Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Monsanto. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Monsanto. Pokaż wszystkie posty

środa, 23 października 2013

Argentyna ofiarą GMO

Według agencji prasowej AFP modyfikowane genetycznie uprawy doprowadziły w Argentynie do katastrofalnych szkód niszcząc zdrowie wielu obywateli tego południowoamerykańskiego państwa.

fot. Deesilustration.com

Nie minęły nawet dwa lata odkąd przeważająca część krajów europejskich zabroniła upraw żywności modyfikowanej genetycznie. Chociaż sprawa zakończyła się sukcesem to jednak można było odnieść wrażenie, że zwolennicy GMO mogli zawsze użyć argumentów, że przecież żywność ta uprawiana jest w wielu państwach Ameryki Południowej i do tej pory nie ma tam żadnych negatywnych skutków tej działalności, za to takie państwa jak choćby Argentyna stały się jednym z liderów upraw soi i bawełny na świecie. Teraz jednak po raporcie opublikowanym przez agencję AFP bardzo trudno będzie bronić upraw GMO.

AFP podaje, że pestycydy wykorzystywane do spryskiwania upraw w tragicznym wręcz stopniu wpłynęły na zdrowie mieszkających w pobliżu upraw Argentyńczyków. W liczącym 12 milionów mieszkańców rolniczym regionie tego kraju obserwuje się ogromny wzrost zachorowań na choroby układu nerwowego, skóry czy układu pokarmowego.

Co ciekawe już w 2009 roku prezydent Christina Fernandez powołała komisję mającą zająć się wpływem pestycydów na zdrowie obywateli. Komisja miała regularnie pobierać próbki i analizować je w warunkach laboratoryjnych, jednak według AFP ostatnie spotkanie jej członków miało miejsce w 2010 roku...

Ustawodawstwo Argentyny nie przewiduje jednolitych przepisów regulujących jak daleko od osiedli ludzkich można prowadzić opryskiwania. Jest to ustalane przez władze poszczególnych prowincji i tym samym różni się w zależności od części kraju. W jednej jest to 3 kilometry, w innej zaś wystarczy, że ludzie nie mieszkają w odległości 50 metrów. Aż w jednej trzeciej prowincji nie ma żadnych ograniczeń.




źródło: abcnews/boston.com

wtorek, 20 sierpnia 2013

Producenci GMO: czy możemy z nimi skutecznie walczyć?

Walka z międzynarodowym koncernem Monsanto od początku wydawała się nierówna, a pesymiści wieszczyli podejmującym taką próbę niechybną porażkę. Ostatnie doniesienia wskazują jednak, że mamy do czynienia z sytuacją kiedy to producent GMO musi zacząć się bronić... To stały już trend czy jedynie incydent?

fot. rawfoodlife.com
Gdyby przyjrzeć się ostatnim doniesieniom dotyczącym GMO dojść można do wniosku, że czas działa na niekorzyść koncernu Monsanto. Jeszcze kilka lat temu tematyka związana z genetycznie modyfikowaną żywnością poruszana była jedynie w niszowych mediach a przez większość ludzi, szczególnie zaś polityków, była ona traktowana jako rzecz zupełnie „niepoważna”, którą nie ma sensu w ogóle się zajmować. 

Walka jaką aktywiści toczą z o wiele silniejszym przeciwnikiem nie jest łatwa. Chociaż producentów GMO wielokrotnie oskarżano o podejrzane kontakty z politykami, wpływanie na decyzje sądów i organów ścigania a przede wszystkim fałszowanie danych naukowych, nigdy nic nikomu nie udało się udowodnić. Taka sytuacja miała miejsce niedawno w Stanach Zjednoczonych gdzie w rządowej agencji FDA (Food and Drug Administration) zawierającą ponad milion podpisów na rzecz oznaczenia produktów modyfikowanych genetycznie. 

Kolejne zakazy i blokady upraw oraz importu towarów wytwarzanych przez Monsanto jest jednym z dowodów na koniec dobrej passy tej firmy. Niedawno koncern przegrał proces z brazylijskimi farmerami, którym prawdopodobnie będzie musiał wypłacić ogromne kwoty odszkodowań. Już jakiś czas temu w niektórych państwach europejskich zakazano upraw GMO, kiedy zakazany zostanie również import firma nie tylko będzie musiała szukać nowych miejsc pod uprawy, ale przede wszystkim straci ogromny, liczący pół miliarda konsumentów rynek zbytu.

Czy Waszym zdaniem Monsanto jak i inni producenci GMO mają czego się bać?


Źródła: globalresearch/reuters/monsanto

Twórcą artykułu jest Victor Orwellsky, autor powieści "Kod Władzy". Powielanie treści artykułu bez podania źródła jest zabronione.

piątek, 24 maja 2013

Tajemnicza śmierć w Alabamie: czy może być związana z uprawami Monsanto?

Russia Today poinformowało wczoraj o "dziwacznej fali chorób układu oddechowego w Alabamie". Dwie osoby w wyniku infekcji zmarły. Lekarze nie mieli pojęcia co to za choroba i skąd pochodzi. Ofiary cierpiały na objawy grypopodobne, w tym duszność, gorączka i kaszel. Co wiąże wszystkie te osoby?

fot. takepart.com
"Spośród siedmiu hospitalizowanych osób z nową chorobą, dwie zmarły", podaje rzeczniczka Alabama Department of Public Health Mary McIntyre. Choć przyczyna infekcji nie jest nieznana, to warto zauważyć, że obecnie pola bawełny w południowo-wschodniej Alabamie są w pełnym rozkwicie. Co ważne, bawełna ta jest genetycznie modyfikowana i ​​zawiera pestycydy typu Bacillus thuringiensis (Bt). 

Nie ma dziś bezpośrednich dowodów na to, że tajemnicza choroba w Alabamie jest dziełem "polepszaczy" Monsanto. Warto jednak przypomnieć, że poważne choroby rolników występowały także w Indiach, kiedy to wielki koncern rozpoczął współpracę przy uprawie tamtejszej bawełny. Raporty z czterech indyjskich wiosek wykazały, że około 25% owiec zginęło w ciągu tygodnia od wprowadzenia środków Monsanto do upraw, a rolnicy aż z sześciu plantacji stale zgłaszali negatywne reakcje skóry, oczu i górnych dróg oddechowych...

Indyjski rolnik cierpiał z powodu praktyk Monsanto, dlatego rząd w Indiach jeszcze w zeszłym roku anulował licencje dla upraw bawełny przez koncern, powołując się na nieuczciwe praktyki handlowe. "Daliśmy szansę Monsanto, jednak wszelkie nieuczciwej praktyki handlowe zostały wykazane i udowodnione", mówi Sudam Adsule, indyjski dyrektor kontroli jakości upraw. Czy podobny scenariusz mógłby mieć miejsce dziś w Stanach? To mało prawdopodobne. 

Firma Monsanto na terenie 180 amerykańskich plantacji wprowadziła właśnie trzy nowe odmiany upraw bawełny typu "Deltapine". Oznacza to, że społeczności wokół tych upraw (najpewniej) nieświadome są ryzyka, które wraz z sobą one niosą. To najnowszy "eksperyment" Monsanto, którego skutki mogą okazać się o wiele gorsze niż te z Alabamy czy Indii...

Czy Waszym zdaniem USA byłoby w stanie podjąć tak radykalne kroki względem Monsanto jak Indie?



Twórcą artykułu jest Victor Orwellsky, autor powieści "Kod Władzy". Powielanie treści artykułu bez podania źródła jest zabronione.

środa, 15 maja 2013

Monsanto wygrywa kolejną sprawę przed Sądem Najwyższym

Sąd Najwyższy w USA wydał jednomyślną decyzję stwierdzającą, że "rolnicy nie mogą korzystać z genetycznie modyfikowanych nasion Monsanto do produkowania kolejnych nowych nasion". Warunkiem takiego działania jest uiszczenie na rzecz korporacji astronomicznych opłat. Czy Monsanto nie musi się już niczego obawiać?

fot. rt.com
Eksperci w zakresie prawa autorskiego podkreślają, że orzeczenie może mieć wielce negatywne konsekwencje dla licznych aspektów nowoczesnego rolnictwa, jak również dla całego procesu patentowania materiału genetycznego. Dziś rolnicy kupują "opatentowane nasiona" Monstanto i związani się ścisłymi wytycznymi co do ich wykorzystywania.

O negatywnych konsekwencjach "nadużywania" nasion przekonał się Vernon Hugh Bowman, amerykański rolnik. Kiedy sprawa wyszła na jaw, Monsanto pozwało rolnika, a sędzia federalny w Indianie nakazał Bowmanowi zapłacić firmie aż 84 000 dolarów odszkodowania (za naruszenie patentu). Decyzja ta została utrzymana w mocy przez Sąd Apelacyjny dla Okręgu Federalnego oraz w ostatniej instancji przez Sąd Najwyższy.

W obronie przed Sądem Najwyższym, Bowman próbował powołać tzw. "doktrynę wyczerpania patentu", która pozwala każdemu używać produktów, które uzyskał legalnie. Jednak doktryna ta nie miała zastosowania w tym przypadku. "Doktryna wyczerpania patentu nie pozwala rolnikom podejmować dodatkowych działań bez zgody Monsanto", podkreślał jeden z sędziów Sądu Najwyższego.

Decyzja była ważnym zwycięstwem dla Monsanto - firmy, która jest ostro krytykowana przez rolników i ekologów. Działalność na rynku genetycznie zmodyfikowanego ziarna siewnego, produkcja hormonu wzrostu bydła domowego oraz agresywny styl lobbingu spowodował, że Monsanto stało się jednym z najbardziej znienawidzonych przez działaczy ruchów antyglobalistycznych i ekologicznych koncernów międzynarodowych. 

Czy Waszym zdaniem racja naprawdę leży po stronie Monsanto?


Źródła: redorbit/beforeitsnews/latimes

Twórcą artykułu jest Victor Orwellsky, autor powieści "Kod Władzy". Powielanie treści artykułu bez podania źródła jest zabronione.
http://www.orwellsky.blogspot.com/2013/05/monsanto-wygrywa-kolejna-sprawe-przed.html

wtorek, 30 kwietnia 2013

Jak Barack Obama stał się człowiekiem Monsanto

Barack Obama jest politykiem, a politycy mają to do siebie, że często kłamią. Różne są jedynie "style" w jaki sposób to robią. Niektórzy udają, że są twoim "starym przyjacielem", inni oddadzą wszystko w zamian za twój głos w wyborach (najczęściej po wygranej elekcji zupełnie o wyborcach zapominając)... Co takiego się stało, że Barack Obama został przez zachodnie media nazwany "człowiekiem Monsanto"?

fot. gewoon-nieuws.nl
Przypomnę, że Monsanto Company to międzynarodowy koncern specjalizująca się w biotechnologii oraz wielkiej chemii organicznej nastawionej na produkcję w zakresie rolnictwa. Działalność na rynku genetycznie zmodyfikowanego ziarna siewnego, produkcja hormonu wzrostu bydła domowego oraz agresywny styl lobbingu spowodował, że Monsanto stało się jednym z najbardziej znienawidzonych przez działaczy ruchów antyglobalistycznych i ekologicznych koncernów międzynarodowych. 

Fakty przemawiają same za siebie. Po zwycięstwie w wyborach w 2008 roku, Barack Obama obsadził ludźmi z Monsanto kluczowe stanowiska w USDA i FDA (to agencje federalne, które dzierżą potężną siłą w zakresie żywności). Na dyrektora Narodowego Instytutu Żywności i Rolnictwa został powołany Roger Beachy, były dyrektor Monsanto Danforth Center. Jako zastępcę komisarza FDA w zakresie nowej żywności i kwestii bezpieczeństwa wybrano niesławnego Michaela Taylora, byłego wiceprezydenta ds. polityki publicznej w Monsanto (Taylor lobbował na rzecz modyfikowania genetycznego bydlęcego hormonu wzrostu). 

Nie wiemy, czy Barack Obama popełnia jedynie "uczciwe i przypadkowe błędy", czy jego decyzje są przemyślane i celowe. Wydaje się, że Obama nie sprawuje właściwego nadzoru w wyborze osób mianowanych na najważniejsze stanowiska w USA. Co istotne, obecne układy personalne i decyzyjne, pozwalają na coraz to szersze "wytyczanie terytorium" przez Monsanto i innych korporacyjnych gigantów GMO. 

To raczej nie przypadek, że Barack Obama, Bill Gates i George Soros ( finansista amerykański pochodzenia węgiersko-żydowskiego, jeden z najbardziej znanych spekulantów walutowych) nabyli ponad 900 tysięcy akcji Monsanto w samym tylko 2010 roku. "Zagadka Obamy" dla wielu jest jasna, a jej rozwiązaniem jest chęć zmonopolizowania światowych zasobów żywności przy udziale Monsanto...

Czy Waszym zdaniem Barack Obama to "prezydent GMO"?


Źródła: activistpost/infowars/whatreallyhappened

Twórcą artykułu jest Victor Orwellsky, autor powieści "Kod Władzy". Powielanie treści artykułu bez podania źródła jest zabronione.
http://www.orwellsky.blogspot.com/2013/04/jak-barack-obama-sta-sie-czowiekiem.html

piątek, 5 kwietnia 2013

Korporacje zadecydują o przyszłości pszczół

Nikt nie wie co na pewno zabija nasze pszczoły, jednak czołowi naukowcy mają silne argumenty wskazujące na działanie pestycydów. Ochrona pszczół musi być nadrzędna względem stosowanych przy uprawie chemikaliów. Teoria i zalecenia niewiele jednak mają wspólnego z faktycznymi rozwiązaniami, gdyż decydujący wpływ na ich kształt mają dwa korporacyjne giganty: Syngenta oraz Bayer CropService. 

fot. rebelsiren.files.wordpress.com
Syngenta to globalna firma specjalizująca się w chemikaliach, nasionach oraz pestycydach. Firma jest zaangażowana w biotechnologię oraz badania genomu roślin, zatrudnia 26 tysięcy osób w ponad 90 krajach i jest notowana na giełdzie szwajcarskiej oraz w Nowym Jorku. Z kolei Bayer CropService, zgodnie z oficjalną notą na stronie internetowej "oferuje szeroką paletę insektycydów, herbicydów, fungicydów i zapraw nasiennych stosowanych w rolnictwie" (siedziba firmy znajduje się w Monheim w Niemczech). 

Czy nakierowane na zysk firmy zadecydują o przyszłości pszczół? Na to wygląda. Syngenta i Bayer CropScience to twórcy najsilniejszych środków owadobójczych, które powodują gwałtowny spadek populacji pszczół (każde kolejne badania to potwierdzają). Mimo obiektywnych faktów, Unia Europejska nadal dyskutuje możliwe ograniczenia lub całkowity zakaz stosowania zabójczych dla pszczół chemikaliów. Organy unijne i rządowe wydają się w pełni dostosowywać do wielomiliardowych korporacyjnych wpływów, oczywiście kosztem populacji pszczół i przyszłości upraw. 

Komisja Europejska utrzymuje, że "zagrożenie pestycydami jest niesprawdzone i zakaz zaszkodzi jedynie gospodarce UE". Jako alternatywę zaproponowano plan pomocowy, który skutecznie zamknie drogę dla ewentualnych rozwiązań w przyszłości. Na czym ma polegać kompromisowa propozycja UE oraz największych korporacji? Plan obejmuje sadzenie większej ilości kwiatów wokół upraw celem zapewnienia naturalnych siedlisk pszczół, a także monitorowanie możliwych negatywnych skutków stosowania pestycydów, występowania pasożytów, czy wirusów...

Desperacka próba znalezienia kompromisu uratowała zapewne przychody Syngenty oraz Bayer CropService. Co zyskały na całej sprawie pszczoły? Niewiele. Wydaje się, że problem został jedynie "odłożony w czasie", przez co wróci do nas i to ze zdwojoną siłą. Miejmy nadzieję, że na jego rozwiązanie nie będzie jednak za późno...

Czy Waszym zdaniem UE nie mogła czy też nie chciała przeciwstawić się lobby największych graczy w branży uprawy roślin?

Zachęcam do zobaczenia filmu autorstwa firmy Syngenta, który ma charakter propagandowy i podkreśla negatywne konsekwencje dla ewentualnego wprowadzenia unijnych restrykcji.


Źródła: activistpost/lunaticoutpost/whatreallyhappened

Twórcą artykułu jest Victor Orwellsky, autor powieści "Kod Władzy". Powielanie treści artykułu bez podania źródła jest zabronione.
http://www.orwellsky.blogspot.com/2013/04/korporacje-zadecyduja-o-przyszosci.html

wtorek, 26 lutego 2013

Żywność w USA będzie "najbezpieczniejsza na świecie"? Póki co tylko w teorii

Amerykańska agencja zajmująca się żywnością i rynkiem farmaceutyków (U.S. Food and Drug Administration, w skrócie FDA) planuje "sterylizować" jedzenie na mocy ustawy o modernizacji i bezpieczeństwie żywności (Food Safety Modernization Act). Po dwóch latach zwłoki dokument właśnie wchodzi w życie, a FDA twierdzi, że zaproponuje zasady, które "powinny uczynić jedzenie w USA najbezpieczniejszym na świecie". O co tak naprawdę chodzi?

Czy Food Safety Modernization Act
spowoduje rewolucję w amerykańskiej
polityce rolnej i żywnościowej?
(fot. rodale.com)
Politycy zapowiadają, że działania FDA jak i sama ustawa mają być najważniejszym krokiem w kierunku przebudowy amerykańskiej polityki rolnej i żywnościowej od czasów Wielkiego Kryzysu. Co dokładnie rząd w USA zamierza zrobić, aby żywność była bezpieczniejsza? Wybiórczo można wskazać na obligatoryjne etykietowanie produktów GMO, czy przygotowywanie produktów w wyższych temperaturach, celem zabicia wszelkich bakterii. Istota nowej ustawy wydaje się jednak zupełnie inna...

Jej krytycy podkreślają, że "wykończy" drobne przedsiębiorstwa i indywidualnych rolników, a całość produkcji sceduje na wielkie koncerny (jak np. Monsanto). Po pierwsze, dostosowanie się do nowych zasad kosztować będzie przeciętnego amerykańskiego rolnika od 10.000 do 50.000 dolarów, a to kwota dla wielu wręcz nieosiągalna. Po drugie, całość działań rolniczych będzie wymagała prowadzenia obszernej i precyzyjnej dokumentacji. I w końcu po trzecie, mają zostać ograniczone górne ilości oraz rodzaje hodowanych upraw.

Jaką korzyść miałby odnieść amerykański konsument? W założeniu "najbezpieczniejszą żywność", w praktyce jednak wzrost jej cen oraz spadek jakości. Dla przykładu, agencja chciałaby, aby wszystkie owoce i warzywa były jednocześnie świeże, ale i przechodziły odpowiednią procedurę "napromieniowania". Chociaż proces ten zabija potencjalne śmiercionośne bakterie, to przy okazji także korzystne enzymy i dobre bakterie, które pomagają budować nasz system odpornościowy.

Wydaje się, że dobre intencje amerykańskich władz czekają niezbyt optymistyczne skutki. Pytanie czy politycy nie mogli, czy też nie chcieli ich przewidzieć. A Waszym zdaniem jaka przyszłość czeka Food Safety Modernization Act? Czy Stany Zjednoczone będą mogły pochwalić się "najbezpieczniejszą żywnością na świecie"?


Źródła: beforeitsnews/activistpost/whatreallyhappened

Twórcą artykułu jest Victor Orwellsky, autor powieści "Kod Władzy". Powielanie treści artykułu bez podania źródła jest zabronione.
http://www.orwellsky.blogspot.com/2013/02/zywnosc-w-usa-bedzie-najbezpieczniejsza.html

piątek, 5 października 2012

Wielka wojna z producentami GMO

Walka alterglobalistów z międzynarodowym koncernem Monsanto od początku wydawała się nierówna i pesymiści wieszczyli im niechybną porażkę. Ostatnie doniesienia wskazują jednak, że mamy do czynienia z odwróceniem ról i powoli zaczyna dochodzić do sytuacji kiedy to producent GMO musi zacząć się bronić. 

fot. Krappweis/sxc.hu
Gdyby przyjrzeć się ostatnim doniesieniom dotyczącym GMO dojść można do wniosku, że czas działa na niekorzyść koncernu Monsanto. Jeszcze kilka lat temu tematyka związana z genetycznie modyfikowaną żywnością poruszana była jedynie w niszowych mediach a przez większość ludzi, szczególnie zaś polityków, była ona traktowana jako rzecz zupełnie „niepoważna”, którą nie ma sensu w ogóle się zajmować. Minęło jednak trochę czasu, przeciwnicy GMO nie ustawali w bojach o prawdziwą żywność, pisano kolejne artykuły, rozmawiano, docierano do poszkodowanych, w końcu wytaczano procesy. Wydaje się, że pod koniec 2012 roku coś w końcu udało się wywalczyć. Wielu ludzi uświadomiło sobie, że GMO jest istotnym problemem i że nie można pozostawić sprawy samej sobie. 

Walka jaką aktywiści toczą z o wiele silniejszym przeciwnikiem nie jest łatwa. Chociaż producentów GMO wielokrotnie oskarżano o podejrzane kontakty z politykami, wpływanie na decyzje sądów i organów ścigania a przede wszystkim fałszowanie danych naukowych, nigdy nic nikomu nie udało się udowodnić. Taka sytuacja miała miejsce niedawno w Stanach Zjednoczonych gdzie w rządowej agencji FDA (Food and Drug Administration) zupełnie wykasowano listę zawierającą ponad milion podpisów na rzecz oznaczenia produktów modyfikowanych genetycznie. Niestety, inicjatorzy akcji źle wybrali termin złożenia podpisów. Robiąc to na początku 2012 roku kiedy w USA trwa kampania wyborcza oznacza, że wielu polityków zrobi wszystko by zamieść całą sprawę pod dywan. I to właśnie zrobili. 

Uniemożliwienie wprowadzenia systemu oznaczania GMO na terenie Stanów Zjednoczonych jest bez wątpienia sukcesem jej producentów, oznaczenia wymagane są jedynie w kilku stanach, m.in. w Kalifornii. W ten sposób konsument nie będzie wiedział jak została wyprodukowana żywność, którą kupuje, bez względu na to czy jego zdaniem GMO jest szkodliwe czy też nie. Wbrew pozorom zaś tego typu żywności jest więcej niż byśmy chcieli. Najbardziej w tym temacie wyczuleni Amerykanie sporządzili listy najbardziej ryzykownych rodzajów żywności – kukurydza, która zdaje się być najpowszechniej uprawianą rośliną poddawaną eksperymentom genetycznym wykorzystywana jest do produkcji ogromnej liczby produktów żywnościowych, które trafiają na rynek bez jakichkolwiek oznaczeń. Żeby temu przeciwdziałać przygotowano między innymi listę płatków śniadaniowych, przy produkcji których wykorzystuje się modyfikowaną genetycznie kukurydzę. 

Na czym polega szkodliwość GMO? 

Regularne próby ukrycia możliwych podejrzeń o szkodliwość żywności modyfikowanej genetycznie bardzo często utrudniają dokładne badania oraz publikacje ich rezultatów. Czasami mamy nawet do czynienia z działaniami prewencyjnymi, tak jak to miało miejsce w przypadku zakupu przez Monsanto firmy, której działalność polega na mierzeniu populacji pszczół. Zwierzęta te są bardzo wrażliwe na specjalny rodzaj protein zawartych w pyłku modyfikowanych genetycznie roślin. Jego zebranie zajmuje robotnicom o wiele więcej czasu co powoduje, że nie są one w stanie zgromadzić odpowiedniej ilości zapasów i ul ginie. 

Tym razem jednak francuskim naukowcom udało się przeprowadzić obszerne badania, które miały określić jaki jest stopień szkodliwości GMO dla ludzi. Wygląda z resztą na to, że Francja jest na prostej drodze do rozpoczęcia działań dążących do wprowadzenia całkowitego zakazu upraw NK603, czyli modyfikowanej genetycznie kukurydzy będącej jednym ze sztandarowych produktów Monsanto, na terenie całej Unii Europejskiej. Odmiana ta nazywana jest przez jej przeciwników mianem „Frankenkukurydzy” („Frankencorn”) – w opracowaniu opublikowanym na łamach periodyku „Food and Chemical Toxicology” opisano jej działanie na szczury laboratoryjne, które były nią karmione przez ponad 90 dni. U zwierząt zaobserwowano znacznie większy i szybszy rozwój złośliwych nowotworów niż u pozostałych szczurów. Co warto zaznaczyć komórki rakowe pojawiły się zarówno u zwierząt karmionych kukurydzą spryskiwaną wcześniej środkiem chwastobójczym roundup jak i u tych, którym podano NK603, której wcześniej nie spryskiwano. 

Echo badań

Wyniki badań wydają się być na tyle istotne i poważnie potraktowane przez francuskie władze, że kwestia zakazu genetycznie modyfikowanej kukurydzy, a być może również innych roślin, już wkrótce może być dyskutowana na forum ogólnoeuropejskim. Na samej Unii Europejskiej nie musi się z resztą skończyć, o czym świadczy przykład Rosji, która mając na uwadze wyniki badań francuskich naukowców zakazała importu wszystkich modyfikowanych genetycznie roślin. Produkty zatrzymywane są na rosyjskiej granicy do czasu aż tamtejszy Instytut Żywienia przyjrzy się wynikom francuskich badań atakowanych przez Monsanto, które twierdzi, że naukowcy pod przewodnictwem Professora Gilleas-Eric Seraliniego użyli zbyt małej ilości szczurów I tym samym wyniki ich badań nie są reprezentatywne i były prowadzone zbyt krótko. 

Problem w tym, że badania były prowadzone ponad 2 lata i zbadano wiele próbek. Co więcej z łatwością odpierany jest również inny kontrargument Monsanto, którego przedstawiciele twierdzą, że badane szczury mają naturalną, genetyczną skłonność do częstszego zapadania na nowotwory. Również ten argument obalany jest między innymi faktem, że zupełnie inaczej rozwijały się komórki rakowe u szczurów karmionych innymi rodzajami żywności i to pomimo, że zwierzęta pochodziły z dokładnie tej samej populacji. 

Kolejne zakazy i blokady upraw oraz importu towarów wytwarzanych przez Monsanto jest jednym z dowodów na koniec dobrej passy firmy. Niedawno koncern przegrał proces z brazylijskimi farmerami, którym prawdopodobnie będzie musiał wypłacić ogromne kwoty odszkodowań. Już jakiś czas temu w niektórych państwach europejskich zakazano upraw GMO, kiedy zakazany zostanie również import firma nie tylko będzie musiała szukać nowych miejsc pod uprawy, ale przede wszystkim straci ogromny, liczący pół miliarda konsumentów rynek zbytu.

pisząc tekst korzystałem z opracowań dostępnych na portalu Naturalnews.com

czwartek, 30 sierpnia 2012

Jakich produktów GMO musisz unikać? Poznaj najnowsze Top 10!

Genetycznie modyfikowana żywność to coraz częściej standard, zasadniczą kwestią jest jednak poznanie kategorii produktów, które są permanentnie "ulepszane". Podstawową wskazówką dla naszej obrony jest trzymanie się wysokiej jakości ekologicznych źródeł, ale nie zawsze jest to możliwe. W temacie szybka "ściągawka" najczęściej genetycznie modyfikowanych roślin i substancji. 

fot. netdna-cdn.com
Specjaliści podkreślają, że lista produktów spożywczych wolnych od GMO w rzeczywistości nie istnieje. Ważne jest, aby nauczyć się rozpoznawać zwodnicze sztuczki marketingowe stosowane przez dzisiejszych producentów "dbających o nasze zdrowie", którzy chcą jedynie nakłonić konsumenta do zakupu. 

Jak okazało się w ostatnim czasie, wiele marek typu "eco-friendly" nie jest faktycznie pozbawionych GMO. Dotyczy to nawet produktów, które mają etykietę "Non-GMO" ! 

Nie dziwi więc, że wielu z tych "ekologicznych" i "naturalnych" producentów (takich jak np. Kashi), wydało miliony dolarów na walkę z inicjatywą etykietowania każdego produktu GMO. Staje się coraz bardziej jasne, że przedsiębiorstwa po prostu nie dbają o nasze zdrowie, co łatwo można sprawdzić dociekając kto (jaka firma) jest właścicielem na najwyższym poziomie (wspomniane wcześniej Kashi jest własnością Kellogg’a). 

Poniżej najnowsza lista 10 produktów, które najprawdopodobniej zawierają GMO: 

1. Kukurydza 

2. Soja 

3. Cukier 

4. Papaja 

5. Aspartam (tak, aspartam jest genetycznie modyfikowany! Ujawniono to już w latach 90-tych) 

6. Rzepak 

7. Cukinia 

8. Żółty squash 

9. Nabiał (ponad 1/3 pochodzi z nieekologicznych produktów mlecznych z USA, które nadal zawierają genetycznie zmodyfikowany hormon firmy Monsanto o nazwie rBGH. Hormon pochodzi ze sklonowanego DNA, obecnie jest on zakazany w ponad 27 krajach) 

10. Bawełna (najczęściej w postaci oleju z nasion bawełny) 

Dopóki właściwe ustawodawstwa krajowe oraz ustalenia międzynarodowe nie nakażą bezwzględnego etykietowania produktów GMO lub w ogóle zabronią obrotu nimi na rynku, ważne jest, aby chronić swoje zdrowie przed skutkami genetycznie modyfikowanej żywności. 

Czy Waszym zdaniem jest dziś jeszcze szansa na wyparcie GMO z rynku? Jakie mogą być skutki spożywania tego typu żywności w niedalekiej przyszłości? 



poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Koncern Monsanto i nowy wymiar genetycznych wojen patentowych

Batalia prawna pomiędzy Monsanto a rolnikami na całym świecie nie ustaje. Z jednej strony grupy rolników różnej wielkości, a także firmy nasienne, coraz częściej pozywają Monsanto za powszechną manipulację genetyczną, z drugiej zaś apelują o zaprzestanie przez koncern nadużywania instytucji patentów zwłaszcza w zakresie tzw. upraw cross-pollenated (zapylanie krzyżowe). Nie bez znaczenia pozostaje związek między patentami GMO a porozumieniami międzynarodowymi takimi jak ACTA. 

fot. breakthematrix.com
Monsanto Company to międzynarodowy koncern specjalizująca się w biotechnologii oraz wielkiej chemii organicznej nastawionej na produkcję w zakresie rolnictwa. Działalność na rynku genetycznie zmodyfikowanego ziarna siewnego, produkcja hormonu wzrostu bydła domowego oraz agresywny styl lobbingu spowodował, że Monsanto stało się jednym z najbardziej znienawidzonych przez działaczy ruchów antyglobalistycznych i ekologicznych koncernów międzynarodowych. 

Monsanto wywiera obecnie ogromną presję wobec rolników, stale pozywając ich za zanieczyszczanie własnej (!) ziemi uprawnej. Koncern mający na co dzień miliardowe dochody z przemysłu nasion genetycznie modyfikowanych, wyraźnie nadużywa pozwów o naruszanie patentów przez rolników indywidualnych, jak i ich związków. Co niestety niepokojące - najwyraźniej ma w tym zakresie poparcie systemu prawnego.

- See more at: http://pomocnicy.blogspot.com/2013/04/jak-dodac-informacje-o-ciasteczkach-do.html#sthash.uAMCuvtT.dpuf