Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spisek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spisek. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 6 września 2018

Zaginął pracownik najbardziej kontrowersyjnego portalu na świecie



Policja w Norwegii i Holandii wszczęła formalne dochodzenie w sprawie miejsca pobytu holenderskiego eksperta ds. Cyberbezpieczeństwa i starszego współpracownika WikiLeaks, który zniknął bez śladu 20 sierpnia.

Arjen Kamphuis, 47-letni specjalista ds. Prywatności online, jest znany z książki Informacje Bezpieczeństwo dla dziennikarzy , które oferuje porady dotyczące reporterów śledczych pracujących nad kwestiami bezpieczeństwa narodowego i wywiadu. Dodatkowo Kamphuis, który ma holenderskie obywatelstwo, jest bliskim współpracownikiem Juliana Assange, założyciela międzynarodowej strony internetowej demaskatora WikiLeaks.

Według doniesień , Kamphuis był ostatnio widziany w Bodo, mieście zamieszkałym przez 50 000 osób w arktycznym regionie Norwegii. Świadkowie mówią, że 20 sierpnia Kamphuis wyprowadził się z hotelu w centrum Bodo i udał się pieszo do głównego dworca kolejowego w mieście, gdzie planował wsiąść do pociągu do Trondheim, trzeciego co do wielkości miasta Norwegii. Stamtąd miał wylecieć do stolicy Holandii w Amsterdamie 22 sierpnia. Nie wiadomo jednak, czy Kamphuis wsiadł do 10-godzinnej, 500-milowej jazdy pociągiem do Trondheim. Z pewnością nie wsiadł do samolotu do Amsterdamu i nie otrzymał żadnych wiadomości od czasu, gdy opuścił swój hotel w Bodo 20 sierpnia. Francuska agencja informacyjna Agence France Presse cytowała Rzecznik norweskiej policji Tommy Bech, który powiedział, że norweskie władze nie są świadome obecnego miejsca pobytu Kamphuisa. Nie chciał spekulować, co mogło się stać z Kamphuis po opuszczeniu hotelu w Bodo, ale powiedział, że norweska policja wszczęła formalne dochodzenie w sprawie jego zniknięcia, we współpracy z policją w Holandii.

Zniknięcie holenderskiego eksperta cyberbezpieczeństwa pojawia się, gdy los jego bliskiego współpracownika i założyciela WikiLeaks Juliana Assange'a wydaje się coraz bardziej niepewny. Urodzony w Australii Assange przez sześć lat mieszkał w ambasadzie Ekwadoru w Londynie. W tym czasie rząd Ekwadoru zaoferował Assange ochronę przed oskarżeniami o gwałt i napaść na tle seksualnym, które zostały wniesione przeciwko niemu w Szwecji, które założyciel WikiLeaks odrzuca jako polityczny spisek przeciwko niemu. Jednak latem ubiegłego roku nowy prezydent Ekwadoru, Lenin Moreno, powiedział, że Assange będzie musiał wkrótce opuścić swoją ambasadę. Assange jest również poszukiwany w Stanach Zjednoczonych - w związku z oskarżeniami publikacji tajnych dokumentów rządowych za pośrednictwem platformy WikiLeaks.

wtorek, 6 marca 2018

Czy ktoś nas obserwuje? 10 przykładów inwigilacji obywateli cz 1.

Podczas gdy intencja może być przedmiotem debaty, fakt, że nasze rządy i firmy wydają się obserwować każdy nasz ruch. Wraz z rozwojem technologii, udostępniamy coraz więcej danych o sobie w sieci, nie jesteśmy w stanie w 100% kontrolować w jaki sposób one zostaną wykorzystaną. 



1. Monitoring w miejscach publicznych.

W 2011 r. Istniała jedna kamera CCTV dla każdych 32 obywateli Wielkiej Brytanii. Do roku 2016 liczba ta wzrosła do jednej kamery na 11 osób, co sprawia, że ​​Wielka Brytania jest najbardziej szpiegowanym krajem na świecie.
Nie tyko Wielka Brytania uważnie obserwuje swoich obywateli. Prawie wszystkie kraje mają zainstalowane kamery bezpieczeństwa. W 2013 r. BBC opowiadała o rosnącej liczbie instalowanych i uruchamianych kamer CCTV w Stanach Zjednoczonych, gdzie uznano je za kluczowe w zatrzymaniu sprawców zamachów bombowych w Bostonie. Dlatego te kamery są zainstalowane i istnieje wiele przykładów ich użycia, aby uzyskać dobry efekt. Jednak zwiększająca się liczba obserwatorów sprawia, że ​​niektóre osoby są zaniepokojone, ponieważ granica między bezpieczeństwem a naruszeniem prywatności staje się coraz bardziej rozmyta.
2. Smart TV

Jeśli masz telewizor podłączony do Internetu, nie tylko nagrywasz to, co oglądasz, ale nawet istnieje możliwość, że ktoś może Cię dosłownie obserwować.

Wiele inteligentnych telewizorów ma wbudowane mikrofony, a nawet kamery. W przypadku jakiegokolwiek naruszenia bezpieczeństwa na serwerze, na którym działa twój zestaw, inni mogą śledzić twoje działania za pośrednictwem twojego zestawu. Naruszenia zabezpieczeń zostały zakwestionowane, głównie ze względu na telewizory połączone z serwerami bez dokładnych kontroli bezpieczeństwa, więc Twoje dane mogły zostać łatwo skradzione lub programy szpiegujące i inne tego rodzaju programy mogły zostać odesłane do Twojego telewizora.

3. Karty debetowe/kredytowe

Od dawna istnieje teoria spiskowa, że ​​karty kredytowe i debetowe rejestrując transakcje są wykorzystywane później w celach szpiegowania lub profilowania osób. Korzystanie z takich kart i zakupów elektronicznych może być oglądane w czasie rzeczywistym przez rząd Stanów Zjednoczonych i inne agencje wywiadowcze.
Głównym powodem, dla którego dane te są dostępne dla takich agencji, jest zauważenie nietypowych zakupów lub wzorców wydatków, generalnie związanych z potencjalnymi aktami terroryzmu. Być może niepokojące jest - przynajmniej w Stanach Zjednoczonych - że nakaz nie jest wymagany, aby FBI mogło uzyskać dostęp do tych informacji. Ponadto, orzeczenie o nieujawnianiu zostanie automatycznie wydane przez sędziego, więc ktokolwiek będzie obserwowany, nie zostanie poinformowany o tym przez swój bank.

4. Historia przeglądanych stron internetowych

Za każdym razem, gdy wyszukujesz w Google lub w większości innych wyszukiwarek, dane są rejestrowane i przechowywane - jeżeli nie w historii przeglądania to np  u twojego dostawcy internetu - a rządy mogą uzyskać do nich dostęp, gdy tylko uznają to za potrzebne. W Stanach Zjednoczonych słynny PATRIOT Act jest otwarty na tyle, by objąć wyszukiwanie w Internecie i historię online.

Jednak nie tylko w Stanach Zjednoczonych. W listopadzie 2015 r. Rząd brytyjski ogłosił, że w ramach toczącej się walki z terroryzmem historia stron internetowych osób pozostanie zapisana przez odpowiednich dostawców Internetu przez rok . Słowa kluczowe są często używane jako "czynniki wyzwalające", aby zagwarantować rządowi i innym agencjom bliższe spojrzenie na czyjąś historię Internetu. Chociaż rząd ogłosił wprowadzenie środków bezpieczeństwa, które uniemożliwiałyby agencjom wywiadowczym i policji wykorzystywanie takich informacji, panował znaczny lęk przed planami.

5. Twój telefon zbiera wiele danych o Tobie

Jeśli masz smartfona  - możesz nie zdawać sobie sprawy z tego, jak sprytnie są rzeczywistości,  przechowywane dane na temat np. twojej lokalizacji, wyszukiwań i prawie każdego innego działania. Im bardziej zaawansowane stają się te telefony, tym więcej informacji jest dostępnych dla firm, aby mogły wykorzystać to, co uważają za stosowne. Niektóre telefony rejestrują dane o lokalizacji nawet sprzed roku.
Za każdym razem, gdy nowa aplikacja zostanie pobrana na Twój telefon, najprawdopodobniej przechowuje informacje o Tobie - i aby uzyskać dostęp do tej aplikacji, dajesz jej do tego uprawnienia . Większość firm telekomunikacyjnych twierdzi, że informacje przechowywane są wyłącznie na urządzeniu i nie są wysyłane do zewnętrznej pamięci masowej. Jak można sobie wyobrazić, niektórzy ludzie nie są podejrzliwi co do tego, czy jest to całkowicie poprawne.

środa, 19 lipca 2017

Zatruta Ameryka


Wielki spisek czy przypadek? Koszmar obywateli USA, w wodzie doprowadzanej do milionów domów znaleziono duże ilości bardzo szkodliwych substancji. 

Blisko 77 milionów Amerykanów otrzymało wodę z systemów "naruszających federalną ochronę" w 2015 roku. Te wstrząsające dane opublikowane zostały w raporcie NRDC. Większość Amerykanów nie zdaje sobie sprawę, że woda, która cieknie z ich kranów, może być bardzo szkodliwa. W raporcie są wzmianki o szeregu substancji wysoce niebezpiecznych dla zdrowia tj. arsen, ołów, atrazyna, nadchloran i cały szereg leków farmaceutycznych. Tylko w szkołach San Joaquin poziom arsenu przekroczony jest trzykrotnie. Niestety ten związek nie jest jedynym zagrożeniem dla uczniów. Wysoki poziom pestycydów, azotanów, bakterii i naturalnie występującego uranu również zanieczyszcza wody podziemne w wielu częściach kraju.
Międzynarodowa Agencja Badań nad Rakiem mówi, że arsen jest "czynnikiem rakotwórczym grupy 1", a jeśli za dużo tego w systemie może zabić. Niestety, EPA szacuje, że 36 milionów Amerykanów pije wodę z kranu, która zawiera niebezpieczne poziomy arsenu.
Kolejną niebezpieczną substancją znalezioną w trakcie badań jest Atrazyna, jest jednym z najczęściej wykrywanych pestycydów w wodach USA. Badania NRDC stwierdziły, że ich zanieczyszczenie jest najczęściej stosowane w wodzie pitnej na terenie Środkowo-Zachodnich i południowych Stanów Zjednoczonych.

Nadchloran to kolejna bardzo niebezpieczna substancja, która jest powszechnie stosowana w wodzie pitnej. Według NRDC, nadchloran został odkryty w wodociągach "w co najmniej 26 stanach" ...
To rozpowszechnione toksyczne chemikalia, stosowane w paliwach rakietowych, materiałach wybuchowych i wybuchach dróg, mogą zakłócać produkcję hormonu tarczycy. 


W 2014 roku doszło do kryzysu w Flint (stan Michigan), gdzie urzędnicy chcąc zaoszczędzić 200 dolarów na dobę nie zastosowali odpowiednich filtrów w wodociągu. Niebezpieczne substancje jakie zaczęły trafiać do kranów mieszkańców zagrażały tysiącom mieszkańców. Urzędnicy pomimo protestów mieszkańców, którzy nie chcieli pić "brązowej słodkiej wody" twierdzili, że woda jest "bezpieczna do spożycia". Na efekty nie trzeba było długo czekać. Pierwsze przypadki zachorowania na ciężkie zapalenie płuc wywołane bakterią Legionella pojawiły się tego samego roku latem. W konsekwencji zmarło kilkanaście osób w wyniku choroby wywołanej bakterią pochodzącą z wody, jak jednak media podejrzewają, ofiar było prawdopodobnie znacznie więcej, tylko nie każdą osobę chorą badano w kierunku tej bakterii. 


Publikacje kolejnych badań wody w oczyszczalniach sprawiają, że obywatele USA mają coraz mniejsze zaufanie do władz miast. Wiele osób obawia się problemów ze zdrowiem lub upatruje pewne działania jako celowe aby zwiększać przychody wielkich koncernów farmaceutycznych. I tak jak w przypadku miasta Flint śmierć i choroba wielu osób była wynikiem bezmyślnego działania kilku urzędników, tak w całym kraju kryzys dostępu do dobrej wody może mieć miejsce.

wtorek, 15 listopada 2016

Zmyślone średniowiecze - hipoteza czasu widmowego.


Hipoteza czasu widmowego na pewno zaciekawi nie jedną osobę, a z pewnością amatorów historii. Jej genezy należy doszukiwać się w problemach z datowaniem dokumentów pochodzących jak wstępnie przypuszczano z okresu wczesnego średniowiecza. W trakcie badań przeprowadzonych nad archiwami odkryto, że wiele z nich powstało znacznie później niż początkowo sądzono, chociaż ich treść bezpośrednio odnosi się do okresu datowanego na 200-300 lat przed spisaniem.

Teoria zakłada, że okres wczesnego średniowiecza został dodany w wyniku błędu w obliczeniach lub celowego działania. Według niej obecnie nie żyjemy w XXI wieku a XVIII.


Począwszy od 1 stycznia 45 roku p.n.e, kalendarz juliański był dominującym kalendarzem, w dużej części świata przez następne 1600 lat. Dopiero Grzegorz XIII ustanowił kalendarz gregoriański w roku 1582. Zmiana kalendarza spowodowana była kilkoma czynnikami:
- Ustalenie konkretnej daty Świąt Wielkanocnych odbywających się zawsze w wiosenną równonoc 
- Papież zwrócił uwagę, że istnieje błąd w obliczeniach dotychczasowego kalendarza o 10 dni. 


Heribert Illig niemiecki historyk urodzony w 1947 roku zauważył intrygującą lukę w kalendarzu wprowadzonym w 1582. Zwrócił on uwagę. że w trakcie reformy kalendarza gregoriańskiego, w której zamiast 13 dni wynikających z obliczeń dodano jedynie 10. Wcześniejszy kalendarz juliański spóźniał się o jeden dzień na 128 lat w stosunku do kalendarza astronomicznego. W rzeczywistości zatem luka dziesięciu dni była liczona nie od 46 roku p.n.e. (wprowadzenie kalendarza juliańskiego) czy 1 roku n.e. (data narodzin Jezusa Chrystusa) a od 325 roku (data I soboru w Nicei w trakcie którego ustalono, że pierwsza niedziela po pierwszej wiosennej pełni Księżyca będzie Niedzielą Wielkanocną). 

Według historyka obecnie nie żyjemy w roku 2016 a 1719.
Brakujące lata spowodowane były albo "przez przypadek, przez błędną interpretację dokumentów lub celowe ich fałszowanie." 


dr Hans-Ulrich Niemitz, cytowany w artykule z roku 1995 podał kilka przykładów dowodzących, że lata od 614 do 917 opisywane w każdej książce historii tak na prawdę nie miały miejsca. Jeden z przykładów podawanych odnosi się do słynnej Kaplicy Aachen oficjalnie datowanej na rok 800, jednak jej styl architektoniczny jest łudząco podobny do tych wybudowanych 200 lat później. Neimitz argumentuje dalej prawdziwość tezy brakiem szerokiej dokumentacji z okresu ekspansji religii islamu w całej Europie i Persji i bierności narodu żydowskiego. 

Jeden z słynniejszych dowodów skupia się wokół cesarza Ottona III i jego pragnienia sprawowania rządów w roku 1000. W tym celu Otton III, musiałby sfałszować dokumenty dotyczące brakującego czasu kreując między innymi fikcyjną postać Karola Wielkiego, którego życie datowane jest na okres 742-814. 

Większość historyków całkowicie odrzuca tą tezę. Zwracając uwagę, że jeżeli nie znaleziono odpowiedniej ilości źródeł archeologicznych to nie oznacza, to że one nie istniały. Jednym z przykładów kontr tezy jest istnienie dynastii Tang w Chinach, której panowanie datowane jest na okres 618-907 r.n.e, pokrywającej się niejako z teorią o nie istnieniu tego okresu. Według Stevena Dutcha, profesora Nauk Przyrodniczych i Stosowanych na Uniwersytecie Wisconsin-Green Bay, aby hipoteza czasu widmowego mogła być prawdziwa "ktoś z średniowiecznej Europy musiałby przekonać Chińczyków do stworzenia fałszywej dynastii wraz i sfałszowania archiwów ". 

Podnoszony argument o ekspansji muzułmańskiej również jest niekompletny. Hipoteza czasu widmowego całkowicie nie obejmuje gwałtownego wzrostu islamu. Rozprzestrzenienie się tej religii w tak szybkim czasie od Atlantyku do Azji Środkowej, zajęcia Persji i Egiptu, Hiszpanii. Ekspansja wyznawców proroka musiałaby się odbyć w nieprawdopodobnie szybkim czasie. 

źródło zdjęcia: i.ytimg.com
źródło: todayifoundout.com




wtorek, 12 kwietnia 2016

Zmowa milczenia wokół jednego z najlepszych neurochirurgów w Polsce.

Śmierć pnia mózgu nie istnieje. To podstawowe założenie twierdzeń jednego z najwybitniejszych neurochirurgów polskiego pochodzenia. Obecnie dr. hab. Jan Talar nie wykonuje swojego zawodu. Dlaczego? Ponieważ zbyt dosłownie przestrzegał przysięgi lekarskiej złożonej po zakończeniu studiów.

źródło: medicaldaily.com

Lekarz, który wybudził wielu pacjentów ze śpiączki, swoimi nowatorskimi metodami ratując nie jedno życie obecnie prowadzi firmę w Norwegii. Zakaz wykonywania zawodu otrzymał po tym między innymi, jak na jednym z sympozjów stwierdził, że lekarze pobierają organy od żyjących ludzi. Pobieranie organów od dawcy jest w Polsce jest możliwe po stwierdzonej śmierci pnia mózgu. Nie małe zatem musiało być oburzenie wśród profesorów obecnych na spotkaniu, którzy usłyszeli, że świadomie zabijają swoich pacjentów. 

Nie przebierając słowami, Jan Talar wygłosił wykład, który wywołał ogólne poruszenie wśród świata polskiej medycyny. Podając szereg przykładów, osób wybudzonych ze stanów apalicznych, lekarz stwierdził, że działania mające na celu rozporządzanie narządami doprowadza do morderstwa pacjenta. 

Jan Talar pracował wiele lat w szpitalu w Bydgoszczy. W swojej klinice, wybudził ze śpiączki wiele osób ratując im tym samym życie. Przyjmował tylko beznadziejne przypadki, w których nie rzadko stwierdzano śmierć pnia mózgu. Pacjenci, którzy do niego trafiali, miały wsparcie rodzin nie mogących pogodzić się z utratą bliskich. 

Obecnie Jan Talar ma zakaz wykonywania zawodu. Prowadzi firmę w Norwegii i zajmuje się budową łodzi.



wtorek, 20 października 2015

Elity niszczą małżeństwo aby przejąć kontrolę nad ludzkością?

Małżeństwo jako związek mężczyzny i kobiety przeżywa na Zachodzie poważny kryzys. Rośnie nie tylko liczba rozwodów, ale też co raz mniej młodych ludzi, szczególnie młodych mężczyzn. Czy za tymi niepokojącymi zjawiskami stoi ktoś kto celowo pragnie rozbić rodzinę?

Liczba rozwodów wzrosła w ostatnim czasie do niepokojącego stopnia. Są w Europie państwa, gdzie 3 na 4 małżeństwa kończą się rozstaniem, jeśli trend ten nie ulegnie zmianie już wkrótce trudno będzie mówić o jakiejkolwiek trwałości i nierozerwalności rodziny. 



Sprawa komplikuje się jeśli spojrzy się na prognozy dotyczące nowych małżeństw. Wśród pokolenia obecnych dwudziestokilkulatków, określanych w USA jako 'millenials' bycie 'singlem' to zupełnie normalna rzecz i właśnie tak widzą siebie ci młodzi ludzie w przyszłości. Nastawieni na karierę, nie potrzebujący instytucji małżeństwa amerykańscy millenialsi mają zupełnie inne priorytety. Według portalu Infowars nie jest to zjawisko zupełnie przypadkowe. Zdaniem redakcji portalu spadek liczby zawieranych małżeństw wiąże się bezpośrednio ze zmianami obyczajowości, ale też feministyczną propagandą, która deprecjonuje znaczenie mężczyzn w związku stawiając w dominującej roli kobietę. To sprawia, że wielu młodych mężczyzn zamiast brać ślub woli pozostawać w wolnych związkach, które zawsze w razie potrzeby można skończyć. 

Działanie to jest celowe - stoją za nim tajne elity, których celem jest zniszczenie dotychczasowej kultury i zapanowanie nad światem. Jeden z przytoczonych w filmie poniżej cytatów jest szczególnie dosadny. Jest on odpowiedzią na reklamę telewizyjną, która przedstawia ojca rodziny jako nieporadnego i ślamazarnego człowieka, za którego wszystko musi robić (przy pomocy elektroniki) żona. Przytoczmy ów cytat w całości:

"Kolejny, niezbyt subtelny pokaz przewagi kobiecości dyrygowanej przez inżynierów społecznych, którzy prowadzą nad w kierunku technokratycznej przyszłości rządzonej przez elitę. To część ich planu by dać kobietom rolę dominującą, gdyż pozwoli to na sprawowanie kontroli również nad mężczyznami, gdyż ci podążą tam, gdzie pójdą kobiety. W naszym przypadku obawiam się, że celem dla większości ludzkości będzie życie w beznadziejnym zniewoleniu w wśród pozbawionych życia pustkowi". 




wtorek, 15 września 2015

Ekonomiczne NATO, czyli czym są "Trzy wielkie trójki"?

Nazwa "ekonomicznego NATO" to określenie znane z ujawnionych maili byłej sekretarz stanu USA, Hilary Clinton, ma być ono sposobem na obronę porządku transatlantyckiego przed konkurującymi z nimi gospodarkami z grupy BRICS. Jednym ze sposobów na obronę przed nowym porządkiem mają być tajne porozumienia do jakich dotarli działacze z Wikileaks.




"Wielkie Trójki" to trzy wielkie porozumienia handlowe forsowane przez Stany Zjednoczone i Europę zupełnie niezależnie od Światowej Organizacji Handlu. Zdaniem Wikileaks są one tajne z konkretnych powodów. Mają być one bowiem kolejnym krokiem do stworzenia nowego międzynarodowego układu prawnego, który ma "pozwolić międzynarodowym korporacjom omijać lokalne sądy, regulacje ekologiczne, policję i regulację internetu, ograniczy także obostrzenia związane z badaniami genetycznymi i suwerenność prawną poszczególnych państw". Porozumienie "trzech trójek" ma być równocześnie próbą obejścia zyskujących na znaczeniu gospodarek państw 

BRICS (Brazylii, Rosji, Indii, Chin i RPA). 

Oto jakie porozumienia wchodzą w skład "wielkiej trójki":

1) TISA czyli Trade in Services Agreement jest uważana za największe, najgorsze i najbrzydsze z tych porozumień. Jest ono potajemnie negocjowane między 52 państwami stanowiącymi 3/4 światowego PKB, w tym 28 państw UE, Turcja, Meksyk, Kanada, Australia, Pakistan i Tajwan. 

2) TPP - Transpacific Partnership Agreement

3) TTIP - Transatlantic Trade and Investment Partnership - dostęp do treści tych porozumień pozostaje niejawny, według Wikileaks ma doprowadzić do uprzywilejowanej pozycji międzynarodowych korporacji. Jak twierdzi twórca serwisu Julian Assange "tajność TTIP kładzie się cieniem na przyszłość europejskiej demokracji. Pod płaszczykiem porozumienia na wolność zostaną wypuszczone prywatne interesy, których próbkę mieli okazję poznać mieszkańcy Grecji. TTIP wywrze wpływ na każdego Europejczyka, wmanewruje Europę w wieloletni konflikt z Azją"




piątek, 28 sierpnia 2015

Co się wydarzyło w chińskim mieście Tianjin?

Ogromna eksplozja do jakiej doszło niedawno w Chinach mogła mieć zupełnie inne podłoże niż do tej pory sugerowano. Są tacy co twierdzą, że w Tianjin eksplodowała bomba atomowa. 

fot. www.veteranstoday.com


Kilka tygodni temu w mieście Tianjin ok. 150 kilometrów od Pekinu doszło do ogromnego wybuchu. Według oficjalnych raportów źródłem eksplozji miało dojść w magazynie chemikaliów, do którego dostał się ogień i zgromadzone tam zapasy wybuchły. 

To co budzi największe emocje, ale i pytania to ogromna kula ognia jaka wzbiła się nad magazynami oraz siła wybuchu, która wstrząsnęła okolicą pozostawiając ogromny krater i masę porozrzucanych dziesiątki metrów spalonych samochodów i kontenerów. Zasięg spalonej strefy szacuje się na ponad 20 tysięcy metrów kwadratowych, zaobserwowano także kolejne eksplozje. Władze zdecydowały się również na ewakuację wszystkich mieszkańców żyjących w promieniu 3 mil. Do tej pory doliczono się 85 ofiar śmiertelnych. Eksplozja była tak duża, że pojawiły się spekulacje czy aby to na pewno środki chemiczne, a jeśli tak to jakie znajdowały się w płonącym magazynie. 

Zdaniem publicysty z serwisu Veterans Today siła wybuchu była tak silna ponieważ to nie była eksplozja środków chemicznych tylko... bomby atomowej. Na jakiej podstawie tak sądzi? Oto kilka argumentów za tą teorią: 

1) Nie eksplodowały zbiorniki z paliwem,

2) Opony samochodów nie uległy spaleniu, on zostały spopielone, 

3) Całe szkło uległo stopieniu lub spopieleniu, w przypadku zwykłej eksplozji po prostu by się potłukło,

4) wszędzie widać drobny, biały popiół, ponadto fioletowy odcień sugeruje występowanie trujących gazów, 

To tylko kilka argumentów przemawiających za tą szokującą teorią, więcej można znaleźć na blogu Veterans Today. 





sobota, 15 sierpnia 2015

[Infografika] Świat dłużników czyli jakie państwa przodują w zaciąganiu kredytów?

Autorzy z niezastąpionego bloga Visual Capitalist korzystając z danych publikowanych przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy opracowali graf przedstawiający światowych liderów zadłużania się, czyli państwa, których budżety obciążone są największymi zobowiązaniami. Wśród nich liderem są oczywiście USA, druga Japonia jest z kolei najbardziej zadłużonych państwem azjatyckim.


piątek, 24 lipca 2015

Dlaczego kosmonauci nie lubią zwolenników teorii spiskowych?

Lądowanie na Księżycu było sprytnie wyreżyserowanym przedstawieniem, dzięki któremu Stanom Zjednoczonym udało się zyskać propagandową przewagę w rywalizacji ze Związkiem Sowieckim - taka opinia jest bardzo mocno rozpowszechniona w internecie a przede wszystkim pośród zwolenników teorii spiskowych, którym poświęcony jest między innymi również ten blog. Jak jednak reagują na te teorie sami astronauci, którzy w obliczu tych teorii wychodzą na oszustów?



Powodów, dla których tropiciele spisków uważają, że lądowanie na Księżycu nie miało miejsca jest wiele. Niektórzy zwracają uwagę na fakt, że na zdjęciach nie widać gwiazd, inni z kolei wskazują na podejrzany układ śladów po oponach łazika, którymi mieli się poruszać przebywający tam niecałe 24 godziny astronauci. Większość z tych argumentów została już obalona, ale to nie przekonuje zwolenników teorii, że Księżyc nadal pozostaje ciałem niebieskim, na którym człowiek nigdy nie postawił swojej stopy.

20 lipca minęło 46 lat odkąd Neil Armstrong i Buzz Aldrin zostali pierwszymi ludźmi, którzy chodzili po Srebrnym Globie. Z tej okazji profesor Brian Cox napisał na Twitterze:

I've said it before and I'll say it again - if you don't think Apollo 11 landed on Moon you are a colossal nob end & should get a new brain

(Mówiłem to już wcześniej i powiem ponownie - jeśli myślicie, że Apollo 11 nie wylądował na Księżycu jesteście skończonymi debilami i powinniście sobie sprawić nowy mózg)

Nie trudno się domyślić, że ten komentarz został szeroko rozpowszechniony przez setki internautów. Reakcja prof. Coxa była i tak dość łagodna, na portalu YouTube jest bowiem dostępny film, na którym widać jak Buzz Aldrin uderza pięścią jednego z tropicieli teorii spiskowych, który na korytarzu zapytał go o udawane lądowanie.

Z naszej strony chyba trudno znaleźć bezpośrednie potwierdzenie lądowania, odsyłam zainteresowanych do przejrzenia argumentów obu stron i samodzielnego wyciągnięcia wniosków. Jeśli zaś lądowanie na Księzycu było oszustwem, to zapewne za kilka lat Chińczycy lub Japończycy nie omieszkają o tym poinformować gdy ich pojazdy ponownie wylądują na Srebrnym Globie.




środa, 17 czerwca 2015

Teksas przeniesie na swoje terytorium złoto o wartości miliarda dolarów

Teksas już wkrótce zbuduje skarbiec, w którym będzie możliwe przechowywanie blisko miliarda dolarów w złocie. Pytanie tylko co na to Fed?

Nie tylko państwa europejskie nie ufają już Rezerwie Federalnej i kwestionują wiarygodność tej instytucji do adminsitrowania i przechowywania rezerwami złota. Pierwsze wystąpiły Niemcy, które inicjując akcję "Oddajcie nam nasze złoto" zmusiły USA do stopniowego oddawania ich będących największymi po rezerwach Stanów Zjednoczonych zasobów złota. Wkrótce ich śladem poszły Austria i Holandia, a teraz takie same rządania wysunął... jeden ze stanów wchodzących w skład USA.

Mający duże poczucie odrębności w stosunku do reszty kraju Teksas wydał właśnie dokument, który wzywa do przeniesienia blisko 1 miliarda dolarów w złocie. 12 czerwca gubernator Teksasu Greg Abbott pospisał ustawę, na mocy której na terenie stanu zbudowany zostanie skarbiec, w którym przechowywane będzie złoto i srebro, co więcej mają tam zostać przeniesione także sztaby, które obecnie znajdują się w skarbcu w Nowym Jorku. Biuro gubernatora opublikowało oświadczenie, w którym informuje:


Dzisiaj podpisałem HB 483 aby zapewnić stanowi Teksas, agencjom stanowym oraz obywatelom Teksasu bezpieczną infrastrukturę, która pozwoli magazynować złoty bulion i inne cenne metale. Wraz z wejściem w życie tej ustawy  Texas Bullion Depository stanie się pierwszym takim kompleksem na poziomie stanowym, zwiększając tym samym bezpieczeństwo i stabilność naszych rezerw złota a także pozwoli zatrzymać środki podatników przed ucieczką z Teksasu, aby obywatele nie musieli płacić za magazynowanie złota w obiektach poza granicami stanu.



Dlaczego w ogóle Teksas chce złota u siebie?

Stanowe władzowe deklarują, że będą chronić całego złota jakie zostanie zmagazynowane na ich terytorium, oświadczają też, że "będą chronić prywatnych obywateli przez groźbą konfiskaty, mogą oni również używać złota i srebra jak pieniędzy całkowicie omijając system pieniądza papierowego".




wtorek, 2 czerwca 2015

Dania pierwszym krajem, w którym zniknie jakakolwiek gotówka!

Już wkrótce Dania może stać się pierwszym państwem na świecie, w którym zupełnie przestanie się korzystać z rozliczeń gotówkowych. Władze duńskie pracują obecnie nad tym by korona w dotychczasowej formie stała się niepotrzebna jeszcze w 2016 roku.



Instytucje lobbujące za wprowadzeniem stuprocentowych rozliczeń bezgotówkowych argumentują, że społeczeństwo zmieniło się do tego stopnia, że nie ma już potrzeby trzymać się starych rozwiązań, gotówka nie jest tak bezpieczna a do tego koszty jej magazynowania są znacznie wyższe. Sam bank centralny zachęca Duńczyków by przenosili swoje rozliczenia na aplikacje mobilne, takie choćby jak MobilePay, której już teraz używa blisko 1/3 obywateli. Z tego też zapewne powodu władze nie spodziewają się szczególnie dużej opozycji wobec ich pomysłu by gotówkę wycofać całkowicie.

Jest też druga strona medalu: przeciwnicy elektronicznych transakcji krytykują ten pomysł obalając między innymi argument jakoby pieniądze w wersji elektronicznej były bezpieczniejsze - w samej tylko Szwecji, gdzie jak nigdzie w UE dokonuje się najwięcej transakcji bankowych na osobę, liczba przestępstw związanych z wyłudzeniami podwoiła się w ciągu ostatnich 10 lat.

Nawet jeśli to w Danii powstanie pierwsze bezgotówkowe społeczeństwo, to światowy trend jest jednoznaczny: do 2018 dokonywanych będzie blisko 10 miliardów płatności dokonywanych za pomocą smartfonów, z których co piąty służyć będzie jako cyfrowy portfel. Najwięksi giganci branży elektronicznej już przygotowali na tą ewentualność swoje aplikacje.







źródło

czwartek, 19 marca 2015

Olej z konopii indyjskich - cudowne lekarstwo na raka?

Ostatnie wydarzenia w Legionowie po raz kolejny stawiają przed opinią publiczną pytania odnośnie potrzeby zakazu posiadania lekkich narkotyków, w tym przede wszystkim marihuany. Przy tej okazji przyjrzyjmy się niektórym interesującym faktom związanym z konopiami indyjskimi i walką rządów z tą rośliną. 


Wspólna historia ludzkości i konopi indyjskich sięga tysięcy lat - najstarszy znany materiał wypleciony przez człowieka z konopii został najprawdopodobniej wykonany 7 lub nawet 8 tysięcy lat przez naszą erą. Przez wieki funkcjonowała przede wszystkim jako roślina uprawiana dla swoich włókien, jednak w niektórych krajach znane były jej właściwości lecznicze, stąd w XIX i na początku XX wieku popularne były leki robione na bazie konopi.

Skąd więc nagle w XX wieku marihuana stała się jednym z wrogów publicznych? Istnieje na ten temat wiele teorii spiskowych. Jedną z nich je ta głosząca, że w połowie lat 30. w USA opracowano niezwykle skuteczną technologię produkowania papieru z konopi, którego jakość można było porównywać z tym produkowanym z celulozy drzewnej. Warta miliardy dolarów branża drzewna i papiernicza musiały zareagować i wykorzystując fakt, że konopie mają również właściwości halucynogenne doprowadziły one do ich delegalizacji.W rzeczywistości jednak w wielu krajach marihuana została zabroniona już znacznie wcześniej, już na początku XX wieku była ona nielegalna w Południowej Afryce, w Nowej Zelandii, Wielkiej Brytanii i w Kanadzie. W Stanach Zjednoczonych proces ten odbywał się stopniowo, pierwsza była Kalifornia, której władze zabroniły posiadania marihuany już w 1913 roku, głównie w celu zaszkodzenia meksykańskim imigrantom, ktorzy byli głównymi konsumentami tej substancji.

Druga teoria dotyczy koncernów farmaceutycznych - zdaniem wielu osób badających działanie konopi na organizm ludzki olej z kwiatów konopii ma być rzekomo cudownym lekiem na śmiertelne dolegliwości stawiającym na nogi nawet najpoważniej chorych pacjentów. Ekstrakt z konopii włóknistej zawierać ma znaczne ilości substancji czynnych, z których wytłaczane są oleje kojące ból, poprawiające samopoczucie a w niektórych przypadkach doprowadzające do poprawy stanu zdrowia zdawałoby się nieuleczalnie chorych pacjentów.

Jeśli działanie konopi miałoby być faktycznie aż tak zbawienne, wówczas światowe koncerny farmaceutyczne, wydające rocznie miliardy dolarów na badania mające znaleźć lekarstwo na raka nigdy by tych pieniędzy nie odzyskały. Wiadomym jest bowiem, że zainwestowane pieniądze będą chciały odzyskać komercyjnie sprzedając opracowane przez siebie lekarstwo. Lek na bazie konopi, które każdy może wyhodować a następnie wytłoczyć z nich olej mógłby sprawić, że ich interesy byłyby poważnie zagrożone.

Smaczku całej historii dodaje fakt niesławnego raportu Światowej Organizacji Zdrowia, która w połowie lat 90. XX wieku opublikowała raport poświęcony wpływowi poszczególnych używek na zdrowie człowieka. Wkrótce okazało się, że odpowiadające za jego przygotowanie osoby utajniły jeden z rozdziałów, do którego udało się jednak dotrzeć redaktorom magazynu New Scientist. Z brakującego rozdziału wynikało, że marihuana pod względem szkodliwości nie odstaje szczególnie od innych popularnych substacji takich jak alkohol czy nikotyna. Skoro więc to nie zdrowie jest zagrożone, to co, albo może kto?

czwartek, 22 stycznia 2015

Jak rządy mogą zniszczyć Bitcoina?

W bitcoinie upatruje się prawdziwie rewolucyjną technologię, która gdy przyjdzie odpowiedni moment, kompletnie wywróci istniejący system finansowy. Są jednak tacy, którym taki scenariusz się nie podoba i mogą wcześniej czy później próbować go zniszczyć. Jak mogą tego dokonać?



Po pierwsze: poprzez zaostrzone przepisy i manipulacje rynkiem


Tego można się obawiać najbardziej - rządy mogą skorzystać z posiadanych narzędzi i próbować wprowadzić takie regulacje, które będą w stanie skutecznie ograniczyć zasięg tej technologii. W niektórych krajach można choćby doprowadzić do zupełnej delegalizacji bitcoina pod dowolnym zarzutem, np. wspierania terroryzmu czy piractwa, paragraf się znajdzie.

Po drugie: zaatakować "kopalnie"

Jednym z łatwiejszych celów mogą być osoby kopiące nowe bitcoiny, wystarczy ich zlokalizować a następnie zmusić je do blokowania niektórych transakcji w sieci BTC. Nawet jeśli któryś rząd spróbuje podobnej strategii to jednak będzie on w stanie cenzurować operacje co najwyżej w jednym kraju, trudno jednak liczyć na to, że Chiny, USA, Rosja i UE dojdą w tej kwestii do porozumienia, a nawet jeśli, to wciąż jest wiele państw, w których będzie można podobne operacje przeprowadzać.

Po trzecie: rozpocząć kopanie na własną rękę

Istnieje taka możliwość, że władze spróbują przejąć kontrolę nad siecią bitcoin na tych samych zasadach jak dokonuje się wrogich przejęć w firmach. Wystarczy, że zaangażują posiadane przez siebie środki (którymi dysponują) i spróbują wykopać jak największą ilość bitcoinów. W momencie gdy w ich posiadaniu znajdzie się 51% BTC pojawi się możliwość całkowitego zablokowania sieci.


źródło: Insidebitcoins

wtorek, 16 grudnia 2014

George Orwell o świecie. Pomimo upływu czasu tych 10 sentencji nie straciło na aktualności!

Osoba George'a Orwella pozostaje dla mnie od lat wzorem i źródłem inspiracji, nie bez powodu swoim pseudonimem postanowiłem nawiązać właśnie do niego. Poniżej prezentuję garść niezwykle ciekawych sentencji tego wielkiego pisarza i publicysty komentujących współczesny mu świat. Czy tylko współczesny? Spójrzmy na tych 10 zdań i zastanówmy się jak niezwykle uniwersalne okazały się spostrzeżenia Orwella.


1) "W naszych czasach nie ma czegoś takiego jak trzymanie się z dala od polityki. Każda rzecz ma podłoże polityczne, a polityka sama w sobie jest zbiorem kłamstw, uników, głupoty, nienawiści i schizofrenii"

2) "Cała ta wojenna propaganda, cały ten krzyk, kłamstwa i nienawiść biorą się z obojętności ludzi, którzy nie podejmują walki"

3) "Wojna przeciwko obcemu państwu zdarza się wyłącznie wtedy klasy bogate myślą, że będą czerpać z niej zysk"

4) Koncepcja prawdy obiektywnej w naszych czasach powoli zanika ze świata. Kłamstwa zaczną wkraczać do historii."

5) W czasach oszustw mówienie prawdy jest aktem rewolucyjnym"

6) Dziennikarstwo jest drukowaniem tego, czego ktoś inny nie chce by zostało wydrukowane: wszystko poza tym jest public relations.

7) W prawdziwym życiu to kowadło rozbija młot.

8) Nacjonalista nie tylko nie potępia zbrodni popełnionych po jego stronie, ale posiada też niezwykłą zdolność do nie słuchania o nich

9) Zagrożenia dla wolności słowa, pisma i działania, mimo że często śmieszne w odizolowaniu od innych, kumulują się i jeśli nie sprawdzane prowadzą do zupełnego braku poszanowania dla praw obywatela.

10) Jeśli chcecie obrazka z przyszłości to wyobraźcie sobie bucior depczący po ludzkiej twarzy - na zawsze.

sobota, 21 czerwca 2014

Infografiki - teorie spiskowe w wersji obrazkowej

Dzięki infografikom można w prosty i obrazowy sposób pokazać pewne często bardzo złożone informacje i zależności między poszczególnymi faktami. Dziś zachęcam do przejrzenia kilku infografik, które przybliżają nam to, czym są teorie spiskowe i jaki jest układ sił w Nowym Porządku Świata.







Na koniec coś z przymrużeniem oka :)




wtorek, 29 kwietnia 2014

Keiser: banki zabijają swoich pracowników żeby zarobić na ubezpieczeniu

Kolejne zgony pracowników sektora bankowego mają jeden wspólny mianownik - po ich śmierci banki, w których pracowali mogą zyskać miliardy dolarów na wypłatach z ich polis na życie.  


fot. http://monolithik.wordpress.com

W lutym bieżącego roku opisywałem szereg zgonów prominentnych pracowników sektora bankowego. Miały one miejsce w dość krótkim czasie trwającym około 3 tygodni, w kilku biurowcach zlokalizowanych w różnych częściach świata. W poprzednim wpisie wymieniłem w sumie 5 bankierów, z czego nie wszyscy byli aż tak wysoko postawionymi pracownikami sektora. Znany z ciętych komentarzy na temat Wall Street i londyńskiego City Max Keiser w opublikowanym niedawno materiale stwierdził, że wszystkich "zmarłych" w ostatnim czasie bankierów może być nawet około dwudziestu.

Kiedy umiera pracownik sektora bankowego nie ma w tym nic zaskakującego, również samobójstwa się zdarzają. Ale jeśli mówimy o tak dużej liczbie zgonów w relatywnie niedługim czasie to nie jest to powód żeby podejrzewać, że cała sprawa nie jest jedynie zbiegiem okoliczności?

Wspomniany już Max Keiser wprost oskarżył Wall Street o mordowanie bankierów. Swoją teorię podparł faktem, że polisy ubezpieczeniowe zmarłych opiewały na niebotyczne kwoty i tylko jeden z nich zarobić może 10,4 miliarda dolarów na odszkodowaniach. Okazuje się bowiem, że cztery czołowe nowojorskie banki są posiadaczami polis ubezpieczeniowych dla swoich pracowników, których łączna wartość ma wynosić 680 miliardów dolarów. Co ważne, w razie wypadku firmy ubezpieczeniowe nie wypłacą tych pieniędzy rodzinom zmarłych, lecz właśnie bankom (bank-owned life insurance - BOLI).

Wielu zmarłych w ostatnim czasie osób powiązanych z sektorem bankowym to były osoby młode, które często nie skończyły 35 lat. Prawdopodobieństwo śmierci w ich przypadku nie było wysokie, stąd ich ubezpieczenie nie było zbyt wysokie a ewentualne kwoty do wypłaty znaczące. Większość zmarłych to byli młodzi ludzie cieszący się dobrym zdrowiem, do tego dopiero zaczynający karierę. W przypadku samobójstw, były one zaskoczeniem dla ich rodzin, nikt nie widział u nich jakichkolwiek oznak depresji, jedyne co ich łączyło to powiązania z sektorem bankowym.

Teoria wydaje się być szokująca i jeśli jest prawdziwa, pokazuje jak brutalnymi i bezwzględnymi regułami rządzi świat finansów. Według autorów tej teorii banki mają w ten sposób ratować się przed bankructwem. Kto jednak uchroni przed bankructwem firmy ubezpieczeniowe, które przecież także są powiązane z bankami?






piątek, 24 stycznia 2014

Iluminaci w przemyśle muzycznym

Nazwa Iluminati pojawia się bez przerwy w kontekście światowych elit dążących do przejęcia władzy nad światem. Ich symbolika jest coraz bardziej znana, a my sami wiemy o nich nieco więcej niz przed laty. Mimo wszystko jednak ludzie ci stanowia zagadkę, której rozwikłanie nastręcza wiele kłopotów. Z pewnością jakąś podpowiedzią są dla nas ukryte symbole związane z iluminatami, dziś polecam interesujący materiał na temat ich obecności w przemyśle muzycznym. Będę wdzięczny za wszelkie opinie na temat tego filmu.
 
 




piątek, 17 stycznia 2014

Hoax, czyli największe oszustwa w historii

W języku polskim angielskie słowo "hoax" tłumaczone jest jako żart, fałszerstwo, w końcu mistyfikacja. Szczególnie to ostatnie określenie najlepiej oddaje znaczenie tego terminu w odniesieniu do ogromnej ilości prawdziwych lub domniemanych działań mających na celu wprowadzenie opinii publicznej w błąd. Jakie są zatem najbardziej znane "oszustwa"?

Lądowanie na Księżycu 

To oszustwo wyrafinowane - cały świat ma uwierzyć w to, że załoga Apollo 11 rzeczywiście chodziła po Srebrnym Globie. Czy faktycznie była to mistyfikacja dowiemy się już wkrótce - Chiny planują załogowy lot na Księżyc i na pewno nie omieszkają zweryfikować tej wersji wydarzeń. 



Ataki na World Trade Center

Dlaczego zniszczeniu uległy obie wieże WTC chociaż miały one przetrwać znacznie poważniejsze katastrofy? Co stało się z trzecim budynkiem WTC? Atak na wieże Światowego Centrum Handlu jest wydarzeniem symbolicznym, znamionującym początek nowego stulecia, nowego tysiąclecia i nowych wojen. Dla wielu to jednak tylko uprzednio przygotowane casus beli żądnego władzy i wojen George'a W. Busha.





UFO w Roswell

Bez względu na to czy UFO faktycznie rozbiło się nieopodal miasteczka Roswell czy też nie, zwolennicy obu wersji wydarzeń będą z pewnością podkreślać, że mamy do czynienia z oszustwem: 
albo UFO faktycznie uległo katastrofie a rząd chce to ukryć, albo to wszystko jedno wielkie kłamstwo i ktoś chce wprowadzić ludzi w błąd.



środa, 15 stycznia 2014

Były kanadyjski minister: wśród nas są kosmici!

Zdaniem Paula Hellyera, co najmniej cztery gatunki obcych od tysięcy lat odwiedzają Ziemi, niektórzy pochodzą z galaktyki Andromedy, podczas gdy inni żyją na jednym z księżyców Saturna.

Rzadko zdarza się by o kontaktach z obcymi cywilizacjami opowiadała osoba, która wcześniej osiągnęła jakiekolwiek sukcesy w polityce. Wyjątkiem od tej reguły jest Paul Hellyer, emerytowany dziś polityk, który podczas Zimnej Wojny w latach 60-tych XX wieku pełnił funkcję ministra obrony Kanady.
Paul Hellyer fot. Wikipedia

Po przejściu na emeryturę Hellyer zajął się tematyką UFO głosząc, że ludzie mają kontakt z obcymi cywilizacjami od tysięcy lat, jednak ich aktywność znacznie wzrosła po zakończeniu II Wojny Światowej, przede wszystkim ze względu na powstanie bomby atomowej. Twierdzi on, że posiadanie przez ludzkość broni o takiej skali rażenia stanowi zagrożenie dla pokoju we Wszechświecie.

Rządy wielu państw, są według doniesień Hellyera, świadome obecności obcych, ale wcale nie są one nastawione na współpracę. Opisywał przykład władz USA, które odrzuciły propozycję współpracy traktując wizyty jako zagrożenie.

Doniesienia Paula Hellyera są istotne przede wszystkim z uwagi na fakt, że jako minister obrony miał on dostęp do wielu tajnych dokumentów i informacji niemożliwych do uzyskania przez zwykłych badaczy tematyki UFO.




- See more at: http://pomocnicy.blogspot.com/2013/04/jak-dodac-informacje-o-ciasteczkach-do.html#sthash.uAMCuvtT.dpuf