Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Internet. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Internet. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 8 stycznia 2019

Była szefowa Reddita: "internetowe statystyki to ściema!"

Czyżby cały rynek internetowych gigantów to była jedna, wielka bajka? Takie wnioski można wysunąć po przeczytaniu artykułu w New York Magazine a które potwierdza była prezes serwisu Reddit Ellen Pao na swoim Twitterze. 

Ellen Pao/zerohedge


Opublikowany w środowym wydaniu NYM artykuł opisuje jak firmy z branży internetowej oszukują użytkowników i przede wszystkim reklamodawców w kwestii statystyk i odwiedzalności swoich witryn. Pozornie autentyczne, mierzalne i wiarygodne dane podawane przez takie przedsiębiorstwa jak Facebook, to w rzeczywistości nadmuchane do granic możliwości kłamstwa. Potwierdzać tę tezę zdają się pozwy jakie wytoczyło kilka mniejszych firm największej na świecie platformie social media. Twierdzą oni, że Facebook celowo zawyżał choćby czas jaki użytkownicy spędzali na oglądaniu wideo. Z resztą według MarketingLand firma Marka Zuckerberga sama przyznała, że błędnie raportowała zasięg postów na fanstronach.

Prawdziwe filmy, prawdziwi ludzie, fałszywe minuty - tak podsumował NYMag choćby informacje, jakoby blisko 75 milionów użytkowników Facebooka codziennie oglądało co najmniej minutę filmu wideo. Te dane jednak są mocno manipulowane, bo sami jego przedstawiciele przyznali, że przez "minutę" nie rozumieli oni ciągłego oglądania. Równie więc dobrze to mogło być 30 filmików klikniętych i uruchomionych przez 2 sekundy. Bez wątpienia przekładać się to będzie na ich skuteczność, jednak niekoniecznie znajdzie to odzwierciedlenie w danych podawanych dla klientów. 






Potwierdza do Pao i podaje konkretny przykład ze swojej byłej firmy: portale nie są w stanie rozdzielić użytkowników odwiedzających z urządzeń mobilnych. Jeśli jest on wylogowany, każde wyświetlenie traktowane jest jako nowy, unikalny użytkownik - to oczywiście, przy obecnym rozpowszechnieniu urządzeń mobilnych, winduje statystyki, ale wcale nie przedstawia stanu faktycznego.

środa, 25 października 2017

Chiński mur dla Internatu



Większość treści, którą na co dzień przeglądamy jest blokowana na terenie Chin. Rząd kontroluje większość informacji jakie przepływają z świata za pomocą "wielkiej zapory". 


Chiny prowadzą jeden z najbardziej wyrafinowanych mechanizmów cenzury online, znany jako Wielka Zapora. Cenzorzy trzymają się tego, co można publikować w internecie, szczególnie treści uważanych za potencjalnie podważające rządzącą partię komunistyczną. 

Wielka Zapora jest rozbudowanym systemem nadzoru i kontroli treści internetowych, które uniemożliwia osobom w Chinach dostęp do określonych stron internetowych i stron. Blokuje treść krytyczną dla chińskiego rządu lub obejmuje takie kontrowersyjne wydarzenia polityczne, jak protest na placu Tiananmen czy ruchy duchowe, takie jak Falun Gong.

Zgodnie z monitorem cenzury Greatfire.org około 171 spośród 1000 największych stron internetowych na świecie jest blokowanych, w tym Google, Facebook i Twitter. Aby uzyskać dostęp do tych witryn, chińscy internauci mogą korzystać z usług VPN, chociaż rząd stara się utrudnić do nich dostęp w ostatnich latach. 

Chiński rząd centralny ma dwa główne sposoby kontrolowania tego, co obywatele widzą w internecie: Wielka Zapora, nazywana przez obcokrajowców, która jest systemem ograniczającym dostęp do zagranicznych stron internetowych, które rozpoczęły się pod koniec lat 90. i Złotą Tarczą , system krajowego nadzoru utworzony w 1998 r. przez Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego. 

W sektorze, można powiedzieć kontroli treści jest zatrudnionych około 100 000 osób zarówno przez państwo, jak i prywatne firmy, które regularnie kontrolują internet w Chinach.

Około 600 mln +  internautów ma utrudniony dostęp do oficjalnie zablokowanych witryn, takich jak Facebook, YouTube, Wikipedia, Twitter i wiele innych.

wtorek, 19 września 2017

Naukowcy po raz pierwszy połączyli mózg z internetem

Codziennie w Internecie pojawiają się miliony nowych informacji. Technologia i medycyna idą do przodu, dlatego tylko kwestią czasu było opracowanie metody połączenia mózgu z Internetem. Choć dla wielu osób sam pomysł wydaje się być szalony to dla naukowców z Uniwersytetu Wits w Johannesburgu taki eksperyment stał się celem, który udało się zrealizować.


Zgodnie z komunikatem prasowym zespół neurologów i inżynierów wykorzystał elektroencefalogram (EEG) - urządzenie wykrywające sygnały elektryczne w mózgu - umożliwiające transmisję aktywności neurologicznej do tanich komputerów Raspberry Pi . Na żywo przesyłane dane do programu działającego na stronie internetowej, którą można wyświetlić w dowolnym momencie.



Jest więcej. Pantanowitz dodaje, że "Brainternet może być dalej udoskonalany w celu klasyfikacji nagrań za pośrednictwem inteligentnej aplikacji telefonicznej, która dostarczy danych dla algorytmu uczenia maszynowego", co oznacza, że ​​"w przyszłości mogą być przesyłane informacje w obu kierunkach - wejścia i wyjścia do mózgu ", mówi Pantanowitz.


Rozwinięcie tej technologii pozwoli wysyłać sygnał elektroniczny - być może w postaci danych - do mózgu osoby, która jest podłączona do czytnika EEG. Na takie efekty należy jednak długo czekać.

Komputery wykorzystywały sygnały binarne, co oznacza, że ​​informacje są reprezentowane tylko jako te i zera. Mózg człowieka zawiera kilka miliardów transmisji bioelektrochemicznych, które są powiązane z myślami i działaniami, a nie są wyrażane jako liczby. Aby "tansmisja" danych była przeprowadzana w sposób zgodny, musiałby powstać rodzaj konwersji danych, zapisując sygnały w systemie binarnym. 


wtorek, 13 września 2016

Jak Google walczy z ISIS.

Google zbudowało firmę wartą pół biliona dolarów odgadując po kilku słowach czego ludzie chcą i co jest im w danym momencie potrzebne. Ten proces pozwala na wychwycenie ludzi uważanych obecnie za jednych z najbardziej niebezpiecznych rekrutujących do szeregów ISIS. Teraz nie tylko Google ułatwi znajdywanie tych osób, ale będzie chciało je również celowo wprowadzać w błąd. 


Inkubator Googla Jig-Saw od roku pracuje nad technologią umożliwiającą przekazywanie kontrolowanych treści osobom, które według typu zachowania w sieci (przy pomocy produktu chrome) mogłyby stać się potencjalnymi bojownikami. W przypadku wpisywania odpowiednich fraz algorytm przekierowywałby użytkowników do mylnych wyników, a także wyświetlałby reklamy o zupełnie innej treści.

Wyniki projektu pilotażowego Jigsaw prowadzone na początku tego roku były zaskakująco skuteczne. W ciągu około dwóch miesięcy ponad 300 tysięcy osób zostało umieszczone na listach z kanałami anty-ISIS. Jest to duży sukces, ponieważ osoby, które częściej przeglądały tematykę związaną z ISIS miały utrudniony dostęp do informacji na tle muzułmańskich ekstremistów.

Warto dodać, że Google nie jest jedyną firmą, która regularnie stara się walczyć z propagandą w sieci. Regularnie treści usuwane są z większości portali społecznościowych tj: Facebook, Twitter czy Instagram. Walka ta jednak nie odnosi większych rezultatów, ponieważ usuwani użytkownicy publikujący propagandowe treści czy co gorsza egzekucje tworzą kolejne konta docierając do szerokiego grona odbiorców. 

Projekt zapowiada się bardzo obiecującym rozwiązaniem. Nasuwa się jednak pytanie, co będzie potem z nową technologią? Czy nie będzie ona wykorzystywany do kontroli pozostałych treści, nie tylko tych związanych z bezpieczeństwem światowym?

źródło: wired.com


środa, 30 marca 2016

Chiny - 6 programów szpiegowskich, które są gorsze niż te opisane w "rok 1984". cz.1

George Orwell w swojej futurystycznej powieści, opisywał władzę, która całkowicie kontroluje swoich obywateli. Dzisiaj Komunistyczna Partia Chin znacznie przekroczyła reżim opisany w książce angielskiego pisarza. 

źródło: chinasage.info

1) Program "Big Intelligence"
Ministerstwo  Bezpieczeństwa Publicznego korzysta z niego od ponad 10 lat. Jego istnienie zostało upublicznione w 2014 roku. Program pozwala na kontrolę dosłownie wszystkich obywateli, ich położenie, życiorys. Najbardziej zaskakujący jest czas oczekiwania na "prześwietlenie" jednej osoby. Media dwa lata temu informowały, że program jest w stanie znaleźć lub zlokalizować ostatnie miejsce pobytu obywatela Chin w ciągu zaledwie 4 minut. Program jest siecią, która umożliwia przeglądanie obrazów z każdej kamery na całym świecie, szczególnie w Chinach. Kamery nie muszą znajdywać się na ulicy, wystarczy że są one podłączone do wi-fi, wtedy dostęp władze chińskie mają nawet do prywatnych domów czy taksówek. 
Program działa szybko i sprawnie. Rząd zainwestował w niego dużą ilość pieniędzy, a kontrolę obywateli umożliwiają zainstalowane kamery. Tylko w samym mieście Chonqging (środkowe Chiny) władze zainstalowały 50 tysięcy kamer! W 2015 roku chińska policja ogłosiła, że dzięki programowi jest w stanie kontrolować ruchy wszystkich obywateli.

2) "Social Credit System"
Jest programem stworzonym do oceny każdej osoby. Każdy obywatel Chin jest oceniany pod względem efektywności pracy i zdolności. Ocena ta pozwala na określenie zdolności kredytowej czy nawet uzyskania pracy. Więcej o samym programie można usłyszeć w filmie poniżej.


3) Internet Police
Wolność słowa, a nawet myśli jest całkowicie zakazana w Chinach. W tym kraju nie ma miejsca na sprzeciw wobec jedynej słusznej władzy. Nie ma również na niego miejsca w Internecie. Aby to najlepiej zobrazować. W 2015 roku roku organizacja Freedom House przeprowadziła badanie mające na celu sprawdzenie wolności słowa w internecie. Badanie obejmowało 65 krajów. Chiny zajęły najniższe miejsce, przed nimi znalazły się takie kraje jak Kuba czy Syria. 
Komunistyczna Partia Chin zatrudniła ponad 500 tys tzw. troli internetowych, którzy dbają o dobre imię partii, państwa na forach i portalach społecznościowych. Internetowe słowne zbrodnie to takie, w których obywatel Chin promuje każdy inny ustrój poza "jedynym słusznym reprezentowanym przez Komunistyczną Partię Chin". 




wtorek, 2 lutego 2016

Czym jest "digital overload"?

Codziennie przy porannej kawie urządzamy sobie przegląd mediów, scrollujemy facebooka, przeglądamy newslettery i sprawdzamy co działo się w ciągu ostatnich kilku godzin na świecie. Wcześniej informacje sprawdzaliśmy przed snem, w pracy, po przyjściu do domu. Urządzenia mobilne pozwalają być nam non stop online, serwisy społecznościowe dostarczają zaś nieustannie kolejnego contentu. Czy ludzki mózg jest to jednak w stanie wytrzymać?

http://newscenter.sdsu.edu/



Według opublikowanego niedawno raportu ZenithOptimedia, w 2015 roku ludzie średnio przez 8 godzin zajmowali się konsumpcją mediów, ponadto w stosunku do 2013 roku liczba osób korzystających z mediów elektronicznych przy pomocy smartfonów wzrosła w USA o 90%. Odbija się to także na pracy naszego mózgu - staje się on uzależniony od dopaminy, która wyzwalana jest za każdym razem gdy otrzymujemy nową wiadomość w mediach społecznościowych lub po prostu trafia do nas nowa informacja. 

Rozwój technologii informacyjnych jaki dzieje się obecnie na naszych oczach sprawia, że ludzie nieustannie są stymulowani i rozpraszani potokiem informacji izolujących ich równocześnie od świata realnego. Nie zdążyliśmy się przyzwyczaić do tego co mamy a już wkrótce nadejdzie nowa fala: smartwatche, AI w naszych domach, rzeczywistość wirtualna trafiająca do każdego z mieszkań a wkrótce być może chipy, które sprawią, że żadne z powyższych urządzeń nie będzie nam już potrzebne, wszystko to sprawia, że stajemy się nieustannie włączeni w globalną sieć przekazu. 

Wszystkie nowinki techniczne mają jednak swoją cenę, wspomniane już dostosowanie a w zasadzie uzależnienie się mózgu od informacji ma też inny aspekt - nasze umysły do tej pory rozwijały się latami, ewoluowały do przyjmowania znacznie mniejszej ilości informacji, przeciętny użytkownik sieci ma dzis dostęp do wiedzy, której nie byli w stanie uzyskać jego przodkowie przez całe lata. Być może właśnie stąd, w obawie przez "przeciążeniem informacjami" ludzie zaczęli poszukiwać czegoś nowego? Spowolnienia, ucieczki do przyrody i spokoju? Czy jednak faktycznie go tam odnajdą?


sobota, 12 grudnia 2015

Jak w Azji Centralnej działa cyberpolicja? Przykłady z Iranu i Kazachstanu

Problemy z cyberbezpieczeństwem jeszcze kilka lat temu miały charakter zupełnie niszowy i pojawiały się jedynie w artykułach pasjonatów, dziś kwestie te są podnoszone przez wielu analityków a kolejne państwa dostrzegają rolę internetu we współczesnych stosunkach politycznych. Przyjrzyjmy się dzisiaj dwóm pomysłom z krajów znacznie rzadziej omawianych, tzn. Kazachstanie i Iranie. 

fot. creative commons

Oba państwa trudno zaliczyć do demokratycznych i cieszących się szeroko pojętą wolnością słowa. Sam Iran pozostaje też w dość napiętych stosunkach wobec innych państw regionu i pozostaje obiektem ataków szpiegowskich i cybernetycznych, władze Kazachstanu cieszą się teoretycznie znacznie bardziej stabilną pozycją, to nie przeszkadza im jednak spróbować zupełnie innego niż znane dotychczas pomysłów na kontrolowanie poczynań obywateli w sieci. 

Jak podaje portal cyberwarzone.com w okresie krótszym niż miesiąc władze Kazachstanu wprowadzą prawo, na mocy którego każdy użytkownik internetu zobowiązany będzie do instalacji tzw. oprogramowania 'backdoor', które umożliwi pozwoli w każdym momencie przeprowadzać przez rząd inwigilacji komputerów obywateli i znajdujących się na ich dyskach maili, plików i zdjęć. Takiego rozwiązania do tej pory nie było, jeśli pojawiały się pomysły podobne do szpiegowania przez NSA obywateli USA to sprawa kończyła się skandalem, szczególnie, że inwigilacja miała charakter niejawny. Władze Kazachstanu nie mają podobnego problemu, będą to robić zupełnie oficjalnie. 

Z kolei w Iranie działająca od pewnego czasu cyberpolicja poinformowała na specjalnie w tym celu zorganizowanej konferencji prasowej, że do tej pory aresztowała już ponad 28 tysięcy osób i zamknęła blisko 47 tysięcy stron. Wśród zatrzymanych byli zwolennicy Państwa Islamskiego prowadzący przychylne ISIS witryny, dane użytkowników korzystających i rozpowszechniających te informacje, którzy nie byli obywatelami Iranu zostały również przekazane Interpolowi. Tylko w ostatnich 6 latach Iran był celem 69 719 cyberataków z czego tylko w pierwszych 8 miesiącach bieżącego roku doszło do 1000 ataków na strony rządowe, większość z nich miało pochodzić z Izraela, USA i Arabii Saudyjskiej. Irańska Cyberpolicja (FATA) powstała w styczniu 2011 roku. 



czwartek, 29 października 2015

Czym jest crowdsourcing i dlaczego jest tak ważny?

Crowdsourcing jest kolejnych pojęciem związanym bardzo ściśle z rozwojem internetu. Korzystamy z jego możliwości choć sami nie jesteśmy tego świadomi, wielu robi na tym pieniądze, inni traktują crowdsourcing jako sposób na ratowanie ludzkiego życia, są też i tacy, którzy w crowdsourcingu doszukują się niezwykle cennej wiedzy o sytuacji na świecie. 

www.business2community.com


Kiedy po sfałszowanych wyborach w Kenii doszło do zamieszek grupa internetowych aktywistów postanowiła coś z tym zrobić, w krótkim czasie przygotowali aplikację, za pomocą której mieszkańcy zagrożonych obszarów mogli zgłaszać popełniane przestępstwa i najniebezpieczniejsze okolice. Dzięki temu w krótkim czasie udało się odnotować znacznie większą liczbę popełnionych przestępstw, ale też stworzono wiarygodną mapę, która okazała się znacznie bardziej precyzyjną niż te, które przygotowywały media czy nawet policja. Projekt nazwano Ushahidi, co w języku suahili oznacza "świadectwo" a jego skuteczność sprawiła, że znalazł on zastosowanie także w innych rejonach świata przy okazji różnych kryzysowych wydarzeń, jak choćby podczas trzęsienia ziemi na Haiti czy wojny domowej w Libii. Ushahidi było też wykorzystywane przez media, takie jak stacja telewizyjna Al-Jazeera, która dzięki aplikacji mogła znacznie skuteczniej uzyskiwać informacje w terenie. Ushahidi stało się jednym z symboli skuteczności crowdsourcingu. 

Czym zatem jest crowdsourcing? To zlepek dwóch angielskich słów, 'crowd' czyli 'tłum' i 'sourcing' czyli 'źródło', opiera się on bowiem na wykorzystaniu ludzkich zbiorowości, owego 'tłumu' jako źródła wiedzy, która dzięki rozproszeniu ludzi pozwala objąć znacznie większy obszar a także uzyskać informacje, do których nawet specjaliści nie mieliby dostępu. 

Crowdsourcing to także Wikipedia - owoc zbiorowej inteligencji i ciężkiej pracy dziesiątek tysięcy ludzi, którzy zaangażowali się w ten projekt bez żadnych obietnic finansowych. Można go jednak stosować także w biznesie i to również tym najdrobniejszym - dzięki dostępowi do sieci ludzi o różnej wiedzy i specjalizacji problemy dla nas samych nierozwiązywalne mogą okazać się bardzo prostymi dla innych, co więcej osoby te mogą nie tylko pomóc nam swoja wiedzą, ale także zwyczajnie wykonać pewne działania za nas. Potencjał internetu wciąż nie został w pełni wykorzystwany, warto więc wiedzieć do czego można go wykorzystać. 



wtorek, 27 października 2015

Kurzweil: w ciągu najbliższych będziemy się łączyć z siecią przy pomocy mózgów

Internet bez kłopotliwej klawiatury, komputerów, nawet bez smart-fonów. Ze wszystkim łączymy się za pomocą naszych własnych mózgów. Czy to science-fiction? Zdaniem znanego transhumanisty, to scenariusz, który stanie się realny w ciągu najbliższych kilkunastu lat. 



Raymond Kurzweil gościł na tym blogu niejednokrotnie, ten wizjoner i transhumanista słynie z odważnych, ale i sprawdzających się przepowiedni dotyczących przyszłości człowieka i jego zbliżenia z technologią. Kurzweil na co dzień pracuje w Google jako jeden z głównych inżynierów, to on wyznacza kierunki w jakich prowadzone będą badania technologicznego giganta. 

Już w latach 2030-tych będziemy wysyłać nano-boty bezpośrednio do mózgu, a te stworzą dla naszego systemu nerwowego rzeczywistość wirtualną a także połączą nasze szare komórki do chmury. Tak jak dziś możemy bezprzewodowo wzmacniać siły naszych smart-fonów nawet 10 tysięcy razy, tak w przyszłości będziemy w stanie wzmocnić siły naszego mózgu dzięki chmurze. 

Bezpośrednie połączenie ludzkiego mózgu w komputerową chmurą niewiarygodnie wręcz zwiększy możliwości człowieka. Będziemy w stanie błyskawicznie łączyć się z wirtualnymi mapami, od razu rozpoznamy daną lokalizację dzięki dostępowi do milionów zdjęć a matematyczne obliczenia zajmą nam zaledwie sekundy, wszystko to już za kilkanaście lat. Zdaniem Kurzweila wcale nie oznacza to końca naszego człowieczeństwa, wręcz przeciwnie, staniemy się bardziej dowcipni, seksowni, unikalni, dzięki temu, że nasza inteligencja przyspieszy w niebywałym tempie. Również nauka nie będzie stanowić dla nas problemu, dzięki połączeniu mózgów z siecią komputerów będziemy mogli w każdym momencie "wgrać" w swoją pamięć nową umiejętność, bez względu na to czy będzie to pilotowanie samolotu, język chiński czy też zaawansowana wiedza o genetyce. Wszystkiego będziemy w stanie dokonać w ciągu zaledwie kilku sekund. 

czwartek, 15 października 2015

Marzenie graczy: Rosjanie chcą by zdalnie sterowali prawdziwymi czołgami

Do tej pory gry komputerowe uchodziły za mało produktywną, choć pasjonującą formę spędzania wolnego czasu. Równocześnie jednak wśród wojskowych zaczęła dojrzewać myśl, że potencjał jaki prezentują najlepsi gracze, ich refleks, taktyka, mogą znaleźć zastosowanie także na polu walki. Być może pionierem będzie w tym obszarze Rosja. 




Producent zbrojenia, firma Uralvagonzavod ogłosiła niedawno w mediach, że w niedalekiej przyszłości wyprodukuje ona specjalny model czołgu T-90, którym będzie można sterować zdalnie z odległości od 3 do 5 kilometrów. Pojawienie się tego typu broni może stać się pierwszym wykorzystaniem technologii dronów do tak dużych jednostek naziemnych. 

The comment came after Russian mass media distributed the release of the Uralvagonzavod company which claimed that in the nearest future it would make the T-90 tank remotely controllable from distances of 3 to 5 kilometers. Zdaniem Dimitrija Rogozina, ministra odpowiadającego za rozwój rosyjskiego sektora zbrojeniowego i kosmicznego już wkrótce może się okazać, że "mózgowcy w okularach" już wkrótce będą w stanie zniszczyć wojska "przystojnych atletów walczących na niższym poziomie technologicznym". Gra "World of Tanks" jest jedną z najpopularniejszych sieciowych gier typu multiplayer na świecie. Jest ona symulatorem bitew toczonych przez czołgi z połowy XX wieku w terenie, pozwala toczyć pojedynki a także wielki bitwy dla wielu graczy. Wydana przez białoruską firmę Wargaming w 2010 roku gra posiada ponad 50 milionów zarejestrowanych użytkowników. Gra ma na koncie także pobity rekord Guinnessa w kategorii największej liczby graczy online w tym samym czasie. 

Pomysł wydaje się nowatorski, ale być może już wkrótce będzie to standard na polu walki, dzięki grze już teraz na całym świecie znajduje się ogromna ilość wyszkolonych kierowców czołgów, jedynie kwestią czasu jest ich rekrutacja i stworzenie interface'u, który pozwoli bez problemu komunikować się między człowiekiem i maszyną. W przypadku zniszczenia pojazdu, jego pilot po prostu "przesiądzie się" do nowego, być może właśnie tak będzie wyglądała wojna przyszłości, szczególnie w czasach gdy liczba Rosjan, podobnie jak i mieszkańców państw zachodnich drastycznie spada. 



źródło: RT

wtorek, 19 maja 2015

Jaki będzie świat w 2025? Kilka technologicznych przepowiedni

Trwający obecnie niezwykle dynamiczny rozwój technologii sprawia, że prognozowanie nawet 10 lat do przodu może się wydawać zadaniem karkołomnym. Przypomnijmy sobie rok 2005 i zastanówmy się, czy ktoś się spodziewał, że po tak krótkim czasie praktycznie każdy będzie korzystać już nie z przenośnych telefonów, ale małych komputerów z dziesiątkami aplikacji w jakie przekształciły się smartfony. Specjaliści od nowych technologii podjęli się trudnego zadania, zobaczymy w przyszłości ile z ich zapowiedzi okaże się trafionymi. 
fot. sxc.hu


1. W roku 2025 komputer o możliwościach obliczeniowych ludzkiego mózgu (10 tys. trylionów cykli na sekundę) będzie osiągalny już za równowartość 1000 dolarów.


2. Czy wyobrażacie sobie system gospodarczy, który dysponować będzie miliardami czujników. Drony, satelity, smartfony, czujniki w samochodach - wszystko to będzie nieustannie gromadzić informacje o wszystkim i o wszystkich. Według Cisco wartość podobnych technologii wzbogaci nas o 19 trylionów dolarów.

3. Co się stanie z tymi danymi? Te ogromne ilości informacji będą przetwarzane, analizowane,gromadzone w wielkich blokach, które w razie potrzeby będzie można poddać dalszym analizom, budować na ich podstawie aplikacje i wyciągać wnioski. Jakie? To już ma zależeć od nas samych.

4. Hiper-połączona ludzkość, czyli każdy człowiek na Ziemi połączony z pozostałymi - ten ambitny projekt jest celem internetowych gigantów, którzy chcieliby stworzyć sieć, w której każdy człowiek dysponowałby łączem przekraczającym jeden megabit na sekundę.

5. Koniec służby zdrowia jaką znamy dzisiaj? To możliwe! Już teraz na świecie istnieje tysiące startupów inwestujące w ten niezwykle perspektywiczny rynek, tworzące nowe technologie i rozwiązania, które wykorzystywać będą znajomość ludzkiego genomu, nanotechnologię i precyzyjne urządzenia chirurgiczne, które będą w stanie przeprowadzić najtrudniejszą operację. Od tego już tylko krok w kierunku możliwości wyhodowania nowego serca, wątroby a w najgorszym (!) wypadku wykorzystania cybernetycznej protezy.


6. Wielkie inwestycje w świecie rzeczywistym nie będą stały na przeszkodzie by wciąż rozwijać rzeczywistość wirtualną - wiele się w tej branży dzieje, powstają nowe gogle i gadżety pozwalające się przenieść do sztucznego świata. Kto wie, może już niedługo będą i tacy, którzy nie będą chcieli z niego wychodzić?


7. Sztuczna inteligencja stanie się nie tylko dodatkiem, stanie się ona czymś zupełnie normalnym, otaczającym nas z każdej strony, znającym nasze maile, przyzwyczajenia a nawet skanującym nasze działa w celu zbadania nastroju czy stanu zdrowia. Taki elektroniczny pomocnik, którego początki obserować możemy już teraz (Siri) za 10 lat powoli zyskiwać będzie na popularności.


8. Sam bitcoin i inne kryptowaluty budzą kontrowersje, ale przy okazji tworzenia walut powstało coś co może jeszcze bardziej zrewolucjonizować współczesny system gospodarczy - blockchain pozwala na szybki transfer wartości bez potrzeby angażowania w to osoby trzeciej.


na podstawie: singularityhub

piątek, 8 maja 2015

Kanada: Wolność oddana w zamian za bezpieczeństwo

Niższa izba kanadyjskiego parlamentu przegłosowała ustawę na mocy której służby wywiadowcze będą w stanie w znacznie większym zakresie śledzić poczynania swoich obywateli.



W dniu wczorajszym kanadyjska Izba Gmin (House of Commons) przegłosowała ustawę znacznie poszerzającą zakres kompetencji tamtejszego wywiadu. Na mocy specjalnej ustawy antyterrorystycznej kanadyjskie służby będą mogły działać poza granicami kraju, dokonywać prewencyjnych aresztowań a także karać za promocję terroryzmu. Jak przyznał minister obrony Jason Kenney: "istnieje wysokie ryzyko ataku dżihadystów z wewnątrz kraju, nigdy do tej pory nie byliśmy tak bardzo zagrożeni atakiem terrorystycznym".

Ustawa C-51 wywołała duże niezadowolenie wśród kanadyjskich obywateli, którzy uważają, że została ona przeprowadzona za szybko i bez odpowiednich konsultacji, ponadto znacząco obniży ono stopień wolności słowa i będzie naruszać sferę prywatną w kraju. Kanadyjczycy zainicjowali akcję #StopC51, zapowiadają też, że jeśli ustawa zostanie zatwierdzona przez Senat, stanie się ona kluczowym czynnikiem wpływającym na przyszłe wybory parlamentarne. Przedstawiciele protestującychpodkreslają, że sama ustawa jest "najeżona mętnymi terminami , które sprawiają, że rząd będzie w stanie definiować praktycznie wszystko co się mu sprzeciwia jako szkodliwe dla Kanady i jej narodowych interesów".

Wprowadzenie ustawy C-51 ma swoje korzenie w ataku jaki w październiku 2014 roku dokonano w Ottawie kiedy to uzbrojony zamachowiec (inspirujący się rzekomo działalnością państwa islamskiego) zastrzelił
żołnierza przed National War Memorial a następnie zaatakował pobliskie budynki parlamentu. Dwa dni wcześniej inny zamachowiec w Quebecu zaatakował dwóch żółnierzy siedzących w zaparkowanym samochodzie, jednego z nich zastrzelił a drugiego ranił.




piątek, 24 kwietnia 2015

Cyberoddziały - Pentagon rekrutuje żołnierzy do walki z zagrożeniami w sieci

 Wraz z rosnącym zagrożeniami płynącymi z sieci Pentagon zdecydował się podjąć środki zaradcze i drastycznie zwiększa wielkość jednostek odpowiedzialny za cyberbezpieczeństwo. 



Do sił wspierających działania "cyberwojsk" włączonych zostanie w sumie około 2 tysiące żołnierzy rezerwy i Gwardii Narodowej, z kolei szkoleniem nowych sił zajmie się departament obrony. Ponadto wojsko przejmie w największym możliwym stopniu know-how posiadane przez firmy działające w sektorze prywatnym i ich doświadczenia w kwestii zabezpieczeń, prowadzone są także rozmowy mające na celu rekrutację osób przejawiających szczególnie dużą wiedzę w tym obszarze.

Jak podaje Eric Rosenbach, główny doradca w kwestiach cyberbezpieczeństwa, ponad 100 obcych agencji wywiadu regularnie próbuje włamać się do amerykańskich systemów, przyznaje też, że "niektóre próby - zarówno ze strony podmiotów państwowych jak i niepaństwowych zakończyły się sukcesem".

Obrona ma skupić się przede wszystkim na kluczowych sektorach, takich jak energetyka i telekomunikacja.
 
 

czwartek, 12 marca 2015

Zupełnie wolny internet? Tak planuje zespół ze SpaceX

Całkowicie wolny i zdecentralizowany internet? Czy to w ogóle możliwe? Wedlug słynnego Elona Muska tak, wystarczy tylko stworzyć zupełnie niezalezny od władz państwowych system miniaturowych satelit orbitujących wokół Ziemi. 
 
fot. spaceX
 

Założyciel i prezes zajmującej się prywatnymi projektami kosmicznymi firmy SpaceX Elon Musk ogłosił na Twitterze, że pracują obecnie nad budową sieci mikrosatelit mającej umożliwić niedrogi i zupełnie zderegulowany dostęp do internetu.

Problem dostępu do internetu jest ostatnimi czasy niezwykle poważną kwestią, a nad jego ograniczeniem pracują właściwie wszystkie najpotężniejsze państwa świata. Z tego też względu użytkownicy sieci wciąż starają się obchodzić kolejne regulacje i tworzyć alternatywne sposoby komunikowania. Projekt SpaceX może okazać się najskuteczniejszym z dotychczas stworzonych, gdyż władze państwowe musiałyby zakłócać bezpośrednio sygnał z satelit, co jest o tyle trudn, że zawsze istnieje możliwość zmiany położenia obiektu lub też częstotliwości jej nadawania.

SpaceX nie jest z resztą jedynym podmiotem stawiającym sobie za cel umożliwienie jak najszerszemu gronu ludzi taniego i swobodnego dostępu do internetu, nad podobnymi rozwiązaniami głowią się zarówno takie potęgi jak Google czy Facebook jak i zupełnie niezależne grupy hackerów walczący o anonimowość w sieci.





środa, 18 lutego 2015

Jak wyszukać w sieci przestępców? Poznaj Memex nowy rodzaj wyszukiwarek

Memex - nowy projekt DARPA ma stać się alternatywą dla Googla, zdolną do wyszukiwania treści w najgłębszych zakamarkach Darknetu.




Wszyscy znamy i na co dzień korzystamy z wyszukiwarki Google, jedynie dość wąskiej grupie użytkowników zdarza się również używać mniej popularnych wyszukiwarek takich jak Bing czy Yahoo!, ale czy te narzędzia różnią się czymś istotnym? Wszystkie one posiadają w praktyce jeden, dość zbliżony model działania, stworzony z resztą i narzucony w dużym stopniu przez Google. Polega on na dość scentralizowanym wyszukiwaniu, skrojonym tak aby było ono dogodne dla każdego użytkownika, głównym trzonem ich filozofii jest bowiem założenie, że to co jest popularne, jest również wartościowe (ogólnie mówiąc).

Trudno dokładnie orzecz ile Internetu udało sie zaindeksować robotom Google, jedni twierdzą, że jest to tylko znikomy ułamek realnie istniejących w treści sieci, inni będą z kolei uważać, że jest dokładnie odwrotnie i wyszukiwarka ta już teraz obejmuje ponad 3/4 tego co można w ogóle w internecie znaleźć. Kto ma zatem rację?

Nie da się zaprzeczyć, że istnieje część Internetu, której Google nie obejmuje. To nisza dla wszystkich tych, których pociągają prawnie zabronione treści, nielegalny handel czy też informacje, które nie powinny znaleźć się w ogólnie dostępnych rejestrach. Obszar ten zwany jest różnie, ale najpopularniejszym określeniem pozostaje Darknet. Co jednak jeśli ktoś pokusi się, z pobudek prywatnych lub służbowych do eksploracji tych mrocznych zakamarków Internetu?

Jak zwykle w takich przypadkach na pomoc przychodzi wielokrotnie na tym blogu wspominana agencja DARPA (mająca z resztą walny udział w powstaniu sieci). Stworzyła ona bowiem specjalny rodzaj wyszukiwarki, przeznaczonej właśnie do eksploracji DarkNetu - jej działanie polega odwrotnie niż w przypadku Google - do zawężania pola poszukiwań tak by docierać do jak najwęższej grupy zainteresowań, a więc też określonych typów przestępstw.

Głównym powodem powstania wyszukiwarki była potrzeba stworzenia znacznie skuteczniejszego niż ogólnie dostępne narzędzia, które pozwoliłoby dotrzeć do stron i grup ludzi zajmujących się handlem ludzkim towarem. Szczególnie istotne jest w tym przypadku odnajdywanie pewnego typu ogłoszeń czy dyskusji w sieci, których mogą nie wyłapać dominujące algorytmy.

Czy szlachetne motywy jakimi się mają kierować twórcy Memex to jedyny powód jej powstania? Czy tego typu narzędzie nie może służyć także do wyszukiwania politycznych oponentów i środowisk za pośrednictwem sieci organizujących się w zorganizowane grupy? Jak zwykle niestety broń może okazać się obosieczna.

źródło

wtorek, 27 stycznia 2015

Co będzie za 25 lat? Oto świat przyszłości wg Raya Kurzweila

Zbliżamy się do momentu przełomowego, najprawdopodobniej jeszcze w pierwszej połowie XXI wieku ludzkość zyska nieśmiertelność. Tylko czy nadal pozostaniemy ludźmi?

źródło: singularityhub.com


Ray Kurzweil jest jednym z czołowych światowych futurologów i propagatorów transhumanizmu, od lat zajmuje się tematyką rozwoju technologii i jej wpływu na tożsamość człowieka.Odnotował on także wiele sukcesów w przewidywaniu istotnych wydarzeń jakie bedą miały miejsce w nadchodzących latach. Jeszcze w 1990 roku twierdził, że przed 1998 rokiem komputer po raz pierwszy wygra z szachy z arcymistrzem, powtarzał także, że zaledwie kilka lat później pojawią się pierwsze egzoszkielety, dzięki którym osoby sparaliżowane ponownie będą w stanie chodzić, natomiast do 2010 roku komputery będą w stanie łączyć się z internetem bezprzewodowo. Czy jego teorie się sprawdziły? Proszę się rozejrzeć, sieć WiFi jest powszechnie dostępna, wiele firm już teraz posiada w swojej ofercie, co prawda wciąż drogie, egzoszkielety, natomiast już w 1997 roku wyprodukowany przez IBM komputer Deep Blue pokonał w pojedynku mistrza szachowego, Garry'ego Kasparowa.

To rzecz jasna tylko kilka "proroctw" Kurzweila, zapowiada on bowiem, że jeszcze w tej dekadzie powstanie w końcu sprawny system tłumaczenia języków obcych (nad tymi rozwiązaniami pracują między innymi Skype i Google) a niedługo powstaną okulary zdolne tworzyć zupełnie wirtualną rzeczywistość.

Jakie nowinki techniczne zapowiada on jednak w ciągu najbliższych 25 lat?

  • Jeszcze w tej dekadzie pojawią się soczewki zdolne wysyłać obrazy prosto do siatkówki, a już za około tysiąc dolarów będziemy w stanie kupić procesory o mocy obliczeniowej sięgającej dziesięciu terabajtów (czyli mniej więcej tyle ile posiada ludzki mózg).
  • Jeszcze w latach 20. XX wieku dzięki nanotechnologiom będziemy zdolni leczyć większość chorób, co więcej znikną problemy z brakami żywności, gdyż dzięki nanorobotom jej produkcja przestanie być problemem.
  • Mniej więcej w tym samym czasie test Turinga będzie już zdawalny przez wiele maszyn,
  • Co raz powszechniejsze staną się samosterowne samochody a człowiekowi zabroni się prowadzić pojazd na autostradzie,
  • W latach 30. człowiek przestanie odczuwać różnicę między rzeczywistością wirtualną w światem realnym, wrażenia zmysłowe będą identyczne, co więcej przed upływem tej dekady będziemy w stanie przenosić naszą świadomość do komputera,
  • Przed nadejściem lat 40 inteligencja niebiologiczna osiągnie poziom, w którym przewyższy człowieka o miliard razy,
  • Nanotechnologia pozwoli tworzyć żywność i inne przedmioty "z powietrza",
  • Do roku 2045 nasza inteligencja ulegnie zwielokrotnieniu dzięki bezprzewodowemu łaczeniu naszej kory mózgowej z mocą obliczeniową chmury,
 To wszystko plany na najbliższe kilkadziesiąt lat, większość z nas zobaczy te zmiany jeszcze za swojego życia, czy jesteśmy na to gotowi? Jaką cenę zapłacimy?






niedziela, 28 grudnia 2014

Jak manipuluje nami Facebook?

Facebook jest w tej chwili największym serwisem społecznościowym świata, swoim zasiegiem obejmującym większość populacji naszej planety. Równocześnie jednak stał się on jednym z głównych miejsc wymiany myśli, informacji a także emocji. Nie dziwi zatem, że Facebook zainteresował sobą także służby wywiadowcze, wszystko po to by śledzić, monitorować, dokumentować a jeśli zajdzie taka potrzeba to również manipulować sporą częścią globalnych użytkowników internetu

fot. nerds.nu


Wszystko za sprawą tzw. "miękkiej cenzury" filtrującej i uniemożliwiającej wyświetlanie się pewnych treści na osi czasu użytkowników. Co więcej, na portalu przeprowadzano już eksperymenty z określonymi rodzajami treści - przykładowo internautom wyświetlano jedynie negatywne bądź pozytywne posty. W raporcie podsumowującym te badania stwierdzono, że "stany emocjonalne mogą być przeniesione nawet z brakiem bezpośredniej interakcji pomiędzy ludźmi i przy zupełnym wykluczeniu pozawerbalnych sygnałów. Podkreślono przy tym, że Facebook nie tylko posiada zdolność wpływania na emocje jego użytkowników, ale też "problematyczny jest fakt, że zdolny jest on do stosowania inwazyjnych i nieetycznych metod w celu przeprowadzenia podobnego eksperymentu". Z kolei w 2012 roku internetowy gigant dokonał manipulacji na osiach blisko 2 milionów Amerykanów.

Przy ambitnych celach Facebooka, który swoim zasięgiem chciałby objąć cały glob rodzi się pytanie na ile będzie on w stanie wpływać na nastroje społeczne i opinię publiczną. Wyobraźmy sobie bowiem sytuację gdy w pewnym regionie świata użytkownikom wyświetlane są jedynie negatywne informacje o sytuacji w kraju, do tego wzmacniane innymi budzącymi niepokój treściami. Wszystko to będzie rzecz jasna legalne i zgodne z regulaminem, sam Facebook opisuje to w ten sposób:

Zamiast pokazywać ludziom cały możliwy kontent, News Feed zaprojektowany jest tak aby docierać do każdej osoby na Facebooku z treściami dla niej najistotniejszymi. Z ponad 1,5 tysiąca historii, które mógłby zobaczyć użytkownik, News Feed wyświetla około 300. System podejmuje decyzję co do tego jakie treści zostaną pokazane opierając się na tysiącach czynników przypisanych danej osobie.


Jakie to będą czynniki? To rzecz jasna pozostaje tajne.




środa, 15 października 2014

Czy globalizacja dobiega końca?

Proces globalizacji wydawał się nieuchronny, a jego skutki przewidywalne. Nowe, globalne społeczeństwo miało finalnie żyć w świecie bez granic, zarówno tych państwowych jak i mentalnych. Tak się jednak nie stało, w wyniku kryzysu ostatnich lat obserwujemy rosnący wzrost trendów znamionujących odwrócenie się od tego procesu.
fot. http://www.vancouversun.com



Od czasu upadku banku Lehman Brothers w 2008 światowy kryzys gospodarczy rozchodzi się na kolejne kraje powodując spadek poziomu życia w wielu z nich, a przede wszystkim prowadząc do odwrócenia się procesów integrujących gospodarki ze sobą. Jak podaje serwis Worldcrunch, wiele z regionalnych inicjatyw zaczyna mieć kłopoty - Unia Europejska zatrzymała integrację, kraje Mercosur są sparaliżowane i wszelkie ponadnarodowe inicjatywy uległy paraliżowi. Osłabł także niedawny lider globalizacji - sektor finansowy, banki pożyczają bowiem mniej, a inwestorzy z większymi oporami podejmują ryzykowne decyzje.

Również internet - największy wynalazek ludzkości ostatnich lat, a także symbol wolności i globalizacji przechodzi właśnie poważny kryzys. Pomimo siły internetowych koncernów widać wyraźnie próby wpłynięcia i ograniczeń dostępu do sieci. Już od przyszłego roku Rosjanie nie będą mieli dostępu do Google i Facebooka, Chińczycy pogodzili się z tym faktem już kilka lat temu, z kolei w Niemczech władze próbują rozbić wpływy amerykańskich gigantów poprzez odpowiednie ustawy antymonopolowe. Nie wiadomo w jakim momencie zatrzymają się próby uregulowania internetu, ale już dziś ciężko mówić o wolności w sieci.

Wiek Ameryki, wiek globalizacji

Koniec globalizacji może być też oznaką innego ważnego procesu, mianowicie końca dominacji Stanów Zjednoczonych nad światem. Dotychczasowa działalność i polityka USA oznaczały ustawiczne promowanie światowej integracji, zarówno politycznej jak i handlowej, odwrót od tych procesów może zatem oznaczać, że również dla Ameryki kończy się czas dominacji na świecie. A moze to tylko chwilowy kryzys?



czwartek, 9 października 2014

Wenezuela: bitcoin ratunkiem przed dysfunkcjonalną gospodarką?

Centralnie sterowana gospodarka Wenezueli przeżywa ciężkie chwile. Co raz do wiadomości publicznej dostają się doniesienia o kolejnych brakach w zaopatrzeniu i problemach organizacyjnych, z którymi bohatersko stara się walczyć administracja prezydenta Nicolasa Maduro. Jednym ze sposobów walki z kryzysem oraz rosnącym w kraju czarnym rynkiem ma być ścisła kontrola nad obcymi walutami i ich reglamentacja. Nigdy jednak nie zajęły stanowiska w sprawie kryptowalut.



Z drugiej jednak strony sami Wenezuelczycy starają się obejść te regulacje popularyzując wśród obywateli bitcoina. Jak przyznaje w rozmowie z agencja Reutera mieszkający w Caracas 32-letni software developer John Villiar "bitcoin to metoda buntu przeciwko systemowi" i tylko dzięki temu systemowi rozliczeń był on w stanie dokonać zakupów niezbędnych częsci do telefonu w sklepie Amazon.

Z kolei żyjący obecnie w Nowym Jorku Wenezuelczycy: Kevin i Victor Charles pracują właśnie nad otwarciem "SurBitcoin" giełdy, która powstała z myślą o ich rodakach w kraju. Ma być ona miejscem kontaktu i wymiany towarów przy użyciu systemu bitcoin. Nie odstraszają ich nawet wahania ceny btc, "to wciąż bezpieczniejsze niż narodowa waluta" mówi Kevin Charles.

Co najciekawsze Wenezuelczycy mogą mieć pewną przewagę w bitcoinowym biznesie. Kryptowalutę można uzyskać drogą handlu a więc wymieniając istniejące towary lub waluty, których nie mają w nadmiarze albo poprzez "kopanie" wykorzystując przy tym komputery wykonujące operacje kryptograficzne. Proces ten jest bardzo energochłonny a co za tym idzie kosztowny, osoba wydobywająca bitcoina musi się zatem liczyć z wysokimi rachunkami za prąd co przy skaczącym kursie bitcoin nie zawsze jest opłacalne. Co innego jednak w przypadku Wenezueli gdzie dotowany i faworyzowany przez państwo sektor energetyczny utrzymuje znacznie niższe ceny prądu niż w innych krajach świata a co za tym idzie sprawia, że koszt wydobycia znacząco maleje.

Jak twierdzi Reuters, już wkrótce możemy się w związku z tym spodziewać nowej, wenezuelskiej gorączki bitcoinowego złota.


środa, 24 września 2014

Wojny informacyjne: W razie wojny lub rebelii Rosja odetnie internet

Wybuch wojny lub niepokojów społecznych to niezwykle istotny dla wszelkiej propagandy moment - władze muszą wówczas przekonać opinię publiczną za granicą, że na ich terytorium sprawy mają się dobrze. Jak tego dokonać? Wystarczy odciąć obywatelom internet.

fot. http://shootingfromthelip.wordpress.com

Właśnie taką strategię zastosują najpewniej rosyjskie władze w sytuacji gdy napięta sytuacja w kraju wydostanie się spod kontroli i dojdzie do eskalacji przemocy. Nauczeni przykładami z Arabskiej Wiosny a ostatnio również w Ukrainy Rosjanie rozważają w tej chwili na poziomie komisji bezpieczeństwa scenariusz, w którym internet zostanie odcięty.

Pytanie jednak, kto odetnie kogo, gdyż w tej chwili duża ilość stron w Rosji umieszczonych jest na zagranicznych serwerach. Zdaniem ministra komunikacji, Mikołaja Nikoforowa "Rosja w ostatniem czasie stanęła w obliczu jednostronnych sankcji. W takich warunkach pracujemy nad scenariuszami, według których nasi partnerzy zdecydują się na odcięcie nas od internetu".

Prace komisji zakładają w takiej sytuacji przygotowanie scenariusza, w którym ustanowiona zostanie kontrola państwowa nad ruchem w internecie, analogiczna do tej jaka miała miejsce w 2011 roku w Egipcie kiedy to władze zablokowały dostęp przede wszystkim do serwisów społecznościowych z Twitterem i Facebookiem na czele.




- See more at: http://pomocnicy.blogspot.com/2013/04/jak-dodac-informacje-o-ciasteczkach-do.html#sthash.uAMCuvtT.dpuf