Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Orwell. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Orwell. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 25 kwietnia 2017

Jak rząd wypuszcza fałszywe informacje w celu kontroli opinii publicznej



Nie od dziś wiadomo, że w mediach można się natknąć na fałszywe informacje. Dostęp do rzetelnych mediów bywa często utrudniony, dla obywateli Chin jest prawie niemożliwy. Zeszłoroczny raport przedstawia brutalną prawdę o mediach kontrolowanych przez rząd.


488 milionów fałszywych informacji, postów w mediach społecznościowych jest co roku udostępnianych, puszczanych w obieg. Wszystko po to aby odwrócić uwagę od najistotniejszych decyzji podejmowanych na bieżąco. Naukowcy podkreślają, że zanim rozpoczęli badania nie zdawali sobie sprawy z kontroli przepływu danych na tak szeroką skalę.

W Chinach prowadzona jest operacja na szeroką skalę, polegająca na opłacaniu postów, które między innymi w sposób pochlebny wypowiadają się na temat poszczególnych działań rządu. Partia Komunistyczna podkreśla, że w ten sposób daje dodatkowe miejsca pracy, przeczą jednak temu badania prowadzone przez Harvard University. Według przeprowadzonego śledztwa, większość informacji zamieszczana jest przez pracowników rządowych, a nie jak twierdzi partia zwykłych obywateli. 

Wiele stron internetowych, zagranicznych portali społecznościowych w tym Google czy Facebook są blokowane na terenie kraju, lub ściśle monitorowane, a aktywność poddawana jest cenzurze.
Badania na ten temat przeprowadzał Harvard University na czele z Garym Kingiem.

Rząd Chiński nie odniósł się w żaden sposób do opublikowanego raportu.

źródło: money.cnn.com



wtorek, 28 czerwca 2016

Super państwo czy Unia? Jakie zmiany czekają państwa członkowskie?

Czy powstanie Europejskie super państwo? Po referendum Brexit, do mediów dotarła informacja, że w najbliższych dniach będzie omawiana w Brukseli zmiana dotychczasowego kształtu Unii Europejskiej. 


Przepisy przygotowane przez przedstawicieli Francji i Niemiec mogą zmienić całkowicie kształt Unii Europejskiej. Zamiast wspólnoty krajów, powstałoby jedno duże państwo. Według doniesień ten plan jest odpowiedzią na Brexit. Niektóre media podają, że jednym z powodów, dla którego Brexit był tak mocno nagłaśniany był właśnie ten pomysł. 

Dokumenty sugerują, że państwa członkowskie zostałyby pozbawione praw do posiadania armii, własnych służb specjalnych, odrębnego kodeksu prawnego i systemu podatkowemu. Wszystko byłoby sterowane z poziomu Brukseli. Ponadto obecne kraje członkowskie straciłyby kontrolę nad własnymi granicami procedurami wpuszczania  uchodźców na ich terenie.


Projekt zakłada także jednolitego systemu wizowego, prowadzenie jednolitej polityki zagranicznej wobec innych państw. Ponadto ograniczona zostałaby rola NATO. 


„Zagrożenie bezpieczeństwa jednego państwa równa się zagrożeniu innych, uważamy więc, że nasze bezpieczeństwo jest jedno i jest niepodzielne. Uważamy, że Unia Europejska i europejski porządek bezpieczeństwa to część naszych fundamentalnych interesów i będziemy ich bronić w każdych okolicznościach. Francja i Niemcy dzielą wspólną wizję Europy jako unii bezpieczeństwa, bazującej na solidarności i wzajemnej pomocy pomiędzy państwami członkowskimi, wspierającymi wspólną politykę bezpieczeństwa i obrony. Zapewnienie Europie bezpieczeństwa, jak również udział w budowaniu pokoju i stabilizacji globalnej, leżą w samym sercu projektu europejskiego”.

Francja i Niemcy proponują powołani „European Security Compact”, zajmującego się „wszelkimi aspektami bezpieczeństwa i obrony na poziomie europejskim”, a przez to „zapewnieniem obywatelom UE bezpieczeństwa na wszystkich poziomach”.

Dokument zakłada również usankcjonowanie przymusowych kwot migracyjnych dla państw członkowskich:


„Sytuacja, w której ciężar migracji jest nierównomiernie ponoszony przez ograniczoną liczbę państw jest nie do utrzymania. W pierwszej kolejności system dubliński musi zostać ulepszony za pomocą stałych mechanizmów przewidujących powiązanie i podział ciężaru migrantów pomiędzy państwami członkowskimi”.


 Informacje te wywołały burzę w krajach członkowskich. Zwłaszcza w Grupie Wyszehradzkiej. która bardzo stanowczo opiera się tego typu działaniom. Zwłaszcza w kwestii wspólnej polityki zagranicznej. 

wtorek, 16 grudnia 2014

George Orwell o świecie. Pomimo upływu czasu tych 10 sentencji nie straciło na aktualności!

Osoba George'a Orwella pozostaje dla mnie od lat wzorem i źródłem inspiracji, nie bez powodu swoim pseudonimem postanowiłem nawiązać właśnie do niego. Poniżej prezentuję garść niezwykle ciekawych sentencji tego wielkiego pisarza i publicysty komentujących współczesny mu świat. Czy tylko współczesny? Spójrzmy na tych 10 zdań i zastanówmy się jak niezwykle uniwersalne okazały się spostrzeżenia Orwella.


1) "W naszych czasach nie ma czegoś takiego jak trzymanie się z dala od polityki. Każda rzecz ma podłoże polityczne, a polityka sama w sobie jest zbiorem kłamstw, uników, głupoty, nienawiści i schizofrenii"

2) "Cała ta wojenna propaganda, cały ten krzyk, kłamstwa i nienawiść biorą się z obojętności ludzi, którzy nie podejmują walki"

3) "Wojna przeciwko obcemu państwu zdarza się wyłącznie wtedy klasy bogate myślą, że będą czerpać z niej zysk"

4) Koncepcja prawdy obiektywnej w naszych czasach powoli zanika ze świata. Kłamstwa zaczną wkraczać do historii."

5) W czasach oszustw mówienie prawdy jest aktem rewolucyjnym"

6) Dziennikarstwo jest drukowaniem tego, czego ktoś inny nie chce by zostało wydrukowane: wszystko poza tym jest public relations.

7) W prawdziwym życiu to kowadło rozbija młot.

8) Nacjonalista nie tylko nie potępia zbrodni popełnionych po jego stronie, ale posiada też niezwykłą zdolność do nie słuchania o nich

9) Zagrożenia dla wolności słowa, pisma i działania, mimo że często śmieszne w odizolowaniu od innych, kumulują się i jeśli nie sprawdzane prowadzą do zupełnego braku poszanowania dla praw obywatela.

10) Jeśli chcecie obrazka z przyszłości to wyobraźcie sobie bucior depczący po ludzkiej twarzy - na zawsze.

sobota, 17 marca 2012

List Aldousa Huxleya do George'a Orwella

Odejdziemy dziś nieco od tradycyjnej formy tego bloga by zaprezentować tłumaczenie bardzo interesującego listu jaki w 1949 roku Aldous Huxley wysłał do George'a Orwella. Obaj pisarze stali się autorami chyba najbardziej znanych antyutopii XX wieku. Same powieści zyskały już status klasycznych, a co więcej szokujące wizje w nich przedstawione wciąż mogą się ziścić. Wydaje się, że chociaż od napisania listu minęło ponad 60 lat to jego treść wciąż pozostaje bardzo aktualna. Życzę miłej lektury i zachęcam do podzielenia się opiniami na jego temat.

wtorek, 4 października 2011

Obywatelu, Wielki Brat wie co robisz – koszmar cywilizacji

Całkiem niedawno polski rząd próbował wprowadzić ustawę, która de facto prowadziła do cenzurowania internetu. W grudniu polska policja zakupiła nowe urządzenie zwane LRAD (Long Range Acoustic Device - urządzenie dźwiękowe dalekiego zasięgu) służące do tłumienia zamieszek. Urządzenia te emitują fale dźwiękowe o bardzo wysokiej głośności, słyszalnej na duże odległości (500-700m), będące w stanie ogłuszyć osoby znajdujące się w jego najbliższym otoczeniu. Jak zauważyli autorzy z fundacji PANOPTIKON, w Ustawie regulującej działalność służb porządkowych szczegółowo wymienione są środki przymusu bezpośredniego, jakich wolno jest użyć policji, jednak "ani Ustawa o policji, ani żaden inny akt prawny nie wymieniają pośród środków przymusu bezpośredniego tego rodzaju urządzeń". O inwestycjach MSWiA zrobiło się głośno dopiero w lipcu, kiedy ujawniono, że w posiadaniu ministerstwa znajduje się ok. 6 tysięcy urządzeń ogłuszających dźwiękiem. Według oficjalnych oświadczeń ministerstwa urządzenia LRAD mają być wykorzystane podczas Mistrzostw Europy w piłce nożnej w 2012 roku, w razie gdyby doszło do poważniejszych starć grup kibiców. 

18 września Gazeta Krakowska poinformowała o zatrzymaniu pracownika lotniska Balice, który wysłał znajomemu wiadomość MMS, w której żartował, że "zepsuje casę, a w powietrzu będzie bum". Wkrótce go zatrzymano i skierowano na badania psychiatryczne. Skąd służby bezpieczeństwa wiedziały o tej wiadomości? 

Nie dziwią niestety kolejne doniesienia na temat tego, że władze chińskie wymusiły na koncernie Google uniemożliwienie wyszukiwania słowa "demokracja" w lokalnej wersji ich wyszukiwarki. Podobnie po zdobyciu Trypolisu Wall Street Journal opublikował fotografie przedstawiające specjalne pomieszczenie, w którym urzędnicy służb wywiadowczych Muamara Kaddafiego śledzili korzystających z internetu obywateli.

Kuriozalną inicjatywą wykazał się niedawno bank Rezerwy Federalnej z Nowego Jorku, który ogłosił niedawno ofertę na przygotowanie systemu monitorującego informacje o nim w tak zwanych social media. System taki, nazwany roboczo „Sentiment Analysis And Social Media Monitoring Solution”, wyszukiwałby informacje o Fedzie między innymi na Facebooku, Twitterze, YouTubie i w blogosferze. Miałby on jednak nie tylko gromadzić suche informacje, ale też odgadywać kontekst rozmowy wskazując, czy o Rezerwie Federalnej mówi się źle czy dobrze. Docelowo zaś „identyfikować i docierać do kluczowych blogerów i osób wywierających wpływy”. Pomysł zaiste ambitny, ale przede wszystkim budzący obawy zważywszy na ogromne zasoby pieniężne jakimi dysponuje Fed, ale też bezmiar krytyki kierowanym w stronę tej instytucji ze strony internautów. Skoro zaś Rezerwa uzyska taką wiedzę, to co powstrzyma ją przed próbą pozbycia się najbardziej wpływowych krytyków? Prawo? Dla tak wpływowych ludzi nie jest wielką sztuką przygotować odpowiednią ustawę, która umożliwi im legalne uciszenie krytykujących ich osób.

Wobec koncernu Google pojawiają się oskarżenia o śledzenie swoich użytkowników. Wiele kontrowersji wzbudził zwłaszcza fakt przygotowywania przez tą firmę Google Street Map, jednego z wielu projektów, który tym razem polegał na filmowaniu całych ulic danego miasta i umieszczania ich w sieci. Kamera była w stanie uchwycić wszystko, nie tylko same ulice, ale też ludzi, którzy po niej chodzili, którym to nieszczególnie musi odpowiadać fakt, że ich twarz bez ich zgody stanie się częścią wielkiej bazy danych.

Nie można też zbyt wiele oczekiwać od prywatnych korporacji. Je jak widać łatwo przekonać, o czym doskonale wiedział prezydent Francji, Nicolas Sarkozy, który podczas szczytu e-G8 (poprzedzającego "prawdziwy" szczyt grupy G8) spotkał się z przedstawicielami największych koncernów branży internetowej takich jak wspomniany Facebook czy Gogle, by pod hasłem walki z piractwem omówić możliwe ścieżki kontrolowania umieszczanych w internecie treści.


Pomocna technologia

Jak się okazało prywatne firmy stały się niezbędnym sojusznikiem w opracowywaniu nowych technologii kontroli obywateli. 27 września Dziennik Internautów opublikował artykuł autorstwa Sławomira Wilka opisujący zjawisko, które w branży IT ma charakter tajemnicy polisznela. Chodzi o tworzenie przez firmy komputerowe aplikacji, które pozwalają na bieżąco śledzić toczące się w sieci dyskusje na temat danej marki i w razie czego zaangażować do niej pracownika danej firmy. W ten sposób za kilkadziesiąt tysięcy złotych i wysoki miesięczny abonament firmy utrudniają internautom dostęp do rzetelnej wymiany informacji i wzajemnych ostrzeżeń przed nieuczciwymi przedsiębiorstwami. Co więcej nawet Skype, który ze względu na zaawansowaną technologię szyfrowania połączeń jest często wykorzystywany przez różnego rodzaju rewolucjonistów, nie jest już bezpieczną aplikacją. Kod można złamać i zarobić na tym duże pieniądze. Tak też się stało w przypadku Skype'a, którego można podsłuchiwać między innymi dzięki aplikacji FinSpy. To i inne rozwiązania techniczne sprawiły, że w nieustannym wyścigu pomiędzy tworzącymi szyfry a hackerami, głównymi kibicami są różne autorytarne reżimy szczególnie zainteresowane zakupem programów i urządzeń podsłuchowych.

To nie jedyne próby kontrolowania obywateli. Chociaż irytujące, skrupulatne kontrole na lotniskach zdają się powszednieć i większość ludzi zdążyła się już do nich przyzwyczaić. Nie trzeba będzie długo czekać, aż w powszechnym użytku znajdą się takie urządzenia skanujące fale mózgu i tym samym rozpoznające, o czym myśli pasażer wsiadający na pokład samolotu. Nie jest to wcale odległa perspektywa, skoro już teraz dostępne są urządzenia, które podłączone do smart phone'a "dla zabawy" monitorują nasze fale mózgowe i wyświetlają je jako prezentacje 3D. Dzięki wykorzystaniu tego typu aplikacji po pewnym czasie zgromadzone zostaną ogromne ilości danych dotyczących funkcjonowania naszych mózgów oraz naszych reakcji na określone bodźce.

Prawdziwym poligonem doświadczalnym dla różnego rodzaju technologii umożliwiających śledzenie obywateli staje się coraz bardziej Wielka Brytania. Tamtejsze władze pod pozorem zabezpieczeń przed zbliżającymi się igrzyskami olimpijskimi w Londynie testują ogromną ilość nowych technologii. Wykorzystane zostaną między innymi specjalne podskórne czipy, na które wgrywana będzie informacja o posiadanym stanie konta i za ich pośrednictwem możliwe będzie kupienie biletów na olimpiadę. Jeszcze ciekawsze pomysły ma MI5, która ogłosiła niedawno rekrutację wśród osób znających języki używane na Bliskich Wschodzie i w Północnej Afryce. Rekrutacja będzie przebiegać za pośrednictwem internetu, zaś działania szpiegowskie (podsłuchiwanie rozmów telefonicznych) będą przypominać grę komputerową.


Wielki Brat patrzy

Powyższe typy kontroli obywateli to nie wszystko. Bardzo zaawansowana jest już technologia satelitarnego monitoringu pozwalająca na tak dokładną obserwację z kosmosu, że możliwym jest śledzenie treści czytanej przez nas książki z kosmosu. Równocześnie potężna Visual Recognition Technology umożliwia dzięki wciąż rosnącym bazom danych zawierającym nasze zdjęcia i zeskanowane rysy twarzy rozpoznawanie wybranych osób w anonimowym tłumie. Od czasu, gdy użyto jej po raz pierwszy podczas zawodów Super Bowl w Tampa na Florydzie, metody rozpoznawania twarzy rozbudowano w znacznym stopniu i dziś stosuje się je między innymi na lotniskach. 

Jednak także ulice nie są już gwarantem anonimowości. Już teraz pod pretekstem bezpieczeństwa policja w Stanach Zjednoczonych i w Wielkiej Brytanii eksperymentuje z zastosowaniem dronów szpiegowskich do monitorowania ulic. W tym przypadku ma nie chodzić jednak o tropienie talibów, lecz o skuteczniejszą walkę z przestępczością. W styczniu 2010 roku brytyjski Guardian poinformował o nawiązaniu współpracy między zbrojeniowym potentatem BAE Systems a policją z hrabstwa Kent, mającą na celu wdrożenie dronów szpiegowskich w działaniach cywilnych. Poligonem doświadczalnym mają być przyszłoroczne igrzyska olimpijskie w Londynie, gdzie drony mają monitorować rejony szczególnie zagrożone wybuchem protestów i zamieszek. Zresztą pierwsze prototypy są już w użyciu, doszło nawet do pierwszego aresztowania dokonanego przy pomocy policyjnego drona, według gazety Dailymail miało to miejsce w sierpniu 2009 roku po protestach zorganizowanych przez British National Party. Ojczyzna twórców najsłynniejszych antyutopii XX wieku - George'a Orwella i Aldousa Huxleya najwyraźniej przoduje we wdrażaniu nowych technik inwigilacji, jednak również po drugiej stronie oceanu trwają pilotażowe prace nad wprowadzeniem cywilnych dronów. Do tej pory Amerykanie na swoim terenie używali ich co najwyżej do monitorowania granicy z Meksykiem. Wszystko wskazuje jednak na to, że pierwszym miastem, w którym także policja zacznie korzystać z pomocy dronów będzie Miami. Co ciekawe, jej przedstawiciele oficjalnie przyznali w telewizji, że urządzenia te będą w stanie nawet „zajrzeć” przez okno do domu amerykańskiego obywatela. Nie jest to oczywiście jedyne miasto, w którym rozważa się podobne projekty, choć w niektórych miejscach władze wyraźnie starają się je ukryć. O planach policji z Houston, która potajemnie testowała nowe drony, dowiedziała się lokalna stacja telewizyjna i jedynie dzięki ich interwencji informacja przedostała się do szerszej grupy obywateli.

Pozostaje nam jedynie dać na mszę w intencji Georga Orwella, który to wszystko przewidział i modlić się by świat nie oszalał. Alternatywą jest globalna rewolucja.

poniedziałek, 20 czerwca 2011

Koniec cywilizacji 2012 roku - proroctwo Georga Orwella

Rok 2012 jest już blisko. Co nas czeka w nieodległej przyszłości?


Przerażenie katastrofą roku 2012 narasta. Nostradamus, Majowie i wielu innych jasnowidzących już przesądziło – koniec świata jest bliski. Co będzie potem? Czym zakończy się ten dramat ludzkości? Tego prorocy nie wyjaśniają.

Proroctwa 2012 zapowiadają potop, ogień i trzęsienia ziemi. Według niektórych zostanie garstka ludzi, według innych na ziemi nie zostanie nikt. Proroctwa pomagają dyscyplinować niesforne dzieciaki, znakomicie uzupełniają program towarzyskich spotkań i przyjemnie wydłużają kawowe przerwy w pracy. W Polsce najpopularniejszą przepowiednią jest osadzone głęboko w religii mistyczne proroctwo Królowej Saby:

Antychryst wielką władzę będzie miał nad ludźmi, mieć będzie i do grzechu skutecznie namawiać, więc Bóg ześle swoich wysłańców, którzy wejdą między lud i prawowitą wiarę głosić i rozpowszechniać będą. I gdy się ludzie nawrócą, gdy wejdą na drogę cnoty i chwały, wtedy zbliży się dzień ostateczny. Dzień ten strasznym będzie dla wszech stworzenia, wtedy powstaną istoty z ziemi, ognia i wody. 

Przywołane proroctwo jest jednym z wielu, które wpisały się w dwutysięczną historię Kościoła. Doszukiwanie się obecności Antychrysta trwa od setek lat. Nie wiadomo czy był nim Neron, Napoleon, Hitler, a może Stalin? Czy biblijnym Armagedonem była II wojna światowa? Czy zapowiadany koniec świata, podczas którego zginęły miliony, ludzi już nastąpił? 

Czy trzęsienia ziemi, wybuchy wulkanów i fale tsunami są odkryciem XXI wieku? 65-tysięcy lat temu życie wymarło w 98%. Dla dominujących na Ziemi 150 mln lat dinozaurów, koniec świata nastąpił już dawno. 

Czy zatem Armagedon jest zjawiskiem powtarzalnym? Czy świat zmierza do kolejnej nieuchronnej katastrofy? Jedno jest pewne. Przytoczone szokujące przepowiednie, póki co są jedynie sensacyjnym przypuszczeniem. Są motywem mobilizującym do intensywniejszej wiary. Dla innych uzasadnieniem ponoszenia ogromnych wydatków pod pretekstem zabezpieczania się przed “wielkim końcem”. Drążenia tuneli w skałach, sprzedaży rezerwacji na oferowaną szansę bezpiecznego życia. To przepustki do współczesnej Arki Noego. 

Wśród wszystkich publikowanych szeroko proroctw jest jednak jedno, które nie jest niesprawdzoną wizją, a zaczyna się sprawdzać. Przerażające proroctwo Georga Orwella mówiące o końcu wolnej cywilizacji. 

Orwell, a właściwie Eric Arthur Blair, urodził się 25 czerwca 1903 w Motihari w Bengalu. Zmarł 21 stycznia 1950 roku. Angielski pisarz i publicysta. Ten pomywacz, zbieracz chmielu, żebrak, hodowca kur i policjant współpracował z wieloma czasopismami nieustannie podróżując swoim motocyklem Royal Enfield 350. Ranny w wojnie domowej w Hiszpanii. Napisał słynny „Folwark zwierzęcy”, zakazaną w czasach komunizmu książkę, w której opisał porównując ludzi do zwierząt, że demokracja jest fikcją. 

Jego sprawdzające się proroctwo, to totalna inwigilacja, ubezwłasnowolnienie jednostki, a w końcu jego przemiana w podporządkowanego „cyborga”, któremu wolno tylko tyle, na ile zachłanna władza mu pozwoli. Koniec cywilizacji jest okresem masowej kontroli myśli, miejsca przebywania obywateli, korespondencji, stanu konta bankowego, wyznawanych poglądów. Czy przepowiednia Orwella się urzeczywistnia?

W maju tego roku naukowcy oficjalnie przyznali się, że opracowali unikalny system, który daje możliwość zrozumienia, co człowiek myśli. Michael Greytsius z Uniwersytetu Stanford wykorzystał rezonans magnetyczny, aby ustalić plan aktywności mózgu związany z różnymi stanami psychicznymi. Tajne służby eksperymentują na ludzkim mózgu od lat. Tyle, że nie chwalą się swoimi „osiągnięciami”. Nie przyznały się, że dysponują militarną technologią, „dzięki której” ugodzona pociskiem osoba „powraca do życia” z nową, spreparowaną pamięcią. Mózgi ludzkie zostają sprzężone z komputerami, a w ciała wszczepione zostaną miliony nanobotów, których zadaniem jest „naprawianie” coraz bardziej niewydolnych tkanek. Modyfikowana żywność, chemia wstrzykiwana do organizmu - wszystko to prowadzić ma do stworzenia podporządkowanej, skorej do wykonywania poleceń istoty. 

Propagator ruchu dążącego do coraz większej integracji człowieka z maszyną, autor takich książek jak „The Age of Intelligent Machines” („Era Inteligentnych Maszyn) i „The Age of Spiritual Machines” („Era Uduchowionych Maszyn”) Raymond Kurzweil założył niedawno, wspólnie z takimi potęgami jak Google i NASA, Singularity University (Uniwersytet Osobliwości), instytucję mieszczącą się w Dolinie Krzemowej w Kalifornii, której celem jest kształcenie przyszłych liderów ultranowoczesnych technologii. Nie jest to jednak pojedyncza inicjatywa. Uniwersytet Kurzweila jest jedynie placówką działającego w Strasburgu Międzynarodowego Uniwersytetu Kosmicznego. Patrząc na to, jakie instytucje wspierają Kurzweila, pojawia się wątpliwość czy aby dostęp do tej cudownej technologii był przeznaczony dla wszystkich? Być może już wkrótce większość z nas stanie się zbędna dla globalnej elity nad-, a raczej post-ludzi.

Podporządkowanie sobie ludzi, uczynienie z nich niewolników, a w najlepszym wypadku spolegliwych poddanych, było marzeniem wielu władców. Niektórzy próbowali zrealizować swoje plany. Adolf Hitler marzył o rasie „nadludzi” - doskonałej armii. Dla realizacji tych planów powstały tak zwane kliniki Lebensbornu. Heinrich Himmler, o czym warto przypomnieć, przyczynił się do stworzenia ośrodków, które miały zapewnić przekazywanie z pokolenia na pokolenie nordyckich genów. W 1935 roku utworzono coś, co można by nazwać gigantyczną fabryką „nadludzi”. Przewinęło się przez nią kilkaset tysięcy osób. Słowo „Lebensborn” oznaczało źródło życia, przyjmując następującą ideologię: 

Jeśli dobra krew, na której się opieramy, nie będzie się mnożyła, to nie będziemy mogli panować nad światem. 

Część ośrodków Lebensbornu była swoistymi punktami kopulacyjnymi, w których udającym się na front esesmanom stwarzano warunki do spłodzenia dziecka z odpowiednio dobranymi rasowo samotnymi Niemkami. Program ten realizowany był nie tylko w Niemczech, ale też w niektórych krajach okupowanych: Francji i Danii, ale przede wszystkim w Norwegii. Rekrutowano do niego również “wartościowe rasowo” kobiety na terenie Ukrainy. 

Czy było to działanie Bestii z Proroctwa Saby? Czy wśród licznych naukowców zajmujących się dziś klonowaniem nie znajdzie się Bestia, dla której etyka jest terminem nieznanym?

W Apokalipsie św. Jana znajduje się wzmianka o tajemniczej Bestii, która od wieków spędza ludzkości sen z powiek:

Wszyscy mali i wielcy, bogaci i biedni, wolni i niewolnicy otrzymają znamię na prawą rękę lub na czoło. Nikt nie może kupić ani sprzedać, kto nie ma znamienia – imienia Bestii lub liczby jej imienia oraz kto ma rozum, niech liczbę Bestii przeliczy: liczba to, bowiem człowieka. A liczba jego: sześćset sześćdziesiąt sześć.

Czy to ta właśnie Bestia naznaczała więźniów w obozach koncentracyjnych? Człowiek w nawiązaniu do przerażającej wizji Orwella, odcięty od przypisanego kodu nie będzie mógł praktycznie istnieć, gdyż, znajdując się poza systemem bankowych rozliczeń, nie będzie miał możliwości zaopatrzenia się w podstawowe środki do życia. Wszak dzisiaj już wiemy, że dzięki temu rozwiązaniu, każdy z nas może być w dowolnej chwili pozbawiony możliwości egzystencji poprzez zwykłą blokadę konta. W zeszłym roku w Szwecji pojawiły się poważne propozycje by w ogóle zrezygnować z pieniądza gotówkowego o wysokich nominałach. Wszędzie będzie można płacić kartą. 

Warto przywołać sprawę podawanego przez tekst św. Jana imienia Bestii, którym jest liczba 666. Ksiądz Adam Clark w 1798 roku w swoim komentarzu biblijnym napisał: 

Znamię Bestii będzie to liczba składająca się z 18 cyfr, podzielonych na sześć grup po 3 cyfry w każdej, to znaczy: 6+6+6.

Podczas kryzysowego spotkania EWG w 1974 roku, dr Hanrick Eldeman, zapowiedział, że już wkrótce swoje działanie rozpocznie „Bestia”, potężny superkomputer, którego zadaniem będzie gromadzenie informacji o ludziach. Każdy człowiek na świecie otrzyma numer identyfikacyjny, składający się z 18 cyfr. Wszak dokładnie to samo napisał ksiądz Clark blisko 200 lat wcześniej! Co więcej, również w 1989 roku włoski katolicki miesięcznik Chiesa Viva poinformował, że w Brukseli w siedzibie Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej znajduje się superkomputer zwany Bestią, którego przeznaczeniem jest prowadzenie ewidencji wszystkich ludzi na Ziemi. 

Obecnie dla perfekcyjnej kontroli zbędni są agenci i szpiedzy. W jednym z artykułów prasowych podano, że amerykańska firma Applied Digital Solutions Inc. (ADS) zaprezentowała już w październiku 2000 roku w Nowym Jorku produkt nazwany Digital Angel. Jest to rodzaj miniaturowego czipu, który jest zdolny monitorować najważniejsze funkcje organizmu, takie jak temperatura ciała i tętno. Informacje te mają następnie wraz z podaniem dokładnej lokalizacji dzięki systemowi nawigacji satelitarnej GPS być przesyłane do najbliższej stacji monitoringu. Może on być wszczepiany pod skórę człowieka i pełnić rolę elektronicznego “anioła stróża” pozwalającego odnaleźć zaginione dzieci czy zdiagnozować chorobę. W oficjalnych materiałach urządzenie amerykańskiej firmy ma być wykorzystywane do poszukiwania zaginionych rzeczy, zwierząt i osób. 

Dziś nie trzeba się już wszczepiać w ciało obserwowanego obiektu. Wystarczy ogłosić atrakcyjną promocję w salonie telefonów komórkowych. Nabyte urządzenie identyfikuje, zbiera o nas informacje, pozwala śledzić miejsce, w którym się znajdujemy. Za jego pomocą możemy prowadzić bujne życie towarzyskie na portalu Facebook, gdzie serwer regularnie archiwizuje wszystkie udostępniane przez nas informacje. Sami podając swoją lokalizację, ujawniamy krąg znajomych. A ponieważ wszystko dąży do uproszczenia, dlaczego nie pójść dalej? Skoro jednak o wiele prościej jest w ogóle zrezygnować z karty, którą można przecież łatwo zgubić. O wiele praktyczniejszy jest wszczepiony pod skórę chip, pomysł, który po raz pierwszy zastosowano już 7 lat temu w pewnym klubie nocnym w Barcelonie.

Sceptyk stwierdzi, iż przytoczone działania są nielegalne. Naruszają naszą prywatność. Niestety ta kategoria odeszła już w przeszłość. Najlepszym uzasadnieniem okazał się terroryzm. Po zamachach w USA w roku 2001 a później także Madrycie (2004) i Londynie (2005) pojawiły się głosy, by metody identyfikacji były jeszcze skuteczniejsze. Na ratunek przyszły metody identyfikacji biometrycznych, dzięki którym na podstawie takich cech jak linie papilarne, układ tęczówki, barwa głosu, w końcu same rysy twarzy będzie możliwa pełna identyfikacja każdego człowieka. Dziś paszporty biometryczne stają się standardem, bez którego nie można wjechać, ani opuścić niektórych państw.

Krokiem milowym w kontrolowaniu ludzkości było ustanowienie Patriot Act, dokumentu, który nie tylko pozwalał aresztować osoby, które nie są obywatelami Stanów Zjednoczonych bez prawnego wyroku sądowego, ale również gromadzić przez rząd USA dane o swoich obywatelach. Co więcej, serwerownie największych internetowych potentatów gromadzących na nasz temat ogromne ilości danych - Facebook, Google, Twitter czy Yahoo znajdują się w Stanach Zjednoczonych. Konsekwentnie urządzenia elektroniczne stają się „wpływowymi” stymulatorami. Wielki myśliciel i uczony, Nicola Tesla stwierdził kiedyś: 

Fale alfa w ludzkim mózgu funkcjonują w zakresach pomiędzy 6 a 8 hercami. Częstotliwość fal w ludzkiej jamie ciała rezonuje między 6 a 8 hercami. Wszystkie systemy biologiczne człowieka operują w tym samym zakresie częstotliwości. Fale alfa ludzkiego mózgu funkcjonują w tym zakresie, jak również rezonans elektryczny Ziemi znajduje się w przedziale między 6 a 8 hercami. Tak, więc cały nasz system biologiczny, mózg, ale i Ziemia działają na tych samych częstotliwościach. Jeśli będziemy w stanie za pomocą elektroniki kontrolować ten system, możemy bezpośrednio kontrolować umysły całej ludzkości 

W świecie z proroctwa przez Georga Orwella emocje są ograniczone. Miłość, przywiązanie do drugiego człowieka zastępują rzeczy podobno ważniejsze. Praca na rzecz kraju, dyscyplina, a co najważniejsze, bezwarunkowe wsłuchiwanie się w głos partyjnego przywódcy. Winston z roku 1984 miał utrudnione zadanie, nie mógł skorzystać z samochodu, kupić żywności, nawet wyjść na ulicę, gdyż wszechobecne kamery na podczerwień rozpoznawały go w dzień i w nocy. Czy współczesny inwigilowany mieszkaniec planety ma, dokąd uciec? Wielki Brat przestał być anonimowy, co więcej miliony ludzi oswajają się z nim obserwując zamkniętą garstkę osób, otoczonych telewizyjnymi kamerami. To rzeczywistość prorokowana przez Georga Orwella.

Czy przepowiednie 2012 roku się spełnią?

Być może trwogą nie powinny napawać nas dziejące się od milionów lat katastrofy i dramatyczne, zapowiadane wydarzenia 2012 roku. Może zamiast niech, `idąc za wizją proroka, wypełnią się słowa tekstu Apokalipsy mówiące o tajemniczych znamionach Bestii i nastąpi koniec naszej cywilizacji? Koniec, który już się rozpoczął? Co więcej, potwierdzą się słowa papieża Piusa XI z jego encykliki “Quadragesimo Anno” z 1931 roku: 

Ci nieliczni, nie będąc nawet właścicielami, spełniają taką rolę, jakby nimi byli, i dzierżą w swym ręku całą strefę gospodarczą do tego stopnia, żeby nikt, wbrew ich woli, nie mógł nawet oddychać.




- See more at: http://pomocnicy.blogspot.com/2013/04/jak-dodac-informacje-o-ciasteczkach-do.html#sthash.uAMCuvtT.dpuf