Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rewolucje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rewolucje. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 24 stycznia 2019

Wenezuela na krawędzi wojny, kto popiera kogo?

W Wenezueli Juan Guaido ogłosił się nowym prezydentem kwestionując tym samym legalność rządów Nicolasa Maduro. To zaostrza sytuację w kraju i może ostatecznie prowadzić do otwartego konfliktu zbrojnego. 

fot. Wikipedia


W pogrążonej w kryzysie humanitarnym Wenezueli od miesięcy trwają protesty, walki z policją i wojskiem. Rządzony przez Nicolasa Maduro kraj od lat zmaga się z problemami gospodarczymi a setki tysięcy obywateli wyemigrowało do sąsiednich krajów. W Caracas i innych dużych miastach panuje głód. Napięcie trwało od dłuższego czasu aż do tego tygodnia, gdy nagle 36-letni przewodniczący zgromadzenia narodowego Wenezueli, Juan Guaido ogłosił się tymczasowym prezydentem republiki. Jego decyzję szybko uznały rządy m.in. USA, Brazylii, Argentyny, Kolumbii i Kanady. W bardzo krótkim czasie po raz kolejny świat podzielił się według nowego kryterium: kto stoi za Guiado a kto za Maduro - jego z kolei poparły m.in. Rosja, Meksyk, Turcja, RPA, Iran. 

Wydaje się, że mamy w Wenezueli do raczkującego zamachu stanu, szczególnie, że obaj prezydenci deklarują, że nie ustąpią a ich władza jest legalna. Finalnie więc o wszystkim mogą zadecydować starcia na ulicach Caracas oraz... interwencja z zewnątrz. Nie jest zapewne przypadkiem, że do tak zdecydowanego wystąpienia lidera opozycji doszło wkrótce po tym jak w Brazylii doszło do zmiany władzy na bardziej sprzyjającą USA i przeciwną aktualnym porządkom w Wenezueli. Być może więc czekają nas wkrótce nie tylko informacje o zamieszkach, ale wręcz zbrojna interwencja zza granicy a przy zdecydowanym oporze czawistów, nawet wojna domowa, której wynik nigdy nie jest pewny. 







środa, 15 kwietnia 2015

Rewolucje social media, czyli co wg Juliana Assange'a łączy Google z Departamentem Stanu?

Twórca Wikileaks Julian Assange w swojej najnowszej książce „When Google Met Wikileas” opisuje relacje łączące internetowego giganta z prominentnymi politykami USA, w tym z Hilary Clinton i Departamentem Stanu.

Eric Schmidt i Hilary Clinton podczas konferencji "Big Ideas for a New America"

Julian Assange nie pozwolił o sobie zapomnieć, w swojej najnowszej książce odsłania on kulisy relacji jakie łączą największych internetowych gigantów z amerykańską polityką zagraniczną. Jak pokazuje Assange, tych powiązań jest w
Szczegónie interesująca jest dla Assange'a osoba Erica Schmidta, który po objęciu w 2001 roku funkcji prezesa Google „zbudował z firmy imperium”. Schmidt regularnie bywa w Białym Domu, od cztereach lat z rzędu uczestniczy w spotkaniach grupy Bilderberg, nie opuszcza też szczytów ekonomicznych w Davos. Zdaniem Assange'a szef Google "wierzy w cywilizującą moc oświeconych, międzynarodowych korporacji, widzi tą misję w ciągłym kształtowaniu świata na modłę życzliwej potęgi światowej".

Już na początku ubiegłej dekady Google regularnie otrzymywało od NSA środki pieniężne za udostępnianie technologii pozwalającej sprawniej indeksować gromadzone przez agencję dane, kilka lat później wspólnie z amerykańskim wywiadem zaczęła korzystać z satelity szpiegowskiego GeoEye-1.

Powiązań jest więcej – przykładowo Jared Cohen, szef Google Ideas pracował wczesniej dla Departamentu Stanu, doradzał administracji zarówno za rzadów Republikanów jak i Demokratów, był pośrednikiem między Doliną Krzemową a Waszyngtonem, a także eksperten od nowych technologii. O specyfice relacji Cohena z sektorem IT i rządem najlepiej świadczy anegdota, kiedy to w 2009 roku przełożył on spotkanie z prezesem Twittera Jackiem Dorseyem aby uczestniczyć w tym czasie z planowanym, ale ostatecznie odwołanym powstaniu przeciwko władzy ajatollahów w Iranie. Wkrótce po tym stanął on na czele głównego think tanku Google'a – Google Ideas i w tym samym roku wspólnie ze Schmidtem opublikował na łamach Foreign Affairs artykuł, w którym postulowali oni wykorzystanie potencjału Doliny Krzemowej i jej technologii w działaniach związanych z polityką zagraniczną USA.

Assange zwraca uwagę na fakt, że wkrótce po publikacji tego artykułu na Bliskim Wschodzie doszło do rewolucji, w których istotną rolę odegrały media społecznościowe, w tym Twitter, YouTube i Facebook.


Jesteście forpocztą rosnącego pokolenia obywatelskich aktywistów... a to czyniki was typem przywódców, których potrzebujemy

Te słowa Hilary Clinton najlepiej oddają nowe podejście do strategii zagranicznej Departamentu Stanu. Sukces wielu rewolucji w krajach arabskich sprawił, że zaczęto się jeszcze dokładniej przyglądać działalności organizacji pozarządowych zajmujących się walką o prawa człowieka na Bliskim Wschodzie i w Afryce. Dzięki portalowi Movements.org Jared Cohen miał do dyspozycji „niesamowitą sieć cyberaktywistów” - warto przy tym zwrócić uwagę na fakt, że strona finasowana jest między innymi przez Google, MSNBC czy Edelmana.

niedziela, 22 marca 2015

Rewolucje albo nowa wiosna ludów. Czy tym razem w Polsce?

Wielkie manifestacje, rewolucje, przewroty polityczne, co po nich zostało? Czy protesty, tysięcy albo nawet milionów ludzi, którym nie podobała się panująca władza faktycznie na tym skorzystały? A może jedynie czekała ich kolejna rządząca klika albo wręcz wojna domowa? Przypominam tekst sprzed wielu lat, napisany na samym początku, gdy blog ten dopiero ruszał i zachęcam do zastanowienia, czy wkróte ktoś nie zechce zorganizować w Polsce kolejnego "Majdanu".

Kiedy Napoleon sam nałożył sobie koronę cesarską na głowę, wszystko zapowiadało, że Rewolucja Francuska osiągnęła swoje apogeum, a zmiany jakie ona niesie nie napotkają na żaden opór. Tego z resztą można było się spodziewać, gdy przez kolejnych kilkanaście lat to właśnie Napoleon obalał i umieszczał na tronach kolejnych władców. Jednak już w 1815 roku przywrócono stary porządek, a zwycięskie mocarstwa stały na straży, aby nikt nie zachwiał delikatną równowagą na kontynencie europejskim. Oczywiście nie wszystkim się to podobało, ludzie którzy dążyli do jak największej władzy i panowania nie tylko w Europie, ale na całym świecie dążyli do tego by ustalony porządek podważyć.



czytaj dalej

środa, 24 września 2014

Wojny informacyjne: W razie wojny lub rebelii Rosja odetnie internet

Wybuch wojny lub niepokojów społecznych to niezwykle istotny dla wszelkiej propagandy moment - władze muszą wówczas przekonać opinię publiczną za granicą, że na ich terytorium sprawy mają się dobrze. Jak tego dokonać? Wystarczy odciąć obywatelom internet.

fot. http://shootingfromthelip.wordpress.com

Właśnie taką strategię zastosują najpewniej rosyjskie władze w sytuacji gdy napięta sytuacja w kraju wydostanie się spod kontroli i dojdzie do eskalacji przemocy. Nauczeni przykładami z Arabskiej Wiosny a ostatnio również w Ukrainy Rosjanie rozważają w tej chwili na poziomie komisji bezpieczeństwa scenariusz, w którym internet zostanie odcięty.

Pytanie jednak, kto odetnie kogo, gdyż w tej chwili duża ilość stron w Rosji umieszczonych jest na zagranicznych serwerach. Zdaniem ministra komunikacji, Mikołaja Nikoforowa "Rosja w ostatniem czasie stanęła w obliczu jednostronnych sankcji. W takich warunkach pracujemy nad scenariuszami, według których nasi partnerzy zdecydują się na odcięcie nas od internetu".

Prace komisji zakładają w takiej sytuacji przygotowanie scenariusza, w którym ustanowiona zostanie kontrola państwowa nad ruchem w internecie, analogiczna do tej jaka miała miejsce w 2011 roku w Egipcie kiedy to władze zablokowały dostęp przede wszystkim do serwisów społecznościowych z Twitterem i Facebookiem na czele.




piątek, 30 marca 2012

2012 - rok zamieszek?

Ze względu na to, że grupa Anonymous i jej sympatycy ostatnimi czasy publikują sporo materiałów wideo, nie było większego sensu zajmować się każdym z nich pojedynczo. Tym razem jednak zrobię wyjątek, gdyż jeden z ostatnio publikowanych filmów niesie ze sobą bardzo dużo interesujących informacji.

W trwającym ponad 16 minut materiale mamy do czynienia nie tylko z tak charakterystyczną dla Anonymous autopromocją okraszoną monumentalną muzyką nasuwającą skojarzenia z trailerami do filmów. Przede wszystkim między wierszami możemy poznać pewne podstawowe założenia ideowe tego "bezideowego" ruchu. Okazuje się bowiem, co zapewne dla wielu czytelników nie będzie zaskoczeniem, że tak ogromny ruch jakim są Anonimowi musi mieć jakiś, choćby najprostszy fundament spajający jej "członków" i sympatyków.

czwartek, 17 marca 2011

Niemiecka ścieżka

Zjednoczenie Niemiec i Włoch było jednym z głównych kroków na drodze do wybuchu planowanej przez Alberta Pike'a wojny światowej.

Utworzenie czerwonego caratu na Wschodzie Europy było ogromnym sukcesem wszystkich, którzy przez lata ciężko pracowali nad wywróceniem świata do góry nogami. Dzięki ZSRR iluminaci byli w stanie użyć potężnego narzędzia, które brutalnie mogło zmieniać losy świata. Jak pisałem już wcześniej, zanim się to stało, Albert Pike potrzebował wielkiej europejskiej wojny, zaś by tą wojnę wywołać potrzebne było państwo, które zainicjuje konflikt na szeroką skalę. Idealnym do tego celu krajem były Prusy, ambitne i przepełnione militarystycznymi tradycjami. 

Jednym ze środków była wspomniana już wcześniej Wiosna Ludów, która miała obalić wiedeński porządek. Te masowe rewolucje udały się jednak połowicznie, miedzy innymi z powodu króla pruskiego, który odmówił nadawanej mu przez Niemiecki Parlament korony cesarskiej. Zawiedzeni niepowodzeniem swojego planu iluminaci zainwestowali w młodego pełnego ambicji człowieka, który dzięki swej inteligencji i zdolnościom bardzo szybko piął się po szczeblach kariery nie tylko tej jawnej, ale i tej ukrytej struktury. To właśnie Otto von Bismarck, jeden z najbardziej wpływowych masonów 33. stopnia wtajemniczenia był twórcą nowoczesnego państwa militarnego. Prusy dzięki mobilizacji wszystkich obywateli zyskali ogromne możliwości bojowe, zaś pruskie szkoły miały przede wszystkim ujednolicać i na nowo tworzyć naród niemiecki. Każdy polski czytelnik pamięta jeszcze ze szkoły historię protestów w szkole we Wrześni, kiedy to uczniowie podnieśli protest przeciwko ekspansji języka niemieckiego w szkołach.

W tym samym czasie, na południe od jednoczonych przez Prusy Niemiec tworzyło się kolejne, nowoczesne państwo narodowe – Włochy. Marginalizowano wpływy papiestwa w Italii, sam papież był bliski uwięzieniu, wszystko zaś wspierane i organizowane było przez działaczy lóż masońskich, Mazziniego, Garibaldiego czy Cavoura.

Praca wykonana przez kilkadziesiąt lat powoli przynosiła owoce. Europa była wówczas prawdziwym centrum dla całego świata, cokolwiek działo się na jej terenie miało swoje konsekwencje gdzie indziej. Jednak stosunki na kontynencie uległy znacznemu pogorszeniu. Bardzo trafnie obrazuje to karykatura przedstawiająca Europę w przededniu I Wojny Światowej: 

źródło: drawn.ca 

Widzimy na niej poszczególne państwa tylko czekające na dogodny moment by skoczyć sobie do gardeł, widać wyraźnie, że okres stabilizacji i pokoju Europa ma już za sobą. W jej efekcie wybuchła najpierw I Wojna Światowa, później urażone ambicje Niemiec zaowocowały powstaniem demonicznej III Rzeszy, której władcy są autorami tragicznych zbrodni, ale również tajemnic, których po dziś dzień nie odkryto. 

Cel był jeden - zbudowanie w Europie potężnego porozumienia. Jest to konsekwencja tworzenia od setek lat koncepcji zastąpienia wartości chrześcijańskich i wiary w Boga nową doktryną. Wykorzystywano planowane wcześniej wojny, a dziś rozpoczęto wymuszanie wpływów na przykład strategią uzależniania krajów od dostaw energii.


niedziela, 27 lutego 2011

Po nitce do kłębka

Pisałem o interesach finansowych determinujących rewolucje i wojny. Od czasu, od kiedy ludzie zaczęli robić interesy, wielu z nich stwarzało sytuacje, które mówiąc współczesnym językiem, nakręcały koniunkturę. Oczywiście zdarzały się również takie wypadki, które bez „ludzkiej pomocy” wpływały na relacje biznesowe. Katastrofy, odkrycia geograficzne, wielkie epidemie, ale i również zaskakujące, jeżeli można je tak ocenić, nieprzewidywane wydarzenia. Przywołam jedno z uwagi na jego obecną nadzwyczajną aktualność. 

Otóż, jak doszukamy się w serwisach informacyjnych, w lipcu 2008 r. w jednym z hoteli w Genewie, do apartamentu, w którym przebywali syn libijskiego dyktatora Hannibal Kaddafi i jego żona, wdarł się oddział szwajcarskich antyterrorystów. Zawiadomili ich pracownicy hotelu, których przeraziły dobiegające z hotelowych pokoi dramatyczne wrzaski. Okazało się, że to państwo Kaddafi niemiłosiernie okładali swoją służbę. Pani Kaddafi tak biła służącą żelazkiem, że to zupełnie się rozpadło. Służby porządkowe na widok zakrwawionych ludzi rzucili młodego Kaddafiego na ziemię i zakuli w kajdanki. Jego osobistą ochronę również. Libijczyków przewieziono do aresztu, gdzie usłyszeli zarzuty pobicia i stosowania gróźb karalnych. Dwa dni później, po ostrych protestach dyplomatów, Kaddafiego wypuszczono z aresztu za kaucją 130 tys. euro. Ot takie sobie, pozornie niezbyt nadzwyczajne wydarzenie. A jednak… skutki okazały się znaczące. Ojciec młodego - Muammar zareagował bardzo szybko i zdecydowanie. Najpierw wstrzymał Szwajcarom dostawy ropy, a następnie zakazał ich samolotom lądować na libijskich lotniskach, a statkom wpływać do libijskich portów. Zamknięto libijską ambasadę w Szwajcarii. Dyplomaci Kaddafiego złożyli wniosek w ONZ o likwidację Szwajcarii i podzielenie jej terytorium między Niemcy, Włochy i Francję. Libia wycofała też ze szwajcarskich banków miliony dolarów i wygnała z kraju szwajcarskie firmy.

Brzmi jak historia z amerykańskiego komiksu. Ile stracili dotknięci sankcjami, do dzisiaj nie oszacowano. Warto wspomnieć, że Libijskie rezerwy ropy naftowej szacowane są na obecnie na 42 mld baryłek, co plasuje je aż na trzeciej pozycji pod względem wielkości w Afryce. Przemysł naftowy (eksport ropy i gazu) dostarcza 75 proc. PKB i 95 proc. dochodów z eksportu i ma jedynie 3-proc. udział w rynku pracy, gdzie bezrobocie sięga 32 proc. Jeszcze nie dawno Libia zamierzała nadal rozwijać tę branżę, planując zwiększyć wydobycie ropy do 3 mln baryłek dziennie w 2015 roku. Swoją drogą jaki wpływ miały owe plany na interesy innych eksporterów, możemy się jedynie domyślać. Podobnie jak ich entuzjazmu po ich ogłoszeniu. W czyje interesy uderza obecny kryzys? Warto się przyjrzeć, po to by trzeźwiej patrzeć na spontaniczność toczących się wydarzeń. Po ostatnich decyzjach ONZ wstępnie szacuje, że sama Rosja może stracić 4 mld dolarów w wyniku wstrzymania kontraktów zbrojeniowych podpisanych z Libią. Jest to skutek ogłoszonego w sobotę przez Radę Bezpieczeństwa ONZ embarga na eksport broni do tego kraju. Jak poinformowała agencja "Interfax", powołując się na anonimowe źródła wojskowo-dyplomatyczne, Libia należy do największych odbiorców rosyjskiego uzbrojenia. Podpisany z Libią kontrakt na dostawy sprzętu wojskowego o wartości 2 mld dol. „W końcowej fazie uzgodnień jest opiewająca na 1,8 mld dol. umowa w sprawie dostaw samolotów, śmigłowców oraz systemów obrony powietrznej” - powiedział rozmówca agencji, dodając, że władze libijskie zainteresowane były, m.in. zakupem ok. 15 myśliwców Su-35, nowych śmigłowców bojowych KA-52 "Aligator", czołgów T-90S, okrętów podwodnych klasy 636 oraz systemów przeciwlotniczych S-400.

Jak więc widać świat ma swoje powody do niepokoju. A przynajmniej jego część, chociaż obwieszczany kryzys paliwowy dotknie wszystkich. Tyle tylko, że warto zadać pytanie - czy aby na pewno nikt na nim nie skorzysta? 

środa, 23 lutego 2011

Wiosna Ludów?

Inspirowane przez iluminatów powstania były pierwszym krokiem na drodze do przejęcia władzy nad światem.

Kiedy Napoleon sam nałożył sobie koronę cesarską na głowę, wszystko zapowiadało, że Rewolucja Francuska osiągnęła swoje apogeum, a zmiany jakie ona niesie nie napotkają na żaden opór. Tego z resztą można było się spodziewać, gdy przez kolejnych kilkanaście lat to właśnie Napoleon obalał i umieszczał na tronach kolejnych władców. Jednak już w 1815 roku przywrócono stary porządek, a zwycięskie mocarstwa stały na straży, aby nikt nie zachwiał delikatną równowagą na kontynencie europejskim. Oczywiście nie wszystkim się to podobało, ludzie którzy dążyli do jak największej władzy i panowania nie tylko w Europie, ale na całym świecie dążyli do tego by ustalony porządek podważyć. 

Iluminaci zacieśniali więzi w całej Europie, zdobywali kontakty, umacniali swoją pozycję finansową i polityczną, aby w odpowiednim momencie rozpocząć planowany od dawna konflikt. Wybuch rewolucji w praktycznie wszystkich państwach europejskich w 1848 roku nie był przypadkiem, organizatorzy powstań pozostawali w ciągłym kontakcie, praktycznie wszyscy najważniejsi rewolucjoniści należeli do iluminowanych lóż masońskich. Konflikt jak zwykle zaczął się we Francji, gdzie po obaleniu monarchii Ludwika Filipa ponownie utworzono republikę, wkrótce rewolucja przeniosła się do kolejnych krajów, państw niemieckich, Włoch, Austrii. Jedynie Rosja pozostała poza zasięgiem. Wszędzie gdzie wybuchały rewolucje, najważniejsze były hasła narodowe, dążące do zjednoczenia podzielonych terytoriów w państwa narodowe, wyniesienie na niepodległość uciskanych wspólnot, bądź też zmiany ustroju na republikański. Jako efekt tychże rewolucji było de facto zorganizowanie wszystkich państw europejskich jako republik, w których, wzorem francuskim każdy obywatel miał być gotowy wziąć udział w wojnie. Przy niejednolitych granicach etnicznych, wzajemnych roszczeniach i imperialnych ambicjach bardzo łatwo o wojnę na szeroką skalę.

Przetaczające się w 1848 roku rewolucje wpłynęły na prawie wszystkich gwarantów powiedeńskiego ładu, Francja ponownie stała się republiką, w Niemczech doszło do prób oddolnego zjednoczenia z pośrednictwem parlamentu, w Austrii powstanie węgierskie osłabiło monarchię i potrzeba było ściągać pomoc z Rosji. Co jednak najważniejsze, w nowych państwach narodowych wojna przybierała charakter masowy, już nie walczyli ze sobą poddani tego czy innego władcy, zawodowi żołnierze, lecz Niemcy przeciwko Polakom, Włosi przeciwko Francuzom, naród przeciwko narodowi wyniszczające się wzajemnie w wojnie totalnej.

Co się dzieje kiedy całe narody idą na wojnę? Trzeba ich uzbroić. A żeby ich uzbroić potrzebne są pieniądze, zaś jeśli tych pieniędzy nie ma to trzeba je pożyczyć. W ten sposób ludzkość znalazła się w sytuacji gdy bez względu na to kto walczył i kto wygrywał, korzyści odnosili jedynie iluminaci.

Wciąż jednak pozostawał jeszcze jeden kraj, który wciąż stał na straży “starego porządku” - Rosja.

Zobacz także:

wtorek, 15 lutego 2011

Rewolucje cd.

Za wieloma rewolucjami zawsze stoi ta sama grupa ludzi - zakon iluminatów i ich następcy.

Pisałem o rewolucjach. Ile w nich spontaniczności a ile programowanej intencji? Pozwolę sobie na przytoczenie pewnego historycznego kontekstu. Zapewne znacie historię iluminatów. Z iluminatami łączona jest osoba słynnego magika i okultysty Cagliostra, który miał być przez nich inicjowany w 1783 roku. Później przysłużył się on zakonowi do skompromitowania monarchii francuskiej, miał bowiem swój udział w słynnej aferze z naszyjnikiem, kiedy to Maria Antonina, królowa Francji i żona Ludwika XVI, została fałszywie oskarżona o niemoralny związek z kardynałem rzymsko-katolickim.

Prawdziwe cele iluminatów ujrzały światło dzienne w 1784 roku. Wtedy to Weishaupt wydał rozkaz wywołania rewolucji we Francji, jednakże kurier o nazwisku Lanze, przewożący przeznaczone dla Robespierre'a instrukcje, zginął od uderzenia piorunem w drodze z Frankfurtu do Paryża. Instrukcje te odnalazła przy zwłokach bawarska policja. Poddano je analizie, po czym przeprowadzono rewizje w mieszkaniach czołowych iluminatów, włącznie z domem samego Weishaupta.

Odkryte dowody jednoznacznie wskazywały, że zakon stanowi poważne zagrożenie dla państwa – znaleziono między innymi plany wojen i rewolucji, które miały być wywołane w celu opanowania świata. Spiskowcy zostali ujawnieni, a elektor bawarski Karol Teodor wydał 22 czerwca 1784 roku dokument zakazujący działalności wszystkich tajnych związków. Z kolei w edyktach z 2 marca i 15 sierpnia 1785 roku wymienieni zostali wprost iluminaci i masoni. Co więcej, dzięki wydrukowaniu na rozkaz elektora znalezionych pism i dokumentów iluminatów, ich prawdziwe cele i metody działania stały się publicznie znane.

Sam Weishaupt został zmuszony do opuszczenia Bawarii. Na rozbicie iluminatów, którzy mieli wielkie wpływy w bogatych sferach europejskich, w tym także wśród największych ze wszystkich bogaczy, międzynarodowych bankierów braci Rothschildów, było już jednak za późno. W celu uniknięcia dalszych prześladowań oficjalnie odrzucono dotychczasową nazwę i przyjęto godło zreformowanej masonerii, jednakże nadal prowadzono dotychczasową działalność.

Po śmierci Weishaupta zwierzchnictwo masonerii i innych tajnych związków znalazło się w gestii loży Alta Vendita, którą kierował syn Carla (Kalmanna) Rothshilda – Amschel. Organizacja ta była tajnym stowarzyszeniem i w pierwszej połowie XIX wieku zdawała się sprawować po iluminatach nadzór nad tajnymi związkami. Tak więc mimo pozornego upadku iluminaci przetrwali i rośli w siłę, oddziałując za pośrednictwem opanowanej przez siebie – iluminowanej – masonerii na takie wydarzenia jak rewolucja francuska 1789 roku, Wiosna Ludów 1848 roku, rewolucja bolszewicka w Rosji 1917 roku czy trzy wojny światowe. Jaki wpływ? O tym w następnym wpisie.

sobota, 12 lutego 2011

Rewolucje

Liderzy manifestacji, które dokonały przewrotów w takich krajach jak Ukraina czy Gruzja zostali przeszkoleni w tym jak pociągnąć za sobą tłumy.

O rewolucjach napisano już bardzo dużo, wszystkie one odbywały się to tu, to tam i zawsze, przynajmniej oficjalnie, miały charakter zupełnie spontaniczny. Jest to piękny, ale wytarty frazes, który tylko zaciemnia obraz tego co dzieje się naprawdę. Zanim dojdzie do rewolucji dzieje się bardzo dużo. Na przykład przez wiele lat ludzie, których łączy pewna idea spotykają się potajemnie i zastanawiają nad tym jak dokonać zmiany istniejącego ładu. Potem cierpliwie czekają na dogodną sytuację, bądź też sami tą sytuację tworzą, ewentualnie decydują się na pomoc kogoś silniejszego. Od spisku zaczęła się rewolucja we Francji, w wyniku spisku bolszewicy doszli do władzy, w XIX wieku wszystkie wybuchające w Europie rewolucje i kolejne Wiosny Ludów były sprowokowane przez określone grupy ludzi mające w nich swój cel. Byłoby dziwnym, gdyby tym razem coś się zmieniło i rewolucje jakie wybuchały, choćby w połowie pierwszej dekady XXI wieku, były kompletnie spontanicznymi i niewinnymi zrywami niezadowolonych mas. Myśleliście, że rewolucja w Ukrainie byla ruchem społecznym - otóż nie! Zmiany władzy w Gruzji czy na Ukrainie nie były inicjowane jedynie przez opozycjonistów. Liderzy manifestacji przeszli specjalne szkolenia jak poprowadzić tłumy. Owocem tych rewolucji była nie tylko zmiana władzy, ale także konkretne zmiany orientacji tych państw na światowej mapie. Kraje te nagle przestały wspierać WNP obierając kierunek prozachodni, wpuszczały zagranicznych inwestorów, banki i media.

XIX-wieczne rewolucje były prawie zawsze inicjowane przez osoby, które jak później ujawniono należały do lokalnych lóż masońskich. Kandydaci na prezydentów, Juszczenko i Saakaszwili są mocno związani z uczelniami amerykańskimi, gdzie przez kilka lat studiowali. Przypadek? Ja nie wierzę w przypadki. 

Tym bardziej ciekawa jest kolejna odsłona w przedstawieniu zatytułowanym “rewolucje na Bliskim Wschodzie”.

wtorek, 8 lutego 2011

Egipt cz.2

Trwająca obecnie, mogąca ten stan rzeczy przywrócić rewolucja, jest na rękę wszystkim tym, którzy dążą do konfliktu na jak największa skalę.

Wszechmocnym w swym mniemaniu Amerykanom puściły nerwy i wbrew interesom Izraela ich prezydent namawia egipskiego do trwałej rezygnacji. Sprzeczność pogania sprzeczność. Gołym okiem widać, że parafrazując Brytyjczyków wielkie narody nie mają przyjaciół, liczą się tylko ich interesy. Rewolucja nie tylko osłabi pozycję USA, ale też może poważnie zachwiać budową Nowego Porządku Światowego sterowanego przez elity tego państwa. Z pozoru ten ruch jest kompletnie bezsensowny, dla wielu może nawet głupi, kto wie jednak z kim dogadali się Amerykanie?

Zmiana władzy w Egipcie może wzmocnić wszelkie środowiska przeciwne tym działaniom, nie tylko na Bliskim Wschodzie, ale w Europie czy Rosji. Bractwo Muzułmańskie podkreśla fakt, że chce ono działać przeciwko „hegemonii i barbarzyńskiej globalizacji”. Do tej pory znajdujący się pod władzą Hosniego Mubaraka Egipt, choć z pozoru stabilny i silny, był tykającą bombą zegarową z permanentnym, 30-letnim stanem wojennym wprowadzonym po dojściu do władzy Mubaraka w 1981 roku. Mimo wszystko jednak tak kontrolowany Egipt pozostawał do pewnego stopnia „spacyfikowany”. Wcześniej to często ten kraj był jednym z głównych aktorów kolejnych konfliktów arabsko-izraelskich.

Trwająca obecnie, mogąca ten stan rzeczy przywrócić rewolucja, jest na rękę wszystkim tym, którzy wcale nie dążą do pokoju na świecie, a wręcz przeciwnie, zależy im na tym by uzbroić mechanizm i odpalić bombę na jak największa skalę. Na konfliktach zaś nie ma tak, że wszyscy tracą, wielka wojna wymaga pieniędzy, potężnych nakładów na zbrojenia, słowem jest to świetna okazja do zarobku. Swoje źródło rewolucje mają często w ukrytych spiskach, jest więc wielce prawdopodobnym, że dla pewnych ludzi, Hosni Mubarak przestał już być potrzebny i nadszedł czas by bez owacji opuścił scenę teatru zwanego Bliskim Wschodem. Czekamy na kolejną odsłonę przedstawienia.


Cóż w koncu znaczą dotychczasowe sojusze i zapewnienia dozgonnej przyjaźni? Ileż warte są przemijające gwałtownie pakty? Czy wobec tego można mieć poczucie bezpieczeństwa żyjąc na dodatek w jakimś niewybranym przez siebie kawałku świata? Czy „antyrakietowa tarcza” jest w tym kontekście faktyczną obietnicą obronnej tarczy, czy przysłowiowym, w przyszłości, „gwoździem do trumny”? Na naszych oczach rewolucja zmiata od lat obowiązujące schematy. A może ta bliskowschodnia rewolucja ma swoje drugie dno? A może ktoś pociąga sznurki celowo wywołując ten cały zamęt? Może warto przyjrzeć się motywom wielkich przewrotów? O tym w kolejnym wpisie.(kliknij aby przeczytać)


Zobacz także:


poniedziałek, 7 lutego 2011

Egipt cz.1

Oddolna rewolucja, jaka ma miejsce obecnie w Egipcie może sprawić, że Bliski Wschód zmieni się nie do poznania.

Na Bliskim Wschodzie jak w popularnej grze w Lotto. Wszyscy obstawiają. Nie wiadomo, kto wygra. Co więcej niektórzy obgryzają nerwowo paznokcie a jeszcze inni siedzą na walizkach zastanawiając się nad wyborem nowego miejsca do przeżywania życia. Są i tacy, którzy nie mogą mieć pewności czy przeżyją. Jedno jest pewne; nastąpił Armagedon a może i Sąd Ostateczny. Pytanie tylko, kto w tym całym bałaganie odgrywa rolę Stwórcy, który będzie sądził a kto Noego, który wskaże, kto przeżyje, co więcej, kto będzie rządził. Dyplomaci z różnych krajów lądują po kolei w Kairze i każdy ciągnie w swoją stronę. Udają mężów opatrznościowych, tak naprawdę nie mając nic do zaproponowania.


Egipt, który jest kluczowy dla Bliskiego Wschodu może stać się kompletnie innym państwem, oddolna rewolucja jaka obecnie ma miejsce na ulicach egipskich miast, może doprowadzić do wprowadzenia w tym kraju “demokratycznego porządku”, ale istnieje też ryzyko, że porządek ten zostanie zniesiony przez środowiska, które dojdą za jego pomocą do władzy. Wiele mówi się o wpływowym w tym kraju Bractwie Muzułmańskim, które cieszy się dużym poparciem wśród Egipcjan, jednak pozostaje w opozycji do reżimu prezydenta Hosni Mubaraka. W świecie ukrytych gier i interesów, możemy być pewni, że to czym karmią nas media, to tylko fasada. Gdy zaistniała taka potrzeba, Stany Zjednoczone pozbawiły Saddama Husajna stołka i zrobiły z niego zbrodniarza. Nie żeby nie mieli podstaw, ale jakoś im ten zbrodniarz nie przeszkadzał, kiedy w latach 80-tych USA przez wiele lat udzielały Husajnowi wsparcia. Podobnie ma się sprawa z Mubarakiem, który pozostawał w dobrych stosunkach ze wszystkimi ostatnimi prezydentami USA, bez względu na to z jaką partią byli oni związani.


Przejęcie władzy przez środowiska takie jak Bractwo Muzułmańskie, to przede wszystkim wzmocnienie środowisk przeciwnych Izraelowi i jeszcze poważniejsze zaostrzenie sytuacji w regionie. Uzyskując wsparcie Egiptu takie kraje jak Iran są w stanie poważnie zagrozić Izraelowi, ale też wspomóc ruchy islamskie w innych krajach. Do tej pory rząd w Egipcie był, często wbrew woli swoich obywateli, w dobrym relacjach z Izraelem, co można było zauważyć choćby na podstawie ostatnich kilku lat, kiedy to Egipt podpisał wyjątkowo niekorzystną dla siebie umowę na wieloletnie dostarczanie gazu ziemnego do Izraela. Co ciekawe w wyniku protestów opozycji w czerwcu 2009 roku rząd egipski renegocjował umowę, jednak cena dostarczanego gazu wciąż była niższa niż ceny rynkowe. Jak zauważył egipski blogger, Mohamed Al-Rahhal, wiarygodność firmy, która odpowiada za realizację kontraktu budzi wiele wątpliwośći, a co więcej, osoby z nią związane nie tylko blisko współpracują z egipskim rządem, ale też, uwaga tutaj niespodzianka, mają powiązania z izraelskimi służbami wywiadowczymi!



- See more at: http://pomocnicy.blogspot.com/2013/04/jak-dodac-informacje-o-ciasteczkach-do.html#sthash.uAMCuvtT.dpuf