Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szwajcaria. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szwajcaria. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 29 września 2016

Szwajcarzy zdecydowali - agencje szpiegowskie z większymi uprawnieniami.


Szwajcaria jest krajem, w którym cyklicznie organizowane są referenda w sprawach ważnych dla państwa. W kantonach obywatele podejmują decyzję dotyczące zarówno spraw na poziomie lokalnym jak i państwowym. Niedawno odbyło się głosowanie, w którym podjęto decyzję o zwiększeniu uprawnień dla agencji wywiadowczej.

Wyborcy w Szwajcarii zatwierdzili projekt ustawy, która ma na celu poszerzenie uprawnień kontrolnych szwajcarskich agencji wywiadowczych. Wynik tego głosowania był zaskakujący, ponieważ historycznie obywatele byli sceptyczni do ilości uprawnień danych rządowi. Pod koniec 1980 roku, obywatelami wstrząsnęło informacja, że Federalny Departament Wojskowy kraju śledził bez pozwolenia dziesiątki tysięcy obywateli szwajcarskich przez wiele lat - operacja pod ściśle tajnym kryptonimem P-27. W odpowiedzi operacja P-27 została zakończona, szwajcarskie agencje wywiadowcze zostały zreorganizowane i surowe kontrole parlamentarne zostały nałożone na ich działalność. Dzisiaj, nawet kamery CCTV są rzadko stosowane w Szwajcarii. Co więcej gdy Google nie otrzymało pozwolenie na włączenie ulicach tego kraju w jego Streetview zastosowania ze względu na surowe przepisy ochrony prywatności.


Przeciwnicy proponowanego prawa ostrzegają, że to koniec długiej historii Szwajcarii ochrony swobód obywatelskich i ustawa zwiększy współpracę szwajcarskich i zagranicznych agencji szpiegowskich, szkodząc w ten sposób tradycję kraju neutralności politycznej. Nie mały wpływ na opinię publiczną tego kraju miały ataki terrorystyczne w pobliskiej Belgii i Francji. Należy zwrócić uwagę, że w Szwajcarii znajdują się siedziby wielu międzynarodowych organizacji, w tym regionalnego oddziału Organizacji Narodów Zjednoczonych. W rezultacie, prawie 66 procent wyborców wycofał wniosek w wyborach w niedzielę, zadeklarowało udział jedynie 41%. W rezultacie głosowania szwajcarskie służby wywiadowcze i służby bezpieczeństwa, takie jak Federalnej Służby Wywiadowczej, będą mogły umieszczać podejrzanych pod nadzorem elektronicznym za pomocą podsłuchów, oprogramowanie w oparciu o Internet i ukrytych urządzeń takich jak kamery i mikrofony.

źródło zdjęcia i tekstu: intelnews.org

wtorek, 2 grudnia 2014

Szwajcarzy odrzucili: Frank nie będzie związany ze złotem!

To refendum mogło dokonać ogromnej rewolucji i sprawić, że zachwiany zostanie cały światowy system finansowy i bankowy. Czy mała Szwajcaria naprawdę mogła tego dokonać?


Wielu zwolenników powrotu do standardu złota robiło sobie dużo nadziei po tym głosowaniu. Przyzwyczajeni do demokracji bezpośredniej i podejmujący większość najważniejszych decyzji za pomocą refendum Szwajcarzy mogli bezpośrednio zająć stanowisko w kwestii, którą w wielu krajach podejmuje się ponad głowami obywateli.

Tym razem jednak również w kraju Helwetów wynik okazał się nieprzychylny dla zwolenników złota, a frank szwajcarski nadal będzie dryfował w kierunku euro i zbliżeń z Europejski Bankiem Centralnym. Jak przyznają inicjatorzy referendum już w przyszłym roku można spodziewać się zwiększonej aktywności drukarek i kolejnego wzrostu cen złota, póki co jednak wartość żółtego metalu jest najniższa od lat i być może dla przynajmniej części głosujących mogło to stanowić dowód świadczący o jego słabości. O tej słabości starał się z resztą świadczyć również Jomas Thordan, prezes Narodowego Banku Szwajcarii, który w dniach poprzedzających refendum był obecny w mediach praktycznie codziennie.

Głosowanie zainicjowała grupa osób związanych ze Szwajcarską Partią Ludową i działających pod szyldem akcji "Ratujmy szwajcarskie złoto" a ich celem jest ochrona wiarygodności franka. Ich postulaty są następujące:
  • bank centralny nie ma prawa więcej wyprzedawać rezerw złota,
  • bank centralny nie może dopuścić do tego by rezerwy stanowiły mniej niż 20%,
  • bank centralny ma dbać o to by rezerwy złota znajdowały się na terytorium Szwajcarii,

W przypadku powodzenia referendum Bank Narodowy Szwajcarii w ciagu 2 lat zobowiązany byłby do sprowadzenia całego złota z powrotem na terytorium kraju, a w ciągu kolejnych 3 lat doprowadzić do 20% pokrycia franka w złocie.


wtorek, 22 stycznia 2013

"Jeśli chcesz pokoju, przygotuj się na wojnę". Po co Szwajcarii największa armia w Europie?

Szwajcarska armia przygotowuje obecnie plan awaryjny dla gwałtownych zamieszek w Europie. Naród ten słynie głównie z banków, zegarków i czekolady, jednak już niebawem może zmierzyć się z masowym napływem uchodźców z "gospodarczo złamanych" państw europejskich. W tym celu zbroi się na potęgę, przewidując najczarniejszy z możliwych scenariuszy: rozpad strefy euro.

fot. panoramio.com
Jedno z najbogatszych państw świata otwarcie wyraziło zaniepokojenie ewentualnym wynikiem narastających kłopotów finansowych w Europie. Szwajcaria prowadzi aktualnie ćwiczenia wojskowe przed możliwością wybuchu zamieszek wzdłuż jej granic. Ćwiczenia nazwano "Stabilo Due", a polegają one głównie na symulacji najbardziej brutalnych scenariuszy niestabilności w całej Unii Europejskiej. 

Szwajcaria utrzymuje swoją neutralność już od dekad i konsekwentnie odmawia przyłączenia się do strefy euro. Bern najbardziej obawia się dziś dezorganizacji armii sąsiednich narodów, która ma nastąpić z powodu kryzysu w strefie euro oraz poważnych oszczędności w ramach poszczególnych budżetów wojskowych państw członkowskich UE. 

Szwajcarska armia zbroi się dziś na potęgę.
Neutralność tego państwa przez wielu
błędnie kojarzona jest z brakiem wojska.
(fot. cnbc.com)
"Nie wykluczam, że będziemy potrzebowali większej armii w najbliższych latach,", podkreślił w ostatnią niedzielę szwajcarski minister obrony Ueli Maurer. Szwajcaria nie powinna mieć jednak problemu z obroną swoich granic. W stosunku do liczby ludności (ok. 7,8 mln obywateli) ten niewielki kraj ma najliczniejszą w Europie armię 200 tys. żołnierzy. Szwajcarskie Ministerstwo Obrony planuje dalszą modernizację armii oraz zakup kolejnych myśliwców.

Szwajcarskie władze wyrażają także obawę przed wielokulturowością, która w konsekwencji ogromnego napływu uchodźców mogłaby mieć bardzo negatywne skutki dla rozwoju i sytuacji społeczno-gospodarczej całego kraju. Wystarczy przypomnieć, że w 2009 roku Szwajcaria podjęła decyzję w referendum o zakazie budowy islamskich minaretów na własnym terytorium.

Czy Waszym zdaniem obawy Szwajcarii są uzasadnione? Czy tak negatywny scenariusz dla Europy już niebawem może się ziścić?


Źródła: cnbc/euobserver/businessinsider

piątek, 21 grudnia 2012

Zawód: Szpieg. Co to znaczy dzisiaj?

Zawód szpiega zmienia się wraz z czasami w jakich przychodzi mu pracować. W ostatnim czasie zaobserwować można pewną ewolucję służb wywiadowczych, które oprócz dotychczasowej walki z terroryzmem zaczynają dostrzegać także nowe zagrożenia, przede wszystkim te w cyberprzestrzeni.

 
fot. nkzs/sxc.hu
 
Chociaż oficjalnie mamy pokój i nie dochodzi do otwartych starć między największymi światowymi potęgami, to jednak podobnie jak za czasów Zimnej Wojny wciąż trwa cichy konflikt między największymi światowymi agencjami wywiadowczymi. Nawet państwa, które oficjalnie są sojusznikami szpiegują się wzajemnie chcąc wyrwać drugiemu jego największe tajemnice w odwiecznym wyścigu o władzę i pieniądze.


Kolejny seks skandal

Informacje na ten temat aktywności agencji wywiadowczych rzadko kiedy przedostają się do mediów głównego nurtu, jedynie okazyjnie wybucha w danym państwie tak duży skandal szpiegowski, że piszą o nim nawet te serwisy, które na co dzień zupełnie nie poruszają podobnej tematyki. Tak było choćby całkiem niedawno w związku ze skandalem jaki w połowie listopada wybuchł wokół byłego już szefa jednej z najpotężniejszych instytucji wywiadowczych świata – Centralnej Agencji Wywiadowczej, w skrócie CIA. Źródłem skandalu okazał się romans w jaki wdał się jej wieloletni dyrektor David Petraeus z absolwentką akademii West Point i autorką jego biografii Paulą Broadwell. Romans ujrzał światło dzienne po tym gdy okazało się, że z jego prywatnego konta mailowego korzystała osoba trzecia i nie była nią żona Petraeusa. W rezultacie poddał się on do dymisji. Cały seks skandal nie byłby niczym wielkim, zważywszy że podobne sytuacje miały już w historii amerykańskiej polityki miejsce nie raz, w tym jednak przypadku mamy do czynienia z rezygnacją wpływowego oficera wysokiej rangi, do tego zaangażowanego w działania wywiadu między innymi na Bliskim Wschodzie czy w Azji Środkowej.

Konkurencja dla CIA

Może się to zapewne odbić na funkcjonowaniu CIA, co do której wielu członków amerykańskiego Kongresu ma poważne obiekcje. Być może to właśnie one wpłynęły na zablokowanie propozycji Departamentu Obrony postulującego utworzenie nowej wojskowej agencji wywiadowczej mającej wspierać działania armii amerykańskiej między innymi w Iraku i w Afganistanie. Senatorów nie przekonały argumenty wojskowych biurokratów i ostatecznie zablokowali oni jakiekolwiek plany związane z powołaniem podobnej agencji. Jak podaje z resztą „The Washington Post” Pentagon zdecydował się na stworzenie własnej, konkurencyjnej wobec CIA siatki szpiegowskiej, której zadaniem będzie gromadzenie informacji zupełnie niezależnie od oficjalnej agencji wywiadowczej.

Potrzeba nowej strategii

Równocześnie odejście Petraeusa ponownie zwróciło uwagę na obecną strategię prowadzenia operacji przez CIA. Przykładowo w wywiadzie udzielonym niedawno magazynowi „Wired” były dyrektor agencji w latach 2006-2009, będący na emeryturze generał Michael Hayden przyznał, że w ostatnich latach za bardzo skoncentrowano się na walce z terroryzmem na bok odsuwając wiele innych ważnych problemów. W jego opinii istnieje potrzeba by CIA skoncentrowała się teraz na bardziej tradycyjnych metodach działalności wywiadowczej a mniej na inicjowaniu akcji zbrojnych („kill less, spy more”). Być może sygnałem świadczącym o zmianach w dotychczasowej polityce będzie doniesienie Los Angeles Timesa z początku grudnia 2012 roku, z którego wynika, że amerykański wywiad planuje zmodyfikować dotychczasowe działania w cyberprzestrzeni koncentrując się przede wszystkim na wprowadzeniu nowych metod ataków hackerskich. Jednym z nich jest przeniesienie źródeł ataków poza granice Stanów Zjednoczonych (między innymi do Chin) co utrudnić ma wykrycie tożsamości sprawcy.

Koncentracja na „tradycyjnym” szpiegostwie jednak przy wykorzystaniu najnowocześniejszych technologii może być formą radzenia sobie z istniejącymi problemami, gdyż jak zauważył ekspert tematyki szpiegowskiej, Joseph Fitsanakis obecne zagrożenie ze strony działań wywiadowczych prowadzonych w Internecie może być poważniejsze nawet niż terroryzm, zwraca on bowiem uwagę na fakt, że tradycyjny terroryzm można eliminować między innymi poprzez ograniczenie dostępu do niezbędnych zasobów, jak również prowadzenie działań antyterrorystycznych. Tego typu operacji bardzo trudno dokonać w sieci, atak może być bowiem przeprowadzony z dowolnego miejsca na świecie, nie wymaga też żadnych wyspecjalizowanych zasobów, kluczem są przede wszystkim umiejętności.

Media społecznościowe i szpiegostwo

Skoro zaś jesteśmy przy działaniach szpiegowskich w sieci to zwróćmy uwagę na jeden z przykładów operacji prowadzonych między sojusznikami. Chociaż Francja wiele lat temu wycofała się z wojskowych struktur NATO, to jednak wciąż pozostaje sojusznikiem Stanów Zjednoczonych i stosunki pomiędzy obydwoma państwami od lat są względnie dobre. Mimo wszystko to właśnie amerykańscy hackerzy znaleźli się wśród głównych podejrzanych mających napisać specjalnego wirusa komputerowego, który przy użyciu portalu Facebook miał dokonać włamania do francuskiej sieci rządowej. Co ciekawe, Sekretarz do spraw Bezpieczeństwa Wewnętrznego Stanów Zjednoczonych, Janet Napolitano odmówiła komentarza w sprawie ewentualnego zamieszania USA w atak. Jedyny co zrobiła to opublikowała lakoniczne oświadczenie o następującej treści: „nie mamy wspanialszego partnera niż Francja, nie mamy wspanialszego sojusznika niż Francja”.

Warto przy tym zaznaczyć, że to nie jedyny przykład wykorzystania portali społecznościowych do działań szpiegowskich. Czasami dochodzi z resztą do wręcz zabawnych sytuacji, jak choćby miało to miejsce w przypadku pracowników belgijskiego wywiadu, którzy zostali namierzeni za pomocą ich własnych kont założonych na portalu społecznościowym Linkedin.com. W 2009 roku z kolei szwedzkich żołnierzy stacjonujących w ramach operacji NATO w Afganistanie znaleziono dzięki ich konto na Facebooku i próbowano dowiedzieć się o szczegółach prowadzonych przez nich misji.

Jaka będzie przyszłość wywiadu? Kiedyś wielkim przełomem było wykorzystanie satelit okołoziemskich do szpiegowania i podglądania przeciwnika, dziś kiedy mamy teoretyczny pokój lecz mocarstw zdolnych wysłać swojego satelitę w kosmos jest znacznie więcej potrzeba nowych rozwiązań i technologii, które pozwolą być o krok przed przeciwnikiem. Czasami jednak, pomimo gonitwy za nowinkami technicznymi najbardziej skutecznym wciąż okaże się człowiek, tak jak miało to miejsce niedawno w Szwajcarii gdzie pracownik tamtejszej agencji wykradł ogromną ilość dokumentów zawierających tajemnice wielu europejskich państw.

poniedziałek, 13 czerwca 2011

Bilderbergowie za zasłoną dymną

Prawie zupełny brak zainteresowania spotkaniami Bilderbergów ze strony mediów głównego nurtu sprawia, że warto się zastanowić, czy ten brak zainteresowania jest jedynie owocem przypadku. 


DeesIllustration
W poprzednim wpisie informowałem, że w dniach 9-11 czerwca w Szwajcarii spotka się Grupa Bilderberg. Napisałem wówczas, że media tak zwanego głównego nurtu nie poświęcają tym spotkaniom należytej uwagi. Muszę przyznać, że myliłem się. W tym roku całe spotkanie cieszy się dużym zainteresowaniem, ale tak naprawdę głównymi bohaterami tych komunikatów są ludzie, którzy tym spotkaniom są przeciwni. Określa ich się jednoznacznym mianem tropicieli, zwolenników, a nawet wyznawców teorii spiskowych, co automatycznie ma oznaczać, że nie ma jakiegokolwiek sensu wysłuchiwać opinii tych ludzi. Cóż, jako, że zapewne również zaliczam się do tego zacnego grona, czuję się więc zobowiązany do tego, by to skomentować. 

Przykładowo, w jednej z najważniejszych szwajcarskich gazet, niemieckojęzycznej “Basler Zeitung” napisano, że spotkania Grupy Bilderberg niewiele znaczą, gdyż nie podejmuje się na nich żadnych wiążących decyzji. Tego nie możemy sprawdzić empirycznie, możemy jednak poszukać kontrargumentów. Wg. serwisu PrisonPlanet.com, były sekretarz generalny NATO i członek Grupy Bilderberg, Willy Claes przyznał, że po spotkaniu przygotowywany jest podsumowujący raport, zaś “po uczestnikach spodziewa się, że raport ten zostanie użyty przy kreowaniu strategii w środowiskach, w których oddziałują”. 

Innym klasycznym chwytem jest sprowadzenie tematu do absurdu, polecam przyjrzeć się komentarzom jakie umieściła redakcja serwisu informacyjnego Fox News, gdzie przytacza się choćby pomysł, że spotkania by być, tym czym są, powinny odbywać się w podziemnej jaskini. Cała sala się śmieje, cel osiągnięty. 

W ten sam sposób można wszystkich zainteresowanych wrzucić do jednego worka, tak jak autor artykułu przygotowanego dla BBC Magazine, a przetłumaczonego przez portal Infra.pl. Widać, że autor z grubsza odrobił zadanie domowe i co nieco przygotował się do napisania tego artykułu. Oczywiście nie obyło się bez psychologicznej analizy wszystkich, których określamy jako “wyznawców” tak zwanych teorii spiskowych. Żeby już nie pozostawić czytelnikowi żadnych wątpliwości i móc zamknąć wszystkich w kaftanach bezpieczeństwa jako jedyny tropiciel TS podany jest David Icke promujący swoją teorię o jaszczuroludziach rządzących światem. No cóż, nawet jeśliby Icke miał rację, to mało kogo jego teorie zachęciłyby do działania. 

Nie ukrywajmy, jeśli chcemy odkryć, gdzie znajdują się prawdziwe ośrodki decyzyjne , musimy zrozumieć, że polityka, gospodarka i media to system naczyń połączonych, nie bez powodu również przedstawiciele najważniejszych mediów, takich jak New York Times czy Wall Street Journal, są zapraszani do udziału w spotkaniach Grupy Bilderberg. Nie bez powodu pozostaje również fakt, że to, co mówi się o Bilderbergach, jest momentalnie bagatelizowane. W końcu ktoś musi zapłacić za niebotycznie drogie bloki reklamowe...

Andrew Kakabadse autor szeregu wywiadów z osobami, które uczestniczyły w spotkaniach grupy Bilderberg stwierdził, że: 

"Bilderbergowie są prawdopodobnie najbardziej wpływową globalną siecią w historii ludzkości. To niebywały zaszczyt zostać zaproszonym. Częściowo jest dowód uznania za wykonaną pracę i częściowo za ich wkład w światowe stosunki."

Przyjmijmy, że Andrew Kakabadse ma rację, że do grupy zapraszani są ludzie, którzy coś osiągnęli, że zostali “wciągnięci” do elity. W to nie należy wątpić, osiągnęli oni swoje stanowiska dzięki indywidualnym umiejętnościom, determinacji, inteligencji, własnemu szczęściu, ale czy bez niczyjej pomocy?

Dlaczego jedni są zapraszani, a inni nie? Niewątpliwie liczą się ich zasługi, ale zapewne promowane są konkretne rodzaje zasług, gdyż niektórzy są na tych spotkaniach mile widziani, inni znowu nie, tak jak choćby włoski eurodeputowany Mario Borghezio, od lat sprzeciwiający się istnieniu klubu. 10 czerwca został pobity i aresztowany, po tym jak próbował wejść na spotkanie grupy Bilderberg. Stwierdził on, że sprzeciwia się grupie, gdyż decyzje przez nią podejmowane zapadaj poza wpływem opinii publicznej. “Jasnym jest Klub Bilderberg jest tajnym stowarzyszeniem” dodał.


środa, 8 czerwca 2011

Czas na narady rządu światowego

Spotykają się raz do roku w wybranym miejscu na świecie, nikt jednak nie wie, jak przebiegają te spotkania, ani jakie decyzje są podczas ich trwania stanowione. Koronowane głowy, najbardziej wpływowi politycy, biznesmeni i naukowcy. Brzmi jak teoria spiskowa? Spotkania grupy Bilderberg są regularnie śledzone. Nie wiadomo tylko co dzieje się za zamkniętymi drzwiami.

Swój przydomek grupa ta zawdzięcza nazwie hotelu, w którym w 1954 po raz pierwszy odbyło się spotkanie. Od tego czasu, pomimo faktu, że pojawiają się na nich najbardziej wpływowi ludzie na tej planecie, informacje o spotkaniach są albo ignorowane albo traktowane jako niezbyt istotne. Nie otaczają ich tysiące fleszy. Do tej pory temat spotkań dziwnym trafem rzadko kiedy pojawiał się w „poważanych” mediach. Trudno liczyć na obszerne komentarze, analizy, prognozy, jakie mają miejsce przy okazji takich szczytów jak Davos czy G8. W tym roku grupa Bilderberg spotyka się już niedługo, w dniach 9-12 czerwca w Grand Hotel Kempinski w St. Moritz, w Szwajcarii.

Skoro „poważnych” dziennikarzy to nie interesuje, to bądźmy nieco mniej poważni i zastanówmy się, co zostanie ustalone tym razem?


- See more at: http://pomocnicy.blogspot.com/2013/04/jak-dodac-informacje-o-ciasteczkach-do.html#sthash.uAMCuvtT.dpuf