Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ocean Atlantycki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ocean Atlantycki. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 18 grudnia 2018

[MAPA] Gdzie na morzu jest dziś najmniej bezpiecznie?

Morza to autostrady świata. Pomimo rozwoju lotnictwa, autostrad i kolei transport morski to wciąż najtańsza forma przemieszczania się. Co z tego skoro na wielu wodach jest po prostu niebezpiecznie?







wtorek, 4 grudnia 2018

Ekspert NASA: Jak zmienia się pokrywa lodowa w Arktyce?

Biegun północny pokryty jest w całości lodem, jednak grubość lodowej czapy, podobnie jak jej zasięg zmieniają się w przeciągu lat. Poniższy film pokazuje, jak zmieniała się ta pokrywa w ostatnim czasie. Jaka jest konkluzja? Starszy lód, który zbierał się przez wiele lat, znika. 




wtorek, 14 czerwca 2016

Piraci na Oceanie Indyjskim pod sztandarem ISIS

W ubiegłym miesiącu Indonezja, Malezja i Filipiny zgodziły się rozpocząć współpracę swoich sił patrolowych w celu poprawy bezpieczeństwa morskiego. 



Jak informuje agencja Reutera trzy wyspiarskie państwa położone między Oceanem Indyjskim a Oceanem Spokojnym zdecydowały się zacieśnić współpracę w związku z zagrożeniem ze strony piratów skupionych wokół organizacji Abu-Sayyaf.

Początki Abu-Sayyaf sięgają blisko czterech dekad, kiedy to w latach 70. XX wieku na terenie wyspy Moro operował muzułmański Front Wyzwolenia Moro - organizacja, której celem było odłączenie południowo-zachodnich wysp archipelagu od Filipin i ogłoszenie niepodległości na tej zdominowanej przede wszystkim przez muzułmanów części kraju. Swoją nazwę organizacja wzięła od arabskich słów "abu"- ojciec oraz "sayyaf", oznaczające zbrojmistrza. Aktywność Abu-Sayyaf stała się szczególnie dotkliwa w ostatnich 2 dekadach kiedy to jej członkowie dokonali wielokrotnie aktów terroru, w tym także zamachów bombowych, porwań, handlu bronią i wielu innych przestępstw. W 2014 przywódca Abu-Sayyaf zadeklarował lojalność liderowi Państwa Islamskiego i od tej pory działa ona jako filipińska komórka ISIS.


Położenie wysp, które kontrolują islamiści sprawia, że stanowią one doskonałą bazę wypadową dla ataków na statki handlowe i transportowe, w ostatnim czasie ich aktywność jeszcze wzrosła a tylko w tym roku porwano już kilkadziesiąt osób żądając za ich uwolnienie znacznego okupu. Zdaniem ekspertów wartość handlu morskiego w tym rejonie przekracza w tym momencie 40 miliardów dolarów rocznie i władze sąsiadujących państw nie mogą sobie pozwolić na zagrożenie tak istotnych szlaków.


Z tego też powodu w celu poprawy sytuacji na wodach międzynarodowych władze Filipin, Malezji oraz Indonezji podjęły decyzję o uruchomieniu gorącej linii między strażą przybrzeżną wszystkich państw i o wzajemnym informowaniu się o wszelkich ruchach piratów. Ponadto Stany Zjednoczone zasiliły Filipiny kwotą ponad 200 milionów dolarów, które mają być przeznaczone na budowę systemu wywiadowczego i ostrzegania przed zagrożeniem.



środa, 18 marca 2015

Czyżby kolejna piramida? U wybrzeży Portugalii znaleziono tajemniczą budowlę

Na dnie Atlantyku odkryto niedawno jedną z nowych zagadek historii, według relacji świadków ma się tam znajdować starożytna piramida zatopiona przez wody oceanu.


http://aquariuspage.blogspot.com.br


Na dnie morskim, między wyspami São Miguel i Terceira na portugalskich Azorach poszukiwacze-amatorzy odnaleźli zarysy formacji skalnej, której spiczasty kształt i kwadratowa podstawa sugerują, że może to być zatopiona piramida. Szacuje się, że może mieć ona około0 60 metrów wysokości a jej podstawa liczy 8000 metrów kwadratowych. Dla porównania Wielka Piramida w Gizie mierzy 146 metrów wysokości a jej podstawa liczy ponad 230 metrów kwadratowych. Obecnie trwają badania znaleziska, tematem zainteresowała się między innymi portugalska marynarka, poinformowały o tym także tamtejsze media.

Interesujący jest jednak fakt, że według dotychczasowych relacji "piramidę" znaleziono niedawno, ale według earthweareone.com jeszcze w roku 2012 prowadzono w tej okolicy badania aktywności wulkanów, do których użyto sonaru, dziwnym jest więc, że już wtedy nie natrafiono na tak dużą i nietypową strukturę. A może trafiono, tylko sprawa została zatuszowana.

Tereny, na której znaleziono "piramidę" znajdują się pod wodą od blisko 20 tysięcy lat, nie wiadomo więc jaka cywilizacja mogłaby zbudować tak monumentalną kontrukcję.

Pierwotnie sądzono, że Azory pozostawały niezamieszkane aż do przybycia tam Portugalczyków, jednakże ostatnie odkrycia archeologiczne obaliły ten pogląd. Niedawno bowiem na wyspie Pico znaleziono ślady sztuki naskalnej, których wiek szacuje się na tysiące lat.




piątek, 9 stycznia 2015

Czy u wybrzeży Sycyli odkryto okręt przewożący towary prosto z Atlantydy?

Na morskim dnie u wybrzeży Sycyli odkryto wrak starożytnego okrętu. Na jego pokładzie znajduje się kilkadziesiąt sztab dziwnego metalu, czyżby było to legendarne orichalcum?



Czy słyszeliście kiedyś o metalu zwanym orichalcum? Wspomina o nim jeszcze Platon w swoim słynnym dialou "Kritiasz", będącym także opowieścią o zatopionej wyspie - Atlantydzie. To właśnie tam według greckiego filozofa miały się znajdować kopalnie, w których je wydobywano a samo orichalcum było na tyle rzadkie, że wartością ustępowało jedynie złotu. Współczesnym ludziom nie było do niedawna dane dowiedzieć się czym w istocie był ten tajemniczy metal, jednak istnieje szansa, że już wkrótce poznamy jego sekret.

Zaledwie kilka dni temu portal Discover News poinformował o niezwykłym odkryciu. Grupa płetwonurków znalazła na pokładzie liczącego ponad 2600 lat wraku staku zatopionego u południowych wybrzeży Sycylii w pobliżu starożytnego portu Gela. Miasto było wówczas znaczącym ośrodkiem handlu i rzemiosła, wytwarzano tam przede wszystkim biżuterię i ozdoby, stąd można się domyślać, że 37 sztab nieznanego metalu było przewożonych na Sycylię by tamtejsi rzemieślnicy mogli wykonać nową partię ozdób.

Orichalcum miało być jednym ze źródeł bogactwa Atlantydy, to właśnie tym, świecącym ponoć na czerwono metalem wyłożono ściany mieszczącej się na wyspie świątyni Posejdona. Zdaniem części ekspertów nie był to jednak osobny pierwiastek, podejrzewa się, że mógł to być bursztyn lub stop kilku metali, głównie miedzi i cynku z niewielką domieszką niklu i kilku innych. Inni, jak choćby profesor Mattievich, emerytowany profesor fizyki z Federalnego Uniwersytetu w Rio de Janeiro twierdzi, że orichalcum pochodzi z Ameryki Południowej a dokładnie z peruwiańskich Andów. Czy zatem Grecy mogli mieć kontakty handlowe z kontynentem amerykańskim?

Ta teoria wydaje się niezwykła, szczególnie, że nic nie wiadomo o tym by Grekom kiedykolwiek udało się opanować żeglugę na tyle by móc wypłynąć na pełen Ocean. Tak czy inaczej, nurkowie deklarują, że wkrótce rozpoczną wyciąganie zatopionego statku z dna morskiego, wówczas dowiemy się czy skrywa on na swoim pokładzie jeszcze inne tajemnice przeszłości.



czwartek, 5 czerwca 2014

Tajemnicze istoty z głębin znajdowane na brzegu. Co się dzieje?

W ostatnim czasie w różnych częściach świata wyłowiono wiele, niezwykle rzadkich okazów ryb żyjących w morskich głębinach. Póki co nie udało się ustalić przyczyny zjawiska.

fot. SOTT.net


Żyją w głębokich czeluściach oceanów, gdzie w ogóle nie dociera światło słoneczne a ludzie zapuszczają się tylko okazjonalnie. Często widzimy ich zdjęcia i ciężko nam uwierzyć, że podobne istoty w ogóle są na Ziemi. Co jednak, gdy istoty z głębi oceanów nagle zostaną wyłowione na plaży i dzieje się to częściej niż dotychczas?

Jak donosi Anna Martin na portalu Sign of Times w ostatnim czasie zaobserwowano wiele gatunków ryb, które rzadko są widywane tak blisko powierzchni:

  • 1 maja u wybrzeży rzeki Connecticut złowiono długi na 7 stóp okaz jesiotra,
  • 3 maja w pobliżu Florydy złowiono niezwykle rzadki okaz mitsukuriny (rekina-chochlika),
  • 4 maja na południowoafrykańskiej plaży znaleziono niezidentyfikowany póki co gatunek ryby o ogromnych zębach, podejrzewa się, że może to być rodzaj mutanta,
  • 4 maja w pobliżu Indii rybak złowił Rhinochimaerę, żywą skamielinę na co dzień żyjącą na dużych głębokościach, 
Rhinochimaera/ fot. SOTT.net

  • 8 maja w Japonii znaleziono okaz rekina wielkogębowego, w historii tego kraju udało się trafić jedynie na 13 okazów tego gatunku,
  • 16 maja u wybrzeży Karoliny Północnej złowiono niezwykle rzadki okaz ryby z gatunku żaglonowatych,
  • 16 maja na plaży w południowo-zachodniej Walii trafiono na ogromny okaz meduzy, która w ogóle nie występuje na tym obszarze,
  • 17 maja niedaleko Pensacoli na Florydzie znaleziono nie zidentyfikowany do tej pory okaz wielkiej ryby o "prehistorycznym wyglądzie", 
fot. SOTT.net


Na tym jednak nie koniec, wiosną tego roku zarejestrowano również wiele innych, nienaturalnych zachowań wśród zwierząt morskich. Przykładowo w USA, u wybrzeży Pacyfiku znaleziono stado ponad 650 lwów morskich, wykończonych i odwodnionych, podobne wydarzenie miało miejsce w styczniu bieżącego roku. Jedną z teorii tłumaczących to zjawisko jest spadek populacji sardynek, którymi żywią się zwierzęta.

Z kolei u wybrzeży Japonii wielokrotnie widziano ostatnio wstęgora królewskiego, rybę będącą najprawdopodobniej jednym ze źródeł legend o wężach morskich. Żyje głęboko pod wodą, najczęściej od 20 do nawet 200m pod powierzchnią i bardzo rzadko zdarza mu się wypłynąć. Według wierzeń Japończyków jego pojawienie się wróży kataklizm, aż kilkanaście ryb tego gatunku morze wyrzuciło na brzeg po trzęsieniu ziemi w 2011 roku. Ostatnio dwie sztuki znaleziono również w Kalifornii, oba były zdrowe a na ich ciałach brak było jakichkolwiek obrażeń.

Co to wszystko oznacza?

W ostatnich latach mieliśmy wiele poważnych kataklizmów związanych z morzem, regularnie pojawiają się huragany, w Zatoce Meksykańskiej doszło do ogromnego wycieku ropy, a w Japonii miała miejsce katastrofa w Fukushimie. Jak jednak wytłumaczyć obecność na powierzchni zwierząt, które zazwyczaj przebywają na ogromnych głębokościach? Co dzieje się w pobliżu dna morskiego? Póki co brak jednoznacznej odpowiedzi.

czwartek, 28 czerwca 2012

Wielki sojusz na Pacyfiku

W styczniu bieżącego roku w mediach pojawiły się słowa oświadczenia ministra obrony USA, Leona Panetta, który poinformował, że w najbliższym czasie dojść ma do "szerokiej reorientacji" sił amerykańskich, w tym wycofania się wojsk lądowych z terytorium Europy. W wyniku tej zmiany strategii działania, siły bojowe Stanów Zjednoczonych mają być bardziej mobilne i zdolne operować także w innych regionach świata, między innymi w Afryce i Ameryce Południowej. Kluczowy pozostaną jednak oceany: Spokojny i Indyjski gdzie coraz wyraźniej widać wzrastającą rywalizację z Chinami. 

Jeszcze w listopadzie 2011 roku, Barack Obama odwiedzając Australię zapowiedział zwiększenie ilości żołnierzy stacjonujących w regionie, w tym również w amerykańskiej bazie w Darwin. Z kolei w lutym 2012 władze USA wyraziły chęć ponownego otwarcia baz na terytorium Filipin.

poniedziałek, 19 marca 2012

Argentyna znowu walczy o Falklandy/Malwiny

fot. leonardobc/sxc.hu
Firmy zaangażowane w wydobycie ropy naftowej na archipelagu Falklandów/Malwinów czekają kary "administracyjne, cywilne i kryminalne" - to zapowiedź argentyńskiego rządu, który od pewnego czasu coraz głośniej przypomina o swoich pretensjach w stosunku do wysp.

Podczas konferencji prasowej w zeszły czwartek, minister spraw zagranicznych Hector Timerman stwierdził, że zasoby południowego Atlantyku są własnością "wszystkich Argentyńczyków" i władze w Buenos Aires mają zamiar ich bronić.

Kolejne deklaracje Argentyny wiążą się ze sprzedażą przez Brytyjczyków licencji na wydobycie zasobów ropy naftowej znalezionej w pobliżu archipelagu. Zdaniem analityków wpływy jakie uzyska korona brytyjska wyniosą kilkadziesiąt miliardów dolarów rocznie.

Argentyńskie władze oprócz działań na drodze sądowej już wcześniej podjęły kroki mające na celu blokadę lotniczą wysp wymuszając między innymi na chilijskich liniach lotniczych zaprzestania lotów na wyspy.

Zarówno Argentyna jak i Wielka Brytania szukają przy tym sojuszników, dla Londynu ważna stała się deklaracja Baracka Obamy, który stwierdził, że uznaje on panujące status quo, z drugiej zaś strony Buenos Aires może liczyć na wsparcie niektórych krajów Ameryki Łacińskiej.

Pod ostatnim wpisie na ten temat recoleta zwróciła uwagę na fakt, że prezydent Fernandez de Kirchner jest osobą, która lubi pokrzyczeć, natomiast niekoniecznie będzie dążyć do rozwiązań siłowych, zwłaszcza jeśli na swoim terenie ma problem z panującą w wyniku kryzysu biedą. Być może taka ostra retoryka pozwoli zjednoczyć wokół siebie naród i zdobyć jeszcze kilka lat władzy? Ewentualne zyski z falklandzkiej ropy to kuszący kąsek, ale wątpliwym jest by w przypadku ewentualnego konfliktu Argentyna miała jakiekolwiek szanse z Wielką Brytanią. Chyba, że ta druga zaangażuje się gdzie indziej, na przykład w Iranie.



środa, 8 lutego 2012

Stoimy u progu kolejnej wojny na Atlantyku

Podczas gdy oczy większości mediów i obserwatorów zwrócone są w kierunku Bliskiego Wschodu, po przeciwnej stronie półkuli na włosku wisi wybuch innego konfliktu - powtórki wojny o Falklandy-Malwiny.

Poprzedni konflikt miał miejsce w 1982 roku. Władze argentyńskie przeprowadziły wówczas operację "Rosario", w wyniku której udało im się przejąć kontrolę nad należącym od 1833 roku do Wielkiej Brytanii archipelagiem. Nie trwało to jednak długo, gdyż Brytyjczycy odzyskali wyspy już po dwóch tygodniach. Cały konflikt trwał zaledwie 74 dni i kosztował życie 258 poddanych brytyjskiej królowej i 649 Argentyńczyków. Warto przy tym zauważyć, że był to pierwszy konflikt w historii, który relacjonowano na żywo. Napięcia między obydwoma krajami utrzymywały się przez wiele lat o czym świadczyć może fakt, że oba kraje nawiązały stosunki dyplomatyczne dopiero w 1990 roku.

O co toczyła się walka?

Leżący na południu Atlantyku, zaledwie 480 kilometrów od wybrzeży Argentyny, archipelag przez Brytyjczyków nazywany jest Falklandami, w Argentynie powszechnie funkcjonuje nazwa Malwiny i zdaniem władz w Buenos Aires wyspy powinny należeć do nich. Jest to związane z faktem, że zostały one zajęte przez Brytyjczyków w okresie kiedy niepodległe państwo argentyńskie dopiero krzepło i nie było w stanie obronić swojego stanu posiadania.

Wywołanie wojny akurat w 1982 wiązało się z kilkoma czynnikami, przede wszystkim ówczesny rząd spodziewał się, że Stany Zjednoczone pozostanę bierne wobec ewentualnego zajęcia wysp i nie udzielą poparcia Londynowi. Uważa się także, że wojna miała być pretekstem i jej celem było przede wszystkim odwrócenie uwagi od tak zwanej Brudnej Wojny (hiszp. Guerra Sucia) prowadzonej na terenie Argentyny przez rządzącą juntę. Szacuje się, że podczas jej trwania w kraju "zniknęło" od 9 do 30 tysięcy osób.

Bardzo możliwe, że najistotniejszą rolę odegrała jak zwykle ekonomia i za wybuchem konfliktu stała przede wszystkim chęć uzyskania dostępu do złóż ropy naftowej znajdujących się w okolicach archipelagu. Po wojnie, w połowie lat 90-tych obie strony powołały nawet komisję, która miała się zająć eksploracją dna morskiego, wkrótce jednak okazało się, że współpraca nie jest możliwa i cały projekt legł w gruzach.

Do znacznego zaostrzenia wzajemnych relacji zaczęło dochodzić pod koniec ubiegłej dekady, kiedy to w 2007 roku Argentyna ogłosiła zerwanie współpracy z Wielką Brytanią na tej płaszczyźnie, zaś w 2010 prezydent Christina Fernandez de Kirchner podpisała ustawę, która powodowała ograniczenia w ruchu morskim. Od tego czasu każde państwo musiało ubiegać się o zgodę władz w Buenos Aires na wkroczenie na terytorium morskie w promieniu 500 km od wybrzeża Argentyny. Przypomnijmy, że Falklandy-Malwiny znajdują się w odległości 480 km od brzegu. Co więcej zażądano ponownego otwarcia rozmów na temat przynależności terytorialnej archipelagu. 

Było to najprawdopodobniej związane z rozpoczęciem przez Brytyjczyków wydobywania ropy naftowej na szelfie w okolicach wysp. Od tego też czasu sytuacja się zaostrza o czym świadczy informacja o naciskach wywieranych przez rząd Argentyny na chilijskie lotnicze LAN, od których żąda się wstrzymania jakichkolwiek lotów na archipelag. Zdaniem Londynu działania te mają na celu "odcięcie Falklandów od świata" i ich "zagłodzenie".

Sytuację zaostrza fakt, że kilka dni temu na wyspy udał się książę William, który ma tam odbyć 6-tygodniową służbę wojskową, zaś 30 stycznia w stronę Falklandów-Malwinów popłynął HMS Dauntless - jeden z najnowocześniejszych brytyjskich niszczycieli. Na reakcję Argentyny nie trzeba było długo czekać, księcia Williama nazwano "konkwistadorem" a operację gwałtownie skrytykowano.

Do dziś na terenie Argentyny można zobaczyć znaki o treści "Las Malvinas son Argentinas" (Malwiny są argentyńskie), widać wyraźnie, że kraj ten nie chce pogodzić się z przynależnością tego południowoatlantyckiego archipelagu do Wielkiej Brytanii. Dziś jednak sprawa wydaje się być o wiele bardziej złożona, z jednej strony mamy bowiem próbującą uratować swoją pozycję prezydent Fernandez, głośno popieraną przy tym przez Hugo Chaveza, z drugiej zaś Davida Camerona, który chętnie by powtórzył sukcesy swojej poprzedniczki z Partii Konserwatywnej sprzed 30 lat. W momencie gdy wielki konflikt na Bliskim Wschodzie wisi na włosku a ceny ropy idą w górę, cenne roponośne tereny na południu Atlantyku mogą okazać się łakomym kąskiem nie tylko dla tych polityków, ale również dla ludzi, którzy za nimi stoją.

- See more at: http://pomocnicy.blogspot.com/2013/04/jak-dodac-informacje-o-ciasteczkach-do.html#sthash.uAMCuvtT.dpuf