgi od pewnego czasu zdają się dążyć do co raz to bardziej nieuniknionej konfrontacji. Japonia rezygnuje z pacyfistycznej konstytucji i delikatnie wraca na ścieżkę militaryzacji, z kolei Chiny co raz pewniej definiują swoje żądania rozwijając morską flotę oraz siły naziemne. To wszystko jednak tylko część ich rosnącej aktywności. Już wkrótce bowiem mogą się one ze sobą zetrzeć w przestrzeni kosmicznej. 





Wszystko z powodu najnowszych projektów, których realizację praktycznie w tym samym czasie ogłosiły Chiny i Japonia, oba państwa mają też plan by z ich realizacją zdążyć przed końcem tej dekady. 

Państwo Środka stawia przede wszystkim na zasoby, dlatego jako jedyny kraj poważnie pracuje nad stworzeniem pierwszych kopalni na Księżycu. Nasz satelita jest bowiem bogaty w rzadkie na Ziemi minerały, przede wszystkim zaś w izotop helu-3. Zastosowany w reaktorze atomowym może stać się źródłem ogromnej energii, która sprawi, że Chińczycy zyskają znaczną przewagę w wyścigu o podbój kosmosu, jest to też szansa na uniezależnienie się ludzkości od paliw kopalnych. Szacuje się, że na powierzchni Księżyca znajduje się blisko 1 100 000 ton tego gazu, zaś około 40 ton odpowiada rocznemu zużyciu energii przez całe Stany Zjednoczone.


Co w tym czasie zrobi Japonia? Kraj Kwitnącej Wiśni również spieszy się na Księżyc. Tokio deklaruje, że do 2020 roku powstanie tam pierwsza, zautomatyzowana baza, która ma stać się punktem oparcia dla dalszego zagospodarowania Księżyca. Do tego japońskie ministerstwo obrony poinformowało niedawno, że planuje ono stworzenie systemu monitoringu, który umożliwi skuteczne wykrywanie zagrożeń z orbity okołoziemskiej. Co miałoby stanowić to zagrożenie? Chyba nietrudno się domyślić.



wtorek, 18 marca 2014

Czy George Friedman miał rację? Zobacz jak wygląda technologia czerpania energii prosto z orbity

Energia czerpana prosto z orbity i przesyłana na Ziemię przy pomocy fal radiowych. Jeśli projekt amerykańskiej marynarki zakończy się powodzeniem, czeka nas prawdziwa rewolucja.

fot. US Navy/Wired

Osoby, które czytały książkę „Następne 100 lat” George’a Friedmana być może pamiętają fantastyczny opis wojny polsko-tureckiej, podczas której jednym z głównych celów obu stron było przede wszystkim utrudnianie przecinikowi dostępu do rezerw energii. Pozwalało to skutecznie spowolnić albo przynajmniej spowolnić wojska a tym samym zyskać na czasie i przegrupować się. Ostatecznie jednak wojna zostaje wygrana (nie ujawnię jednak przez kogo) dzięki technologii umożliwiającej gromadzenie energii słonecznej przez ogromne kolektory znajdujące się na orbicie a następnie przesyłanie jej w kierunku Ziemi.

Historia ta, choć brzmi jako jeden ze scenariuszy powieści science fiction właśnie zyskuje na realizmowi dzięki najnowszemu programowi amerykańskiej marynarki wojennej. U.S. Naval Research Laboratory (NRL) pracuje obecnie nad technologią przypominającą tą z książki Friedmana. Według NRL jej działanie polegać by to miało na umieszczeniu na orbicie okołoziemskiej ogromnych kolektorów słonecznych, pokrytych fotowoltanicznymi panelami absorbującymi promienie słoneczne. Zgromadzona energia ma być następnie przekształcana w fale radiowe i wysyłana w kierunku powierzchni planety.

Obecnie urządzenia znajdują się w fazie prototypów, ale jak twierdzą przedstawiciele NRL, wstępne testy są obiecujące.

Według oczekiwań projektantów kolektory znajdujące się w przestrzeni kosmicznej gdzie atmosfera nie stanowi bariery dla promieni słonecznych, będą w stanie pozyskać znacznie więcej energii niż te mieszczące się na powierzchni planety. Podobne plany mają już jednak także Japończycy, którzy rozważają wykorzystanie do tych celów powierzchni Księżyca. 
 
 

źródło: Wired

środa, 5 marca 2014

Kolejny punkt zapalny: wojna Chin z Japonią


Zaostrzający się konflikt między Ukrainą a Rosją nie jest jedynym nowym punktem zapalnym na świecie, który jeśli sprawy się źle potoczą, może zakończyć się wybuchem wielkiego konfliktu na globalną skalę. Paradoksalnie drugie takie miejsce znajduje się nieopodal wschodniej granicy Rosji, na wodach między Chinami a Rosją.
fot. Wikipedia

Konflikt między tymi dwoma państwami tli się od lat, Chińczycy szczególnie pamiętają co Japończycy robili podczas okupacji Państwa Środka w latach 30. i 40. XX wieku, ci drudzy z kolei wciąż odcinają się od oskarżeń i twierdzą, że to nie oni odpowiadają między innymi za masakrę nankińską. Jednak to nie przeszłość może wpłynąć na wybuch konfliktu między tymi dwiema potęgami, lecz jak najbardziej aktualny spór o wyspy Senkaku/Diaoyu (odpowiednio: nazwa japońska i chińska), które ciągną się pasem wzdłuż Morza Wschodniochińskiego.

Sprawa jest poważna i potwierdzają to również pracownicy amerykańskiej marynarki wojennej (US Navy), między innymi oficer wywiadu kapitan James Fanell, który podczas spotkania w San Diego opowiadał o ogromnych chińskich manewrach uwzględniających wykorzystanie między innymi amfibii. Celem może być właśnie zniszczenie sił japońskich stacjonujących na Morzu Wschodniochińskim.

Nie próżnuje też premier Shinzo Abe, który inwestuje poważne środki pieniężne w zacieśnianie sieci sojuszy w całej Azji - choć jak sam przyznał pod koniec grudnia, Japonia powinna znacznie poszerzyć horyzonty i w swoich kalkulacjach uwzględniać nawet te odległe miejsca takie jak Australia, Hawaje czy Nowa Zelandia. 
 
działalność dyplomatyczna premiera Abe w roku 2013/strarisks


Zdaniem Daniela Goure z Lexington Institute bieżąca sytuacja wygląda jak powtórka z lat 30-tych XX wieku, z tym że tym razem będziemy mieli do czynienia z jeszcze większą ilością łodzi podwodnych, pojazdów zdolnych do przemieszczania się po wodzie a także znacznie więcej lotnictwa".

Czy zdaniem Czytelników, jeśli byśmy mieli obstawiać wybuch potencjalnego konfliktu, to prędzej wybuchnie on w Europie, Azji czy na Bliskim Wschodzie?

wtorek, 11 lutego 2014

Czy ktoś chce wykończyć Bitcoina?

Cena najpopularniejszej wirtualnej waluty świata poszybowała w ostatnich dniach znacznie w dół, stając się po raz kolejnym przedmiotem krytyki i obaw o jej bezpieczeństwo. Wszystko zaczęło się jeszcze w czwartek 6 lutego kiedy to jedna z giełd, na której można handlować bitcoinami zaczęła mieć problemy z zatwierdzaniem transakcji a w piątek całkowicie zatrzymała wypłaty.

Okazuje się jednak, że japoński Mtgox o którym mowa, wcale nie uległ stuprocentowemu zawieszeniu. Jak podaje bowiem bloger Satoshi giełda bez problemu wypłaca 70-80% wpłaconych kwot, a problem jest jedynie z potwierdzeniem transakcji i wypłaceniem odpowiedniej ilości bitcoinów. Satoshi zwraca również uwagę na nieprawdziwość informacji jakoby Mtgox była największą giełdą handlującą wirtualnymi pieniędzmi na świecie. W rzeczywistości jest ona czwarta z kolei a pozostałe giełdy nie zgłosiły podobnych problemów, gdyż ich serwery są lepiej przystosowane do obsługi tak dużej ilości transakcji a tym samym ryzyko błędu jest tam znacznie mniejsze.

Mimo tego cena Bitcoin znacznie spadła w ostatnim czasie i gdyby porównać ją z ceną sprzed zaledwie kilka miesięcy to spadek ten wynosi już blisko połowę wcześniejszej wartości. Niektórzy komentatorzy tacy jak Max Keiser twierdzą, że jeszcze w 2014 roku cena BTC wynieść może 10 tysięcy dolarów za sztukę, na całym świecie jej popularność rośnie i zmusza rządy do zajęcia stanowiska (BTC zostało zabronione w Rosji, z drugiej zaś strony władze chińskie zdają się je po cichu wspierać). Dostrzegają to również korporacje, które powoli próbują z nimi walczyć - przykładowo tuż przez kryzysem w Mtgox firma Apple wycofała ze swojego sklepu wszystkie aplikacje obsługujące bitcoiny. Czy to oznacza, że moda na BTC się już skończyła? A może po prostu Apple planuje wprowadzić własny system rozliczeń, na którym będzie mogła z powodzeniem zarabiać?

Ostatni spadek cen bitcoin pokazuje, że wbrew pozorom system ten nie jest wcale doskonały, ale nie zawodzi on na poziomie samej waluty a problemem jest jedynie zaplecze techniczne serwisów potwierdzających zawierane transakcje. 

środa, 1 stycznia 2014

Bezdomni "sprzątają" w Fukushimie

Japonia wciąż nie poradziła sobie ze skutkami katastrofy w elektrowni atomowej w Fukushimie. Media głównego nurtu praktycznie w ogóle przestały się interesować tym wydarzeniem, chociaż procesowi napraw towarzyszą nieustanne skandale.

Do ostatniego doszło niedawno kiedy to agencja Reutersa w specjalnym raporcie poinformowała, że podwykonawcy firmy Obayashi, drugiej największej firmy budowlanej w Japonii, nielegalnie zatrudniali bezdomnych za głodowe stawki.

W proceder zamieszane były trzy największe organizacje przestępcze (Yamaguchi-gumi, Sumiyoshi-kai and Inagawa-kai), działające pod przykrywką podwykonawców Obayashi - w sumie agencji udało się naliczyć aż 733 przedsiębiorstwa, które podpisały umowę na oczyszczanie nuklearnych odpadów z terenu elektrowni. Cała organizacja miała charakter piramidy, na dole której znajdowali się bezdomni zatrudniani bez żadnych umów i za stawki znacznie poniżej płacy minimalnej. Źródłem skandalu stał się między innymi fakt, że Obayashi jest jednym z głównych beneficjentów kontraktów na utylizację radioaktywnych odpadów, których wartość wynosi blisko 35 miliardów dolarów.

Pierwotnie japońskie ministerstwo środowiska zapowiadało, że Fukushima zostanie oczyszczona do marca 2014 roku, jednak w ostatnim czasie poinformowano, że cały proces zajmie dwa lub trzy lata dłużej. W wyniku uszkodzeń elektrowni do tej pory do morza trafiło blisko 90 milionów ton toksycznej wody, a zarządzająca obiektem firma Tepco od dłuższego czasu nie mogła sobie poradzić z kryzysem. Skandal związany z zatrudnianiem bezdomnych był jednym ze skutków aresztowań jakich dokonano jeszcze na początku 2013 roku, kiedy to ujawniono, że organizacje przestępcze uzyskały znaczne wpływy wewnątrz koncernu Obayashi. 
 
 

źródło: Stratrisks/Reuters

czwartek, 5 grudnia 2013

Tajna japońska agencja, o której rząd "nic nie wie"

Istnieniu tej organizacji zaprzeczają najwyższą rangą oficerowie, nic o niej nie wiedzą również wysoko postawieni urzędnicy, w tym japoński premier. Jej działalność owiana jest tajemnicą

Blisko tydzień temu agencja informacyjna Kyodo opublikowała artykuł, w którym powołując się na nieznanego z nazwiska informatora, ujawniła kulisy działalności tej sekretnej instytucji. O jej istnieniu wie zaledwie kilku wojskowych, jednak poza kręgiem wtajemniczonych znajduje się zarówno sam premier jak i minister obrony, który w oświadczeniu dla prasy przyznał, że nic o niej nie wiedział.

Chociaż centrala mieścić się ma w dystrykcie Ichigaya we wschodniej części okręgu Shinjuku (Tokio składa się z 23 podobnych okręgów), to jednak struktura tej agencji jest mocno zdecentralizowana a większość lokalizacji mieści się w wynajmowanych mieszkaniach zarówno w Japonii jak i innych azjatyckich państwach.

Jej początki sięgać mają końca Zimnej Wojny, członkowie organizacji nie znają się z imienia a cała jej działalność jest ściśle tajna. Najczęściej funkcjonują oni jako przedstawiciele japońskich spółek, które są zainteresowane inwestycjami na terytorium danego państwa. Według doniesień Kyodo najważniejszymi ośrodkami, którymi interesowali się członkowie organizacji była przede wszystkim Korea Północna i Południowa, oprócz nich również Chiny, Rosja oraz Polska. Obecność naszego kraju w tym zestawieniu wydaje się z naszego punktu widzenia najciekawsza. Skąd tak duże zainteresowanie japońskich służb właśnie nami? Czy Polska stanowi po prostu dogodne miejsce do operowania zagranicznych służb a może Japończycy wiążą z nami jakieś istotne cele? Warto bliżej przyjrzeć się tej sprawie, co Państwo na to?
 
 

źródło: intelnews/guardian

środa, 9 października 2013

Czy Japonia ruszy na wojnę?

Na japońskiej wyspie Iwoto (dawniej Iwojima) zbudowany zostanie kompleks mający na celu śledzenie chińskich poczynań w rejonie Pacyfiku. Wyglądać to może na kolejny sygnał wskazujący na powolną remilitaryzację Japonii coraz bardziej obawiającej się rosnącej potęgi ze strony Chin.

Urządzenia do śledzenia, namierzania i kontrolowania przepływu informacji stają się dziś standardem, w które powinno zainwestować każde liczące się mocarstwo. Pozostająca przez wiele lat praktycznie bez wojska Japonia dziś ponownie podnosi głowę oficjalnie już inwestując 12 miliardów jenów w budowę potężnego kompleksu wywiadowczego, którego celem ma być przede wszystkim śledzenie chińskich poczynań w rejonie Oceanu Spokojnego. Całość ma zostać uruchomiona do roku 2017.


Napięcia pomiędzy Chinami i Japonią w ostatnim czasie wzrosły w związku ze sporem o wyspy Senkaku, do których Pekin rości sobie prawa. W rzeczywistości jednak wzajemna niechęć ma znacznie dłuższe podłoże historyczne i sięga wielu lat w przeszłość, w Chinach pamięta się przede wszystkim brutalną okupację japońską w trakcie II Wojny Światowej. Dziś w rejonie Azji Wschodniej to właśnie Państwo Środka staje się głównym graczem, którego władze bez skrupułów sięgają po dawne sentymenty by jeszcze bardziej podgrzać nastroje wśród Chińczyków.

Zapewne między innymi te stosunki sprawiły, że uznawany za nacjonalistę premier Japonii Shinzo Abe po raz pierwszy od zakończenia II Wojny Światowej nie zgodził się na złożenie przysięgi, że jego kraj będzie unikać udziału w jakiejkolwiek wojnie. Wcześniej ten sam premier ogłosił między innymi święto Odbudowy Suwerenności ((主権回復の日 Shuken kaifuku no hi) upamiętniające opuszczenie Kraju Kwitnącej Wiśni przez wojska amerykańskie co miało miejsce 28 kwietnia 1952 roku.

Według wpływowego "The Economist" premier Abe otwarcie dąży rewizji kilku fundamentów współczesnego Cesarstwa, przede wszystkim konstytucji narzuconej przez Amerykanów w 1946 roku (zobowiązującej Japonię do pacyfizmu), zmiany systemu edukacji, który w jego opinii nie docenia w odpowiednim stopniu patriotyzmu i traktatu bezpieczeństwa zawartego z USA, który nie jest równorzędny i osłabia Tokio. 




źródło: strarisks/theeconomist/



środa, 11 września 2013

WHO o katastrofie w Fukushimie

Światowa Organizacja Zdrowia opublikowała raport, który zawiera oceny poziomu dawek promieniowania wyemitowanych po wypadku w elektrowni jądrowej Fukushima Daiichi w Japonii. Według informacji tam zawartych poziomy promieniowania w całym kraju jak i na świecie nie odbiegają od poziomów uznanych za prawidłowe według międzynarodowych standardów.

fot. opednews
Wyjątkiem są dwa obszary w prefekturze Fukushima. Według ekspertów WHO łączna dawka promieniowania w dwóch miejscach w sąsiedztwie zakładu jest w zakresie od 10 do 50 milisiwiertów (mSv). W innych częściach prefektury poziom promieniowania oscyluje między 1 a 10 mSv. W pozostałych częściach kraju wartości te są rejestrowane w zakresie 0,1 do 1 mSV.

W danych, które przytacza WHO ważne jest to, ze są to dozy, jakie skumulowały się w ciągu roku. Teraz spodziewane jest już tylko spadanie tych poziomów. Nagromadzone dawki, których można się spodziewać nie powinny, zatem przekroczyć nigdzie poziomów uważanych za niebezpieczne a te zaczynają się od 150 mSv.

Reasumując, według WHO ryzyko zachorowania na raka w wyniku oddziaływania elektrowni jądrowej w Fukushimie nie wzrosło. Zwrócono jednak uwagę, ze w okolicach zakładu istnieje ryzyko większej zachorowalności na schorzenia tarczycy w związku z oddziaływaniem izotopu jodu 131.

Czy Waszym zdaniem raport WHO jest rzetelny czy jedynie ma na celu "uspokojenie" opinii publicznej?


Źródła: medicalnewstoday/WCI

Twórcą artykułu jest Victor Orwellsky, autor powieści "Kod Władzy". Powielanie treści artykułu bez podania źródła jest zabronione.

- See more at: http://pomocnicy.blogspot.com/2013/04/jak-dodac-informacje-o-ciasteczkach-do.html#sthash.uAMCuvtT.dpuf