Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Antarktyda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Antarktyda. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 4 kwietnia 2019

Dziwna aktywność Chińczyków na Antarktydzie

Rozmach współczesnych chińskich projektów zapewne może zadziwić niejednego, szczególnie gdy co raz to do opinii publicznej docierają nowe doniesienia na temat aktywności Państwa Środka. Tym razem obawy, szczególnie w Australii wzbudzają chińskie bazy na skutej lodem Antarktydzie. 



Pomimo względnie dużej ilości zagranicznych baz i obowiązywania międzynarodowego porozumienia w sprawie badań i eksploatacji zasobów Antarktydy, Australia rości sobie prawa do blisko 40% terytorium południowego kontynentu. Z tego też względu obawy Canberry budzi obecność również na terenach, które mają być jej bezpośrednim protektoratem. Jedna z chińskich baz znajduje się bowiem w najwyższym punkcie ogromnej pokrywy lodowej Antarktydy w sercu Australijskiego Terytorium Antarktycznego. 

To dekada naznaczona niesamowitą ekspansją chińskiej działalności. Jednak ta stacja, jak również jedna inna baza chińska w obrębie roszczeń Australii, nigdy nie została poddana inspekcji.

Wielu mówi, że nadszedł czas na kontrolę. Australia ma trzy stacje badawcze na wybrzeżu Antarktydy, jednak Chińczycy już teraz mają ich cztery i wkrótce zbudują piątą - podejrzewa się, że może być to związane m.in. z rozbudową tamtejszego systemu nawigacji GNS, alternatywnego wobec amerykańskiego GPS.


piątek, 8 lutego 2019

Wielka grawitacyjna anomalia odkryta pod lodowcami Antarktydy

Obsługiwany przez NASA satelita wykrył szeroką na 300 mil "anomalię grawitacyjną" pod powierzchnią lodowców Antarktydy, jej źródłem ma być znajdująca mierząca ponad 500 kilometrów dziura po wielkim meteorze, który miliony lat temu zderzył się z powierzchnią Ziemi. Krater trzy razy przewyższa swoją średnicą krater Chicxulub, którzy ma być śladem po słynnym uderzeniu sprzed 65 milionów lat, który to zakończył erę dinozaurów. 




piątek, 15 stycznia 2016

Piramidy na Antarktydzie: zaginiona ekipa, odnalezione taśmy - ile w tym prawdy?

Ile jeszcze tajemnic skrywa przed nami pokryta lodem Antarktyda? Czy kiedyś kontynent ten był zieloną i żyzną krainą? A przede wszystkim, czy kiedyś istniała na jego powierzchni cywilizacja? To pytanie pojawia się często szczególnie wśród badaczy próbujących znaleźć odpowiedź na największe zagadki starożytności. Warto w tym kontekście przedstawić historię pewnej amerykańskiej ekipy telewizyjnej, która wyruszyła na Antarktydę by przygotować film o znalezionych tam pozostałościach miasta.

http://www.ancient-code.com


Zaginiona ekipa, odnalezione taśmy i blokada informacyjna - tak skrótowo można by przedstawić historię wyprawy, która miała przeorać dzisiejszą wiedzę archeologiczną. O ekipie filmowej nie ma wieści już od listopada 2002, jedyne co po nich pozostało to znalezione przez zespół ratowniczy materiały wideo, których jednak rząd Stanów Zjednoczonych nie zgodził się upubliczniać. Co mogło się na nich znaleźć? 

Według zespołu badaczy śledzących zdjęcia satelitarne Antarktydy niedaleko stacji Wostok znajdują się struktury, które do złudzenia przypominają pokryte lodem piramidy. Mają być one widoczne nawet od strony oceanu, zaledwie mniej więcej 10 mil wgłąb kontynentu.

W celu zbadania tych doniesień a być może nawet będąc w posiadaniu znacznie bardziej wartościowych informacji, ekipa z kalifornijskiej AtlantisTV udała się na Antarktydę by nakręcić materiał poświęcony znalezisku. Jak podaje jednak biuro stacji, nie ma od nich żadnych wieści, na poszukiwania udała się ekipa US Navy, ale nikogo nie udało się odnaleźć. Nagrania odnaleziono na jednym z opuszczonych stanowisk z zapasami. 



Artykuł opublikowany w 2012 nie przyniósł do tej pory żadnym nowych wyjaśnień w tej sprawie, jednak sama historia jest na tyle intrygująca, że uznałem iż warto się nią podzielić z Czytelnikami. Informacje w sieci na ten temat są nieskładne i porozrzucane, w zasadzie nie ma możliwości ich weryfikacji, być może ktoś z Czytelników bloga "Kod Władzy" wie więcej na ten temat?



czwartek, 5 listopada 2015

Globalne ocieplenie? Wręcz przeciwnie, lodowce Antarktydy rosną!

Nie ma problemu z globalnym ociepleniem. Nie ma ryzyka, że morza zaleją najważniejsze miasta świata. Tak przynajmniej twierdzi NASA.

fot. NASA


Tylko w latach 1992-2001 pokrywa lodowa Antarktydy rosła o ponad 112 miliardów ton rocznie - podaje NASA. Ten położony na biegunie południowym kontynent od ponad 10 000 lat wciąż gromadzi się spadający śnieg, trudno zatem mówić o jakimkolwiek topnieniu. 

Popularne teorie dotyczące globalnego ocieplenia głoszą, że czapy lodowców na obu biegunach topnieją w zastraszającym tempie co może spowodować znaczące podniesienie się poziomu mórz a tym samym doprowadzić do poważnych zmian klimatycznych. Teorie te podała w wątpliwość Amerykańska Agencja Kosmiczna, która zweryfikowała zdjęcia satelitarne z ostatnich lat, widać na nich wyraźnie, że nawet jeśli niektóre czapy lodowców odrywają się od lądolodu to w tym samym czasie opady śniegu wyrównują stratę i to z nawiązką. 

Według NASA wzrost przebiegał następująco: 

  • W latach 1992-2001 112 miliardów ton lodu rocznie, 
  • W latach 2003-2008 82 miliardy ton lodu rocznie
Jakie to może mieć przełożenie na poziom mórz? Okazuje się, że efekt jest dokładnie odwrotny - w tej chwili rocznie poziom ten maleje o 0.23mm, nie są to szczególnie zatrważające wielkości, ale należy pamiętać, że zmiany klimatyczne odbywają się w sposób ciągły i wartości te mogą ulec kolejnym zmianom.




piątek, 16 stycznia 2015

Tajemnica "pustej ziemi" - czy nazistowskie mapy są prawdziwe?

Wśród narosłych wokół III Rzeszy legend, mitów czy po prostu niepotwierdzonych teorii znajduje się jedna z najbardziej niesamowitych i budzących najwięcej kontrowersji. Chodzi mianowicie o doniesienia, jakoby pod powierzchnią Antarktydy znajdowało się wejście pod powierzchnię ziemi. W tej tajemniczej krainie panować mają warunki pozwalające rozwijać się żywym istotom a nawet zapewniające przetrwanie istotom ludzkim. Czy władze III Rzeszy uwierzyli tym teoriom i wysłali ku lodom Antarktydy ekspedycję, która dokonała sensacyjnego odkrycia? Wszystko zależy od tego jak odniesiemy się do poniższym map:





źródło: http://in5d.com/third-reich-maps-of-the-inner-earth/

wtorek, 28 października 2014

Czy prąd morski stoi za upadkiem wielkich cywilizacji?

Wszyscy zapewne słyszeli o słynnym prądzie morskim znanym pod nazwą El Niño. Kojarzony jest on z wielkimi tornadami pustoszącymi wybrzeża Ameryki, ale też ze zbawiennymi deszczami, które ratują Kalifornię od suszy. Ostatnie odkrycia naukowców potwierdzają niezwykły wpływ tego prądu na dzieje ludzkości, gdyż to za jego przyczyną mogły powstawać i upadać cywilizacje. 

fot. wikipedia


Czy El Niño mógł na przykład być odpowiedzialny za wielką epidemię grypy, która w 1918 roku doprowadziła do śmierci aż 50 milionów ludzi? Wygląda na to, że owszem, mogła i świadczyć o tym mają wyniki badań nad lodowcami mieszczącymi się u podnóża Andów oraz w Himalajach. Dzięki próbkom lodu określić można czy dany rok był zimny, ciepły, suchy lub wilgotny nawet tysiąc lat temu. Lonnie G. Thompson, który jako jeden z pierwszych badaczy zajął się tym tematem jeszcze w latach 80. twierdzi, że odkrył jeden z najlepszych dowodów na to, że nasz klimat przechodzi współcześnie drastyczne zmiany. 

Thopson zauważył, że pewne cechy pobieranego lodu idelanie pokrywają się z migracjami Inków z Andów ku wybrzeżu a następnie z powrotem w góry. Podobnie rzecz miała się z Indianami, którzy zamieszkiwali Amerykę Środkową będącą jego zdaniem jednym z najbardziej wrażliwych na działanie prądów oceanicznych miejsc na świecie. Można pójść nawet dalej w tych dociekaniach i zastanowić się czy przypadkiem to właśnie te zmiany klimatyczne nie doprowadziły do nagłego zniknięcia całej cywilizacji Majów. 

Te niezwykle dramatyczne zwroty w historii zostały przez naukowców nazwane "czarnymi łabędziami" i zdaniem Thompsona wydarzenia te są silnie powiązane z działaniem El Nino. Zwraca on uwagę, że dokładnie w tym samym czasie doszło do epidemii dżumy w Europie oraz upadku dynastii Yuan w Chinach (zastąpionej przez dynastię Ming), której osłabienie wiąże się właśnie z wybuchem tam wielkiej zarazy - według danych uzyskanych z lodowców wydarzenia te poprzedziła trwająca ponad 30 lat susza. Później podobny atak "czarnych łabędzi" nastąpił w 1781 - w wyniku epidemii zginęło wówczas ponad pół miliona amerykańskich Indian a w tym samym czasie doszło do wyniszczających wydarzeń m.in. w Egipcie, na Karaibach, w Australii czy w Meksyku. Na tym z resztą nie koniec, rok 1918 to również znacząca data: rewolucja w Rosji, wielka epidemia grypy oraz koniec I Wojny Światowej, zdaniem Thompsona również mogące zostać połączone z wielkimi prądami oceanicznymi. 

Kiedy więc można się spodziewać kolejnego takiego przełomu? Tego nie da się niestety przewidzieć, aczkolwiek badacz zwraca uwagę na mające faktycznie miejsce cofanie się lodowców w Arktyce i na Grenlandii, jak również praktycznie zaniknięcie lodowców na innych obszarach, m.in. w górach Nowej Gwinei. 



źródło: Insidescience.org

środa, 11 czerwca 2014

Topnieją lody Antarktydy, ale przyczyną nie jest globalne ocieplenie!

Potwierdza się powszechnie krytykowana informacja, że powoli topi się pokrywa lodowa pokrywająca zachodnią część Antarktydy. Dowody na to są jednoznaczne i potwierdzane przez tak poważne instytucje jak choćby NASA, która opracowała raport, z którego jasno wynika, że zachodnia pokrywa lodowa kontynentu będzie się regularnie kurczyć. Topnienie lodowców jest zdaniem naukowców nie do powstrzymania i znaczących zmian dojdzie już w nadchodzących stuleciach.


Fakt ten jest powszechnie wykorzystywany przez różnorakie organizacje ekologiczne, które nawołują do wprowadzenia takich rozwiązań, które docelowo sprawią, że proces ogrzewania się planety zostanie jeśli nie powstrzymany to przynajmniej znacząco spowolniony. Przyznał to również pracujący dla NASA's Jet Propulsion Laboratory Eric Rignot mówiąc, że "Antarktyda nie będzie na nas czekać".

Winny wulkan

Teraz jednak okazuje się, że sprawa topnienia lodowców jest znacznie bardziej złożona. Przede wszystkim proces ten jest znacznie starszy niż wcześniej sądzono i trwa on od blisko 20 tysięcy lat. Najbardziej istotna jest jednak jego przyczyna. Tutaj do zaskakujących wniosków doszli pracownicy Instytutu Geofizyki University of Texas w Austin, którzy dzięki wykorzystaniu radarów zauważyli, że przyczyną topnienia lodowca może być spowodowana czynnikami naturalnymi. Dostrzegli oni, że pod jednym z lodowców zaobserwować można znaczące źródła ciepła, które następnie rozchodzą się w różnych kierunkach, okazało się, że temperatury emitowane przez to źródło są znacznie wyższe niż dotychczas przypuszczano, . Powoduje to topnienie lodowej pokrywy od spodu i jego ześlizgiwanie się powoli ku morzu, co z kolei podnosi poziom oceanu. Według hipotezy teksańskich badaczy głównym źródłem ciepła może być znajdujący się pod lodowcem wulkan wyrzucający z siebie co raz to nowe porcje rozgrzanej magmy.

To niewyobrażalne dla nas środowisko termalne, a na dodatek znajduje się ono pod najbardziej niestabilnym lodowcem jaki mamy na Ziemi. Wyobrażenie sobie jak to funkcjonuje jest niemożliwością - stwierdził Don Blankenship, członek zespołu z Austin. Zdaniem badaczy kombinacja wysokich temperatur (100 miliwatów na metr kwadratowy, porównywalnie średnia temperatura pod kontynentami wynosi ok. 65miliwatów na m2) i zamarzniętej wody stanowi zupełnie nieprzewidywalną mieszankę, której skutków nie jesteśmy w żaden sposób sobie wyobrazić.


źródło: phys.org

wtorek, 21 stycznia 2014

Snowden donosi: USA rządzą kosmici

truthcontrol.com
W zeszłym tygodniu pisaliśmy o byłym kanadyjskim ministrze obrony, który twierdzi, że ludzkość pozostaje w ciągłym kontakcie z istotami pozaziemskimi, a do tego mamy do czynienia nie z jedną a z wieloma rasami obcych. Niezwykle w tym kontekście wygląda kolejne doniesienie, które ukazało się tydzień temu na stronach irańskiej agencji informacyjnej Fars. Według tych doniesień amerykański dysydent, Edward Snowden ujawnił niedawno, że Stanami Zjednoczonymi rządzą "tajemniczy reżim" będący pod kontrolą istot pozaziemskich.

Według tych informacji, to obcy w latach 30-tych XX wieku stali za niezwykłym wzrostem potęgi III Rzeszy Adolfa Hitlera. Dzięki ich pomocy Niemcy były choćby w stanie zbudować flotę zaawansowanych technologicznie łodzi podwodnych (patrz: Adolf Hitler umarł na Antarktydzie). Pomimo wsparcia obcej rasy i pozaziemskiej technologii III Rzeszy nie udało się pokonać siłom aliantów dysponującym jedynie "ludzką" techniką. Wkrótce jednak obcy znaleźli kolejne imperium, z którym zdecydowali się nawiązać kontakt. Wybór padł na Stany Zjednoczone. Jak podaje raport w 1954 doszło do pierwsze roboczego spotkania, podczas którego ówczesny prezydent USA, Dwight D. Eisenhower poznał rasę wysokich białych obcych, przypominających tzw. Nordyków z różnorakich doniesień o UFO.

Nordycy odnieśli najwyraźniej sukces podczas tego spotkania bo dziś wg doniesień Fars Stanami Zjednoczonymi rządzi niepodzielnie tajna organizacja, która pozostaje pod ścisłą kontrolą owej obcej rasy. Obecnie ich celem jest stworzenie ogólnoświatowego systemu kontroli, która pozwoli ukryć istnienie kosmitów i zachować wpływy na Ziemi.

Jak to się dzieje, że poważna, państwowa agencja prasowa powołuje się na tak niepewne źródła? Oficjalnie informacje mają pochodzić od Edwarda Snowdena, ale autorzy publikacji przyznają, że te sensacyjne wieści pojawiły się po raz pierwszy na stronie należącej do Sorcha Faal, o których już kiedyś pisałem przy okazji Encyklopedii Spisku. Czy Waszym zdaniem powinniśmy dać wiarę tym wiadomościom?


środa, 4 grudnia 2013

Piramidy na Antarktydzie - kolejna mistyfikacja czy może sensacyjne odkrycie?

Grupa naukowców z Ameryki i Europy dokonała niezwykłego odkrycia na skutej lodowcem powierzchni Antarktydy. Okazuje się, że znajdujące się tam szczyty mogą być dziełem człowieka. 

s8int.com
W sumie na południowym kontynencie znajdować się mają trzy piramidy - jednak leżeć ma bardzo blisko brzegu, podczas gdy pozostałe dwie położone są około szesnastu kilometrów wgłąb lądu. O nich samych nie wiadomo zbyt wiele, do tej pory żadna ekspedycja nie zbadała dokładnie czy te niezwykłe miejsca mają charakter naturalny czy faktycznie są one dziełem rąk ludzkich. Jeśli to drugie jest prawdą to możemy mieć do czynienia z prawdziwą archeologiczną sensacją wskazującą przede wszystkim na fakt, że na Antarktydzie panował cieplejszy klimat względnie niedawno, na tyle by zdążył się na niej osiedlić człowiek i zbudować zaawansowaną cywilizację zdolną postawić tak monumentalne budowle.

Według strony internetowej owych badaczy już wkrótce te fakty mają zostać zweryfikowane a światło dzienne ujrzeć sensacja, która wstrząśnie współczesnym poglądem na historię ludzkości. Problem w tym, że tak nie będzie. Nie ma się co spodziewać jakiejkolwiek wyprawy a tym bardziej naukowego przewrotu. Jak zauważył bowiem autor jednej ze stron zajmujących się ujawnianiem podobnych mistyfikacji zdjęcia gór-piramid chociaż miały być zrobione ok. 2009-2012 roku to jednak pochodzą ze znacznie wcześniejszego okresu. Co więcej na stronach zawierających te zdjęcia bardzo często instalowało się złośliwe oprogramowanie, które atakowało komputery ciekawskich użytkowników. Pamiętajmy więc by dobrze sprawdzać jakie strony odwiedzamy podczas poszukiwań tajemnic tego świata.



inserbia.info/hoaxman/voiceofrussia


piątek, 8 listopada 2013

"Spiskowe" filmy, które warto znać

Na piątek chciałbym polecić czytelnikom bloga "Kod Władzy" kilka ciekawych "spiskowych" filmów, które znaleźć można na portalu YouTube:

Antony Sutton - Wall Street i rewolucja bolszewicka (PL)



Antony Sutton - Wall street and the rise of Hitler (EN)


Osama - wielkie kłamstwo (PL)


Hitler - Nowa Szwabia (PL)



The British Banking Conspiracy (EN)



poniedziałek, 27 maja 2013

Odkryto bakterię, która potrafi przetrwać nawet na Marsie!

Niedawne odkrycie dokonane na Ellesmere Island w kanadyjskiej części Arktyki, daje wysokie prawdopodobieństwo na to, że bakterie mogą rozwijać się nawet na powierzchni Marsa. Odkryta bakteria jest w stanie rozwijać się w temperaturze zaledwie pięciu stopni Celsjusza (która jest najniższą kiedykolwiek odnotowaną dla wzrostu bakterii). Czy odkrycie dostarczy nam wskazówek na temat warunków koniecznych do życia na powierzchni Marsa?

fot. redorbit.com
Odkryta właśnie bakteria Planococcus halocryophilus OR1 rzuca nowe fakty na warunki konieczne dla rozwoju żywych organizmów. "Bakteria żyje w bardzo słonej wodzie. Znaleziono ją w wiecznej zmarzlinie na Ellesmere Island" powiedział Lyle Whyte, profesor mikrobiologii środowiska na Uniwersytecie McGill oraz kierownik zespołu badawczego. 

Solanka dostosowuje temperaturę wody do otoczenia, tworząc możliwe, jednak bardzo trudne warunki do zamieszkania. Unikatowy organizm jest zdolny do pozostawania aktywnym (m.in. w zakresie oddychania) nawet w temperaturze -25 ° C (-13 ° F). Zespół zbadał sekwencję genomu bakterii i stwierdził, że dostosowuje się do bardzo zimnych warunków dzięki kluczowym zmianom w strukturze komórkowej. Zmiany te obejmują zmiany w błonach, które otaczają bakterie i chronią je przed wrogim środowiskiem.

Możemy nauczyć się od tego mikroba sporo, także jeżeli chodzi o prognozowanie co do występowania podobnych form życia w innych częściach układu słonecznego. Warto przypomnieć, że podobny mikroorganizm został odkryty w ekstremalnych warunkach Antarktydy przez zespół badaczy z Uniwersytetu Maryland. Zespół ten stwierdził, że obecność lodu i wody na księżycach Jowisza może uczynić je idealnym miejscem dla takich mikrobów.

Czy Waszym zdaniem odkrycie pozwoli nam lepiej poznać możliwości kolonizowania innych planet? I czy tego typu bakterie mogą występować także na innych ciałach niebieskich we wszechświecie?



Twórcą artykułu jest Victor Orwellsky, autor powieści "Kod Władzy". Powielanie treści artykułu bez podania źródła jest zabronione.

piątek, 7 września 2012

Piramidy na świecie - mistyfikacja czy wielka tajemnica ludzkości?

Informacje na ich temat pobudzają wyobraźnię pasjonatów tajemnic z całego świata, a pomimo upływu lat wciąż pojawiają się kolejne doniesienia o rzekomym, kolejnym odkryciu nowych. Gdzie na świecie możemy odnaleźć piramidy? 


Wiele jest teorii na temat tego czym są te tajemnicze budowle. Większość z nas gdy słyszy słowo piramidy ma przed oczyma potężne grobowce egipskich faraonów z mozołem  i w pocie czoła budowane przez tysiące niewolników, tylko po to by ich władca mógł po śmierci znaleźć się pośród bogów.  Ta najpopularniejsza opowieść z grubsza tłumacząca istnienie egipskich piramid nie jest jednak w stanie odpowiedzieć na pytanie po co ktoś miałby budować podobne konstrukcje po drugiej stronie Atlantyku, gdzieś w dżunglach Ameryki Środkowej. Tym dziwniejsze wydają się być także inne podania mówiące o piramidach w Chinach, Europie a nawet, rzekomo, na Antarktydzie. 

Na początku września po Internecie zaczęła krążyć informacja, z której wynikać miało, że przebywająca obecnie na Antarktydzie grupa badawcza składająca się z naukowców z USA oraz UE odkryć miała znajdujące się tam piramidy. Trwający nieco ponad minutę w ciągu tygodnia obejrzało już blisko 300 tysięcy widzów, lecz wciąż brak jakichkolwiek obszerniejszych informacji na ten temat. Czy mamy zatem do czynienia z kolejną mistyfikacją? 

Jest to bardzo prawdopodobne, zważywszy, że prawdziwi naukowcy wpierw dokładnie zbadaliby swoje odkrycie i dokładnie zweryfikowali własne przypuszczenia. Gdyby zaś faktycznie coś odkryli z pewnością nie publikowaliby tych informacji na YouTube,  lecz po pierwsze poinformowaliby władze uczelni lub ośrodków badawczych, dla których pracują bądź też rządy odpowiednich państw. Mało prawdopodobne by władze poszczególnych krajów były  zainteresowane ujawnianiem jakichkolwiek informacji dotyczących piramid na Antarktydzie. Prędzej osobiście wysłałyby na miejsce swoje ekspedycje, które dokładnie zbadałyby teren. Jeśliby jednak informacja przedostała się do mediów to mielibyśmy do czynienia z jedną z największych sensacji w naszej historii i rozpisywałyby się o tym wszystkie możliwe gazety i portale internetowe. Zamiast tego jest cisza i jeden film zamieszczony na kanale YouTube, który z pewnością przyniósł już autorowi całkiem spore dochody z reklam. 



Piramidy na świecie

Nawet jeśli informacje o piramidach na Antarktydzie są fałszerstwem to jednak wciąż mamy do czynienia z niezwykłym zjawiskiem występowania bardzo do siebie podobnych konstrukcji na praktycznie każdym kontynencie. Wielką zagadką historii pozostają wciąż rzekome kontakty starożytnych Egipcjan z ludami Mezoameryki, gdzie w gęstych równikowych lasach ukryto starożytne miasta z równie niezwykłymi piramidami.  

Piramidy Majów i Azteków to jednak nie jedyne tego typu budowle w obu Amerykach. Istnieją przykładowo teorie, według których tak zwany „Kopiec Mnicha” znajdujący się w pobliżu miasteczka Cahokia na południu stanu Illinois (USA) jest niczym innym jak pozbawioną czubka piramidą.  Z kolei w Ameryce Południowej, nieopodal stolicy Peru Limy leży Túcume, obszar intensywnych poszukiwań archeologicznych, na którym znaleźć można liczne piramidy najprzeróżniejszych rozmiarów.  

Historię tych budowli wiąże się z żyjącymi na tym terenie kulturami prekolumbijskimi, do tej pory jednak nie udało się odpowiedzieć na pytanie w jakim celu ani jak wzniesiono te potężne konstrukcje. 

Piramidy w Europie?

A co z Europą? Okazuje się, że również na naszym kontynencie znaleźć można miejsca, które przywodzą na myśl egipskie piramidy. Swego czasu głośno było o trzech piramidach znajdujących się na terytorium Bośni i Hercegowiny w pobliżu miejscowości Visoko. Ich odkrywca, archeolog-amator Semir Osmanagić oszacował ich wiek na 14 tysięcy lat zwracając przy tym uwagę na ich niezwykłe podobieństwo do piramid leżących w Ameryce Środkowej. Twierdził on między innymi, że odnalazł wejście do jednej z piramid a na zboczu udało mu się odkopać ogromne bloki skalne służące niegdyś za budulec. Wkrótce jednak okazało się, że cała historia z bośniackimi piramidami jest niczym innym jak tylko kolejną, motywowaną zapewne chęcią zdobycia sławy mistyfikacją. 

Nawet jeśli w przypadku piramid w Bośni mamy do czynienia z oszustwem nie musi to oznaczać, że podobne konstrukcje nie leżały w innych częściach naszego kontynentu. Innym miejscem, w którym mają one rzekomo się znajdować jest w okolicach Mediolanu we Włoszech.  W 2003 roku zauważono, że wzgórza zwane Montevecchia swoim kształtem niezwykle wprost przypominają piramidy. Podobne „budowle” mają się również znajdować między innymi w okolicach Florencji, w Grecji, na Teneryfie a także w Słowenii. Autorowi udało się nawet dotrzeć do mapy, z której wynika, że piramidy znajdują się nawet na terytorium… Finlandii.

źródło: www.world-pyramids.com


 Piramidy w Chinach

Najbardziej prawdopodobnym jest jednak, że piramidy faktycznie istnieją na terytorium Chin. Wśród między innymi tak zwana "Biała Piramida" będąca rzekomo największą tego typu konstrukcją na świecie. Oficjalnie przyjmuje się, że również one służyły jako grobowce chińskich cesarzy, jednak istnieją teorie, że powstały one dużo wcześniej, blisko 10 tysięcy lat temu i choć z czasem przebudowano je i przekształcono w grobowce to jednak cel ich powstania był zupełnie inny. Jaki? Tego nie wiadomo. W chińskich piramidach nie znajdziemy hieroglifów tłumaczących zawiłą mitologię i historię tamtejszych ludów. Interesująca jest w tym kontekście również postawa rządu chińskiego, który zdaje się być przeciwny jakimkolwiek wykopaliskom archeologicznym w ich pobliżu. Urzędnicy z Pekinu nie tylko nie wyrażają zgody na jakiekolwiek badania, ale nawet zaprzeczają istnieniu wielokrotnie sfotografowanych piramid. Czego się obawiają?

Wokół piramid narosła ogromna ilość teorii, wydano tysiące książek próbujących wyjaśnić ich fenomen i związki między leżącymi na różnych kontynentach budowlami. Najciekawszym jest fakt, że większość domniemanych piramid występuje w tej samej liczbie, po trzy. Motyw ten pojawia się zarówno we Włoszech, jak i w Bośni czy w Egipcie. Wspomniano o tym również w przytoczonym na początku doniesieniu o piramidach na Antarktydzie. Ułożenie to tłumaczone ma być związkiem z Psią Gwiazdą, Syriuszem, będącym jednym z najbliższych nam układów słonecznych.

Z pewnością wrócimy jeszcze do tego fascynującego tematu. Liczę przy tym, że również czytelnicy tego bloga przedstawią swoje teorie na ten temat.

wtorek, 30 sierpnia 2011

Gdzie umarł Adolf Hitler?

Czy FBI nie mówi prawdy o prawdziwym miejscu śmierci Adolfa Hitlera informując opinię publiczną, że była to Argentyna? A może celowo wskazuje ten popularny dla migracji hitlerowców kraj, by odwrócić uwagę od prawdziwego miejsca pobytu nazistowskiego przywódcy?

Dla przypomnienia: niedawno świat obiegła informacja na temat ujawnionych przez FBI dokumentów, według których przywódca III Rzeszy dokonał swojego żywota w Argentynie, długo po zakończeniu II Wojny Światowej. 30 kwietnia o świcie wystartował z Tiergarten mały samolot i skierował się do Hamburga. W kabinie miejsce zajęli trzej mężczyźni i kobieta. W konsekwencji z Hamburga, tuż przed zajęciem portu przez Brytyjczyków, wypłynął duży okręt podwodny. Na jego pokładzie rzekomo znajdowały się tajemnicze osoby, a wśród nich była kobieta. Najważniejszym pasażerem mógł być Adolf Hitler, a kobietą jego żona Ewa Braun. Łódź podwodna rzeczywiście skierowała się w stroną Argentyny, tyle tylko, że nigdy do niej nie dotarła. Mogła dopłynąć do Antarktydy, gdzie w komfortowych, wcześniej przygotowanych warunkach, Adolf Hitler mógł dokonać żywota, lub żyć wiele lat otoczony swoimi wiernymi podwładnymi. Co ciekawsze, nikt mu w tym przez kilkadziesiąt lat nie przeszkadzał. Na czym oparty jest ten pogląd? 

Otóż 9 czerwca 1945 roku marszałek Gieorgij Żukow, dowódca wojsk, które zajęły schron pod Kancelarią Rzeszy, stwierdził:

"Nie zidentyfikowaliśmy zwłok Hitlera"

Podobną opinię wyraził w 1952 roku prezydent Dwight D. Eisenhower:

“Nie byliśmy w stanie dotrzeć do nawet skrawka namacalnych dowodów dotyczących śmierci Hitlera. Wielu ludzi wierzy w to, że Hitler uciekł z Berlina”

Nie było to jedyne stwierdzenie, które podważa obowiązujące do tej pory stanowisko dotyczące śmierci przywódcy III Rzeszy. Testy DNA przeprowadzone na udostępnionej przez Rosjan czaszce Adolfa Hitlera wykazały, że szczątki nie należą do przywódcy III Rzeszy. Naukowcy z University of Connecticut doszli do wniosku, że Rosjanie od 1945 roku przechowywali u siebie czaszkę kobiety, która w chwili śmierci miała około 40 lat. Kości są bardzo cienkie, kości męskie są grubsze. A szwy spajające czaszkę wyglądają jak u osoby w wieku poniżej 40. roku życia – skomentował badania archeolog Nick Bellantoni. Wódz III Rzeszy urodził się w 1889 roku. W roku 1945 miał więc 56 lat.

Ewa Braun
Badana czaszka raczej nie należy też do Ewy Braun, wieloletniej towarzyszki Hitlera i jego żony przez ostatnie kilkadziesiąt godzin życia. Co prawda w 1945 roku miała ona 33 lata, jednak otruła się, więc w jej czaszce nie powinno być dziury po kuli. Hitler przez lata przygotowywał podziemne budowle i gromadził zagarnięte z terenu całej Europy bogactwa. Od miesięcy wiedział jak zakończy się II Wojna Światowa. Czy dysponując największym militarnym systemem organizacyjnym postanowiłby strzelić sobie w łeb lub zostać pastuchem w Argentynie? Czy w stwierdzenia FBI mamy wierzyć podobnie jak przez dziesiątki lat w honorowe rozwiązanie? Komu zależy dzisiaj na lansowaniu takich faktów? 

Tajemnica związana z niemiecką wyprawą na Antarktydę podjętą w 1938 rok. Jej dowódcą był kapitan Ritsher. Obecnie wiadomo jedynie, że misja miała charakter militarny. Nie ujawniono jednak, co Niemcy robili w tym niedostępnym miejscu. Być może wiąże się to jakoś z rozkazem admirała Dönitza, który to miał wysłać pod sam koniec wojny do stacjonujących u wybrzeży Antarktydy okrętów podwodnych: "Zostać i kontynuować misję". Rozkaz przesłano otwartym tekstem, lecz nie wiadomo do dziś, o jaką misję chodziło. Co ciekawsze, wszystko wskazuje na to, że ta tajemnicza misja nigdy nie została zakończona i trwa do chwili obecnej. 

Po drugie „baza”. Niezwykła, tajemnicza sprawa upowszechniania przez badaczy spiskowych teorii. Jest bezspornym faktem, że w 1947 roku wysłano w ten rejon ekspedycję marynarki wojennej USA. Dowodził nią admirał Byrd. Kiedy czyta się jego dziennik, ma się wrażenie, że jest to raczej powieść science-fiction. Z zapisków tych wynika, że Amerykanie zauważyli kilka jednostek podwodnych, z którymi nie zdołano nawiązać jakiegokolwiek kontaktu, zaś próba zbliżenia się do nich kończyła się zawsze tak samo – okręty w niewytłumaczalny sposób znikały. To nie koniec, wysłane na ich poszukiwania małe łodzie podwodne w niewyjaśnionych okolicznościach zaginęły. Nie udało się też nigdy nawiązać łączności z grupą żołnierzy wysłanych do zbadania fragmentu lądu, z którego miały startować tajemnicze obiekty latające. Żaden z nich nigdy nie powrócił. Odebrano jedynie fragment meldunku o odkryciu dziwnych tuneli. Potem zaległa cisza. Podczas misji zaginęło około 100 żołnierzy, jednak ku zdziwieniu dowódcy misji, rząd USA nakazał mu przerwać zadanie i natychmiast opuścić niebezpieczny teren. Los zaginionych do tej pory pozostaje nieznany. 

Już w 1936 roku, a więc na trzy lata przed wybuchem wojny, Hitler wysłał do Ameryki Południowej ludzi z misją specjalną. Ich zadaniem było umocnienie i zorganizowanie miejscowych faszyzujących środowisk, by w przyszłości móc dysponować jak największymi wpływami. Było ich pięciu, byli oczywiście głęboko zakonspirowani, a dla celów misji wyposażono ich w spory kapitał, 20 milionów dolarów w złocie 

Osiem lat później postanowiono zebrać pierwsze plony i sięgnąć po pomoc południowoamerykańskich struktur. W sierpniu 1944 roku po naradzie w Strasburgu zapadła decyzja o rozpoczęciu operacji „Ziemia Ognista”, za którą odpowiedzialny był osobiście Reichsführer Heinrich Himmler. W ciągu zaledwie kilku tygodni oficerowie Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy rozpoczęli załadunek na przygotowane łodzie. Były to dziesiątki zaplombowanych skrzyń, które umieszczono na statkach podwodnych. Umieszczony ładunek zaplombowano i dodatkowo zaminowano, na wypadek gdyby został przejęty przez nieprzyjaciela. 

Pracujący nad jej wyjaśnieniem historycy znają wiele szczegółów, nawet dokumenty. Wiadomo, kiedy nastąpił załadunek i, z dużym przybliżeniem, ile tego było. 2511 kilogramów złota, 87 kg platyny i 4638 karatów brylantów wniesiono na pokład statków podwodnych. Ostatnie wiadomości na ten temat pochodzą z listopada 1944 roku, lecz nie przyczyniają się do rozwiązania zagadki. Nie wiemy, co się stało z konwojem, ale majątek był rzeczywisty i ogromny. Nadal niejednego może skłonić do zainteresowania się tą historią. Dawni poszukiwacze tracili życie, uganiając się za legendarnymi skarbami. A w tym wypadku nie mówimy o mitach. Gdzie dotarł gigantyczny skarb Adolfa Hitlera? Pod strzechę jakiejś chałupy w Argentynie? 

San Carlos de Bariloche
Rzeczywiście Argentyna i cała Ameryka Południowa odegrały istotną rolę w ewakuacji najważniejszych oficjeli III Rzeszy, wbrew jednak temu co twierdzi argentyński dziennikarz Abel Basti, nie było to miejsce, w którym przebywał sam Hitler. Faktycznie, miejscowość San Carlos de Bariloche w Patagonii u podnóża Andów, 1.350 kilometrów na południowy wschód od Buenos Aires, miała szczególne znaczenie dla nazistowskich uciekinierów. Od początków XX wieku była zamieszkana głównie przez Niemców, pozwoliło to wielu osobom nie tylko utrzymać tam wpływy, ale przede wszystkim wmieszać się w lokalną społeczność. Okolica stanowiła także doskonałą przystań dla faktycznych działań daleko na południe. 

Shangri-La Hitlera znajdowało się na obszarze wewnątrz Ziemi Królowej Maud, w Nowej Szwabii. Teren ten jest jak na Antarktydę wyjątkowy, gdyż nie pokrywa go lód. Dzieje się to dzięki ciepłu, jakie daje aktywny w tamtej okolicy wulkan. Dzięki temu już w roku 1940 można było przygotować specjalną bazę, w której w razie niepowodzenia miał schronić się fuhrer wraz z najbardziej zaufanymi członkami SS. 

Nie działo się to zresztą bez wiedzy najważniejszych z państw alianckich, zarówno zwyciężeni jak i zwycięzcy II Wojny Światowej starannie kryją swoje tajemnice. Zwłaszcza te kompromisowe pakty, które negocjowano pod koniec wojny. Wówczas strony wiedziały już kiedy nastąpi koniec i jak on będzie wyglądał. Niemcy sprzedawali swoją skórę, a Alianci ukrywali, co otrzymywali w zamian za spokojne dożycie końca swych dni przez ich niedawnych wrogów. Podobnie jak szwajcarskie żydowskie konta, droga do zrabowanych skarbów i najlepszych technologii otwarła się niczym bajkowy Sezam. 

Jest bezspornym faktem, że naziści wybudowali w krótkim czasie mnóstwo podziemnych obiektów. Do tej pory wiele fragmentów słynnego kompleksu Riese, który powstał na Dolnym Śląsku pozostaje niezbadanych, wiele korytarzy pozostaje zasypanych zaś wejścia do nich zdają się być niedostępne. Co jednak najważniejsze, mimo świadomości ich istnienia oraz wiedzy na temat ich lokalizacji, do dziś niektórych nie odkryto. 

Dlaczego do dziś do nich nie dotarto? Czy odnalezienie podziemnych kompleksów w Polsce podobnie jak tajemniczej bazy na Antarktydzie, miejsca śmierci Adolfa Hitlera, jest niemożliwe? Czy sytuacja jest analogicznie do ukrywanej do dziś zasobności rzeczy znalezionych na zamku w Wewelsburgu w Niemczech

Posłużmy się prostym, przekonywującym przykładem wskazującym jak chroni się tajemnice. 

Praktycznie w tym samym czasie, gdy wysyłano pierwszy transport, w Kolonii rozpoczęto formowanie „Konwoju Führera”. Miał się składać z 35 nieuzbrojonych łodzi podwodnych. Miały one unikać wszelkiego kontaktu z nieprzyjacielem. Załogi skompletowano według pewnego klucza. Marynarze, których wybierano, mieli być stanu wolnego, wybierano przede wszystkim ludzi nie mających żadnych bliskich, z którymi chcieliby utrzymywać kontakty. Na pokładzie mieli się też znaleźć inni pasażerowie. Co najmniej jednej z łodzi nie udało się przedrzeć przez cieśniny duńskie. Jej dowódca Heinz Scheffer milczał. Wydał wprawdzie swoje wspomnienia, ale w tej sprawie dochował tajemnicy. Gdyby miał coś zdradzić, zrobiłby to pewnie podczas przesłuchań. Ale i tak, nie do końca zresztą z własnej woli, pojawił się na scenie w kontekście dawnych wydarzeń.

W latach 80. Jego współtowarzysz kapitan Wilhelm Berhardt brał udział w programach telewizyjnych na temat tajemnic II Wojny Światowej. W ręce zachodnioniemieckiej policji wpadł wysłany przez Scheffera do Berhardta list, w którym były dowódca czynił wyrzuty i przestrzegał przed ujawnianiem tajemnic. Pisał, że lepiej aby wszystko spoczywało na dnie Bałtyku. Sugerował, że ta wiedza nadal mogłaby komuś zaszkodzić. Komu? Czy ludziom, którzy wiedzieli gdzie był wówczas Adolf Hitler?


wtorek, 31 maja 2011

Adolf Hitler umarł na Antarktydzie

Dzień bez wiadomości o UFO wydaje się być dniem straconym. Sam już nie wiem czy szykować się na wielką sensację – ujawnienie tajemnicy UFO czy nie. Nawet Watykan pogodził się przecież z koncepcją, że nie jesteśmy jedyną planetą przyjazną życiu w kosmosie. 

Raz Rosja, innym razem Anglia, a jeszcze innym Stany są miejscem obecności przybyszy z innej planety. Rzecz staje się coraz bardziej poważna. Otóż jak podaje biegły w wieściach ufologicznych portal Infra.pl, w Argentynie swoją działalność rozpoczęła komisja ds. UFO. Ta finansowana przez argentyński rząd instytucja składa się ze specjalistów i naukowców różnych dyscyplin, zaś jej celem będzie śledzenie i weryfikacja doniesień dotyczących niezidentyfikowanych obiektów latających. Co istotne, jak twierdzi argentyńska ufolog, Mercedes Casas, „celem komisji powinno być badanie wszystkich zgłaszanych spraw w sposób poważny i przede wszystkim racjonalny”. Członkami komisji będą zarówno eksperci cywilni jak i wojskowi, zaś najważniejszym celem przyświecającym powołaniu komisji jest co? Otóż - bezpieczeństwo narodowe. Co spowodowało, że pojawiające się na całym świecie UFO nagle stało się zagrożeniem dla bezpieczeństwa Argentyny, której rząd podjął decyzję o powołaniu specjalnej komisji? Czyżby zaszło coś o czym nie wiemy? 

Argentyna przewija się teoriach spiskowych co rusz. Należy do grupy państw o największej aktywności UFO na świecie. Czy istotne znaczenie dla tej aktywności ma specyficzna lokalizacja tego państwa w niedużej odległości od Antarktydy? Jeśli uwzględnimy hipotezę o istnieniu tajemniczej bazy na terenie Nowej Szwabii, wiele elementów zaczyna do siebie pasować. Tą istniejącą podobno na nie pokrytej lodem części Antarktydy bazą zainteresowały się po II Wojnie Światowej również władze USA, wysyłając tam specjalną wyprawę wojskową o kryptonimie „High Jump”. W rejonie Argentyny przez wiele lat po zakończeniu II Wojny Światowej pojawiały się informacje o aktywności niemieckich łodzi podwodnych. Co więcej to właśnie do tego kraju uciekło wielu ważnych polityków III Rzeszy. Porwania bydła przez niezidentyfikowane obiekty latające, w końcu niezwykła aktywność UFO – czy to mogło stanowić powód by rząd Argentyny zaczął ufać pogłoskom i zaczął się obawiać o swoje bezpieczeństwo? 

Interesująca musi w tym kontekście być również ujawniona przez FBI informacja, że Adolf Hitler nie zginął w Berlinie w 1945 roku, o czym pisałem już wcześniej, lecz dożył spokojnej starości na farmie właśnie w Argentynie. A może nie w Argentynie, a właśnie w tajnej bazie na Antarktydzie?


- See more at: http://pomocnicy.blogspot.com/2013/04/jak-dodac-informacje-o-ciasteczkach-do.html#sthash.uAMCuvtT.dpuf