Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wielki Brat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wielki Brat. Pokaż wszystkie posty

piątek, 14 grudnia 2018

Cyfrowa wyrocznia - dzięki technologii w Wielkiej Brytanii spróbują przewidzieć przyszłe zdarzenia

Wiara w maszyny i komputery sprawia, że w wielu krajach pojawiają się pomysły by za ich pomocą nie tylko rozwiązywać problemy, które już się pojawiły, ale także takie, które dopiero nastąpią. Jeśli przeniesiemy to rozwiązanie w sferę bezpieczeństwa i przestępczości, powstanie pomysł taki jak próbuje się wdrożyć w Wielkiej Brytanii. 

fot. cio.com


Dzięki tzw. 'machine learningowi' brytyjskie władze chcą dokonać analizy baz danych, zarówno krajowych jak i lokalnych a następnie, na ich podstawie przygotować profile osób, mówiąc językiem współczesnego internetu "influencerów", którzy mogą być głównymi prowodyrami zachowań przestępczych. 

Profilowanie opierać by się miało na 32 czynnikach, które miały wskazywać osoby szczególnie wpływowe a przy tym mogące mieć problem z prawem, które jednocześnie mogą ściągnąć na "złą drogę" także innym. Z drugiej strony analizowana będzie także druga strona, tj. osoby, które potencjalnie najbardziej mogą stać się ofiarami napadów z bronią lub nożem czy uprowadzone. 

Pod uwagę brane będą takie elementy jak rejestry przestępstw, efekty zatrzymań i przeszukań, rejestry aresztów i informacje na temat zaginionych. 

Jak zwykle w przypadku takich sytuacji pojawiają się pytania natury etycznej - czy pewne "profilowanie" osoby jako potencjalnie niebezpiecznej nie wpłynie choćby na stosunek do niej policji i tym samym samoistnie nie skieruję jej na ścieżkę bezprawia. 












środa, 6 listopada 2013

Kolejny atak na prywatność - nowe skanery dostosują reklamę do twojego profilu

Pamiętacie "Raport mniejszości"? Dzięki koncernowi Tesco bardzo podobna technologia już wkrótce pojawi się na brytyjskich stacjach benzynowych.
fot. cendol/sxc.hu

Wystarczy krótka obserwacja by stwierdzić kim jest wchodzący właśnie do sklepu klient, co będzie chciał kupić i jakie produkty będą dla niego najatrakcyjniejsze - to kolejny wynalazek rodem z filmów lub powieści science fiction jaki już wkrótce zostanie wprowadzony do brytyjskich supermarketów za sprawą sieciowego giganta, firmy Tesco.

Na należących do Tesco stacjach paliwowych wkrótce pojawią się specjalne panele wykorzystujące technologię Amscreen, która będzie skanować klientów, analizować ich pod względem płci i wieku. Następnie klient zostanie zakwalifikowany do jednej z trzech grup, dla której przeznaczone są odpowiadające jej profilowi reklamy. 
Przewiduje się, że w ciągu tygodnia ekrany będą w stanie dotrzeć do pięciu milionów odbiorców. 

Technologia amscreen była już stosowana w Wielkiej Brytanii, ale dopiero wprowadzenie jej w sieciach należących do Tesco sprawi, że jej zasięg stanie się znacznie większy. Obrońcy prywatności już teraz wskazują jednak na fakt, że w wyniku jej upowszechnienia klienci stacji będą mogli zapomnieć o jakiejkolwiek anonimowości, co więcej obecne, dość ograniczone skanowanie może zostać w przyszłości znacznie rozszerzone a co za tym idzie reklamodawcy będą mogli uzyskiwać jeszcze więcej wiedzy na nasz temat. 







źródło: mirror/strarisks

poniedziałek, 16 lipca 2012

Facebook połączy się z Twoim bankiem? To możliwe!

Gdzie są granice naszej prywatności? Czy oprócz śledzenia naszej aktywności przyszedł czas na dokonywane przez nas transakcje? Już wkrótce możemy się o tym przekonać, gdyż Facebook testuje obecnie specjalną aplikację mającą pomagać przy przeprowadzaniu transakcji. 

fot. nwogen/sxc.hu
Według doniesień portalu CNN Money nowa aplikacja jest obecnie w fazie beta testów. Przy jej zastosowaniu wszelkie operacje pieniężne staną się za pośrednictwem Facebooka równie łatwe jak wysłanie wiadomości czy dodanie nowego zdjęcia do swojego albumu. W ten sposób uproszczone zostaną metody transferu pieniędzy i rozliczeń między internautami.

piątek, 22 czerwca 2012

Sprzedawcy tożsamości

fot. as012a2569/sxc.hu
Tajemnicze, mające swoją siedzibę na amerykańskiej prowincji przedsiębiorstwo zajmuje się handlem informacjami dotyczącymi tożsamości użytkowników sieci.
Na blogu "Kod Władzy" bardzo często poruszany jest problem rosnącej inwigilacji w sieci. Regularnie docierają do nas doniesienia o kolejnych skandalach związanych z naruszaniem przez internetowych gigantów prywatności użytkowników. Gromadzone o nas dane to bezcenne informacje dostarczające umiejętnemu analitykowi wiedzy na temat naszych upodobań, słabości, w końcu modeli zachowań. Czy jednak zastanawialiście się kiedyś co dzieje się z tymi informacjami?

czwartek, 1 marca 2012

Uważaj co piszesz - lista słów kluczowych, które mogą sprowadzić kłopoty

Warta miliardy dolarów potężna machina elektronicznego Wielkiego Brata uważnie śledzi tematy na jakie rozmawiają użytkownicy sieci. Opublikowana przez organizację Electronic Privacy Information Center instrukcja zawiera między innymi listę słów kluczowych, które pozwalają wyśledzić podejrzane rozmowy i rzekome zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego.

Skąd tak ważny dokument pojawił się w sieci?

Electronic Privacy Information Center jest organizacją zajmującą się ochroną prywatności i to na jej wniosek dokument został im przekazany, następnie przedstawiciele centrum opublikowali instrukcję na swojej stronie internetowej.

niedziela, 25 grudnia 2011

Kontrola oka

Co 3 min zbieracze amerykańskich danych służących kontroli osób mogą ich ilością zapełnić bibliotekę kongresu. W świecie totalnej inwigilacji nie bardzo jest się gdzie schować. 

fot. knox_x /sxc.hu
Wielka Brytania jest światowym liderem pod względem ilości kamer. Według The Daily Mail w marcu bieżącego roku na terenie Zjednoczonego Królestwa znajdowało się blisko 1 milion 850 tysięcy kamer systemu CCTV (Closed-cirtuit television). Jak wyliczyli dziennikarze jedna kamera przypada na 32 obywateli. Według wcześniejszych wyliczeń liczbę kamer szacowano na cztery miliony, jednak po zmianie metodologii liczenia wynik uległ zmniejszeniu. Wcale to jednak nie napawa optymizmem, gdyż wciąż przeciętny Brytyjczyk w ciągu jednego dnia może zostać „złapany” przez kamery blisko 70 razy. 

Według szacunków magazynu WIRED w 2009 roku blisko 400 milionów funtów zostało wydanych na instalację podobnych urządzeń w prywatnych mieszkaniach. W jakim celu? Według zapewnień ówczesnych przedstawicieli brytyjskiego rządu miało to zapewnić dzieciom z rodzin aspołecznych stabilizację i bezpieczeństwo. 

Co ciekawe mieszkańcy Wysp Brytyjskich tak dużą ilość urządzeń śledzących ich poczynania zawdzięczają w dużej mierze sobie samym. Spory odsetek kamer zainstalowali sami właściciele sklepów, restauracji czy galerii handlowych. Podobne rozwiązania z powodzeniem wdrażane są także po drugiej stronie Atlantyku. 

Las Vegas 

Klienci odwiedzający tamtejsze kasyna wydają rocznie 6 miliardów dolarów. Tam, gdzie w grę wchodzą naprawdę wielkie pieniądze, nie brakuje takich, którzy ulegną pokusie, by zdobyć je w nieuczciwy sposób. Nic więc dziwnego, że tamtejsi właściciele jaskiń hazardu robią wszystko, by być pewnym, że każdy, kto spróbuje oszukać, zostanie nakryty. W ten oto sposób kasyna w Las Vegas stały się miejscem, w którym testuje się najbardziej zaawansowane technologie monitoringu i inwigilacji. 

Weźmy na przykład kasyno Mirage Resort, w którym działa blisko 1000 kamer. Gdyby jedna osoba chciała obejrzeć cały nagrany tam w ciągu jednego dnia materiał, zadanie to zajęłoby mu prawie 3 lata. System ten umożliwia dokładne śledzenie każdego gracza przebywającego w kasynie, jego ruchów, mimiki i metod gry. Dzięki dostępie do ogromnej bazy danych twarz wchodzącego do kasyna jest automatycznie skanowana przez kamery wysokiej jakości. Uzyskane dane są weryfikowane przez systemy biometrycznego rozpoznawania twarzy, które pozwalają porównać uzyskane obrazy z wizerunkami osób niepożądanych. Jeśli system wychwyci podobieństwo zawiadamiana jest ochrona. 

System rozpoznawania twarzy jest systemem trójwymiarowym, który jest konieczny, gdyż umożliwia identyfikację twarzy widzianej z różnych stron. Każda twarz ma około 80 punktów charakterystycznych, pewnych indywidualnych cech takich jak odległość między oczami, szerokość nosa, głębokość oczodołów, kształt kości policzkowych czy długość linii żuchwy. W całości tworzą one specjalny numeryczny kod nazywany faceprint. To on jest cyfrowym zapisem naszej twarzy w bazie danych. 

System powiązany jest z milionem kamer internetowych na całym świecie, zaś analiza odbywa się w trójwymiarowej powierzchni miejskiej. W przyszłości system monitorować będzie nie tylko zewnętrzny wizerunek, ale też to co jest w nas. 

Unikalny wzór identyfikacji 

Póki co podobne rozwiązania stosowane są przy badaniu tęczówki, jedynego organu wewnętrznego widocznego z zewnątrz. Każdy człowiek posiada jedyny i unikalny wzór tęczówki, zaś jego analiza dostarcza 10 tysięcy razy więcej danych niż odcisk palca. Coraz częstsze zastosowanie badań tęczówki sprawia, że kontrola na lotniskach staje się coraz szczelniejsza. Za przykład niech posłuży międzynarodowe lotnisko w Dubaju w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, gdzie tylko w 2008 dzięki systemowi sprawdzania tęczówki aresztowano blisko 54 tysiące ludzi – pisze serwis Gulfnews.com

Innym, bardzo użytecznym urządzeniem wykorzystywanym na lotniskach jest skaner ciała zwany Z Backscatter X-ray. Wykorzystywane przez nie promienie X przenikają przez ubranie danej osoby pozwalając dostrzec wszelkie możliwe przedmioty przez nią noszone. Ten typ skanera jest o wiele dokładniejszy, umożliwia wykrywanie ceramicznych noży, narkotyków i ciekłych materiałów wybuchowych niewidocznych dla tradycyjnych skanerów wykorzystujących promienie rentgenowskie czy zwykłych wykrywaczy. 

Zastosowanie Backscattera wzbudziło jednak falę protestów, gdyż okazało się, że na ekranie wyświetla się postać człowieka rozebranego praktycznie do naga. Co więcej kontrowersje budzi również fakt, że w czasie prześwietlenia ujawnione mogą zostać także inne cechy medyczne kontrolowanego takie jak posiadane protezy czy transseksualność. Obrońcy skanera twierdzą, że pomimo tych niedogodności obserwujący strażnicy nie widzą twarzy badanego, cała kontrola pozostaje więc anonimowa. 

Co więcej przeciwnicy podobnych rozwiązań przypominają o szkodliwości promieni X. Wsparcie uzyskali oni wraz z decyzją Komisji Europejskiej zabraniającej w połowie listopada br. korzystania z podobnych skanerów na europejskich lotniskach. Promienie X mogą uszkodzić DNA i spowodować raka i chociaż dawka promieniowania nie będzie zbyt wysoka, UE postanowiła zabronić korzystania z tego typu technologii. Na jak długo? 

Monitoring miasta 

Wydawać by się mogło, że wielkie aglomeracje miejskie mogą zapewnić o wiele większą anonimowość niż niewielkie skupiska. Być może teza ta była prawdziwa jeszcze kilka lat temu, obecnie jednak wielkie miasta stają się obszarami o jeszcze większym nasyceniu najprzeróżniejszymi urządzeniami kontrolującymi. Oprócz wspomnianych wcześniej kamer przemysłowych funkcjonujących między innymi w Londynie, policja coraz częściej wyposażona zostaje w drony, które, dzięki zainstalowanych w nich kamerach są w stanie z dużą prędkością przemieszczać się w miejskiej przestrzeni. Ważący mniej niż kilogram automatyczny mini-śmigłowiec używany przez policję w Liverpoolu jest praktycznie bezgłośny i jest w stanie wznieść się na ponad 500 metrów do góry. Inny model, Predator B wykorzystywany jest przez amerykańską straż graniczną w Arizonie i Północnej Dakocie. Urządzenie to jest w stanie przebywać w powietrzu przez blisko 20 godzin bez uzupełniania zapasów paliwa. 

Obserwacje mogą być jednak prowadzone nie tylko z powietrza. Zupełnie niewinnie brzmiący projekt firmy Google Street View ma być kolejnym rozwinięciem systemu Google Maps. Do tej pory należące do koncernu samochody podróżowały po ulicach miast filmując budynki z zewnątrz, niedawno jednak serwis Singularity Hub poinformował, że wkrótce pojawią się także nagrania przedstawiające wnętrza poszczególnych lokalizacji. Już teraz możliwe jest pilotażowe zwiedzenie sklepów i restauracji w Kyoto czy w Paryżu. 

Nieoznakowane Helikoptery Typ Bell monitorują New York w nocy. W kilka minut przemierzają kilkanaście kilometrów. Aparatura obserwująca działa nad podczerwień. Wszystko co emituje energię jest rozpoznawalne. Energia zamieniana jest w sygnał elektroniczny a ten w wizyjny. Kamery przybliżają obraz oddalony o 6 km. Osoby namierzane są bez wiedzy monitorowanych osób. 

Komórki śledzą każdy nasz ruch przez sieć anten

Ten sam Google dzięki projektowi Latitude umożliwia nam śledzenie sygnału z telefonu komórkowego. W teorii wygląda to tak, że dzięki sieci połączeń można łatwo sprawdzić czy nasz znajomy wyszedł już z pracy czy może wciąż przebywa w biurze. W praktyce jednak globalnemu koncernowi dostarczane są dane umożliwiające lokalizację każdego z nas jedynie przy pomocy naszego telefonu. To nie wszystko, także karty magnetyczne, wyszukiwarki internetowe zostawiają elektroniczne ślady, po których można śledzić naszą aktywność w sieci. Podobne do smug zostawianych za samolotami odrzutowymi, nasze ślady są rozpoznawalne. Zarówno rządy jak i ogromne korporacje wrzucają je do systemów danych. Wiedzą co kupujemy, gdzie się poruszamy, kiedy chorujemy.

poniedziałek, 20 czerwca 2011

Koniec cywilizacji 2012 roku - proroctwo Georga Orwella

Rok 2012 jest już blisko. Co nas czeka w nieodległej przyszłości?


Przerażenie katastrofą roku 2012 narasta. Nostradamus, Majowie i wielu innych jasnowidzących już przesądziło – koniec świata jest bliski. Co będzie potem? Czym zakończy się ten dramat ludzkości? Tego prorocy nie wyjaśniają.

Proroctwa 2012 zapowiadają potop, ogień i trzęsienia ziemi. Według niektórych zostanie garstka ludzi, według innych na ziemi nie zostanie nikt. Proroctwa pomagają dyscyplinować niesforne dzieciaki, znakomicie uzupełniają program towarzyskich spotkań i przyjemnie wydłużają kawowe przerwy w pracy. W Polsce najpopularniejszą przepowiednią jest osadzone głęboko w religii mistyczne proroctwo Królowej Saby:

Antychryst wielką władzę będzie miał nad ludźmi, mieć będzie i do grzechu skutecznie namawiać, więc Bóg ześle swoich wysłańców, którzy wejdą między lud i prawowitą wiarę głosić i rozpowszechniać będą. I gdy się ludzie nawrócą, gdy wejdą na drogę cnoty i chwały, wtedy zbliży się dzień ostateczny. Dzień ten strasznym będzie dla wszech stworzenia, wtedy powstaną istoty z ziemi, ognia i wody. 

Przywołane proroctwo jest jednym z wielu, które wpisały się w dwutysięczną historię Kościoła. Doszukiwanie się obecności Antychrysta trwa od setek lat. Nie wiadomo czy był nim Neron, Napoleon, Hitler, a może Stalin? Czy biblijnym Armagedonem była II wojna światowa? Czy zapowiadany koniec świata, podczas którego zginęły miliony, ludzi już nastąpił? 

Czy trzęsienia ziemi, wybuchy wulkanów i fale tsunami są odkryciem XXI wieku? 65-tysięcy lat temu życie wymarło w 98%. Dla dominujących na Ziemi 150 mln lat dinozaurów, koniec świata nastąpił już dawno. 

Czy zatem Armagedon jest zjawiskiem powtarzalnym? Czy świat zmierza do kolejnej nieuchronnej katastrofy? Jedno jest pewne. Przytoczone szokujące przepowiednie, póki co są jedynie sensacyjnym przypuszczeniem. Są motywem mobilizującym do intensywniejszej wiary. Dla innych uzasadnieniem ponoszenia ogromnych wydatków pod pretekstem zabezpieczania się przed “wielkim końcem”. Drążenia tuneli w skałach, sprzedaży rezerwacji na oferowaną szansę bezpiecznego życia. To przepustki do współczesnej Arki Noego. 

Wśród wszystkich publikowanych szeroko proroctw jest jednak jedno, które nie jest niesprawdzoną wizją, a zaczyna się sprawdzać. Przerażające proroctwo Georga Orwella mówiące o końcu wolnej cywilizacji. 

Orwell, a właściwie Eric Arthur Blair, urodził się 25 czerwca 1903 w Motihari w Bengalu. Zmarł 21 stycznia 1950 roku. Angielski pisarz i publicysta. Ten pomywacz, zbieracz chmielu, żebrak, hodowca kur i policjant współpracował z wieloma czasopismami nieustannie podróżując swoim motocyklem Royal Enfield 350. Ranny w wojnie domowej w Hiszpanii. Napisał słynny „Folwark zwierzęcy”, zakazaną w czasach komunizmu książkę, w której opisał porównując ludzi do zwierząt, że demokracja jest fikcją. 

Jego sprawdzające się proroctwo, to totalna inwigilacja, ubezwłasnowolnienie jednostki, a w końcu jego przemiana w podporządkowanego „cyborga”, któremu wolno tylko tyle, na ile zachłanna władza mu pozwoli. Koniec cywilizacji jest okresem masowej kontroli myśli, miejsca przebywania obywateli, korespondencji, stanu konta bankowego, wyznawanych poglądów. Czy przepowiednia Orwella się urzeczywistnia?

W maju tego roku naukowcy oficjalnie przyznali się, że opracowali unikalny system, który daje możliwość zrozumienia, co człowiek myśli. Michael Greytsius z Uniwersytetu Stanford wykorzystał rezonans magnetyczny, aby ustalić plan aktywności mózgu związany z różnymi stanami psychicznymi. Tajne służby eksperymentują na ludzkim mózgu od lat. Tyle, że nie chwalą się swoimi „osiągnięciami”. Nie przyznały się, że dysponują militarną technologią, „dzięki której” ugodzona pociskiem osoba „powraca do życia” z nową, spreparowaną pamięcią. Mózgi ludzkie zostają sprzężone z komputerami, a w ciała wszczepione zostaną miliony nanobotów, których zadaniem jest „naprawianie” coraz bardziej niewydolnych tkanek. Modyfikowana żywność, chemia wstrzykiwana do organizmu - wszystko to prowadzić ma do stworzenia podporządkowanej, skorej do wykonywania poleceń istoty. 

Propagator ruchu dążącego do coraz większej integracji człowieka z maszyną, autor takich książek jak „The Age of Intelligent Machines” („Era Inteligentnych Maszyn) i „The Age of Spiritual Machines” („Era Uduchowionych Maszyn”) Raymond Kurzweil założył niedawno, wspólnie z takimi potęgami jak Google i NASA, Singularity University (Uniwersytet Osobliwości), instytucję mieszczącą się w Dolinie Krzemowej w Kalifornii, której celem jest kształcenie przyszłych liderów ultranowoczesnych technologii. Nie jest to jednak pojedyncza inicjatywa. Uniwersytet Kurzweila jest jedynie placówką działającego w Strasburgu Międzynarodowego Uniwersytetu Kosmicznego. Patrząc na to, jakie instytucje wspierają Kurzweila, pojawia się wątpliwość czy aby dostęp do tej cudownej technologii był przeznaczony dla wszystkich? Być może już wkrótce większość z nas stanie się zbędna dla globalnej elity nad-, a raczej post-ludzi.

Podporządkowanie sobie ludzi, uczynienie z nich niewolników, a w najlepszym wypadku spolegliwych poddanych, było marzeniem wielu władców. Niektórzy próbowali zrealizować swoje plany. Adolf Hitler marzył o rasie „nadludzi” - doskonałej armii. Dla realizacji tych planów powstały tak zwane kliniki Lebensbornu. Heinrich Himmler, o czym warto przypomnieć, przyczynił się do stworzenia ośrodków, które miały zapewnić przekazywanie z pokolenia na pokolenie nordyckich genów. W 1935 roku utworzono coś, co można by nazwać gigantyczną fabryką „nadludzi”. Przewinęło się przez nią kilkaset tysięcy osób. Słowo „Lebensborn” oznaczało źródło życia, przyjmując następującą ideologię: 

Jeśli dobra krew, na której się opieramy, nie będzie się mnożyła, to nie będziemy mogli panować nad światem. 

Część ośrodków Lebensbornu była swoistymi punktami kopulacyjnymi, w których udającym się na front esesmanom stwarzano warunki do spłodzenia dziecka z odpowiednio dobranymi rasowo samotnymi Niemkami. Program ten realizowany był nie tylko w Niemczech, ale też w niektórych krajach okupowanych: Francji i Danii, ale przede wszystkim w Norwegii. Rekrutowano do niego również “wartościowe rasowo” kobiety na terenie Ukrainy. 

Czy było to działanie Bestii z Proroctwa Saby? Czy wśród licznych naukowców zajmujących się dziś klonowaniem nie znajdzie się Bestia, dla której etyka jest terminem nieznanym?

W Apokalipsie św. Jana znajduje się wzmianka o tajemniczej Bestii, która od wieków spędza ludzkości sen z powiek:

Wszyscy mali i wielcy, bogaci i biedni, wolni i niewolnicy otrzymają znamię na prawą rękę lub na czoło. Nikt nie może kupić ani sprzedać, kto nie ma znamienia – imienia Bestii lub liczby jej imienia oraz kto ma rozum, niech liczbę Bestii przeliczy: liczba to, bowiem człowieka. A liczba jego: sześćset sześćdziesiąt sześć.

Czy to ta właśnie Bestia naznaczała więźniów w obozach koncentracyjnych? Człowiek w nawiązaniu do przerażającej wizji Orwella, odcięty od przypisanego kodu nie będzie mógł praktycznie istnieć, gdyż, znajdując się poza systemem bankowych rozliczeń, nie będzie miał możliwości zaopatrzenia się w podstawowe środki do życia. Wszak dzisiaj już wiemy, że dzięki temu rozwiązaniu, każdy z nas może być w dowolnej chwili pozbawiony możliwości egzystencji poprzez zwykłą blokadę konta. W zeszłym roku w Szwecji pojawiły się poważne propozycje by w ogóle zrezygnować z pieniądza gotówkowego o wysokich nominałach. Wszędzie będzie można płacić kartą. 

Warto przywołać sprawę podawanego przez tekst św. Jana imienia Bestii, którym jest liczba 666. Ksiądz Adam Clark w 1798 roku w swoim komentarzu biblijnym napisał: 

Znamię Bestii będzie to liczba składająca się z 18 cyfr, podzielonych na sześć grup po 3 cyfry w każdej, to znaczy: 6+6+6.

Podczas kryzysowego spotkania EWG w 1974 roku, dr Hanrick Eldeman, zapowiedział, że już wkrótce swoje działanie rozpocznie „Bestia”, potężny superkomputer, którego zadaniem będzie gromadzenie informacji o ludziach. Każdy człowiek na świecie otrzyma numer identyfikacyjny, składający się z 18 cyfr. Wszak dokładnie to samo napisał ksiądz Clark blisko 200 lat wcześniej! Co więcej, również w 1989 roku włoski katolicki miesięcznik Chiesa Viva poinformował, że w Brukseli w siedzibie Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej znajduje się superkomputer zwany Bestią, którego przeznaczeniem jest prowadzenie ewidencji wszystkich ludzi na Ziemi. 

Obecnie dla perfekcyjnej kontroli zbędni są agenci i szpiedzy. W jednym z artykułów prasowych podano, że amerykańska firma Applied Digital Solutions Inc. (ADS) zaprezentowała już w październiku 2000 roku w Nowym Jorku produkt nazwany Digital Angel. Jest to rodzaj miniaturowego czipu, który jest zdolny monitorować najważniejsze funkcje organizmu, takie jak temperatura ciała i tętno. Informacje te mają następnie wraz z podaniem dokładnej lokalizacji dzięki systemowi nawigacji satelitarnej GPS być przesyłane do najbliższej stacji monitoringu. Może on być wszczepiany pod skórę człowieka i pełnić rolę elektronicznego “anioła stróża” pozwalającego odnaleźć zaginione dzieci czy zdiagnozować chorobę. W oficjalnych materiałach urządzenie amerykańskiej firmy ma być wykorzystywane do poszukiwania zaginionych rzeczy, zwierząt i osób. 

Dziś nie trzeba się już wszczepiać w ciało obserwowanego obiektu. Wystarczy ogłosić atrakcyjną promocję w salonie telefonów komórkowych. Nabyte urządzenie identyfikuje, zbiera o nas informacje, pozwala śledzić miejsce, w którym się znajdujemy. Za jego pomocą możemy prowadzić bujne życie towarzyskie na portalu Facebook, gdzie serwer regularnie archiwizuje wszystkie udostępniane przez nas informacje. Sami podając swoją lokalizację, ujawniamy krąg znajomych. A ponieważ wszystko dąży do uproszczenia, dlaczego nie pójść dalej? Skoro jednak o wiele prościej jest w ogóle zrezygnować z karty, którą można przecież łatwo zgubić. O wiele praktyczniejszy jest wszczepiony pod skórę chip, pomysł, który po raz pierwszy zastosowano już 7 lat temu w pewnym klubie nocnym w Barcelonie.

Sceptyk stwierdzi, iż przytoczone działania są nielegalne. Naruszają naszą prywatność. Niestety ta kategoria odeszła już w przeszłość. Najlepszym uzasadnieniem okazał się terroryzm. Po zamachach w USA w roku 2001 a później także Madrycie (2004) i Londynie (2005) pojawiły się głosy, by metody identyfikacji były jeszcze skuteczniejsze. Na ratunek przyszły metody identyfikacji biometrycznych, dzięki którym na podstawie takich cech jak linie papilarne, układ tęczówki, barwa głosu, w końcu same rysy twarzy będzie możliwa pełna identyfikacja każdego człowieka. Dziś paszporty biometryczne stają się standardem, bez którego nie można wjechać, ani opuścić niektórych państw.

Krokiem milowym w kontrolowaniu ludzkości było ustanowienie Patriot Act, dokumentu, który nie tylko pozwalał aresztować osoby, które nie są obywatelami Stanów Zjednoczonych bez prawnego wyroku sądowego, ale również gromadzić przez rząd USA dane o swoich obywatelach. Co więcej, serwerownie największych internetowych potentatów gromadzących na nasz temat ogromne ilości danych - Facebook, Google, Twitter czy Yahoo znajdują się w Stanach Zjednoczonych. Konsekwentnie urządzenia elektroniczne stają się „wpływowymi” stymulatorami. Wielki myśliciel i uczony, Nicola Tesla stwierdził kiedyś: 

Fale alfa w ludzkim mózgu funkcjonują w zakresach pomiędzy 6 a 8 hercami. Częstotliwość fal w ludzkiej jamie ciała rezonuje między 6 a 8 hercami. Wszystkie systemy biologiczne człowieka operują w tym samym zakresie częstotliwości. Fale alfa ludzkiego mózgu funkcjonują w tym zakresie, jak również rezonans elektryczny Ziemi znajduje się w przedziale między 6 a 8 hercami. Tak, więc cały nasz system biologiczny, mózg, ale i Ziemia działają na tych samych częstotliwościach. Jeśli będziemy w stanie za pomocą elektroniki kontrolować ten system, możemy bezpośrednio kontrolować umysły całej ludzkości 

W świecie z proroctwa przez Georga Orwella emocje są ograniczone. Miłość, przywiązanie do drugiego człowieka zastępują rzeczy podobno ważniejsze. Praca na rzecz kraju, dyscyplina, a co najważniejsze, bezwarunkowe wsłuchiwanie się w głos partyjnego przywódcy. Winston z roku 1984 miał utrudnione zadanie, nie mógł skorzystać z samochodu, kupić żywności, nawet wyjść na ulicę, gdyż wszechobecne kamery na podczerwień rozpoznawały go w dzień i w nocy. Czy współczesny inwigilowany mieszkaniec planety ma, dokąd uciec? Wielki Brat przestał być anonimowy, co więcej miliony ludzi oswajają się z nim obserwując zamkniętą garstkę osób, otoczonych telewizyjnymi kamerami. To rzeczywistość prorokowana przez Georga Orwella.

Czy przepowiednie 2012 roku się spełnią?

Być może trwogą nie powinny napawać nas dziejące się od milionów lat katastrofy i dramatyczne, zapowiadane wydarzenia 2012 roku. Może zamiast niech, `idąc za wizją proroka, wypełnią się słowa tekstu Apokalipsy mówiące o tajemniczych znamionach Bestii i nastąpi koniec naszej cywilizacji? Koniec, który już się rozpoczął? Co więcej, potwierdzą się słowa papieża Piusa XI z jego encykliki “Quadragesimo Anno” z 1931 roku: 

Ci nieliczni, nie będąc nawet właścicielami, spełniają taką rolę, jakby nimi byli, i dzierżą w swym ręku całą strefę gospodarczą do tego stopnia, żeby nikt, wbrew ich woli, nie mógł nawet oddychać.




- See more at: http://pomocnicy.blogspot.com/2013/04/jak-dodac-informacje-o-ciasteczkach-do.html#sthash.uAMCuvtT.dpuf