Pokazywanie postów oznaczonych etykietą media społecznościowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą media społecznościowe. Pokaż wszystkie posty

środa, 28 listopada 2018

Social credit: miliony Chińczyków traci możliwość rezerwacji biletów

Wielki krok w kierunku budowy totalitarnej merytokracji w Chinach. Trwają prace nad budową systemu wiarygodności społecznej (social credit), który docelowo objąć ma całą, liczącą ponad 1,3 miliarda ludzi populację. System ma punktować zachowania Chińczyków w oparciu o ich zachowania, sieć znajomych, wybory konsumpcyjne czy zainteresowania. W rezultacie przyznane punkty będą ułatwiać bądź utrudniać zdobywanie określonych zasobów. 

Punkty można zyskać oddając krew, pracując jako wolontariusz lub w inny sposób oddając swój wkład na rzecz społeczeństwa. Jeśli jednak łamiemy przepisy ruchu drogowego, palimy w miejscach niedozwolonych, bądź po prostu kupujemy zbyt dużo gier wideo, wówczas musimy się liczyć z tym, że nasza ocena w systemie wiarygodności społecznej spadnie. 

Jeśli ktoś będzie według systemu zachowywać się w sposób nie godny zaufania, będzie tracić punkty, i tym samym zmniejszą się jego szanse na otrzymanie kredytu w banku, rezerwację biletów lotniczych czy kolejowych (które do tego mogą okazać się droższe) a także zmniejszyć szansę ich dzieci w dostaniu się do dobrych szkół czy uniwersytetów. W niektórych prowincjach Chin system jest juz w zaawansowanej fazie testów i według Pekinu wejdzie on do powszechnego użytku ok. 2020 roku. Już teraz jednak, na terenach gdzie jest on testowany milionom ludzi uniemożliwiono rezerwację biletów na samolot lub na superszybką kolej - te mają zostać zachowane przede wszystkim dla Chińczyków z wyższą oceną.













wtorek, 19 czerwca 2018

W jaki sposób są twoje dane przetwarzane? Czy RODO jest dobrą ustawą? cz 1

RODO ustawa, która wprowadziła nie małe zamieszanie wśród przedsiębiorców jest przez niektóre środowiska mocno krytykowana. Największy obecnie problem ma służba zdrowia, która np. nie może telefonicznie poinformować rodzinę o tym kto jest hospitalizowany. Służba medyczna opisuje ekstremalne sytuacje, w których najbliżsi poszukując zaginionych członków rodziny nie mogą uzyskać żadnej informacji na temat pacjentów. Istnieją jednak powody, dla których ustawa została wprowadzona. Poniżej przeczytacie przykłady wykorzystywania danych osobowych takich jak np zbieranie informacji o stanie konta bankowego.



10. Facebook poszukuje wszystkich danych na twój temat - nawet informacji o przebytej chorobie.

Facebook niedawno wysłał swoich ludzi do kilku szpitali, aby przekonać  lekarzy do sprzedaży poufnych danych swoich pacjentów. Chcieli wszystkiego, łącznie z zapisami chorób i historii wypisanych recept, wszystko to, co według nich było "projektem badawczym". Facebook mógł otrzymać anonimowo dane dotyczące pacjentów, bez ich imion i nazwisk. Największa firma była przekonana, że dysponuje wystarczającą dużą ilością danych swoich użytkowników aby powiązać anonimowe informacje z konkretną osobą. 

Szpitale najprawdopodobniej były w pełni świadome, że Facebook nie planuje przechowywania danych anonimowo. W rzeczywistości gigant mediów społecznościowych obiecał wysłać ponownie dane z uzupełnionymi nazwiskami pacjentów, którzy na podstawie swojej historii na Facebooku mogą potrzebować specjalnych metod leczenia. Przedsięwzięcie nie doszło do skutku po wybuchu afery związanej z wyciekiem danych z Cambridge Analytica. 
Warto jest jednak wiedzieć, że tego typu praktyki są powszechne. W samych USA wiadomo, że firmy takie jak Rite Aid czy CVS sprzedawały dane pacjentów, z kolei firmy General Electric i IBM przyznały się do ich zakupu.
Często słyszymy "informacja to potęga" i tak jest w tym przypadku. Największa firma zajmująca się handlem informacjami medycznymi nazywa się IMS Health i w 2014 roku zarobiła 2,6 miliarda dolarów. 

9. Apple sprawdza, ile pieniędzy znajduje się na Twoim koncie bankowym

W 2015 roku firma Apple złożyła wniosek o patent na opracowany nowy program, który działałby cały czas w tle w trakcie korzystania z urządzeń. Jego głównym celem było obserwowanie i zbieranie danych po każdym zalogowaniu się do konta bankowego np w celu sprawdzenia wysokości salda karty kredytowej. Później zebrane dane zgodnie z oficjalną informacją miały zostać sprzedawane dalej reklamodawcom. Patent wyraźnie mówi - i jest to bezpośredni cytat: "Towary i usługi są sprzedawane konkretnym grupom docelowym użytkowników [. . . ] na podstawie kwoty kredytu przedpłaconego dostępnego dla każdego użytkownika. " Lub, innymi słowy,  informacja o saldzie na koncie zostanie przekazana dowolnemu reklamodawcy, który jest skłonny za nią zapłacić firmie Apple.

8. Badanie skuteczności reklamy poprzez łamanie zasad prywatności.

Firma o nazwie Emotional Analytics opracowała oprogramowanie, które wykorzystuje kamerę internetową komputera do oglądania i analizowania reakcji ludzi na reklamę.

Obecnie chyba nie ma firmy, która przyznałaby się do korzystania z kamery bez zgody użytkownika, ale jest wiele powodów, aby sądzić, że tak się dzieje. W lutym 2018 Android zaktualizował swoją polityki prywatności, zabraniając aplikacjom używania telefonów komórkowych do potajemnego rejestrowania twarzy. 

środa, 14 marca 2018

Facebook wie o Tobie więcej niż ci się wydaje


Baza danych facebooka jest imponująca, co sekundę, ktoś na świecie publikuje informacje, zdjęcia na największym portalu społecznościowym. Czy korzystanie z niego zagraża naszej prywatności? Jakie
narzędzia stosuje gigant, które mogą być dwuznacznie odbierane?



1. System rozpoznawania twarzy

Kiedy znajomy oznacza Ciebie na Facebooku, ta informacja jest dodawana do gigantycznej bazy danych Facebooka. Sieć społecznościowa ma roboty sztucznej inteligencji, które przeszukują wszystkie te dane, aby dopasować wzór do twojej twarzy. [2]

Algorytm Facebooka jest tak dobry, że twierdzi, że ma dokładność 98 procent. Przy każdym nowo przesłanym zdjęciu staje się lepszy w dopasowywaniu twarzy. Pytanie czy może dojść do sprzedaży tych informacji?

2. Jeśli masz aplikację Messenger na Facebook, najprawdopodobniej nie powiesz jej, by przestała udostępniać twoją lokalizację. To nie jest złe, jeśli chcesz, aby Facebook wiedział, gdzie jesteś. Ale co z innymi ludźmi?
Jeden programista zbadał i stworzył prostą wtyczkę Chrome o nazwie "Marauder’s Map". Nazwa nawiązuje do mapy Harry'ego Pottera z Hogwartu, która pozwoliła mu zobaczyć, gdzie wszyscy byli na zamku. Mapa Maraudera była w stanie podać dokładne współrzędne przyjaciół, którzy używali Messengera. [3]

Patrząc na prostą mapę, programista był w stanie dokładnie określić, gdzie są jego przyjaciele. W odpowiedzi Facebook wyłączył udostępnianie lokalizacji w aplikacji Messenger. Nie oznacza to jednak, że nie gromadzą tych danych.

3. Facebook wie o Tobie bardzo wiele
News Feed Facebooka został zaprojektowany tak, abyś był jak najdłużej zaangażowany. W tym czasie Facebook buduje stale zmieniającą się i złożoną sieć danych swoich użytkowników. Tworzą profil za pomocą analizy predykcyjnej, która pozwala im dowiedzieć się, jak bardzo jesteś podatny na reklamę, jakie są twoje poglądy polityczne, jak często płacisz gotówką, kartą kredytową. [8]

4. Wolność słowa nie istnieje
Pomimo misji Facebooka na rzecz społeczeństwa wolnego i otwartego, wielokrotnie facebook angażował  się w polityczną cenzurę na szczeblu państwowym. Istnieje wiele takich przykładów,  blokowania stron ogłaszających np. protest w Rosji - blokada była bezpośrednim poleceniem ze strony rosyjskiego rządu.

Innym przykładem są Chiny , gdzie Facebook opracował specjalne oprogramowanie do cenzurowania postów użytkowników. [9] Posunęli się nawet do cenzurowania satyry, ponieważ brytyjska agencja rządowa narzekała. W tym kraju, cenzura również dotyczy związków, zwłaszcza homoseksualnych.



środa, 3 stycznia 2018

Anonimowe posty? Nie istnieją - Facebook współpracuje i udostępnia

W każdym roku Facebook otrzymuje dziesiątki tysięcy próśb o dane na całym świecie. Wnioski kierowane są z rządowych placówek i najczęściej kończą się rewizjami, wezwaniami do ograniczenia określonych rodzajów treści itp. Według nowego raportu ilość wniosków rośnie w zastraszającym tempie. 


Według QZ.com , w USA, liczba żądań wzrosła o 26%, w przeciągu sześciu miesięcy od 2016 do pierwszych sześciu miesięcy 2017, podczas gdy na całym świecie, całkowita liczba wzrosła o około 21%. Od 2013 r., Kiedy firma zaczęła udostępniać dane na temat wniosków rządowych, liczba w USA stale rośnie - w ciągu czterech lat wzrosła w przybliżeniu trzykrotnie.

Ta informacja może być szokująca dla wielu użytkowników, którzy pomimo wszystko chcą dbać o swoją prywatność. Joe Joseph, z Daily Sheeple , również nie oszukuje rzeczywistości Facebooka. "Tak zaprojektowany jest Facebook "- mówi Joseph.


"Trzeba pamiętać, że Zuckerberg miał" kapitał zalążkowy ", a pozostałe pieniądze pochodziły od firm frontowych CIA, które włożyły w to wiele zasobów i ... zasadniczo myślą o tym jak o zasiewie; Facebook przyniesie owoce.

Nie sądzę, że zdali sobie sprawę, jak duże to się stanie. Ale mogę wam powiedzieć, że otrzymują tak wiele informacji i informacji z mediów społecznościowych: nie sądzę, że odejdą, nawet gdybyśmy tego chcieli"

poniedziałek, 25 grudnia 2017

Facebook szpieguje cię przy pomocy telefonu?



Reklamodawcy doskonalą coraz bardziej techniki mikroprocesowania i przetwarzania danych aby jak najlepiej trafić w gust konsumenta. Zwykli użytkownicy mediów społecznościowych zgłaszają niepokojące "zbiegi okoliczności" i pytają "Czy facebook nas szpieguje?". Jeden z przypadków został opisany przez Jen Lewis w Daily Mail.


Podczas zakupów Lewis wraz z przyjacielem rozmawiali o zakupie kamery filmowej. Nie minęła 20 minut, gdy przyjaciółka Jen sprawdziła na swoim telefonie komórkowym i odkryła, ku swojemu zdziwieniu, celowaną reklamę tego samego aparatu, o którym właśnie rozmawiała. 

Śledzenie zachowań użytkowników w trybie offline nie jest nowym zjawiskiem. Na początku tego roku w mediach pojawiła się informacja z oświadczeniem Google, że zacznie śledzić zakupy użytkowników kart kredytowych w sklepie.



środa, 6 grudnia 2017

Facebook używa Sztucznej Inteligencji aby inwigilować użytkowników



Facebook coraz bardziej zaskakuje. Tym razem największy portal społecznościowy poinformował, że zaczyna monitorować użytkowników dzięki technologii AI (Artificial Inteligence - Sztucznej Inteligencji).


Facebook testował tę technologię przez dziewięć miesięcy w USA. Opublikowano niedawno informację, o rozpoczęciu wdrażania tej technologii poza Stanami Zjednoczonymi.  Ostatecznie będzie dostępna na całym świecie, z wyjątkiem Unii Europejskiej, ze względu na przepisy dotyczące ochrony prywatności w ramach ogólnej ustawy o ochronie danych., które ograniczają wszelkie formy profilowania. FB i Mark Zuckerberg twierdzą, że AI skanuje posty użytkowników pod kątem przesłanek związanych z myślami samobójczymi lub jakimikolwiek możliwościami zagrożenia. 
AI skanuje posty udostępniane przez użytkowników. Jeżeli którykolwiek z nich zostanie wykryty jako potencjalnie "niebezpieczny" automat przesyła tą informację dalej do moderatorów, którzy oceniając ryzyko ewentualnie kontaktują się z lokalną policją. 

W odniesieniu do statystyk samobójstw, wydaje się, że inicjatywa FB jest w 100% szlachetna. Należy jednak pamiętać że monitorowanie treści publikowanej przez użytkowników w czasie rzeczywistym może posłużyć do ich pełnej inwigilacji. Co więcej może posłużyć jako podstawa do tworzenia profilu osobowości. 

System filtrowania treści dotychczas działał na zasadach zgłoszenia. W przypadku gdy treść publikowana w portalu była zdaniem użytkownika "nie odpowiednia" miał on prawo zgłosić ten fakt. Dotychczas większość zgłoszeń była rozpatrywana przez moderatorów, lub prosty program do wychwytywania "zakazanych" słów. Wprowadzenie inteligentnego rozwiązania umożliwia w znacznie szybszy sposób kontrolowanie treści zamieszczonej na portalu.

źródło: dispropaganda.com


poniedziałek, 13 listopada 2017

Media społecznościowe uzależniają



38-letni były prezes Facebooka, Sean Parker, niedawno opublikował wypowiedź, którą powinien przeczytać każdy użytkownik tego portalu. Media społecznościowe uzależniają, jak podkreślają eksperci sama sieć uzależnia. 



"Kiedy Facebook się rozwijał, mówiłem do ludzi, którzy podchodzili do mnie i mówili:" Nie jestem w mediach społecznościowych ". Powiedziałbym: "OK, wiesz, będziesz." A potem powiedzieliby: "Nie, nie, nie, nie, doceniam moje prawdziwe interakcje, cenię tę chwilę, cenię sobie obecność, cenię intymność". Powiedziałbym, że ... "Dostarczymy Wam ostatecznie".

"Nie wiem, czy naprawdę rozumiałem konsekwencje tego, o czym mówiłem, ponieważ [z niezamierzonych konsekwencji sieci, gdy rośnie ona do miliarda lub 2 miliardów ludzi i ... dosłownie zmienia wasz związek ze społeczeństwem, ze sobą ... To prawdopodobnie przeszkadza produktywności w dziwny sposób, Bóg jeden wie, co się dzieje z mózgami naszych dzieci".

"Proces myślenia, który wszedł w budowanie tych aplikacji, a był to pierwszy z nich na Facebooku, ... polegał na: " Jak konsumujemy jak najwięcej twojego czasu i świadomej uwagi, jak to tylko możliwe? "

"A to oznacza, że ​​musimy co jakiś czas dawać ci trochę dopaminy , ponieważ ktoś lubił lub komentował zdjęcie lub post, czy coś w tym stylu, a to sprawi, że będziesz wnosić więcej treści, i to się zmieni. aby uzyskać ... więcej polubień i komentarzy. "

" To jest pętla sprzężenia zwrotnego do sprawdzania poprawności społecznej ... dokładnie takie rzeczy, jakie wymyśliłby haker, jak ty, ponieważ wykorzystujesz słabość w ludzkiej psychologii. "

źródło: zerohedge.com



środa, 1 lipca 2015

Nowa, paneuropejska policja będzie polować na terrorystów w mediach społecznościowych

Od 1 lipca na terenie Europy działa organizacja policyjna nowego typu - jednym z pierwszych zadań nowej komórki Europolu jest ściganie liderów opinii propagujących w mediach społecznosciowych poglądy prezentowane przez państwo islamskie.



Zadaniem policji będzie między innymi prześledzenie setek tysięcy tweetów, które były publikowane przez konta specjalnie tworzone w celu propagowania działalności ISIS.Funkcjonariusze będą mieli za zadanie prześledzenie ponad 100 tysięcy tweetów dziennie, które publikowane są przez dziesiątki tysięcy fałszywych kont nieustannie tworzonych przez związanych z ISIS propagandystów. Ich liczba sprawia, że administratorzy Twittera nie nadążają z ich banowanie,


Zamiast dotychczasowej, nieskutecznej jak się okazuje metody banowania użytkowników pracownicy Europolu będa zamiast nadawców tropić potencjalnych odbiorców - identyfikowane będą przede wszystkim te osoby, które mogą być szczególnie podatne na przekaz ISIS i które mogą przekazywać te komunikaty dalej. Ta metoda ma pozwolić na sprawniejsze reagowanie i w razie potrzeby neutralizowanie propagandy Państwa Islamskiego.


Nowa jednostka opierać się będzie na jednostce Scotland Yardu ds. walki z terroryzmem, czerpiąc z jej doświadczenia a także opierając swoje działania o struktury (i pracowników) z całej Europy założyciele agencji liczą, że okaże się ona znacznie skuteczniejszym narzędziem do walki z ISIS, do którego do tej pory przystąpiły już tysiące obywateli państw Unii Europejskiej.



środa, 15 kwietnia 2015

Rewolucje social media, czyli co wg Juliana Assange'a łączy Google z Departamentem Stanu?

Twórca Wikileaks Julian Assange w swojej najnowszej książce „When Google Met Wikileas” opisuje relacje łączące internetowego giganta z prominentnymi politykami USA, w tym z Hilary Clinton i Departamentem Stanu.

Eric Schmidt i Hilary Clinton podczas konferencji "Big Ideas for a New America"

Julian Assange nie pozwolił o sobie zapomnieć, w swojej najnowszej książce odsłania on kulisy relacji jakie łączą największych internetowych gigantów z amerykańską polityką zagraniczną. Jak pokazuje Assange, tych powiązań jest w
Szczegónie interesująca jest dla Assange'a osoba Erica Schmidta, który po objęciu w 2001 roku funkcji prezesa Google „zbudował z firmy imperium”. Schmidt regularnie bywa w Białym Domu, od cztereach lat z rzędu uczestniczy w spotkaniach grupy Bilderberg, nie opuszcza też szczytów ekonomicznych w Davos. Zdaniem Assange'a szef Google "wierzy w cywilizującą moc oświeconych, międzynarodowych korporacji, widzi tą misję w ciągłym kształtowaniu świata na modłę życzliwej potęgi światowej".

Już na początku ubiegłej dekady Google regularnie otrzymywało od NSA środki pieniężne za udostępnianie technologii pozwalającej sprawniej indeksować gromadzone przez agencję dane, kilka lat później wspólnie z amerykańskim wywiadem zaczęła korzystać z satelity szpiegowskiego GeoEye-1.

Powiązań jest więcej – przykładowo Jared Cohen, szef Google Ideas pracował wczesniej dla Departamentu Stanu, doradzał administracji zarówno za rzadów Republikanów jak i Demokratów, był pośrednikiem między Doliną Krzemową a Waszyngtonem, a także eksperten od nowych technologii. O specyfice relacji Cohena z sektorem IT i rządem najlepiej świadczy anegdota, kiedy to w 2009 roku przełożył on spotkanie z prezesem Twittera Jackiem Dorseyem aby uczestniczyć w tym czasie z planowanym, ale ostatecznie odwołanym powstaniu przeciwko władzy ajatollahów w Iranie. Wkrótce po tym stanął on na czele głównego think tanku Google'a – Google Ideas i w tym samym roku wspólnie ze Schmidtem opublikował na łamach Foreign Affairs artykuł, w którym postulowali oni wykorzystanie potencjału Doliny Krzemowej i jej technologii w działaniach związanych z polityką zagraniczną USA.

Assange zwraca uwagę na fakt, że wkrótce po publikacji tego artykułu na Bliskim Wschodzie doszło do rewolucji, w których istotną rolę odegrały media społecznościowe, w tym Twitter, YouTube i Facebook.


Jesteście forpocztą rosnącego pokolenia obywatelskich aktywistów... a to czyniki was typem przywódców, których potrzebujemy

Te słowa Hilary Clinton najlepiej oddają nowe podejście do strategii zagranicznej Departamentu Stanu. Sukces wielu rewolucji w krajach arabskich sprawił, że zaczęto się jeszcze dokładniej przyglądać działalności organizacji pozarządowych zajmujących się walką o prawa człowieka na Bliskim Wschodzie i w Afryce. Dzięki portalowi Movements.org Jared Cohen miał do dyspozycji „niesamowitą sieć cyberaktywistów” - warto przy tym zwrócić uwagę na fakt, że strona finasowana jest między innymi przez Google, MSNBC czy Edelmana.

czwartek, 12 lutego 2015

Wielka wojna w internecie: Anonymous włamali się i przejęli konta członków ISIS

Setki kont na portalach społecznościowych, setki godzin pracy propagandystów z Państwa Islamskiego zostało utraconych w wyniku ataku jaki przeprowadzili w ostatni wtorek haktywiści z Anonymous.


"Będziemy na was polować, usuniemy wasze strony, wasze konta, wasze emaile, ujawnimy was. Od dziś nie będzie dla was bezpiecznego miejsca w sieci - będziecie traktowani jak wirus a my jesteśmy lekarstwem. Internet jest nasz."
 
 - to słowa opublikowanego w sieci manifestu a zarazem deklaracji wojny jaką wypowiedzieli Anonymous członkom ISIS. 
 
 
Wszystko zaczęło się ponad miesiąc temu kiedy to uzbrojeni zamachowcy dokonali mordu na członkach redakcji magazynu "Charlie Hebdo". Wówczas to członkowie Anonymous dołączyli do wrogów ISIS i otwarcie wypowiedzieli im wojnę. Na początku tego tygodnia Anonimowi ogłosili początek kampanii o kryptonimie "Operation ISIS" (lub #OpISIS), ich głównym celem było jedno z głównych narzędzi propagandowych kalifatu, czyli ich konta na najważniejszych portalach social media. ISIS słynie z szeroko zakrojonych działań propagandowych wykorzystujących nowoczesne narzędzia komunikacji w sieci, pomimo usilnych starań administratorów Twittera, Facebooka czy YouTube w serwisach wciąż powstają nowe konta promujące działalność terrorystów. Tym razem jednak cios zadany przez Anonymous może być znacznie bolesny, hackerzy najpierw stworzyli dokładną bazę istniejących kont a dopiero wówczas gdy mieli ich już odpowiednio dużo, przypuścili atak.


Anonymous twierdzą, że ujawnili i zniszczyli blisko 800 kont na Twitterze, 12 stron na Facebooku a także przejęli 50 adresów email powiązanych z organizacją.




czwartek, 1 stycznia 2015

Internet przeciw dżihadowi - bojownik ISIS przypadkowo podaje swoją lokalizację na Twitterze

Jak utrzymuje propaganda ISIS w szeregach Państwa Islamskiego walczy wielu obywateli zachodnich państw, którzy albo przeszli na islam lub też pochodzą z muzułmańskich rodzin, korzystają oni z nowoczesnych metod komunikacji, m.in. z Twittera, czasami jednak technologia działa na ich niekorzyść. 
 


Bojownicy ISIS przy okazji prowadzonych działań wojennych starają się także jak najszerzej promować swoją misję w mediach społecznościowych. Tworzą konta na YouTube lub na Twiterze, publikują zdjęcia z frontu i materiały propagandowe kalifatu. Ostatnio jednak jeden z nich, pochodzący z Nowej Zelandii Mohammad Daniel zwany wcześniej jako Mark John Taylor na swoim koncie "Kiwi Jihadi" opublikował blisko 45 tweetów dokumentujących swoją działalność w Syrii. Dopiero po tym czasie zorientował się, że na swoim koncie ma uruchomione geotagowanie i tym samym dostarcza obserwatorom dokładnych informacji na temat tego gdzie się znajduje.


Po tym jak odkrył swój błąd usunął wszystkie tweety, ale było już za późno, zostały one wychwycone i zapisane przez kanadyjską grupę iBRABO zajmującą się monitorowaniem dżihadystów w mediach społecznościowych. Jak przyznają członkowie grupy w ten sposób nowozelandzki dżihadysta dostarczył niezwykle cennych informacji wywiadowczych, w tym także materiałów dowodowych, które mogą posłużyć do sporządzenia aktu oskarżenia po jego ewentualnym powrocie do kraju.




środa, 24 września 2014

Wojny informacyjne: W razie wojny lub rebelii Rosja odetnie internet

Wybuch wojny lub niepokojów społecznych to niezwykle istotny dla wszelkiej propagandy moment - władze muszą wówczas przekonać opinię publiczną za granicą, że na ich terytorium sprawy mają się dobrze. Jak tego dokonać? Wystarczy odciąć obywatelom internet.

fot. http://shootingfromthelip.wordpress.com

Właśnie taką strategię zastosują najpewniej rosyjskie władze w sytuacji gdy napięta sytuacja w kraju wydostanie się spod kontroli i dojdzie do eskalacji przemocy. Nauczeni przykładami z Arabskiej Wiosny a ostatnio również w Ukrainy Rosjanie rozważają w tej chwili na poziomie komisji bezpieczeństwa scenariusz, w którym internet zostanie odcięty.

Pytanie jednak, kto odetnie kogo, gdyż w tej chwili duża ilość stron w Rosji umieszczonych jest na zagranicznych serwerach. Zdaniem ministra komunikacji, Mikołaja Nikoforowa "Rosja w ostatniem czasie stanęła w obliczu jednostronnych sankcji. W takich warunkach pracujemy nad scenariuszami, według których nasi partnerzy zdecydują się na odcięcie nas od internetu".

Prace komisji zakładają w takiej sytuacji przygotowanie scenariusza, w którym ustanowiona zostanie kontrola państwowa nad ruchem w internecie, analogiczna do tej jaka miała miejsce w 2011 roku w Egipcie kiedy to władze zablokowały dostęp przede wszystkim do serwisów społecznościowych z Twitterem i Facebookiem na czele.




środa, 23 lipca 2014

Niemcy inwestują w wywiad, będą też monitorować social media

Niemiecka BND wkrótce złoży w Bundestagu projekt, w ramach którego blisko 300 milionów euro ma zostać zainwestowanych w nowe działania wywiadowcze. Wśród nich pokaźne środki mają być przeznaczone na monitoring mediów społecznościowych.

fot. http://www.techpolicydaily.com/

Niemieckie służby wywiadowcze pomimo wielokrotnych zmian ustroju politycznego cechują się niezwykłą wręcz trwałością. Po upadku III Rzeszy nie zrezygnowano wcale z usług pracujących wcześniej dla nazistów szpiegów, ani też nie zmarnowano informacji jakie posiadała likwidowana w 1989 roku wschodnioniemiecka STASI. Zamiast tego Federalna Służba Bezpieczeństwa (BND) gromadziła ludzi, wiedzę, doświadczenie i przede wszystkim informacje. Zapewne też dlatego to właśnie oni są we współczesnej Europie niekwestionowanym liderem, zarówno gospodarczym jak i politycznym. Zapewne to również dlatego Niemcy byli w stanie poradzić sobie z amerykańskimi podsłuchami i wykorzystać wynikłą z tego aferę na swoją korzyść.

Co ciekawe, jak zwraca uwagę portal Deutsche Welle, w Niemczech rzadko nazywa się rzeczy po imieniu. Zamiast więc wywiadu i szpiegostwa, z ust tamtejszych przedstawicieli ministerstwa obrony możemy usłyszeć określenia bardziej neutralne, takie jak: kontrwywiad czy ochrona. Ani słowa o działaniach wyprzedzających i ofensywnych.

Pokłosiem ostatniego skandalu i ujawnienia przez Edwarda Snowdena podsłuchów prowadzonych przez NSA, czołowi niemieccy politycy zażądali zwiększenia środków przeznaczanych na wywiad. Stworzony przez BND projekt "Strategicznej Inicjatywy Technologicznej" kosztować będzie ponad 300 milionów euro i wymagać będzie zatwierdzenia przez Bundestag. Projekt przewiduje między innymi zainwestowanie poważnych środków finansowych w monitoring mediów społecznościowych. 

Być może istotę myślenia niemieckich służb najtrafniej podsumowuje emerytowany pracownik wywiadu, 75-letni Bernd Schmidbauer, mówiąc: "Tu nie chodzi o podział na przyjaciół i na wrogów, lecz o kwestie narodowych interesów".Nie oszukujmy się zatem, w Niemczech od lat dba się o narodowy interes, nawet jeśli politycy i media mówią coś zupełnie innego.




wtorek, 11 grudnia 2012

Najpopularniejszy portal społecznościowy czekają kontrowersyjne zmiany

Właśnie zakończyło się głosowanie użytkowników Facebooka dotyczące zmian zasad funkcjonowania portalu. I choć zdecydowana większość głosujących była przeciwna proponowanym zmianom, to ich głos jest nieważny ze względu na zbyt niską frekwencję (!). 

fot. sfgate.com
Głosowanie w sprawie zmian trwało od 3 do 10 grudnia. Użytkownicy Facebooka mogli wyrazić w nim swoje zdanie w sprawie zmian w funkcjonowaniu serwisu. Jednak aby wynik głosowania był wiążący, musiało w nim wziąć udział minimum 30% użytkowników, czyli blisko 300 mln osób. 

Niestety w głosowaniu udział wzięło jedynie 668 tys. użytkowników, a więc zaledwie 0,07% wszystkich facebookowiczów. I choć 88% z nich chciało pozostać przy obecnych zasadach serwisu, ich głos jest nieważny ze względu na frekwencję. W praktyce oznacza to, że od tej pory to kierownictwo portalu będzie decydowało o wprowadzanych zmianach, a nie użytkownicy. 

Należy przygotować się na zmiany dotyczące zasad korzystania z serwisu oraz zbierania danych o użytkownikach. Pojawi się możliwość udostępniania dokumentów użytkowników zewnętrznym podmiotom, zlikwidowany zostanie także mechanizm głosowania użytkowników w sprawie zmian w serwisie. Facebook określił również, jakie informacje mogą być wykorzystywane do targetowania reklam. Serwis może użyć każdego szczegółu, który zostanie umieszczony na Facbeooku, czyli zainteresowania, płeć, "lubiane strony" i poglądy polityczne. 

Jak zapewnia Facebook, użytkownicy o wszelkich zmianach będą informowani z wyprzedzeniem, będą mieli również możliwość przedstawienia własnych opinii, które mogą być wzięte pod uwagę podczas wprowadzania zmian.

Czy Waszym zdaniem "niedemokratyczna" przyszłość serwisu będzie dla niego najlepsza?



wtorek, 28 sierpnia 2012

PILNE: rosyjski wywiad szuka nowych sposobów monitorowania mediów społecznościowych. Europa Wschodnia na początek?

Służba Wywiadu Zagranicznego Federacji Rosyjskiej ogłosiła trzy zamknięte przetargi w wysokości ponad 30 milionów rubli (ponad milion dolarów) na zbudowanie nowych metod monitorowania blogosfery oraz publikowania wiadomości na portalach społecznościowych, których celem będzie wpływanie na opinię publiczną i kreowanie pożądanych reakcji społecznych. 

fot. stratrisks.com
Rosyjski wywiad zamieścił trzy tajemniczo oznaczone zapytania ofertowe, a mianowicie: "Storm-12", "Monitor-3" oraz "Dysput". Jak wynika z dokumentów wywiadu, ich celem jest "badanie inteligencji elektronicznych ośrodków komunikowania oraz regionalnych segmentów sieci społecznych", a także prowadzenie badań nad rozwojem "specjalnych narzędzi promocji informacji w sieciach społecznych". 

Układ przetargu i jego elementów nie jest przypadkowy. Trzy przetargi, choć podzielone, są ściśle ze sobą powiązane. Planuje się, że blogosfera najpierw będzie podlegać procesom monitorowania poprzez program "Dysputa". Następnie zebrane informacje przeanalizuje system „Monitor-3, a finalnie na podstawie zgromadzonych w ten sposób danych "odpowiednie" wiadomości do sieci społecznych roześle "Storm-12". 

Kommiersant, największy niezależny rosyjski dziennik zauważa, że system monitorowania sieci może być używany zarówno wewnątrz rosyjskiego społeczeństwa, jak i na zewnątrz - celem śledzenia mediów zagranicznych. Dodatkowo gazeta podkreśla, że krajami które będą "testowane" w pierwszym etapie funkcjonowania programu będą najprawdopodobniej państwa Europy Wschodniej, które niegdyś były częścią Związku Radzieckiego (a więc i Polska). 

Zdaniem ekspertów, programy te mogą być bardzo skuteczne. "Nawet w kilku oddziałach dawnego KGB - FSB były prowadzone liczne badania i projekty, których celem miało być wpływanie na społeczeństwo", podkreśla były pracownik służb rosyjskiego wywiadu, pragnący zachować anonimowość. "Rosja będzie potrzebowała sporo czasu na obalenie obrazu kreowanego na jej temat przez zachodnie media, jednak teraz będzie to skuteczniejsze niż kiedykolwiek wcześniej", dodaje. 

Czy Waszym zdaniem mamy czego się obawiać? Czy m.in. polska sieć przestanie być bezpieczna? 



- See more at: http://pomocnicy.blogspot.com/2013/04/jak-dodac-informacje-o-ciasteczkach-do.html#sthash.uAMCuvtT.dpuf