Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cyberwojna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cyberwojna. Pokaż wszystkie posty

sobota, 26 czerwca 2021

Samobójca, który nie chciał się zabić - John McAfee

 Śmierć Johna McAfee praktycznie od razu zaowocowała masą teorii spiskowych - czy nie bez przyczyny?

Zaledwie kilka miesięcy temu McAfee napisał na twitterze: "Wiedz, że jeśli się powieszę, a la Epstein, nie będzie to moje dzieło" (Know that if I hang myself, a la Epstein, it will be no fault of mine). 23 czerwca 2021 jego ciało znaleziono w celi w Barcelonie, zaledwie kilka godzin po tym jak hiszpański sąd zgodził się na ekstradycję przedsiębiorcy do Stanów Zjednoczonych. Ciążyły tam na nim zarzuty podatkowe, w tym ukrywanie majątku i spekulowania kryptowalutami. 

McAfee był bardzo barwną postacią, swój majątek zbił tworząc pierwszy w historii komercyjny program antywirusowy (do dziś z resztą noszący nazwisko jego twórcy) a będąc milionerem aktywnie przez lata włączał się w działalność polityczną między innymi nieskutecznie ubiegając się o nominację Partii Libertariańskiej na prezydenta USA w roku 2016 i 2020.

Jednak śmierć kontrowersyjnego milionera, szczególnie w kontekście jego wcześniejszych deklaracji, ale i samej działalności McAfee'go sprawiają, że w sieci nie ustają teorie na temat jego zamordowania. Na Twitterze pojawił się tag #McAfeeDidntKillHimself, który szybko zdobył dużą popularność. Bo czy zarzuty podatkowe mają być powodem by popełnić samobójstwo? Co chciano ukryć?


wtorek, 12 marca 2019

USA grożą Niemcom utrudnieniem współpracy jeśli Berlin poprze Huawei

Jak donosi The Wall Street Journal, rząd USA grozi, że zmniejszy ilość danych wywiadowczych, które dzieli z Niemcami, jeśli Huawei wygra kontrakt na budowę sieci 5G nowej generacji. WSJ podaje twierdzi, że taką informację otrzymał niemiecki minister gospodarki Peter Altmaier od ambasadora USA w Niemczech Richarda Grenella.



List został wysłany kilka dni po tym, jak niemiecka federalna agencja ds. Bezpieczeństwa cybernetycznego ogłosiła swoje wymogi bezpieczeństwa 5G, ale nie zakazała Huawei udziału w procedurze przetargowej. Reakcja USA wobec polityki Niemiec jest kolejną odsłoną swoistej "krucjaty" Waszyngtonu przeciwko chińskiemu gigantowi branży telekomunikacyjnej, wcześniej podobne blokady zostały wymuszone w Kanadzie, Australii, Nowej Zelandii, Japonii i w większej części europejskich państw NATO, które rezygnują z planów użycia sprzętu Huawei do budowy sieci 5G. Przyczyną są powiązania koncernu z chińskimi siłami zbrojnymi. 

W tym przypadku jednak Niemcy - podobnie jak Brytyjczycy - stwierdzili, że jest zbyt mało dowodów rozstrzygających dowodów na to, że Pekin może w przyszłości zmusić firmę do wykorzystania posiadanych zasobów i szpiegowania na rzecz władz chińskich. 

Korbinian Wagner, rzecznik niemieckiego ministerstwa spraw gospodarczych, potwierdził otrzymanie listu, ale odmówił komentarza na temat jego treści. Według aktualnych doniesień Komisja Europejska ma zamiar wypowiedzieć się w sprawie potencjalnego zakazu stosowania sprzętu Huawei w najbliższych tygodniach, 

W międzyczasie oczekuje się, że Niemcy uruchomią swoje spektrum 5G już w przyszłym tygodniu, co zapoczątkuje pierwszy w kraju atak na sieć komórkową nowej generacji.


piątek, 1 marca 2019

Najszybsi hakerzy są z Rosji

Niezwykle ciekawe dane zebrała firma CrowdStrike, która przeanalizowała ponad 30 000 prób włamań do systemów w 2018 roku. Dane pochodziły od jej klientów i reprezentowały 176 państw oraz wszystkie główne branże, zarówno w sektorze prywatnym, jak i publicznym.

Rezultat? Rosjanom na włamanie wystarczało średnio 18 minut, Północnym Koreańczykom zajmowało to 2 i pół godziny, zaś Chińczykom 4 godziny. 

źródło: Statista



czwartek, 4 października 2018

Iran śledził zwolenników ISIS przy pomocy smartfonów

Władze w Teheranie mają swoje własne problemy z lokalnymi zwolennikami Państwa Islamskiego. Chcąc zachować nad nimi względną kontrolę, Irańczycy przygotowali specjalną aplikację, która kusząc treściami bliskimi poglądom ISIS stanowią tak naprawdę narzędzie do monitorowania jego zwolenników. 

Pismo DABIQ jest jednym ze sztandarowych narzędzi propagandy ISIS


Sunnici stanowią około 10% populacji szyickiego Iranu. Mówiący językiem perskim muzułmanie z tego odłamu stanowią naturalną wręcz grupę docelową dla działań propagandowych radykalnych ruchów islamskich z Państwem Islamskim na czele. Szyizm jest w oczach ISIS wynaturzeniem, herezją, którą trzeba zdecydowanie zwalczać, stąd mówiący w języku perskim i mieszkający na terenie Iranu sunnici stanowić mogą atrakcyjną bazę do budowy swojego nowego zaplecza w tym kraju. 

Z tego też powodu, jak ujawnia izraelska firma Check Point Software Technologies, władze w Teheranie opracowały specjalne aplikacje mobilne, które pozwalały pobrać na telefon m.in. tapety związane tematycznie z ISIS. Jednocześnie jednak aplikacja zawierała złośliwe oprogramowanie śledzące przesyłane wiadomości, historię przeglądanych stron internetowych, podsłuchująca rozmowy telefoniczne, używała kamer i mikrofonu a także podawała dokładną lokalizację urządzenia. Jak podaje CPST większość śledzonych telefonów należała do mówiących w języku perskim przedstawicieli mniejszości etnicznych, przede wszystkim Kurdów i Turkmenów. 

O ile sama firma nie jest w stanie ze 100% pewnością zdefiniować kto dokładnie stał za powstaniem tej aplikacji, to jednak z uwagi na tematykę oraz grupę docelową, najprawdopodobniej przedsięwzięcie było finansowane przez rząd Iranu. Jeśli to prawda, to jest to kolejny dowód na istnienie pracującej dla Iranu komórki specjalizującej się w cyberszpiegostwie. Jej działalność wiąże się z grupą "Leafminer", która przeprowadziła ataki na ponad 800 agencji i organizacji w Izraelu, Egipcie, Bahrainie, Katarze, Kuwejcie, ZEA, Afganistanie i Azerbejdżanie. 


piątek, 20 lipca 2018

Ataki po szczycie w Helsinkach



W tym tygodniu odbyło się spotkanie przywódców największych mocarstw świata. W szczycie w Helsinkach uczestniczyli prezydent Stanów Zjednoczonych oraz Federacji Rosyjskiej. 

Szczyt w Helsinkach odbył się w tym tygodniu. Zaledwie na 4 dni przed spotkaniem amerykańskich i rosyjskich przywódców w Helsinkach hakerzy z Chin rozpoczęli falę brutalnych ataków na urządzenia podłączone do Internetu w Finlandii, starając się uzyskać kontrolę nad sprzętem, który mógłby zbierać audio lub wizualną inteligencję, mówi nowy raport.

Według doniesień firmy z branży cyberbezpieczeństwa F5 z siedzibą w Seattle, ruch skierowany na zdalne sterowane i urządzenia podłączone do Internetu zaczął gwałtownie rosnąć 12 lipca .

"Finlandia zazwyczaj nie jest krajem najczęściej atakowanym; regularnie otrzymuje niewielką liczbę ataków "- czytamy w raporcie.

Chiny zazwyczaj pochodzą z największej części takich ataków; w maju chińskie ataki stanowiły 29 procent całości. Jednak w związku z tym, że ataki zaczęły przybierać na sile 12 lipca, udział Chin wzrósł do 34 procent, czytamy w raporcie. Ataki skoczyły o 2 800 procent.





Chiny nie były jedynymi, które próbowały uzyskać dostęp do urządzeń podłączonych do Internetu w Helsinkach w okresie poprzedzającym szczyt 16 lipca. Ruch ataków pochodzi z USA, Francji i Włoch, w tej kolejności. Ale ruch w USA i Francji był zgodny ze średnimi. Natężenie ataku rosyjskiego znacznie spadło z trzeciego miejsca, z miejsca zwykłego, do piątego. 

Przemawiając na forum Aspen Security Forum w środę wieczorem, dyrektor FBI Christopher Wray powiedział, że "Chiny z perspektywy kontrwywiadu reprezentują najszersze, najbardziej wszechobecne, najbardziej groźne wyzwanie, przed jakim stoimy jako kraj".

Urzędnicy administracji i bezpieczeństwa narodowego również alarmują o stanie chińskiego szpiegostwa przemysłowego. To był problem, który eksperci poruszyli przed Izbą Wywiadowczą Izby w czwartek rano . Michael Pillsbury, dyrektor Centrum ds. Chińskiej Strategii w Instytucie Hudsona, powiedział: "Zrobiliśmy dobry start w kierunku nowej strategii wobec Chin, ale wciąż możemy nie doceniać problemu i sprzeciwu Chin wobec zmian."

Niedawny raport Biura Wykonawczego Kontrwywiadu opisuje Chiny jako "najbardziej aktywnego na świecie i uporczywego sprawcy szpiegostwa gospodarczego".

czwartek, 7 września 2017

Czy hakerzy kontrolują dostawy energii elektrycznej?

Specjaliści firmy Symantec ostrzegają: hakerzy są w stanie kontrolować dostęp do energii elektrycznej na terenie USA. Ich zdaniem do ataku może dojść niebawem.


Grupa DragonFly 2.0 atakowała przez ostatnie kilka miesięcy firmy energetyczne, ich celem było przejęcie kontroli operacyjnej nad systemami zarządzania dostępem do energii elektrycznej. Specjaliści z firmy Systematic są zdania, że do przejęcia kontroli już doszło. 

"Jest różnica między krokiem od prowadzenia sabotażu i faktycznego bycia w stanie prowadzić sabotaż ... zdolny do przestawienia przełącznika na generowanie energii" - mówi Eric Chien, analityk ds. Bezpieczeństwa firmy Symantec. "Teraz mówimy o dowodach technicznych, jakie mogą mieć miejsce w Stanach Zjednoczonych i nic nie stoi na przeszkodzie, poza motywacją (...)."
Dotychczas cyberataki na sieć elektroniczną miały miejsce na terenie Ukrainy w 2015 i 2016 roku. 

Nagły brak dostępu do elektryczności jest bardzo niebezpieczny dla obywateli. W 2003 roku przerwy w zasilaniu miały miejsce w Nowym Jorku, w efekcie prawdopodobnie w jego wyniku zmarło 100 osób. 
Jeżeli grupa hakerów byłaby utożsamiana w jakikolwiek sposób z rządem ościennego kraju takie działania i ataki byłyby wypowiedzeniem wojny. Stąd jak podkreślają specjaliści podkreślają prawdopodobnie to jest powodem zaniechania prób ataków. 


źródło: wired.com



wtorek, 31 stycznia 2017

Cybernetyczna Zimna Wojna. Czyli jak Rosjanie rozgrywają wszystkich wokół.

W jaki sposób Rosja kontroluje rządy i prowadzi działania propagandowe? Kto padł ofiarą cyber wojny, która jak podkreślają eksperci jest kontynuacją Zimnej Wojny?


Jak podaje CNN, według amerykańskich agencji wywiadowczych, rosyjski rząd zaangażował się w kampanię mającą na celu osłabienie partii demokratycznej w USA. Dokument podaje, że rosyjscy hakerzy dokonywali przecieków ważnych informacji za pomocą fałszywych wiadomościami e-mail, które ułatwiały włamania i pobieranie danych z komputerów.

Rosja wielokrotnie dementowała zarzuty, które wcześniej były jedynie domysłem.



Eksperci zadają sobie pytanie, czy jesteśmy świadkami nowej Zimnej Wojny na poziomie cybernetycznym?


W przemyśle cyberbezpieczeństwa - w większości składającej się z hakerów i szpiegów - panowało powszechne przekonanie, że cyberwojna jest jak wojny fizyczna. Wojna nie jest już tylko zjawiskiem, w wyniku którego umierają cywile czy "coś wybucha". 

CNNMoney dokonało szczegółowej analizy oceny NATO w kwestii operacji hakerskich na przestrzeni ostatnich lat. Specjaliści są zgodni, że Zimna Wojna przeniosła się w Internet. Kwestią czasu jest jakie kraje po kolei będą do niej dołączać. 


"Ta wojna jest bardzo niepokojąca. Nie wolno jej w żadnym stopniu ignorować," mówi Laura Galante, dyrektor wywiadu na cyberbezpieczeństwa firmy FireEye. "Rosjanie udowodnili, że mogą swobodnie pokonać USA w tym polu".

Ben Nimmo, pracujący w Atlantic Council, śledził propagandę Rosji i potęgę rozpowszechnianych przez nich informacji, według niego są one nowym narzędziem w prowadzeniu działań wojennych. Stany Zjednoczone, nie były pierwszym krajem którym po cichu sterował Kreml.

Jak kształtowały się na przestrzeni lat wpływy rosyjskich hakerów? 


Estonia, 2007

Wczesnym przykładem jest Estonia, która graniczy z Rosją. Gdy jej proeuropejski rząd zdecydował się przenieść w 2007 roku kontrowersyjny pomnik upamiętniający II Wojnę Światowej radzieckiej walki nazistów, "rosyjska maszyna dezinformacja oszalała" powiedział Ben Nimmo. Rozpoczęły się protesty podżegane przez media rosyjskie. Padały oskarżenia o dewastację pomnika, który był składany z części jeszcze w 1947 roku. 
"To klasyczny przykład fałszowanie informacji" Nimmo powiedział. 

Podżeganie do protestów to jedno. Następnym krokiem był atak na systemy rządowe, banki media  zorganizowany przez hakerów.

Gruzja, 2008

Dwa tygodnie zanim rosyjskie czołgi znalazły się obok granicy z Gruzją, hakerzy zaczęli zakłócać gruzińskie strony rządowe. W dniu, w którym Rosjanie wkroczyli, na stronie StopGeorgia.ru pojawiła się lista z gruzińskimi stronami internetowymi i instrukcjami jak je atakować. Kolejne Cyberataki utrudniły komunikację między serwisami uniemożliwiając ich poprawne funkcjonowanie.

Ukraina, 2014

Gdy rozpoczęły się protesty na Ukrainie przeciwko pro rosyjskiemu rządowi, hakerzy z wykorzystaniem złośliwego oprogramowania rozpoczęli ataki na opozycję, uniemożliwiając im komunikację.

Pro-rosyjskie grupy hakerów CyberBerkut i CyberRiot Noworosja zaatakowały komputery urzędników państwowych doprowadzając do wycieków skradzionych maili. Tą samą taktykę według raportu zastosowali później wobec Amerykanów. 

Jak rosyjskie siły zbrojne zaatakowały Krym na Ukrainie , hakerzy zaatakowali serwery kluczowych rządów w Europie - jako rozgrywkę dla rosyjskiego rządu, aby zyskać na czasie. Oskarżenia są oparte na podstawie analiz NATO przez uczonego wojskowy James J. Wirtz.

Pro-rosyjscy hakerzy następnie zaatakowali w trakcie wyborów prezydenckich na Ukrainie w 2014. Doprowadzili do wyłączenia komputera śledzącego na bieżąco wyliczenia dotyczące rzeczywistej liczby oddanych głosów. Zaatakowali strony i serwer Centralnej Komisji Wyborczej, informując o wygranej w wyborach zupełnie innego kandydata. 

Nikolay Koval, były szef Response Team Computer Emergency Ukrainy informował, że nie należy lekceważyć potencjału hakerów zwłaszcza tych finansowanych przez rząd danego kraju.

Konflikt osiągnął niemalże punkt kulminacyjny w 2015 roku, kiedy rosyjscy hakerzy czasowo wyłączyli część sieci energetycznej na Ukrainie.

Technologia idzie do przodu.

Ekspert cyberbezpieczeństwa Jen Weedon udokumentował, że rząd rosyjski zbyt mocno naciska na hakerów zmuszając ich do pracy szybkiej przy zastosowaniu tych samych technik i narzędzi. W efekcie coraz trudniej zacierać hakerom ślady. 

Jeff Bardin, były oficer wywiadu sił powietrznych, który kształci specjalistów w cyberprzestrzeni powiedział "To jest Zimna Wojna w nowym cybernetycznym wydaniu.To szpiegostwo, sabotaż i kontrola. To wojna bitów i bajtów".


wtorek, 26 kwietnia 2016

Cyberbomby - Amerykanie przechodzą do kontrataku.

Bardzo dobrze prowadzona propaganda tzw. Państwa Islamskiego zmusiła Stany Zjednoczone do użycia po raz pierwszy cyberbomb. 

źródło: withouttorture.com
Wojna informacyjna trwa od dłuższego czasu. Zaskakującym jest jednak fakt ingerencji w walkę USA dopiero w tym momencie. Jedna z najpopularniejszych czasopism internetowych tych terrorystów jest dostępna w internecie niemalże w każdym języku.  Nie jest problemem również, w sposób bardzo szybki wyszukać informacje na temat zamiarów, planów kolejnych ataków. Oczywiście nikt nie podaje daty, ale miejsca największego zagrożenia są powszechnie znane. Filmiki z egzekucjami, które rozprzestrzeniają się w tempie ekspresowym w mediach społecznościowych nie zawsze możliwe są do usunięcia.

Robert O. Work wicesekretarz obrony Stanów Zjednoczonych potwierdził, że rozpoczęte zostały ataki w sieci na największe skupiska informacyjne ISIS, Przeprowadzane ataki, to nie tylko blokowanie adresów IP, włamywanie się na strony internetowe w celu całkowitego zablokowania propagowanych treści. USA poszło znacznie dalej, stara się blokować transakcję wypłacane bojownikom, tak aby ich finansowanie było jak najmniej możliwe. Są to rozwiązania całkowicie połowiczne, które w dłuższej perspektywie mogą minimalnie wpłynąć na działania tej jednostki terrorystycznej. 

U.S. Cyber Command ma za zadanie również likwidację i wprowadzanie całkowitej dezinformacji w sieci. Należy jednak pamiętać, że wiele transakcji jakie są przeprowadzane mogą swobodnie być nieksięgowane. Umożliwiają to kryptowaluty, których popularność stale rośnie, a których odbiorcy są niemożliwi w identyfikacji. 

czwartek, 25 lutego 2016

Jak działają i gdzie atakują najlepsi hakerzy świata.

W 2014 roku miał miejsce jak dotychczas największy atak hakerski. Ofiarą była wielka wytwórnia Sony Pictures. Media długi czas spekulowały na temat tego kto stoi za najlepiej zorganizowanym atakiem tej dekady. Obecnie całość przypisuje się jednej grupie hakerów.



Dwa lata temu Sony Pictures Entertainment padło ofiarą cyberterrorystów. Hakerzy pobrali z serwerów prywatną korespondencję e-mail jak również scenariusze filmowe, umowy, informację o nowych produkcjach itp. Oficjalnie za ataki FBI obwiniło Koreę Północną i grupę Guardians of Peace. 

Obecnie raport opublikowany i opisany przez Novetta, AlienVault i Kaspersky Lab opisuje, serię ataków jeszcze w 2009 roku łącząc je w jedną całość. Stąd też podejrzenie, że autorami nie mogła być grupa Guardians of Peace. Prawdopodobnie stali się oni kozłami ofiarnymi całego zajścia. Co więcej, praktycznie niemożliwym jest prześledzenie działań tej grupy hakerskiej. Jedyne co pozostawiają po sobie to niewielkie ślady w kodzie złośliwego oprogramowania wpuszczanego do systemu. Na tej podstawie Lazarus Group połączono z innymi cyberatakami. 

Jednocześnie najprawdopodobniej stoją oni za serią ataków na banki Południowej Korei i stacji telewizyjnych. Atak z 2015 roku doprowadził do dużej ilości utraty danych w tym kraju, jak również uniemożliwił dostęp w ogóle do internetu połowie obywateli. Złośliwe oprogramowanie używane jest przez grupę również do śledzenia i szpiegowania. Fakt, że oprogramowanie nie jest udostępniane innym hakerom, sugeruje że Lazarus Group działa w pojedynkę.



źródło: popularmechanics.com


wtorek, 15 grudnia 2015

Hackerzy tropili konta zwolenników ISIS. Dotarli do brytyjskiego rządu

Wysoka od dłuższego czasu aktywność sympatyków Daesh w internecie sprawiła, że hackerzy od dłuższego czasu poszukiwali sposobu na dotarcie do osób, które stały za wciąż pojawiającymi się kontami. Jedna z grup hackerów zajęła się śledzeniem kilku kont zwolenników Państwa Islamskiego, ku ich zdziwieniu ich adresy były powiązane z brytyjskim Department of Work and Pensions. 



Jak informuje dziennik Daily Mirror za odkryciem stała grupa funkcjonująca pod nazwą VandaSec, która pokazała pracownikom gazety dowody w postaci adresów IP osób logujących się na wskazane konta. Numery te początkowo wskazywały na Arabię Saudyjską, jednak po odpowiednim filtrowaniu okazało się, że należały do instytucji rządowych. Pierwszą z możliwych teorii wyjaśniających to odkrycie było przypuszczenie, że w DWP pracuje jakiś sympatyk ISIS, bądź też zostały one utworzone celowo aby posłużyć jako pułapka dla osób chcących dołączyć do szeregów organizacji. 

Sprawa skomplikowała się jednak w momencie kiedy Mirror Online wychwycił kilka transakcji przeprowadzonych między Wielką Brytanią a Arabią Saudyjską, z których to wynikało, że strona rządowa sprzedała dwóm saudyjskim firmom komplet adresów IP, które następnie wykorzystano do propagandy Państwa Islamskiego. Biuro premiera przyznało się do tego, że na początku roku sprzedało komplet numerów IP Saudi Telecom i Mobile Telecommunications Company. Sprzedaż miała na celu pozbycie się nadmiaru numerów w bazie DWP, jednak jak przyznano nie mają oni wpływu na to jak i kto je później będzie wykorzystywał, powiązanie numerów IP z brytyjskim rządem spowodowane jest z faktem, że sprzedaż miała miejsce względnie niedawno i nie wszystkie rejestry są już zaktualizowane. 

Media społecznościowe, takie jak Twitter, Facebook czy Instagram służą jako główne narzędzie promowania idei i działań Państwa Islamskiego, pomimo kolejnych prób blokowania kont i numerów IP wciąż powstają nowe konta.

sobota, 12 grudnia 2015

Jak w Azji Centralnej działa cyberpolicja? Przykłady z Iranu i Kazachstanu

Problemy z cyberbezpieczeństwem jeszcze kilka lat temu miały charakter zupełnie niszowy i pojawiały się jedynie w artykułach pasjonatów, dziś kwestie te są podnoszone przez wielu analityków a kolejne państwa dostrzegają rolę internetu we współczesnych stosunkach politycznych. Przyjrzyjmy się dzisiaj dwóm pomysłom z krajów znacznie rzadziej omawianych, tzn. Kazachstanie i Iranie. 

fot. creative commons

Oba państwa trudno zaliczyć do demokratycznych i cieszących się szeroko pojętą wolnością słowa. Sam Iran pozostaje też w dość napiętych stosunkach wobec innych państw regionu i pozostaje obiektem ataków szpiegowskich i cybernetycznych, władze Kazachstanu cieszą się teoretycznie znacznie bardziej stabilną pozycją, to nie przeszkadza im jednak spróbować zupełnie innego niż znane dotychczas pomysłów na kontrolowanie poczynań obywateli w sieci. 

Jak podaje portal cyberwarzone.com w okresie krótszym niż miesiąc władze Kazachstanu wprowadzą prawo, na mocy którego każdy użytkownik internetu zobowiązany będzie do instalacji tzw. oprogramowania 'backdoor', które umożliwi pozwoli w każdym momencie przeprowadzać przez rząd inwigilacji komputerów obywateli i znajdujących się na ich dyskach maili, plików i zdjęć. Takiego rozwiązania do tej pory nie było, jeśli pojawiały się pomysły podobne do szpiegowania przez NSA obywateli USA to sprawa kończyła się skandalem, szczególnie, że inwigilacja miała charakter niejawny. Władze Kazachstanu nie mają podobnego problemu, będą to robić zupełnie oficjalnie. 

Z kolei w Iranie działająca od pewnego czasu cyberpolicja poinformowała na specjalnie w tym celu zorganizowanej konferencji prasowej, że do tej pory aresztowała już ponad 28 tysięcy osób i zamknęła blisko 47 tysięcy stron. Wśród zatrzymanych byli zwolennicy Państwa Islamskiego prowadzący przychylne ISIS witryny, dane użytkowników korzystających i rozpowszechniających te informacje, którzy nie byli obywatelami Iranu zostały również przekazane Interpolowi. Tylko w ostatnich 6 latach Iran był celem 69 719 cyberataków z czego tylko w pierwszych 8 miesiącach bieżącego roku doszło do 1000 ataków na strony rządowe, większość z nich miało pochodzić z Izraela, USA i Arabii Saudyjskiej. Irańska Cyberpolicja (FATA) powstała w styczniu 2011 roku. 



czwartek, 12 listopada 2015

Czy Estonia stanie się pierwszy e-społeczeństwem?

Mały postkomunistyczny kraj położony nad Bałtykiem ma ambicje stać się liderem elektronicznego społeczeństwa. Z powodzeniem tworzone przez Estonię rozwiązania mają wkrótce zastosować u siebie Finowie i Japończycy, czy nie jest to jednak krok całkowicie bezpieczny? 


Pod hasłem e-Estonia Estończycy postanowili stać się liderem w budowie elektronicznego społeczeństwa. Już teraz w Estonii nie ma potrzeby korzystać z prawa jazdy czy dowodu osobistego, wszystkie bowiem informacje zawarte są w centralnych rejestrach, które sprawiają, że wystarczy zeskanować numer rejestracyjny pojazdu by wiedzieć kto go prowadzi i czy ma ważne ubezpieczenie. Na tym nie koniec, Estończycy dumni są z tego, że mogą za pomocą dowodu osobistego załatwić praktycznie każdą sprawę urzędową online, wybrać receptę bez zbędnej papierologii a nawet głosować za pośrednictwem sieci. 

Niezwykłym wręcz sukcesem okazał się projekt elektronicznego obywatelstwa, który umożliwia każdemu, nie tylko Estończykom, skorzystać z ich cyfrowej infrastruktury i tym samym poznać jaki potencjał niosą ich rozwiązania. Do tej pory funkcje elektronicznego państwa były testowane na liczącej 1,3 miliona mieszkańców Estonii, jednak dopiero próby ich wprowadzenia w 100 milionowej Japonii pokażą czy e-społeczeństwo jest w ogóle możliwe.  

Obok tego pojawiają się jednak istotne pytania - czy ogromny zakres informacji o obywatelach jaki posiada estoński rząd nie obróci się kiedyś przeciwko nim samym? Co jeśli do ich baz danych włamią się np. Rosjanie i przejmą kontrolę nad estońskim państwem, co wtedy?



czwartek, 8 października 2015

Czy Wasze dane są na pewno bezpieczne? W USA rządowi "skradziono" 5,6 miliona odcisków palców

Poważny atak na bazę danych amerykańskiego rządu może mieć poważne konsekwencje dla bezpieczeństwa milionów obywateli, ale też władz i pracowników służb wywiadowczych. 




W czerwcu 2015 roku do federalnej bazy danych Stanów Zjednoczonych doszło do włamania. Hackerom udało się przejąć kontrolę nad ponad 21 milionami indywidualnych dokumentów, w których w sumie znajdowało się 5,6 miliona odcisków palców. Dane znajdowały się w US Office of Personnel Management (OPM) - biuro to zawiera dokumenty bezpieczeństwa wszystkich amerykańskich agencji federalnych, dzięki włamaniu hackerzy uzyskali dostęp do danych milionów obywateli a także pracowników wywiadu. 

Początkowo informowano o milionie skradzionych odcisków palców, ostatnio jednak Biały Dom poinformował, że w rzeczywistości hackerzy mogli przejąć ich ponad 5,6 miliona. OPM co prawda pociesza, że osoby, które weszły w posiadanie odcisków niewiele mogą z nimi zrobić, gdyż "obecnie ograniczone" są możliwości ich zastosowania, jednakże dodano, że jeśli technologia ulegnie dalszemu rozwojowi to szkodliwość będzie znacznie poważniejsza. 

Kradzież może mieć poważne konsekwencje dla bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych, służby obawiają się bowiem, że jeśli odciski palców zostaną odsprzedane obcemu wywiadowi, wówczas każdy pracownik amerykańskich służb będzie zagrożony ujawnieniem, ale także istnieje ryzyko kradzieży tożsamości. 

Póki co nie podano informacji na temat schwytania złodziei, biorąc pod uwagę powagę sytuacji o ich złapaniu poinformowano by media ogłaszając wszędzie wokół zwycięstwo. Nawet jednak wówczas nikt nie ma pewności, że hackerzy nie zdążyli sporządzić kopii przejętej bazy danych a także czy nie sprzedali ich osobom trzecim. Odcisków palców zaś, w przeciwieństwie do haseł w tej chwili nie można ot tak sobie zmienić.



czwartek, 30 lipca 2015

Biały Dom odpowiedział na petycję dot. ułaskawienia Edwarda Snowdena. Zajęło im to 2 lata

Ponad 2 lata internauci musieli czekać na odpowiedź ze strony Białego Domu na petycję w sprawie ułaskawienia Edwarda Snowdena.


Edward Snowden fot. Wikipedia

W ramach promowania nowych technologii a także poprawienia komunikacji z obywatelami administra cja Baracka Obamy jesienią 2011 roku uruchomiła serwis "We the People" w ramach którego obywatele mogą składać swoje petycje z prośbą aby Biały Dom zajął stanowisko we wskazanych przez nich sprawach. Warunkiem jest aby dana petycja w ciągu 30 dni zebrała co najmniej 100 tysięcy podpisów złożonych online. Do tej pory udało się to kilkunastu wnioskom dotyczących takich tematów jak choćby uznanie Bractwa Muzułmańskiego czy Westboro Babtist Church za organizacje promujące nienawiść (w przypadku kontrowersyjnego kościoła) lub terroryzm (w przypadku bractwa). Szczególnie głośna była historia petycji zobowiązującej administrację Obamy do rozpoczęcia budowy Gwiazdy Śmierci przez rokiem 2016. Na każdą z tych petycji Biały Dom zobowiązany był udzielić odpowiedzi i odpowiednio się do niej ustosunkować. W większości przypadków odpowiedzi były jednak wymijające lub negatywne.

Podobnie skończyła się sprawa petycji o wszystko mówiącym tytule "Pardon Edward Snowden", czyli "Ułaskawić Edwarda Snowdena", która zebrała łącznie ponad 167 tysięcy podpisów. Pomimo deklaracji zajęcia się tematem petycja pozostawała bez odpowiedzi przez ponad 2 lata. W momencie kiedy wszyscy już stracili nadzieję, że Biały Dom w jakikolwiek sposób ustosunkuje się do tej petycji, nagle ukazała się odpowiedź.

Administracja Obamy pisze w niej, że ujawnienie przez Snowdena zastrzeżonych informacji było działaniem naruszającym bezpieczeństwo Stanów Zjednoczonych a także, jeśli Snowden faktycznie chciał się sprzeciwić działaniom rządu, powinien on działać bardziej na zasadzie obywatelskiego nieposłuszeństwa a nie przekazać tajne dokumenty mediom a następnie uciec z kraju chowając się pod protekcją autorytarnych reżimów.

Biały Dom podsumował sprawę w ten sposób, że jeśli obywatele USA chcą by Edward Snowden miał szansę na uniewinnienie to najpierw powinien wrócić do Stanów Zjednoczonych i stanąć przed sądem.

środa, 22 lipca 2015

Open source intelligence, czyli jak obywatelscy dziennikarze zlokalizowali rosyjskich trolli

O rosyjskich zespołach zajmujących się prowadzeniem kampanii w sieci wszelkiej maści serwisy piszą już od dłuższego czasu. Mają być oni zlokalizowani gdzieś w okolicach Sankt Petersburga i stamtąd zarządzać kampaniami informacyjnymi i dezinformacyjnymi w sieci.

13 lipca na portalu Global Voices ukazał się artykuł dziennikarza obywatelskiego Lawrence'a Alexandra, w którym opisuje on ścieżkę tropienia rosyjskich stron internetowych. Wszystko zaczęło się od strony вштабе.рф, która jest dużą galerią memów, zdjęć i grafik (wszystkie oparte na licencji umożliwiającej darmową dystrybucję) , w których często atakowano Zachód,obecne ukraińskie władze oraz w dobrym świetle przedstawiały prezydenta Władymira Putina. Alexander zauważył, że strona posiada w swoim kodzie źródłowym unikalny kod, który przyznawany jest przez popularną usługę Google Analytics.

Okazało się, że ten sam kod śledzenia zamieszczony jest także na stronie whoswho.com.ua , witrynie stworzonej w celu ujawniania tożsamości osób aktywnie uczestniczących w życiu politycznym Ukrainy, ale też często zawierającą kompromitujące fakty na temat tych osób. Kolejna z nich Zanogo.com po raz kolejny zawierała bazę antyzachodnich zdjęć i memów , podczas gdy na yapatriot.ru próbowano zdyskredytować rosyjską opozycję. Ponadto w taki sam system śledzenia wyposażono również witrynę syriainform.com, która przedstawiała antyamerykańską wizję konfliktu w Syrii. Drążąc temat głębiej Alexander dotarł do kolejnych kodów śledzenia i dalszych grup prorosyjskich witryn często atakujących Zachód i Ukrainę, promujących natomiast osobę Władymira Putina i jego sojuszników.

W końcu dziennikarzowi udało się wyśledzić także konto w domenie gmail.com, do którego podpięte były wspomniane kody śledzenia. Wszystkie on należały do Nikity Podgórnego, który wydaje się być powiązany personalnie z Agencją Badań Internetowych. Jak twierdzi dziennikarz w momencie pisania tego artykułu kody wciąż pozostawały niezmienione i każdy może je sprawdzić.

piątek, 17 lipca 2015

6 podstawowych zasad zabezpieczenia twojego konta na Facebooku

Facebook stanowi obecnie jedno z miejsc, w których jak nigdzie indziej przez lata zdążyły się zgromadzić gigabajty informacji na temat użytkowników, ich stylu życia, zainteresowań, kręgów znajomych. Wszystko to jest cenną zdobyczą dla hackerów. Jak się przed nimi bronić?



Zasada 1: Zostań na Facebooku

Każda domena, którą linkuje znajomy na swojej osi czasu a nie znajduje się w domenie Facebook.com, może stanowić zagrożenie. Dokładnie sprawdzaj adres linkowanej strony, staraj się unikać spontanicznego klikania we wszystko co cię zainteresuje.

Zasada 2: Nie instaluj żadnych aplikacji ani wtyczek do przeglądarki, które łączą się z twoim kontem Facebooka. 
 
Wszelkiej maści przestępcy i hakerzy doszli już do etapu kiedy budują i promują w różnych serwisach aplikacje, które pozwalają integrować się z Facebookiem. Pozwolą one poznać dane jakich użytkownik używa do logowania się a następnie pozyskać niezbędne informacje.

Zobacz także listę 43 typów fałszywych aplikacji, których celem jest odwrócenie uwagi użytkownika.

Zasada 3: Nikomu, ale to nikomu nie podawaj swojego hasła.

Im więcej osób zna twoje hasło tym gorzej, nawet jeśli im ufasz, bądź świadom, że osoba to może zwyczajnie zapomnieć o pewnych zasadach bezpieczeństwa i nawet twoja ostrożność zda się tutaj na niewiele.

Zasada 4: Długie hasła

O tym wiedzą wszyscy, wciąż jednak tylko ułamek wszystkich ludzi pamięta o tej zasadzie i tworzy długie, skomplikowane hasła.

Zasada 5: Uważaj na maile od Facebooka.

Jeśli kiedykolwiek otrzymasz maila od Facebooka, w którym proszą cię o uzupełnienie jakichkolwiek danych - upewnij się, że masz się połączyć z portalem a nie jakąś podszywającą się pod niego stroną. Pamiętaj, Facebook nigdy nie będzie cię prosił o podanie określonych danych przez telefon czy maila.

Zasada 6: Nie bierz udziału w ankietach

Lubisz testy osobowościowe? A czy wiesz, że sprytny psycholog może odpowiednimi pytaniami pozyskać bardzo dużo wiedzy na twój temat? A czy równocześnie dana ankieta nie prosi cię o dostęp do określonych danych? To wszystko sprytna metoda aby potem móc wykorzystać twój profil osobowy.

Wszystkie te zasady to jedynie owoc doświadczenia wielu użytkowników i specjalistów od zabezpieczeń, z pewnością może ich być więcej, nie wykluczone też, że istnieją już teraz inne metody, o których tutaj nie wspomniałem. Tak czy inaczej, bądźmy ostrożni.



źródło: cyberwarzone.com

piątek, 26 czerwca 2015

Wielki Brat Google: Bloger ujawnia szokujące informacje!

Jak ujawnia bloger znajdująca się w przeglądarce Chromium wtyczka pobiera zapis audio rozmów prowadzonych za jej pośrednictwem a następnie wysyła je na serwery koncernu.

 
 
Sprawa okazała się na tyle głośna, że Google szybko wycofało ten komponent tłumaczono się także tym, że jego aktywacja nie była domyślna i była jedynie opcją. Rzecznik prasowy Google oświadczył natomiast, że funkcja ta miała charakter opcjonalny i w rzeczywistości niewielu użytkowników z niej korzystało, kilka dni później internetowy gigant zmienił oświadczenie i poinformował, że komponent zostanie usunięty, tłumacząc, że nie jest ona produktem open source, nie powinna zatem być zintegrowana z open source'ową przeglądarką.

Chromium to opierająca się na rozwiązaniach Google Chrome przeglądarka korzystająca z otwartego kodu źródłowego, przez wielu użytkowników Linuxa używana jest jako jej główny odpowiednik. 

Kulisy sprawy są jednak nieco bardziej złożone. Za pomocą tej wtyczki każdy użytkownik z uruchomioną przeglądarką Chromium mógł być bezwiednie podsłuchiwany lub podglądany. Jeden z blogerów zwrócił uwagę na to, że podczas pracy kątem oka dostrzegł, że co jakiś czas zapala się lampka ledowa, która informuje, że kamera jest włączona. Na początku nie był pewien czy mu się to zdaje czy nie, w końcu jednak zauważył, że to ma faktycznie miejsce. Wówczas też sprawdził procesy w swoim systemie i jedyną aplikacją jaka mogła to robić była przeglądarka Chromium. W przypadku ewentualnych podsłuchów sprawa była o tyle niebezpieczna, że teoretycznie aplikacja była w stanie uruchomić mikrofon w dowolnym momencie i nagrać rozmowy użytkowników kiedy ci byli tego zupełnie nieświadomi. 
 
W kontekście całej afery pojawia się jedno istotne pytanie - jeśli Google był w stanie ukryć podobną wtyczkę w open source'owej przeglądarce to czy nie ma jej również w jej firmowanym własnym logo odpowiedniku, czyli Chrome? 
 



wtorek, 23 czerwca 2015

Iran będzie mieć atom. Jakim cudem?

Jeszcze kilka lat temu irański program atomowy mógł doprowadzić do nowej wojny, dziś USA nagle zmieniły front i zgodziły się na to aby Teheran kontynuował budowę atomowej infrastruktury. 

Ministrowie podczas rozmów na temat irańskiego programu atomowego 2 kwietnia 2015


Genewskie negocjacje między Iranem a kilka innymi państwami trwały od ponad 2 lat. W wyniku rozmów ustalono, że Teheran zaakceptuje pewne ograniczenia dotyczącego tamtejszego programu atomowego a także zgodzi się na częste wizyty obserwatorów międzynarodowych. Restrykcje mają obwiązywać co najmniej 10 lat, ale irańskie władze już teraz mogą mówić o wielkim sukcesie. Po wielu latach zażartego sporu, który w pewnym momencie doprowadził do sytuacji, gdy świat stał na krawędzi kolejnego konfliktu zbrojnego, teraz obu stronom udało się dojść do porozumienia... z korzyścią dla Iranu.

Nie wszystkim taka zmiana polityki USA odpowiada. Szczególnie agresywnie reaguje Izrael, którego premier zaledwie rok temu nazwał porozumienie z Iranem "historycznym błędem", który doprowadzi do tego, że "najniebezpieczniejszy reżim na świecie" wejdzie w posiadanie "najniebezpieczniejszej broni na świecie".

Pomimo decyzji społeczności międzynarodowej Izrael nie pogodził się ze zmianą dotychczasowego porządku rzeczy. Według relacji Kaspersky Lab na komputerach w trzech luksusowych europejskich hotelach, w których trwały negocjacje z Iranem znaleziono wirusy komputerowe. Władze Izraela zaprzeczyły jakoby wirus pochodził od nich, jednak specjaliści z Kaspersky Labs zwracają uwagę na jego podobieństwo do wirusa Stuxnet, który w 2010 sabotował irański program atomowy. Dlaczego akurat z setek hoteli służby wybrały akurat te trzy? Okazuje się, że łączy ich jedna rzecz - we wszystkich prowadzono "tajne" negocjacje pomiędzy Iranem a grupą 5+1 (5 stałych członków rady bezpieczeństwa ONZ + Niemiec).

Co stoi za tą nagłą zmianą podejścia USA? W tle jak zwykle w takim przypadku stoi geopolityka. Iran jest bowiem państwem niezwykle ważnym dla utrzymania stabilnej sytuacji w regionie, z jednej strony bowiem powstrzymuje operacje prowadzone przez Państwo Islamskie (ISIS) z drugiej zaś może stanowić przeciwwagę dla rosnącej w siłę Turcji. Ponadto z punktu widzenia amerykańskich interesów niezwykle grożnym staje się budowany przez Chiny nowy Jedwabny Szlak, którego trasa będzie najprawdopodobniej przebiegać przez terytorium Iranu. Zbliżenie Teheranu z Pekinem jest więc szczególnie niebezpieczne dla elit Waszyngtonu, postanowiły więc iść na kompromis, nawet kosztem swojego ważnego sojusznika jakim jest Izrael.

środa, 13 maja 2015

Rosja i Chiny podpisują umowę o cyberbezpieczeństwie

Stosunki między Rosją a Zachodem dawno już nie były tak złe, korzystają więc na tym Chińczycy, którzy przy okazji wizyty z okazji Dnia Zwycięstwa podpisali w Moskwie aż 32 dwustronne porozumienia. Wśród nich znalazło się także to dotyczące cyberbezpieczeństwa. 

Xi Jinping


Chiński przywódca Xi Jinping podczas moskiewskich obchodów zasiadał tuż obok Władymira Putina, co miało tylko podkreślic wzajemną przyjaźń i bliską współpracę obu państw. Zawarcie przez nich porozumienia w sprawach bezpieczeństwa informacyjnego jest równie symboliczne - może bowiem stanowić próbę zmienienia układu sił także w cyberprzestrzeni.

Rosja i Chiny zgodziły się nie tylko aby wzajemnie się nie atakować, ale też zadeklarowały wymianę informacji między poszczególnymi agencjami a nawet dzielić się technologią, która zapewni bezpieczeństwo informacji.

Zapowiedziano także wymianę informacji na temat wrogich technologii, która może "destabilizować wewnętrzną atmosferę polityczną i społeczno-ekonomiczną" a także "zakłócać porządek publiczny" i "wkraczać w wewnętrzne stosunki państwowe".

Również w tym tygodniu Chiny podjęły kroki w celu zapewnienia sobie "suwerreności w cyberprzestrzenii". Wśród planowanych działań ma być między innymi zmiana prawa międzynarodowego, które skuteczniej będzie ścigać ataki na sieci czy kradzieże dokonane za pośrednictwem internetu.


piątek, 24 kwietnia 2015

Cyberoddziały - Pentagon rekrutuje żołnierzy do walki z zagrożeniami w sieci

 Wraz z rosnącym zagrożeniami płynącymi z sieci Pentagon zdecydował się podjąć środki zaradcze i drastycznie zwiększa wielkość jednostek odpowiedzialny za cyberbezpieczeństwo. 



Do sił wspierających działania "cyberwojsk" włączonych zostanie w sumie około 2 tysiące żołnierzy rezerwy i Gwardii Narodowej, z kolei szkoleniem nowych sił zajmie się departament obrony. Ponadto wojsko przejmie w największym możliwym stopniu know-how posiadane przez firmy działające w sektorze prywatnym i ich doświadczenia w kwestii zabezpieczeń, prowadzone są także rozmowy mające na celu rekrutację osób przejawiających szczególnie dużą wiedzę w tym obszarze.

Jak podaje Eric Rosenbach, główny doradca w kwestiach cyberbezpieczeństwa, ponad 100 obcych agencji wywiadu regularnie próbuje włamać się do amerykańskich systemów, przyznaje też, że "niektóre próby - zarówno ze strony podmiotów państwowych jak i niepaństwowych zakończyły się sukcesem".

Obrona ma skupić się przede wszystkim na kluczowych sektorach, takich jak energetyka i telekomunikacja.
 
 

- See more at: http://pomocnicy.blogspot.com/2013/04/jak-dodac-informacje-o-ciasteczkach-do.html#sthash.uAMCuvtT.dpuf