Jakiś czas temu na blogu pojawił się wpis dotyczący śmierci dziennikarki, która zginęła w niewyjaśnionych okolicznościach. Przeczytać możecie na jej temat we wpisie Kto zbroi ISIS - historia dziennikarki, która odkryła prawdę. Dziennikarka jako pierwsza opublikowała informacje dotyczącą pomocy bojownikom na terenie Syrii.
Obecnie zarzut szpiegostwa usłyszało dwóch popularnych dziennikarzy jednej z najstarszych gazet w Turcji.
Dziennikarze w swoich artykułach śmiało opisywali sposób zbrojenia i pomoc Turcji bojownikom na terenie Syrii. W szeregu artykułów można było przeczytać o tym jak Ankara wspiera grupę ekstremistów. Dziennikarze zostali oficjalnie oskarżeni o "rozpowszechnianie tajemnic państwowych".
Zarzuty jakie padły wobec władzy tureckiej dotyczyły nadzorowania transportu broni i amunicji przez wywiad turecki. W artykułach opublikowanych w zeszłym roku Dündar i Gül twierdzili, że transport ma być przekazany bezpośrednio bojownikom. Według dziennikarzy była to tajna akcja Narodowej Organizacji Wywiadowczej.
Mimo zapewnień rządu o opanowaniu sytuacji, nie gasną szeroko zakrojone akcje protestacyjne w Turcji. Turcy chcą, aby premier Erdogan przestał być "wszechpotężnym sułtanem i stał się tym kim jest w rzeczywistości, czyli demokratycznie wybranym politykiem". Jak daleko posuną się obywatele i czy władza może obawiać się przewrotu?
fot. resources2.news.com.au
Policja od kilku dni ściera się z protestującymi w Ankarze oraz Stambule. Zdaniem tureckiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych "to największe antyrządowe protesty w Turcji od lat". W sumie zostało aresztowanych już 939 osób, dziesiątki osób odniosło urazy. Prognozuje się, że przełom może nastąpić, kiedy premier Erdogan wróci w czwartek z oficjalnej czterodniowej delegacji po Afryce Północnej.
Erdogan wczoraj przyznał, że "policja popełniła wiele błędów" i jednocześnie wezwał do zakończenia protestów w Stambule. Dodał także, że "ulice Turcji nie mogą być miejscem, gdzie ekstremiści szaleją". Korespondenci twierdzą, że siłą protestu jest napędzająca się spirala starć z policją oraz złość powodowana ciągłym mówieniem o "islamizacji" Turcji.
Fadi Hakura, analityk w Chatham House w Londynie stwierdził, że "premier przyjął bardzo wyzywające i konfrontacyjne podejście do protestów odbywających się w Stambule i całej Turcji". Zdaniem analityka, Erdogan oskarżył już protestujących o ekstremizm i zasugerował, że istnieje związek pomiędzy protestującymi i rzekomym elementem zagranicznym, który chce uzyskać wpływy w Turcji.
Erdogan doprowadził turecką gospodarkę do najszybciej rozwijających się w Europie. Obecnie nadal pozostaje jednym z najbardziej popularnych polityków, jednak krytycy wytykają jego daleko idący autorytaryzm oraz mieszanie religii z polityką świeckiej republiki. Działania tureckiej policji oraz Erdogana potępiły USA oraz Amnesty International.
Czy Waszym zdaniem protesty w Turcji będą rozwijać się dalej?