To, co jeszcze kilka lat temu było jedynie przedmiotem spekulacji, hipotezą wokół której budowano nadzieje na kolonizację Marsa, dziś jest już niezaprzeczalnym faktem. Na Czerwonej Planecie jest woda i jest jej całkiem sporo. Widać to najlepiej na niesamowitych zdjęciach wykonanych przez satelity obsługiwane przez Europejską Agencję Kosmiczną (ESA) - ogromny lodowiec wypełnia po brzegi mający średnicę 81,4 kilometra długości krater Koroleva.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą woda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą woda. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 27 grudnia 2018
poniedziałek, 5 listopada 2018
Woda z powietrza czyli nowy projekt kalifornijskiej firmy
Woda pozyskiwana z powietrza? Stworzona kalifornijską firmę maszyna przez jest w stanie wyprodukować setki litrów świeżej pitnej wody dziennie.
Maszyny zostały nazwane "Skywater" i zostały stworzone przez Skysource / Skywater Alliance, zespół ekspertów ds. Zrównoważonego rozwoju z Venice, California. Maszyny, które mieszczą się w gigantycznych metalowych skrzynkach, są generatorami wody atmosferycznej, które skraplają parę wodną z powietrza i zamieniają ją w wodę pitną. Maszyny te mogą być zasilane energią słoneczną lub spalaniem biopaliw. Doskonale nadają się do użytku domowego, rolnictwa, a nawet do pomocy w nagłych wypadkach.
David Hertz, członek Skysource, powiedział, że jest podekscytowany tym, co ich maszyny mogą zrobić dla ludzkości w częściach świata, w których brakuje wody pitnej. Według niego w powietrzu jest wystarczająca ilość pary wodnej, aby maszyny mogły dostarczyć wodę pitną. W danej chwili jest około 37,5 milionów galonów wody w atmosferze, czyli więcej świeżej wody niż wszystkie rzeki na Ziemi.
środa, 4 listopada 2015
Egipt: destylacja wody wymagać będzie o połowę mniej energii niż dotychczas
Pomimo, że morza i oceany zajmują na Ziemi ponad 70% powierzchni, tylko ułamek z tych zasobów nadaje się do picia przez człowieka. Rosnąca wciąż liczba ludzi sprawia, że na wielu obszarach zaczyna jej brakować co może mieć tragiczne następstwa w przyszłości. Dzięki egipskim naukowcom jest jednak ratunek.
![]() |
| Nil przepływający przez Kair/fot. Wikimedia |
Egipt od tysiącleci kojarzy się zarówno z surową pustynią jak i z niezwykle żyznymi polami uprawnymi, które bez problemu były w stanie wyżywić nie tylko swoją populację, ale też sprzedawać nadwyżki do innych państw, np. do Rzymu. Ostatnie lata nie są jednak już dla Egiptu tak łaskawe, liczba mieszkańców tego jednego z najbardziej ludnych arabskich państw dynamicznie rośnie i już wkrótce grozi mu nie tylko przeludnienie, ale wręcz braki w zaopatrzeniu w wodę. Problemem jest sam Nil, który płynie przez kilka państw a woda z niego jest równie cenna dla wszystkich, stąd w ramach porozumień międzynarodowych Egiptowi przysługuje rocznie 55 miliardów metrów sześciennych wody, jednak jak wyliczyli przedstawiciele ONZ zapotrzebowanie jest znacznie większe i sięga 80 miliardów metrów sześciennych.
Sytuację uratować może ostatni wynalazek naukowców z Uniwersytetu Aleksandryjskiego, którzy opracowali nową metodę pozyskiwania wody pitnej z wody morskiej. Technologia ta jest przede wszystkim znacznie mniej energochłonna, żeby oczyścić wodę z soli potrzeba będzie o połowę mniej energii niż dotychczas.
Destylacja polega na przepuszczeniu wody przed membranę nowego typu a dopiero później jest ona podgrzewana i odparowywana. Dzięki tej technice oszczędzana jest energia a sama metoda jest niezwykle wydajna i jak twierdzą jej twórcy, działa nawet przy niezwykle zasolonej wodzie z Morza Czerwonego. Ważnym argumentem na rzecz właśnie tej techniki jest fakt, że membranę można wykonać z materiałów, które są dostępne w Egipcie i jego najbliższym otoczeniu, dzięki czemu maleje ryzyko uzależnienia od zewnętrznych dostawców.
Zdaniem prof. Adhama Ramadana z Uniwersytetu w Kairze, nowa metoda może przyczynić się produkcji wody pitnej na znacznie większą skalę co przyniesie znaczące korzyści zarówno rolnictwu jak i rozwojowi osadnictwa.
Tradycyjna metoda destylacji wody morskiej:
poniedziałek, 28 września 2015
Na Marsie jest woda i to w stanie ciekłym!
Niewiele czasu minęło od praktycznie pewnego potwierdzenia teorii, że na Czerwonej Planecie znajdują się duże ilości zamarzniętej wody, jednakże dzisiejszym komunikatem NASA zepchnęła na margines wszystkie informacje jakie krążyły w mediach, podała bowiem do wiadomości, że na Marsie nie tylko jest woda, ale do tego występuje tam ona w postaci ciekłej.
![]() |
| EPA/NASA/JPL/University of Arizona] |
W okolicach względnie ciepłych, dość stromych stoków już dawno temu zaobserwowano ciemne smugi, których genezy do tej pory nie znano. Dziś jednak doktorant Georgia Institute of Technology w Atlancie, Lujendra Ojha opublikował na łamach Nature Geoscience artykuł, w którym dowodzi, że owe ciemne smugi to nic innego jak pozostająca w stanie ciekłym słona woda. Jak przyznaje Ojha obecność wody w takiej postaci oznacza, że na Marsie znajdują się obszary o znacznie korzystniejszych dla życia warunkach niż dotychczas przypuszczano.
Ciemne smugi po raz pierwszy dostrzegły sondy NASA latające w okolicach południowych równoleżników Marsa, to co budziło zdziwienie to fakt, że w okresie letnim ich barwa była ciemniejsza, natomiast zimą ciemniały a cykl ten powtarzał się rok po roku. Zdaniem naukowców miał być to znak, że woda pod wpływem promieni słonecznych topnieje i spływa w dół stoków tworząc okresowo koryta rzeczne.
Badacze z Atlanty korzystali z narzędzia zwanego CRISM (Compact Reconnaissance Imaging Spectrometer for Mars), które przetwarzało zgromadzone wcześniej przez sondy dane. Dzięki niemu byli oni w stanie wywnioskować z jakich minerałów składa się powierzchnia Marsa. Wówczas też odkryli oni, że w miejscach gdzie niektóre pierwiastki są obserwowane okresowo, badacze zauważyli także obecność soli.
czwartek, 11 czerwca 2015
Jak szybko Kalifornia zapada się pod ziemię?
![]() | |||
| Joseph Poland w 1977 roku |
Czy tak ogromne terytorium jakim jest Kalifornia może się zwyczajnie zapaść pod ziemię? Brzmi to co najmniej szokująco, jeśli nie wręcz groteskowo, ale tak może właśnie się stać, zważywszy, że stan ten w ciągu pięćdziesięciu lat zapadł się o blisko 3 metry.
Jeden z najbogatszych stanów USA boryka się w ostatnich latach z wieloma poważnymi problemami. Oprócz kryzysu ekonomicznego Kalifornia ma poważne problemy z trwającą od dłuższego czasu suszą, która niszczy kolejne uprawy każdego roku i powoduje, że co raz większe połacie stanu powoli pustynnieją. Na tym jednak kłopoty się nie kończą, okazuje się bowiem, że średnia wysokość nad poziomem morza również drastycznie się obniża i po raz kolejny jest to związane z brakami wody.
Powodem jest bowiem trwające od lat 20 XX wieku czerpanie przez mieszkańców z podziemnych pokładów wody, które wykorzystywane są do podlewania upraw i nieustannego nawadniania pól. Już w latach 30. naukowcy zauważyli, że dzieje się coś dziwnego i w wielu miejscach ziemia się zapada, wkrótce też hydrolog, Joseph Poland zauważył co może być przyczyną tego dziwnego zjawiska. Zaobserwował on bowiem, że wypompowywana spod ziemi woda tworzyła ogromne, czasami długie na wiele mil puste przestrzenie, które w wielu miejscach nie wytrzymały nacisku i zaczęły się zapadać.
Jeden z najbogatszych stanów USA boryka się w ostatnich latach z wieloma poważnymi problemami. Oprócz kryzysu ekonomicznego Kalifornia ma poważne problemy z trwającą od dłuższego czasu suszą, która niszczy kolejne uprawy każdego roku i powoduje, że co raz większe połacie stanu powoli pustynnieją. Na tym jednak kłopoty się nie kończą, okazuje się bowiem, że średnia wysokość nad poziomem morza również drastycznie się obniża i po raz kolejny jest to związane z brakami wody.
Powodem jest bowiem trwające od lat 20 XX wieku czerpanie przez mieszkańców z podziemnych pokładów wody, które wykorzystywane są do podlewania upraw i nieustannego nawadniania pól. Już w latach 30. naukowcy zauważyli, że dzieje się coś dziwnego i w wielu miejscach ziemia się zapada, wkrótce też hydrolog, Joseph Poland zauważył co może być przyczyną tego dziwnego zjawiska. Zaobserwował on bowiem, że wypompowywana spod ziemi woda tworzyła ogromne, czasami długie na wiele mil puste przestrzenie, które w wielu miejscach nie wytrzymały nacisku i zaczęły się zapadać.
Teraz jednak, w wyniku trwającej suszy skutki pompowania wody z podziemi stały się znacznie poważniejsze - chcąc ratować swoje plony ludzie czerpią jeszcze więcej wody (szacuje się, że obecnie blisko 60% upraw podlewanych jest wodą pochodzącą ze studni) a to powoduje jeszcze większe zapadanie się kolejnych połaci ziemi. Tylko jedno miasto El Nido obniża się o blisko jedną stopę rocznie, w wielu rolniczych obszarach Kalifonii pękają mosty, kanały i drogi, a służby co raz bardziej uświadamiają sobie, że to dopiero początek ich problemów.
wtorek, 14 kwietnia 2015
Przed 2025 znajdziemy znaki życia poza Ziemią
Myślę, że w ciągu dekady uda nam się zdobyć mocne poszlaki wskazujące na istnienie życia poza Ziemią, natomiast w ciągu najbliższych 20-30 lat zdobędziemy ostateczne dowody" - twierdzi główny naukowiec NASA Ellen Stofan.
![]() |
| NASA, ESA, & G. Bacon/STScI, STScI-PRC14-06 / space.com |
Podczas dyskusji panelowej Stofan stwierdziła ponadto, że w tej chwili "wiemy gdzie patrzeć, wiemy jak patrzeć". przyznała również, że dysponujemy w tej chwili także technologią, która pozwoli dokonać największej rewolucji w historii ludzkości.
Zdanie to podziela były astronauta a obecnie współpracownik NASA John Grunsfel, który uważa, że pozaziemskie formy życia zostanie odkryte w ciągu tego pokolenia (jeśli uda się je znaleźć w granicach naszego Układu Słonecznego) lub za życia kolejnego (poza granicami Układu), spekuluje on, że do rewolucyjnego znaleziska dzieli nas niewiele, gdyż może się ono znajdować na którymś z pokrytych lodem księżyców, na Marsie lub na planecie orbitującej wokół jednej z sąsiednich gwiazd. Według najnowszych obserwacji NSA praktycznie wokół każdej znanej nam gwiazdy orbitują jakieś planety, wiele z nich może sie też nadawać do życia, ciała niebieskie przypominające Ziemię lub Marsa mogą się bowiem okazać znacznie powszechniejsze we Wszechświecie niż dotychczas przypuszczaliśmy. Również zasoby wody wydają się być bogatsze niż sądzono, jak twierdzą pracownicy NASA wodę można znaleźć w międzygwiezdnych chmurach, bądź w ogonach komet, nie jest więc wykluczone, że znaczne jej ilości będą także na innych planetach i księżycach.
Jak na potwierdzenie tych słów w dniu dzisiejszym ogłoszono, że sonda Curiosity znalazła dowody na istnienie na Marsie wody w stanie ciekłym, co więcej dochodzi nawet do wymiany wilgoci między gruntem a atmosferą - podaje w sensacyjnym artykule magazyn Nature Geoscience - wciąż jednak warunki panujące na Marsie są zbyt ciężkie na powstanie tam życia, temperatury są bowiem zbyt niskie nawet dla mikrobów.
źródło: space.com/iflscience
wtorek, 7 kwietnia 2015
Czy susza w Kalifornii to dopiero początek? Kiedy zacznie brakować wody?
Jeden z najbogatszych stanów USA od dłuższego czasu zmaga się z ogromnymi brakami wody, problemy są na tyle poważne, że po raz pierwszy w swojej historii Kalifornia dokonywać będzie drastycznych cięć we wszystkich obszarach gdzie zużycie wody może zostać ograniczone.
Klimat w Kalifornii jest w większości śródziemnomorski, co roku występuje tam pora deszczowa poprzedzona jednak okresem wysokich temperatur i niskich opadów, który trwa od marca do października. Jednakże od ponad trzech lat z rzędu pory deszczowej nie było, a cały stan cierpi od co raz powazniejszej suszy. Na mapie poniżej przedstawiono Kalifornię wraz z sytuacją w poszczególnych regionach.
Legenda:
D0 - Abnormally Dry
D1 - Moderate Drought
D2 - Severe Drought
D3 - Extreme Drought
D4 - Exceptional Drought
źródło: http://droughtmonitor.unl.edu/Home/StateDroughtMonitor.aspx?CA
Mimo, że sytuacja w Kalifornii jest w tej chwili najpoważniejsza, to jednak brak wody zaczyna być dostrzegany także w innych stanach, szczególnie tych położonych na zachód od Gór Skalistych, ale też na północy Teksasu oraz w rejonie Wielkich Równin. Kłopoty tych regionów mogą się odbić na całej gospodarce Stanów Zjednoczonych gdyż to właśnie stamtąd pochodzi większość produkowanej w USA żywności.
Sytuacja, z jaką mamy obecnie do czynienia zmuszać nas będzie do ponownego zdefiniowania tego jak zarządzamy naszymi zasobami wody pitnej i zacząć szukać sposobów na bardziej optymalne jej wykorzystanie. Jak twierdzi Steven Salomon skończyły się czasy gdy w górach zawsze można było znaleźć nowe źródła wody, równocześnie jednak ogromne jej ilości są marnowane. Przykładowo tylko w mieście Meksyk traci się 40-50% zasobów wodnych, zaś miasta w USA marnują ok 20-30%.
To, co najbardziej martwi to zupełny brak przygotowania mieszkańców dotkniętych suszą stanów, problem jest o tyle poważny, że byli oni ostrzegani o nadchodzących niebezpieczeństwie. Czy powinniśmy zatem ignorować ostrzeżenia dotyczące braków wody także w innych rejonach świata, w tym w Polsce?
środa, 13 sierpnia 2014
Po azjatyckich tygrysach czas na afrykańskiego lwa. Czy Etiopia to wschodząca afrykańska potęga?
Etiopia kojarzy się polskiemu czytelnikowi przede wszystkim jako biedny kraj pełen głodujących ludzi i nieustannych wojen. Obraz ten nie bardzo jednak odpowiada rzeczywistości, gdyż od pewnego czasu to afrykańskie państwo niespodziewanie wyrasta na afrykańskiego lidera, który być może już wkrótce będzie w stanie rzucić wyzwanie takiej potędze jak Egipt.
Obrazy głodującej Etiopii pochodzą jeszcze z lat 80. XX wieku, od tego czasu kraj ten poczynił znaczne postępy a poziom życia, choć wciąż niezbyt wysoki (PKB na głowę mieszkańca wynosi 470 dolarów, podczas gdy w Egipicie 3 187$ a RPA 7 508$) to jednak regularnie rośnie. Tylko w ciągu ostatnich sześciu lat gospodarka Etiopii urosła aż o 93% a liczba milionerów się podwoiła. Czy to jednak świadczyć ma o rosnącej potędze tego kraju? W Etiopii prężnie rozwija się przemysł wydobywczy, rolnictwo, rośnie też produkcja, a władze co raz poważniej myślą o ekspansji.
Symboliczne znaczenie ma tu przede wszystkim budowa wielkiej tamy na Nilu o wiele mówiącej nazwie: Tama Wielkiego Odrodzenia Etiopii (Grand Ethiopian Renaissance Dam - GERD). Szef tego projektu, Zadig Abraha przyznaje, że jego kraj skończył z syndromem podległości i chcą "odbudować dawną chwałę". Sama tama o przewidywanej mocy 6 000 MW będzie po zakończeniu budowy (przewidywany termin to 2017 rok) największą elektrownią wodną w Afryce. Dzięki tamie Etiopia zyska dostęp do ogromnych ilości energii, które wzmocnią rozwój całego kraju.
Jest też druga strona medalu, z sąsiadujących krajów Sudan popiera projekt i liczy na korzyści związane z elektrownią o wielkiej mocy w swoim bezpośrednim sąsiedztwie, podczas gdy Egipt nieustannie krytykuje budowę powołując się na porozumienia zawarte w roku 1929 oraz 1959, które gwarantować mają temu państwu dostęp do 2/3 wód Nilu a także prawo do zawetowania jakiegokolwiek projektu budowlanego w górnym nurcie rzeki. W przypadku etiopskiej tamy Egipt nie miał nawet szansy skorzystać z tego prawa, gdyż władze w Addid Adebie zupełnie zignorowały taką możliwość.
Sama Etiopia pozostaje teoretycznie państwem demokratycznym, jednakże w samym parlamencie zasiada tylko jeden opozycyjny poseł.
wtorek, 27 maja 2014
Wojny o ropę mogą być niczym w porównaniu z mogącymi nadejść wojnami o wodę!
Woda stała się cennym zasobem, o który państwa i wielkie światowe koncerny toczą nieustanne spory. Już wkrótce jednak mogą się one zakończyć wybuchami kolejnych wojen.
W przypadku polityki kontrolowania źródeł ropy naftowej na świecie zwykło się mówić o swoistym petroimperializmie takich państw jak USA czy Chiny. Na horyzoncie pojawia się jednak nowy problem - wraz z rosnącą ilością mieszkańców, zanieczyszczeniem środowiska, zmianami klimatycznymi i urbanizacją na Ziemi jednym z najcenniejszych zasobów może się okazać woda pitna. Już teraz znaczna część mieszkańców naszej planety ma problem z dotarciem do zasobów czystej wody, która byłaby w stanie zapewnić im przeżycie i godne warunki sanitarne.
Krąży już nawet opinia, że w XXI wieku woda będzie tym, czym była ropa dla wieku XX i węgiel dla wieku XIX. W dzisiejszych czasach możemy z resztą znaleźć już na świecie regiony, gdzie czysta woda pitna jest droższa od ropy. Potwierdzają to analitycy CIA, którzy już w 2003 ukuli specjalne pojęcie "broni hydrologicznej" (hydrological warfare), czyli wykorzystania rzek, jezior i innych zbiorników wodnych do celów wojskowych. Woda stać się może jednym ze strategicznych zasobów poszczególnych państw i stanowić także cel ataków z zewnątrz. Można przyjąć, że rozumiał do Muammar Kaddafi, który dążył do budowy sieci połączeń głównych libijskich miast z podziemnymi zbiornikami wodnymi, które znajdowały się pod pustynią.
Woda staje się również okazją do zawarcia intratnych kontraktów, przykładowo 17 kwietnia 2003 roku w Iraku, firma Bechtel z USA podpisała wartą 100 miliardów dolarów umowę na pozyskiwanie, przetwarzanie i dystrybucję wody pitnej na terenie całego państwa. Był to największy kontrakt na odbudowę jaki podpisano w Iraku.
Woda powoli zaczyna być źródłem napięć między państwami a już wkrótce może to się przerodzić w poważny konflikt zbrojny. Za przykład niech posłuży słynna rzeka Nil, która przepływa przez kilka afrykańskich terytoriów. Od pewnego czasu pomiędzy Egiptem a Etiopią dochodzi do sporów związanych z budową na tej rzece tamy, która zdaniem władz w Kairze może doprowadzić do znacznego zmniejszenia się ilości wody jaka płynie Nilem.
Wkrótce na blogu ukaże się również tekst na temat zagrożeń dla Polski, czy Waszym zdaniem jesteśmy bezpieczni pod względem zapasów wody?
Krąży już nawet opinia, że w XXI wieku woda będzie tym, czym była ropa dla wieku XX i węgiel dla wieku XIX. W dzisiejszych czasach możemy z resztą znaleźć już na świecie regiony, gdzie czysta woda pitna jest droższa od ropy. Potwierdzają to analitycy CIA, którzy już w 2003 ukuli specjalne pojęcie "broni hydrologicznej" (hydrological warfare), czyli wykorzystania rzek, jezior i innych zbiorników wodnych do celów wojskowych. Woda stać się może jednym ze strategicznych zasobów poszczególnych państw i stanowić także cel ataków z zewnątrz. Można przyjąć, że rozumiał do Muammar Kaddafi, który dążył do budowy sieci połączeń głównych libijskich miast z podziemnymi zbiornikami wodnymi, które znajdowały się pod pustynią.
Woda staje się również okazją do zawarcia intratnych kontraktów, przykładowo 17 kwietnia 2003 roku w Iraku, firma Bechtel z USA podpisała wartą 100 miliardów dolarów umowę na pozyskiwanie, przetwarzanie i dystrybucję wody pitnej na terenie całego państwa. Był to największy kontrakt na odbudowę jaki podpisano w Iraku.
Woda powoli zaczyna być źródłem napięć między państwami a już wkrótce może to się przerodzić w poważny konflikt zbrojny. Za przykład niech posłuży słynna rzeka Nil, która przepływa przez kilka afrykańskich terytoriów. Od pewnego czasu pomiędzy Egiptem a Etiopią dochodzi do sporów związanych z budową na tej rzece tamy, która zdaniem władz w Kairze może doprowadzić do znacznego zmniejszenia się ilości wody jaka płynie Nilem.
Wkrótce na blogu ukaże się również tekst na temat zagrożeń dla Polski, czy Waszym zdaniem jesteśmy bezpieczni pod względem zapasów wody?
wtorek, 4 lutego 2014
Woda na mikroplanecie?
Na jednej z należących do pasa asteroid planetek mogą znajdować się więcej wody niż posiada Ziemia.
![]() |
| Ceres i jej warswy (fot. NASA) |
Woda jest źródłem życia i bez niej człowiek nie jest sobie poradzić w żadnych warunkach. Również w przestrzeni kosmicznej. Z tego też powodu tak ważnym dla wypraw kosmicznych jest odkrycie poza Ziemią miejsc, gdzie mogłyby się znajdować jej zasoby. Trwają poszukiwania kolejnych źródeł wody na Marsie, istnieje spora szansa, że uda się ją znaleźć np. na księżycu Jowisza Europie, ale też na jednej z niedużych planetek leżących na pasie asteroid między orbitami Ziemi i Marsa.
Największą ze znanych planetoid jest Ceres i to właśnie tam zdaniem naukowców z Europejskiej Agencji Kosmicznej mogą znajdować się spore pokłady wody. Już wcześniej podejrzewano, że na Ceresie może znajdować się woda, jednak obserwacje nie były jednoznaczne. W opublikowanym na łamach magazynu NATURE artykule europejscy badacze znaleźli odpowiedź na pytanie dlaczego nie zawsze woda jest widoczna. Ich zdaniem w momencie kiedy planetoida zbliża się do Słońca temperatura na jej powierzchni rośnie i cała woda wyparowuje, do jej skroplenia dochodzi dopiero w momencie gdy Ceres oddali się od gwiazdy. Ta niewielka planeta przez większość czasu pozostaje skuta lodem, którego zasoby mogą być większe nawet od całych zasobów wody na Ziemi!
O prawdziwości tych teorii przekonamy się już za rok, wówczas bowiem do planety dotrze należący do NASA satelita badawczy. W przypadku Ceres interesujący jest również fakt, że leży on znacznie bliżej Ziemi niż chociażby Mars, co więcej jeśli nie zamarza ona w tak dużym stopniu, może się okazać, że to właśnie tam panują dogodne warunki do rozwoju życia. Tak z resztą twierdzi NASA:
piątek, 12 lipca 2013
Woda pitna z morza w prosty i tani sposób. Przeczytaj koniecznie!
Naukowcy z University of Texas w Austin oraz Uniwersytetu w Marburgu w Niemczech, stworzyli prosty i wydajny sposób odsalania wody z oceanu. Po zakończeniu procesu, można stosować wodę do picia lub do nawadniania upraw. Czy czeka nas przełom?
![]() |
| fot. static.ddmcdn.com |
Nowa metoda, zwana 'elektrochemicznym pośrednictwem odsalania wody morskiej', używa niewielkiego elektronicznego chipu. Układ ten jest bardzo skuteczny w usuwaniu soli z wody i wymaga jedynie mocy małej baterii. Obecnie do odsalania wody morskiej wykorzystuje się specjalne błony, które niestety sporo kosztują i łatwo ulegają zanieczyszczeniom.
Badania z Yale University potwierdzają, że odsalanie będzie odgrywać ważną rolę w celu pozyskiwania zasobów wody, które z czasem staną się coraz bardziej ograniczone. "Dostępność wody do picia i nawadniania upraw jest jednym z najbardziej podstawowych warunków dla utrzymania i poprawy ludzkiego zdrowia" podkreśla Richard Crooks z University of Texas.
Nowe tworzywa (chipy) zapewniają "rozdzielenie soli od wody i skierowanie jej wzdłuż innej drogi". Do całej operacji potrzebna jest tylko niewielka ilość napięcia (3V). Kiedy woda morska przechodzi przez układ, mała ilość napięcia neutralizuje jony chlorkowe w zasolonej wodzie. Sól oddziela się od wody, gdy zbliża się do tzw. strefy niszczenia i trafia do innego kanału aniżeli woda słodka.
Na obecnym etapie, układ jest bardzo mały, a zespół zdołał osiągnąć 25-procentowy wskaźnik odsalania w swoich badaniach. Jak podkreślają eksperci, już wkrótce będą jednak w stanie osiągnąć nawet 99-procentowy poziom odsalania. Wydaje się, że nowy wynalazek pozwoli dostarczać słodkiej wody do obszarów, które rozpaczliwie jej dziś potrzebują.
Czy Waszym zdaniem wynalazek ma szanse powodzenia?
Twórcą artykułu jest Victor Orwellsky, autor powieści "Kod Władzy". Powielanie treści artykułu bez podania źródła jest zabronione.
sobota, 2 marca 2013
Woda w Europie trafi w prywatne ręce. Czy zbliżamy się do granic absurdu?
Zdaniem Unii Europejskiej "konkurencja jest dobra dla biznesu - więcej konkurencji prowadzi do niższych cen i często do lepszych produktów". Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że Komisja Europejska założenie to chce wdrożyć względem... wody. Jeśli UE dostanie to, czego chce, to już niebawem prywatne firmy będą mogły uzyskiwać koncesje na działalność publiczną w zakresie systemów wodnych.
![]() |
| fot. freereporter.info |
Punktem wyjścia dla działań Komisji Europejskiej były regulacje zasobów wody w Niemczech. Jak dotąd, dostawa wody pozostawała tam w gestii władz lokalnych. Większość miast i rady miejskie same zarządzają systemami zaopatrzenia w wodę oraz utrzymaniem rur wodociągowych, tylko czasami (w określonych przypadkach) rady udzielały koncesji dla przedsiębiorstw prywatnych.
Berlin służy jako przykład tego, co może się zdarzyć, gdy zarząd wodociągów zostanie sprywatyzowany. Cena za wodę w stolicy Niemiec stale rosła (o ponad 30%), zdaniem mieszkańców obniżyła się także jej jakość. Według Matthiasa Ladsstättera, eksperta od zarządzania zasobami wodnymi "z tych 30 procent podwyżki, co najmniej sześć do dziesięciu procent to czysty zysk, który ani nie został odprowadzony z powrotem do budżetu Berlina, ani też nie został przeznaczony na poprawę usług dostawy wody".
Jeszcze dosadniejszym przykładem jest Londyn, który reprezentuje najbardziej uderzający przypadek złego zarządzania systemem zaopatrzenia w wodę w wyniku prywatyzacji. Zgodnie z Evelyn Gebhard (niemiecki poseł do Parlamentu Europejskiego) w stolicy Wielkiej Brytanii, 40 procent wody "sączy się bez kontroli pod ziemią, ponieważ przedsiębiorstwa nie inwestują w system rur i wodociągów".
Gdzie zatem tkwi kontrowersja działań podejmowanych dziś przez Komisję Europejską? Eksperci obawiają się, że prawodawstwo UE może zmusić samorządy do prywatyzacji zarządzania dostawami wody. Dyrektywa w sprawie koncesji na usługi publiczne, co również ma obejmować sektor zaopatrzenia w wodę, ma w założeniu wyrównanie szans w całej Europie. Projekt został przedstawiony przez Komisję Europejską pod koniec 2011 roku. W marcu tego roku, Parlament Europejski będzie głosował w sprawie, czy przyjąć tę dyrektywę.
"Obecnie proponowany jest system, który zbija w jedno różne sektory publiczne, jest niekorzystny dla lokalnych władz" mówi Evelyn Gebhard. Publiczne systemy wodociągowe nigdy nie były przeznaczone do generowania zysków, ale do dostarczania czystej wody dla wszystkich obywateli. Na poziomie UE, usługi wodne pozostawały do tej pory pod kontrolą państw członkowskich, jednak niebawem może się to zmienić.
Ostatnie lata doświadczeń dla prywatyzacji wody na całym świecie pokazują, że istnieje wiele dowodów na podważanie zasadności tych działań. Nowy raport kanadyjskiego projektu Blue Planet, zwany "Nasze prawo wodne - studium przypadków dla oszczędności i prywatyzacji wody w Europie", przypomina nam raz jeszcze, że prywatyzacja wody oznacza, że "usługi funkcjonują gorzej, ludzie tracą pracę, a prywatne monopole zorientowane są jedynie na zyski. To nie jest dobra ekonomia".
Woda to nie tylko H2O, woda to życie. Dostęp do wody pitnej został uznany przez Organizację Narodów Zjednoczonych za fundamentalne prawo człowieka. Woda to jednak także wielomiliardowy biznes. Wydaje się, że Bruksela już zdecydowała: woda w przyszłości należeć będzie do prywatnych korporacji, a nie do każdego z nas.
Co sądzicie o planach prywatyzacji wody w Europie? Czy dostrzegacie może jakieś pozytywne aspekty tego typu działań?
Źródła: nationalgeographic/publicserviceeurope/stratrisks
Twórcą artykułu jest Victor Orwellsky, autor powieści "Kod Władzy". Powielanie treści artykułu bez podania źródła jest zabronione.
http://www.orwellsky.blogspot.com/2013/03/woda-w-europie-trafi-w-prywatne-rece.html
Twórcą artykułu jest Victor Orwellsky, autor powieści "Kod Władzy". Powielanie treści artykułu bez podania źródła jest zabronione.
http://www.orwellsky.blogspot.com/2013/03/woda-w-europie-trafi-w-prywatne-rece.html
piątek, 30 listopada 2012
Wielka wojna o słodką wodę
Ludności na świecie wciąż przybywa. Na co dzień straszeni jesteśmy perspektywą przeludnienia, klęskami głodu i nieurodzaju. Istnieje jednak zagrożenie znacznie poważniejsze, zagrożenie, które już teraz staje się zarzewiem konfliktów, a być może już wkrótce czeka nas wielka wojna o wodę.
![]() |
| fot. fjhipp/sxc.hu |
W obliczu przemian demograficznych i zmian klimatu coraz poważniejszy staje się problem dostępu do czystej wody pitnej. Chociaż Ziemia miana „Błękitnej planety” nie otrzymała bez powodu, to jednak woda pitna stanowi zaledwie jeden procent wszystkich zasobów jakie posiadamy. Istnieje co prawda technologia odsalania wody morskiej, ale jest to metoda kosztowna i dla większości zagrożonych państw zupełnie nieopłacalna. Szacunki co do tego jak wiele osób na świecie pozostaje bez dostępu do czystej wody wahają się w granicach od siedmiuset milionów do nawet miliarda. Wbrew pozorom nie tylko kraje położone w upalnych rejonach zwrotnikowych są narażone na braki wody. Jak podaje bowiem New Scientist powołujący się na dane należącego do Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa serwisu Aquastats, wśród obszarów narażonych na problemy z dostawami wody znajdują się również kraje europejskie. Przodują w tym przede wszystkim państwa położone w rejonie północnego zlewiska Morza Czarnego takie jak Ukraina, Białoruś, ale też wschodnia część Polski położona w dorzeczu Bugu.
Braki słodkiej wody mogą mieć katastrofalne skutki zarówno dla wielkich aglomeracji miejskich (tak jak to miało miejsce kilka lat temu w Los Angeles) jak i dla terenów rolniczych, które pozbawione regularnego nawadniania, w krótkim czasie przerodzić się mogą w nieurodzajne pustynie.
Wpływ na problemy z zasobami słodkiej wody ma również źle prowadzona gospodarka tym coraz cenniejszym zasobem, w wielu krajach jest ona marnotrawiona, podczas gdy w innych coraz bardziej można zauważyć jej braki. W samych tylko Chinach co roku tereny pustynne rosną w zastraszającym tempie, a 80% tamtejszych rzek jest tak zanieczyszczonych, że nie rozwija się w nich jakiekolwiek życie. O tym jak ważny jest dostęp do czystej wody świadczyć mogą również doniesienia Światowej Organizacji Zdrowia, według której aż 80% zachorowań na świecie pochodzi z brudnej wody.
Wpływ na sytuację międzynarodową
Woda może w przyszłości odegrać również inną istotną rolę. Gdyby spojrzeć na listę państw, które według prognoz FAO mogą wkrótce mieć poważne problemy z regularnymi dostawami wody pitnej, zauważymy, że wiele z nich to rosnące światowe potęgi, z których zdaniem społeczność międzynarodowa coraz bardziej musi się liczyć. Są to między innymi Chiny, Indie, Meksyk, Iran czy Pakistan. Można się spodziewać, że już niedługo może dojść do sytuacji kiedy te rosnące potęgi postawione w sytuacji bez wyjścia i pozbawione możliwości uzyskania dostępu do pitnej wody zdecyduję się zbrojnie przejąć te zasoby od swoich sąsiadów.
Do takich wniosków doszedł amerykański wywiad, który w opublikowanym niedawno raporcie stwierdził, że chociaż w ciągu najbliższych 10 lat ryzyko wybuchu „wojny o wodę” jest wciąż niewielkie, to jednak do roku 2030 wzrośnie ono aż o 40 procent. Zdaniem agencji na wielu obszarach posiadane zasoby wody mogą zostać wykorzystane przez poszczególne państwa jako instrument polityki międzynarodowej służący do wywierania nacisku na swoich sąsiadów. Twierdzą również, że na horyzoncie nie rysuje się w chwili obecnej żadna metoda umożliwiająca poprawę tego stanu rzeczy. Szczególnie narażone zdaniem autorów raportu są obszary wokół rzek Brahmaputra płynącej przez Chiny, Indie i Bangladesz oraz Amu-daria w Azji Centralnej, która przepływa przez Afganistan, Uzbekistan, Turkmenistan oraz Tadżykistan.
Azja Centralna
W tym ostatnim rejonie do lokalnych napięć dochodzi już teraz. Przyczyna tkwi w planach dwóch górzystych krajów – Tadżykistanu i Kirgistanu, których władze planują postawić u siebie ogromne tamy wodne. Wszystko w celu pozyskania niezbędnej energii elektrycznej, na której niedostatek od lat cierpią mieszkańcy obydwu państw. Plany te nie podobają się jednak ich położonym w nizinach sąsiadom przede wszystkim Rosji, Kazachstanowi i Uzbekistanowi, które obawiają się, że budowa tam zmniejszy ilość wody jaka dostarczana będzie rzekami na ich terytorium. Szczególnie narażony na to jest Uzbekistan, który pozostaje najludniejszym państwem Azji Centralnej a równocześnie jednym z największych producentów bawełny na świecie. Do jej uprawy potrzebne są jednak duże ilości wody. Napięcia pomiędzy państwami próbują rozwiązać mediatorzy, przede wszystkim Rosja i Organizacja Narodów Zjednoczonych, póki co jednak żadna ze stron nie chce ustąpić.
Afryka
Podobny problem istnieje również w Afryce, gdzie tamtejsze państwa nie mogą dojść do porozumienia co do prawa korzystania z wody z Nilu. Władze Etiopii planują postawić na rzece ogromną tamę, która ma dostarczyć niezbędnej dla rozwijającego się kraju energii elektrycznej. Projektowi temu sprzeciwiają się dwa państwa leżące w dole Nilu Sudan i Egipt, które uważają, że budowa największej na kontynencie afrykańskim zapory sprawiłaby, że naruszone zostałyby ich prawa do wód Nilu gwarantowane przez dokumenty zawarte jeszcze w czasach kolonialnych.
Z informacji opublikowanych przez portal Wikileaks wynika, że władze egipskie wspólnie z sudańskimi biorą pod uwagę scenariusz siłowego rozwiązania problemu, łącznie ze zbombardowaniem powstającej tamy. Podobny atak może doprowadzić do wybuchu kolejnej wojny we Wschodniej Afryce, w tym również odnowieniu dopiero co zakończonej wojny domowej w Sudanie.
Z tego co widać najgorsze dopiero przed nami, równocześnie jednak już teraz dostrzec można pierwsze sygnały wskazujące na rosnące zagrożenie wojną, która nie będzie się toczyć o złoto, ropę czy dostęp do strategicznych obszarów. Przedmiotem nowej wojny będzie coś co wydawało nam się do niedawna tak ogólnie dostępne, że nie powinniśmy sobie tym zaprzątać głowy. Czasy się jednak zmieniają, a prognozowany przez amerykański wywiad konflikt może nastąpić znacznie szybciej niż się spodziewamy.
piątek, 23 marca 2012
Walki o wodę - nowe oblicze wojny
![]() |
| Fir0002/Flagstaffotos/GNU FDL |
Z raportu opracowanego przez amerykański wywiad wynika, że w ciągu najbliższych 30 lat z powodu malejących zasobów słodkiej wody na świecie dojdzie do zwiększenia napięć między państwami.
W opublikowanym wczoraj przez National Intelligence raporcie stwierdzono, że przyszłe dziesięć będzie jeszcze względnie spokojnym okresem, jednak z każdym rokiem napięcia będą narastać.
"Wiele zależy od indywidualnych decyzji poszczególnych państw i tego jakie działania zostaną podjęte by rozwiązać problemy zarządzania zasobami wodnymi między państwami" - powiedział jeden z wysoko postawionych przedstawicieli amerykańskiego wywiadu.
środa, 17 sierpnia 2011
Libia – wojna dyktatora
15 sierpnia po raz pierwszy od dłuższego czasu Libijczycy mogli usłyszeć w radiu głos Muammara Kaddafiego. Libijski przywódca wzywał swoich obywateli do zbrojnej walki, która miałaby uwolnić kraj od „zdrajców i NATO”. Chociaż wkrótce minie pół roku odkąd wojska natowskie rozpoczęły operację „Odyssey Dawn”, dyktator zgodnie z swoją zapowiedzią nie planuje się poddać i chce walczyć do samego końca. Końca czego? Czy Libia ma jakieś szczególne znaczenie? Co posiada, skoro potrafi zmobilizować armię nowocześnie wyposażonych żołnierzy? Dlaczego kraje zachodniej cywilizacji porozumiały się tak szybko? Czy w tej samej Afryce nie giną miliony ludzi, którymi nikt się nie interesuje? Dlaczego dla jednych organizuje się dobroczynne muzyczne koncerty, a dla drugich wydaje miliony dolarów na zrzucane bomby? Jaka jest na tym tle historia człowieka, którego los śledzi cały świat?
Zaraz po Fidelu
Po rezygnacji z urzędu Fidela Castro stał się najdłużej rządzącą nie koronowaną głową na świecie. Równocześnie jednak nigdy nie pełnił funkcji prezydenta ani premiera, tytułując się przywódcą rewolucji i twardo utrzymując, że władza w Libii należy do ludu. Zaczynał jako rewolucjonista, by wkrótce stać się finansującym zamachy bombowe terrorystą, z czasem jednak podstawiony pod ścianą zdawałoby się spotulniał. Był gościem prezydentów i premierów najważniejszych światowych potęg.
Muammar Kaddafi przez wiele lat był politykiem wspierającym terroryzm. To właśnie jemu po trwającym trzy lata procesie udowodniono odpowiedzialność za sfinansowanie ataków, które zakończyły się między innymi katastrofą amerykańskiego samolotu linii Pan Am w Lockerbee w południowej Szkocji, w 1988 rok. Wsparcie dla terrorystów oficjalnie skończyło się w momencie, gdy na Libię nałożono embargo, które przyczyniło się do destabilizacji kraju. Nie doprowadziło to jednak do obalenia Kaddafiego. Ten po kilku latach złagodził kurs, wypłacił ogromne odszkodowania a także, co zapewne okazało się decydującym czynnikiem, otworzył krajowy rynek dla zachodnich firm. Dyktator w swej intencji, postanowił kupić sobie ułaskawienie i stał się postacią jeśli nawet nie akceptowaną, to na pewno tolerowaną na arenie międzynarodowej. Uchodził za znanego z porywczego charakteru ekscentryka, który podczas zagranicznej wizyty nigdy nie spał w budynkach, każąc sobie rozbić beduiński namiot na hotelowym trawniku. Istotę jego charakteru idealnie oddawał skandal do jakiego doszło kilka lat temu, gdy jego syna aresztowała szwajcarska policja za znęcanie się nad służbą. Kaddafi natychmiast nakazał wszystkim szwajcarskim firmom opuścić Libię, zaś na forum międzynarodowym wysunął postulat rozbioru Szwajcarii. Mimo tych wybryków był tolerowany, szczególną sympatią zaś ciesząc się ze strony premiera Włoch, Sylvio Berlusconiego.
Kaddafi dobrze zagospodarował pieniądze uzyskane ze sprzedaży ropy. Libia to ubogi, pustynny kraj, w którym zbudowano infrastrukturę, w tym szpitale i szkoły. W przeciwieństwie do sąsiadów ma relatywnie niski stopień analfabetyzmu, a do tego niewielu Libijczyków decydowało się na emigrację.
Dzień Gniewu i Al-Kaida
Pod hasłem demokratyzacji krajów islamskich amerykańscy analitycy stworzyli koncepcję „Wielkiego Bliskiego Wschodu”. Idea ta, by zostać zrealizowana, wymaga usunięcia ze swoich stanowisk części lokalnych przywódców. W związku z powyższym ciężko uwierzyć, że tak zwana „Arabska Wiosna” była spontanicznym i oddolnym ruchem zmęczonych ponurą dyktaturą ludzi. Podobnie jak podczas „rewolucji” w Serbii, Kijowie czy Gruzji osoby, które inspirowały ruch, przeszły wcześniej szkolenia w amerykańskich organizacjach pozarządowych. Wydarzenia, które miały miejsce w 2011 różniły się jedynie tym, że protestujący wykorzystali w pełni nowoczesne środki komunikacji takie jak Facebook czy Twitter.
Gdy obalono dotychczasową władzę w Tunezji i Egipcie wydawało się, że przyszedł czas na Libię, tu jednak, jak się okazało sprawa nie była taka prosta.
Zastanawia fakt, że w wywiadzie jakiego udzielił 28 lutego dla BBC, Kaddafi twierdził, że za wszystkimi rewolucjami w krajach arabskich stoi Al-Kaida. Słowa te potwierdził w komunikacie z 15 sierpnia, kiedy ogłosił, że rebelianci są jej agentami. Al-Kaida działająca na rzecz USA? Gdy ktoś jest przyzwyczajony do tego co słyszy w głównych mass mediach, może się zdziwić, gdyż oficjalnie organizacja ta pozostaje w otwartym konflikcie z krajami Zachodu. W rzeczywistości wielu analityków od lat wskazuje na to, że zarówno Al-Kaida jak i jej słynny nieżyjący już podobno lider, Osama Bin Laden od początku znajdowali się pod kontrolą CIA.
Słowa Kaddafiego o wpływach Al-Kaidy w Bengazi i okolicach potwierdzić może fakt, że wschodnia część kraju od lat była ośrodkiem, w którym Al-Kaida rekrutowała największą ilość zamachowców-samobójców, to również tam uciekli przywódcy syryjskiej rebelii po jej brutalnym stłumieniu przez wojska prezydenta Assada.
Leżące na wschodzie Bengazi, miasto w którym wybuchły pierwsze protesty, a następnie skoncentrował się ruch rebeliantów przeciwko władzy Kaddafiego, jest istotne jeszcze z jednego powodu. W mieście tym znajduje się najwięcej zagranicznych koncernów naftowych, które uzyskały dostęp do libijskiej gospodarki po pierwszej wojnie w Zatoce Perskiej.
Niejasną pozostaje kwestia wyposażenia rebeliantów. Już tydzień po rozpoczęciu zamieszek okazało się, że byli oni uzbrojeni w stopniu, który pozwalał pokonać regularną libijską armię. Czy byli również wyszkoleni? Kiedy zaś 19 marca 2011 rozpoczęła się operacja „Świt Odysei” w wielu miejscach przebijały się informacje o tym, że pomoc Zachodu dla rebeliantów nie polega jedynie na bombardowaniu obiektów rządowych, ale też przysyłaniu im uzbrojenia. Generał Abdul Fattah Younis, były minister w rządzie Kaddafiego i przywódca wojsk rebelianckich, przed swoją tajemniczą śmiercią 28 lipca przyznał, że otrzymują oni dostawy uzbrojenia ze strony „przyjaciół”, których tożsamości nie chciał jednak wyjawić. Równocześnie jednak Wielka Brytania przyznała, że wysyła do Libii ok.1000 kompletów pancerzy dla piechoty.
Przyczyny wojny – spiskowa teoria?
Kiedy uwzględnimy fakt, że Kaddafi cieszył się względnym poparciem wśród swoich obywateli a do tego rewolucje były inspirowane z zewnątrz to warto zadać sobie pytanie co kierowało USA, Wielką Brytanią i Francją by wziąć udział w ataku na Libię? Od kilku miesięcy oficjalnie podaje się co najmniej kilka powodów.
Wiele szumu wywołała informacja, która pojawiła się w sieci już po rozpoczęciu wojny domowej w Libii. Podawano w niej, że kraj ten był w trakcie realizowania ogromnej inwestycji w postaci systemu nawadniającego, który przy pomocy wielkich pomp i rurociągów miał dostarczać cenną wodę z podziemnych źródeł znajdujących się pod Saharą. Kraj ten, chociaż bogaty w ropę naftową, dotyka ciągły deficyt w zasobach wodnych i żywności. To między innymi z tego powodu embargo nałożone na Libię w latach 90-tych było dla wszystkich tak bolesne. Działania rządu mające na celu wykorzystanie podziemnych źródeł wody i stworzenie potężnych rurociągów mogących nawodnić pola uprawne sprawiłyby, że ten liczący blisko 7 milionów obywateli kraj stałby się w dużym stopniu samowystarczalny. To mogło zaniepokoić zachodnie potęgi, które obawiały się powrotu Libii do wspierania terroryzmu, ale mogło również oznaczać, że Kaddafi jeszcze śmielej prowadziłby politykę zupełnie niezależną od wielkich mocarstw.
Kolejnym czynnikiem, który wpływał na niezależność Libii był fakt, że dzięki dodatniemu bilansowi handlowemu kraj ten nie tylko był jednym z najmniej zadłużonych państw świata, ale też posiadał znaczące rezerwy złota. Nie bez powodu jedną z pierwszych decyzji zbuntowanego rządu w Bengazi było utworzenie własnego banku centralnego. Dla bankrutujących i zadłużonych ponad wszelkie granice państw zachodnich zasobny w ropę kraj, którego mogliby się stać wierzycielami, a przynajmniej mogliby handlować bez oglądania się na zachcianki dyktatora, mógł być bardzo atrakcyjnym kąskiem.
Mamy więc wodę, złoto, rynki zbytu oraz ropę naftową. Wszystkie te czynniki mają jeden wspólny mianownik, którym jest niezależność. W momencie kiedy większość poddających się globalizacji krajów bez oporów przyjmowało narzucone im odgórnie reguły gry, Libia była jednym z nielicznych, które chciały grać po swojemu.
Co widać i czego nie widać
Decyzja o rozpoczęciu operacji „Odyssey Dawn” nastąpiła niebywale szybko. Zważywszy problemy w jakich znajdują się obecnie zachodnie mocarstwa, ich przywódcy powinni się dwa razy zastanowić, zanim podejmą decyzję o rozpoczęciu kolejnej kosztownej wojny. Tak jednak nie było. Same naciski dyplomatyczne trwały wyjątkowo krótko, zaś sam Barack Obama milczał w tej kwestii przez 6 dni zanim zajął stanowisko. Co robił i z kim rozmawiał w tym czasie?
Wojna trwa. Momentami do mediów przedostają się niepokojące doniesienia również na temat działalności wojsk powstańczych, tak jak te z 20 lipca, kiedy to Daily Telegraph poinformował o znalezieniu bezgłowych ciał w libijskich mundurach. Ciała były ukryte w zbiorniku z wodą skutecznie ją zanieczyszczając. Równocześnie gazeta poinformowała o doszczętnie zniszczonych miasteczkach zamieszkiwanych przez plemiona, które popierały Kaddafiego.
Jaka przyszłość?
Kaddafi, ten blisko siedemdziesięcioletni dziś polityk jest jedną z najbarwniejszych i najbardziej kontrowersyjnych postaci drugiej połowy XX wieku. Przez ponad 40 lat twardą ręką rządził swoim państwem i do niedawna można było sądzić, że po jego śmierci Libia pogrąży się w chaosie wojny domowej, w której libijskie plemiona zaczną walkę o sukcesję po zmarłym dyktatorze. Okazało się jednak, że do wojny doszło jeszcze za jego życia. Tyle tylko, iż rodzime plemiona odegrały w niej wtórną rolę.
Wojna w Iraku była wojną o ropę, Afganistan to kontrola nad produkcją narkotyków. Co daje kontrola Libii? Bogaty w ropę, mający pod powierzchnią pustyni ogromne zasoby wody, w końcu położony blisko wybrzeży Europy – to wszystko sprawia, że Libia nie zostanie pozostawiona samej sobie. W najgorszym dla „obrońców demokracji” wariancie zapewne kraj zostanie podzielony na dwie strefy wpływu, pozostające podobnie jak Korea w stanie ciągłej zimnej wojny. Największe zasoby ropy naftowej znajdują się w końcu na wschodzie kraju. Co by jednak nie napisano o wojnie dyktatora, świat nigdy nie zapomni twarzy rodzin ofiar katastrofy w Lockerbee.
Subskrybuj:
Posty (Atom)













