Pokazywanie postów oznaczonych etykietą elektrownie atomowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą elektrownie atomowe. Pokaż wszystkie posty

sobota, 27 kwietnia 2019

Mija 33. rocznica katastrofy w Czarnobylu

Ukraina i Białoruś zorganizowały w piątek obchody 33 rocznicy katastrofy jądrowej w Czarnobylu. z 1986 r. W efekcie wybuchu nad połową Europy przewędrowała ogromna radioaktywna chmura a tysiące ludzi musiało opuścić swoje miejsca zamieszkania,gdyż ich rodzinne strony znajdujące się  w strefie skażenia stały się niezdatne do zamieszkania.



Elektrownia jądrowa w Czarnobylu stoi w pobliżu opuszczonego dawnego radzieckiego miasta Prypeci, zbudowanego dla pracowników elektrowni na Ukrainie w pobliżu granicy z Białorusią. 26 kwietnia 1986 r. Jeden z reaktorów w zakładzie zaczął się przegrzewać. W odpowiedzi władze sowieckie wezwały pracowników elektrowni do zwiększenia poziomów mocy, powodując potężny wybuch jądrowy. Naoczni świadkowie mówią, że rząd radziecki wysłał na miejsce zdezorientowanych żołnierzy , którzy nie mieli wiedzy o specyfice katastrofy i potrzebowali trzech dni, aby powiedzieć mieszkańcom Prypeci o konieczności ewakuacji. 

Dziś Prypeć, miasto-widmo położone w odległości około 4 kilometrów od czarnobylskiego reaktora jest opuszczoną atrakcją turystyczną i miejscem eksperymentów naukowców: genetyków, biologów i innych badaczy, których interesuje wpływ wysokiego promieniowania na zdrowie istot żywych. 

czwartek, 21 września 2017

Największa katastrofa w trakcie badań nad energią jądrową w USA, o której nigdy nie słyszałeś

Czy kiedykolwiek słyszeliście o katastrofie nuklearnej w USA? W Południowej Kalifornii, doszło do największego i najgorszego w skutkach wycieku substancji, którą rząd ukrywa przed obywatelami. Od 1959 roku zachorowalność na raka ludności wzrosła o 60%.


Przeprowadzone badania przez NBC4, przedstawiają zatajone informacje dotyczące rozpoczętych badań w 1947 roku. Na dwa lata po zrzuceniu bomb nuklearnych w Japonii północna amerykańska korporacja lotnicza rozpoczęła badania na obszarze o powierzchni 2800 hektarów w hrabstwie Ventura, zaledwie kilka kilometrów od dolin San Fernando i Simi - położonych na północ i północny zachód od miasto Los Angeles. 

Północnoamerykańskie Lotnictwo podczas II Wojny Światowej , produkowało największą ilość samolotów w USA, pretendując do objęcia monopolu w amerykańskim kompleksie przemysłowym. Jednym z wielu działań było prowadzenie tajnych testów nowych rakiet, pocisków i energii jądrowej. 

Prowadzone przez 12 lat testy nie spowodowały żadnego zagrożenia dla ludności mieszkającej w pobliżu. Tajna jednostka badawcza rozwijała energię jądrową zarówno dla celów wojskowych, jak i cywilnych. W tym czasie przeprowadzono ponad 30 000 testów rakietowych (wiele z nich dotyczyła NASA), a także zaawansowanych badań nad bronią atomową. 
Niestety 1 lipca 1959 roku doszło do wycieku promieniowania z eksperymentalnego reaktora sodu (SRE). Pracownicy zapoczątkowali czyszczenie zanieczyszczeń i zatrzymali pracę reaktora na okres dwóch tygodni. 13 lipca sytuacja znacznie się pogorszyła: w jednym z reaktorów jądrowych nastąpił wzrost mocy. Doszło do wycieku olbrzymiej dawki promieniowania, którego pracownicy nie byli w stanie ukryć. 

Pracownicy jak podkreślał rzecznik firmy John Pace, mieli wybór: otworzyć reaktor i wypuścić promieniowanie w atmosferę lub dokonać detonacji co w skutkach przypominałoby sytuację z Czarnobyla. 



Uznano, że eksplozja byłaby w skutkach o wiele bardziej katastrofalnych dla całego regionu, dlatego podjęto decyzję o otwarciu reaktora. Niebezpieczne promieniowanie było wypuszczane przez wiele tygodni rozchodziło się w dowolnym kierunku w zależności od wiatru. John Pace podkreślał, że wszyscy pracownicy jednostki badawczej zostali zobowiązani do zachowania tajemnicy. 

Komisja ds. Energii Atomowej poinformowała, sześć tygodni po incydencie, że nastąpiła "awaria, nie nastąpił jednak żaden wyciek promieniowania". Obywatele nie zostali poinformowani o jakimkolwiek zagrożeniu wszelkie wątpliwości zostały rozwiane i temat całkowicie ucichł. 

Promieniowanie uwolnione w 1959 r., brak oczyszczania terenu doprowadziło do okropnych konsekwencji. W badaniu Departamentu Energetyki z 1989 r. znaleziono promieniowanie w glebie, wodach podziemnych. Badanie gleby przeprowadzone w 2009 r. Przez Centers for Disease Control and Prevention i Agency for Toxic Substances and Disease Registry (ATSDR, oddział CDC) stwierdziło "niepokojące obszary". Badanie jednak sugerowało, że nie miało to wpływu na zdrowie pobliskich mieszkańców. Jednocześnie CDC udzieliło rekompensaty chorym na raka pracownikom firmy. 

źródło: nbclosangeles.com

poniedziałek, 2 maja 2016

Niemiecka elektrownia jądrowa została zaatakowana przez hakerów.

Komputery elektrowni jądrowej w południowych Niemczech zostały zainfekowane przez wirus. Jego zadaniem był transfer plików umożliwiających zdalne sterowanie elektrownią. 




Elektrownia, znany jako Gundremmingen znajduje się około 100 kilometrów od Monachium. Obiekt zarządzany jest przez RWE AG. Firma jest drugim co do wielkości producentem energii elektrycznej w Niemczech. Firma zaopatruje w energię ponad 30 milionów klientów.

Komputery zostały zainfekowane najprawdopodobniej przez samych pracowników. Przedstawiciel RWE AG wspomniał, że zainstalowane oprogramowania zostały przeniesione na nośnikach pamięci i podłączone do komputerów.

Wirusy pozwalały na zdalne sterowanie prętami jądrowymi w elektrowni. Zdalne sterowanie elektrownią mogłoby doprowadzić do jej uszkodzenia, które w najlepszym wypadku wiązałoby się z wstrzymanymi dostawami prądu.

źródło: intelnews.org

wtorek, 23 czerwca 2015

Iran będzie mieć atom. Jakim cudem?

Jeszcze kilka lat temu irański program atomowy mógł doprowadzić do nowej wojny, dziś USA nagle zmieniły front i zgodziły się na to aby Teheran kontynuował budowę atomowej infrastruktury. 

Ministrowie podczas rozmów na temat irańskiego programu atomowego 2 kwietnia 2015


Genewskie negocjacje między Iranem a kilka innymi państwami trwały od ponad 2 lat. W wyniku rozmów ustalono, że Teheran zaakceptuje pewne ograniczenia dotyczącego tamtejszego programu atomowego a także zgodzi się na częste wizyty obserwatorów międzynarodowych. Restrykcje mają obwiązywać co najmniej 10 lat, ale irańskie władze już teraz mogą mówić o wielkim sukcesie. Po wielu latach zażartego sporu, który w pewnym momencie doprowadził do sytuacji, gdy świat stał na krawędzi kolejnego konfliktu zbrojnego, teraz obu stronom udało się dojść do porozumienia... z korzyścią dla Iranu.

Nie wszystkim taka zmiana polityki USA odpowiada. Szczególnie agresywnie reaguje Izrael, którego premier zaledwie rok temu nazwał porozumienie z Iranem "historycznym błędem", który doprowadzi do tego, że "najniebezpieczniejszy reżim na świecie" wejdzie w posiadanie "najniebezpieczniejszej broni na świecie".

Pomimo decyzji społeczności międzynarodowej Izrael nie pogodził się ze zmianą dotychczasowego porządku rzeczy. Według relacji Kaspersky Lab na komputerach w trzech luksusowych europejskich hotelach, w których trwały negocjacje z Iranem znaleziono wirusy komputerowe. Władze Izraela zaprzeczyły jakoby wirus pochodził od nich, jednak specjaliści z Kaspersky Labs zwracają uwagę na jego podobieństwo do wirusa Stuxnet, który w 2010 sabotował irański program atomowy. Dlaczego akurat z setek hoteli służby wybrały akurat te trzy? Okazuje się, że łączy ich jedna rzecz - we wszystkich prowadzono "tajne" negocjacje pomiędzy Iranem a grupą 5+1 (5 stałych członków rady bezpieczeństwa ONZ + Niemiec).

Co stoi za tą nagłą zmianą podejścia USA? W tle jak zwykle w takim przypadku stoi geopolityka. Iran jest bowiem państwem niezwykle ważnym dla utrzymania stabilnej sytuacji w regionie, z jednej strony bowiem powstrzymuje operacje prowadzone przez Państwo Islamskie (ISIS) z drugiej zaś może stanowić przeciwwagę dla rosnącej w siłę Turcji. Ponadto z punktu widzenia amerykańskich interesów niezwykle grożnym staje się budowany przez Chiny nowy Jedwabny Szlak, którego trasa będzie najprawdopodobniej przebiegać przez terytorium Iranu. Zbliżenie Teheranu z Pekinem jest więc szczególnie niebezpieczne dla elit Waszyngtonu, postanowiły więc iść na kompromis, nawet kosztem swojego ważnego sojusznika jakim jest Izrael.

piątek, 1 maja 2015

Skażenie radioaktywne: w okolicach Czarnobyla drzewa nie ulegają rozkładowi

Skutki wybuchu w elektrowni atomowej w Czarnobylu są odczuwane do dzisiaj, chociaż ludzie już tam praktycznie nie mieszkają to rośliny i zwierzęta wciąż żyją na tamtym obszarze. Niektóre gatunki praktycznie już się tam jednak nie pojawiają, inne występują w nadmiarze. Mało co jednak ulega tam gniciu.

tzw. Czerwony Las, jeden z najbardziej skażonych obszarów


W przyszłym roku minie 30 lat od tragedii w Czarnobylu, kiedy to w wyniku awarii reaktora atomowego doszło do wybuchu i powstania ogromnej, radioaktywnej chmury, która przeszła nad znaczną częścią Europy. Wskutek katastrofy pobliskie miasto Prypeć oraz okoliczne wsie praktycznie zupełnie się wyludniły a na napromieniowany teren zaczęła powoli wkraczać przyroda.

To właśnie zwierzęta i rośliny, które żyją w strefie skażenia stanowią doskonały obiekt badawczy dla naukowców chcących dowiedzieć się jaki realnie wpływ ma napromieniowanie na żywe organizmy. Do tej pory zaobserwowano między innymi, że żyjące tam populacje ptaków mają ok.5% mniejsze mózgi niż osobniki tego samego gatunku, które można spotkać gdzie indziej. Ponadto, znikły niektóre gatunki owadów, takich jak choćby cykady, z kolei znacznie więcej znaleźć tam można pająków (podobne obserwacje poczyniono w Fukushimie).

Co szczególnie interesujące to fakt, że większość małych ssaków, gadów i płazów unika miejsc gdzie skażenie jest najwyższe żyjąc głównie w czystszych rejonach strefy, naukowcy zwracają też uwage, że niektóre gatunki wytworzyły już teraz mechanizmy lepszego radzenia z promieniowaniem niż inne.


A co ze światem roślin? Tutaj mamy do czynienia z jeszcze bardziej zaskakującą obserwacją. Jak podaje bowiem portal iflscience.com w okolicach umarłe drzewa...nie ulegają rozkładowi nawet po tylu latach. Liście, gałęzie i pnie drzew, wszystko to pozostaje nienaruszone i praktycznie nie podlegają gniciu. Podczas przeprowadzonego kilka lat temu eksperymentu stwierdzono, że znacznie wolniejszy rozkład może byc wywołany znacznym spadkiem ilości żyjącym w tamtejszych lasach grzybów i mikrobów, które w naturalnych warunkach szybko dokonałyby dekompozycji liści i innych odpadów organicznych. W efekcie do gleby trafia mniej związków mineralnych i drzewa w okolicach Czarnobyla rosną znacznie wolniej niż gdzie indziej.

wtorek, 10 lutego 2015

Ogromny wzrost zachorować na raka w rejonie Fukushima. Szacuje się, że liczba wzrosła aż o 6000%!

Czy ktoś pamięta jeszcze co stało się w Fukushimie? Czy pomimo upływu czasu sytuacja została opanowana i okolice elektrowni są już bezpieczne? Rząd japoński twierdzi, że tak, jednak zdaniem autorów szokującego reportażu fakty przeczą temu co mówią władze.


 



Rejon Fuskuhimny jest skażony w ogromnym stopniu i pomimo prób zatuszowania sprawy ze strony rządu osoby takie jak Chieko Shiina ujawniają kolejne szokujące informacje o stanie zdrowia osób żyjących w pobliżu uszkodzonej elektrowni.


Według relacji pracującej dla Fukushima Collaborateive Clinic Shiimy w ostatnich latach możemy mówić wręcz o eksplozji zachorowań na raka, białaczkę, ogromną ilość ataków serca oraz wiele innych powikłań. Szacuje się, że tylko w najbliższej okolicy uszkodzonego reaktora liczba odnotowanych schorzeń wzrosła aż o 6000%.

Równocześnie w mediach panuje kompletna cisza na temat faktycznych skutków katastrofy, sami Japończycy twierdzą, że sprawa jest tuszowana przez rząd premiera Abe, który ma się obawiać konsekwencji ujawnienia faktów na temat skali zniszczeń jakich dokonało uszkodzenie elektrowni.

Cały reportaż na temat aktualnej sytuacji w okolicach elektrowni można obejrzeć poniżej:



czwartek, 6 listopada 2014

Jak bezpieczne są francuskie elektrownie atomowe?

Przelatujące nad francuskimi obiektami nuklearnymi drony pokazały, że tamtejsza infrastruktura jest zupełnie pozbawiona zabezpieczeń przed ewentualnym atakiem.



Jak poinformował serwis EurActiv początkiem października niezidentyfikowane drony bez żadnego problemu przeleciały nad 11 francuskimi elektrowniami pomimo, że teoretycznie w promieniu 5 kilometrów wokół nich nie wolno latać. Kary są wysokie bo dochodzą do 75 tysięcy euro, ale co z tego skoro nie ma kto ich egzekwować?

Najbardziej szokujące jest to, że nikt nie wie kto pilotował te maszyny ani w jakim celu krążyły one w pobliżu francuskich elektrowni, nikt nawet nie próbował ich zatrzymać. Władze deklarują, że wszystkie służby zostały postawione na baczność i że znajdą sprawców, ale czy tym bardziej nie dowodzi to słabości organizacyjnej tamtejszych służb? Gdyby jakaś organizacja chciała dokonać realnego ataku na którąś z elektrowni dokonałaby tego bez najmniejszego problemu doprowadzając do śmierci setek tysięcy ludzi i doprowadzając do ogromnego skażenia środowiska naturalnego.

Pomimo ogromnej ilości elektrowni atomowych (19) większość obiektów we Francji nie posiada jakichkolwiek zabezpieczeń przed atakiem z powietrza, zaniepokojenie wyraziły takie organizacje jak Greenpeace, które obawiają się, że sytuacji gdy jakiś zamachowiec najzwyczajniej w świecie zrzuci ładunek wybuchowy w pobliżu reaktora.


środa, 1 stycznia 2014

Bezdomni "sprzątają" w Fukushimie

Japonia wciąż nie poradziła sobie ze skutkami katastrofy w elektrowni atomowej w Fukushimie. Media głównego nurtu praktycznie w ogóle przestały się interesować tym wydarzeniem, chociaż procesowi napraw towarzyszą nieustanne skandale.

Do ostatniego doszło niedawno kiedy to agencja Reutersa w specjalnym raporcie poinformowała, że podwykonawcy firmy Obayashi, drugiej największej firmy budowlanej w Japonii, nielegalnie zatrudniali bezdomnych za głodowe stawki.

W proceder zamieszane były trzy największe organizacje przestępcze (Yamaguchi-gumi, Sumiyoshi-kai and Inagawa-kai), działające pod przykrywką podwykonawców Obayashi - w sumie agencji udało się naliczyć aż 733 przedsiębiorstwa, które podpisały umowę na oczyszczanie nuklearnych odpadów z terenu elektrowni. Cała organizacja miała charakter piramidy, na dole której znajdowali się bezdomni zatrudniani bez żadnych umów i za stawki znacznie poniżej płacy minimalnej. Źródłem skandalu stał się między innymi fakt, że Obayashi jest jednym z głównych beneficjentów kontraktów na utylizację radioaktywnych odpadów, których wartość wynosi blisko 35 miliardów dolarów.

Pierwotnie japońskie ministerstwo środowiska zapowiadało, że Fukushima zostanie oczyszczona do marca 2014 roku, jednak w ostatnim czasie poinformowano, że cały proces zajmie dwa lub trzy lata dłużej. W wyniku uszkodzeń elektrowni do tej pory do morza trafiło blisko 90 milionów ton toksycznej wody, a zarządzająca obiektem firma Tepco od dłuższego czasu nie mogła sobie poradzić z kryzysem. Skandal związany z zatrudnianiem bezdomnych był jednym ze skutków aresztowań jakich dokonano jeszcze na początku 2013 roku, kiedy to ujawniono, że organizacje przestępcze uzyskały znaczne wpływy wewnątrz koncernu Obayashi. 
 
 

źródło: Stratrisks/Reuters

środa, 11 września 2013

WHO o katastrofie w Fukushimie

Światowa Organizacja Zdrowia opublikowała raport, który zawiera oceny poziomu dawek promieniowania wyemitowanych po wypadku w elektrowni jądrowej Fukushima Daiichi w Japonii. Według informacji tam zawartych poziomy promieniowania w całym kraju jak i na świecie nie odbiegają od poziomów uznanych za prawidłowe według międzynarodowych standardów.

fot. opednews
Wyjątkiem są dwa obszary w prefekturze Fukushima. Według ekspertów WHO łączna dawka promieniowania w dwóch miejscach w sąsiedztwie zakładu jest w zakresie od 10 do 50 milisiwiertów (mSv). W innych częściach prefektury poziom promieniowania oscyluje między 1 a 10 mSv. W pozostałych częściach kraju wartości te są rejestrowane w zakresie 0,1 do 1 mSV.

W danych, które przytacza WHO ważne jest to, ze są to dozy, jakie skumulowały się w ciągu roku. Teraz spodziewane jest już tylko spadanie tych poziomów. Nagromadzone dawki, których można się spodziewać nie powinny, zatem przekroczyć nigdzie poziomów uważanych za niebezpieczne a te zaczynają się od 150 mSv.

Reasumując, według WHO ryzyko zachorowania na raka w wyniku oddziaływania elektrowni jądrowej w Fukushimie nie wzrosło. Zwrócono jednak uwagę, ze w okolicach zakładu istnieje ryzyko większej zachorowalności na schorzenia tarczycy w związku z oddziaływaniem izotopu jodu 131.

Czy Waszym zdaniem raport WHO jest rzetelny czy jedynie ma na celu "uspokojenie" opinii publicznej?


Źródła: medicalnewstoday/WCI

Twórcą artykułu jest Victor Orwellsky, autor powieści "Kod Władzy". Powielanie treści artykułu bez podania źródła jest zabronione.

środa, 3 kwietnia 2013

O krok od nowej wojny? Korea Północna prowokuje jak nigdy

Korea Północna w ostatnich dniach podjęła szereg działań, które budzą niepokój i liczne kontrowersje. Reżim Kim Jong Una wycelował swoje rakietowe jednostki bojowe na amerykańskie bazy wojskowe w Korei Południowej oraz na Pacyfiku. Stany Zjednoczone nie pozostały obojętne i wysłały dwa nuklearne bombowce B-2 na Półwysep Koreański (sam ich przelot kosztował blisko 6 milionów dolarów!). Czy świat może obawiać się ataku ze strony Phenianu?

fot. washingtonpost.com
Odpowiedź brzmi: niestety tak. Mimo, że technologicznie zaawansowane wojska Korei Południowej i USA finalnie "zdławią" atak Kim Jong Una, to jego reżim jest w stanie wyrządzić ogromne straty i to już w pierwszych godzinach konfliktu. Rakiety i artyleria Korei Północnej bez większych problemów dosięgnie stolicy swojego południowego sąsiada - Seulu, terytoriów Japonii, a także wybrzeży USA. Eksperci szacują, że liczba ofiar mogłaby przekroczyć milion. 

Korea Północna postawiła swoje wojska w najwyższej gotowości, podobnie Korea Południowa. Młody przywódca reżimu miał uprzednio dać "ostatnie rozkazy" dla swojej armii celem przeprowadzenia "miażdżącej" wojny skierowanej na południe. Phenian anulował porozumienia o zawieszeniu broni z USA, unieważnił także wszystkie telefoniczne "gorące linie" ze Stanami, ONZ i Koreą Południową. 

Sprzeciw Chin spowodowała zapowiedź Korei Północnej o ponownym uruchomieniu reaktora jądrowego, który został oficjalnie zamknięty ponad pięć lat temu. Rzecznik Departamentu Energii Atomowej Korei Północnej powiedział, że zostaną podjęte działania w celu "dostosowania i zmiany wykorzystania istniejących obiektów jądrowych". Pekin nie pozostał obojętny i rozmieścił tym samym swoje wojska wzdłuż granicy z państwem Kim Jong Una.

Prezydent Korei Południowej Park Geun-hye powiedział, że obecna sytuacja jest "poważna". Zdania komentatorów w tym zakresie są podzielone. Jedni uważają, że Phenian "straszy jak zawsze" i niewiele z tego wyniknie. Drudzy podkreślają, że Korea Północna po raz pierwszy od wielu lat tak ostro deklaruje gotowość do wojny, co potwierdzać mają jej ostatnie kroki. 

Czy Waszym zdaniem wojna jest prawdopodobna bardziej niż kiedykolwiek?


Źródła: stratrisks/cnn/nytimes

Twórcą artykułu jest Victor Orwellsky, autor powieści "Kod Władzy". Powielanie treści artykułu bez podania źródła jest zabronione.
http://www.orwellsky.blogspot.com/2013/04/o-krok-od-nowej-wojny-korea-ponocna.html

piątek, 22 marca 2013

PILNE: Chiny i Pakistan zawarły poufny sojusz o uruchomieniu reaktora jądrowego

Chiny i Pakistan osiągnęły formalne porozumienie o skonstruowaniu trzeciego już reaktora jądrowego w Chashma na terenie Pakistanu. Administracja Baracka Obamy podkreśla, że Pekin sukcesywnie narusza tym samym obietnice złożone w ramach międzynarodowego porozumienia antynuklearnego. To kolejny dowód na to, że Chiny dążą do realizacji własnych interesów, nie zważając na reakcje ze strony innych państw...

fot. img.allvoices.com
Chińskie przedsiębiorstwo "China National Nuclear Corporation" zbuduje reaktor w północnej prowincji Pendżab, gdzie stoją już dwa wcześniej uruchomione chińskie reaktory. Nie pomogły wysiłki rządu USA, aby zablokować program nuklearny Pakistanu, a pośrednio tym samym Chin.

Rząd w Pekinie jeszcze w zeszłym miesiącu wydał wewnętrzne zawiadomienie dla swoich urzędników pracujących w sektorze atomowym oraz regionalnych przywódców politycznych, wzywając ich do milczenia. Celem ma być uniknięcie jakichkolwiek przecieków na temat chińskiej i pakistańskiej energii atomowej oraz jej "ulepszania" na terenie Chashma. 

Chińska firma (CNNC), która ma wybudować kolejny reaktor na terenie Pakistanu, jeszcze w latach 90. sprzedawała tysiące magnesów pierścieniowych, które były używane na pakistańskim terytorium w wirówkach dla produkcji wysoko wzbogaconego uranu. Co istotne, ostatnie raporty wywiadowcze USA wskazują, że Pakistan, który otrzymał technologię i projekty atomowe z Pekinu, jest w trakcie modernizacji swojego arsenału nuklearnego w Islamabadzie (szacowanego na aż 110 głowic!).

Specjaliści podkreślają, że "podejmowane chińsko-pakistańskie wspólne kroki mogą umożliwić zarówno ilościowe, jak i jakościowe ulepszenie arsenału jądrowego w Pakistanie. Grozi nam pojawienie się nowego strategicznego rozgrywającego w regionie, który stoi po stronie Chin". Dodajmy, że Pakistan produkował i dostarczał już niejednokrotnie swoją broń do Libii, Iranu i Korei Północnej. 

Czy Waszym zdaniem oficjalne deklaracje Chin w zakresie broni atomowej są jedynie pozorne? I czy Pakistan jest tylko "wykonawcą woli" chińskich władz, czy działa w sposób niezależny?


Źródła: stratrisks/dailypaul/cfpdir

Twórcą artykułu jest Victor Orwellsky, autor powieści "Kod Władzy". Powielanie treści artykułu bez podania źródła jest zabronione.
http://www.orwellsky.blogspot.com/2013/03/pilne-chiny-i-pakistan-zawary-poufny.html

czwartek, 10 stycznia 2013

PILNE: Awaria w rumuńskiej elektrowni atomowej. "Przyczyny nieznane"

Wczoraj wieczorem doszło do nagłego wyłączenia reaktora w rumuńskiej elektrowni atomowej Cernavoda położonej na wschód od Bukaresztu. Pomimo faktu, iż zadziałały czujniki bezpieczeństwa, ani operator elektrowni, ani też rumuńskie władze nie wiedzą dlaczego do niego doszło.

fot. romania-insider
Elektrownia Jądrowa Cernavoda to jedyna elektrownia jądrowa na terenie Rumunii. Produkuje około 20% energii elektrycznej kraju i posiada dwa reaktory. Właścicielem elektrowni jest rumuńskie ministerstwo gospodarki, handlu i środowiska biznesowego, zaś operatorem Societatea Nationala Nuclearelectrica S.A. 

W krótkim oświadczeniu rzecznik operatora Dumitru Dina stwierdził, iż "drugi reaktor wyłączył się automatycznie w środowy wieczór, powody są nieznane". Jednocześnie zapewnił, że "nic złego się nie stało i elektrownia niebawem wznowi pracę". 

Podnoszone obawy mediów i pobliskich mieszkańców w związku z wczorajszą awarią nie wydają się być jednak bezpodstawne. W lipcu i grudniu ubiegłego roku dochodziło już do chwilowego wyłączenia pierwszego reaktora. Oficjalną przyczyną był "zbyt porywisty wiatr", jednak tym razem warunki pogodowe były dobre.

Władze Rumunii planują włączenie dwóch kolejnych reaktorów do 2015 roku. Przed 2020 r. ma powstać jeszcze piąty.

Czy Waszym zdaniem obawy mediów i mieszkańców są zasadne? Czy rumuńska elektrownia od samego początku posiada "technologiczną wadę"?


Źródła: pravda/thenewage/wiseinternational

piątek, 31 sierpnia 2012

Nuklearna mafia "wykolei" demokrację w Japonii?

Wyzysk z którym obecnie mamy do czynienia w jeszcze prosperujących japońskich elektrowniach jądrowych zależy od wielu czynników: narzędzi inżynierii społecznej, rządu, mass mediów, procesu edukacji, ale przede wszystkim... organizacji przestępczych. To ukryta i wstydliwa prawda, która potajemnie rozwija się w kraju kwitnącej wiśni i nie wychodzi na światło dzienne. 

fot. wordpress.com
Nieefektywne i skorumpowane praktyki zatrudnienia w elektrowni jądrowej w Fukushima są kontynuowane od czasu ostatniej wielkiej katastrofy. Świadczy o tym fakt, że Tokyo Electric Power Company (TEPCO) zleca ponad 90 procent swoich prac podwykonawcom, wśród których prym wiedze tzw. "Yakuza". 

Japonia wciąż jest społeczeństwem klasy średniej i większość osób (zwłaszcza po ostatnich wydarzeniach) nie jest zainteresowana pracą przy reaktorze jądrowym. Japonia ryzykuje tym samym niedobór nowych pracowników, którzy nie mieli kontaktu z wyciekiem i nie przekroczyli prawnych granic promieniowania. 

"Yakuza" przez zagraniczne media uznawana jest dziś za "największą w Japonii zorganizowaną grupę przestępczą". Organizacja jest już na radarze Departamentu Skarbu USA ze względu na niewyjaśnione jak dotąd szerokie wpływy w licznych japońskich ministerstwach oraz powierzanie ludziom "podejrzanych zawodów", zwłaszcza w kontekście pracy w elektrowniach atomowych. 

"Yakuza to konglomerat kryminalnych stowarzyszeń handlowych, nieformalnie uznawanych przez rząd japoński ", podkreśla dziennikarz Jake Adelstein. "Japońska władza wie o ich istnieniu, co więcej funkcjonują pewne przepisy ograniczające ich zachowanie, jednak niewiele to daje. To bardzo trudne dla policji prowadzić dochodzenie, które zmierza na sam szczyt polityki i biznesu w Japonii. Japońska policja nigdy nie będzie więc w stanie zniszczyć Yakuza", dodaje redaktor. 

Nuklearna mafia (nazywana tak ze względu na ogromne wpływy w japońskim sektorze atomowym) coraz bardziej zagnieżdża się w społeczno-politycznych strukturach Japonii. Czy Waszym zdaniem japoński rząd podejmie jakieś zdecydowane kroki w tym kierunku? A może potrzebna jest reakcja lub interwencja ze strony innych państw? 



środa, 29 lutego 2012

Fukushima wciąż groźna

fot. drouu/ sxc.hu
Wkrótce minie rok od czasu potężnej fali tsunami, która spustoszyła wschodnie wybrzeże Japonii, ale też doprowadziła do katastrofy w elektrowni atomowej w Fukushimie.

Tuż po katastrofie sprawa była na tyle poważna, że władze kraju rozważały ewakuację całego Tokio. Chociaż o możliwości ewakuacji większości liczącej ponad 13 milionów mieszkańców metropolii mówiono już wiosną 2011 roku to jednak władze japońskie konsekwentnie zaprzeczały tym doniesieniom. Teraz jednak New York Times poinformował o zakulisowych rozmowach członków rządu, wśród których poważnie liczono się nie tylko z ryzykiem ogromnej eksplozji w Fukushimie, ale też wyłączeniu kolejnych, sąsiadujących z nią elektrowni. To z kolei w opinii jednego z członków rządu mogło wywołać reakcję łańcuchową i w efekcie również zmusić władze do ewakuacji stolicy.

sobota, 5 listopada 2011

Towarzystwo Białego Smoka - azjatycka masoneria

Tyle się pisze o tajnych stowarzyszeniach działających w krajach Zachodu. Nietrudno znaleźć informacje o iluminatach, masonerii, Bilderbergach. Ale czy ktokolwiek zastanawiał się, czy podobne organizacje nie działają także gdzie indziej? Czy nie ma przypadkiem tajnych stowarzyszeń w świecie muzułmańskim albo we Wschodniej Azji? 



Kiedy niedawno pisałem w Encyklopedii o Benjaminie Fulfordzie wspomniałem, że pozostaje on w stałym kontakcie z azjatycką tajną organizacją, którą nazywa “Towarzystwem Białego Smoka” (The White Dragon Society). Spróbujmy pozbierać to, co się uda z dostępnych na ich temat strzępków informacji pochodzących głównie z wypowiedzi samego Fulforda. 

Szczytowy okres rozwoju chińskiej cywilizacji przypada na czas panowania dynastii Ming, ostatniej narodowej dynastii Chin. Jednakże w wyniku najazdu żyjących na północy plemion Mandżurów osłabiona dynastia upadła w 1644 roku, a zdobywcy powołali nową dynastię Qing. W tym czasie członkowie armii wiernej Mingom postanowili zejść do podziemia i stać się organizacją działającą w ukryciu, tajnym stowarzyszeniem. Ich celem było obalenie dynastii Qing i przywrócenie Mingów na tron cesarski. 

żołnierze bokserów, rok 1900
Byli oni określani mianem “Czerwonych i Zielonych”, zaś ich najsłynniejszym wystąpieniem było wywołanie przez nich powstanie bokserów. Jego celem było obalenie znienawidzonej dynastii oraz bardzo wpływowych wówczas na chińskim dworze Europejczyków, za którymi niejednokrotnie stali Rotschildowie. Przybysze z Europy od czasu zwycięstwa w I Wojnie Opiumowej cieszyli się na terenie cesarstwa szeregiem przywilejów, uzyskując wyjątkowo korzystne warunki do prowadzenia handlu zakłócając równocześnie stosunki panujące w Chinach od setek lat. Powstanie bokserów zostało stłumione jednak wkrótce, także dzięki pomocy mieszkających za granicą Chińczyków oraz Japończyków, udało się obalić cesarstwo i powołać rząd Sun Yat Sena. 

Jak się jednak okazało, republika była za słaba i upadła pod naporem komunistów w latach 40-tych. W 1949 roku organizacja ponownie zeszła do podziemia, jednak rozpoczęła prace na rzecz stworzenia sieci powiązań i zależności zarówno w Chinach jak i za granicą. Posiadają oni wpływy wśród najwyższych władz ChRL, Tajwanu czy Japonii. 

Szczególnie silnie byli oni od zawsze powiązani ze światem przestępczym. Wykorzystała to japońska rodzina Meiji, która, gdy obalano cesarstwo w Chinach, używała do kontaktów z nimi Yakuzy. Sama Yakuza ma swoje korzenie jeszcze w VI wieku, kiedy to japońska dynastia korzystała z usług tej organizacji do ściągania podatków i kontrolowania podbitej ludności. Przodkowie Yakuzy pochodzili bowiem z kontynentu, podobnie jak i sama dynastia. Nie można jednak łączyć tej organizacji stricte z jakąś formą mafii, znaczna większość jej członków to intelektualiści tacy jak profesorowie uniwersyteccy, badacze i rządowi biurokraci. 

O organizacji wie wielu Azjatów, ale dla Europejczyków czy Amerykanów do niedawna pozostawała ona zupełnie nieznana. Co się zmieniło? Organizacja postanowiła wyjść z cienia rozpoczynając współpracę z dziennikarzem Benjaminem Fulfordem. To właśnie za jego pośrednictwem przekazuje swoje oświadczenia oraz informuje o swoich planach. Powodem, dla którego zdecydowano się powiedzieć o swoim istnieniu, jest rosnące zagrożenie ze strony wpływowych na Zachodzie iluminatów, a przede wszystkim ich plany redukcji światowej populacji o 80%. 

Zważywszy, że najludniejszym kontynentem jest właśnie Azja, oznacza to doprowadzenie do śmierci przede wszystkim jej mieszkańców, dlatego też członkowie organizacji postanowili zacząć działać. 

Według Fulforda liczy ona ponad 1,5 miliona osób. Daje im to nie tylko ogromną przewagę liczebną wobec zachodnich tajnych stowarzyszeń. Twierdzi on również, że posiadają oni wśród swoich członków doskonale wyszkolonych zabójców, którzy gotowi są dokonać serii zabójstw najbardziej wpływowych członków zachodnich tajnych stowarzyszeń. Za jego pośrednictwem postawiono ultimatum - mają oni zrezygnować ze swoich planów rozpoczęcia III Wojny Światowej albo w przeciwnym wypadku wszyscy zostaną zabici. 

Kiedy więc w wiadomościach usłyszymy informację o tajemniczej śmierci któregoś z członków choćby rodziny Rockefellerów lub Morganów zastanówmy się czy na pewno był to wypadek. 

Fulford o White Dragon Society 






- See more at: http://pomocnicy.blogspot.com/2013/04/jak-dodac-informacje-o-ciasteczkach-do.html#sthash.uAMCuvtT.dpuf