Pokazywanie postów oznaczonych etykietą templariusze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą templariusze. Pokaż wszystkie posty

sobota, 27 kwietnia 2013

Zakon Syjonu: kto strzeże dziś jego tajemnic?

Zakon Syjonu jest tajnym stowarzyszeniem założonym rzekomo w XI wieku. Fundamentem jego powołania miało być zachowanie i ochrona oryginalnych przykazań chrześcijaństwa oraz pełnienie funkcji "strażnika linii krwi Jezusa Chrystusa i św. Marii Magdaleny". Tematyka zakonu, jego największe postacie i tajemnice budzą coraz większe zainteresowanie osób związanych z historią, mistycyzmem, mediami, a nawet sztuką i filmem. Co dziś wiemy na jego temat?

fot. img168.imageshack.us
Według danych historycznych, Zakon Syjonu został założony w 1099 roku i poprzysiągł dynastii Merowingów chronić potomków Jezusa i Marii Magdaleny. Do zakonu mieli należy wielcy tego świata, jak chociażby Izaak Newton czy Leonardo da Vinci. Zdaniem znawców tematu, Kościół Katolicki został "zaangażowany historycznie w wojnę mającą na celu zniszczenie dynastii i jej strażników. Zakon Syjonu mógłby ujawnić fakty podważające kanon religii chrześcijańskiej".

Inaczej niż w przypadku np. Templariuszy, wszystkie dowody dotyczące Zakonu Syjonu nie są jednoznacznymi faktami historycznymi. Większość autorów uważa, że zakon i jego dzieje zostały oparte na fałszywych informacjach na bazie dodatkowo fałszywych źródeł. Ich zdaniem, Zakon Syjonu jako "tajne stowarzyszenie powstałe w XI wieku jest mistyfikacją".

Pierwsze większe zainteresowanie Zakonem Syjonu zostało najprawdopodobniej zainicjowane przez Dana Browna i jego najlepiej sprzedającą się książkę "Kod Leonarda da Vinci" (oraz późniejszą adaptację filmową książki). Dan Brown czerpał z "The Templar Revelation" dzieła Lynna Picknetta i Clive'a Prince'a. Autorzy powieści podkreślają, że "boski rodowód jest rzeczywistością a największe tajne organizacje są za utworzeniem Stanów Zjednoczonych Europy".

Lionel Fanthorpe, jeden ze znawców tematu stwierdza, że ​​"Zakon Syjonu może być jednym z najstarszych, najpotężniejszych i najbardziej niezwykłych tajnych stowarzyszeń na świecie. Może to być także ostatni szczątkowy ślad wewnętrznej grupy templariuszy lub całkowicie niewinne, szanowane i przyjazne społeczeństwo. Możliwym jednak również, że zakon może nie istnieć w ogóle...". 

Tak miał wyglądać emblemat stanowiący herb Zakonu Syjonu.
Czy możemy dziś jednoznacznie potwierdzić jego istnienie?
(fot. s1.manifo.com)

Niejaki Pierre Plantard w 1956 r. założył Zakon Syjonu zajmujący się walką o budowę tanich mieszkań, jednak w ciągu roku jego organizacja upadła. Plantard głosił, że Zakon Syjonu jest "rozległą organizacją liczącą tysiące ludzi, a jego członkowie posiadają sekrety, które powaliłby chrześcijaństwo na łopatki". Sam Plantard nazywał się przy tym Wielkim Mistrzem pochodzącym z rodziny królewskiej. 

Co ciekawe, w 1993 r. Pierre Plantard stanął przed sądem i pod przysięgą zeznał, że cała historia, którą publicznie głosił i propagował jest zmyślona. W jego mieszkaniu znaleziono kilka sfałszowanych dokumentów, w tym i takie, które miały świadczyć, iż jest on królem Francji (!). Ostatecznie Pierre Plantard zniknął z mediów oraz świadomości społecznej wraz ze swoją "tajemnicą". 

Zdania względem Zakonu Syjonu są dziś podzielone. Jedni twierdzą, że zakon faktycznie istniał, jednak został nieformalnie rozwiązany pod koniec XVII wieku. Inni podnoszą argument, że historia zakonu, jego rola i dokonania są wyłącznie mistyfikacją stworzoną dla realizacji innych celów. Nie brakuje jednak i tych, którzy twierdzą, że Zakon Syjonu i jego strażnicy działają na całym świecie po dzień dzisiejszy...

Czy Waszym zdaniem Zakon Syjonu faktycznie istniał? I czy znacie inne interesujące informacje na jego temat?


Źródła: cesnur/religionfacts/bibliotecapleyades

Twórcą artykułu jest Victor Orwellsky, autor powieści "Kod Władzy". Powielanie treści artykułu bez podania źródła jest zabronione.
http://www.orwellsky.blogspot.com/2013/04/zakon-syjonu-kto-strzeze-dzis-jego.html

piątek, 29 lipca 2011

Zakon rozlał norweską krew?

Z uwagi na wydarzenia jakie miały miejsce w ostatnim tygodniu, po raz kolejny wrócił temat Zakonu Templariuszy. Zamachowiec z Norwegii w swoim opublikowanym w sieci „Manifeście Niepodległości Europy” wspomniał o reaktywacji zakonu w 2002 roku. Według niego miał on być paneuropejskim ruchem, który poprzez działalność terrorystyczną bądź rewolucyjną miał dokonać odbicia kontynentu europejskiego i europejskiej kultury z rąk okupujących je sił.

Breivik wybrał Templariuszy na patronów swojej krwawej krucjaty, gdyż podobnie jak on prowadzili walkę z muzułmanami. Walka z islamem to na pewno ważny motyw jaki nim kierował, ale czy jedyny?

Wszędzie w sieci pojawiają się jego zdjęcia bądź to w zaprojektowanym przez niego mundurze Templariuszy, bądź też w masońskim fartuchu. Jest to trop, który warto zbadać, gdyż wśród masonów można dostrzec wyraźną fascynację zlikwidowanym w 1314 roku zakonem. Przede wszystkim jedną z legend związanych z Templariuszami jest fakt, iż gdy przebywali w Ziemi Świętej odkryli oni starożytną Świątynię Salomona, której tajemnicy od tej pory strzegli. Po likwidacji Zakonu ich dziedzictwo ma kontynuować właśnie masoneria. Widać to choćby w tym, że wiele rytów masońskich nawiązuje do symboliki Świątyni zaś sami masoni określają się mianem „Rycerzy Świątyni”.

Co więcej masoneria jako ruch znajdujący się w opozycji wobec Kościoła (a niektóre jej odłamy religii jako takiej) od zawsze dążyły do zastąpienia istniejącej wiary jakimś innym systemem wartości. Co w tym kontekście znajdujemy w „Deklaracji Niepodległości Europy”? Możemy tam przeczytać propozycje utworzenia nowego Europejskiego Kościoła Chrześcijańskiego, który miałby być jakąś dziwną mieszkanką kalwinizmu i katolicyzmu. Nowa religia nowego wspaniałego ładu. Czy nie brzmi to znajomo? Czy nie jest więc tak, że nowi „Templariusze” będą narzędziem kogoś o wiele bardziej wpływowego? Sądzicie, że związek z Templariuszami jest tak oczywisty i można ich o to obwiniać?

wtorek, 26 lipca 2011

Londyński trop

Z pierwszych doniesień jakie wyciekły do mediów po wczorajszych zeznaniach możemy się dowiedzieć, że norweski zamachowiec współpracował z pewną londyńską organizacją. Twierdzi on, że ma ona swoje komórki w kilku państwach na terenie Europy, będąc przy tym swoistym kontynuatorem tradycji templariuszy.

Poszlaki wskazujące, że Breivik nie pracował sam można było napotkać już następnego dnia po zamachach. Przede wszystkim wątpliwości budzi fakt, że był on w stanie zastrzelić tak dużą liczbę ludzi. Wiemy już, że korzystał on z karabinu maszynowego i metodycznie oddawał pojedyncze strzały. Czy jednak byłby w stanie zabić lub ranić aż tyle osób w zaledwie 1,5 godziny? Niektórzy świadkowie, którzy przeżyli masakrę na wyspie twierdzili, że strzały słychać było z dwóch przeciwległych końców wyspy, jeśli jednak Breivik miał wspólnika to co się z nim stało po przybyciu policji? Informacje na ten temat pojawiły się w mediach w sobotę, norweska policja brała pod uwagę ewentualny trop istnienia drugiego strzelca, jednak od tego czasu media milczą...

Informacje o drugim zamachowcu:




- See more at: http://pomocnicy.blogspot.com/2013/04/jak-dodac-informacje-o-ciasteczkach-do.html#sthash.uAMCuvtT.dpuf