Pokazywanie postów oznaczonych etykietą skandale. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą skandale. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 8 stycznia 2019

Była szefowa Reddita: "internetowe statystyki to ściema!"

Czyżby cały rynek internetowych gigantów to była jedna, wielka bajka? Takie wnioski można wysunąć po przeczytaniu artykułu w New York Magazine a które potwierdza była prezes serwisu Reddit Ellen Pao na swoim Twitterze. 

Ellen Pao/zerohedge


Opublikowany w środowym wydaniu NYM artykuł opisuje jak firmy z branży internetowej oszukują użytkowników i przede wszystkim reklamodawców w kwestii statystyk i odwiedzalności swoich witryn. Pozornie autentyczne, mierzalne i wiarygodne dane podawane przez takie przedsiębiorstwa jak Facebook, to w rzeczywistości nadmuchane do granic możliwości kłamstwa. Potwierdzać tę tezę zdają się pozwy jakie wytoczyło kilka mniejszych firm największej na świecie platformie social media. Twierdzą oni, że Facebook celowo zawyżał choćby czas jaki użytkownicy spędzali na oglądaniu wideo. Z resztą według MarketingLand firma Marka Zuckerberga sama przyznała, że błędnie raportowała zasięg postów na fanstronach.

Prawdziwe filmy, prawdziwi ludzie, fałszywe minuty - tak podsumował NYMag choćby informacje, jakoby blisko 75 milionów użytkowników Facebooka codziennie oglądało co najmniej minutę filmu wideo. Te dane jednak są mocno manipulowane, bo sami jego przedstawiciele przyznali, że przez "minutę" nie rozumieli oni ciągłego oglądania. Równie więc dobrze to mogło być 30 filmików klikniętych i uruchomionych przez 2 sekundy. Bez wątpienia przekładać się to będzie na ich skuteczność, jednak niekoniecznie znajdzie to odzwierciedlenie w danych podawanych dla klientów. 






Potwierdza do Pao i podaje konkretny przykład ze swojej byłej firmy: portale nie są w stanie rozdzielić użytkowników odwiedzających z urządzeń mobilnych. Jeśli jest on wylogowany, każde wyświetlenie traktowane jest jako nowy, unikalny użytkownik - to oczywiście, przy obecnym rozpowszechnieniu urządzeń mobilnych, winduje statystyki, ale wcale nie przedstawia stanu faktycznego.

czwartek, 31 lipca 2014

Sowiecka bomba atomowa w Nowym Jorku? W latach 50. miasto mogło ulec zniszczeniu!

Przez kilka dobrych lat FBI poszukiwało na terenie Nowego Jorku bomby atomowej, którą Sowieci mieli tam potajemnie umieścić w jednej z placówek dyplomatycznych. 

Times Square NYC


Końcem lata 1950 roku amerykańskie służby wywiadowcze otrzymały ze swojego źródła w Brazylii informację, że na terenie jednego z konsulatów mieszczących się w Nowym Jorku znajduje się gotowa do odpalenia sowiecka bomba atomowa. Miała być ona użyta "w razie potrzeby", ale służby nie mogły sobie pozwolić na takie zagrożenie bezpośrednio na terenie największego miasta USA. Problemem okazało się określenie, w którym z wielu nowojorskich konsulatów umieszczono domniemaną bombę. Zakładano, że powierzono ją władzom któregoś z blisko współpracujących z ZSRS państw, pracownikom FBI nie udawało się jednak określić, którego. Pod uwagę brano konsulaty Polski, Czechosłowacji, Węgier, na świeczniku pozostawało rzecz jasna sowieckie przedstawicielstwo przy ONZ. 


Mimo to poszukiwania trwały przez 2 kolejne lata, zaangażowano do nich informatorów działających w ZSRS oraz ukrytych agentów w wielu placówkach. Wszystko na nic, nie znaleziono żadnej bomby a pracownicy agencji zaczęli podejrzewać, że cała sprawa może być zwykłym oszustwem o czym zaczął przekonywać nawet agent FBI odpowiadający za działania na terenie Nowego Jorku. Napisał on we wrześniu 1951 roku do swojego przełożonego J. Edgara Hoovera twierdząc, że podejrzewa doniesienie o bombie może być fałszywe i zostało ono wymyślone przez komunistów by celowo siać panikę wśród Amerykanów. Ostatecznie śledztwo zawieszono w 1955 nie znajdując żadnych dowodów na istnienie bomby atomowej w Nowym Jorku. 


Całą sprawę wyciszono a amerykańskie służby nie były szczególnie skore do chwalenia się faktem, że przez kilka lat dały się zwodzić na manowce Sowietom. Odpowiednie dokumenty odtajniono dopiero w 2010 a ich kopie zostały skopiowane do sieci zupełnie niedawno. Jak wiele jeszcze innych podobnych "skandali" ukrywanych jest przez służby specjalne? 




czwartek, 24 lipca 2014

Afera podsłuchowa w Turcji. Aresztowano...podsłuchujących policjantów

Afera podsłuchowa w Polsce nawet w połowie nie wywołała takiej burzy jak w Turcji. Tamtejsza afera skończyła się walką z internetem a ostatecznie - aresztowaniami.



W rozmowie z synem premier Turcji informował go o "nalotach" policji na domy polityków jego partii i instruował gdzie powinien ukryć należące do rodziny pieniądze. Potem, gdy nagrania ujawniono rozpoczął walkę najpierw z internautami, którzy je udostępniali, następnie zabrał się za blokowanie w całej Turcji Twittera. W końcu podjął radykalniejsze środki i niedawno dokonano masowych aresztowań policjantów zamieszanych w podsłuchiwanie polityków. 

67 policjantów trafiło we wtorek do aresztów, a blisko 100 przedstawiono zarzuty prowadzenia nielegalnych podsłuchów czołowych tureckich polityków z premierem Erdoganem na czele a także sędziów, wojskowych, dziennikarzy czy urzędników państwowych. Jak podał główny prokurator Hadi Salihoglu w wysłanym do mediów oświadczeniu, aresztowani byli członkami tajnej organizacji terrorystycznej zwanej Tevhid-Selam (Armia Al-Quds). 

Jest też druga strona medalu. Chociaż partia Erdogana szła do wyborów z hasłami walki z korupcją, to jednak zdaniem przeciwników tej partii jak żadna poprzednia rozwinęli ten proceder na masową skalę. Na potwierdzenie tej tezy zwracają uwagę na fakt, że wśród aresztowanych znalazł się były szef policji Istambułu odpowiedzialny za przestępstwa finansowe, który prowadził śledztwo w sprawie działań korupcyjnych w najwyższych kręgach władzy, w tym również w najbliższym otoczeniu Erdogana.

Na zakończenie dodajmy, że w Turcji wkrótce odbędą się wybory prezydenckie, a wśród kandydatów znaleźć można również urzędującego premiera. 





środa, 30 kwietnia 2014

Czy Miley Cyrus i inne gwiazdy pop to zasłona dymna dla polityków?

Zdaniem wokalisty grupy Korn gwiazdeczki-skandalistki takie jak Miley Cyrus są narzędziem polityków, których zadaniem jest ogłupianie i odwracanie uwagi opinii publicznej.

fot. prisonplanet

Skandal to nieodłączny partner sceny, muzycy od lat starają się swoimi występami zaszokować publiczność sprawiając tym samym, że staną się bardziej rozpoznawalni a ich popularność wzrośnie. Ostatnio jedną z czołowych skandalistek jest Miley Cyrus, której występy są szeroko komentowane przez tysiące jej fanów i przeciwników. Jednak dla niektórych zachowania skandalistki to nic innego jak zasłona dymna mająca odwrócić uwagę od działań polityków.

Tak przynajmniej uważa jeden z najbardziej znanych wokalistów metalowych Jonathan Davis z grupy Korn, który w niedawno udzielonym wywiadzie stwierdził, że gwiazdki takie jak Cyrus są wykorzystywane przez prezydenta Baracka Obamę do odwracania uwagi opinii publicznej od naprawdę istotnych faktów. Uważa on, że Obama jest na prostej drodze do zostania dyktatorem.

Myślę, że nasz rząd wykorzystuje tych ludzi do odwrócenia uwagi od tego co naprawdę się dzieje. Ta cała afera z Miley Cyrus do jakiej doszło podczas VMA (Video Music Awards), myślę, że Barack Obama przepchnął prawo, na mocy którego jest on w rzeczywistości dyktatorem, może on aresztować kogo tylko chce, nie musi im przedstawiać zarzutów, może go przetrzymywać tak długo jak tylko zechce. 
 
 

środa, 1 stycznia 2014

Bezdomni "sprzątają" w Fukushimie

Japonia wciąż nie poradziła sobie ze skutkami katastrofy w elektrowni atomowej w Fukushimie. Media głównego nurtu praktycznie w ogóle przestały się interesować tym wydarzeniem, chociaż procesowi napraw towarzyszą nieustanne skandale.

Do ostatniego doszło niedawno kiedy to agencja Reutersa w specjalnym raporcie poinformowała, że podwykonawcy firmy Obayashi, drugiej największej firmy budowlanej w Japonii, nielegalnie zatrudniali bezdomnych za głodowe stawki.

W proceder zamieszane były trzy największe organizacje przestępcze (Yamaguchi-gumi, Sumiyoshi-kai and Inagawa-kai), działające pod przykrywką podwykonawców Obayashi - w sumie agencji udało się naliczyć aż 733 przedsiębiorstwa, które podpisały umowę na oczyszczanie nuklearnych odpadów z terenu elektrowni. Cała organizacja miała charakter piramidy, na dole której znajdowali się bezdomni zatrudniani bez żadnych umów i za stawki znacznie poniżej płacy minimalnej. Źródłem skandalu stał się między innymi fakt, że Obayashi jest jednym z głównych beneficjentów kontraktów na utylizację radioaktywnych odpadów, których wartość wynosi blisko 35 miliardów dolarów.

Pierwotnie japońskie ministerstwo środowiska zapowiadało, że Fukushima zostanie oczyszczona do marca 2014 roku, jednak w ostatnim czasie poinformowano, że cały proces zajmie dwa lub trzy lata dłużej. W wyniku uszkodzeń elektrowni do tej pory do morza trafiło blisko 90 milionów ton toksycznej wody, a zarządzająca obiektem firma Tepco od dłuższego czasu nie mogła sobie poradzić z kryzysem. Skandal związany z zatrudnianiem bezdomnych był jednym ze skutków aresztowań jakich dokonano jeszcze na początku 2013 roku, kiedy to ujawniono, że organizacje przestępcze uzyskały znaczne wpływy wewnątrz koncernu Obayashi. 
 
 

źródło: Stratrisks/Reuters

czwartek, 3 października 2013

Bank watykański po raz pierwszy opublikuje swój raport finansowy

Po raz pierwszy od czasu jego powstania Banku Watykańskiego do wiadomości publicznej podany zostanie raport podsumowujący ostatni rok działalności tej tajemniczej instytucji.

Pełniący od lutego funkcję prezesa banku, Ernst Von Freyberg w liczącym blisko 100 stron raporcie ujawnił między innymi, że ostatnie rok było bardzo dobrym okresem, podczas którego zanotowano znaczny wzrost dochodów (86,6 miliona euro), z czego większa część środków przeznaczona została do dyspozycji papieża, który skierował te środki przede wszystkim na działalność misyjną.

fot. https://www.ior.va/
Majątek banku szacowany jest w sumie na 4,98 miliarda euro środków umieszczonych na kontach bankowych i w obligacjach, 769 milionów euro zainwestowano w fundusze inwestycyjne, zaś kolejnych 41,3 miliona euro ulokowanych jest w złocie, metalach szlachetnych, starych monetach oraz w kilku nieruchomościach o charakterze inwestycyjnym. W sumie bank posiada 18 900 klientów, wśród których znajdują się zakony, katolickie organizacje charytatywne, ambasady Watykanu, kardynałowie i również ponad dwudzieścia zagranicznych ambasad (prawdopodobnie między innymi Iranu, Iraku i Indonezji). Konta tych ostatnich, według komunikatu opublikowanego na początku tygodnia przez agencję Reutera, prawdopodobnie w najbliższym czasie zostaną zamknięte na życzenie papieża Franciszka.Decyzja ta wiążę się z opinią instytucji dokonujących audytu banku, która wskazuje na podejrzane transakcje jakie wykonywano za pośrednictwem tych kont i podejrzeniem, że mogły one służyć do prania brudnych pieniędzy.

Instytut Dzieł Religijnych powstał na mocy dekretu papieża Piusa XII w roku 1942, jako instytucja niezależna od regularnej watykańskiej administracji mająca działać w celach non-profit wspierając działalność Kościoła katolickiego na całym świecie. Już po II Wojnie Światowej "Bank Watykański" (nazwa ta ma charakter umowny i nie jest ona oficjalna) wzbudzał wiele kontrowersji, doszukiwano się w nim powiązań między innymi z włoską mafią. Wciąż wiele pytań budzi sprawa powiązań IDR z Banco Ambrosiano oraz działalnością arcybiskupa Paula Marcinkusa. Ostatnie reformy w banku wiążą się ze skandalem korupcyjnym ujawnionym w lipcu 2012 roku, w wyniku którego trzy osoby trafiły do więzienia. Od początku swojego pontyfikatu papież Franciszek konsekwentnie forsuje reformy w banku i dąży do zwiększenia przejrzystości w tej instytucji, jaki będzie tego rezultat, zobaczymy, czy Waszym zdaniem ma to szanse powodzenia? A może to tylko zasłona dymna?





piątek, 21 grudnia 2012

Zawód: Szpieg. Co to znaczy dzisiaj?

Zawód szpiega zmienia się wraz z czasami w jakich przychodzi mu pracować. W ostatnim czasie zaobserwować można pewną ewolucję służb wywiadowczych, które oprócz dotychczasowej walki z terroryzmem zaczynają dostrzegać także nowe zagrożenia, przede wszystkim te w cyberprzestrzeni.

 
fot. nkzs/sxc.hu
 
Chociaż oficjalnie mamy pokój i nie dochodzi do otwartych starć między największymi światowymi potęgami, to jednak podobnie jak za czasów Zimnej Wojny wciąż trwa cichy konflikt między największymi światowymi agencjami wywiadowczymi. Nawet państwa, które oficjalnie są sojusznikami szpiegują się wzajemnie chcąc wyrwać drugiemu jego największe tajemnice w odwiecznym wyścigu o władzę i pieniądze.


Kolejny seks skandal

Informacje na ten temat aktywności agencji wywiadowczych rzadko kiedy przedostają się do mediów głównego nurtu, jedynie okazyjnie wybucha w danym państwie tak duży skandal szpiegowski, że piszą o nim nawet te serwisy, które na co dzień zupełnie nie poruszają podobnej tematyki. Tak było choćby całkiem niedawno w związku ze skandalem jaki w połowie listopada wybuchł wokół byłego już szefa jednej z najpotężniejszych instytucji wywiadowczych świata – Centralnej Agencji Wywiadowczej, w skrócie CIA. Źródłem skandalu okazał się romans w jaki wdał się jej wieloletni dyrektor David Petraeus z absolwentką akademii West Point i autorką jego biografii Paulą Broadwell. Romans ujrzał światło dzienne po tym gdy okazało się, że z jego prywatnego konta mailowego korzystała osoba trzecia i nie była nią żona Petraeusa. W rezultacie poddał się on do dymisji. Cały seks skandal nie byłby niczym wielkim, zważywszy że podobne sytuacje miały już w historii amerykańskiej polityki miejsce nie raz, w tym jednak przypadku mamy do czynienia z rezygnacją wpływowego oficera wysokiej rangi, do tego zaangażowanego w działania wywiadu między innymi na Bliskim Wschodzie czy w Azji Środkowej.

Konkurencja dla CIA

Może się to zapewne odbić na funkcjonowaniu CIA, co do której wielu członków amerykańskiego Kongresu ma poważne obiekcje. Być może to właśnie one wpłynęły na zablokowanie propozycji Departamentu Obrony postulującego utworzenie nowej wojskowej agencji wywiadowczej mającej wspierać działania armii amerykańskiej między innymi w Iraku i w Afganistanie. Senatorów nie przekonały argumenty wojskowych biurokratów i ostatecznie zablokowali oni jakiekolwiek plany związane z powołaniem podobnej agencji. Jak podaje z resztą „The Washington Post” Pentagon zdecydował się na stworzenie własnej, konkurencyjnej wobec CIA siatki szpiegowskiej, której zadaniem będzie gromadzenie informacji zupełnie niezależnie od oficjalnej agencji wywiadowczej.

Potrzeba nowej strategii

Równocześnie odejście Petraeusa ponownie zwróciło uwagę na obecną strategię prowadzenia operacji przez CIA. Przykładowo w wywiadzie udzielonym niedawno magazynowi „Wired” były dyrektor agencji w latach 2006-2009, będący na emeryturze generał Michael Hayden przyznał, że w ostatnich latach za bardzo skoncentrowano się na walce z terroryzmem na bok odsuwając wiele innych ważnych problemów. W jego opinii istnieje potrzeba by CIA skoncentrowała się teraz na bardziej tradycyjnych metodach działalności wywiadowczej a mniej na inicjowaniu akcji zbrojnych („kill less, spy more”). Być może sygnałem świadczącym o zmianach w dotychczasowej polityce będzie doniesienie Los Angeles Timesa z początku grudnia 2012 roku, z którego wynika, że amerykański wywiad planuje zmodyfikować dotychczasowe działania w cyberprzestrzeni koncentrując się przede wszystkim na wprowadzeniu nowych metod ataków hackerskich. Jednym z nich jest przeniesienie źródeł ataków poza granice Stanów Zjednoczonych (między innymi do Chin) co utrudnić ma wykrycie tożsamości sprawcy.

Koncentracja na „tradycyjnym” szpiegostwie jednak przy wykorzystaniu najnowocześniejszych technologii może być formą radzenia sobie z istniejącymi problemami, gdyż jak zauważył ekspert tematyki szpiegowskiej, Joseph Fitsanakis obecne zagrożenie ze strony działań wywiadowczych prowadzonych w Internecie może być poważniejsze nawet niż terroryzm, zwraca on bowiem uwagę na fakt, że tradycyjny terroryzm można eliminować między innymi poprzez ograniczenie dostępu do niezbędnych zasobów, jak również prowadzenie działań antyterrorystycznych. Tego typu operacji bardzo trudno dokonać w sieci, atak może być bowiem przeprowadzony z dowolnego miejsca na świecie, nie wymaga też żadnych wyspecjalizowanych zasobów, kluczem są przede wszystkim umiejętności.

Media społecznościowe i szpiegostwo

Skoro zaś jesteśmy przy działaniach szpiegowskich w sieci to zwróćmy uwagę na jeden z przykładów operacji prowadzonych między sojusznikami. Chociaż Francja wiele lat temu wycofała się z wojskowych struktur NATO, to jednak wciąż pozostaje sojusznikiem Stanów Zjednoczonych i stosunki pomiędzy obydwoma państwami od lat są względnie dobre. Mimo wszystko to właśnie amerykańscy hackerzy znaleźli się wśród głównych podejrzanych mających napisać specjalnego wirusa komputerowego, który przy użyciu portalu Facebook miał dokonać włamania do francuskiej sieci rządowej. Co ciekawe, Sekretarz do spraw Bezpieczeństwa Wewnętrznego Stanów Zjednoczonych, Janet Napolitano odmówiła komentarza w sprawie ewentualnego zamieszania USA w atak. Jedyny co zrobiła to opublikowała lakoniczne oświadczenie o następującej treści: „nie mamy wspanialszego partnera niż Francja, nie mamy wspanialszego sojusznika niż Francja”.

Warto przy tym zaznaczyć, że to nie jedyny przykład wykorzystania portali społecznościowych do działań szpiegowskich. Czasami dochodzi z resztą do wręcz zabawnych sytuacji, jak choćby miało to miejsce w przypadku pracowników belgijskiego wywiadu, którzy zostali namierzeni za pomocą ich własnych kont założonych na portalu społecznościowym Linkedin.com. W 2009 roku z kolei szwedzkich żołnierzy stacjonujących w ramach operacji NATO w Afganistanie znaleziono dzięki ich konto na Facebooku i próbowano dowiedzieć się o szczegółach prowadzonych przez nich misji.

Jaka będzie przyszłość wywiadu? Kiedyś wielkim przełomem było wykorzystanie satelit okołoziemskich do szpiegowania i podglądania przeciwnika, dziś kiedy mamy teoretyczny pokój lecz mocarstw zdolnych wysłać swojego satelitę w kosmos jest znacznie więcej potrzeba nowych rozwiązań i technologii, które pozwolą być o krok przed przeciwnikiem. Czasami jednak, pomimo gonitwy za nowinkami technicznymi najbardziej skutecznym wciąż okaże się człowiek, tak jak miało to miejsce niedawno w Szwajcarii gdzie pracownik tamtejszej agencji wykradł ogromną ilość dokumentów zawierających tajemnice wielu europejskich państw.

piątek, 12 października 2012

Historia wielkiego skandalu – elektrownia w Fukushimie

Katastrofa w elektrowni atomowej w Fukushimie zapoczątkowała szereg wielkich skandali ujawniających mechanizmy rządzące japońską polityką. Okazało się, że władze w Tokio od lat bagatelizowały przepisy bezpieczeństwa a już po tragedii starały się ukryć skalę zagrożenia. W końcu wycofały się z wcześniejszych deklaracji zapowiadających całkowitą rezygnację z elektrowni atomowych. 

Kiedy w marcu media doniosło o ogromnej fali tsunami, która spustoszyła wybrzeże Japonii cały świat zjednoczył się w geście solidarności z jej ofiarami. Wkrótce po tym pojawiły się doniesienia o uszkodzeniu jednego z reaktorów elektrowni atomowej w Fukushimie i znowu ludzie z zapartym tchem śledzili informacje na temat sytuacji w Japonii. Z czasem jednak zainteresowanie słabło, informacji pojawiało się coraz mniej aż w końcu tylko spontanicznie, przy okazji jakiegoś wyjątkowo istotnego i przede wszystkim atrakcyjnego dla mediów, wydarzenia docierały do nas jakiekolwiek wieści na temat tego co dzieje się w okolicach Fukushimy. 

Sytuacja zaś wcale nie wyglądała dobrze. Co prawda poziom promieniowania zdaje się w końcu spadać i do miasta Fukushima powoli sprowadzają się dawni mieszkańcy, jednak przez blisko 1,5 roku zagrożenie było poważne. Istniało nawet ryzyko, że skala promieniowania z uszkodzonego reaktora stanie się tak duża, że władze będą zmuszone ewakuować leżące zaledwie kilkadziesiąt kilometrów od elektrowni stołeczne Tokio. 

Ostatecznie strefą poddaną szczególnej kontroli pozostaje jedynie prefektura Fukushima, gdzie chociaż minęło ponad 1,5 roku wciąż obowiązują podwyższone środki ostrożności. Na początku października właściciel elektrowni, firma TEPCO (Tokyo Electric Power Company) przeprowadziła pierwsze badania we wnętrzu najbardziej uszkodzonego reaktora Fukushima no.1. Okazało się, że wciąż panuje tam bardzo wysoka radiacja i w związku z tym bardzo trudno będzie usunąć niebezpieczne paliwo. 

Wciąż zagrożone pozostają również okolice elektrowni. Na terenie prefektury wciąż dokonuje się niezbędnych pomiarów mających określić stopień promieniowania. Szczególną uwagę poświęca się przede wszystkim żywności, gdyż w glebie wciąż znajdują się duże ilości radioaktywnych pierwiastków, które mogą przedostać się do między innymi do upraw ryżu. Ścisła kontrola skażenia jest tym istotniejsza, że przed marcem 2011 roku prefektura Fukushima była jednym z głównych producentów żywności w Japonii. 

Manipulacje badaniami? 

Pojawia się jednak problem wiarygodności przeprowadzanych badań. Oficjalne raporty publikowane przez rząd japoński są kwestionowane przez organizacje obywatelskie takie jak choćby Stowarzyszenie Obywateli i Naukowców Zaniepokojonych Poziomem Wewnętrznej Radiacji. Podczas zorganizowanej niedawno w Tokio konferencji prasowej poinformowali oni o manipulacjach dokonywanych przez jedno z ministerstw, którego wyniki badań miały zostać sfałszowane. Jak stwierdził jeden z przedstawicieli organizacji, emerytowany profesor fizyki uniwersytetu w Ryukus, Katsuma Yagasaki „obawiamy się, że ministerstwo oczyściło miejsca zanim pobrało próbki, być może również manipulowało liczbami w celu uzyskania niższych odczytów”. W opinii naukowców dane ministerstwa mogły zostać zaniżone nawet o 50 procent. 

Nie są to pierwsze doniesienia świadczące o ukrywaniu przez rząd w Tokio prawdziwego poziomu skażenia. Jeszcze w czerwcu japońskie media ujawniły dokumenty świadczące o tym, ze władze zataiły dane z systemu SPEEDI utworzonego specjalnie w celu ostrzegania przez ewentualnym wzrostem promieniowania. Tuż po katastrofie zdecydowały się one zataić dane twierdząc, że są one niewiarygodne i mogą spowodować panikę. 

Odrębną, lecz również wpływającą na zaufanie do japońskiego rządu kwestią był skandal jaki pod koniec sierpnia opisałem również na blogu „Kod Władzy”. Pisałem wówczas o powiązaniach firmy TEPCO z japońską organizacją Yakuza, która miała udzielać pomocy między innymi przy rekrutowaniu pracowników do uszkodzonej elektrowni. Firma miała z tym poważne problemy, gdyż niewielu Japończyków było gotowych ryzykować życie i zdrowie, nawet jeśli korporacja oferowała wysokie wynagrodzenia. 

Próbą ratowania zaufania można zapewne uznać powołanie na początku października 2012 roku nowego urzędu, którego zadaniem będzie ustalenie norm funkcjonowania elektrowni atomowych na terenie Japonii. Jak bowiem wykazały kolejne śledztwa, źródłem katastrofy w Fukushimie nie była jedynie fala tsunami, która uszkodziła reaktor. Kataklizm jedynie odsłonił istniejące już wcześniej zaniedbania, zaś brak kontroli japońskiego rządu okazał się niewspółmierny do skali zagrożenia jakie stanowiła źle zarządzana elektrownia. Według serwisu Forbes.com nowo powstała agencja NRA (Nuclear Regulation Authority) dysponować będzie budżetem w wysokości 600 milionów dolarów i zatrudniać będzie blisko 500 pracowników. Wśród jej głównych zadań będzie stworzenie a następnie wdrożenie odpowiednich przepisów bezpieczeństwa dla elektrowni atomowych, nadzorowanie bezpieczeństwa obiektów, a także monitorowanie promieniowania. 

Również jednak w przypadku powołania NRA pojawiają się pytania co do tego jakie będzie miała ona ostatecznie przeznaczenie. Jeszcze kilka miesięcy temu rząd Japonii deklarował, że w ciągu najbliższych 20 lat, a najpóźniej do roku 2040 zupełnie wycofa się z energetyki atomowej. Później jednak okazało się, że wcześniejsze zapowiedzi nie są ostateczne o czym świadczyć może między innymi polecenie wydane przez premiera Nodę, który rozkazał ponownie uruchomić dwa reaktory leżące w prefekturze Fukui. 

Społeczeństwo vs. lobby 

Wcześniejsze deklaracje mogły się wiązać z ogromnym spadkiem poparcia dla energii atomowej wśród Japończyków. Po doświadczeniu z Fukushimą wielu obywateli zaczęło naciskać na władze by te podjęły działania mające na celu zupełne uniezależnienie japońskiej gospodarki od atomu. Jednym z głównych problemów jest jednak fakt, że Kraj Kwitnącej Wiśni jest w ogromnym stopniu zależny od energii atomowej i wdrożenie nowych rozwiązań wiązać się będzie nie tylko z wielkimi kosztami stworzenia nowej infrastruktury, ale też znacznie wyższymi kosztami eksploatacji. Z tego też powodu przedstawiciele największych japońskich firm zagroziły, że w przypadku rezygnacji z energii atomowej te przeniosą swoją produkcję za granicę. 

Można przypuszczać, że podobne deklaracje przeważyły nad nastrojami opinii publicznej i stąd premier Noda zdecydował się delikatnie wycofać z pomysłów rezygnacji z atomu. W tym kontekście powołanie NRA może w dłuższej perspektywie nie tylko przywrócić wiarygodność instytucjom rządowym, ale też sprawić, że Japończycy ponownie poprą energetykę atomową. 

poniedziałek, 28 maja 2012

Kto wysłał kamerdynera? Kulisy skandalu w Watykanie

fot. Enrique Cornejo
W związku z aresztowaniem kamerdynera papieża Benedykta XVI pojawiają się spekulacje kim byli jego mocodawcy a także co kierowało Paolo Gabriele'm w momencie gdy zdecydował się on wykraść papieskie dokumenty. 
"Vatileaks"?

Włoskie media dość szybko nadały całej sprawę miano "Vatileaks" nawiązując tym samym do słynnego portalu publikującego "przecieki" z najróżniejszych źródeł. W świetle tego jak są one prezentowane przez media, dokumenty wykradzione przez kamerdynera powinny zawierać ogromne ilości tajnych i szokujących informacji. Na portalu Deon.pl Dariusz Piórkowski SJ  stawia tezę, że ktoś próbuje "wrobić" Benedykta XVI. Zwraca on uwagę na fakt, że z dotychczas ujawnionych dokumentów nie można wyczytać żadnej wielkiej tajemnicy, nikt też do tej pory nie dokonał żadnego sensacyjnego odkrycia.

sobota, 31 marca 2012

Podwójne standardy Królestwa Szwecji

W Szwecji, którą często podaje się za wzór przestrzegania etycznych standardów dotyczących praw człowieka, doszło niedawno do skandalu po tym gdy ujawniono, że tamtejsze władze pod przykrywką sprzedawały broń Arabii Saudyjskiej.

Jak podaje portal Intelnews.org do ujawnienia skandalu doszło po tym gdy lokalna stacja radiowa Sveriges Radio wyemitowała dokument opisujący historię firmy założonej przez byłych pracowników szwedzkiej agencji zajmującej się badaniami w dziedzinie obronności podlegającej bezpośrednio Ministerstwu Obrony. Przedsiębiorstwo zarejestrowano w 2009 w Arabii Saudyjskiej i wkrótce zawarło ono kontrakt z saudyjskimi władzami na wybudowanie fabryki broni, gdzie potajemnie produkowano pochodzący ze Szwecji sprzęt wojskowy.

Zdaniem dziennikarzy, którzy ujawnili całą aferę firmie pomagać miały inne agencje rządowe, które udzielać jej miały wsparcia finansowego w postaci wysokich pożyczek przewożonych w walizkach prosto do Arabii Saudyjskiej.

Cała sprawa kładzie się cieniem na dotychczasowych deklaracjach rządu Szwecji, który konsekwentnie powtarzał, że nie będzie sprzedawać broni państwom nie spełniających demokratycznych standardów.

wtorek, 28 lutego 2012

Wielki skandal z GMO

fot. tiloo/sxc.hu
Wyrażenie zgody na uprawy genetycznie zmodyfikowanych roślin (GMO) może się okazać już niedługo skandalem na miarę tych związanych z ACTA. W przypadku porozumienia dotyczącego ochrony praw autorskich media milczały w zasadzie do samego końca. Pod tym względem debata na temat GMO wygląda bardzo podobnie.

Batalie pomiędzy ich przeciwnikami i zwolennikami trwają od lat, obie strony przerzucają się nawzajem coraz to nowymi argumentami, a jednak w mediach głównego nurtu tylko od czasu do czasu pojawia się jakiś dłuższy artykuł na ten temat. Wielka szkoda, że tak się właśnie dzieje, bo GMO to temat, który może nas dotknąć o wiele bardziej niż ACTA.

czwartek, 25 sierpnia 2011

Niewinny! Ale czy to koniec skandalu?

A nie mówiłem? Kilka miesięcy temu pisałem o tym, że całe zamieszanie z oskarżeniami wobec Dominique'a Strauss-Kahna to sprawa grubymi nićmi szyta i najpewniej został on wrobiony. Oczywiście media nie przejmują się czymś takim jak zasada domniemanej niewinności i prawie od razu wiedziały, że jest winien, co zapewne skutecznie wyeliminowało go z politycznego mainstreamu. 

Działania dyskredytowania niewygodnych polityków przy pomocy oskarżeń o nadużycia seksualne to stara i sprawdzona metoda. Stosowano je już na przełomie XVIII i XIX wieku jak to miało miejsce w przypadku trzeciego prezydenta USA, Thomasa Jeffersona, który przez publicystę Jamesa Callendera oskarżony został o spłodzenie nieślubnych dzieci z własną niewolnicą. 

Podejrzenia o molestowanie seksualne były przecież jedną z przyczyn upadku Andrzeja Leppera, który uchodził za postać dla wielu wpływowych osób niebezpieczną. Przypomnę choćby jego wyśmiewaną przez media wypowiedź o talibach w Klewkach, która po latach okazała się prawdziwą po tym, gdy ujawniono aferę o tajnych więzieniach CIA. Stare Kiejkuty, gdzie ma znajdować się tajemnicza baza, są zaledwie 50 km od Klewek: 

Lepper wiedział o wiele więcej, co dokładnie nie będzie nam jednak dane się dowiedzieć. 

Sprawa Strauss-Kahna z pozoru wydaje się być inna, nie był on przecież typem trybuna ludowego, który wszedł do parlamentu na fali masowych protestów. Z drugiej jednak strony kiedy w wywiadzie dla „Libération” został zapytany o największe trudności, jakim będzie musiał stawić czoła jako kandydat na prezydenta stwierdził: „Forsa, kobiety i moja żydowskość” (Strauss-Kahn pochodzi z rodziny aszkenazyjskich Żydów). Do wyborów we Francji jeszcze daleko, ale jak się okazało miał rację. Wybory we Francji nie były zresztą jedynym powodem, dla którego chciano go skompromitować (napisałem o tym już wcześniej – link) albo przynajmniej odsunąć od władzy w MFW. W końcu jako ideowy socjalista od początku objęcia stanowiska dążył do reformy Funduszu, a przede wszystkim był wrogiem bailoutów, które miały poprawić sytuację bankowego establishmentu kosztem najuboższych. 

Podobnych skandali z politykami i osobami publicznymi w roli głównej nie brakuje. Wkrótce po tym gdy wybuchła afera ze Strauss-Kahnem, do dymisji podał się George Tron- francuski sekretarz stanu ds. administracji, również oskarżony o molestowanie. Jesienią 2009 roku na Ukrainie wybuchł skandal, gdy ujawniono informację, że grupa tamtejszych polityków napastowała dzieci przebywające na obozie nad Morzem Czarnym. Dyskredytowanie przeciwnika za pomocą piętnowania jego zachowań seksualnych bywa świetnym narzędziem do eliminowania przeciwników politycznych.

- See more at: http://pomocnicy.blogspot.com/2013/04/jak-dodac-informacje-o-ciasteczkach-do.html#sthash.uAMCuvtT.dpuf