Pokazywanie postów oznaczonych etykietą samobójstwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą samobójstwo. Pokaż wszystkie posty

sobota, 26 czerwca 2021

Samobójca, który nie chciał się zabić - John McAfee

 Śmierć Johna McAfee praktycznie od razu zaowocowała masą teorii spiskowych - czy nie bez przyczyny?

Zaledwie kilka miesięcy temu McAfee napisał na twitterze: "Wiedz, że jeśli się powieszę, a la Epstein, nie będzie to moje dzieło" (Know that if I hang myself, a la Epstein, it will be no fault of mine). 23 czerwca 2021 jego ciało znaleziono w celi w Barcelonie, zaledwie kilka godzin po tym jak hiszpański sąd zgodził się na ekstradycję przedsiębiorcy do Stanów Zjednoczonych. Ciążyły tam na nim zarzuty podatkowe, w tym ukrywanie majątku i spekulowania kryptowalutami. 

McAfee był bardzo barwną postacią, swój majątek zbił tworząc pierwszy w historii komercyjny program antywirusowy (do dziś z resztą noszący nazwisko jego twórcy) a będąc milionerem aktywnie przez lata włączał się w działalność polityczną między innymi nieskutecznie ubiegając się o nominację Partii Libertariańskiej na prezydenta USA w roku 2016 i 2020.

Jednak śmierć kontrowersyjnego milionera, szczególnie w kontekście jego wcześniejszych deklaracji, ale i samej działalności McAfee'go sprawiają, że w sieci nie ustają teorie na temat jego zamordowania. Na Twitterze pojawił się tag #McAfeeDidntKillHimself, który szybko zdobył dużą popularność. Bo czy zarzuty podatkowe mają być powodem by popełnić samobójstwo? Co chciano ukryć?


wtorek, 29 kwietnia 2014

Keiser: banki zabijają swoich pracowników żeby zarobić na ubezpieczeniu

Kolejne zgony pracowników sektora bankowego mają jeden wspólny mianownik - po ich śmierci banki, w których pracowali mogą zyskać miliardy dolarów na wypłatach z ich polis na życie.  


fot. http://monolithik.wordpress.com

W lutym bieżącego roku opisywałem szereg zgonów prominentnych pracowników sektora bankowego. Miały one miejsce w dość krótkim czasie trwającym około 3 tygodni, w kilku biurowcach zlokalizowanych w różnych częściach świata. W poprzednim wpisie wymieniłem w sumie 5 bankierów, z czego nie wszyscy byli aż tak wysoko postawionymi pracownikami sektora. Znany z ciętych komentarzy na temat Wall Street i londyńskiego City Max Keiser w opublikowanym niedawno materiale stwierdził, że wszystkich "zmarłych" w ostatnim czasie bankierów może być nawet około dwudziestu.

Kiedy umiera pracownik sektora bankowego nie ma w tym nic zaskakującego, również samobójstwa się zdarzają. Ale jeśli mówimy o tak dużej liczbie zgonów w relatywnie niedługim czasie to nie jest to powód żeby podejrzewać, że cała sprawa nie jest jedynie zbiegiem okoliczności?

Wspomniany już Max Keiser wprost oskarżył Wall Street o mordowanie bankierów. Swoją teorię podparł faktem, że polisy ubezpieczeniowe zmarłych opiewały na niebotyczne kwoty i tylko jeden z nich zarobić może 10,4 miliarda dolarów na odszkodowaniach. Okazuje się bowiem, że cztery czołowe nowojorskie banki są posiadaczami polis ubezpieczeniowych dla swoich pracowników, których łączna wartość ma wynosić 680 miliardów dolarów. Co ważne, w razie wypadku firmy ubezpieczeniowe nie wypłacą tych pieniędzy rodzinom zmarłych, lecz właśnie bankom (bank-owned life insurance - BOLI).

Wielu zmarłych w ostatnim czasie osób powiązanych z sektorem bankowym to były osoby młode, które często nie skończyły 35 lat. Prawdopodobieństwo śmierci w ich przypadku nie było wysokie, stąd ich ubezpieczenie nie było zbyt wysokie a ewentualne kwoty do wypłaty znaczące. Większość zmarłych to byli młodzi ludzie cieszący się dobrym zdrowiem, do tego dopiero zaczynający karierę. W przypadku samobójstw, były one zaskoczeniem dla ich rodzin, nikt nie widział u nich jakichkolwiek oznak depresji, jedyne co ich łączyło to powiązania z sektorem bankowym.

Teoria wydaje się być szokująca i jeśli jest prawdziwa, pokazuje jak brutalnymi i bezwzględnymi regułami rządzi świat finansów. Według autorów tej teorii banki mają w ten sposób ratować się przed bankructwem. Kto jednak uchroni przed bankructwem firmy ubezpieczeniowe, które przecież także są powiązane z bankami?






czwartek, 13 lutego 2014

Tajemnicza śmierć bankiera. Piąta z rzędu.

fot. http://gvpedia.com
Na przełomie stycznia i lutego miała miejsce zaskakująca seria zgonów wysoko postawionych pracowników sektora finansowego. Praktycznie w każdym z przypadków policja stwierdziła samobójstwo, jednak według rodzin zmarłych nie informowali oni o żadnych problemach i nic nie wskazywało na to, że chcą się pozbawić życia.

Sprawa na samym początku była ignorowana i pierwsze doniesienia traktowano jedynie jako przykry zbieg okoliczności, jednak z czasem, kiedy liczba "samobójstw" rosła, pojawiły się spekulacje, że wcale nie musi to być przypadek.

Wymieńmy więc "ofiary" po kolei:
  • 26 stycznia William Broeksmit, 58-letni były dyrektor wykonawczy Deutsche Bank AG zostaje znaleziony martwy w swoim domu w South Kensington w Londynie, przyczyna śmierci - samobójstwo,
  • 27 stycznia - w hotelu Shangri-La w Bangkoku zostaje znalezione ciało Karla Slyma 51-letniego dyrektora zarządzającego Tata Motors
  • 28 stycznia z dachu dachu siedziby europejskiego oddziału JP Morgan spada jego 39-letni pracownik, Gabriel Magee,
  • 30 stycznia w parku znaleziono ciało Mike'a Duekera, głównego ekonomisty US investment bank. Policja podejrzewa morderstwo.
  • 2 lutego rzekome samobójstwo popełnia Ryan Henry Crane, 37-letni pracownik JP Morgan
W Polsce krąży złośliwa plotka o seryjnym samobójcy, który niespodziewanie dopada swoje ofiary w odizolowanych celach. Czy kiedy wydawany jest piąty akt zgonu kolejnego bankiera to wciąż możemy mówić o przypadku?


sobota, 25 sierpnia 2012

„Samotne wilki” - szaleńcy, zimnokrwiści mordercy czy bezwolne narzędzia?

Zamachowcy, tak zwane "samotne wilki" działający w pojedynkę, otwierający ogień w zatłoczonych miejscach do niczego nie spodziewających się ludzi. Ich ataki stają się coraz częstsze, liczba ich ofiar wciąż rośnie. Czy jednak działają bez niczyjej inspiracji? 

Po udanym zamachu bombowym w Oslo, sprawca przez nikogo nie zatrzymany udaje się na wyspę Utoya, na której odbywa się obóz letni norweskiej Partii Pracy. Ubrany w policyjny mundur najpierw zwołuje wokół siebie jak największą ilość uczestników, następnie wyjmuje broń i zaczyna do nich strzelać. W sumie ginie 77 osób. 

fot.  tomskydive /sxc.hu
W marcu grupa modlących się żydów zostaje zabita przez 23-latka, który podczas ucieczki zabija kolejnych trzech żołnierzy francuskich. Po tym gdy policja otoczyła jego mieszkanie rzucił się z okna ginąc na miejscu. Wcześniej z jego ręki śmierć poniosło siedem osób. 

Praktycznie równo rok po wydarzeniach w Norwegii, w Aurora w stanie Colorado z zatłoczonej sali kinowej nagle wychodzi jeden z widzów. Po kilku minutach wraca, rzuca granat z gazem łzawiącym po czym otwiera ogień do przebywających tam ludzi. Ginie 12 osób. 

Wkrótce po tym do modlących się w świątyni w południowym Wisconsin Sikhów ogień otworzył mężczyzna uzbrojony w pistolet półautomatyczny. Po przybyciu na miejsce policji rozpoczęła się strzelanina, w wyniku której ranny został jeden z funkcjonariuszy. W pewnym momencie zamachowiec strzelił sobie w głowę, wcześniej zabijając 6 osób. 

Co łączy przytoczone powyżej wydarzenia? Wszystkie te wstrząsające historie miały miejsce w bardzo krótkim okresie, w ciągu zaledwie roku. Dwa miały miejsce w Europie, kolejne dwa na terenie Stanów Zjednoczonych, zawsze jednak zamachowcem był jeden samotny osobnik. Takich jak oni zwykło się nazywać „samotnymi wilkami”, lecz osoby bardziej wrażliwe na wszelakie „teorie spiskowe” mają na to jeszcze jedno określenie – „another lone nut”, czyli „kolejny samotny świr”. Podobnych im ludzi nie brakowało w historii, słynne są opowieści o zabójcach Abrahama Lincolna, Johna Fitzgeralda Kennedy'ego czy Martina Luther Kinga. Wcześniej również zdarzali się zamachowcy, którzy działając z sobie tylko znanych pobudek podkładali bombę w budynkach rządowych (zamach w Oklahoma City) czy tez wysyłali materiały bombowe pocztą (Unabomber). 

niedziela, 7 sierpnia 2011

Śmierć Leppera - komentarz

Przebywając daleko od kraju dowiedziałem się o śmierci Andrzeja Leppera. To był człowiek cyniczny, bezkompromisowy, często bezczelny, ale wciąż bezpośredni i prostolinijny. Był bardzo pewny siebie i swoich racji. Były wicepremier, wicemarszałek Sejmu, minister rolnictwa, został znaleziony 5 sierpnia w warszawskiej siedzibie swoje partii, martwy. Polityk ów wydawał się mieć bardzo silną osobowość. Pamiętam doskonale, jego nieskrępowane wypowiedzi (słynne: "Balcerowicz musi odejść"), spontaniczne działania takie jak blokady dróg, a to wszystko dla prostych ludzi i w obronie interesu polskiej wsi. Czy na tyle silną by nie zrobić tego co podobno zrobił? Ustalono, że Lepper ostatni raz żywy był widziany wczoraj o godzinie 8.30. Ciało zostało znalezione o 16.20 przez zięcia Leppera, a o 17 zjawiła się policja i pogotowie. Oględziny ciała rozpoczęły się o godzinie 22. Dlaczego dopiero po 6 godzinach od momentu ujawnienia samobójstwa? Dlaczego przez osiem godzin nikt nie zastanawiał się gdzie zniknął Lepper? Z kim miał się spotkać przed swoją śmiercią, przecież zapowiedział, że ma spotkanie?

Co zmieniło jego obwieszczone dzień wcześniej na forum szerokiego grona partii plany startu do sejmu? Jaka informacja, przyzwyczajonego do trudnych sytuacji człowieka mogła pchnąć do zaskakującego czynu? Czy znowu miesiącami będziemy czekać na wyniki prokuratorskiego śledztwa? Polska polityka ma zwyczaj zaciemniania zachodzącej w niej dramatycznych wydarzeń. Do dziś nie wiadomo kto wysłał Rywina, miesiącami mataczono jak zginęła Barbara Blida, nie wyjaśniono historii śmierci komendanta policji Papały. Do końca nie wiemy jaka była przyczyna śmierci ministra Dębskiego. W więzieniach, bez powodu, wieszają się sprawcy i świadkowie. Dlaczego? To również pozostaje tajemnicą. Co łączy te wszystkie zdarzenia? Bez wątpienia polska polityka, w której wiele się dzieje a mało wyjaśnia.




- See more at: http://pomocnicy.blogspot.com/2013/04/jak-dodac-informacje-o-ciasteczkach-do.html#sthash.uAMCuvtT.dpuf