Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ZSRR. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ZSRR. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 10 czerwca 2019

Ufo - rozbite statki o których nie słyszałeś

Prawie każdy, prawdopodobnie słyszał o rzekomych wypadkach UFO, takich jak incydent w Roswell. A może nawet słyszałeś o tym w Kecksburgu w Pensylwanii czy o domniemanej katastrofie w Czarnym Lesie w Niemczech w 1936 r. Oprócz tych najpopularniejszych w sieci znajdziesz informację o wielu świadkach zdarzeń, które ich zdaniem na pewno miały miejsce.
Co więcej, raporty o rozbitych latających spodkach pochodzą z całej planety i pojawiły się w szerszym zakresie historii, niż można by się domyślić. 


 The Dalnegorsk „Height 611” Crash


Wieczorem 29 stycznia 1986 roku dziwna, czerwona kula pojawiła się nagle przed setkami świadków na niebie nad małym górniczym miastem Dalnegorsk, na południowo-wschodniej stronie Związku Radzieckiego. Po kilku chwilach przesuwania się po wiosce nagle zaczęło zawodzić i ostatecznie zderzył się z Górą Izwiestkowską - znaną wielu jako „Wysokość 611” lub „Wzgórze 611”. 

Świadkowie donoszą, że słyszeli eksplozję i byli świadkami intensywnego palenia i płomieni wokół miejsca katastrofy. Zanim oficjalni śledczy mogli zbadać tę scenę, kilku miejscowych odważyło się na miejsce katastrofy następnego dnia. Chociaż odkryli oczywiste oznaki zakłócenia i prawdopodobnie intensywne upały sądząc po spalonym pniu drzewa i roślinności, nie widzieli ani nie odzyskiwali żadnego wraku statku. Odkryli jednak dziwne „skalne” kawałki, które miały metaliczny wygląd i kształt. Przekazali je głównemu śledczemu Walerijowi Dvuzhilni z Dalekowschodniego Komitetu ds. Zjawisk Anomalnych.

Kiedy badacze dokładniej zbadali teren, odkryliby maleńkie „kropelki” metalu o wielkości od 2 do 5 milimetrów. Kiedy później zostały zbadane, miały najbardziej złożoną strukturę wewnętrzną z włókien metalicznych, wraz ze złotą nicią i pokryciem z kryształu kwarcu. Chociaż te dziwne kropelki lub materiał, który je tworzył, były maleńkie, miały oczywisty złożony i inteligentny projekt.

Ponadto stwierdzono, że wypalony pień drzewa stopił się z jednej strony (prawdopodobnie strona najbliższa upałowi miejsca katastrofy). Spalanie drewna wytwarzało węgiel, a jego topienie wymagałoby ciepła przekraczającego 3000 stopni Celsjusza (5432 ° F). Sprawa pozostaje niewyjaśniona, chociaż Dvuzhilni wysunął teorię o możliwości, że intensywne upały nie były płomieniami dla większości incydentu, lecz naprawami, co pozwoliło jednostce wystartować, zanim miejscowi przybyli na miejsce zdarzenia .

wtorek, 19 marca 2019

A jeśli... to nie Gagarin był pierwszym człowiekiem w kosmosie?

Z radzieckim programem kosmicznym często okrytym tajemnicą, istnieje wiele opowieści o kosmonautach, których ponure losy zostały celowo pominięte w historii kraju.



Od czasów Zimnej Wojny wśród pracowników wywiadu, ale i agencji kosmicznych krążą opowieści o tajemniczych, "zaginionych" sowieckich kosmonautach, którym nigdy nie udało się powrócić na Ziemię a ich loty były skutecznie zatajane przez komunistyczną propagandę. Ci, którzy przeżyli, stawali się bohaterami, jednak kosmonauci, których misje zakończyły się niepowodzeniem, skazani zostali na wieczne zapomnienie. 

Sowiecki program kosmiczny przez całą swoją historię otoczony był głęboką tajemnicą a gorliwa propaganda zapewniała, że ​​tylko sukcesy były kiedykolwiek transmitowane lub wykrywane. Biuro Polityczne obawiało się, że jakikolwiek wypadek publiczny zostanie natychmiast uznany za oznakę słabości i zniszczenia wizerunku, który próbowało budować ZSRS.

Takie podejście stało się źródłem jednej z bardziej rozpowszechnionych teorii spiskowych, według której słynny lot na Gagarina po orbicie nie był wcale pierwszy a sława należeć powinna do innego astronauty, który jednak nigdy nie wrócił na Ziemię.  zasłynął na orbicie, i inny astronauta, któremu odmówiono sławy lub nigdy go nie odzyskał. W tamtym czasie niektórzy reporterzy zostali poinformowani przez nienazwane źródła o sowieckim pilocie testowym, który zginął, nie wiadomo jednak jak: czy jego rakieta wybuchła, dotarła na orbitę, ale nie przeżył on ponownego wejścia w atmosferę, bądź też przeżył lot, ale został potwornie oszpecony w wyniku wypadku i niemożliwym stało się pokazywanie go publicznie. Ostatnia wersja była popularna głównie w zachodnich kręgach komunistycznych, podczas gdy spisek rosyjski utrzymywał, że Gagarin był zastępcą pilota, który zginął podczas misji. Do popularności tej teorii przyczyniło się sowieckie przyznanie, że Gagarin katapultował się ze swojego statku kosmicznego, a nie wylądował z nim, jak początkowo nalegali po ogłoszeniu lotu. Ponieważ rząd kłamał na taki temat, dlaczego nie mógłby ukryć znacznie większej tajemnicy? 



piątek, 19 października 2018

Tysiące radioaktywnych odpadów na dnie morza - to pamiątka po sowieckiej marynarce

Nawet kilka tysięcy zbiorników zawierających radioaktywne odpady a nawet całe atomowe łodzie podwodne znaleźli rosyjscy badacze na dnie Morza Karskiego. 




Większość zbiorników zostało zatopionych przez sowiecką marynarkę wojenną wiele lat temu, nie zaobserwowano jakichkolwiek wycieków i nieszczelności, jednak ich obecność stanowi stałe zagrożenie dla zdrowia i życia. 

Trwająca półtora miesiąca ekspedycja na Morzu Karskim przeprowadzona została przez Rosyjską Akademię Nauk i jej celem było zewidencjonowanie zatopionych obiektów. 

Prowadzone corocznie badania są częścią szerszego projektu rozpoczętego jeszcze w ubiegłej dekadzie. Jej celem jest sporządzenie map niebezpiecznych dla zdrowia obiektów zatopionych w wodach na północ od rosyjskiego wybrzeża, przede wszystkim w okolicach Nowej Ziemii (gdzie w czasach ZSRS prowadzono testy nuklearne), Morza Karskiego, Morza Łaptiewów i Morza Białego. Sowiecka marynarka wyrzucała do morza toksyczne odpady praktycznie od połowy lat 50. XX wieku i dopiero w 2011 władze w Moskwie publicznie przyznały, że proceder miał miejsce aż do początku lat 90. 

Opublikowane do tej pory informacje mówią o 17 tysiącach pojemników z radioaktywnymi odpadami, 19 okrętach z zatopionymi zbiornikami, 14 reaktorów atomowych, jedna atomowa łódź podwodna K-27 oraz setki napromieniowanych maszyn i urządzeń. 

Ekolodzy obawiają się, że zatopione w czasach sowieckich materiały radioaktywne mogą wpływać na znajdujące się w okolicach arktycznych łowiskach ryb. 

środa, 5 sierpnia 2015

Tajemnica z przeszłości rozwiązana: generał Patton został zamordowany

Wydana niedawno książka rzuca nowe światło na kulisy śmierci jednego z najwybitniejszych dowódców II Wojny Światowej. Wynika z niej, że generał Patton zginął w wyniku operacji przeprowadzonej wspólnie przez wywiady amerykański i sowiecki. 
 

21 grudnia 1945 w szpitalu w Heidelbergu zmarł dotychczasowy gubernator wojskowy Bawarii, generał George S. Patton. Kilka tygodni wcześniej doznał on ciężkich obrażeń w wyniku wypadku samochodowego. Gen. Patton uznawany był za jednego z najwybitniejszych, ale też najbardziej kontrowersyjnych dowódców amerykańskich w trakcie II Wojny Światowej. Od czasu jego śmierci krążyły spekulacje, że wypadek jaki miał miejsce 9 grudnia nie był jednak zupełnie przypadkowy.

W niedawno wydanej książce "Target Patton" historyk Robert Wilcox dotarł do nie publikowanych wcześniej pamiętników, z których wynika, że gen. "Wild Bill" Donovan, dowódca Office of Strategic Services (OSS), poprzednika CIA nie ufał Pattonowi i obawiał się, że ujawni on tajemnice, które mogą zaszkodzić karierze wielu wysoko postawionych dowódców. Wilcox twierdzi, że gdyby Patton nie zginął w 1945 roku i ujawnił część faktów z czasów wojny, Eisenhover nigdy nie zostałby prezydentem.

Zabójstwem miał zająć się zmarły w 1999 roku Douglas Bazata, który w swoich pamiętnikach opisał przebieg zamachu, w wyniku którego Patton miał zginąć. Cała operacja nie udała się jednak w pełni i stan zdrowia generała zaczął się poprawiać, wówczas do akcji wkroczyło NKWD i potajemnie otruło Pattona. Całą akcję przeprowadzono za cichym przyzwoleniem amerykańskich służb.

Ciała generała nie poddano sekcji zwłok.

- See more at: http://pomocnicy.blogspot.com/2013/04/jak-dodac-informacje-o-ciasteczkach-do.html#sthash.uAMCuvtT.dpuf