Pokazywanie postów oznaczonych etykietą konflikt. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą konflikt. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 2 sierpnia 2018

Czy Indie przygotowują się do wojny?

Rząd Indii planuje budowę 14 460 bunkrów dla cywilów w pięciu okręgach granicznych w Dżammu i Kaszmirze - Samba, Poonch, Dżammu, Kathua i Rajouri - które znajdują się wzdłuż linii kontroli (LoC) i międzynarodowej granicy indyjsko-pakistańskiej, donosi The Times of India .



Państwowa firma National Buildings Construction Corporation (NBCC) zbuduje te bunkry w zaludnionych regionach, które znajdują się w odległości 3 km (1,86 mil) od faktycznej granicy między dwoma krajami. W regionie liczba stacjonujących wojsk Pakistanu wzrasta.


W lutym minister spraw zagranicznych Dżammu i Kaszmiru Mehbooba Mufti ogłosił podczas Zgromadzenia Stanowego, że w latach 2015-2017 zginęło 41 cywilów w związku z łamaniem zawieszenia broni przez LoC w Pakistanie. Aby ochronić cywili przed pakistańskim ostrzałem za granicą, NBCC zbuduje 13 029 małych bunkrów i 1431 bardziej masywnych bunkrów dla społeczności. The Times of India twierdzi, że program budowy będzie kosztował około 4,157 miliarda rupii (63,8 miliona USD).

Przewodniczący i dyrektor zarządzający NBCC, AK Mittal, powiedział The Times of India,
"Rozmieszczone strategicznie stocznie będą wykorzystywane do wytwarzania elementów RCC, które będą transportowane przez przyczepę / traktory, a bunkry będą budowane przez dźwigi i robotników. Zaplanujemy w taki sposób, aby każdy bunkier został ukończony maksymalnie w ciągu 2-3 dni "- dodał.

The Times of India zapewnia wgląd w konkretne miejsca, w których będą budowane indywidualne i wspólnotowe bunkry.


"W Sambie powstanie 2 515 bunkrów. Podobnie w Dżammu powstanie 1200 indywidualnych i 120 zbiorowych bunkrów. W Rajouri zostanie wybudowanych maksymalnie 4 918 pojedynczych i 372 wspólnotowych bunkrów. W Kathua zostanie zbudowanych 3 076 pojedynczych bunkrów. Poonch zdobędzie maksymalną liczbę 688 bunkrów społeczności i dostanie kolejne 1320 pojedynczych bunkrów. "

Oprócz budowania tysięcy bunkrów, The Times of India wskazuje, że NBCC już zaczęło budować ogrodzenie graniczne wzdłuż granicy indyjsko-pakistańskiej.


"To dla nas prestiżowy i wymagający projekt. Spotkamy się z linią czasową, która zostanie ustalona przez rząd J & K. Podczas gdy budujemy World Trade Center w południowym Delhi, angażujemy się również w roboty drogowe i szermiercze w Assam, Meghalaya, Mizoram i Tripura na granicy Indii i Bangladeszu oraz w Gujarat na granicy z Pakistanem ", powiedział Mittal.

Pomimo porozumienia o zawieszeniu broni z 2003 r. Ostatnio wybuchła przemoc między obydwoma krajami, która oznaczała 2017 r. Jako najbardziej krwawy rok od wejścia w życie porozumienia o zawieszeniu broni.

Tylko na początku roku 40 000 osób były zmuszone do ucieczki z regionu Dżammu i Kaszmiru , ponieważ intensywne wojskowe ostrzał armii pakistańskiej przekształciło region w strefę działań wojennych.

"Wzdłuż 786-kilometrowej Linii Kontroli (LoC), która dzieli Stan Dżammu Kaszmiru pomiędzy Indie i Pakistan, sporadyczne transgraniczne ostrzały między obu krajami nie są czymś niezwykłym. Jednak dla przykładu, w regionie Noushera, Rajouri i Akhnoor w sektorach w Dżammu i Kaszmirze, ponad 40 000 osób uciekło z domów i sklepów po czterech dniach intensywnego ostrzału pakistańskich sił zbrojnych, donosi dziennik ekonomiczny ".

czwartek, 19 lipca 2018

Zagrożenia dla Estonii



Estonia niewielki kraj, najmniejsze państwo członkowskie NATO stoi w obliczu zagrożenia inwazji ze strony Rosji. Brak naturalnych granic, i niewielkie zaplecze militarne nie uchroni tego kraju w przypadku wojny.


Estonia od 2004 roku jest pełnoprawnym członkiem NATO. Kilkuletnie starania i przestrzeganie rygorystycznych wymogów, mają zapewnić "poczucie bezpieczeństwa" obywatelom. Poczucie bezpieczeństwa opiera się także na kolejnym założeniu, że pozostali sąsiedzi Łotwa i Litwa będą kontynuować wspólną politykę obronną. Traktat NATO stanowi bowiem, że sojusz musi pospieszyć z pomocą każdemu członkowi, który zostanie zaatakowany. Niestety jak podkreśla szef sił specjalnych Estonia zdaje sobie sprawę, z tego, że w przypadku ewentualnego ataku muszą liczyć przede wszystkim na siebie.

Skąd obawy władz Estonii?

Ludność Estonii ledwo przekracza liczebność stałej rosyjskiej armii, co więcej nie posiada praktycznie własnego lotnictwa i wojsk pancernych. Jednocześnie 60% obywateli jest pełni przeszkolona i służyła w wojsku lub jest w rezerwie. Obronność zatem opiera się nie tylko na dobrych relacjach z sąsiadami i pewnego rodzaju łasce największych mocarstw, ale także na czynniku ludzkim i pamięci o okupacji jaka miała miejsce w niedalekiej przeszłości.

Ewentualne zagrożenia dla Europy środkowej ze strony Rosji dostrzega od wielu lat USA, które inwestuje w rozwój obronności na kontynencie. USA może stworzyć nowy system odstraszania zagrożenia hybrydowego. 

Władze Estonii zdają sobie sprawę z zagrożenia, na atak są przygotowane wiedzą jednak, że w dłuższym starciu nie mają szans z miażdżącą przewagą Rosji.

piątek, 29 czerwca 2018

Gdzie mieszka największa liczba uchodźców

Wraz z rosnącym poparciem partii prawicowej w Europie uchodźcy pozostają najbardziej dyskutowanym tematem w politycznym w Unii.  


Nasz wykres pokazuje, że nawet jeśli Niemcy zajmują pierwsze miejsce w rankingu, jeśli chodzi o całkowitą liczbę osób szukających schronienia w danym kraju, to nie jest to pierwsze, jeśli przyjrzeć się udziałowi uchodźców w porównaniu z ogółem mieszkańców danego kraju. We Włoszech - czwarte miejsce pod względem PKB w UE - tylko 0,5 procent wszystkich mieszkańców szuka schronienia. Mimo że dane sugerują, że na Łotwie prawie 12 procent ludności może być traktowane jak uchodźcy, prawie wszyscy są osobami, które nie uciekły przed konfliktem.


środa, 4 kwietnia 2018

Pentagon wdraża Sztuczną Inteligencję w walce z terroryzmem

Pentagon rozpoczyna nowy etap walki z terroryzmem, Sztuczna Inteligencja opracowana przez kilkuosobowy zespół analityków opracował system kontroli systemów zbrojnych i "polowania" na terrorystów. 

Jak podkreśla Pentagon przyszłość wojny zależeć będzie między innymi od czynnika nie ludzkiego czyli działań robotów. Generał John NT "Jack" Shanahan dyrektor ds. Wywiadu wojskowego dla wsparcia ze strony bojowników i generał Pentagonu odpowiedzialny za SI w zakresie polowań terrorystycznych, mówi o Project Maven - nazwa nadana flagowemu uzbrojonemu systemowi AI w Departament Obrony - jako  "prototypowej wojnie", i wielkim skoku w przyszłość.

"Naszym scenariuszem jest przyszłość ludzkiej współpracy z maszyną. [Jednak], to nie maszyny przejmują - dodał Shanahan. "To nie jest technologiczne rozwiązanie problemu technologicznego. To operacyjne rozwiązanie problemu operacyjnego. "

Pierwotnie nazwany zespołem interdyscyplinarnych działań wojennych,  został zatwierdzony do dofinansowania w kwietniu, Projekt Maven szybko ruszył, a wiele osób z Pentagonu uważa, że ​​więcej projektów AI będzie w przygotowaniu, ponieważ Stany Zjednoczone będą nadal konkurować z Rosją i Chiny dla dominacji AI.

Zespół Shanahana wykorzystał tysiące godzin zarchiwizowanego materiału dronowego do bombardowania Bliskiego Wschodu, aby "wyszkolić" sztuczną inteligencję, aby skutecznie odróżnić ludzi od przedmiotów nieożywionych i, na bardziej szczegółowym poziomie, rozróżnić typy obiektów. AI została sparowana z Minotaur , aplikacją korelacji i georejestracji Marynarki Wojennej i Korpusu Piechoty Morskiej.


Obecnie projekt Maven ma na celu przybliżenie analitykom wojskowym świadomości sytuacyjnej na polu bitwy. Ale czy moglibyśmy kiedyś zobaczyć autonomiczne drony kontrolowane przez jeszcze potężniejsze algorytmy sztucznej inteligencji, zapewniające całkowitą kontrolę na polu bitwy?

Shanahan chce zintegrować sztuczną inteligencję z systemami wojskowymi i wszystkimi operacjami, a on nie jest sam, wzywając do wszechobecności przyjęcia sztucznej inteligencji. Niedawny raport z Centrum Naukowego i Międzynarodowego im. Harvarda Belfera dowodzi, że zobaczymy dramatyczny przegląd sił zbrojnych na całym świecie, kiedy będą wdrażać technologię sztucznej inteligencji w ciągu najbliższych pięciu lat.


"Twierdzimy, że wykorzystanie systemów robotycznych i autonomicznych zarówno w działaniach wojennych, jak iw sektorze komercyjnym, ma wzrosnąć dramatycznie", stwierdza raport. "Początkowo postęp technologiczny przyniesie największe korzyści dużym, dobrze finansowanym i zaawansowanym technologicznie siłom zbrojnym, podobnie jak bezzałogowe pojazdy latające i bezzałogowe pojazdy naziemne w operacjach wojskowych USA w Iraku i Afganistanie.

"Gdy ceny spadną, państwa dysponujące ograniczonymi budżetami i mniej zaawansowanymi technicznie siłami zbrojnymi przyjmą technologię, podobnie jak podmioty niepaństwowe".

Naukowcy twierdzą, że nieuczciwe grupy terrorystyczne są tak samo zainteresowane wykorzystaniem zaawansowanej technologii.


"ISIS robi godne uwagi zdalnie sterowanych drony dla swoich operacjach wojskowych" - czytamy w raporcie. "W przyszłości oni lub inne grupy terrorystyczne będą prawdopodobnie coraz częściej korzystać z autonomicznych pojazdów."

Tymczasem geopolityczny efekt rozprzestrzeniania się AI jest nadal poważnym problemem w odniesieniu do trzech głównych supermocarstw świata - Stanów Zjednoczonych, Chin i Rosji. Zostało to nazwane "momentem Sputnika". Urzędnicy wojskowi, w tym były Sekretarz Obrony Chuck Hagel w 2014 roku, powiedzieli, że wyścig zbrojeniowy AI znany jest jako "Third Offset Strategy" i jest następną generacją działań wojennych.




środa, 17 stycznia 2018

Na horyzoncie nowa wojna na terenie Bliskiego Wschodu



Utrwalił się sojusz pomiędzy Egiptem a Erytreą, popierany przez Zjednoczone Emiraty Arabskie i grupy opozycyjne z regionu Erytrei. Ta informacja doprowadziła do odwołania ambasadora Sudanu z Kairu. Kolejne dni jak opisują mieszkańcy przygranicznych miejscowości przypominały przemarsze wojsk przygotowujących się do wojny. Czy sporny region wywoła kolejny konflikt międzynarodowy?



1. Sporne granice:

Oprócz Erytrei dwa inne spory terytorialne doprowadziły do ​​napięć w stosunkach sudańsko-egipskich w ciągu ostatniego półwiecza.

Prowincja Darfur, w Sudanie Zachodnim, była w stanie wojny przez ostatnie dwie dekady, do 300 000 zabitych, a co najmniej 2,7 miliona zostało wysiedlonych.

W maju ubiegłego roku prezydent Omar al-Baszir powiedział: "Sudańska armia zdobyła kilka egipskich pojazdów opancerzonych podczas niedawnych walk w Darfurze." Wcześniej oskarżał egipskie służby wywiadowcze o wspieranie postaci opozycji walczących ze swoimi żołnierzami w strefach konfliktu Niebieskiego Nile and South Kordofan.

Prezydent Egiptu Abdel Fattah al-Sisi odrzucił zarzuty i powiedział, że Kair nie gra roli w Darfurze. Przywódcy rebeliantów odrzucili także komentarze Bashira.

Kolejna kwestia to tak zwany trójkąt Halaib na północy Sudanu, prowadzony przez Egipt od dwudziestu lat, a Kair mówi, że jest to terytorium egipskie. Region, bogaty w minerały i ropę, jest kwestionowany przez Egipt i Sudan od czasu, gdy ten stał się niezależny w 1956 roku.
Kair zwiększył swoją obecność militarną w tym regionie od 1996 r., Pomimo wielokrotnych skarg Chartumu do Rady Bezpieczeństwa ONZ i wzywa do rozwiązania sporu w drodze arbitrażu.
W styczniu 2016 r. Sudan ustawił swoje siły w gotowości na granicy z Egiptem, po raz pierwszy od 60 lat, twierdząc, że egipskie wojsko "prowokowało" sudańską armię na spornym obszarze.



Powód 2: Oferty z Turcją

Chartum był zubożały dyplomatycznie i ekonomicznie w ciągu ostatniej dekady. W wyniku konfliktu w Darfurze kraj nadal podlega sankcjom międzynarodowym, podczas gdy Bashir nadal jest poszukiwany przez Międzynarodowy Trybunał Karny za zbrodnie ludobójstwa. Południowy Sudan zdobył trzy czwarte krajowych dochodów z ropy naftowej, kiedy uzyskał niezależność w 2011 roku.
Nic dziwnego, że Sudan szukał międzynarodowych sojuszy tam, gdzie może. Podczas swojej wizyty Erdogan powiedział, że oba kraje dążą do zwiększenia dwustronnego handlu z 500 milionów dolarów rocznie do 1 miliarda dolarów na początkowym etapie, a następnie do 10 miliardów dolarów.

Tymczasem Turcja chce zwiększyć swoje wpływy w regionie, zwłaszcza w pobliżu międzynarodowych szlaków handlowych, które przechodzą przez Kanał Sueski na północ i Zatokę na wschodzie.

Ankara była aktywna militarnie w sąsiedniej Somalii od 2009 r., Kiedy to dołączyła do wielonarodowej grupy zadaniowej ds. Zwalczania piractwa u wybrzeży Somalii.

We wrześniu 2017 r. Turcja otworzyła największą zagraniczną bazę wojskową w stolicy Somalii, Mogadiszu. Według tureckich i somalijskich urzędników podobno kosztował 50 milionów dolarów i wytrenuje 10.000 somalijskich żołnierzy.

Ahmet Kavas, były ambasador Turcji w Republice Czadu i doradca premiera ds. Afryki, powiedział Bliskowschodnim Oczom, że obecność Turcji w Afryce ma więcej sensu niż w jakimkolwiek innym kraju.

"Gdybyś myślał o jakimkolwiek kraju, który powinien być obecny w Afryce, tym krajem byłaby Turcja" - powiedział Kavas. "Anomalia była dwudziestym stuleciem, kiedy byliśmy w większości nieobecni na kontynencie i wkroczyli zachodni Europejczycy."



Pierwszy dzierżawi od czerwca w Sudanie wyspę Suakin do Turcji od 99 lat. Przez stulecia wyspa była handlowym skrzyżowaniem między Afryką, Europą i Zatoką, a także bramą prowadzącą na Półwysep Arabski w Hajj. Historycznie, jest domem dla wielu starożytnych miejsc, z czasów, kiedy Imperium Osmańskie skolonizowało Sudan w XVIII wieku.

Turcja powiedziała, że ​​części wyspy zostaną przywrócone przez Turecką Agencję Współpracy i Koordynacji oraz ministerstwo kultury i turystyki.

Ale Asma Al-Hussieni, redaktor naczelny egipskiej gazety codziennej Al-Ahram Egyptian, powiedział na początku stycznia, że Chartum i Turcja potajemnie zgodziły się stworzyć bazę wojskową na wyspie, grożąc szlakami żeglugowymi Morza Czerwonego.

Druga umowa pozwala Turcji na zwiększenie obecności na wodach terytorialnych Sudanu przez policję, służby bezpieczeństwa, służby wojskowe i ministerstwa obrony, rzekomo w celu ochrony sudańskich okrętów wojennych, a także zwalczania terroryzmu.

Sudański ekspert ds. Bezpieczeństwa i emerytowany generał Alabas Alamin powiedział, że większa obecność Turcji w Morzu Czerwonym jest "przełomem dla tureckich ambicji, co niepokoi kraje arabskie z Arabią Saudyjską, zwłaszcza z Egiptem".

Pojawiły się skargi na umowy z Sudanu. Abdallah Musa jest czołowym członkiem partii kongresowej Beja, która reprezentowała były ruch rebeliancki we wschodnim Sudanie, który podpisał układ pokojowy z rządem w 2006 roku.

Powiedział, że posunięcie to jest "naruszeniem sudańskiej suwerenności, która postawi Sudan w krytycznej sytuacji pośród regionalnych konfliktów", a państwa Egiptu i Zatoki Perskiej mogłyby zostać szantażowane, gdyby wody zostały zamknięte, zakłócając szlaki naftowe na rynki międzynarodowe.
Jednak turecki ambasador w Sudanie, Irfan Neziroglu, zaprzeczył, że Turcja zaangażuje się w sprawy międzynarodowe na terytoriach sudańskich. "Turcja i Sudan nie mają nic do ukrycia nad Morzem Czerwonym i wyspą Suakin", powiedział MEE. "To, co ogłosiliśmy otwarcie, to, co się wydarzy w Morzu Czerwonym."

źródło: zerohedge.com

wtorek, 31 października 2017

Ekspansja Chin w kierunku morza

Chiny poszerzają swoje granice nie tylko na lądzie. Ich celem jest zaanektowanie dostępu do całego Morza Południowochińskiego. Morze Południowochińskie ma znaczenie strategiczne dla handlu w tym regionie Azji. Co więcej naukowcy są pewni, że morze obfituje w zasoby mineralne, a także ropę naftową.  

Konflikt o dostęp do morza trwa od długiego czasu. Niedawno trybunał ONZ w Hadze w przeważającej części poparł Filipiny w kwestii spornych wód Morza Południowochińskiego. Jednocześnie orzekając, że skały które dochodzą do Chiny - niektóre z nich są wystawione tylko podczas odpływu - nie mogą być wykorzystywane jako podstawa roszczeń terytorialnych . 
Jednocześnie trybunał skrytykował działania Chin w części morza do którego prawo ma "wyłącznie strefa ekonomiczna Filipin, a obszary nie pokrywają się w z jakimikolwiek uprawnieniami Chin".  Trybunał uznał ponadto, że Chiny naruszyły suwerenne prawa Filipin na tych wodach, ingerując w rybołówstwo i poszukiwania ropy naftowej oraz budując sztuczne wysp

Pekin odrzucił orzeczenie trybunału w sprawie Morza Południowochińskiego, które skłoniło chińskiego prezydenta, Xi Jinpinga, do stwierdzenia, że "suwerenność terytorialna Chin i prawa morskie" w morzach nie zostaną naruszone, nie wpłynie na to orzeczenie ".
Chiny sięgają nawet do zamknięcia przestrzeni powietrznej wokół jej sztucznych wysp, które znajdują się w spornych wodach, grożąc zestrzeleniem każdego samolotu, który się do nich zbliży.

Chińska ekspansja na Morzu Południowochińskim powoduje konflikt między Pekinem i jego sąsiadami - Japonią, Koreą Południową, Filipinami i Wietnamem - bliżej niż od dziesięcioleci. Wietnam ufortyfikował kilka wysp, które kontroluje, podczas gdy Japonia została publicznie skarcona przez Pekin za "ingerencję" w morze - z czego większość Chin twierdzi. Filipiny wezwały do ​​"powściągliwości i trzeźwości", podczas gdy jego własny spór z Pekinem toczy się dalej. 

Prawdopodobieństwo, że podczas gdy Chiny będą kontynuowały szabelkę na Morzu Południowochińskim, jest mało prawdopodobne, aby doprowadziło to swoich sąsiadów do tego stopnia, że ​​wojna regionalna mogłaby wybuchnąć i wywołać konflikt chińsko-amerykański, ale eksperci coraz częściej wzywają zarówno Waszyngton, jak i Pekin być świadomym kosztów - choćby po to, by powstrzymać ich od sprowokowania konfliktu, którego nie chcą żadna ze stron.

poniedziałek, 28 sierpnia 2017

Gdzie stacjonują wojska z USA?


Po ogłoszeniu przez prezydenta Trumpa oficjalnego oświadczenia w sprawie wojsk stacjonujących w Afganistanie w sieci pojawiła się mapa ingerencji zbrojnych wojsk Amerykańskich od 1890 roku do 2014.


Mapa została opracowana przez profesor z Evergeene State College w Olympii, stanie Waszyngton.



Istnieje także mapa interaktywna na której zaznaczone są miejsca stacjonowania wojsk amerykańskich na świecie link : carto.com i mapa historyczna pod linkiem carto.com

Po kliknięciu na dany kraj zaznaczony kolorem możemy mieć podgląd z dokładnymi ingerencji militarnej USA.


Kraje w których stacjonuje największa ilość żołnierzu USA zgodnie z danymi Departamentu Obrony to Japonia 39 623, Niemcy 34 399, Korea Południowa 23 297.



środa, 24 maja 2017

Gwiezdne Wrota w Iraku

Wojna w Iraku jest jednym z najczęściej poruszanych konfliktów obecnie. Szczególnie po rosnącej fali ataków muzułmańskich ekstremistów w Europie. Amerykanie podają wiele przyczyn wszczęcia konfliktu w Iraku podkreślając, że głównym celem była walka z terroryzmem. Istnieją jednak teorie mówiące o zupełnie innych powodach walk w tym kraju, o których rząd nie chce mówić. 


Wojna w Iraku jest często krytykowana. Niektórzy upatrują jako konsekwencje konfliktu powstanie ISIS. Amerykanie, jednak twardo temu zaprzeczają mówiąc, że powodem rozpoczęcia wojny była walka z ugrupowaniem terrorystycznym odpowiedzialnym za atak 11 września 2001 roku. Al-Kaida a w szczególności ich przywódca był zdaniem rządu Busha w bliskich kontaktach z ówczesnym dyktatorem, prezydentem Iraku Saddamem Husajnem. 

Istnieje alternatywna wersja co do oficjalnych przyczyn ataku i sięga ona daleko w przeszłość bo do roku 1920 kiedy to odkryto "Gwiezdne Wrota" na terenie Bagdadu.

Dla tych, którzy nie oglądali kultowych filmów Sci-Fi "Gwiezdnymi Wrotami" nazywane jest urządzenie stworzone jeszcze w starożytności przez Obcych stacjonujących na Ziemi. Pozwala one każdemu użytkownikowi błyskawicznie teleportować się do innej bramy, bez względu na odległość pomiędzy nimi. 



Dlaczego w Iraku są artefakty Obcych?

Zecharia Sitchin stworzył teorię, odnoszącą się do starożytnych wierzeń Summerów zamieszkujących Mezopotamię (obszar częściowo obejmujący obecnie Irak). Jego zdaniem Annunaki (bóstwa czczone w tym regionie ponad 3 tysiące lat temu) nie były jedynie wymysłem a z "krwi i kości" Kosmitami, którzy w tym okresie stacjonowali na Ziemi. To oni, jego zdaniem stworzyli i pozostawili technologię, do której człowiek przez wieki nie miał dostępu. 
Istnieje zatem podejrzenie, że w Iraku znajdują się "Gwiezdne Wrota", które prawdopodobnie są przyczyną wszystkich konfliktów w tym regionie. Teoria głosi, że każdy chce uzyskać dostęp do technologii i możliwości jakie dają podróże między portalami. 

źródło: exopolitics.org







poniedziałek, 1 maja 2017

Z kim będziemy walczyć w trakcie kolejnej wojny?



W 1996 roku powstał The Shanghai Cooperation Organization (SCO), w celu budowania zaufania militarnego i gospodarczego pomiędzy krajami: Rosją, Chińską Republiką Ludową, Kazachstan, Kirgistan, Tadżykistan. 


Rosja niedawno zapowiedziała, poparcie oferty przyłączenia się do SCO Iranu. Będzie to kolejny sojusz ekonomiczny, polityczny gospodarczy prowadzony przez Chiny. Warto jest zwrócić uwagę, że w ciągu ostatnich kilku lat, współpraca wzbogacona została o prowadzenie wspólnych ćwiczeń wojskowych i wymianę wywiadowczą. Rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow powiedział, że Iran w pełni pasuje do kryteriów członkostwa. Latem odbędzie się spotkanie dotyczące włączenia kraju do SCO. 


W zeszłym roku Turcja wyraziła chęć przystąpienia do organizacji. Niepokojący jest ten fakt, ponieważ Turcja przeszła z demokracji do niemalże dyktatury prezydenta Tayyipa Erdogana. Zmieniając kierunek polityki zagranicznej w stronę Chin, jako sojusznik NATO stanęłaby obok Iranu i Rosji. 

Zawierane sojusze, wzmacniane stosunki międzynarodowe rzucają cień na pozycję NATO w przypadku ewentualnego konfliktu militarnego. 


poniedziałek, 17 kwietnia 2017

Możliwości militarne Korei Północnej

W ostatnich dniach zaktualizowano raport, który określa zasięg militarny i możliwości Korei Północnej.


Najbardziej bezpośrednie zagrożenie krótkiego zasięgu, istnieje przy granicy z Koreą Południową. Strefa wpływu rozciąga się na około 16 kilometrów. Pomimo tego według Stratfor Seul będzie znajdować się w zasięgu niektórych cięższych północnokoreańskich rakiet i artylerii.



Jak zauważa Bloomberg , reżim Kim Dzong Un - który przyspieszył program nuklearny w tym kraju od czasu objęcia władzy w 2011 roku - posiadają rakiety, które mogą uderzyć w Koreę Południową i Japonię. Łącznie 20 bomb atomowych. Obecnie prowadzone są badania nad pociskami dalekiego zasięgu z głowicą jądrową, które mogłyby bezproblemowo trafić w Waszyngton.
Poniższy wykres Reuters podsumowuje to, co wiadomo na temat obecnego arsenału rakietowego:










Kolejna infografika pokazuje szacowany maksymalny zasięg danego systemu balistycznego. W tej kwestii jednak istnieją rozbieżności, jaki realny zasięg mają rakiety. Powszechnie przyjmuje się, że rakieta KN-14 Taepodong-2 może dosięgnąć większą część USA. Jak przedstawił Bloomberg, cytując analityków, Teapdong-2 został wykorzystany w celu uruchomienia satelity na orbicie, prawdopodobnie jednak nie byłby w stanie transportować broni nuklearnej.









Jak Bloomberg zauważa, bardziej niepokojące niż Taepodong-2 jest KN-08, międzykontynentalny pocisk balistyczny. Jego zasięg około 11.500 kilometrów, które potencjalnie zagraża większości dużych ośrodków aglomeracyjnych w USA.





Ponadto podczas sobotniej parady z okazji „Dnia Słońca” , Korea Północna ujawniła nowy pocisk międzykontynentalny (ICBM), który zgodnie z informacjami południowokoreańskich urzędników wojskowych ma większy zasięg niż istniejące KN-08 lub KN-14 ICBM.
I na sam koniec, kolejnym potencjalnym zagrożeniem jest zdolność Korei Północnej do dostarczania broni nuklearnej na wybrzeża Pacyfiku za pomocą łodzi podwodnych, co obecnie stanowi największe zagrożenie.

piątek, 9 września 2016

Litwa przygotowuje się do wojny.

Jakiś czas temu na blogu zamieszczony został wpis dotyczący planów wojennych w obrębie Europy. Informacje w nim zawarte dotyczyły jednej z teorii agresji na terenie Białorusi, z której tak niedaleko do Moskwy NATO vs. Rosja. Obecne informacje są jednak bardziej niepokojące.



Rząd Litwy stworzył miasto, w którym są szkoły, budynki mieszkalne, sklepy itd. Nie jest to jednak zwykłe miasto, w którym mieszkają obywatele. To miejsce ćwiczeń wojskowych. Rząd utworzył bazę wojskową do złudzenia przypominającą zwykłe miasto. Od 2008 roku Litwa przywróciła obowiązkowy pobór do wojska i od tego czasu podniosła kwoty przeznaczane na bezpieczeństwo narodowe. W nowo powstałej bazie stacjonują nie tylko wojska litewskie ale także NATO. 


Spekulanci twierdzą, że wszystko to ma na celu opracowanie działań jak najlepszej obrony terytorialnej w przypadku konfliktu. 

źródło: euronews.com


czwartek, 25 sierpnia 2016

NATO vs. Rosja

Widoczne napięcia w polityce międzynarodowej nie pozostają bez echa. W internecie można znaleźć wiele teorii dotyczących przyszłych ruchów wojsk, czy też ewentualnych samych ataków. Jedna z nich, mówi o agresji w kierunku Białorusi.


Według jednej z teorii właśnie ten kraj miałby stać się ostoją wojsk NATO, co więcej miałby przyjąć zwierzchnictwo Stanów Zjednoczonych. Przejęcie całego kraju przez USA pozwoliłoby na bezproblemowy dostęp do pozostałych krajów Bałtyckich, a także zmusiłoby Rosję do wycofania się z regionu Bliskiego Wschodu. Taka sytuacja oczywiście sprzyjałaby najbardziej Stanom Zjednoczonym, które od dawna walczą o zwiększenie strefy wpływów w tym regionie. Co więcej przejęcie tej części basenu Morza Śródziemnego wpłynęłoby bezpośrednio na relację z Chinami i umocniłoby pozycję zadłużonej Ameryki. 
Do przedsięwzięcia brakuje sojuszników, którzy częściowo mają być przymuszeni zobowiązaniami międzynarodowymi jako członków NATO. Dzisiaj nagłe ćwiczenia i postawienie w pełnej gotowości armii rosyjskiej, również ładnie wpisują się w tą teorię. Do całości wystarczy jeszcze dodać szerzącą się propagandę antyrosyjską, prowokacje ze strony rządu Ukrainy i właściwie całość przestaje być tak mało realna niż gdy się to pierwszy raz czyta. 

W filmie poniżej można dokładnie prześledzić sposób realizacji tego planu. Warto jest zwrócić uwagę na jeden bardzo istotny czynnik. W ciągu najbliższych kilku dni prawdopodobnie w wybrzeże Stanów Zjednoczonych i Kanady uderzą 3 cyklony. Mogą one wywołać ogromne zniszczenia. Niektóre media w USA podają informacje o nadciągających burzach i huraganach. 


źródło zdjęcia: neontommy.com



poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Czy Niemcy przygotowują się do wojny?

Rząd Niemiecki wydał orzeczenie, w którym nawołuje do gromadzenia pożywienia na przynajmniej 10 dni. 


Ta informacja jest szeroko w mediach komentowana, ponieważ pierwszy raz od momentu zakończenia Zimnej Wojny obywatele są do takich działań namawiani przez rząd. Autor filmu poniżej twierdzi, że są to działania prewencyjne w przypadku nowego konfliktu militarnego. Według autora, konflikt mają wywołać Niemcy pod naciskiem Stanów Zjednoczonych. 


źródło zdjęcia: transparency.org


poniedziałek, 18 lipca 2016

Mapa świata według Chińczyków.

Napięcia pomiędzy Chinami i ich sąsiadami stale rosną dotyczą one przede wszystkim kwestii terytorialnych. Xinhua News twierdzi, że minister edukacji każe w szkole nauczać dzieci zupełnie odmiennej mapy świata od tej, którą znamy.


Media podają, że dzieci uczone są nowej mapy świata, w której terytoria na Pacyfiku łącznie z Hawajami i Mikronezją są częścią Chin. Informacja szybko obiegła świat i została w pierwszej kolejności skomentowana przez prezydenta Mikronezji Mannego Mori, który nazwał ten pomysł totalnym absurdem. Chiny obecnie są w trakcie konfliktu terytorialnego z Filipinami i innymi krajami. Ich działania nie mają charakteru stu procentowo militarnego. Są one jednak inną formą walki polegającą np. na wrzucaniu chemikaliów, które zabijają ryby zamieszkujące wokół wysp. Tak było w przypadku spornego terytorium obecnie zarządzanego przez Filipiny.
Kontrowersje wokół nowej mapy rosną z dnia na dzień, zwłaszcza że chińskie media podają informację dotyczącą zmian istniejących map w urzędach zgodnie z rozporządzeniem ministra edukacji. Aspiracje Chin nie zostały jeszcze skomentowane przez Stany Zjednoczone, chociaż w spisie rzekomych prowincji chińskich znajdują się obecne tereny przylegające do USA. 

źródło: miniharm.com

piątek, 6 września 2013

Syria - poligon światowych potęg

Relacje prasowe donoszące o kolejnych ofiarach trwającej dwa lata wojny domowej w Syrii skutecznie oddziałują na światową opinię publiczną pokazując tragiczny los ofiar konfliktu. Zniszczone miasta, rozkradzione i zrujnowane zabytki oraz setki tysięcy uchodźców to obrazy dzisiejszej Syrii. Ważne jest jednak to, że obrazy te to jedynie kurtyna, za którą ukrywa się prawdziwa gra interesów, która niewiele ma wspólnego z frazesami wygłaszanymi przez którąkolwiek ze stron.

O wojnie w Syrii pisałem na tym blogu po raz pierwszy blisko dwa lata temu informując wówczas o wsparciu, jakie wojsko tureckie udziela syryjskim rebeliantom. Wiadomość ta była wówczas rzadkością wyróżniając się na tle ogólnie dostępnych informacji na ten temat. Dziś widać już wyraźnie, że informacja ta była nie tylko prawdziwa, ale też obecnie władze tureckie zupełnie przestały się chować ze swoim poparciem dla przeciwników Assada.Wiąże się to między innymi z faktem. że również Turcja padła ofiarą trwającej wojny informacyjnej, w której zwolennicy każdej ze stron próbują jak najmocniej oczernić swojego przeciwnika. 

Dziś wielką sensacją jest doniesienie, że w okolice Syrii podąża również kolejny rosyjski okręt wojenny, który według władz rosyjskich ma za zadanie jedynie "stabilizować sytuację". Przypomnijmy zatem, że rosyjskie statki nie są u syryjskich wybrzeży niczym nowym, a nawet, jak to miało miejsce pod koniec listopada 2011 roku, co jakiś czas składają oficjalne wizyty uzupełniając między innymi zapasy w dzierżawionych przez Rosjan porcie w Tartus:


fot. Google Maps

Powyższe informacje przytaczam po to by zwrócić Państwa uwagę na pewien istotny fakt - otóż wojna domowa w Syrii praktycznie odkąd się rozpoczęła, nie jest jedynie konfliktem między dwoma lokalnymi stronnictwami - zwolennikami prezydenta Baszara Al-Assada i rebeliantami żądającymi jego odejścia. Jest ona poligonem, na którym ścierają się interesy wielu znaczących światowych potęg. Turcja i Rosja to jedynie dwóch z wielu liczących się graczy. Ta pierwsza nie tylko graniczy z Syrią, ale też widzi szczególny interes w osłabianiu swojego sąsiada, Damaszek był bowiem od lat jednym z najwierniejszych i najsilniejszych sojuszników głównego rywala Ankary w walce o prymat w świecie muzułmańskim - Iranu. 

Rosja z kolei, chociaż próbuje się kreować na obrońcę stojącego w opozycji do amerykańskiej dominacji na świecie, tak naprawdę broni przede wszystkich siebie i swoich inwestycji. Jak podaje bowiem The Christian Science Monitor, tylko w latach 2009-2011 Moskwa zainwestowała tam blisko 20 miliardów dolarów, które może stracić jeśli reżim Assada straci kontrolę nad krajem. Władymir Putin doskonale pamięta lekcję z Libii, gdzie z dnia na dzień przepadła ogromna ilość pieniędzy, z tego też powodu nie może on sobie pozwolić na utratę intratnych kontraktów zawartych z rządem syryjskim. 

A co w tym przypadku zyska główny inicjator konfliktu, czyli Stany Zjednoczone? 

Władze USA doskonale wiedzą, że w Syrii znajdują się ogromne, liczące 2,5 miliarda baryłek złoża ropy naftowej, w które do tej pory inwestowała przede wszystkim Rosja i które pozostawały poza kontrolą amerykańskich koncernów. W przypadku ulokowania w Damaszku  przychylnego im rządu, Stany Zjednoczone nie tylko zdobędą ważną pozycję na światowej szachownicy, spacyfikują kolejne niepokorne państwo i jeszcze bardziej otoczą Iran, ale też dostaną coś więcej - okazję do zrobienia świetnego interesu. Czy nie dziwi fakt, że pokusa ataku jest tak ogromna, że nikt nie ma zamiaru oglądać się nawet na stanowisko ONZ czy reszty członków NATO? 

Co warte podkreślenia obok Stanów Zjednoczonych szczególnie zainteresowane obaleniem Assada są również dwa inne bliskowschodnie państwa, które pozornie powinno dzielić bardzo wiele. Chodzi rzecz jasna o Izrael i Arabię Saudyjską, nie pałające do siebie sympatią, ale jednak mające wspólny cel - zabezpieczenie a w dalszej perspektywie również zwiększenie swojej grupy wpływów w regionie. Przypominają pod tym względem cele Turcji, dla której również głównym rywalem wciąż pozostaje Iran. 

To z resztą interesujące, że tak wiele państw dąży do zwiększenia swoich wpływów właśnie kosztem Iranu. Dzieje się tak, gdyż pozostający w napiętych stosunkach z Waszyngtonem musi on się wciąż bronić a gdy tylko się cofnie pustkę po nim będą się starały wykorzystać przede wszystkim lokalne potęgi. Sam Iran z resztą może w tym przypadku wiele stracić, w końcu sojusz z Syrią to dla Teheranu jedyna droga do Morza Śródziemnego oraz możliwość handlu (nawet nieoficjalnego) z Zachodem, co więcej w przypadku utraty Syrii szybko wzrosną wpływy Izraela i innych sojuszników USA między innymi również w Libanie, gdzie wciąż silny pozostaje sprzymierzony z Iranem Hezbollah, tak więc utrata jednego sojusznika szybko wywoła falę, w wyniku której kolejni jego sojusznicy będą upadać niczym domki z kart. 


Poniżej mapa przedstawiająca rozmieszczenie amerykańskich baz i okrętów wojskowych wokół Syrii:




czwartek, 1 sierpnia 2013

RPA przyjmie chińską pomoc wojskową

Republika Południowej Afryki będzie korzystać z chińskich szkoleń, dyscypliny i wiedzy wojskowej. Maj-Gen Sigudu, przedstawiciel departamentu obrony RPA podziękował za dotychczasowy wkład Chin w zakresie wojskowego szkolenia kadr Afrykańskiego Kongresu Narodowego jak i innych ruchów wyzwoleńczych w Afryce. Jego zdaniem, bez chińskiej pomocy "odzyskiwanie wolności na kontynencie mogłoby potrwać znacznie dłużej". Czy Chiny już na stałe zagoszczą na kontynencie afrykańskim?

fot. divergingmarkets
Maj-Gen Sigudu powiedział, że "rola Chin w wyzwoleniu RPA była znacząca nie tylko 20 lat temu, ale sięga dalej, nawet do epoki kolonialnej". Dodał, że choć nowoczesna polityka Chin koncentruje się dziś przede wszystkim na gospodarce i handlu, to obecność w Afryce Południowej nowego attaché wojskowego z Chin (Col Xu Jianwei) jest świadectwem potrzeby rozszerzenia także innych więzi. Zawarte zostać mają umowy, które zapewnią szkolenie sił militarnych RPA oraz poprawią ich zdolności bojowe. 

"Konflikty to wciąż plaga na naszym kontynencie. Tym bardziej doceniamy zobowiązania Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej, które znacząco przyczynią się do budowy własnej, silnej, efektywnej i skutecznej armii, a tym samym możliwości pokojowych", mówią przedstawiciele RPA. Należy zauważyć, że Chiny coraz silniej zaznaczają swoją obecność w Afryce, zwłaszcza poprzez specjalne programy rozwoju gospodarczego, które doprowadziły do ​​budowy dróg i rozwoju infrastruktury kolejowej w licznych państwach afrykańskich. 

Chińscy żołnierzy są już obecni w Sudanie, Liberii oraz Demokratycznej Republice Konga. Jak podkreśla strona chińska "Chińska Armia Ludowo-Wyzwoleńcza planuje systematycznie zwiększać swój udział w wysiłkach pokojowych w Afryce, ponieważ stabilność kontynentu leży w interesie nas wszystkich". Aktualnie Chiny chcą najsilniej, "ramię w ramię", realizować politykę zapewniania stabilności w Afryce właśnie z RPA. Fakt ten zapewne nie pozostanie jednak bez trudnych do przewidzenia konsekwencji w regionie...

Czy Waszym zdaniem Chiny powinny tak silnie ingerować w sprawy kontynentu afrykańskiego?



Twórcą artykułu jest Victor Orwellsky, autor powieści "Kod Władzy". Powielanie treści artykułu bez podania źródła jest zabronione.
http://www.orwellsky.blogspot.com/2013/08/rpa-przyjmie-chinska-pomoc-wojskowa.html

środa, 26 czerwca 2013

Największe prywatne armie świata. Dla kogo walczą?

Czy zastanawiałeś się kiedyś, czym zajmują się największe prywatne armie na świecie? W dzisiejszych czasach wiele krajów stara się chronić szeroko rozumiany pokój. W celu uniknięcia ryzyka utraty swoich własnych żołnierzy (z armii krajowej) lub w przypadku niedostatku sił wojskowych, rząd może zatrudnić tzw. "najemników". Czy wiemy kim są i ile trzeba zapłacić za ich usługi?

fot. static.guim.co.uk
Najemnicy to żołnierze, którzy walczą w zamian za korzyści materialne. Jeśli spojrzymy wstecz, to okazuje się, że tego typu siły wojskowe były używane już tysiące lat temu w starożytnej Grecji, Egipcie czy w Imperium Rzymskim. Spoglądając na czasy współczesne możemy zaobserwować, że najemnictwo stało się rodzajem działalności zarobkowej. Firmy biorące udział w rekrutacji i szkoleniu najemników, świadczą swoje usługi zarówno dla klientów indywidualnych, jak i dla wielu rządów krajowych. 

Mimo, że typowa armia może dużo zyskać korzystając ze wsparcia najemników, istnieje także kilka zagrożeń związanych z ich zatrudnieniem. Problemem może okazać się ponadprzeciętny system wynagradzania za ich pracę a także wysokie prawdopodobieństwo dezercji. Działalność najemniczą prowadzi dziś wiele firm na całym świecie, jednak tylko kilka z nich stało się "światowymi liderami" w tej przestrzeni.

Na uwagę zasługuje chociażby firma 'Academi', posiadająca największy prywatny obiekt szkoleniowy w Stanach Zjednoczonych, który zajmuje ponad 7 000 akrów powierzchni. Firma przeszkoliła już ponad 50 000 pracowników służb wojskowych, funkcjonariuszy organów ścigania oraz walki z terroryzmem. Pracownicy Academi biorą systematyczny udział w wielu misjach na całym świecie, w tym tych najtrudniejszych w Afganistanie oraz Iraku.

Z kolei najemnicy z 'Aegis' uczestniczą obecnie w operacjach wojskowych w około 40 krajach i pracują dla prawie 20 rządów oraz ONZ. Swoją siedzibę mają w Wielkiej Brytanii, USA, Afganistanie oraz Bahrajnie. Firma świadczy również usługi bezpieczeństwa dla firm na rynkach wschodzących. Co ciekawe, wynagrodzenie najemników jest tematem pilnie strzeżonym i podlegającym weryfikacji na drodze indywidualnych negocjacji z przyszłym kontrahentem...

Czy Waszym zdaniem prywatne armie z czasem zastąpią armie krajowe?



Twórcą artykułu jest Victor Orwellsky, autor powieści "Kod Władzy". Powielanie treści artykułu bez podania źródła jest zabronione.
http://www.orwellsky.blogspot.com/2013/06/najwieksze-prywatne-armie-swiata-dla.html

wtorek, 7 maja 2013

Syria rozmieszcza rakiety. Czy wystrzeli jeszcze dziś w kierunku Izraela?

Syria wycelowała w Izrael swoje baterie obronne po atakach izraelskich sił powietrznych na obiekty wojskowe w pobliżu Damaszku. Al-Mayadeen TV powołując się na "źródła bezpieczeństwa" podaje, że Syria ma również zamiar wspierać libański Hezbollah w zakresie "nowej jakości zbrojenia". Czy Izrael i Syria znajdują się w przededniu wojny?

fot. i1.wp.com
W oświadczeniu wydanym po posiedzeniu syryjskiego rządu awaryjnego możemy odnaleźć stwierdzenie, że "Izrael otwiera szeroko drzwi wojny a wraz z nimi wszelkie pozostałe ewentualności". Rząd w Damaszku dodał, że "Syria nie zaakceptuje nawet najmniejszych naruszeń jej suwerenności". To ostrzeżenie, które ma pokazać, że każdy kto zaatakuje terytorium Syrii, musi wziąć na siebie adekwatną odpowiedzialność. 

Niedzielny atak powietrzny był drugim ze strony Izraela. Izraelskie władze wydają się celować w wojskowy ośrodek badań naukowych w Jamraya, który mieści się na północny zachód od Damaszku. Izrael dodał następnie, że skierował konwój swoich żołnierzy do Libanu, przeciwko bojownikom Hezbollahu, tj. głównego sojusznika Syrii. 

Izraelska administracja ostrzegła, że "nie pozwoli, aby rząd syryjski dał wyrafinowaną broń Hezbollahowi". Jerozolima jest świadoma, że ta broń zostanie prędzej lub później wykorzystana przeciwko Izraelczykom. Premier Izraela Beniamin Netanjahu przed wczorajszym wylotem do Pekinu odbył niespodziewane posiedzenie gabinetu ministrów z udziałem kluczowych ministrów i szefów resortów siłowych. O wynikach spotkania nic nie wiadomo. 

Liga Państw Arabskich oficjalnie potępiła działania Izraela i wezwała Radę Bezpieczeństwa ONZ „do bezzwłocznego działania, aby powstrzymać ataki izraelskie na Syrię”. Sytuacja jest o tyle trudna, że każda ze stron ma swoich sojuszników: po stronie Izraela stoi USA, natomiast Syrię oficjalnie wspiera Iran. 

Czy Waszym zdaniem ostatnie napięcia na linii Izrael-Syria są na tyle poważne, że wywołają wojnę? I jakie państwa będą chciały także zaangażować się w konflikt?


Źródła: stratrisks/business-standard/realtime

Twórcą artykułu jest Victor Orwellsky, autor powieści "Kod Władzy". Powielanie treści artykułu bez podania źródła jest zabronione.
http://www.orwellsky.blogspot.com/2013/05/syria-rozmieszcza-rakiety-czy-wystrzeli.html

sobota, 20 kwietnia 2013

Rok 2014: Czy Wielka Wojna zbliża się nieuchronnie?

Analizując cykle wojen i konfliktów, spotykamy się z hipotezą, że rok 2014 będzie rokiem "Wielkiej Wojny, która wybuchnie przy udziale Stanów Zjednoczonych Ameryki". Groźba wojny przeciwko USA wpędziłaby w nerwy inwestorów, co nikomu nie jest na rękę. Warto zastanowić się jednak nad kilkoma kwestiami, gdyby kolejna wojna na globalną skalę miała wybuchnąć już niebawem...

fot. images.wikia.com
Trop z oczywistych względów prowadzi nas do Korei Północnej. Phenian stanowi dziś "geopolityczne centrum uwagi" po dokonaniu serii militarnych gróźb przeciwko USA jak i Korei Południowej. Korea Północna jest krajem silnie sankcjonowanym przez ONZ, jednak w żaden sposób nie wpływa to na ograniczanie ze strony Kim Dzong Una postulatów o "wyprzedzającym ataku nuklearnym mogącym zniszczyć twierdze agresorów". 

Zdaniem zainteresowanych, aby odpowiedzieć sobie na pytanie o możliwy konflikt globalny, musimy najpierw uświadomić sobie rolę tzw. cyklu 24-letniego. To właśnie ten konkretny cykl został zidentyfikowany jako "długoterminowa prognoza dla konfliktów i wojen" wśród krajów uprzemysłowionych. 

Najnowszy 24-letni cykl miał rozpocząć się w październiku 1990 roku. Pierwszą fazą cyklu była wyraźna hossa w światowej gospodarce, która przedłużyła się do początków 2000 roku. Obecnie trwamy w końcówce 24-letniego cyklu i jego "najgorszej fazie", co potwierdzać ma szeroko komentowany kryzys gospodarczy, a także wzrastająca w ostatnim czasie liczba napięć, konfliktów oraz zamachów terrorystycznych. 

"24-letni cykl zamknie się na początku 2014 roku. Jeśli historia się powtórzy, to możemy spodziewać się poważnej wojny z udziałem USA, być może nawet w skali globalnej", podkreśla Clif Droke, autor jednej z licznych publikacji w tym zakresie (2014: America’s date with destiny). Zdaniem autora, zagrożenie ma nadejść ze strony Korei Północnej, która rozpęta Wielką Wojnę.

Zdaniem znawców teorii 24-letniego cyklu, obecnie znajdujemy się w ostatniej jego fazie.
Rok 2014 ma stanowić jego zamknięcie, a tym samym początek "Wielkiej Wojny z udziałem USA".
(fot. stratrisks.com)

Czy jednak Kim Dzong Un jest aż takim szaleńcem? W ostatnich dniach Washington Post napisał, że Phenian "gra w stare i znane karty". Wytwarzając atmosferę kryzysu, po cichu liczy na to, że USA udzielą mu większej pomocy gospodarczej. Eksperci wojskowi zwracają dodatkowo uwagę na fakt, że atomowy atak ze strony Kima byłoby "rzeczywistym samobójstwem". 

Obok Korei Północnej postuluje się, że globalne zagrożenie może nadejść ze strony Bliskiego Wschodu (Iranu) lub zorganizowanej grupy terrorystycznej (np. Al-Kaidy). Ostatnie wydarzenia w USA pokazują, że wystarczy niewiele, aby uruchomić stosowny "punkt zapalny". Do dziś budzą liczne kontrowesje najnowsze kwestie zamachu w Bostonie, czy wysłania skażonych śmiercionośną rycyną listów do Baracka Obamy.

Sygnalizowana w artykule data 2014 nie jest jednak jedyną. W opinii Nostradamusa, czy Baby Wangi do wiekopomnego wydarzenia, które będzie miało wielki wpływ na dalsze losy całej ludzkości ma dojść w latach 2016-2017. Jest wielce prawdopodobne, że zdarzeniem tym będzie wybuch kolejnej wojny światowej...

Czy Waszym zdaniem "teoria cyklów" dla wybuchu wojen może się sprawdzić? Czy znacie inne interesujące prognozy w tym zakresie?


Źródła: stratrisks/financialsense/beforeitsnews

Twórcą artykułu jest Victor Orwellsky, autor powieści "Kod Władzy". Powielanie treści artykułu bez podania źródła jest zabronione.
http://www.orwellsky.blogspot.com/2013/04/rok-2014-czy-wielka-wojna-zbliza-sie.html

wtorek, 26 lutego 2013

Ekonomiczne skutki wojny między Japonią i Chinami

Jeden z naszych Czytelników (zza Oceanu) specjalizuje się w produkcji interesujących filmów obrazujących problemy współczesności w niekonwencjonalnej formie. Emily Stewart wraz ze swoim zespołem, zwróciła się do mnie z prośbą zamieszczenia poniższego nagrania na blogu i poddania go pod Waszą dyskusję. Zachęcam gorąco do udziału w akcji o globalnym charakterze i komentowania! Wasze spostrzeżenia przekażę Emily.

Przypominam, że niedawno temat ten był także przedmiotem moich rozważań:

"Bębny wojny" brzmią coraz mocniej: Japonia i Chiny w poważnym konflikcie:
http://orwellsky.blogspot.com/2013/01/bebny-wojny-brzmia-coraz-mocniej.html



- See more at: http://pomocnicy.blogspot.com/2013/04/jak-dodac-informacje-o-ciasteczkach-do.html#sthash.uAMCuvtT.dpuf